Widok

Relacje z teściową

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Czy są tu jakieś kobiety które mają trudne relacje z teściową? Ja już nie daje rady. Włożyłam mnóstwo pracy by te relacje były jak najlepsze między innymi ze względu na męża czy córeczkę, ale ostatnio już opadam z sił. Z tego wszystkiego chyba teściowa zauważyła, że mi zależy i pozwala sobie na coraz więcej. Krzyczy na mnie, rozkazuje, krytykuje wszystko. Mówi, że wnuczka to też jej dziecko ale nigdy sama jej nie odwiedzi tylko wymaga bym ja przyjeżdzała na całe dnie. A tam krytykuje mnie od rana do wieczora. Nie chce być wredna czy niegrzeczna bo nie lubie mieć takich kwasów w rodzinie ale jak jednocześnie pokazać, że sobie na takie traktowanie nie pozwalam? Bycie miłą doprowadziło tylko do totalnego braku szacunku do mnie. Traktuje mnie jakbym miała 10 lat. Nie mogę nawet wyjść z córką na spacer czy załatwić przy okazji jakiś spraw blisko jak już do niej jadę bo ''teraz przyjechałaś do mnie to siedz tutaj''. Poradzcie mi jak mam wybrnąć z tej sytuacji, nie raniąc męża ale też nie poświęcając siebie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak słyszałam rady w stylu" ona ma mokro" dawałam pieluchę i chustki mówiąc: Odwagi! patrzyła jak na głupią, ale zmieniała. Jak próbowała karmić dziecko 6 - mczne bigosem, mówiłam: dobra, ale zostanie u mamy na noc i to mama będzie słuchać jej wycia i nosić na rękach bo będzie ją bolał brzuch. ( nie zostawiłabym, ale teściowa się uspokajała). Ostatnio widziałyśmy się w czerwcu 2011, bo było spięcie o kładzenie dziecka w dzień spać. Mąż nie chce tam jeździć, ja też nie, babcia nie dzwoni, nie interesuje się. Chyba jej się wnuczka znudziła ( jedyna), nie nie można przebrać w różowy stylon z falbanami i paradowac po wski. Poza tym dziecko nie ma długich włosów ( nie rosną) wiec co to za dziewczynka. No i nie ma kolczyków! ( jeden z powodów jej Wielkich Fochów). Generalnie moja rada - życie jest za krótkie, żeby spędzać czas w niemiłym towarzystwie. Mąż jak chce niech jeździ, nawet z dzieckiem, ty odpuść.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
rozumiem cie bo z jednej strony nie chcesz skrzywdzic męża on ciebie rozumie ale on jest jej synkiem i niewie tak naprawde to co ty czujesz mój mąż też był bo to tak można nazwać mamisynkiem a on specjalnie czasem dzwoniła zeby on przyjezdzał ale naszczęście to się zmieniło jak sie urodził mały i mój mąz jezdzi do niej raz na tydz i jest dobrze.musisz z tym walczyć bo ona cię zniszczy a pożniej nie bedziesz mogła tego dusić w sobie i bedziesz sie wyżywala na mężu a wiesz jak to się słucha od kogos na swoich bliskich a zwłaszcza jak ktos mówi cos niemiłego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dokładnie ja powiedzialm swojemu ze jak sie nie zmienia to nie bede tam w ogole jezdzila i niech sobie jezdzi sam i bierze malego bo mi tam nie zalezy i wiem, ze nic nie mwil ale chyba sami zrozumieli ze jak beda nie mili to moje wizyty ogranicza sie do minimum a ze maz wyjezdza to by malego co dwa miesiace widzieli a mamy autem 5min do nich:)wiec sie uspokoili i sie juz za bardzo nie madruja:))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki Dziewczyny, bardzo mi te Wasze wpisy pomogły. Rodzina, znajomi daleko ciągle tylko z rodziną męża i to tak mi nieżyczliwą i tak mnie osaczyli, że przestałam myśleć sama o sobie. Ona mnie traktowała jak dziecko i ja zaczęłam w tę rolę wchodzić i bać się swojego cienia. A teraz jak widzę, jeden, dwa, trzy wpisy odpuść, nie musisz jeździć to kurcze faktycznie nie muszę. Fakt mogło być miło ale nic na siłe. Mąż będzie jeździł z córką ale ja już nie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie miał o to żalu ale uważam, że nie powinien bo wiedział jak było.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
uprzedź go i spokojnie wytłumacz swoją decyzję ...masz prawo decydowac o sobie i o tym kogo chcesz widywac tym bardziej , że ona ci tych spotkań nie ulatwia a wręcz przeciwnie ..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jest też sposób na chodzenie Męża na obiadki ;P

pakuj Mu obiad do pracy do odgrzania :] dzień wcześniej rób więcej, pakuj w pojemnik nadający się do odgrzewania w mikrofali i gotowe :]

mój Mąż tak nosił obiad do poprzedniej pracy - koleżanki i koledzy dostawali skrętu kiszek od zapachów ;) czasem nawet klienci jak było coś wyjątkowo pachnącego ;) i zapach wydostał się z zamykanego zaplecza na sklep :]

teściowej mów wprost, że nie przyjedziesz, masz inne plany, benzyna kosztuje itp. :]
a jak próbuje coś narzucać - twardo mów co o tym myślisz :] wiem, ze łatwo nie jest, bo ja sama przez długi czas w myśl "poprawnych stosunków" wolałam milczeć niż powiedzieć co myślę ;) ale teraz mi to już stówą lata, teściowa sobie przebimbała i ja się nie cyckam :]

i tak pewni jestem już "beee" - zresztą jak wszystkie synowe(jedna ex i my 2 obecne) ;) bo synków zabrały, bo kasy nie chcą dawać itp. :] bo synek nie jest na każde pierdnięcie itp. :]

moja teściowa z kolei to typ zimnej ryby - zero okazywania uczuć. nie noś dziecka na rękach - bo się przyzwyczai, nie tul tyle - niech leży w łóżeczku, niech nie śpi z wami - bo ma spać samo.

a ja robiłam wszystko dokładnie odwrotnie :]

- za zimno mu - jest za cienko ubrany... nie prawda - to jest dziecko, a nie roślinka szklarniowa. nie mam zamiaru go przegrzewać i leczyć potówek .

- najlepsze są pieluchy tetrowe i nie trzeba tyle kasiory wydawać!
- akurat, może były najlepsze 35 lat temu jak mama swoje dzieci chowała - bo wyboru nie było. ja nie mam zamiaru bawić się w pranie i prasowanie pieluch. poza tym woda, prąd, proszek - to wszystko też kosztuje.

itp. :]

Gabryś zaraz będzie miał 2,5 roku :] teściowa odwiedziła nas 2 razy w domu i chyba ze 3 razy na działce ;)

poza tym są słowa i czyny (gdy poroniłam pierwszą ciążę), których tej kobiecie nigdy nie wybaczę i nie zapomnę :]

mogłabym jeszcze wiele napisać - ale nie wypada ;P

żal mi Teścia, bo Jego bardzo lubię :]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
O jak podobnie :) Moja teściowa też jest ''zimna''. Jak mała się urodziła to ciągle słuchałam nie noś, nie przytulaj nie kołysz. A ja właśnie wszystko też robiłam odwrotnie. Jak jestem u siebie wiadomo robie co uważam. Tylko jak do niej jeździmy i się nasłuchamy to czasami mam wrażenie, że mi głowa pęknie od tej paplaniny.
Ciągle że mała ma jeść słodycze, tłuste rzeczy, że mam przestać z tymi słoikami bo nic później nie będize jadła. A córcia je wszystko ale wszystko co zdrowe. A teściowa chce ją karmić czymś co widze aż tonie w tłuszczu na patelni.
Już raz po porodzie tak było, że byłyśmy w tak chłodnych stosunkach że widywała małą raz na miesiąc tylko mi było żal męża i stopniowo naprawiłam. Wtedy nie mógł sam jeździć bo mała ciągle przy piersi była. Teraz teściowa się rozbrykała i chyba pora znów jej przypomnieć te czasy.
To jest naprawde strasznie męczące jak jemy to nam w talerze zagląda co chwile coś wciska, wmusza. Teraz ciągle gada że jak chcemy gdzieś wyjechać to bez dziecka ( nie mieliśmy podróży poślubnej) ale ja dziecka nie zostawie na dwa tygodnie. Nie i już, mi córka w niczym nie przeszkadza a ta swoje kto to widział i kto to widział... Ona się obrazi bo ja jej dziecka nie oddaje. Nie chce żeby córcia miała naleciałości :P
Kobieta jest nie do wytrzymania. Teść w Wigilie przyniósł choinke ona zaczęła że brzydka itd. Wyszedł z domu z choinką i nie wrócił przez pare dni. nie dziwie się mu, święty by nie wytrrzymał ale oczywiście ona jest kochana a on świnia bo zostawił. A ona nic nie zastanowi się, że niszczy rodzinę. Ona jest najlepsza i wszechwiedząca.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
A obiady to już proponowałam tak jak piszesz, ale on swoje po co skoro mama i tak gotuje obiad. No fakt ma dwa kroki, ale mi jest źle z tym. A on że ok będe jadł suche bułki i obiady o 19 skoro tak chcesz... No i weź wtedy się nie poddaj. ale to myśle wiele zmienia, dla niej on tak jakby nigdy na dobre z domu nie odszedł więc czemu by miała zakodować że on założył rodzinę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale niech chodzi na obiadki do mamy skoro chce , nie broń mu , ciesz się ze zaoszczędzisz w domu - bedziesz w tygodniu miała mniej roboty zrobcie sobie z małą obiad na 2 dni i juz po kłopocie , mniej się nastoisz przy garach ..ja widzę same plusy ..z tego powdu napewno bym nie rozpaczała hehehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
chętnie bym pogadała na temat teściowej ;) ale nie tu ;) jak coś - napisz do mnie na priva :]

ja z moją najpierw miałam przeprawę przed wigilią co do jedzenia - powiedziałam w prost, że przyniosę swoje jedzenie (które i tak miałam robić na święta), bo nie mam zamiaru siedzieć głodna przy siedzieć przy stole ;) (oczywiście najpierw chciałam wersję kulturalną - że przecież ona nie będzie się męczyła ze wszystkim, a my tylko na gotowe przyjdziemy, więc podzielmy się kto co robi i tyle)

bo ona robi rzeczy których ja nie lubię, a jak już coś co mogłabym zjeść - to jest to niedobre :] bo nie umie doprawić lub wcale nie doprawia :]

za to "jej hit" którym się zachwycała - zupa krem z dyni - myślałam, że żygnę ;P normalnie każda łyżka rosłą mi w ustach :P przesadziła z curry ;) a twierdziła, że nie dała ;P hihihi :] moja Mama i Mąż też ledwo zjedli :]

no i gadka, że mamy Młodemu nie dawać tyle słodyczy itp. na co ja - a jak tu przyjeżdża to co jest? Najpierw mama daje Mu lizaczka, później cukierka, dalej jakieś ciasto - i kto Gabrysiowi wciska tyle słodyczy? u nas to chociaż kawałek wartościowej czekolady dostanie, a nie szklaka ;P
i koniec gadki :]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
AgusiaGda.

ATy jesteś pierwsza żoną Twojego męża?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja - nie, jestem druga zona mojego Meza :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda to faktycznie też masz przeboje. Ja nie wiem po co te teściowe to robią, przecież nie s****się we własne gniazdo. Po co to wszystko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia to twoja teściowa faktycznie wymiata, może pierwsza synowa nie wytrzymała relacji z teściową
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
teściowa z piekła rodem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda - aż mi się micha śmiała, jak czytałam Twoje przeboje...tak bardzo przypomina mi to moją relację z teściową! Też jestem drugą żoną mojego męża, ale generalnie obie jesteśmy "bleeee"
Generalnie powinnam siedzieć cicho, wychowywać dzieci, chodzić do pracy i im oddawać pensję, bo ona się pracą brudzić nie będzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na twoim miejscu poczytałabym sobie portal piekielni.pl. Też mam usposobienie typu "przepraszam, że żyję", ale po poczytaniu tych historyjek czasem umiem coś odszczeknąć, jeśli trzeba.

PS. Gdyby mój mąż mógł zjeść ciepły obiad, nawet u takiej teściowej jak twoja, byłabym zadowolona. Zamiast tego mój żyje o maślance i bułkach, a później narzeka, że ma problemy z brzuszkiem...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez bym mogla duuuzo pisac,ale jak sobie o wszystkim przypominam to ciscienie mi szybko rosnie....nie bede sie stresowac...
tak w skrocie to w oczach mojej tesciowej jestem zla mama i zla zona, jak bylam w ciazy z pierwszym dzieckiem to ciagle mi mowila,ze nie dam sobie sama rady z dzieckiem( nie mieszkamy w PL),ze musi mi ktos przyjechac pomoc itp., ale jakos bylo wszystko dobrze :) potem jak przyjezdzalismy do domu to wszystko robilam zle i co wiecej rozgadywala rozne pitoly po ludziach jaka to niedobra matka jestem bo nie daje malemu herbatki( 2 miesiace jak mial)i naprawde mnostwo innych rzeczy.... a ostatnio jak maz przez skyepa z nia rozmawial to mi powiedziala,ze bardzo " ZGRUBLAM" .... bardzo dziwne jestem w 34 tygodniu ciazy....wydaje mi sie,ze mowienie ciezarnej ze przytyla duzo jest nie na miejscu a co dopiero ze gruba jestem...no ale trzeba bylo mi czyms dogrysc...

jakbym sie rozpisala to moglabym ksiazke napisac:):):)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czytam o Twojej teściowej i widzę moją :) Tyle , że moja nie wali między oczy, ale "grzecznie" pyta, dlaczego robię tak i tak, czemu nie karmię małego tym i tym itd itp, bo ona zrobiła by to tak, "ale ona się nie wtrąca, chce tylko pomóc" ... :) Męża też mi było żal, bo on jedyny syn, w związku z tym jedyny wnuk, więc jak mogłabym ograniczać babci radość ze spotkań z chłopakami. Kiedy się w końcu zbuntowałam i powiedziałam, że dość mam tych ciągłych wizyt u osoby, która ma ze mną problem, powiedział, że on nie widzi żadnego problemu, a jeśli jego mama mnie denerwuje, to mam po prostu jej nie słuchać - dobre :)

Z teściową zrobiłam tak, jak piszą dziewczyny, grzecznie acz stanowczo. Kilka razy usłyszałam, co o mnie myśli (oczywiście w formie grzecznościowej), ale "wyparowałam" po wyjściu z jej domu i ograniczyłam sporo kontakty. Na protesty męża, że nie bardzo mu się podoba, zadałam mu pytanie: czy, w przypadku, gdybyśmy mieszkali w mieście, z którego ja pochodzę, on byłby taki chętny widywać moich rodziców kilka razy w tygodniu i zaliczać coweekendowe obiadki. Usłyszałam stanowcze NIE i koniec tematu. Na szczęście mieszkamy ze sobą już 7 lat i mąż odzwyczaił się od mamusi. Teraz kiedy siedzi w domu rodzinnym dłużej niż jedno popołudnie, sam ma głowę większą niż dynia i proponuje nie za częste wizyty.

Powtórzę tylko wcześniejsze propozycje - nie daj się, bo nie warto. Teściowa zaśmieca Ci umysł, a po co ? Ona ma satysfakcję, Ty zmartwienia, a przecież to Twoje życie, dziecko i mąż. I przede wszystkim Twoje zdrowie psychiczne !
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak tak was czytam to jestem ciekawa jak "przyszłe synowe" będą o was mówić za jakieś 20 lat.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry