Widok
Magda - zależy które mielone wybierzesz ;) tańsze garmażeryjne czy to droższe... Wiele razy kupowałam w Lidlu mielone (np. jak akurat była promocja albo nie chciało mi się mielić mięsa/nie miałam na to czasu) - i nie zauważyłam żeby było bardziej tłuste od tego mielonego w domu.
Poza tym jeśli chcesz chude mięso - zmiel pierś z kurczaka lub indyka ;) tylko jak takie mielone smakuje? Jest twarde i trochę wiórowate w smaku ;) jeśli komuś to odpowiada - ok :] ja wolę już wymieszać drób z innym mięsem :] (z tłuszczem)
Poza tym jeśli chcesz chude mięso - zmiel pierś z kurczaka lub indyka ;) tylko jak takie mielone smakuje? Jest twarde i trochę wiórowate w smaku ;) jeśli komuś to odpowiada - ok :] ja wolę już wymieszać drób z innym mięsem :] (z tłuszczem)
Nie mówię, ze nie ma być tłuszczu, bo to chyba nie do zrobienia, ale o ilosci, którą widac gołym okiem nawet w tych najdroższych. Swoją drogą ceny w dyskontach wcale nie są nizsze od tych z mięsnego, więc nie rozumiem sensu kupowania tam tym bardziej, ze hermetycznie zamknięte po kilku dniach nie można nazwać juz świeżym nawet jak nie śmierdzi. Poprostu nie jest to świeży produkt.
Przyznaję, ze czasem zdarzyło mi sie kupić mięso w lidlu. Różnica jest duża.
Przyznaję, ze czasem zdarzyło mi sie kupić mięso w lidlu. Różnica jest duża.
Dzisiaj kupiłem paczkę piersi z kurczaka w Biedronce. Termin ważności do 14.02.15, czyli jeszcze tydzień. Po otwarciu opakowania, smród, ale nie taki od zepsucia, a smród typowo kurzy, bardziej intensywny. Wyjąłem jedną pierś, była jakaś bardzo twarda, tak jakby jeszcze nie do końca rozmarzła...pomyślałem, umyję, przygotuję i będzie ok. Niestety po przyrządzeniu dania, mięso z tej piersi nadal było nienaturalnie twarde. Co ciekawsze, druga pierś z opakowania była normalna, miękka i po przyrządzeniu niemal rozpływała się w ustach. Nie wiem czym było naszpikowane to mięso, ale po takim czymś chyba sobie daruję kurczaka z biedronki.
co do mięsa z biedronki nie miałam jeszcze problemu, natomiast kupiłam w lidlu nóżki i smród straszny myślałam, że tego nie wywietrzę, a termin miały jeszcze 5 dni. innym razem kupiłam pierś z indyka w tesco i też smród okropny..
moim zdaniem to wina właśnie odkładania na półki zamiast do lodówki przez klientów.
moim zdaniem to wina właśnie odkładania na półki zamiast do lodówki przez klientów.
Ja też staram się nie kupować mięsa w discountach, czy w marketach. Mam obok domu dobry sklep mięsny. Zdarzyło mi się kupować w lidlu. Ale nie neguję kupujących tam. Ja po prostu mam problem z mięsem, dla mnie mogłoby nie istnieć i trochę się brzydzę takiego surowego, zawsze mi mąż musi to mięso umyć i oczyścić. A jak go nie ma, to w tym zaprzyjaźnionym mięsnym ekspedientka z serdecznym uśmiechem to dla mnie robi:-)
Przerażają mnie takie promocje typu kurczak za 5 zł - to ile czasu ten kurczak rósł i jak go karmiono, że hodowca, dostawca i jeszcze sprzedawca na tym zarabia?:-(
Przerażają mnie takie promocje typu kurczak za 5 zł - to ile czasu ten kurczak rósł i jak go karmiono, że hodowca, dostawca i jeszcze sprzedawca na tym zarabia?:-(
A ja już i z mięsnego przynosiłam zepsute mięso. Nie ma znaczenia czy kup[owane w dyskoncie czy w mięsnym. w każdym sklepie możemy sobie kupić stare i śmierdzące. Niestety. Kwestia uczciwości sprzedawcy, a że teraz wszyscy chcą po prostu zarobić to wciskają nam nawet coś, co już od dawna się do jedzenia kompletnie nie nadaje. No niestety, takie prawa rynku. Inna rzecz, że ja na przykład do sklepu, w którym ktoś sprzedał mi takie mięso nie wracam. Ale niektórzy nie mają wyboru
piszecie, że lepiej świeże kupić, a przecież mięso pakowane z biedronki jest świeże, bo nie mówimy o mrożonym. Ja bardzo często kupuje mięso świeże w Biedronce i bardzo je chwale z uwagi na świeżość i sposób "obrobienia" - to prawdziwy filet, bez kości, skór, tłuszczu i wszelkich błon, czego nie można powiedzieć często o miesie kupionym na wage w sklepach mięsnych. Wolę mięso z biedronki w czystym, higienicznym opakowaniu niż to leżące w ladach chłodniczych obmywanych jakimś zmywakiem z płynem do naczyć i płynem do szyb przez panie ekspedientki, ktore za każdym razem gdy sięgają po woreczek do pakowania miesa liżą palce zeby woreczki się nie kleiły. Nic mnie tak nie obrzydza jak takie widoki, a te można zastać w każdym sklepie - zwyklym malym miesnym jak i almie czy innym Piotrze i Pawle.