Widok
Ściąganie pokarmu
Dziewczyny, mój młody (2 m-ce) nie chce ssać piersi od kilku dni. Najpierw nie chciał prawej, teraz już żadnej. Ponieważ mamy starszego brata, który chodzi do przedszkola, chciałabym nadal karmić piersią. Na razie walczę. Ale zastanawiam się, czy są wśród Was takie, które ściągały mleczko przez dłuższy czas i karmiły z butelki? Jak to okiełznać w praktyce. Trudno mi sobie wyobrazić ściąganie mleka prze każdym karmieniem? A co ze ściąganiem, gdy jesteśmy poza domem? Czy dokarmiałyście mleczkiem modyfikowanym?
my również mieslismy podobny problem moja maja była strasznym spiochem i trzeba było ja wybidzac na jedzonko, ssanie z piersi odpadało, normalnie musiałam jej "wciskac " smoczek od butelki ale ona wazyla tylko 2 kg, jak spała to ciagle siedziałam z laktatorem i robiłam zapasy , w ten sposob rozbudziłam laktacje i miałam zapasy mleczka
Gabryś zaraz będzie miał rok :) prawie cały ten czas ściągam pokarm laktatorem i podaję butelką(lub łyżeczką z gęsta kaszką) :)
nigdy nie miałam dużej ilości pokarmu - ale by czas(już po rozszerzeniu diety Młodego, kiedy zjadał 3 mleczne posiłki dziennie), że Gabryś był tylko na moim mleku :P
to były jakieś 2-3 m-ce :)
jednak ograniczyłam ściąganie z 6 do 4 razy dziennie, ilość pokarmu jest mniejsza, więc dostaje i moje i sztuczne mleko :]
nigdy nie miałam dużej ilości pokarmu - ale by czas(już po rozszerzeniu diety Młodego, kiedy zjadał 3 mleczne posiłki dziennie), że Gabryś był tylko na moim mleku :P
to były jakieś 2-3 m-ce :)
jednak ograniczyłam ściąganie z 6 do 4 razy dziennie, ilość pokarmu jest mniejsza, więc dostaje i moje i sztuczne mleko :]
Kasia0075, dzieki za link do wątku - jak to dobrze, ze nie jestem sama. Bo czuje się z tym koszmarnie. Nagonka na karmienie piersią jest tak wielka, że czuję się jak niepełnowartościowa mama. Pierwszego syna karmiłam z nakładkami, bo nie potrafił ssać, z drugim do tej pory było idealnie... przez 2 m-ce. Teraz nie chce jeść. Z butelki chce, ale ja nie chcę:-(
ja przechodziłam stopniowo. jak chciałam przedłużyć o godzinę to np. jak ściągałam o 8 i powinnam ściągać o 11 to ściągałam o 11.30. i już i cały dzień wydłużałam o te 30min. i następnego dnia mogłam już ściągać co 4h a nie co 3. mam nadzieję, że wytłumaczyłam to zrozumiale hehe. mogłam tylko o30min przedłużać ściąganie bo moje piersi strasznie bolały.raz doprowadziłam do stanu zapalnego.dostałam nawet leki na zmniejszenie ilości pokarmu.mogłabym nadal mieć dużo mleka ale już nie chcę bo jednak na dłuższą metę jest to naprawdę męczące. moim celem było dotrzeć do 6miesiącą i dziś został osiągnięty:) jestem z siebie dumna:))
No własnie ja mam ten sam problem ze jak za długo nie odciągnę to zaraz mam zastoje:( Teraz odciągam co 3 godziny ale wiadomo - wygodniej byłoby co 4:)
Ja na razie mam plan do 3 miesięcy młodej dotrwać ale może jak wszystko będzie ok to pociągnę do 6:)
I prawda ze jest to męczące - żyje sie z zegarkiem w reku i wszystko jest podporządkowane odciąganiu:)
Ja na razie mam plan do 3 miesięcy młodej dotrwać ale może jak wszystko będzie ok to pociągnę do 6:)
I prawda ze jest to męczące - żyje sie z zegarkiem w reku i wszystko jest podporządkowane odciąganiu:)
Mrówka - właściwie ściągam od zawsze... naszą historię opisywałam już wielokrotnie...
w skrócie - pokarm dostałam w 3 dobie po cc - ale mało... Młody w tym czasie był już na sztucznym mleku podawanym butelką...
miałam mało pokarmu i płaskie brodawki - "doradca laktacyjny" z Klinicznej nic nam nie pomogła, tylko posiniaczyła mi piersi...
w 5 dobie życia Gabrysia trafiliśmy na Polanki - Gabryś się zachłysną śluzem i o mały włos nie umarł w domu... na Polankach okazało się, że ma ZUM - 10 dni w szpitalu + antybiotyk...
miałam śladowe ilości pokarmu, nie ściągałam po 8-10 razy(teoretycznie tak powinno być żeby rozbudzić laktację) na dobę...
miałam problemy z raną po cc i też musiałam brać antybiotyk... niby ginekolog tak dobrała, żebym mogła karmić... a lekarki na Polankach stwierdziły - że nie... no i tydzień czasu ściągałam jeszcze rzadziej - bo przecież i tak prawie nie miałam pokarmu...
po wyjściu ze szpitala walka o pokarm - laktator + próby przystawiania Młodego... ale 1 posiłek to były 2 piersi + butelka - tak mało miałam pokarmu...
po jakimś czasie Gabryś się zbuntował i uznał cycusie za śmiertelnych wrogów i była ogromna histeria przy próbach przystawienia...
uparłam się i ściągałam - zamieniłam ręcznego Aventa na Medelę mini electric :) (dodatkowo po ciąży został mi problem z dłońmi - bolesność, przykurcze palców)
no i tak ściągam pokarm prawie rok :] już pół roku temu miałam mega kryzys(psychiczny, nie laktacyjny) i chciałam przestać... ale jestem uparta ;) nawet baaaardzo... całą ciążę byłam nastawiona na karmienie naturalne - innej opcji nie brałam pod uwagę :P
i jak to powiedziała Pani Asia z poradni laktacyjnej na Zaspie - powinnam dostać medal od Męża za to co zrobiłam dla naszego Synka :) bo większość Mam już dawno by się poddała... Zwykle Mamy karmią piersią "z przyjemnością"(wiesz - ta cała otoczka emocjonalna, bliskość, przytulanie itp.) - a ja bez przyjemności :]
ilość pokarmu naturalnego i sztucznego zmieniała się przez ten rok - najpierw podstawą było sztuczne mleko, mojego ściągałam dziennie 80-120ml..
później pół na pół...
był też czas, że Gabryś był tylko na moim mleku :)
no a teraz chyba znowu ok 50/50 :) (On więcej zjada, ja zrezygnowałam z 2 ściągań, jednorazowo ściągam ok 50ml, po nocy ok 90ml)
dobrze, że mój laktator działa też na baterie :) więc nawet w samochodzie mogę się ściągać ;) (siedzę z Młodym z tyłu, mamy tam przyciemnione szyby)
proponuję wizytę u doradcy laktacyjnego - jeśli chcesz faktycznie karmić piersią ;) (a nie ściągać)
polecam Panią Asię z Zaspy - niestety ja poszłam do Niej zdecydowanie za późno(Gabryś miał pół roku)...
Pani Asia zobaczy jak przystawiasz, czy dzidzia nie ma problemów z języczkiem itp.
jeśli chcesz - mam nr tel.(na kom.) do Pani Asi :)
w skrócie - pokarm dostałam w 3 dobie po cc - ale mało... Młody w tym czasie był już na sztucznym mleku podawanym butelką...
miałam mało pokarmu i płaskie brodawki - "doradca laktacyjny" z Klinicznej nic nam nie pomogła, tylko posiniaczyła mi piersi...
w 5 dobie życia Gabrysia trafiliśmy na Polanki - Gabryś się zachłysną śluzem i o mały włos nie umarł w domu... na Polankach okazało się, że ma ZUM - 10 dni w szpitalu + antybiotyk...
miałam śladowe ilości pokarmu, nie ściągałam po 8-10 razy(teoretycznie tak powinno być żeby rozbudzić laktację) na dobę...
miałam problemy z raną po cc i też musiałam brać antybiotyk... niby ginekolog tak dobrała, żebym mogła karmić... a lekarki na Polankach stwierdziły - że nie... no i tydzień czasu ściągałam jeszcze rzadziej - bo przecież i tak prawie nie miałam pokarmu...
po wyjściu ze szpitala walka o pokarm - laktator + próby przystawiania Młodego... ale 1 posiłek to były 2 piersi + butelka - tak mało miałam pokarmu...
po jakimś czasie Gabryś się zbuntował i uznał cycusie za śmiertelnych wrogów i była ogromna histeria przy próbach przystawienia...
uparłam się i ściągałam - zamieniłam ręcznego Aventa na Medelę mini electric :) (dodatkowo po ciąży został mi problem z dłońmi - bolesność, przykurcze palców)
no i tak ściągam pokarm prawie rok :] już pół roku temu miałam mega kryzys(psychiczny, nie laktacyjny) i chciałam przestać... ale jestem uparta ;) nawet baaaardzo... całą ciążę byłam nastawiona na karmienie naturalne - innej opcji nie brałam pod uwagę :P
i jak to powiedziała Pani Asia z poradni laktacyjnej na Zaspie - powinnam dostać medal od Męża za to co zrobiłam dla naszego Synka :) bo większość Mam już dawno by się poddała... Zwykle Mamy karmią piersią "z przyjemnością"(wiesz - ta cała otoczka emocjonalna, bliskość, przytulanie itp.) - a ja bez przyjemności :]
ilość pokarmu naturalnego i sztucznego zmieniała się przez ten rok - najpierw podstawą było sztuczne mleko, mojego ściągałam dziennie 80-120ml..
później pół na pół...
był też czas, że Gabryś był tylko na moim mleku :)
no a teraz chyba znowu ok 50/50 :) (On więcej zjada, ja zrezygnowałam z 2 ściągań, jednorazowo ściągam ok 50ml, po nocy ok 90ml)
dobrze, że mój laktator działa też na baterie :) więc nawet w samochodzie mogę się ściągać ;) (siedzę z Młodym z tyłu, mamy tam przyciemnione szyby)
proponuję wizytę u doradcy laktacyjnego - jeśli chcesz faktycznie karmić piersią ;) (a nie ściągać)
polecam Panią Asię z Zaspy - niestety ja poszłam do Niej zdecydowanie za późno(Gabryś miał pół roku)...
Pani Asia zobaczy jak przystawiasz, czy dzidzia nie ma problemów z języczkiem itp.
jeśli chcesz - mam nr tel.(na kom.) do Pani Asi :)
AgusiaGda czy Ty nadal ściągasz mleczko 4 razy dziennie? Mój synek ma 10 m-cy i ściągam już tylko 2 razy (rano i wieczorem),co w sumie daje mi 240 ml i nie dokarmiam go, bo więcej mleka nie chce pić. Do tego dostaje jeszcze owoce, obiadek oraz kaszkę, czyli z mojego mleka mam tak jakby jedno porządne karmienie (bo w tym wieku naraz powinien zjadać 210 ml).
Joasia - tak, ściągam 4 razy dziennie :) to daje nam jakieś 250ml mojego mleka :)
Młody rano wypija 180ml, koło południa kaszka na mleku albo kanapeczka - różnie :) jeśli kaszka to ze 150ml mleka, wieczorem 210ml + owoce i kaszka(kaszka do picia) - łącznie wychodzi ok 270-300ml :)
Przyszłażona - wyślę Ci na maila :) nie wiem czy przyjmuje też prywatnie :) byłam w poradni w szpitalu na Zaspie i w marcu płaciłam 50zł za godzinne spotkanie :]
Młody rano wypija 180ml, koło południa kaszka na mleku albo kanapeczka - różnie :) jeśli kaszka to ze 150ml mleka, wieczorem 210ml + owoce i kaszka(kaszka do picia) - łącznie wychodzi ok 270-300ml :)
Przyszłażona - wyślę Ci na maila :) nie wiem czy przyjmuje też prywatnie :) byłam w poradni w szpitalu na Zaspie i w marcu płaciłam 50zł za godzinne spotkanie :]
Agusia, rzeczywiście wielkie wyrazy podziwu dla Ciebie. I dla wszystkich dziewczyn, które ściągają pokarm dla dzidziusiów. Ja sobie obiecywałam, że z drugim dzieckiem jak będą jakieś problemy z karmieniem (jak z pierwszym), to sobie odpuszczę. Ale mimo, że karmienia piersią nie lubię nie tak łatwo jest zrezygnować. Szczególnie, kiedy to 2-miesięczna dzidzia rezygnuje:-(
Wyślij mi proszę na maila telefon do Pani Asi - będę się umawiać.
Na razie mamy z synkiem raz lepsze, raz gorsze chwile. Czasem ładnie ssie, a czasem drze się jak opętany już przy próbie dostawienia do piersi.
Obawiam się, że przy odciąganiu szybko bym się poddała, bo mam w domu jeszcze trzylatka, który co prawda w dzień jest w przedszkolu, ale popołudniu i w weekendy chciałabym z nim spędzać jak najwięcej czasu, bo od kiedy urodził mu się brat, mam dla niego mniej czasu. Jak miałabym jeszcze odciągać, myć, sterylizować...
Wyślij mi proszę na maila telefon do Pani Asi - będę się umawiać.
Na razie mamy z synkiem raz lepsze, raz gorsze chwile. Czasem ładnie ssie, a czasem drze się jak opętany już przy próbie dostawienia do piersi.
Obawiam się, że przy odciąganiu szybko bym się poddała, bo mam w domu jeszcze trzylatka, który co prawda w dzień jest w przedszkolu, ale popołudniu i w weekendy chciałabym z nim spędzać jak najwięcej czasu, bo od kiedy urodził mu się brat, mam dla niego mniej czasu. Jak miałabym jeszcze odciągać, myć, sterylizować...