Widok
Sadzanie dziecka
Co sądzicie o sadzaniu 5-6 miesięcznego dziecka w krzesełku i obkładanie go kocami,poduszkami ,bądź sadzanie w wózku ,moja znajoma ciągle się chwali że sadza synka bo on już sam umie siedzieć i w ogóle to chce i zadziera głowę do góry ,mówiłam jej już nie raz że nie należy sadzać dziecka dopóki samo nie usiądzie,żal mi patrzeć na tego maluszka bo "siedzi" jak pijany na ławce :( sadza go od 4 miesiąca i wszelkie argumenty do niej nie trafiają że robi dziecku krzywdę ,a jak mówię ( nie tylko ja ) niech zajrzy w jakiś poradnik,gazetę,forum skoro nie wierzy to patrzy z wyrzutem ( bo ona wie więcej o dzieciach a nie miała z nimi do czynienia....) że ktoś podważa jej rodzicielstwo ,czy niektóre matki naprawdę są tak ograniczone czy tylko udają bo już z paroma takimi przypadkami się spotkałam ,zrozumiałabym gdyby to była jakaś gówniara ale ona ma ponad 30 lat .
dziecko jest gotowe do siedzenia tak naprawdę jak samo zaczyna siadać bez niczyjej pomocy, zazwyczaj z pozycji jak do raczkowania, także gdzieś 8-9 miesiąc... i tyle w temacie. co nie oznacza, że posadzone w 6 m-cu nie będzie się trzymało ale sorki po co taki cyrk? po to żeby się chwalić przed znajomymi, że już siedzi a takie malutkie jeszcze?
mi też się scyzoryk otwiera na takie matki ale co zrobić, jak rozmowa nie pomaga to nic do nich nie przemówi.
moja kumpeka zapodaje na nk co chwilę zdjęcia jej malutkiej córci w jakiś skoczkach i innch wynalazkach, biedna mała!
dla dziecka tylko podłoga powinna się liczyć, niesamowicie rozwija wszystkie zmysły i ciałko małego człowieczka.
mi też się scyzoryk otwiera na takie matki ale co zrobić, jak rozmowa nie pomaga to nic do nich nie przemówi.
moja kumpeka zapodaje na nk co chwilę zdjęcia jej malutkiej córci w jakiś skoczkach i innch wynalazkach, biedna mała!
dla dziecka tylko podłoga powinna się liczyć, niesamowicie rozwija wszystkie zmysły i ciałko małego człowieczka.
moja szybko siadala sama miala chyba z 5 miesiecy wiec nie szlo jej tego zabronic,
ale popieram nie sadzania na sile, mloda w gondoli na lezaco jezdzila prawie do skonczenia 8 miesiecy bo nie znala innej mozliwosci(byly mrozy wiec mi to pasowalo)czasem tak pollezaco sie bawila ale nie sadzalam, bo po co?
moze sadzanie na chwile do jedzenia lyzeczka ... ale ja karilam w nosidelku samochodowym (nie mialam lezaczka) dopuki pozadnie nie siedzialo samo
szkoda malucha, bo to dziecko bedą potem plecy bolec nie mamuske :( i to nie powiedziane ze w dziecinstwie ale w doroslym zyciu
ale popieram nie sadzania na sile, mloda w gondoli na lezaco jezdzila prawie do skonczenia 8 miesiecy bo nie znala innej mozliwosci(byly mrozy wiec mi to pasowalo)czasem tak pollezaco sie bawila ale nie sadzalam, bo po co?
moze sadzanie na chwile do jedzenia lyzeczka ... ale ja karilam w nosidelku samochodowym (nie mialam lezaczka) dopuki pozadnie nie siedzialo samo
szkoda malucha, bo to dziecko bedą potem plecy bolec nie mamuske :( i to nie powiedziane ze w dziecinstwie ale w doroslym zyciu
Jak widzę coś takiego to nóż mi się w kieszeni otwiera ,zastanawiam się co takie "mądre" mamusie mają w głowie sadzając takie maluchy,ja też widziałam sporo maluszków 4-5 miesięcznych "siedzących" i żal mi ich że mają tak głupich rodziców ,moja koleżanka 4 miesięczne dziecko woziła w wózku parasolce bo "już siedzi" aż przykro było patrzeć jak ten maluch wisiał na tym pałąku i jak się męczył na żadne argumenty ( mamy,rodziny,znajomych) nie reagowała uważała że jak dziecko podrywa głowę to znaczy że chce siedzieć i należy je sadzać bo inaczej nadwyręży kręgosłup ( większych bzdur nigdy nie słyszałam) i ostatnio spotykam sporo takich durnych i bezmyślnych matek które mają swoje lata i niby powinny być myślące ,a jednak nie są a cierpią na tym nie one a dzieci :(( .
to od razu moze uczyc angielskiego na 6 msc no co ma tracic czas :( jak dla mnie to takim matkom to psychiatryk moja ma 33 msc i dopioero teraz wiecej mowi od 27 msc korzysta z nocnika .Nie poganialam dziecko ma byc dzieckiem na wszystko przyszedl czas. Sami geiniusze sika na nocnik od 7 ms csiedzi od 5 nic tylko zalowac tych dzieci ze na starcie maja takie kretynki za matki.Przykre
oj ja też się nasluchalam i napatrzyłam już na takie mamy..ale to chyba stara szkola naszych Mam bo ja często tez słyszę takie "dobre rady" na szczęscie mój maly to duzo na podłodze spędzal ze mną czasu i to on sam wiedział kiedy i co ja mu w niczym nie pomagalam i nie ułatwialam przyszła odpowiednia pora to siedział, raczkował a teraz dalej szaleje...:)
Moja babcia ma 84 lata i pod tym względem jest myśląca i normalna że nie sadza się dziecka na siłę( tym bardziej w wieku 4-5 miesięcy),nie ciąga za rączki bo już "chodzi" i że do dziecka mówi się normalnie a nie jak niektórzy co mnie wnerwia: lącka,nóska,pieluska,blum blum,dzień dobly.............grrr krew mnie zalewa jak to słyszę nie rzadko od młodych ludzi.....
moi "znajomi" są dużo młodsi od mojej babci i uważają że do dziecka mówi się normalnie dopiero jak dziecko idzie do przedszkola bo i tak nie zrozumie.....
moi "znajomi" są dużo młodsi od mojej babci i uważają że do dziecka mówi się normalnie dopiero jak dziecko idzie do przedszkola bo i tak nie zrozumie.....
Zosia jeszcze tez nie siedzi i ja jej w żaden sposób nie popędzam nie ułatwiam itp.Ja jestem co jakiś czas bombardowana uwagami czemu Zosi nie sadzam że juz powinna juz siedziec,obkładanie poduchami i te sprawy,jest to denerwujące,swojej mamie już przetłumaczyłam do rozumu.
Dziecko będzie gotowe i samo siądzie,praktycznie każdą wolna chwilę spędza na podłodze,leżaczek u nas w sumie nie potrzebny,korzysta z niego tylko po jedzeniu (bo tak to zaraz by brykała na brzuszku).
Przerażaja mnie wszelkie wspomagacze typu chodziki,obkładanie poduchami,i podnoszenie za rączki do siadu.
Dziecko będzie gotowe i samo siądzie,praktycznie każdą wolna chwilę spędza na podłodze,leżaczek u nas w sumie nie potrzebny,korzysta z niego tylko po jedzeniu (bo tak to zaraz by brykała na brzuszku).
Przerażaja mnie wszelkie wspomagacze typu chodziki,obkładanie poduchami,i podnoszenie za rączki do siadu.
wiesz co, ja "sadzałam" Madzię od ok. 5 mca, ale w pozycji półleżącej, no bo jak tu nakarmic leżące dziecko. No mniej wiecej w takiej pozycji jak w foteliku samochodowym by była. No ale ona "siedziała" stabilnie, nie było mowy o jakimkolwiek się gibaniu. Natomiast teraz 5 m-czne dziecko koleżanki chwieje sie jak pijak, główka jej leci na wszystkie strony, nie jest w stanie tej głowy nawet utrzymać już nie mówiąc o siedzeniu, a ją sobie sadzają na kolanach trzymając pod paszkami. I siedzą tak z nia długo, nawet do godziny czasu. No ale nic nie mówię, niech sobie robią jak chcą, bo, każda rada jest odbierana jako atak i usłyszec można tylko "każde dziecko jest inne", ale też mi żal jak patrze na tą chwiejąca się główkę
Jedna babka w sklepie wiecznie tak mówiła do mojego synka i dziwiła się że ja mówię normalnie kiedyś już tak mnie wkur.... że nie wytrzymałam i zaczęłam tak do niej gadać :dzień dobly poplosę paluski i cukielki i moze jesce mlecko....itd.itp. ona się pyta czy coś mi jest bo dziwnie brzmię to jej odpowiedziałam tak będzie mówić dziecko jak będzie tylko taką "mowę" słyszało.....zaczęła mówić normalnie,bynajmniej do mojego synka bo parę razy byłam chamska i jej powiedziałam niech sobie tak mówi do swojego wnuka jeżeli to jej córce/synowi nie przeszkadza mi przeszkadza mówię do dziecka normalnie i wymagam tego od innych ( tym bardziej od rodziny) a jeżeli komuś ciężko to zrozumieć i zaakceptować to niech do mojego dziecka nie odzywa się w ogóle .
Przestała dawać dobre rady i mówić jak jakiś ( nie urażając chorych ) "mongoł"
Przestała dawać dobre rady i mówić jak jakiś ( nie urażając chorych ) "mongoł"