Widok
No,napchałam młodego i teraz spi,zjadł pieknie kotlecika z brokułami,aż z tego wszystkiego zapomniałam mu podać lekarstwo,bo karmienie trwało godzinę,bieganie za nim,pajacowanie i wciskanie z nienacka do buzi,fajnie mam,co?Ogólnie wesoło z łzami na przemian.
Kurtkę kupiłam,tania nie była,ale porządna na podpince z bluzy,którą można odpiąć i nosić jako bluza,a kurtka wtedy wiatrówka,super podoba mi się,noi mam dwa w jednym,były też ładne w Cocordillo,100 zł ale bez polarku,sama podszewka cienka.
Kurtkę kupiłam,tania nie była,ale porządna na podpince z bluzy,którą można odpiąć i nosić jako bluza,a kurtka wtedy wiatrówka,super podoba mi się,noi mam dwa w jednym,były też ładne w Cocordillo,100 zł ale bez polarku,sama podszewka cienka.
U nas od kilku dni tez kłopoty z jedzeniem. Nie chce nic poza chlebem i mlekiem :). Głodówka jakaś hehe... Ale obstawiam zęby.
Dziewczyny powiedźcie mi, czy zęby długo się przebijają? Od kilku tygodni widać jedynkę i czuć ją, ale nie może się nadal przebić :(, i druga też idzie, ale jak to ma trwać tyle to poczekamy kolejne pół roku :)
Dziewczyny powiedźcie mi, czy zęby długo się przebijają? Od kilku tygodni widać jedynkę i czuć ją, ale nie może się nadal przebić :(, i druga też idzie, ale jak to ma trwać tyle to poczekamy kolejne pół roku :)
Cześć dziewczynki i maluszki :)
Zniknęło mi się na dłużej, ale podczytuję sobie od czasu do czasu co u Was i jestem na bieżąco.
A u nas kolejne etapy rozwoju - te niby mniej przyjemne, ale ja pękam ze śmiechu. Mam na myśli zachowania Wiktorii, podszyte lekkim buntem i pokazywaniem kto tu rządzi. Pierwszy raz w życiu zabrałam ją na zakupy, żeby kupić jej buty i w sumie dziwię się, że sama ich sobie nie kupiła :). Najpierw biegala po całym sklepie, w ogole nie zwracając uwagi na to, że mnie nie ma w pobliżu, ściągała kartony z półek, przenosiła je na inne miejsce, zakładała buty na rączki, kokietowała wszystkich wokoło, ja ją oczywiście cały czas obserwowalam z ukrycia. Ale na momencik się obróciłam, dosłownie sekunda i Wika zniknela mi z pola widzenia. Szok, myślałam, że mi serce stanie. Znalazła się po jakiejś minucie, najdłuższej w moim życiu - stała za ladą i bajerowała kasjerki :). Potem jak chciałam ją zabrać już do domu, to w ramach buntu usiadła na podłodze dając mi do zrozumienia, że nigdzie nie idzie i szczerzyła przy tym swoich siedem zębów tak uroczo, że zamiast się wkurzać, to się śmiałam. Ale juz się boję co to będzie dalej.
Poza tym mała już wszystko rozumie, wykonuje polecenia,np wyrzuca śmieci do kosza, sprząta zabawki z podłogi, pokazuje, że mam ją przewinąć bo pampers pełny. Jak się pytam "chcesz herbatki"?? to kiwa głową na tak. Przytula nas na powitanie i pożegnanie, jak rano się budzi w naszym łóżku, to nas głaszcze po buziach - no slodka jest taka, że bym ją zjadla.
Zastanawiam się, czy to juz czas na nocnik? Jak jest u Was??
Pozdrawiam serdecznie.
Zniknęło mi się na dłużej, ale podczytuję sobie od czasu do czasu co u Was i jestem na bieżąco.
A u nas kolejne etapy rozwoju - te niby mniej przyjemne, ale ja pękam ze śmiechu. Mam na myśli zachowania Wiktorii, podszyte lekkim buntem i pokazywaniem kto tu rządzi. Pierwszy raz w życiu zabrałam ją na zakupy, żeby kupić jej buty i w sumie dziwię się, że sama ich sobie nie kupiła :). Najpierw biegala po całym sklepie, w ogole nie zwracając uwagi na to, że mnie nie ma w pobliżu, ściągała kartony z półek, przenosiła je na inne miejsce, zakładała buty na rączki, kokietowała wszystkich wokoło, ja ją oczywiście cały czas obserwowalam z ukrycia. Ale na momencik się obróciłam, dosłownie sekunda i Wika zniknela mi z pola widzenia. Szok, myślałam, że mi serce stanie. Znalazła się po jakiejś minucie, najdłuższej w moim życiu - stała za ladą i bajerowała kasjerki :). Potem jak chciałam ją zabrać już do domu, to w ramach buntu usiadła na podłodze dając mi do zrozumienia, że nigdzie nie idzie i szczerzyła przy tym swoich siedem zębów tak uroczo, że zamiast się wkurzać, to się śmiałam. Ale juz się boję co to będzie dalej.
Poza tym mała już wszystko rozumie, wykonuje polecenia,np wyrzuca śmieci do kosza, sprząta zabawki z podłogi, pokazuje, że mam ją przewinąć bo pampers pełny. Jak się pytam "chcesz herbatki"?? to kiwa głową na tak. Przytula nas na powitanie i pożegnanie, jak rano się budzi w naszym łóżku, to nas głaszcze po buziach - no slodka jest taka, że bym ją zjadla.
Zastanawiam się, czy to juz czas na nocnik? Jak jest u Was??
Pozdrawiam serdecznie.
Piernik,u nas dokładnie to samo,z Matim na zakupy?nie,nie,nie:)
Wczoraj byłam w barze coś zjeść,noi myślałam ze on przy okazji zje,ale gdzie tam...wogóle w wózku nie chciał siedzieć,wstawał,pomimo że był zapięty pasami,i skakał a ja go jedną ręką trzymając jadłam obiad,obok nas siedziała para z wózeczkiem z niemowlakiem(spał)i dużym już chłopcem(5)i ten ojciec tak dziwnie na nas patrzył,że aż mi głupio było,po drodze do domu jest tak:siedzi,kręci się,po czym wstaje i już nie ma jazdy,no to go na ziemie zwalam,chodzę za nim,wózek mi odjeżdza,albo stoi na środku że ludzie nie mogą przejść,potem go wrzucam do wózka,posiedzi chwilę,a to go muszę na ręcę wziąść,i tak w kółko,wczoraj ludzie się ze mnie śmiali,bo wyglądało jakbym małpę wiozła,odwrócony do mnie,na stojąco i skacze a ja go wiozę,nie no śmiech...komedia normalnie.
Wczoraj byłam w barze coś zjeść,noi myślałam ze on przy okazji zje,ale gdzie tam...wogóle w wózku nie chciał siedzieć,wstawał,pomimo że był zapięty pasami,i skakał a ja go jedną ręką trzymając jadłam obiad,obok nas siedziała para z wózeczkiem z niemowlakiem(spał)i dużym już chłopcem(5)i ten ojciec tak dziwnie na nas patrzył,że aż mi głupio było,po drodze do domu jest tak:siedzi,kręci się,po czym wstaje i już nie ma jazdy,no to go na ziemie zwalam,chodzę za nim,wózek mi odjeżdza,albo stoi na środku że ludzie nie mogą przejść,potem go wrzucam do wózka,posiedzi chwilę,a to go muszę na ręcę wziąść,i tak w kółko,wczoraj ludzie się ze mnie śmiali,bo wyglądało jakbym małpę wiozła,odwrócony do mnie,na stojąco i skacze a ja go wiozę,nie no śmiech...komedia normalnie.
Piernik niezła opowieść:)
To jest właśnie najgorze, że mimo, że człowiek się złości to w duchu się śmieje i trudno jest się powstrzymać. A ja myślę, że nasze dzieciaczki dobrze to wiedzą:) I dlatego robią z nami co chcą:)
Ja dzis tylko do 12 w pracy:) Ale mi dobrze, potem jeszcze ostatnie zakupki i po Młodą.
Wielkanoc u nas.
Myślę, że jeszcze przed świętami nie ma co zakładać nowego wątku.
Ania jedziecie do domku na święta czy do Was Rodzinka przyjeżdza?
To jest właśnie najgorze, że mimo, że człowiek się złości to w duchu się śmieje i trudno jest się powstrzymać. A ja myślę, że nasze dzieciaczki dobrze to wiedzą:) I dlatego robią z nami co chcą:)
Ja dzis tylko do 12 w pracy:) Ale mi dobrze, potem jeszcze ostatnie zakupki i po Młodą.
Wielkanoc u nas.
Myślę, że jeszcze przed świętami nie ma co zakładać nowego wątku.
Ania jedziecie do domku na święta czy do Was Rodzinka przyjeżdza?
Kto tam?Majeczka?
Jak tam święta kochane?U nas jakoś w miarę spokojnie minęły,do nas przyjechał mój tata,więc spędziliśmy je tutaj.
Mamy przeboje z jedzeniem,Mateusza nakarmić to wieelka sztuka...no ale cóż,trzeba czekać na lepszy okres.
Jutro lekarz pediatra w sprawie tych drożdzy,tylko teraz już sama nie wiem czy je ma,bo w powtórzonym badaniu nic takiego nie wyszło.
Codziennie podaję po 5ml żelaza,do tego wpycham w niego mięso,wędliny,parówki,brokuły i buraki,dziś muszę spróbować ze szpinakiem,bo tam również jest dużo żelaza.
Dziewczyny mam do Was kilka pytań,pierwsze z nich:kiedy podajecie drugie mleczko?Noi czy zaraz po nim coś dzieciaczki jedzą?Czy jak dajecie zupkę to drugie też?Noi dużo Wam jedzą z drugiego dania?Ja już głupieje z tym apetytem mojego dziecka,nie wiem czy dużo zjadł,czy mu tyle wystarcza?Wiecie,pózniej wychodzę na złą matkę,bo żle dziecko karmię,anemii się dorobiło jak już mi szwagierka wygarnęła,dlatego się martwię,poprostu Mati nigdy nie jest głodny i ciężko wyczuć ile on potrzebuje.A staram się co chwilę mu coś dawać.
To pytanie szczególnie kieruję do Sylwi,ponieważ ona ma też takiego szczypiorka,napisz jak najwięcej o karmieniu małej,ile,co jak często?
Jak tam święta kochane?U nas jakoś w miarę spokojnie minęły,do nas przyjechał mój tata,więc spędziliśmy je tutaj.
Mamy przeboje z jedzeniem,Mateusza nakarmić to wieelka sztuka...no ale cóż,trzeba czekać na lepszy okres.
Jutro lekarz pediatra w sprawie tych drożdzy,tylko teraz już sama nie wiem czy je ma,bo w powtórzonym badaniu nic takiego nie wyszło.
Codziennie podaję po 5ml żelaza,do tego wpycham w niego mięso,wędliny,parówki,brokuły i buraki,dziś muszę spróbować ze szpinakiem,bo tam również jest dużo żelaza.
Dziewczyny mam do Was kilka pytań,pierwsze z nich:kiedy podajecie drugie mleczko?Noi czy zaraz po nim coś dzieciaczki jedzą?Czy jak dajecie zupkę to drugie też?Noi dużo Wam jedzą z drugiego dania?Ja już głupieje z tym apetytem mojego dziecka,nie wiem czy dużo zjadł,czy mu tyle wystarcza?Wiecie,pózniej wychodzę na złą matkę,bo żle dziecko karmię,anemii się dorobiło jak już mi szwagierka wygarnęła,dlatego się martwię,poprostu Mati nigdy nie jest głodny i ciężko wyczuć ile on potrzebuje.A staram się co chwilę mu coś dawać.
To pytanie szczególnie kieruję do Sylwi,ponieważ ona ma też takiego szczypiorka,napisz jak najwięcej o karmieniu małej,ile,co jak często?
u nas święta na spokojnie, z obżarstwem ale i spacerkami. Majeczka nawet na piechotę szła koszyk święcić i nawet ja się skusiłam na taki spacerek:)
A wczoraj byliśmy na spacerze w Sopocie - jezuuuu ile ludzi... zero przyjemności ze spacerku. I nadal marzą mi się rolki i pchanie wózeczka:)
6-7 pobódka
7-8 180 ml mleczka lub kaszki
10-11 śniadanko (jajko, kanapka, parówka, twarożek wiejsci) + 90ml mleczka lub innego picia
14-15 - obiad (jedno danie)
19:30 -20 210 ml mleczka lub mleka z kaszką
od 16 podjadanie ciasteczek ,paluszków, owocków lub po prostu daje jakiś konkretny deserek.
I właśnie ja nie mam problemów z jedzeniem, Młoda je wszystko i chyba nachętniej to by jadła cały czas.
Abigail jesteś jeszcze z nami? Jak tam Twoje Urwisy?
A wczoraj byliśmy na spacerze w Sopocie - jezuuuu ile ludzi... zero przyjemności ze spacerku. I nadal marzą mi się rolki i pchanie wózeczka:)
6-7 pobódka
7-8 180 ml mleczka lub kaszki
10-11 śniadanko (jajko, kanapka, parówka, twarożek wiejsci) + 90ml mleczka lub innego picia
14-15 - obiad (jedno danie)
19:30 -20 210 ml mleczka lub mleka z kaszką
od 16 podjadanie ciasteczek ,paluszków, owocków lub po prostu daje jakiś konkretny deserek.
I właśnie ja nie mam problemów z jedzeniem, Młoda je wszystko i chyba nachętniej to by jadła cały czas.
Abigail jesteś jeszcze z nami? Jak tam Twoje Urwisy?
U nas mleko z reguły 3 razy dziennie. Jak wstaje 210 ml, czasami na drzemkę jeśli nie może zasnąć też 210 i na noc 210. Z mlekiem problemu nie mam bo Lena najchętniej jadłaby tylko mleko :).
Na śniadanko to podobnie jak u Marty. Kanapeczka, serek waniliowy, wiejski, wczoraj nawet zjadła całą białą kiełbasę :). A na obiad też dostaje tylko jedno danie i je różnie. Czasami tylko kilka ziemniaczków, a czasami całą michę ziemniaków z mięskiem i surówką. Dzisiaj ponieważ nie zdążyłam jej nic ugotować dostała risotto ze słoiczka i zjadła całe 250 ( duży słoik)
Na śniadanko to podobnie jak u Marty. Kanapeczka, serek waniliowy, wiejski, wczoraj nawet zjadła całą białą kiełbasę :). A na obiad też dostaje tylko jedno danie i je różnie. Czasami tylko kilka ziemniaczków, a czasami całą michę ziemniaków z mięskiem i surówką. Dzisiaj ponieważ nie zdążyłam jej nic ugotować dostała risotto ze słoiczka i zjadła całe 250 ( duży słoik)
hejka,
a ja z małym ciągle w rozjazdach, poznań, toruń....itd.
u nas święta też spokojnie, nawet mały chyba wiedział, że są święta, bo w niedziele i poniedziałek spał od 19:30-8:00
u nas rano zazwyczaj pobudka 6:30-7 i mleczko z kleikiem 210ml
8-9 sniadanko kanapka z szynką, dżemem ltwarożkiem lub pastą jajeczną, jajko, jajecznica, jogurcik, serki, herbatka lub kakao, dodatki to szczypiorek, który uwielbia i kiszony ogóreczek
potem 13 obiad 1 danie
16:30-17 deserek - budyń, owocki z jogurtem, same owocki, do tego herbatka, flipsy, herbatniki
19:30 kaszka na mleku
poza tym to młody czekoladę lubi, w święta dorwał jako czekoladowe i potem ciągle pokazywał i gadał daj:)
ze święconką też sam szedł, bałam się, że pisanki pogubi, a droga do kościoła była baaaardzo długa
pozdrawiam
my znowu się pakujemy tym razem Ciechocinek
a ja z małym ciągle w rozjazdach, poznań, toruń....itd.
u nas święta też spokojnie, nawet mały chyba wiedział, że są święta, bo w niedziele i poniedziałek spał od 19:30-8:00
u nas rano zazwyczaj pobudka 6:30-7 i mleczko z kleikiem 210ml
8-9 sniadanko kanapka z szynką, dżemem ltwarożkiem lub pastą jajeczną, jajko, jajecznica, jogurcik, serki, herbatka lub kakao, dodatki to szczypiorek, który uwielbia i kiszony ogóreczek
potem 13 obiad 1 danie
16:30-17 deserek - budyń, owocki z jogurtem, same owocki, do tego herbatka, flipsy, herbatniki
19:30 kaszka na mleku
poza tym to młody czekoladę lubi, w święta dorwał jako czekoladowe i potem ciągle pokazywał i gadał daj:)
ze święconką też sam szedł, bałam się, że pisanki pogubi, a droga do kościoła była baaaardzo długa
pozdrawiam
my znowu się pakujemy tym razem Ciechocinek