Widok
Dwoje dzieci rodzilam w wojewodzkim, moim lekarzem byl dr J. Fiutowski w obu ciazach chodzilam do niego prywatnie. Pierwszy porod mialam naturalny z komplikacjami, drugi mialam CC. I powiem jedno- na patologii jest super personel, na porodowce jest "zmeczony personel", na poporodywym jest fajny personel ( 40% przychodzi do pracy za kare, reszta jest SUPER). Ja na opieke nie narzekam, moze tez dlatego iz bylam protegowana mojego dr.
Ja zawsze uwazalam, ze aby miec super porod, trzeba miec wlasna polozna, a szpital wybierac ze wzgledu na lekarza do ktorego sie idzie prywatnie w ciazy, i ze wzgledu na dobra opieke po porodzie, szczegolnie jesli ktos planuje karmic piersia.
PS
moze uda mi sie w koncu wkleic suwaczek
Ja zawsze uwazalam, ze aby miec super porod, trzeba miec wlasna polozna, a szpital wybierac ze wzgledu na lekarza do ktorego sie idzie prywatnie w ciazy, i ze wzgledu na dobra opieke po porodzie, szczegolnie jesli ktos planuje karmic piersia.
PS
moze uda mi sie w koncu wkleic suwaczek
a ja sie z toba abigeil nie zgodze..........
rodziłam jak na razie jedno dziecko w wojewódzkim i jestem strasznie zadowolona, zarówno z opieki na porodówce jak i na oddziale poporodowym, położne i lekarze mili i sympatyczni i chetnie odpowiadali na jakies pytania.
Nie miałam swojej położnej ani lekarza prowadzacego z wojewódzkiego, moja lekarka jest osoba z zupełnie innej "parafii" jak to sie mówi ;) wiec nie zgodze sie z twoim stwierdzeniem ze aby miec godny czy tez normalny poród trzeba miec swojego lekarza czy położną z e szpitala w którym chce sie rodzic.
rodziłam jak na razie jedno dziecko w wojewódzkim i jestem strasznie zadowolona, zarówno z opieki na porodówce jak i na oddziale poporodowym, położne i lekarze mili i sympatyczni i chetnie odpowiadali na jakies pytania.
Nie miałam swojej położnej ani lekarza prowadzacego z wojewódzkiego, moja lekarka jest osoba z zupełnie innej "parafii" jak to sie mówi ;) wiec nie zgodze sie z twoim stwierdzeniem ze aby miec godny czy tez normalny poród trzeba miec swojego lekarza czy położną z e szpitala w którym chce sie rodzic.
Być może miałas wielkie szczęście Aleksandro27,wiem że w każdym wątku chwalisz ten szpital,a ja będę negować bo ja nie miałam żadnej opieki tam,na porodówce położne wolały plotkować na korytarzu,albo czytać gazety(sama widziałam) niż pomóc rodzącej.Ja tak naprawdę rodziłam sama z mężem,dopiero jak przyszła nowa położna na ranną zmianę(super kobitka)pomogła urodzić,inaczej chyba bym tam skonała ze zmęczenia,ja zasypiałam między skórczami partymi.Możecie to sobie wyobrazić,tak byłam wykończona trzy noce nie śpiąc bo wcześniej męczyły mnie skurcze przepowiadające.
Na porodówce zero pomocy,jedna była taka stara krowa wredna co to mnie z łachy na wózku zawiozła do toalety i jeszcze miała krzywe teksty,kurcze że ja na jej plakietkę z nazwiskiem nie spojrzałam,napewno napisałabym skargę.Ogólnie nie jestem zadowolona i drugi raz napewno tam nie pojadę rodzić.
Na porodówce zero pomocy,jedna była taka stara krowa wredna co to mnie z łachy na wózku zawiozła do toalety i jeszcze miała krzywe teksty,kurcze że ja na jej plakietkę z nazwiskiem nie spojrzałam,napewno napisałabym skargę.Ogólnie nie jestem zadowolona i drugi raz napewno tam nie pojadę rodzić.
Znaczy na położniczym zero pomocy jak i na porodówce także.Miałm lekarkę prowadzącą moją ciążę z wojewódzkiego ale co z tego skończyła dyżur zanim ja zaczęłam rodzić,a łapówek nie będę dawać żeby została,tak samo położnym to ich z****ny obowiązek a nie nauczyły się tylko pomagać za kasę,prawda jest taka że sami ludzie tak nauczyli i robią to dalej,a co mają pózniej powiedzieć których naprawdę nie stać?oni to już są nikim,tak?i nie trzeba im pomóc...co to wogóle za powołanie do zawodu,nie rozumiem.Co za chory kraj,na każdym kroku.
ania no to współczuje że akurat taka zmiana Ci sie trafiła...
u mnie było ok - rodziłam 19 h wiec trafiłam na 2 zmiany lekarzy i połoznych ale były to super świetne i zgrane zespoły, położne przychodziły dosłownie co chwila, pytały co i jak, pomagały, lekarze tez wykazywali dużo zainteresowania
a miałam rodzic na zaspie ale nie było miejsc- wysłali mnie do wojewodzkiego, myślałam ze będzie tragicznie ale jestem mile zaskoczona
na oddziale poporodowym to już było różnie ;-)
u mnie było ok - rodziłam 19 h wiec trafiłam na 2 zmiany lekarzy i połoznych ale były to super świetne i zgrane zespoły, położne przychodziły dosłownie co chwila, pytały co i jak, pomagały, lekarze tez wykazywali dużo zainteresowania
a miałam rodzic na zaspie ale nie było miejsc- wysłali mnie do wojewodzkiego, myślałam ze będzie tragicznie ale jestem mile zaskoczona
na oddziale poporodowym to już było różnie ;-)
aniu spokojnie....... ja tez jestem przeciwko dawaniu łapówek i tu sie z toba zgadzam. I to prawda że chwale ten szpital bo po prostu nic złego w nim nie zaznałam. Jak cos jest w moim mniemaniu dobre to dlaczego mam nie polecac?
a poza tym ile ludzi tyle opinii, zawsze tak było. pozdrawiam serdecznie.
a poza tym ile ludzi tyle opinii, zawsze tak było. pozdrawiam serdecznie.
Dziewczyny, każda z nas jest inna i każda będzie chwalić bądź nie inny szpital. Ja wybrałam kliniczną, mialam tam lekarza, miałam swoją polożną, ktora była cały czas ze mną, nawet na sali operacyjnej i co z tego...
po 10h porodu w końcu zdecydowali się na cc, choć w skierowaniu do szpitala mialam wpisane nadciśnienie i makrosomia płodu, następnego dnia po porodzie juz mnie na nogi postawili, choć było ciężko za jąć się dzieckiem, brzuch bolał, a mały ponad 4 kg. Cieszyłam się dniem kiedy nas wypisali, ale nie na długo bo nastepnego dnia juz byłam znów w szpitalu, bez dziecka - zakażenie rany, gorączka, trzymali mnie tydzień na septycznym, rozcieli szwy, płukali,strasznie tęskniłam i cierpiałam.
Po tygodniu wyszłam i tydzień w domu spędziłam. Znów gorączka, tym razem nie 38 a 41 stopni, wiec pojechaliśmy do Redłowa bo bliżej i znów zostałam bez synka, znowu antybiotyki i w edłowie okazało się że miałam anemię i białko CRP baardzo wysokie, na wypisie z klinicznej to było, ale bez żadnych norm a nic nie powiedzieli - ja medycyny nie konczyłam więc skąd mogłam wiedzieć co te cyferki oznaczają. Tam lezałam znowu 2 tygodnie i w koncu mnie podleczyli, ale pokarm straciłam więc mały na sztucznym praktycznie od początku.
Dziś powiem, mogłam wybrać Redlowo, ale kto wie czy też by mnie coś takiego nie spotkało...
Teraz chcę o tym wszystkim jak najszybciej zapomnieć, choć blizna po cc o tym mi przypomina i cieszyć się, że mam zdrowego i kochanego synka.
po 10h porodu w końcu zdecydowali się na cc, choć w skierowaniu do szpitala mialam wpisane nadciśnienie i makrosomia płodu, następnego dnia po porodzie juz mnie na nogi postawili, choć było ciężko za jąć się dzieckiem, brzuch bolał, a mały ponad 4 kg. Cieszyłam się dniem kiedy nas wypisali, ale nie na długo bo nastepnego dnia juz byłam znów w szpitalu, bez dziecka - zakażenie rany, gorączka, trzymali mnie tydzień na septycznym, rozcieli szwy, płukali,strasznie tęskniłam i cierpiałam.
Po tygodniu wyszłam i tydzień w domu spędziłam. Znów gorączka, tym razem nie 38 a 41 stopni, wiec pojechaliśmy do Redłowa bo bliżej i znów zostałam bez synka, znowu antybiotyki i w edłowie okazało się że miałam anemię i białko CRP baardzo wysokie, na wypisie z klinicznej to było, ale bez żadnych norm a nic nie powiedzieli - ja medycyny nie konczyłam więc skąd mogłam wiedzieć co te cyferki oznaczają. Tam lezałam znowu 2 tygodnie i w koncu mnie podleczyli, ale pokarm straciłam więc mały na sztucznym praktycznie od początku.
Dziś powiem, mogłam wybrać Redlowo, ale kto wie czy też by mnie coś takiego nie spotkało...
Teraz chcę o tym wszystkim jak najszybciej zapomnieć, choć blizna po cc o tym mi przypomina i cieszyć się, że mam zdrowego i kochanego synka.
oj sie dyskusja o szpitalach zrobila, ale rozumiem, te mury zabraly nam kawalek naszej godnosci, wrazliwosci i niemilych wspomnien. Z perspektywy czasu mam czesto wrazenie ze caly bol porodow, cierpien zżucamy na szpital, ludzi tam pracujacych - i moze dzieki temu choc troche lepiej sie czujemy.
Kazda z nas jest inna, poleci lub skrytykuje szpital, jedno jest pewne - z odpowiednim nastawieniem mozna wiecej , a efekt naszych pobytow w szpitalu jest Najwazniejszy- ja mam dwa SKarby :)
Czy zapisujecie sie do szkoly plywania dzidzius? Podobno zajecia zaczynaja sie we wrzesniu, ciekawe czy sa jakies szanse na zajecia w sobote. Tak bardzo bym chciala Jasia uczyc plywac.
Kazda z nas jest inna, poleci lub skrytykuje szpital, jedno jest pewne - z odpowiednim nastawieniem mozna wiecej , a efekt naszych pobytow w szpitalu jest Najwazniejszy- ja mam dwa SKarby :)
Czy zapisujecie sie do szkoly plywania dzidzius? Podobno zajecia zaczynaja sie we wrzesniu, ciekawe czy sa jakies szanse na zajecia w sobote. Tak bardzo bym chciala Jasia uczyc plywac.
hej
dziewczyny czy ktoras z was jeszcze karmi piersia?
mnie zaczynaja zastanawiac moje wlosy- bo nadal mi wychodza, kurcze do lysej mi duzo brakuje ale mam juz dosc zbierania kudlow po calym domu. Zastanawiam sie czy to nie powinno sie zakonczyc po 6 miesiacach. Wiem ze przy karmieniu piersia to trwa dluzej, ale jak dlugo ?
W niedziele bedzie pol roczku- ale ten czas zlecial.
dziewczyny czy ktoras z was jeszcze karmi piersia?
mnie zaczynaja zastanawiac moje wlosy- bo nadal mi wychodza, kurcze do lysej mi duzo brakuje ale mam juz dosc zbierania kudlow po calym domu. Zastanawiam sie czy to nie powinno sie zakonczyc po 6 miesiacach. Wiem ze przy karmieniu piersia to trwa dluzej, ale jak dlugo ?
W niedziele bedzie pol roczku- ale ten czas zlecial.
Ja karmię sztucznie a włosy nadal gubię(też chodzę i zbieram po domu) prawdopodobnie mają tak wypadać 9 miesięcy,tyle ile piękne pezwz okres ciąży.Kurcze mój mały nadal sie nie podnosi do siadu,czekam na to z utęsknieniem,bo jestem już bardzo zmęczona jego ulewaniem.Teraz zamiast spać,to wariuje w łóżeczku,lata po nim całym.

