Widok
ja jestem po pierwszym cyklu z clo i jestem bardzo ciekawa jak tam..jak bylam na monitoringu to lekarz powiedzial ze nie mam jescze jajeczek a bylam w 11 dc.dzis mam 18 dc..lekki bol odczuwam tak jakby mi zaczelo dzialac.bralam clo od 2 do 5 dc po 1 tab..teraz testy na owulke robilam i sa 2 kreski ...blade ale widoczne.zuzylam 3 jak na razie i zobaczymy:)mam narazie nadzieje ze wszystko sie uda
Melpomena, ja mam cala mase pytan,jesli masz jakas orientacje w tej sprawie jak to wyglada w 3miescie to opisz troszke... tak jak walerka pytala, czy mamy jakis wglad w rodzine adopcyjna dziecka, jak duzo mozemy sie dowiedziec z dokumentow, ile sie mniej wiecej czeka na adopcje, ile czasu zwykle trwa do samej kwalifikacji(tego sie najbardiej nie moemy doczekac, czy spelniamy warunki...), w jakim czasie od zlozenia dokumentow zbieraja info o nas wsrod rodziny, bo uzalezniam od tego kidy mowic rodzicom... chcielibysmy pozniej ale sie boje ze nas wyprzedza i najpierw do nich zadzwonia z osrodka i co wtedy...czy dzwonia dopiero po kwalifikacji??
No to i ja dołączam, narazie jestem w 4 dniu cyklu. W tym miesiącu zgodnie z zaleceniem endokrynologa ostawiam Duphaston. Robiłam badania poziomu progesteronu i prolaktyny z obciążeniem wczoraj + powtórka w 20 dc.
Narazie na własną rękę biorę kapsułki z wiesiołka oraz niepokalanek (castagnus) - zobaczymy czy metody niekonwencjonalne coś tu pomogą.
Od jutra zaczynam testy owulacyjne.
Trzymam za Was kciuki Staraczki!
Narazie na własną rękę biorę kapsułki z wiesiołka oraz niepokalanek (castagnus) - zobaczymy czy metody niekonwencjonalne coś tu pomogą.
Od jutra zaczynam testy owulacyjne.
Trzymam za Was kciuki Staraczki!
Dziewczyny na sam początek powiem Wam,że pokochanie dziecka innych rodziców to najpiekniejsza rzecz jaką zrobicie w życiu,oszalejecie na punkcie tego dziecka,to będzie wasz cały świat zamknięty w jego malutkich dłoniach a pierwsze słowo mama i tata sprawi,ze będziecie sie kochać jeszcze bardziej....
Ogólnie proces adopcyjny jest długi i trudny,musicie się na to przygotowac psychicznie przede wszystkim nikt nie mówił,że będzie łatwo,będzie trudno,ale na końcu tej drogi czeka na Was Dziecko...
Ja byłam RZ w dodatku dziecka niepełnosprawnego,które poznałam najpierw zanim rozpoczełam proces zostania rodziną zastępczą także odbyło się to jakby od końca,bo kiedy go poznałam,złożyłam wniosek do sądu,przeszłam wszystkie sprawdzania,dosyłałam wszystkie papiery,wnioski itd.potem była decyzja sądu i mogłam wziać małego.
Normalny proces adopcyjny wygląda mniej więcej tak:
1) znajdujecie odpowiedni dla was ośrodek o ile nic się nie zmieniło pamiętajcie,że nie obowiązuje rejonizacja macie prawo wybrac ośrodek który wam przypadł do gustu,sa publiczne i niepubliczne rzecz jasna-polecam stronę bocian tam sa adresy wsz ośrodków adop.i oceny wystawione przez rodziców-bardzo pomocne!tak więc idziecie tam,na miejscu oczywiście informują Was o wszystkim,dowiadujecie się jakie musiscie złożyć/przynieśc dokumenty(życiorysy,stan zdrowia,akt małżeństwa,wasze dochody,akt potwierdzający własne mieszkanie,czasem opinie z pracy itd.)dostajecie też forumalarze różne do wypełnienia-wychodzicie skołowani ale to początek drogi:)
2)w momencie kiedy zbierzenie dokumentację udajecie się do ośrodka składacie wszystko,pani w ośrodku bedzie was pytac jakiego dziecka oczekujecie,chlopca czy dziewczynke w jakim wieku,czy moze byc chore itd.ja wiem ,że każdy marzy o słodkim bobasku najlepiej noworodkui macie duże szanse na takiego bobaska,ale im mniej będziecie przepraszam za słowo" wybrzydzać "przy wyborze dziecka tym lepszymi kandydatami jestescie.
3)czekacie na termin rozpoczecia szkolenia na przyszłych rodziców,rodzaj szkolenia zależy od ośrodka jak i jego długość,spotykacie się raz albo dwa w tygodniu w grupie z innymi rodzicami i rozmawiacie,w między czasie z tego co pamiętam macie tez spotkania z psychologami i innymi osobami i tutaj musiscie się przygotowac na bardzo osobiste pytania,intymne moga pytac o wszystko w końcu musza wiedzieć zę jesteście dobrymi ludźmi i będziecie wspaniałymi rodzicami.Z tego co pamiętam było tez cos takiego,że podaje sie 2-3 osoby które mogą za was poręczyć i będa one proszone na rozmowe o was.
4)chodząc na takie spotkania w miedzy czasie będzie wizyta kuratora w domu który spraqdzi wasze warunki-od razu podpowiadam róbcie już pokoik dziecięcy,niech stoi łożeczko ,fotelik kołyska to jest mega ogromny plus dla was,ze czekacie i jeście świadomi i przygotowani-naprawde uwierzcie-możecie nawet te rzeczy pożyczyć i niech stoją.
5) kiedy po kilku miesiącach skończycie szkolenie musi sie odbyć coś takiego jak "kwalifikacja na rodziców adopcyjnych" ośrodek ostatecznie stwierdza czy nadajecie się na rodziców,jeśli takową kwalifikacje dostaniecie to moje gratulacje teraz pozostaje juz tylko czekac na telefon:)
I teraz odpowiem na wasze pytanie kiedy będzie dzidzia,z reguły jest tak,że cały proces adopcyjny nie powiniem trwać krócej niż 9 miesiecy czyli tyle co ciąża...no niestety musiscie miec tyle czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji jak rodzice ktorzy czekaja na poród,ale nie martwicie się czasem jest tak,że w trakcie kursu można juz dostać telefon albo np kilka tygodni po,ale czasem jest też tak,że telefon nie dzwoni przez rok.No niestety pisze Wam szczerą prawdę.Dlatego moje spostrzeżenie i dobra rada,nie wybierajcie osrodków w głownych miastach jak gdańsk czy gdynia,szukajcie mniejszych najlepiej na wsi,to moze dziwnie brzmi ale pomyślcie ile ludzi czeka w miastach na dzieci...w tych mnijesych ośrodkach szybciej przeważnie dostaje się dzidzię.
Pytacie o znajomosc rodziców,oczywiście,że tak macie wgląd w akta,w momencie kiedy dzwoni do was "ten" telefon pani mówi jakie jest dziecko i pyta czy tak czy nie,jeśli tak jedziecie do ośrodka po zapoznaniu się z wszysktimi inf o dziecku podejmuecie decyzje jeśli chcecie żeby zostało waszym cudem możecie już jechac je poznać i wystąpić do sądu o przysposobienie go.
Z tego co pamiętam można było 3 razy odmówić dziecka ale nie jestem pewna na dzień dzisiejszy potem zostajecie skresleni z listy niestety bo wiadomo dziecko sie kocha jeśli sie go pragnie i nie mozna w nieskończonosc czekac na inne.
Nic mi więcej w chwili obecnej nie przychodzi do głowy-przepraszam za błędy padam na twarz,pytajcie jutro zajrzę w pracy do was i odpowiem:) miłej nocki
Ogólnie proces adopcyjny jest długi i trudny,musicie się na to przygotowac psychicznie przede wszystkim nikt nie mówił,że będzie łatwo,będzie trudno,ale na końcu tej drogi czeka na Was Dziecko...
Ja byłam RZ w dodatku dziecka niepełnosprawnego,które poznałam najpierw zanim rozpoczełam proces zostania rodziną zastępczą także odbyło się to jakby od końca,bo kiedy go poznałam,złożyłam wniosek do sądu,przeszłam wszystkie sprawdzania,dosyłałam wszystkie papiery,wnioski itd.potem była decyzja sądu i mogłam wziać małego.
Normalny proces adopcyjny wygląda mniej więcej tak:
1) znajdujecie odpowiedni dla was ośrodek o ile nic się nie zmieniło pamiętajcie,że nie obowiązuje rejonizacja macie prawo wybrac ośrodek który wam przypadł do gustu,sa publiczne i niepubliczne rzecz jasna-polecam stronę bocian tam sa adresy wsz ośrodków adop.i oceny wystawione przez rodziców-bardzo pomocne!tak więc idziecie tam,na miejscu oczywiście informują Was o wszystkim,dowiadujecie się jakie musiscie złożyć/przynieśc dokumenty(życiorysy,stan zdrowia,akt małżeństwa,wasze dochody,akt potwierdzający własne mieszkanie,czasem opinie z pracy itd.)dostajecie też forumalarze różne do wypełnienia-wychodzicie skołowani ale to początek drogi:)
2)w momencie kiedy zbierzenie dokumentację udajecie się do ośrodka składacie wszystko,pani w ośrodku bedzie was pytac jakiego dziecka oczekujecie,chlopca czy dziewczynke w jakim wieku,czy moze byc chore itd.ja wiem ,że każdy marzy o słodkim bobasku najlepiej noworodkui macie duże szanse na takiego bobaska,ale im mniej będziecie przepraszam za słowo" wybrzydzać "przy wyborze dziecka tym lepszymi kandydatami jestescie.
3)czekacie na termin rozpoczecia szkolenia na przyszłych rodziców,rodzaj szkolenia zależy od ośrodka jak i jego długość,spotykacie się raz albo dwa w tygodniu w grupie z innymi rodzicami i rozmawiacie,w między czasie z tego co pamiętam macie tez spotkania z psychologami i innymi osobami i tutaj musiscie się przygotowac na bardzo osobiste pytania,intymne moga pytac o wszystko w końcu musza wiedzieć zę jesteście dobrymi ludźmi i będziecie wspaniałymi rodzicami.Z tego co pamiętam było tez cos takiego,że podaje sie 2-3 osoby które mogą za was poręczyć i będa one proszone na rozmowe o was.
4)chodząc na takie spotkania w miedzy czasie będzie wizyta kuratora w domu który spraqdzi wasze warunki-od razu podpowiadam róbcie już pokoik dziecięcy,niech stoi łożeczko ,fotelik kołyska to jest mega ogromny plus dla was,ze czekacie i jeście świadomi i przygotowani-naprawde uwierzcie-możecie nawet te rzeczy pożyczyć i niech stoją.
5) kiedy po kilku miesiącach skończycie szkolenie musi sie odbyć coś takiego jak "kwalifikacja na rodziców adopcyjnych" ośrodek ostatecznie stwierdza czy nadajecie się na rodziców,jeśli takową kwalifikacje dostaniecie to moje gratulacje teraz pozostaje juz tylko czekac na telefon:)
I teraz odpowiem na wasze pytanie kiedy będzie dzidzia,z reguły jest tak,że cały proces adopcyjny nie powiniem trwać krócej niż 9 miesiecy czyli tyle co ciąża...no niestety musiscie miec tyle czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji jak rodzice ktorzy czekaja na poród,ale nie martwicie się czasem jest tak,że w trakcie kursu można juz dostać telefon albo np kilka tygodni po,ale czasem jest też tak,że telefon nie dzwoni przez rok.No niestety pisze Wam szczerą prawdę.Dlatego moje spostrzeżenie i dobra rada,nie wybierajcie osrodków w głownych miastach jak gdańsk czy gdynia,szukajcie mniejszych najlepiej na wsi,to moze dziwnie brzmi ale pomyślcie ile ludzi czeka w miastach na dzieci...w tych mnijesych ośrodkach szybciej przeważnie dostaje się dzidzię.
Pytacie o znajomosc rodziców,oczywiście,że tak macie wgląd w akta,w momencie kiedy dzwoni do was "ten" telefon pani mówi jakie jest dziecko i pyta czy tak czy nie,jeśli tak jedziecie do ośrodka po zapoznaniu się z wszysktimi inf o dziecku podejmuecie decyzje jeśli chcecie żeby zostało waszym cudem możecie już jechac je poznać i wystąpić do sądu o przysposobienie go.
Z tego co pamiętam można było 3 razy odmówić dziecka ale nie jestem pewna na dzień dzisiejszy potem zostajecie skresleni z listy niestety bo wiadomo dziecko sie kocha jeśli sie go pragnie i nie mozna w nieskończonosc czekac na inne.
Nic mi więcej w chwili obecnej nie przychodzi do głowy-przepraszam za błędy padam na twarz,pytajcie jutro zajrzę w pracy do was i odpowiem:) miłej nocki
Melpomena - wielkie dzięki za wszystkie uwagi. Ja juz sporo czytałam o adopcji - głównie na nasz-bocian. Ale i tak uzyskałam od Ciebie kilka cennych wskazówek.
Michałowa - potraktuj IUI jako Waszą drogę do rodzicielstwa. To naprawdę nic strasznego. A jak zaciążysz będziesz najszczęśliwszą kobietą, że się na to zdecydowaliście. Powodzenia kochana. :)
Michałowa - potraktuj IUI jako Waszą drogę do rodzicielstwa. To naprawdę nic strasznego. A jak zaciążysz będziesz najszczęśliwszą kobietą, że się na to zdecydowaliście. Powodzenia kochana. :)
witam,
czasem was podczytuje jak zresztą całe forum:)
ja pracuje w domu dziecka i z doświadczenia w pracy mogę polecić ośrodek adopcyjny pelikan na grunwaldzkiej wiem ze prowadza tez szkolenia i w miarę rzeczowo i szybko podchodzą do tematu w przeciwieństwie do wojewódzkiego ośrodka na Abrahama gdzie sprawy ida dosyć opieszale niestety
pozdrawiam
czasem was podczytuje jak zresztą całe forum:)
ja pracuje w domu dziecka i z doświadczenia w pracy mogę polecić ośrodek adopcyjny pelikan na grunwaldzkiej wiem ze prowadza tez szkolenia i w miarę rzeczowo i szybko podchodzą do tematu w przeciwieństwie do wojewódzkiego ośrodka na Abrahama gdzie sprawy ida dosyć opieszale niestety
pozdrawiam
mam nadzieję, że ten wątek nie będzie tak długaśny jak poprzedni, a ja nadal bez @ a to już 45 dc, dziś zamierzam kupić po raz 3 test ciązowy (dwa poprzednie negatywne), choc watpię, aby była to ciąża, ale co tam, na bete nie chce mi się iśc, bo nie wierzę, abym tak od razu zaszła.....także ja czekam na @, z nadzieją że nastepny cykl będzie owulacyjny.
Ja juz sam nie wiem gdzie isc... slyszalam dobre opinie o osrodku na Abrachama (wlansie z bociana) , duzo gorsze o Zwirki i Wigury i o tym Pelikanie na grunwaldzkiej... Tutaj kolezanka mowi, ze poleca Pelikana... A w ogole najlepsze opinie dotad wyczytalam o osrodku w Gdyni i nad nim sie powaznie zastanawiamy... cos o nim slyszalyscie?
Na wsi mowisz...nawet nie wiem gdzie sa osrodki poza miastem...musialabym poczytac ale puki co zadnych opioni na ich temat nie widzialam... Niby mamy samochod, moznaby dojechac...hmm...
Melpomena, to z tego co zrozumialam z tymi 2-3 wybranymi osobami ktore musza poreczyc, ktore prosza na rozmowe, pracownicy osrodka spotykaja sie jeszcze przed kwalifikacja, blizej poczatku calego procesu adopcyjnego, po zlozeniu dokumentow? To by znaczylo ze od razu musimy powiedziec rodzicom, zeby nie czuli sie zaskoczeni... a chcielismy nie zapeszajac dopiero po kwalifikacji...
Melpomena, po jakim czasie od zlozenia dokumentow rozpozyczna sie to szkolenie? Od razu? Ile mniej wiecej moze trwac caly okres do otrzymania kwalifikacji (od kwalifikacji do dziecka nie pytam bo wiadomo ze roznie) Z pol roku?
Z tym urzadzaniem pokoju to jest tak... mamy kawalerke tak wiec nie ma opcji jak osobny pokoj dla dziecka. Bedzie mialo swoj kacik... bedzie mieszkalo z nami w pokoju, tak wiec jak? Mielibysmy juz teraz kolo naszej np kanapy postawic lozeczko? Hmm juz widze reakcje rodzicow odwiedzajacycfh nas ktorzy nic nie wiedza o naszych planach zobaczyli by lozeczko :) Szok... Jak sie robi z ubrankami dla dziecka?Zabawkami, wlansie lopzeczkiem, wozkiem...kupowac juz podczxas priocedury adopcyjnej? Ja myslalam, zeby wszystko kupic po otrzymaniu kwalifikacji, poza ubrankami bo nie wiadomo jaki rozmiar... teraz sie troche boje bo jak nas odrzuca czy cos? Roznie mzoe byc... wtedy tez chcialam urzadzac, po kwalifikacji...moze tak byc? czy tak jak mowisz, o ile dobrze zrozumialam szybciej???
Na wsi mowisz...nawet nie wiem gdzie sa osrodki poza miastem...musialabym poczytac ale puki co zadnych opioni na ich temat nie widzialam... Niby mamy samochod, moznaby dojechac...hmm...
Melpomena, to z tego co zrozumialam z tymi 2-3 wybranymi osobami ktore musza poreczyc, ktore prosza na rozmowe, pracownicy osrodka spotykaja sie jeszcze przed kwalifikacja, blizej poczatku calego procesu adopcyjnego, po zlozeniu dokumentow? To by znaczylo ze od razu musimy powiedziec rodzicom, zeby nie czuli sie zaskoczeni... a chcielismy nie zapeszajac dopiero po kwalifikacji...
Melpomena, po jakim czasie od zlozenia dokumentow rozpozyczna sie to szkolenie? Od razu? Ile mniej wiecej moze trwac caly okres do otrzymania kwalifikacji (od kwalifikacji do dziecka nie pytam bo wiadomo ze roznie) Z pol roku?
Z tym urzadzaniem pokoju to jest tak... mamy kawalerke tak wiec nie ma opcji jak osobny pokoj dla dziecka. Bedzie mialo swoj kacik... bedzie mieszkalo z nami w pokoju, tak wiec jak? Mielibysmy juz teraz kolo naszej np kanapy postawic lozeczko? Hmm juz widze reakcje rodzicow odwiedzajacycfh nas ktorzy nic nie wiedza o naszych planach zobaczyli by lozeczko :) Szok... Jak sie robi z ubrankami dla dziecka?Zabawkami, wlansie lopzeczkiem, wozkiem...kupowac juz podczxas priocedury adopcyjnej? Ja myslalam, zeby wszystko kupic po otrzymaniu kwalifikacji, poza ubrankami bo nie wiadomo jaki rozmiar... teraz sie troche boje bo jak nas odrzuca czy cos? Roznie mzoe byc... wtedy tez chcialam urzadzac, po kwalifikacji...moze tak byc? czy tak jak mowisz, o ile dobrze zrozumialam szybciej???
Mamy jeszcze pieska... Slyszalam, ze osrodek adopcyjny sie dobrze zapatruje na psa, szczegolnie jesli to jets rasa przyjazna dzieciom...my takowa mamy- bialego jak snieg Westie :)))) Psinka bardzo kocha dzieci i da sie za nie pokroic wiec juz nasz synek od samego poczatku bedzie mial wiernego przyjaciela, ale jak kazdy pies na widok obcych przychodzacych do domu reaguje glosnym szczekaniem... Mam nadzieje, ze to nie wystraszy pracownikow osrodka jak ich nasza psinka dopadnie w przedpokoju? Zamykac go chyba nie mam co, lepiej zeby widzieliz e jest piesek, ale sie naszczeka niewatpliwie...
O mebelki juz pytalam iz abawki, a kiedy kupowac ubranka skoro nie wiadomo ilomiesieczne ostatecznie bedzie dziecko? Jak zadzwoni telefon i sie udamy do osrodka to wtedy sie dowiemy takze jego rozmiarow czy dopiero w domu dziecka? Jak wyglada taka wizyta w domu dziecka?
O mebelki juz pytalam iz abawki, a kiedy kupowac ubranka skoro nie wiadomo ilomiesieczne ostatecznie bedzie dziecko? Jak zadzwoni telefon i sie udamy do osrodka to wtedy sie dowiemy takze jego rozmiarow czy dopiero w domu dziecka? Jak wyglada taka wizyta w domu dziecka?
Witam piątkowo:)
Niestety u nas w polsce nie ma czegoś takiego jak ogólnopolska baza dzieci do apodcji brzmi to dziwnie ale o ile szybciej i sprawniej szłaby adopcja...
Ja właśnie sprawy załatwiałam w ośrodku na demptowie,nie mam żadnych zastrzeżen do nich,mili ludzie.
Jeśli chodzi o te 3 osoby które będa musiały za was poręczyć,tak to się dzieje w trakcie kwalifikacji kiedy złożycie dokumenty,ja myslę jesli oczywiście mogę podpoweidzieć powiedzcie rodzicom kiedy już złożycie dokumenty i bedziecie wiedzieć kiedy będzie szkolenie,to będzie ten czas zreszta dziadkowie też się muszą oswoić z tą myślą,ale z tego co pamiętam osoby te nie moga być z Wami spokrewnione tak więc rodzice czy rodzenstwo nie będą mogły być takimi osobami,tak więc jeśli się zdecydujecie mówić rodzicom dopiero w momencie otrzymacia już kwalifikacji i czekania na telefon to też możecie oczywiście,chociaż myslę,że w trakcie szkolenia i rozmów z osobami z ośrodka na pewno padnie pytanie jaki stosunek do adopcji ma najbliższa rodzinka tak więc może lepiej już wcześniej prozmawiać.
Czas oczekiwania na szkolenie jest uzależniony od ilości rodziców którzy w tym samym czasie czekają na szkolenie,jak zbierze się grupa to pewnie bedzie wyznaczony teramin,spotkałam się też z tym kiedyś że szkolenia sa np.na wiosne i na jesień i trzeba czekać i nie wiem czy to nie u nas na demptowie właśnie,lepiej wczesniej tez podzwonić do ośrodka i zapytać kiedy przwidują.
Co do mebelków i urządzenia pokoju,teoretycznie kurator powinien byc niezapowiedziany,ale przeważnie dzwonią i się umawiają na dany termin i godzine tak żeby was zastac więc będziesz mogła sobie cokolwiek pożyczyc czy przygotowac to naprawde pomoga a potem przeciez wiadomo że kupicie to co będzie potrzebne bo niestety nie wiecie w jakim wieku będzie dzidzia.Kuratorki w Gdyni sa naprawde symaptyczne:)
I nie martw się,kiedy tam bedziecie na każdym szkoleniu,musicie być pewni tego co chcecie,to bedzie trudny okres dla Was pełen zwątpienia,ale warto:)
Z każdym najmniejszą pytaniem i wątpliwością zawsze udawaj sie do ośrodka oni muszą Wam pomagać i wspierac od tego są,jeśli ośrodek o d samego początku wam nie odpowieda to szukajcie innego,będziecie tam spędzać dużo czasu i musisice sie tam dobrze czuć.
Co mi jeszcze przychodzi do głowy....hmm..kiedy dostaniecie kwalifikacje i będziecie czekac na telefon i bedziecie czekać bardzo długo to zawsze możecie wycofac papiery i złożyć w innym ośrodku żeby tak czekać na bobo.
Pamietajcie jeszcze o jednej rzeczy z reguły w ośrodkach wymagany jest 5 letni staż małżeński,w niektórych 1 rok,także musiscie też o to pytać:)
Jeśli mogłam pomóc to cieszę się,w razie co pytajcie dalej:)
miłego dnia dziewczynki :)będzie dobrze:)
Niestety u nas w polsce nie ma czegoś takiego jak ogólnopolska baza dzieci do apodcji brzmi to dziwnie ale o ile szybciej i sprawniej szłaby adopcja...
Ja właśnie sprawy załatwiałam w ośrodku na demptowie,nie mam żadnych zastrzeżen do nich,mili ludzie.
Jeśli chodzi o te 3 osoby które będa musiały za was poręczyć,tak to się dzieje w trakcie kwalifikacji kiedy złożycie dokumenty,ja myslę jesli oczywiście mogę podpoweidzieć powiedzcie rodzicom kiedy już złożycie dokumenty i bedziecie wiedzieć kiedy będzie szkolenie,to będzie ten czas zreszta dziadkowie też się muszą oswoić z tą myślą,ale z tego co pamiętam osoby te nie moga być z Wami spokrewnione tak więc rodzice czy rodzenstwo nie będą mogły być takimi osobami,tak więc jeśli się zdecydujecie mówić rodzicom dopiero w momencie otrzymacia już kwalifikacji i czekania na telefon to też możecie oczywiście,chociaż myslę,że w trakcie szkolenia i rozmów z osobami z ośrodka na pewno padnie pytanie jaki stosunek do adopcji ma najbliższa rodzinka tak więc może lepiej już wcześniej prozmawiać.
Czas oczekiwania na szkolenie jest uzależniony od ilości rodziców którzy w tym samym czasie czekają na szkolenie,jak zbierze się grupa to pewnie bedzie wyznaczony teramin,spotkałam się też z tym kiedyś że szkolenia sa np.na wiosne i na jesień i trzeba czekać i nie wiem czy to nie u nas na demptowie właśnie,lepiej wczesniej tez podzwonić do ośrodka i zapytać kiedy przwidują.
Co do mebelków i urządzenia pokoju,teoretycznie kurator powinien byc niezapowiedziany,ale przeważnie dzwonią i się umawiają na dany termin i godzine tak żeby was zastac więc będziesz mogła sobie cokolwiek pożyczyc czy przygotowac to naprawde pomoga a potem przeciez wiadomo że kupicie to co będzie potrzebne bo niestety nie wiecie w jakim wieku będzie dzidzia.Kuratorki w Gdyni sa naprawde symaptyczne:)
I nie martw się,kiedy tam bedziecie na każdym szkoleniu,musicie być pewni tego co chcecie,to bedzie trudny okres dla Was pełen zwątpienia,ale warto:)
Z każdym najmniejszą pytaniem i wątpliwością zawsze udawaj sie do ośrodka oni muszą Wam pomagać i wspierac od tego są,jeśli ośrodek o d samego początku wam nie odpowieda to szukajcie innego,będziecie tam spędzać dużo czasu i musisice sie tam dobrze czuć.
Co mi jeszcze przychodzi do głowy....hmm..kiedy dostaniecie kwalifikacje i będziecie czekac na telefon i bedziecie czekać bardzo długo to zawsze możecie wycofac papiery i złożyć w innym ośrodku żeby tak czekać na bobo.
Pamietajcie jeszcze o jednej rzeczy z reguły w ośrodkach wymagany jest 5 letni staż małżeński,w niektórych 1 rok,także musiscie też o to pytać:)
Jeśli mogłam pomóc to cieszę się,w razie co pytajcie dalej:)
miłego dnia dziewczynki :)będzie dobrze:)
Słonko kochanie nie martw sie o ciuszki,kiedy będzie telefon dowiecie się ile ma dzidzia,jak będzie mieć np.6 miesiecy to będziesz wiedzieć,zeby kupowac 74/80 i naprawde będziecie mieli na to czas,jak zdecydujecie się na maluszka to musiscie złożyć papiery do sądu o przysposobienie i do tego czasu oczekiwania na rozprawę odwiedzacie dziecko i macie ten czas na potrzebne zakupy tak więc nie martw się zdażysz a znając życie to kupicie wszystko w jeden dzien ze szczęścia:)
Możesz sobie już pokupować większe ubranka w trakcie szkolenia np.86 bo jesli okreslicie w ośrodku ze chcecie bobo np.w wieku tylko do 6 miesiecy i będziecie przy tym obstawac to przecież możesz kupowac smiało i tobie na pewno będzie przyjemnie kupowac:)Pamietajcie,że im młodszego dziecka oczekujecie tym wiadomo,że okres czekania moze być dluższy niż np. dziecka 3-4 letniego.
Możesz sobie już pokupować większe ubranka w trakcie szkolenia np.86 bo jesli okreslicie w ośrodku ze chcecie bobo np.w wieku tylko do 6 miesiecy i będziecie przy tym obstawac to przecież możesz kupowac smiało i tobie na pewno będzie przyjemnie kupowac:)Pamietajcie,że im młodszego dziecka oczekujecie tym wiadomo,że okres czekania moze być dluższy niż np. dziecka 3-4 letniego.
Tak przypomniała mi się jeszcze smieszna rzecz....w dniu rozprawy kiedy czekałam na wyrok sądu czy syn będzie u mnie czy u innej rodziny byłam w pracy i pamiętam ten telefon z mopsu że jest wyrok prosze przyjechać po syna...byłam tak szczęśliwa,że zaczęłam beczeć ze szczęścia...jakis czas potem weszła klientka i pyta czy może przyjśc do mnie za tydzień w jakiejś tak sprawie,a ja to z dumą pawia przykro mi zajmie się panią koleżnka bo ja ide na macierzyński! pani zdziwiona spojrzała na mnie ale nic nie widac po pani,a ja na to właśnie dzis zostalam matką adoptusia;)
byłam tak dumna,że mogłam powiedzieć,ze idę na macierzyński...coś cudownego...poza tym nie widziałm nigdy syna na żywo,urodził sie i mieszkal na drugim końcu polski i pierwszy raz go widziałam na żywo dopiero po wyroku kiedy mogłam go wziać a wczesniej tylko zdjęcia...tak mnie wzięło na wspominki przepraszam,że wam tu sie rozklejam w wątku:)
byłam tak dumna,że mogłam powiedzieć,ze idę na macierzyński...coś cudownego...poza tym nie widziałm nigdy syna na żywo,urodził sie i mieszkal na drugim końcu polski i pierwszy raz go widziałam na żywo dopiero po wyroku kiedy mogłam go wziać a wczesniej tylko zdjęcia...tak mnie wzięło na wspominki przepraszam,że wam tu sie rozklejam w wątku:)
cóż pewnie każdy ma inne doświadczenia z ośrodkami adopcyjnymi stad rożne opinie, dlatego pewnie lepiej się zdać na własny instynkt i zobaczyć po rozmowie tu i tam gdzie bardziej podejdą wam ludzie do dalszej współpracy z tego co ja wiem to w Polsce jest właśnie ogólnopolski bank dzieci do adopcji,bo my zawsze dzieci z czysta sytuacja prawna czyli, ze rodzice biologiczni maja odebrane prawa zgłaszamy do takiego banku ale wiadomo, ze małe i zdrowe dzieci najszybciej trafiają do rodzin i jest najwięcej chętnych dlatego tez procedury i oczekiwanie czasem trwa długo z kilku letnimi dziećmi już łatwiej, bo mniej osób jest nimi zainteresowanych niestety taka prawda.
oczywiście,że pomaga,jeśli pracujesz w zawodzie jeszcze w dodatku to jest to ważna rzecz,piszecie obydwoje życiorysy swoje i tam możesz to umieścic,poza tym kurator będzie pytał o zawody to mozesz dodać,ze pracujesz z dziećmi masz doświadczenie i przyda ci się to jako matce.Pamiętam też pytania różne w ankiecie którą dostałam w osrodku adopcyjnym wpisujesz twoje porażki i z czego jesteś dumna,jakie są twoje największe osiągniecia itd
Ja także się melduję :) U mnie w tym cyklu jakieś dziwne rzeczy, bardzo późny skok temperatury;/ Nic z niego już nie rozumiem.
A to wykres mojego cyklu:
http://28dni.pl/cycles/130829
A to wykres mojego cyklu:
http://28dni.pl/cycles/130829
Cześć dziewczyny ja też mam problem z zajściem w ciążę .Próbujemy juz1,5 roku . Myślałam że to takie proste czas tak szybko leci . Czuję się już taka stara na dziecko mam 30lat. A wy dziewczyny po ile macie lat?Pewnie jesteście młode i macie czas na czekanie bo mój nieubłaganie upływa. Ja wiem że każda z nas starających się bardzo pragnie bobaska i trzeba wierzyć że nam wszystkim się uda bez względu na wiek .Pozdrawiam was:)
No ja w kwietniu 29 skończę...chciałam zawsze przed 30-tką mieć pierwsze dziecko. W sumie szansa jeszcze jest.
A staramy się blisko 2 lata, ale od czerwca z Invictą, teraz Gametą. Wcześniej chodziłam do gin-endokrynologa...źle trafiłam, teraz wiem że szans nie było na zajście pod jego kierunkiem...stracilismy tylko czas.
A staramy się blisko 2 lata, ale od czerwca z Invictą, teraz Gametą. Wcześniej chodziłam do gin-endokrynologa...źle trafiłam, teraz wiem że szans nie było na zajście pod jego kierunkiem...stracilismy tylko czas.
Dzięki Madziulka;) Zawsze miałam cykle jak w zegarku, praktycznie nawet co do godziny, a teraz 2 cykl z rzędu, długi 35 dniowy, wcześniej były zawsze 30 dniowe. A w tej chwili żadnych dolegliwości nawet bólu piersi nie mam, zawsze przed @ się pojawiał;/ Dziś 33dc. Z soboty na niedzielę w nocy bardzo bolał mnie jajniki i to tyle nic więcej ;/
ja juz tez nie moge doczekac sie ponownych staran, ale Michalowa i ja-dwisia, pamietacie umowe, teraz wasza kalej hihi, a i 3mam kciuki za IUI.i znow zalezy czy uda mi sie zaciazyc jeszcze na macierzynskim czy jednak nie, bo to zmienia troszke ta sytuacje...
Ostola , gratulki, super, ze udalo sie wam....
Ostola , gratulki, super, ze udalo sie wam....
na początku serdeczne gratulacje dla slonka. Zyczę Ci spokojnych 9 miesięcy.Mam nadzieję, że fludki przekazane i wątek szybko się skończy.
Ja mam jutro pierwszą wizytę u gina po poronieniu. Mam nadzieję, że z moją szyjką po zabiegu nie jest tragicznie. Ja w każdym bądź razie nadal czekam na @ (ciekawe kiedy przyjdzie po tym wszystkim). I tak póki co nie mogę sie starać do kwietnia ale trzymam za Was dziewczyny kciuki
Ja mam jutro pierwszą wizytę u gina po poronieniu. Mam nadzieję, że z moją szyjką po zabiegu nie jest tragicznie. Ja w każdym bądź razie nadal czekam na @ (ciekawe kiedy przyjdzie po tym wszystkim). I tak póki co nie mogę sie starać do kwietnia ale trzymam za Was dziewczyny kciuki
witam wszystkich, cieszę się że poprzedni wątek nareszcie zakończony - gratulacje dla slonka, ja po laparoskopii dochodzę do siebie wciąż jestem jeszcze jednak troszkę słaba, rany ładnie się goją, dostałam już @ ale bardzo bolesną niestety... za jakieś 2 tyg. ide do dr. Czecha na konsultacje co dalej
Karolina29 czy konsultowałaś te laparoskopię i jej konieczność z jakimś innym lekarzem niż Czech?
Mojej koleżance Czech zalecił laparoskopie , ona jest na drodze do invitro teraz ta dziewczyna i trafiła oczywiście do Łukaszuka i on powiedział że absolutnie nie powinna mieć usuniętych jajowodów a zatem Czech ja okaleczył do końca zycia....mam nadzieje ze u ciebie naprawde była konieczność. Dodam ze teraz ona chce go pozwać....
Mojej koleżance Czech zalecił laparoskopie , ona jest na drodze do invitro teraz ta dziewczyna i trafiła oczywiście do Łukaszuka i on powiedział że absolutnie nie powinna mieć usuniętych jajowodów a zatem Czech ja okaleczył do końca zycia....mam nadzieje ze u ciebie naprawde była konieczność. Dodam ze teraz ona chce go pozwać....
aguseek, ale ja nie miałam usuwane jajowodów! moja laparoskopia miała na celu potwierdzenie drożności jajowodów - dzięki bogu to potwierdziła oraz potwierdzenie lub nie endometriozy, usunięto mi ogniska endometriozy i zdiagnozowano jedną z rodzajów jeszcze endometriozy czyli jednak było to konieczne.
Operował mnie dr. Skweres, specjalista w tej dziedzinie, to on po operacji przyszedł do mnie i wszystko mi prostymi słowami opisał co i jak; naprawdę po moich długich przeżyciach i doświadczeniach jestem b. zadowolona z leczenia przez dr. Czecha - on jako jedyny zdiagnozował problem, szkoda, że nikt tego wcześniej nie zrobił bo może byłabym już matką... a też nie sądze żeby dr. Skweres mi naopowiadał głupot po operacji; uważam że u mnie to było konieczne i teraz jestem pewna, że leczenie da efekty w postaci upragnionej ciąży :)
Operował mnie dr. Skweres, specjalista w tej dziedzinie, to on po operacji przyszedł do mnie i wszystko mi prostymi słowami opisał co i jak; naprawdę po moich długich przeżyciach i doświadczeniach jestem b. zadowolona z leczenia przez dr. Czecha - on jako jedyny zdiagnozował problem, szkoda, że nikt tego wcześniej nie zrobił bo może byłabym już matką... a też nie sądze żeby dr. Skweres mi naopowiadał głupot po operacji; uważam że u mnie to było konieczne i teraz jestem pewna, że leczenie da efekty w postaci upragnionej ciąży :)
Powiedzielismy dzisiaj rodzicom jednej strony o adopcji... Przyjeli to baaardzo pozytywnie :) z tej okazji nawet uczcilismy to winkiem ;) a mi sie od momentu podjecia takowej decyzji az buzka cala smieje :)))) Inaczej mi sie zyje w ogole, taka radosc zycia... :) czuje sie jakbym w ciazy byla conajmniej, a nie jestem :)
Kupilismy dzisiaj sobie okazyjnie ciuszki dla synka... :) Nie moglismy sie oporzec pokusie, sa poprostu odjeeeechaaaane :) Rozmiar tak na 6-9 miesiecy, specjalnie wieksze na wypadek jakby nam sie udalo miec dziecko z gornej granicy naszego prezedzialu (0-6 mcy) Malych wole na razie nie kupowac...
Postanowilismy sobie co miesiac kupowac jakis drobiazg wedle tego co tu kolezanka napisala, bedzie to zapewne mile widziane. Moze nie od razu wozek czy lozeczko ale pochwalimy sie przed pania kurator ciuszkami, czy czyms co jeszcze do tego zcasu uskladamy :)
Kupilismy dzisiaj sobie okazyjnie ciuszki dla synka... :) Nie moglismy sie oporzec pokusie, sa poprostu odjeeeechaaaane :) Rozmiar tak na 6-9 miesiecy, specjalnie wieksze na wypadek jakby nam sie udalo miec dziecko z gornej granicy naszego prezedzialu (0-6 mcy) Malych wole na razie nie kupowac...
Postanowilismy sobie co miesiac kupowac jakis drobiazg wedle tego co tu kolezanka napisala, bedzie to zapewne mile widziane. Moze nie od razu wozek czy lozeczko ale pochwalimy sie przed pania kurator ciuszkami, czy czyms co jeszcze do tego zcasu uskladamy :)
super! I oto chodzi, aby się nie zamęczać.
a ja dzis pojechałam do laboratorium Bruss na bhcg, bo mam 48 dc i dalej nic. Tak dla pewności, bo łykam cały czas Bromergon, który w razie czego muszę odstawić, a wciąz nie wiem. Choć sama wątpię,abym była w ciązy, nie mam kompletnie żadnych podstawowych objawów, to dla spokoju z tym Bromergonem robiłam badanie. Przynam że liczę na to, iż tym razem beta będzie żadna, czyli brak ciązy, bo w przeciwnym razie bede miała sporo nerwów, z uwagi na te tablety.
A zdecydowalismy sie na odwiedziny Sliwki już w marcu, opczywiście po tym jak dostane okres.
a ja dzis pojechałam do laboratorium Bruss na bhcg, bo mam 48 dc i dalej nic. Tak dla pewności, bo łykam cały czas Bromergon, który w razie czego muszę odstawić, a wciąz nie wiem. Choć sama wątpię,abym była w ciązy, nie mam kompletnie żadnych podstawowych objawów, to dla spokoju z tym Bromergonem robiłam badanie. Przynam że liczę na to, iż tym razem beta będzie żadna, czyli brak ciązy, bo w przeciwnym razie bede miała sporo nerwów, z uwagi na te tablety.
A zdecydowalismy sie na odwiedziny Sliwki już w marcu, opczywiście po tym jak dostane okres.
Cześć dziewczynki my dostaliśmy od siostry mojego męża mnóstwo ciuszków zabawek i na chłopczyka i na dziewczynkę wszystko leży na strychu już ponad dwa lata. Jeszcze wtedy nie wiedziałam że będzie problem z zajściem w ciążę. A teraz gdy wchodzę na strych i widzę te wszystkie rzeczy takie słodziutkie to aż mi się serce kraja że nie mogę ich użyć.To takie przykre:(
Teraz mamy stres do kwalifikacji, to jest najgorsze... Wczoraj mi maz powiedzial, ze dla niego jak dostaniemy kwalifikacje to tak jakbym pokazala mu 2 kreski na tescie... dla niego to rownoznaczne :)
Jest taka obawa, zeby im cos tam nie przeszkadzalo u nas i nie bylo odmowy,no oby nie bylo... i obysmy juz za kilka miesiecy mogli czekac na telefon...
Jest taka obawa, zeby im cos tam nie przeszkadzalo u nas i nie bylo odmowy,no oby nie bylo... i obysmy juz za kilka miesiecy mogli czekac na telefon...
no ładnie. wystarczy zachorować na 5 dni a tu takie nowiny:)
Słonko z * G R A T U L A C J E ! ! !
no i melduję sie w nowym wątku, chociaż nie na długo bo w czwartek już nad ranem wylatuję...
ach ... rozmarzyłam się...
a może przywieziemy sobie pamiątkę ? któż to wie (@ mam dostać dopiero 8 więc nie wiadomo)
Słonko z * G R A T U L A C J E ! ! !
no i melduję sie w nowym wątku, chociaż nie na długo bo w czwartek już nad ranem wylatuję...
ach ... rozmarzyłam się...
a może przywieziemy sobie pamiątkę ? któż to wie (@ mam dostać dopiero 8 więc nie wiadomo)
czesc dziewczyny
ja juz po powrocie z gdanska. wizyta owocna, wyszlo mi ze mam niedoczynnosc tarczycy. wiec chyba mam powod poronienia. no i musimy odlozyc starania na 2-3 miesiecy (pierwotnie chciala na 6 ale powiedzialam nie). ciesze sie ze to zalatwione ale i mam zal do Sliwinskiego bo bylsm u niego w grudniu i nawet zapytalam o winiki tarczycy to powiedzial ze wsio ok (mialam wynik TSH 3.33) mam wrazenie ze wiedzac ze nie bede do niego chodzila kilka razy w miesiacu i mnie olal ale coz, najwazniejsze ze wiem co nie tak. tyle ze mialambym te 2 mieisace juz za soba.
ja juz po powrocie z gdanska. wizyta owocna, wyszlo mi ze mam niedoczynnosc tarczycy. wiec chyba mam powod poronienia. no i musimy odlozyc starania na 2-3 miesiecy (pierwotnie chciala na 6 ale powiedzialam nie). ciesze sie ze to zalatwione ale i mam zal do Sliwinskiego bo bylsm u niego w grudniu i nawet zapytalam o winiki tarczycy to powiedzial ze wsio ok (mialam wynik TSH 3.33) mam wrazenie ze wiedzac ze nie bede do niego chodzila kilka razy w miesiacu i mnie olal ale coz, najwazniejsze ze wiem co nie tak. tyle ze mialambym te 2 mieisace juz za soba.
Walerka ja tez poronilam z powpodu niedoczynnosci tarczycy. odczekalam ze staraniami do momentu az wyniki byly ok i sie udalo czego i Tobie zycze!!!:))
co do lekarzy to ja tez sie pytalam o tarczyce i wedlug ginekologa ok bo w tzw normie a te normy to sa inne dla kobiet, ktore pragna zajsc w ciaze.. poza tym okazalo sie, ze ja mam ukryta tarczyce tzw hashimoto czyli przy podstawowych badaniach nie wyjdzie.. ach szkoda gadac..
Karolinka29 ja za Ciebie caly czas trzymam i wierze, ze bedziesz mama!!
co do lekarzy to ja tez sie pytalam o tarczyce i wedlug ginekologa ok bo w tzw normie a te normy to sa inne dla kobiet, ktore pragna zajsc w ciaze.. poza tym okazalo sie, ze ja mam ukryta tarczyce tzw hashimoto czyli przy podstawowych badaniach nie wyjdzie.. ach szkoda gadac..
Karolinka29 ja za Ciebie caly czas trzymam i wierze, ze bedziesz mama!!
to prawda. uspokoilo mnie to bo jakos jest mi latwiej to zrozumiec i nie wiem czy konrolowac ale mam takie poczucie bo wiem co poszlo nie tak ostatnio. w zyciu bym siebie nie podejrzewala o niedoczynnosc, jestem chuda a zawsze to kojarzylam z otyloscia. Delka dziekuje bo twoja historia napawa mnie optymizmem. mi wyszlo na usg ze mam za maly gruczol, Hashimoto jeszcze nie badalam ale juz biore hormon i mam nadzieje za 2 miesiace dostaniemy zielone swiatlo. Delka ile u ciebie zajelo uregulowanie?
A ja chyba dołącze do was w tym cyklu :) Mój mąż ostatnio zapytał czy próbujemy... Bardzo bym chciała, ale jednocześnie strasznie się boję. Czy damy rade finansowo, czy będzie zdrowe, a co bedzie jak nie?, czy będziemy dobrymi rodzicami, czy dobzre je wychowamy.... im więcej myśle tym mam większy mętlik.... Nie czuje co prawda uderzenia instynktem macierzyńskim po głowie, ale zaczynam analizować nasze rzycie przez pryzmat trzech osób, często zastanawiam się jak to by bylło jak byśmy byli w trójkę, wyobrażam sobie wspólne chwile... czy tak właśnie objawia się ta dojrzałość do macierzyństwa?
Ale chyba spróbujemy, uda się to się uda a jak nie to nie. Kiedyś trzeba będzie podjąć tę decyzje, a lata lecą niestety...
Ale chyba spróbujemy, uda się to się uda a jak nie to nie. Kiedyś trzeba będzie podjąć tę decyzje, a lata lecą niestety...
Walerka jak zaczelam sie leczyc w styczniu to w czerwcu juz bylam w ciazy;) wszystko zalezy od dobrze dobranej dawki.u mnie moja doktor trafila w100%:) na poczatku bralam bardzo mala dawke 12,5 - tego raczej sie nie robi bo dawki zaczynaja sie od25. ja po prostu bralam polowke tabletki. ale ja mialam takie zapotrzebowanie. jak bylam u innej lekarki to powiedziala, ze bezsensu brac12,5.. ale ja ufalam i ufam mojej lekarce.. zreszta wyniki i moje samopoczucie mowilo samo za siebie;)
zycze Tobie tego samego!! uregulowania hormonow i szybkiego zafasolkowania:))
poza tym przez tarczyce do konca4miesiaca ciazy musialam wspomagac sie luteina i duphastonem. dlatego jak juz zajdziesz w ciaze szybko do gnekologa po wspomagacze:)
zycze Tobie tego samego!! uregulowania hormonow i szybkiego zafasolkowania:))
poza tym przez tarczyce do konca4miesiaca ciazy musialam wspomagac sie luteina i duphastonem. dlatego jak juz zajdziesz w ciaze szybko do gnekologa po wspomagacze:)
dziewczyny, szok. byłam dziś odebrać wyniki i prawie padła pod ladę....moja beta hcg to 3431, czyli 7 tc....matko jedyna jestem w ciąży, po 1 miesiącu starań!!!!
właśnie próbuje dostać do lekarza, aby potwierdzić newsy i zobaczyć, czy jeden zarodek, a żadnych objawów ciążowych nie mam.
Jestem w głębokim szoku, tym bardziej, że przy 1 dziecku była walka, a teraz chop siup i jest.
Jestem w ciąży i ogromnym szoku!
właśnie próbuje dostać do lekarza, aby potwierdzić newsy i zobaczyć, czy jeden zarodek, a żadnych objawów ciążowych nie mam.
Jestem w głębokim szoku, tym bardziej, że przy 1 dziecku była walka, a teraz chop siup i jest.
Jestem w ciąży i ogromnym szoku!