Widok
Świetnie, oby wszystko było dobrze. Ja tu jestem nowa, od dłuższego czasu czytam Wasze wypowiedzi, i dziś stwierdziłam że dołąńcze i coś napisz:). Staram się z mężem o dziecko 5 miesiąć, wcześniej miałam różne problemy, prolaktyna, wcześniej jeszcze tarczyca, teraz wszystko zostało uregulowane, 2 miesiące temu doszło do ciązy biochemicznej, teraz pod kontrolą Piotra Mielcarka ponownie zaczęliśmy się starać, jednak chyba nic się nie udało w tym miesiącu, dziś zrobiłam test 4 dni przed miesiączką, ponieważ tak mi kazał lekarz, ponieważ jak wyjdzie test negatywny to mam odstawić duhpaston, to wtedy wystąpi miesiączka a jak byłby pozytywny to miałabym go brać dalej, myślicie że test w tym czasie to za wcześnie, ale czuję się na miesiączkę, chyba za dużo się rozpisałam, o to moja historia na wstępie:)
jak zobaczyłam nowy wątek to z przyzwyczajenia od razu chciałam się zameldować;) chyba mnie stąd nie pogonicie;)
Jeszcze raz gratuluję, malinka!!!
A wszystkim dziewczynom życzę szybkiego zakończenia tego wątku:)
Magda, a jeśli chodzi o termin, to ja rzeczywiście wrześniowa, 29 IX wczoraj mi doktor powiedział.
Jeszcze raz gratuluję, malinka!!!
A wszystkim dziewczynom życzę szybkiego zakończenia tego wątku:)
Magda, a jeśli chodzi o termin, to ja rzeczywiście wrześniowa, 29 IX wczoraj mi doktor powiedział.
Witam ! I GRATULUJĘ !!
Ja już chyba straciłam nadzieję że kiedyś zobaczę 2 kreseczki.
Wczoraj byłam na monitoringu, i jak zawsze wszystko ok - 12dc, pęcherzyk 18, endo 9... w piątek robimy test PCT (w dmiu owulacji). Lekarz twierdzi że jeszcze tylko to można sprawdzić.
Wsyztkie inne badania w tym HSG są ok. Plemniki też super. Owulacja jest, pęcherzyk pęka - a ciąży jak nie było tak nie ma.
Ja już chyba straciłam nadzieję że kiedyś zobaczę 2 kreseczki.
Wczoraj byłam na monitoringu, i jak zawsze wszystko ok - 12dc, pęcherzyk 18, endo 9... w piątek robimy test PCT (w dmiu owulacji). Lekarz twierdzi że jeszcze tylko to można sprawdzić.
Wsyztkie inne badania w tym HSG są ok. Plemniki też super. Owulacja jest, pęcherzyk pęka - a ciąży jak nie było tak nie ma.
Staraliśmy się 3 cykle,tzn.w trzecim się udało:-)Jeszcze dzień przed tym jak się dowiedziałam mówiłam mężowi że jak pojedziemy do Polski to na pewno wszyscy będą się wypytywać kiedy będzie dzidziuś i że mam mnie bronić przed tymi wścibskimi pytaniami.A tu taka niespodzianka.W ogóle się nie spodziewałam,byłam pewna że znowu nic...chociaż po cichu czułam że zaszłam,ale potem jak miałam bóle jak na @ i żadnych oznak to stwierdziłam że na pewno nie jestem.
Czuję się ok,tylko wczoraj nie mogłam zasnąć,bolała mnie głowa i mdliło.Dziś od rana jestem jakaś poddenerwowana,i mam lekkie mdłości i takie uczucie jakbym miała pełno śliny w ustach.
Czuję się ok,tylko wczoraj nie mogłam zasnąć,bolała mnie głowa i mdliło.Dziś od rana jestem jakaś poddenerwowana,i mam lekkie mdłości i takie uczucie jakbym miała pełno śliny w ustach.
A ja wczoraj zapisałam się na HSG...brrr
We wtorek mam o 10:30. Wczesniej mam przyjść i położna zrobi mi badanie na czystość pochwy.
No i boję się ogromnie. Mam wziąć antybiotyk dzień wcześniej i po, a także 2 apapy i 2 nospy. Hmm...ciekawa jestem czy to coś pomoże. Myślałam, że dają jakiś zastrzyk p.bólowy czy coś.
Muszę to przeżyć i tyle, poród też boli, a przecież się na to decyduję.
We wtorek mam o 10:30. Wczesniej mam przyjść i położna zrobi mi badanie na czystość pochwy.
No i boję się ogromnie. Mam wziąć antybiotyk dzień wcześniej i po, a także 2 apapy i 2 nospy. Hmm...ciekawa jestem czy to coś pomoże. Myślałam, że dają jakiś zastrzyk p.bólowy czy coś.
Muszę to przeżyć i tyle, poród też boli, a przecież się na to decyduję.
Oj boli boli... tez mialam hsg robione jakis czas temu i tez mialam nospy wziac... a to i tak nie zmienilo faktu, ze oddychalam jak przy porodzie zeby troche usmiezyc bol...;) a lekarz tylko uspakajal"Jeszcze tylko chwilke prosze wytrzymac, juz koncze "itd :) badanie krotkie ale do przyjemnych nie nalezy... Dla mnie najgorsze uczucie to chyba bylo zaraz po bo tak sie w glowie krecilo, ze widzialam 2 pary drzwi przed soba... Trzeba lezec albo siedziec bo nawet jak sie chce przejsc choc do wc to nie da rady...Dobrze, ze niedlugo ten stan trwa. ale czego sie nie przejdzie dla dzidzi...
i co Michalowa, robisz HSG w Gamecie?
A bac się nie masz czego, nie jest to przyjemne ale da się wytrzymać. Dla mnie najgorsze było zakładanie wziernika i całego tego sprzętu. A potem już tylko ból taki miesiączkowy tylko mocniejszy ale za to krótkotrwały. Ja nie miałam potem żadnych zawrotów głowy, wstałam i poszłam na górę , żeby posiedzieć jeszcze trochę na krzesełku w poczekalni i do domu.
A wcześniej wzięłam tylko ibuprofen 400mg i lek rozkurczowy.
Przeżyjesz, spokojnie:)
A bac się nie masz czego, nie jest to przyjemne ale da się wytrzymać. Dla mnie najgorsze było zakładanie wziernika i całego tego sprzętu. A potem już tylko ból taki miesiączkowy tylko mocniejszy ale za to krótkotrwały. Ja nie miałam potem żadnych zawrotów głowy, wstałam i poszłam na górę , żeby posiedzieć jeszcze trochę na krzesełku w poczekalni i do domu.
A wcześniej wzięłam tylko ibuprofen 400mg i lek rozkurczowy.
Przeżyjesz, spokojnie:)
Wlasnie sobie robilam test owulacyjny i druga kreska jest zblizona kolorem do pierwszej... nie wiem czy moze byc silniejsza czy juz nie ale dla pewnosci dzisiaj sie poprzytulamy a jutro jeszcze raz zatestuje... Wzielam dzisiaj luteinke i tak przez najblizsze 10 dni cyklu... Wiesiolek oczywiscie caly czas i musze przyznac ze tego sluzu faktycznie jest jakos wiecej w tym miesiacu i bardziej czytelna rozciagliwosc...
Nie wiem czy to prawda, ale gdzoes wyczytalam ze nawet jelsi jest konflikt sluzu to wiesiolek potrafi pomoc i zmienic cos w sluzie tak zeby nie byl tak agresywny dla plemnikow i mozna naturalnie zajsc w ciaze, tak ze niepotrzebne in vitro, to prawda? slyszalyscie o takiej mozliwosci?
Nie wiem czy to prawda, ale gdzoes wyczytalam ze nawet jelsi jest konflikt sluzu to wiesiolek potrafi pomoc i zmienic cos w sluzie tak zeby nie byl tak agresywny dla plemnikow i mozna naturalnie zajsc w ciaze, tak ze niepotrzebne in vitro, to prawda? slyszalyscie o takiej mozliwosci?
slonko, a ja tak się zastanawiam, czy dobrze, że bierzesz ta luteine, mi kiedyś tez kazał brac luteine od 16 dc (mimo iz mnie nie monitorował usg) i brałam i nie zachodziłam w ciąże. Jak trafiłam do sliwińskiego, to okazało się, że nie chodzi o systematyczne wywołanie okresu, ale o owulację. Odstawił mi luteinę i monitorował. w 16 dc okazało się, że moje "jajo" było jeszcze nie dojrzałe do owulacji - więc łykając luteinę nie dawałam sobie żadnych szans. Po prostu na siłę wywoływałam okres.
Śliwiński zabronił mi brac luteiny i wyniik był taki, że owulację miałam 21 dc, a dopiero jak się okazało (po 2 tygodniach), że jestem w ciąży i mam niski progesteron, to Śliwiński zalecił mi branie luteiny. Jak widać, to co mówił ma sens....dzis mam niespełna 2 letnią córeczkę, a teraz pracujemy nad rodzeństwem dla niej, oczywiście z ominięciem luteiny.
Ps. A i tak zycze powodzenia:)
Śliwiński zabronił mi brac luteiny i wyniik był taki, że owulację miałam 21 dc, a dopiero jak się okazało (po 2 tygodniach), że jestem w ciąży i mam niski progesteron, to Śliwiński zalecił mi branie luteiny. Jak widać, to co mówił ma sens....dzis mam niespełna 2 letnią córeczkę, a teraz pracujemy nad rodzeństwem dla niej, oczywiście z ominięciem luteiny.
Ps. A i tak zycze powodzenia:)
No i zatestowalam owulacyjnie raz jeszcze dzisiaj- druga kreska grubsza od pierwszej i wyszla w pierszych sekundach... Takze pomimo wczorajszych staranek dzisiaj tez pomecze mezusia :D a jak...
Co do tej luteiny, moze dziewczyny sie wypowiedza jeszcze, ale jeszcze poczytalam gdzieniegdzie i nawet jesli rozpoczecie brania luteiny ma miejsce dzien przed owulacja czy dwa, to to nie robi roznicy, co innego gdybymn zaczela ja brac na tydzien przed- wtedy moglaby zablokowac owulacje. Ja luteine biore od wczoraj a w ciagu najblizszej doby powinnam miec owulacje wiec to jest kwestia 2 dób przed, a wiec 48 godzin gdzies, to nie zrobi roznicy.
Na ten miesiac jestem optymistycznie nastawiona bo niedosc ze sie przekonalam, ze mam jednak cykle owulacyjne, na co wskazuje test to starania sa we wlasciwym momencie...
Testy stosuje pierwszy raz a tym bardziej w polaczeniu z luteina i starankami na czas... Wprawdzie jendoczesnie jestem przeziebiona i biore inne leki, ale mam nadzieje ze nie zaburzaja one dzialania luteiny. Oby tym razem cos z tego wyszlo...
Co do tej luteiny, moze dziewczyny sie wypowiedza jeszcze, ale jeszcze poczytalam gdzieniegdzie i nawet jesli rozpoczecie brania luteiny ma miejsce dzien przed owulacja czy dwa, to to nie robi roznicy, co innego gdybymn zaczela ja brac na tydzien przed- wtedy moglaby zablokowac owulacje. Ja luteine biore od wczoraj a w ciagu najblizszej doby powinnam miec owulacje wiec to jest kwestia 2 dób przed, a wiec 48 godzin gdzies, to nie zrobi roznicy.
Na ten miesiac jestem optymistycznie nastawiona bo niedosc ze sie przekonalam, ze mam jednak cykle owulacyjne, na co wskazuje test to starania sa we wlasciwym momencie...
Testy stosuje pierwszy raz a tym bardziej w polaczeniu z luteina i starankami na czas... Wprawdzie jendoczesnie jestem przeziebiona i biore inne leki, ale mam nadzieje ze nie zaburzaja one dzialania luteiny. Oby tym razem cos z tego wyszlo...
co do luteiny to chyba branie jej od 16 d.c jest tylko przy cyklach 28 dniowych tak mi się zdaje. Gdybym ja wzieła ją 16 d.c pozbawiłabym się owu, która wystąpiła u mnie 25 d.c Także miałam podobnie jak majls i tez się leczyłam u Śliwińskiego :) luteine zaczełam brac w 5 t.c jak progesteron mi dośc mocno spadł i mam brać do końca 1 trymestru
Teraz juz za pozno na te rady bo jak mowie luteine wzielam pierwszy raz wczoraj a dzis powinnam miec owulacje... Ale od przyszlego m-ca moge brac od pozytywnego testu owulacyjnego.
Tylko ciekawa jestem dlaczego ginka kazala mi brac 16-26 dc skoro ona ma taki wplyw? A lekarza mam raczej dobrego, polecanego przez wiele znajomnycg osob, ktorych ciaze prowadzila. Dostalam tez luteine z uwagi na plamienia w 2 fazie cyklu, z powodu niskiego progesteronu, wiec nie wiem jak robic najlepiej
Tylko ciekawa jestem dlaczego ginka kazala mi brac 16-26 dc skoro ona ma taki wplyw? A lekarza mam raczej dobrego, polecanego przez wiele znajomnycg osob, ktorych ciaze prowadzila. Dostalam tez luteine z uwagi na plamienia w 2 fazie cyklu, z powodu niskiego progesteronu, wiec nie wiem jak robic najlepiej
Część dziewczyny. Mam głupie pytanie. Podczas wizyty w Gamecie w pomieszczeniu gdzie się przygotowuje do badania lezą jakieś ubrania jednorazowe, papcie czy coś takiego. Możecie mi powiedzieć co to jest i do czego??? Dotychczas chodziłam do lekarza raczej ze skromnym wyposażeniem gabinetu i takich luksusów nie było. Aż mi głupio że nie wiem do czego to jest.
Słonko, skoro masz cykle 30 dniowe, to na Twoim miejscu nie brałabym tej luteiny, bo tak naprawde nie widaomo czy jej przypadkiem "nie niszczysz" lub niepotrzebnie "nie skarcasz". Testy owulacyjne ok, a może podejdź do Sliwinskiego do Gamety on naoraqwde stawia 100 diagnozy, z monitorowaniem. Bo mi tez lekarz kiedyś kazał brać luteinę w wyznaczonych , nie sprawdzając tak naprawdę cyklu (USG), efekty żadne. Dopiero jak odstawiłam ta luteinę i Śliwka mnie monitorował to w 3 cyklu zaszłam w ciąże.
Teraz tez się staramy, na razie naturalnie i bez nerwów, ale jesli do kwietnia nie będzie wyników, to ide do GAMETY do Śliwińskiego.
Teraz tez się staramy, na razie naturalnie i bez nerwów, ale jesli do kwietnia nie będzie wyników, to ide do GAMETY do Śliwińskiego.
Ja juz chodzilam do dr Sliwinskiego i do innych w Inwikcie tez. Tak jak pisalam staramy sie z mezem 4 lata, z czego ze 2, albo ponad spedzilam wlasnie w Inwikcie...W tym czasie mialam roznego rodzaju badania hormonalne, usg cala masa, zdazylam brac i clo i douphastony i inne cuda na kiju... Mialam tez 3 inseminacje i w ciaze nie zachodzilam. Po 3ciej doktor nam zaproponowal in vitro, mowiac ze niby mozna by bylo zrobic czwarta ale jegoz daniem to juz nie ma sensu i dla nas juz jedyna szansa jest in vitro. nie mielismy i dalej nie mamy na "ta szanse" pieniazkow, na kredyt to tez dla nas niezbyt dobry czas. Doktor wowczas powiedzial,ze jak bedziemy zdecydowani na in vitro to zebym przyszla a do tego czasu nie ma po co, takze sie do niego nie wybieram.
Meza wyniki byly zawsze idealne, moje jajowody jak wykazalo hsg drozniejsze byc nie moga, jedno co nam przekszkadza to ...przynajmniej wtedy wystepjacy konflikt sluzu. Badania nie powtarzalismy,nie wiem czy chcemy...
Tez juz o tym pisalam... nie wierze 100%owo lekarzom, uwazam ze to jest kwestia czasu, odpowiedniego nastawienia, moze nawet zgubienia paru, parunastu kilogramow i zadnego konfliktu nie bedzie... takiej wersji sie trzymam. Dlatego powiedzielismy sobie z mezem, ze ja zajde w ciaze bez pomocy lekarza, nie ma innej opcji. Nie wiem czy w poprzednich cyklach trafialam w owu, watpie, ale w tym z cala pewnoscia, nawet 2 razy... w dniu owu i dzien przed... Myslac tak konsultowalam toz innymi lekarzami, spoza Invicty, w tym m.in z moja obecna lekarka, ktora sporo osob uwaza za b.dobrego specjaliste. Zna moja cala sytuacje, dotychczasowe przejscia tez i poniewaz mamy problemz zajsciem i poniewaz od paru miesiecy po 20 dniu cyklu mam plamienia srodcykliczne, ktore jak sie okazalo sa wynikiem bardzo niskiego poziomu progesteronu (sprawdzone), a zadnych zmian wewnatrz mnie nie ma, przepisala mi luteine wlansie od 16 dc zeby tym plamieniom zapobiedz, a dwa zeby doprowadzic do zagniezdz zarodka i podtrzymac ewent ciaze... (W tych smaych tez dniach bralam u dr Sliwinskiego i innych lekarzy luteine wiec chyba dni dawkowania sa dobre, chyba ze 100% lekarzy sie myli) Kazala brac wlasnie w tych dniach i nie innych...
Kiedys, dawniej tez mialam nawet inseminacje jakos pozno bo owu byla ok 17, 18 dnia cyklu czyli sie za wiele nie zmienilo, najwyzej sie czasem II faza wydluza o pare dni, ze czasami mi potrafi dojsc do 34 dnia np...
Ktos tu mowil o mierzeniu tempki, dla mnbie testy sa lepsze bo szybsze i moge je robic po pracy,zreszta nie robi sie ich z 1 sikania. Temppke trzeba mierzyc przed wstaniem z lozka a srednio mi sie chce pedzac na autobus i przestawiajac kilka razy budzik z niedospania o 5:20 rano mierzyc jeszvzzwe temperature.
Takze ja juz po owu, mam nadzieje ze luteinka pomoze i nie przeszkodzi a teraz pozostaje mi czekac na efekt, Trzymajcie kciuki. PS Sorki za wywody:)
Meza wyniki byly zawsze idealne, moje jajowody jak wykazalo hsg drozniejsze byc nie moga, jedno co nam przekszkadza to ...przynajmniej wtedy wystepjacy konflikt sluzu. Badania nie powtarzalismy,nie wiem czy chcemy...
Tez juz o tym pisalam... nie wierze 100%owo lekarzom, uwazam ze to jest kwestia czasu, odpowiedniego nastawienia, moze nawet zgubienia paru, parunastu kilogramow i zadnego konfliktu nie bedzie... takiej wersji sie trzymam. Dlatego powiedzielismy sobie z mezem, ze ja zajde w ciaze bez pomocy lekarza, nie ma innej opcji. Nie wiem czy w poprzednich cyklach trafialam w owu, watpie, ale w tym z cala pewnoscia, nawet 2 razy... w dniu owu i dzien przed... Myslac tak konsultowalam toz innymi lekarzami, spoza Invicty, w tym m.in z moja obecna lekarka, ktora sporo osob uwaza za b.dobrego specjaliste. Zna moja cala sytuacje, dotychczasowe przejscia tez i poniewaz mamy problemz zajsciem i poniewaz od paru miesiecy po 20 dniu cyklu mam plamienia srodcykliczne, ktore jak sie okazalo sa wynikiem bardzo niskiego poziomu progesteronu (sprawdzone), a zadnych zmian wewnatrz mnie nie ma, przepisala mi luteine wlansie od 16 dc zeby tym plamieniom zapobiedz, a dwa zeby doprowadzic do zagniezdz zarodka i podtrzymac ewent ciaze... (W tych smaych tez dniach bralam u dr Sliwinskiego i innych lekarzy luteine wiec chyba dni dawkowania sa dobre, chyba ze 100% lekarzy sie myli) Kazala brac wlasnie w tych dniach i nie innych...
Kiedys, dawniej tez mialam nawet inseminacje jakos pozno bo owu byla ok 17, 18 dnia cyklu czyli sie za wiele nie zmienilo, najwyzej sie czasem II faza wydluza o pare dni, ze czasami mi potrafi dojsc do 34 dnia np...
Ktos tu mowil o mierzeniu tempki, dla mnbie testy sa lepsze bo szybsze i moge je robic po pracy,zreszta nie robi sie ich z 1 sikania. Temppke trzeba mierzyc przed wstaniem z lozka a srednio mi sie chce pedzac na autobus i przestawiajac kilka razy budzik z niedospania o 5:20 rano mierzyc jeszvzzwe temperature.
Takze ja juz po owu, mam nadzieje ze luteinka pomoze i nie przeszkodzi a teraz pozostaje mi czekac na efekt, Trzymajcie kciuki. PS Sorki za wywody:)
ja w piatek byłam na badaniu PCT..14 dc, pęcherzyk 20...i okazało się że mam tak gęsty śluz że nie ma szans aby jakiś plemnik się przedostał :( dzisiaj ponawiamy PTC...lekarz chce potwierdzić że ten śluz jest okropnie gęsty :(
może faktycznie jest to przyczyna, bo cykle mam regularne jak w zegarku 28 dni, owulacja jest (sprawdza kilka razy na monitoringu), nasienie męża w porządku.... a ciąży brak ..a staramy się od kilku lat.
ja mam wysoką prolaktynę, ale jak biorę Bromergon to się unormowała.
Ciekawe co się dzisiaj okaże...
może faktycznie jest to przyczyna, bo cykle mam regularne jak w zegarku 28 dni, owulacja jest (sprawdza kilka razy na monitoringu), nasienie męża w porządku.... a ciąży brak ..a staramy się od kilku lat.
ja mam wysoką prolaktynę, ale jak biorę Bromergon to się unormowała.
Ciekawe co się dzisiaj okaże...
wczoraj byłam kolejny raz na badniu PCT, i okazało się że mój pęcherzyk ciągle jest mimo że to 17dc i ma 22... poprzednio jak monitorowałam cykle zawsze pękał 15 dnia, cykle mam 28 dniowe.
Natomiast PCT wykazało że śluz nadal kiepski, plemniki tym razem były ale martwe :(...
jutro znowu na monitoring... :(
Natomiast PCT wykazało że śluz nadal kiepski, plemniki tym razem były ale martwe :(...
jutro znowu na monitoring... :(
no dziewczyny, a ja jestem już po badaniach i konsultacji anestozjologicznej w Swissmedzie, laparoskopia za tydzień, wszystko mi dokładnie powiedzieli co i jak, teraz jeszcze żeby stres mnie nie zjadł do końca przez ten tydzień bo koszmary nocne już mam...
a najbardziej "zabiła" mnie informacja że muszę paznokcie akrylowe zdjąć, niby wiedziałam że np. do porodu nie wolno mieć, ale wyleciało mi to z głowy, babeczka z ekg powiedziała żebym chociaż 2 zdjęła, a dopiero co kurde zrobiłam, ech porażka....
a najbardziej "zabiła" mnie informacja że muszę paznokcie akrylowe zdjąć, niby wiedziałam że np. do porodu nie wolno mieć, ale wyleciało mi to z głowy, babeczka z ekg powiedziała żebym chociaż 2 zdjęła, a dopiero co kurde zrobiłam, ech porażka....
Dziewczyny byłam na wizycie wczoraj.Położna mi wyliczyłam 6 tydzień i termin na 26 września.W Polsce pójdę na wizytę do ginekologa to mi zrobi usg dopochwowe żeby zobaczyć dzidziusia.Tu pierwsze usg zewnętrzne mam mieć ok.12-14 tyg.Czuję się ok,położna powiedziała że to wcześnie i jeszcze mdłości i inne "przyjemności" nadejdą;-)
Pozdrawiam Was dziewczynki!
Pozdrawiam Was dziewczynki!
Malinka gratulacje :)
Michałowa - trzymaj się. Będzie dobrze.
Karolinka - widać, że ta laparo, to już nie przelewki. Czy ona jest robiona w znieczuleniu ogólnym? Będę trzymac kciuki. Nie myśl za duzo, bo rzeczywiście nerwy mogą zjeść człowieka, a potem okazuje się, że to tylko nasze strachy, że to wcale nie jest takie straszne.
Słonko - ja też przyjmuję później luteinę. Od 3 dnia po owulacji. Przez 10 dni.
Piggy - Gabi - pozdrowienia i pogłaszczcie maluszki przez brzuszek ode mnie. :)
Ja-dwisia kiedy IUI?
Michałowa - trzymaj się. Będzie dobrze.
Karolinka - widać, że ta laparo, to już nie przelewki. Czy ona jest robiona w znieczuleniu ogólnym? Będę trzymac kciuki. Nie myśl za duzo, bo rzeczywiście nerwy mogą zjeść człowieka, a potem okazuje się, że to tylko nasze strachy, że to wcale nie jest takie straszne.
Słonko - ja też przyjmuję później luteinę. Od 3 dnia po owulacji. Przez 10 dni.
Piggy - Gabi - pozdrowienia i pogłaszczcie maluszki przez brzuszek ode mnie. :)
Ja-dwisia kiedy IUI?
piggy na pocieszenie powiem Ci że mi powoli mdłości przechodza, ale od 1,5 miesiąca nie jadłam mięsa i nawet patrzeć nie niego nie mogę, żadnej wędliny nic a nic
A co jem, hmm owoce, warzywa, owoce, warzywa i tak w kółko :)))
Karolinka29 trzymam kciuki za laparo
Za Michałową też
malinka gratulacje :)
A co jem, hmm owoce, warzywa, owoce, warzywa i tak w kółko :)))
Karolinka29 trzymam kciuki za laparo
Za Michałową też
malinka gratulacje :)
Oj dziewczyny chcialabym miec takie problemy :) To juz nie problemy jak wiemy, ze malenstwo mieszka sobie w brzuszku i juz zawsze bedzie z nami...
Dla mnie najgorsza jest ta niepewnosc comiesieczna... Moze nawet teraz nie comiesieczna, bo w ostatnie miesiace na wiele nie liczylam,a tym razem... To pierwszy miesiac staran z wykorzystaniem zalecen lekarza i trafiony w owu i nie wiem czemu ale robie sobie nadzieje... boje sie zeby znow sie obudzic z placzem za 2 tygodnie ale czuej cos takiego dziwnego, ze moze w tym miesiacu wlasnie ma sie udac... Taka jakas radosc czuje i brak mozliwosci sie skupienia na czymkolwiek chociaz to glupie bo w koncu nic jeszcze nie wiem. Cos sobie wsadzam :)
Moj maz ma 8 marca urodzinki, moi rodzice oboje za tydzien, z czego tata okragle, tak bym chciala im wszystkim zaserwowac taki wspolny prezent, tylko czy to marzenie sie spelni? Hmmm...
Dla mnie najgorsza jest ta niepewnosc comiesieczna... Moze nawet teraz nie comiesieczna, bo w ostatnie miesiace na wiele nie liczylam,a tym razem... To pierwszy miesiac staran z wykorzystaniem zalecen lekarza i trafiony w owu i nie wiem czemu ale robie sobie nadzieje... boje sie zeby znow sie obudzic z placzem za 2 tygodnie ale czuej cos takiego dziwnego, ze moze w tym miesiacu wlasnie ma sie udac... Taka jakas radosc czuje i brak mozliwosci sie skupienia na czymkolwiek chociaz to glupie bo w koncu nic jeszcze nie wiem. Cos sobie wsadzam :)
Moj maz ma 8 marca urodzinki, moi rodzice oboje za tydzien, z czego tata okragle, tak bym chciala im wszystkim zaserwowac taki wspolny prezent, tylko czy to marzenie sie spelni? Hmmm...
Michałowa jest dzisiaj na HSG? To trzymam kciuki, żeby poszło szybko i bezboleśnie
Karolinka, za Ciebie też, naprawdę współczuje bo zdaję sobię sprawę ile stresu i nerwów kosztuje taki zabieg
Oby jak najszybciej przyniosły efekty!
Piggy, Madzia, u mnie mdłości dalej są i to nawet z atrakcjami, ;-) także to sprawa indywidualna, ale nie ma co narzekać, byleby maleństwo roslo :)
Asiu, dziękuję, nawet jest po czym głaskać, bo brzuszek już wypukły :) mam nadzieje, że szybko do nas dołączysz :)
Pozdrówka!
Karolinka, za Ciebie też, naprawdę współczuje bo zdaję sobię sprawę ile stresu i nerwów kosztuje taki zabieg
Oby jak najszybciej przyniosły efekty!
Piggy, Madzia, u mnie mdłości dalej są i to nawet z atrakcjami, ;-) także to sprawa indywidualna, ale nie ma co narzekać, byleby maleństwo roslo :)
Asiu, dziękuję, nawet jest po czym głaskać, bo brzuszek już wypukły :) mam nadzieje, że szybko do nas dołączysz :)
Pozdrówka!
No mam nadzieję że maluszek już będzie zawsze z nami.Teraz jest jeszcze wcześnie,więc trochę się stresuję bo wiecie jak to jest.Cały czas boję się jakiegoś krwawienia(Boże oby nie) i że mogę dzidzię stracić.Mam nadzieje że jak będę po usg to się trochę uspokoję jak dzidziusia zobaczę.
Wam wszystkim życzę aby ten wątek szybko się zakończył.Buziaki!
Wam wszystkim życzę aby ten wątek szybko się zakończył.Buziaki!
Czesc dziewczyny!
Dziękuję Wam za pamięć - jesteście kochane! ;-*
No i przeżyłam ;-). Nie było tak źle. Wiadomo, przyjemne to to nie jest, ale dr super delikatny. Ból menstruacyjny, lekkie ciągnięcie, rozpychanie i tyle. No i szybkie to badanie. Nie załuję tej kasy i cieszę się, że zrobiłam to badanie w Gamecie. Dr kazał mi napisać w internecie, że hsg wcale nie musi być straszne ;-), także piszę. Aaa, no i drożne na szczęście - dzięki temu też nie bolało.
Dzięki za trzymanie kciuków!
Dziękuję Wam za pamięć - jesteście kochane! ;-*
No i przeżyłam ;-). Nie było tak źle. Wiadomo, przyjemne to to nie jest, ale dr super delikatny. Ból menstruacyjny, lekkie ciągnięcie, rozpychanie i tyle. No i szybkie to badanie. Nie załuję tej kasy i cieszę się, że zrobiłam to badanie w Gamecie. Dr kazał mi napisać w internecie, że hsg wcale nie musi być straszne ;-), także piszę. Aaa, no i drożne na szczęście - dzięki temu też nie bolało.
Dzięki za trzymanie kciuków!
Michalowa, super, ze jajowody drozne i przezylas to, Karolinko29 - 3mam kciuki za laparo.
A ciaz tez gratuluje...ja nie chce straszyc, ale u mnie mdlosci pojawily sie od 7 miesiaca ciazy az do konca i bardzo zle znosilam ale mialam mega zgage...
Malinko, ja jestem swiezo po ciazy i porodzie w Uk, jak masz pytania to pisz na mejla prywatnego, sprobuje odpowiedziec.
A ciaz tez gratuluje...ja nie chce straszyc, ale u mnie mdlosci pojawily sie od 7 miesiaca ciazy az do konca i bardzo zle znosilam ale mialam mega zgage...
Malinko, ja jestem swiezo po ciazy i porodzie w Uk, jak masz pytania to pisz na mejla prywatnego, sprobuje odpowiedziec.
Ja dopiero po owulacji a Ty juz pytasz o @ :) Planowo tak dokladnie sama nie wiem bo roznie ostatnio mialam od 29- 34 dni, miedzy 12 a 17 lutego zapewne... bo dzisiaj mam 19 dc
Wlasnie sie zastanawiam czy do zrobienai testu brac luteine czy tak jak lekarka mowila do 26 dc tylko... mam fobie ze jak odstawie to przy ewentualnej ciazy moze sie nie utrzymac i moge cos zepsuc... Nie wiem czy nie lepiej brac az do zatestowania i przy tescie nmegat natychmiast odstawic a przy pozytywnym biegac do lekarza? jak myslicie?
Wlasnie sie zastanawiam czy do zrobienai testu brac luteine czy tak jak lekarka mowila do 26 dc tylko... mam fobie ze jak odstawie to przy ewentualnej ciazy moze sie nie utrzymac i moge cos zepsuc... Nie wiem czy nie lepiej brac az do zatestowania i przy tescie nmegat natychmiast odstawic a przy pozytywnym biegac do lekarza? jak myslicie?
jeśli wiesz kiedy była owu, to okres powiwnien pojawić się około 14 dni po +/- 2 dni.
Ja na Twoim miejscu, tak jak dziewczyny pisały, zaczynałabym brać 2 dni po owu, a po następnym 10 robiłabym bete, żeby móc odstawić luteinę tak, aby okres był po tych przepisowaych 14 dniach. Bo bezsensu jest sobie mieszać w organiźmie
A to co powiedziała Ci lekarka, to raczej wyglada na sposób na wywołanie @, a nie na utrzymanie ciąży
Ja na Twoim miejscu, tak jak dziewczyny pisały, zaczynałabym brać 2 dni po owu, a po następnym 10 robiłabym bete, żeby móc odstawić luteinę tak, aby okres był po tych przepisowaych 14 dniach. Bo bezsensu jest sobie mieszać w organiźmie
A to co powiedziała Ci lekarka, to raczej wyglada na sposób na wywołanie @, a nie na utrzymanie ciąży
Slonko, a kiedy Ty miałaś owu? Bo jak wczoraj, czy przedwczoraj, a dzisiaj masz 19 dzień cyklu i masz brać luteine do 26 dnia cyklu, to wiesz, że możesz w bardzo głupi sposób stracić ciąże? Do zagnieżdżenia dochodzi czasem nawet w 10 dniu po owu, a Ty ostwieniem luteiny po 8 dniach wywołasz przedwczesną @
Szczerze doradzam - zmień lekarza
Szczerze doradzam - zmień lekarza
Tak, owulacje mialam wczoraj/przedwczoraj, mialam pozytywny test owulacyjny w sobotnie popoludnie. Tak wlansie liczylam, ze skoro owulacja byla 18 dc to 14 dni pozniej +- 2 dni rowna się wlasnie 30-34 dni.
Stad wlansie moje pytanie wyzej... Tez wlasnie pomyslalam, czy przerwanie brania luteiny 26 dc nie skopie wszystkiego... Wnioskuje, ze odpowiedzialyscie mi tak jak ja mysle... zeby lepiej brac ja do zrobienia testu ciazowego, a dopiero w przypadku negatywnego odstawic... Szybciej moglabym sobie zaszkodzic. I tak chyba zrobie...
Stad wlansie moje pytanie wyzej... Tez wlasnie pomyslalam, czy przerwanie brania luteiny 26 dc nie skopie wszystkiego... Wnioskuje, ze odpowiedzialyscie mi tak jak ja mysle... zeby lepiej brac ja do zrobienia testu ciazowego, a dopiero w przypadku negatywnego odstawic... Szybciej moglabym sobie zaszkodzic. I tak chyba zrobie...
A jelsi chodzi o wspomnianych lekarzy to ja juz sama nie wiem, kto jest dobry a kto zly... Do tej lekarki uderzylam z polecenia, zdiagnozowala u mnie zbyt niski progesteron, czsego przyczyna byly plamienia po owulacji,starala sie go leczyc luteina a jednoczesnie zebym probowala natyralnie zajsc w ciaze a jelsi sie nie uda to wiemy co dalej. Powiedziala tez ze wg niej raczej bede musiala progesteron przyjmowac przez cala ciaze a przynajmniej 2 trymestry bo inaczej marne szanse jej utrzymania. Dala ta luteine i kazala przyjsc jak sie skonczy powiedfziec czy cos pomoglo a w przypadku "zaskoczenia" z ciaza od razu jak sie o niej dowiem.
szybciej bulam u wielu lekarzy, m.in tez dlugi czas w invikcie, ale sie do nich zrazilam. Ostatnie co uslyszalam to, ze mam przyjsc jak sie zdecydujemy na in vitro bo w przeciwnym razie zadne leczenie nie ma sensu... a ja jednak chce walczyc, i wierze ze sie uda mimo takiego zdania lekarzy. In vitro to ostatecznosc. Jeden lekarz nawet mi powiedzial, ze najpioerw to powinnam pomyslec o zgubieniu paru kg a dopiero pozniej myslec o dziecku, ze inna kolejnosc jest bez sensu- pocieszyl mnie:/... A ja jednak zdajac sobie sprawe, ze nie jestem jakas szczupla laska, na tyle pragne tego dziecka i dlugo na nie czekam ze nie chce czekac dluzej...
aaa i wracajac do invicty, trafilam tam rowniez na lekarza, do ktorego chodzac na monitoring w wiadomym celu, leczac sie u niego, pan doktor nie zauwazyl na zadnych usg zadnych niepokojacych zmian, bardziej odczulam ze mnie zbywal. Za akzdym razem po wizycie slyszalam, wszystkio jest dobrze, jeszcze nie bylo owulacji itp A dla pewnosci idasc do innego lekarza, zreszta z nfz, spoza kliniki okazalo sie ze od dluzszego czasu mam polipa... po czym zostalam poddana łyżeczkowaniu, ale pan dr nic nie widzial...Wole unikac invicty. Mam z nia zle wspomnienia, jedno co pewnie bede musiala to robic, choc mam nadzieje ze nie to zabieg in vitro...
szybciej bulam u wielu lekarzy, m.in tez dlugi czas w invikcie, ale sie do nich zrazilam. Ostatnie co uslyszalam to, ze mam przyjsc jak sie zdecydujemy na in vitro bo w przeciwnym razie zadne leczenie nie ma sensu... a ja jednak chce walczyc, i wierze ze sie uda mimo takiego zdania lekarzy. In vitro to ostatecznosc. Jeden lekarz nawet mi powiedzial, ze najpioerw to powinnam pomyslec o zgubieniu paru kg a dopiero pozniej myslec o dziecku, ze inna kolejnosc jest bez sensu- pocieszyl mnie:/... A ja jednak zdajac sobie sprawe, ze nie jestem jakas szczupla laska, na tyle pragne tego dziecka i dlugo na nie czekam ze nie chce czekac dluzej...
aaa i wracajac do invicty, trafilam tam rowniez na lekarza, do ktorego chodzac na monitoring w wiadomym celu, leczac sie u niego, pan doktor nie zauwazyl na zadnych usg zadnych niepokojacych zmian, bardziej odczulam ze mnie zbywal. Za akzdym razem po wizycie slyszalam, wszystkio jest dobrze, jeszcze nie bylo owulacji itp A dla pewnosci idasc do innego lekarza, zreszta z nfz, spoza kliniki okazalo sie ze od dluzszego czasu mam polipa... po czym zostalam poddana łyżeczkowaniu, ale pan dr nic nie widzial...Wole unikac invicty. Mam z nia zle wspomnienia, jedno co pewnie bede musiala to robic, choc mam nadzieje ze nie to zabieg in vitro...
Slonko dobrze ciebie rozumiem z ta Invicta, u mnie ani u męża nie znaleźli zadnej przyczyny ze nie moge zajsc w ciażę i powiedzieli ze czasami tak bywa ze wszystko ok a ciazy nie ma i ze In vitro mam jedynie zrobic bo nie ma sensu leczyc.........masakra ja tez pwoeidziałam ze to ostateczność i ze za młoda jestem zeby sie tak szybko poddac (26 lat). Natomiast zrezygnowałam z nich i poszłam do normalnej lekarki endokrynolog i on uwaza ze mam za wysoki progesteron i trzeba zbijac a w Invikcie nawet sie tym nie przejeli i od razu na invitro, no tak bo to dla nich kasa a pacjentki nie sa wazne ze in vitro to takze obrzazenie psychiczne dla kobiety nie mowiac juz o ilości leków. Masakra z nimi:////
Słuchajcie, nie ma co sie obrażać na lekarzy i kliniki, ale podejść do rzeczy super rzetelnie. Ja leczyłam się u sliwińskiego, mam dziecko, ale co się okazało, nie miałam owulacji, mam dośc spora nadwagę, za wysokie TSH, tak więć nie byłam łatwym przypadkiem. Brałam luteinę od 16 dnia cyklu jak przykazał inny lekarz...owulacje miewam (bo nie zawsze) w 21 dc, więć wczesniejsze branie luteiny niszczyło wszystko - w moim przypadku było "niezłą" antykoncepcją :(, i dzięki sliwińskiegomu nauczyłam się dokładnie przyglądać własnemu organizmowi i dziś wiem, kiedy dokładnie mam owulacje i dokładnie 14 dni później mam jak w zegarku @.
Teraz tez podejmujemy starania prawie naturalnie( Letrox na TSH i Bromergon na prolaktynę), a jesli się nie uda,do kwietnia to idę do GAmety do Śliwińskiego.
Nie nalezy zmieniać lekarzy specjalistów, jesli Ślwiński ma same dobre opinie, to zaufaj mu. Z tego co piszesz Slonko, masz wrogi sluz....inseminacje sie nie powiodły, to prawdopodbnie musisz przyjąć wiadomośc o in-vitro do wiadomości - może faktycznie jest to ostatnie wyjście.
Mam koleżankę, która walczyła 7 lat o dziecko, co więcej jej wyniki były w porządku i jej męża róznież, a dziecka nie było. Zdecydowai się na in-vitro i udało się za 1 razem, mają obecnie 5 synka, w zeszły roku podhcodziła ponownie do in- vitro, aby miec drugie baby i niestety próba sie nie powiodła.....dała sobie spokój bo ma 37 lat.
Jedno co wiem, o jesli trafiłas do super specjalisty, który słynie z tego, ża ma ogrom pacjentek z ciążą, to nie zrażaj się do niego tylko dlatego, że Tobie proponuje in-vitro po 3 czy 4 inseminacjach...myślę że ma on większą wiedzę, doświadczenie niż my.
wywód długi, może dlatego iż uważam Slonko, że bezsensownie bierzesz luteinę, a polegasz tylko na opinii lekarki i testach owulacyjnych (które też niekoniecznie musza być prawidłowe - bo tutaj wszystko zależy od świżości testów i poziomu Twoich hormonów), a juz wiem, że najlepszy obraz daje usg, bo wtedy jest brak domysłów, tylko czyste fakty.
Życze mimo wszystko udanych starań i szybkiego zaciążenia, co by nie było, jak też czekam na brak @ w tym cyklu, aczkowliek bez doszukiwania się ww sobie ewenualnych objawów ciązy.
Miłego dnia dla wszystkich starających się!
Teraz tez podejmujemy starania prawie naturalnie( Letrox na TSH i Bromergon na prolaktynę), a jesli się nie uda,do kwietnia to idę do GAmety do Śliwińskiego.
Nie nalezy zmieniać lekarzy specjalistów, jesli Ślwiński ma same dobre opinie, to zaufaj mu. Z tego co piszesz Slonko, masz wrogi sluz....inseminacje sie nie powiodły, to prawdopodbnie musisz przyjąć wiadomośc o in-vitro do wiadomości - może faktycznie jest to ostatnie wyjście.
Mam koleżankę, która walczyła 7 lat o dziecko, co więcej jej wyniki były w porządku i jej męża róznież, a dziecka nie było. Zdecydowai się na in-vitro i udało się za 1 razem, mają obecnie 5 synka, w zeszły roku podhcodziła ponownie do in- vitro, aby miec drugie baby i niestety próba sie nie powiodła.....dała sobie spokój bo ma 37 lat.
Jedno co wiem, o jesli trafiłas do super specjalisty, który słynie z tego, ża ma ogrom pacjentek z ciążą, to nie zrażaj się do niego tylko dlatego, że Tobie proponuje in-vitro po 3 czy 4 inseminacjach...myślę że ma on większą wiedzę, doświadczenie niż my.
wywód długi, może dlatego iż uważam Slonko, że bezsensownie bierzesz luteinę, a polegasz tylko na opinii lekarki i testach owulacyjnych (które też niekoniecznie musza być prawidłowe - bo tutaj wszystko zależy od świżości testów i poziomu Twoich hormonów), a juz wiem, że najlepszy obraz daje usg, bo wtedy jest brak domysłów, tylko czyste fakty.
Życze mimo wszystko udanych starań i szybkiego zaciążenia, co by nie było, jak też czekam na brak @ w tym cyklu, aczkowliek bez doszukiwania się ww sobie ewenualnych objawów ciązy.
Miłego dnia dla wszystkich starających się!
No niestety ja nie mam wyboru. Przez ten ogrom wizyt w Invikcie, inseminacje i inne rzeczy do dzis nie mzoemy sie wykaraskac z kredytow. Zarabiamy tyle ze starcza nam na zycie, oplaty, ale gdybysmy mieli opricz tego poswiecac kilka stowek miesiecznie na usg, monitoringi USG itp rzeczy musielibysmy isc pod kosciol a komornik wszedlby nam na mieszkanie. Dla nas tansza metoda a tez z wysoka skutecznoscia, jak slkyszalam sa testy owulacyjne, co do lekow, badan itd wowczas lekarz nie mial mi nic do zaproponowania, nic do brania a luteine mi wtedy tez przepisywal i poprostu nadal ja biore... Na inne hormony nic mi nie przepisal.TSH mam akurat w normie chociaz nie idealne, tak jak tu kiedys dziewczyny pisaly i jeszcze cosn odbiega mi od normy, ale odpowiedzia lekarza bylo tylko odchudzanie sie plus luteina... Nikt mi nigdy nie przepisal innych lekow, czyli ich zdaniem nie mam po co ich brac. A na in vitro w tej chwili puki nie splacimy poprzednich kredytow sobie pozwolic nie mozemy, bo zwyczajnie nie mielibysmy za co zyc. Takze do momentu in vitro wspomagamy sie testami i luteina bo ze wszystkich hormonow toz progesteronem mam najwieksze klopoty (za niski zdecydowanie). Bede go brac wlasnie do okresu, zeby sobie nie zniszczyc szansy na dziecko. Licze, ze szanse w tym miesiacu mam spore.
Dlaczego mam sie z gory dolowac tak jak piszesz, ze jedyna szansa naprawde jest dla nas in vitro? To ja juz nie mam prawa wierzyc w cos innego? Tyle razy ile sie zawiodlam na lekarzach, ile juz razy probowlai mi czlonkow rodziny skazac na smierc, bo uwazaliz e nie ma dla nich szansy, a sie mylili dzieki Bogu, tyle ile slyszalam od bliskich mi osob, ze w sprawach ginekologicznych tez sie mylili a kobieta zaszla w ciaze bez zadnychz abiegow ...to wszystko pozwala mi myslec i wierzyc w to, ze my bedziemy takim przypadkiem ktoremu uda sie zaciazyc naturalnie i in vitro nie bedzie juz konieczne. Duzo zmienia nastawienie psychiczne, a ja jestem uparta w dazeniu do celu i wiem ze mi sie uda!!!!
Dlaczego mam sie z gory dolowac tak jak piszesz, ze jedyna szansa naprawde jest dla nas in vitro? To ja juz nie mam prawa wierzyc w cos innego? Tyle razy ile sie zawiodlam na lekarzach, ile juz razy probowlai mi czlonkow rodziny skazac na smierc, bo uwazaliz e nie ma dla nich szansy, a sie mylili dzieki Bogu, tyle ile slyszalam od bliskich mi osob, ze w sprawach ginekologicznych tez sie mylili a kobieta zaszla w ciaze bez zadnychz abiegow ...to wszystko pozwala mi myslec i wierzyc w to, ze my bedziemy takim przypadkiem ktoremu uda sie zaciazyc naturalnie i in vitro nie bedzie juz konieczne. Duzo zmienia nastawienie psychiczne, a ja jestem uparta w dazeniu do celu i wiem ze mi sie uda!!!!
Zazwyczaj tak jest, że każdy poleca tego lekarza, który mu pomógł. Dlatego chyba tak dużo dziewczyn na tym forum poleca Invictę/Gametę, bo oni mają faktycznie duże doświadczenie w leczeniu niepłodnosci. "Zwykli" gin specjalizuja się w leczeniu nadżerek, mięśniakach, zaburzeniach cyklu, torbielach, itp. no i oczywiście w prowadzeniu ciąży.
Problem u Slonko i Aguseek chyba jest w tym, że nie stwierdzono powodów niepłodności. Skoro nie, to albo decydować się na in vitro, ale na to macie na pewno jeszcze bardzo dużo czasu, albo starać się pokonywać małe przeszkody, czyli zmniejszać prolaktynę, podwyższać progesteron, uregulować tarczycę, itd - nie wiadomo, co w którym przypadku pomoże. Może tylko zapomnienie i wyluzowanie, o których tu tak często się pisze (a w które osobiście nie wierzę).
Problem u Slonko i Aguseek chyba jest w tym, że nie stwierdzono powodów niepłodności. Skoro nie, to albo decydować się na in vitro, ale na to macie na pewno jeszcze bardzo dużo czasu, albo starać się pokonywać małe przeszkody, czyli zmniejszać prolaktynę, podwyższać progesteron, uregulować tarczycę, itd - nie wiadomo, co w którym przypadku pomoże. Może tylko zapomnienie i wyluzowanie, o których tu tak często się pisze (a w które osobiście nie wierzę).
czesc Dziewczyny :)
jestem na wyjezdze zagranica z pracy, dlatego dlugo milczalam.
Slonko, rozumiem Ciebie. gdybym nie miala stwierdzonych konkretnycvh problemow, ktore uniemozliwiaja naturalne zajsice, pewnie tez bym probowala przynajmniej przez jakis czas naturalnie.
zreszta my na dzien dzisiejszy mamy podobne nastawienie do in vitro, na razie jestesmy raczej na nie. ale oczywiscie zobaczymy co bedzie za jakis czas. z jednej strony trudno mi wyobrazic sobie koniecznosc pogodzeniea sie z bezdzietnoscia, z drugiej strony nie wiem, czy bym sie na in vitro zdecydowala. mam nadzieje, ze nie czeka mnie to jako jedyna ewentualnosc.
jeszcze jedno - absolutnie nie watpie, ze w invikcie sa super specjalisci. ale tez niestety nie zawsze i nie wszytkim moga pomoc... moze faktycznie w koncu owo slawetne wyluzowanie pomoze...
trzymam kciuki za wszystkie starajace sie roznymi sposobami :)
u mnie nic nowego, dzis niestety znowu 1dc.
jakos mam takie glupie uczucie, ze jesli nie uda nam sie naturalnie, to IUI tez nie pomoze. dotychczas wszystkie moje przeczucia sie sprawdzaly. ale moze tym razem bedzie inaczej. a tak naprawde tez wciaz marze o naturlanej ciazy...
Asia-Makarena. za dwa tygodnie mam wizyte u endo, jesli TSH bedie ok, to IUI pewnie w kolejnym cyklu. chociaz - jw. - jakos nie wierze, ze sie uda... moze mi sie jeszcze zmieni nastawienie...
jestem na wyjezdze zagranica z pracy, dlatego dlugo milczalam.
Slonko, rozumiem Ciebie. gdybym nie miala stwierdzonych konkretnycvh problemow, ktore uniemozliwiaja naturalne zajsice, pewnie tez bym probowala przynajmniej przez jakis czas naturalnie.
zreszta my na dzien dzisiejszy mamy podobne nastawienie do in vitro, na razie jestesmy raczej na nie. ale oczywiscie zobaczymy co bedzie za jakis czas. z jednej strony trudno mi wyobrazic sobie koniecznosc pogodzeniea sie z bezdzietnoscia, z drugiej strony nie wiem, czy bym sie na in vitro zdecydowala. mam nadzieje, ze nie czeka mnie to jako jedyna ewentualnosc.
jeszcze jedno - absolutnie nie watpie, ze w invikcie sa super specjalisci. ale tez niestety nie zawsze i nie wszytkim moga pomoc... moze faktycznie w koncu owo slawetne wyluzowanie pomoze...
trzymam kciuki za wszystkie starajace sie roznymi sposobami :)
u mnie nic nowego, dzis niestety znowu 1dc.
jakos mam takie glupie uczucie, ze jesli nie uda nam sie naturalnie, to IUI tez nie pomoze. dotychczas wszystkie moje przeczucia sie sprawdzaly. ale moze tym razem bedzie inaczej. a tak naprawde tez wciaz marze o naturlanej ciazy...
Asia-Makarena. za dwa tygodnie mam wizyte u endo, jesli TSH bedie ok, to IUI pewnie w kolejnym cyklu. chociaz - jw. - jakos nie wierze, ze sie uda... moze mi sie jeszcze zmieni nastawienie...
Nie to ze nic konkertnego nie znalezli bo konkretna rzecza ktora rzekomo uniemozliwia naturalne zajscie jest konflikt sluzu czyli moja alergia na meza :)
Moze sie ludze niepotrzebnie a moze dobrze ze tak mysle, ale jakos wlasnie wierze, ze ten konflikt zaniknie albo juz zaniknal (stwierdzili go 3 lata temu), nie powtarzalismy badania.
Dziewczyny czy slyszalyscie,ze wiesiolek na tyle moze zmienic konsystencje sluzu, ze stanie sie on bardziej "przychylny" dla plemnikow? Gdzies to wyczytalam...
Moze sie ludze niepotrzebnie a moze dobrze ze tak mysle, ale jakos wlasnie wierze, ze ten konflikt zaniknie albo juz zaniknal (stwierdzili go 3 lata temu), nie powtarzalismy badania.
Dziewczyny czy slyszalyscie,ze wiesiolek na tyle moze zmienic konsystencje sluzu, ze stanie sie on bardziej "przychylny" dla plemnikow? Gdzies to wyczytalam...
Wiesiołek - podobno tak. Ja też biorę, ale trzeba brać do owulacji, potem podobno powoduje skurcze macicy. Kiedyś podawałam tutaj link no naszego-bociana, jest tam wątek o diecie, która pomaga w zajściu w ciążę - dieta Karci. Może też warto spróbować. Może ziółka ojca Klimuszki.
A co do konfliktu śluzu czytałam też gdzieś, że można spróbować przez 1 m-c współżyć w gumce, a pierwszy raz bez gumki bezpośrednio przed owulację i w ten sposób "oszukać" organizm kobiety.
A co do konfliktu śluzu czytałam też gdzieś, że można spróbować przez 1 m-c współżyć w gumce, a pierwszy raz bez gumki bezpośrednio przed owulację i w ten sposób "oszukać" organizm kobiety.
Słonko, ja tez trzymam kciuki żeby udało się naturalnie.
Nie jestem materialistką i nie uważam, że aby zdecydować się na dziecko trzeba mieć wielki dom i oszczędności na koncie, bo w takim wypadku większość z nas nie mogłaby się na nie zdecydować, najważniejsze jest to co mamy mu do ofiarowania ze środka :) no ale trzeba je wykarmić, ubrać i pójść do lekarza. Także Słonko, zastanów się, czy gdybyś zaszła teraz w ciąże to mogłabyś bez obaw podołać wydatkom związanym z samą ciążą i maluszkiem, żebys później nie musiała przeżywać tego, co niektóre dziewczyny z forum. Ja już teraz wydaje około 350zł miesięcznie, 2 wizyty + badania + witaminy. Nie licząc zmiany ubrań i kosztów zdrowszego jedzenia i zachcianek ;-) Wiadomo, że można chodzić do lekarza na NFZ, ale to różnie bywa i czasami trzeba zrobić jakieś dodatkowe badania, np. na toksoplamoze i to pare razy w ciąży. Juz nie mówie o wózkach, łóżeczkach, wanienkach, fotelikach itp..
Nie jestem materialistką i nie uważam, że aby zdecydować się na dziecko trzeba mieć wielki dom i oszczędności na koncie, bo w takim wypadku większość z nas nie mogłaby się na nie zdecydować, najważniejsze jest to co mamy mu do ofiarowania ze środka :) no ale trzeba je wykarmić, ubrać i pójść do lekarza. Także Słonko, zastanów się, czy gdybyś zaszła teraz w ciąże to mogłabyś bez obaw podołać wydatkom związanym z samą ciążą i maluszkiem, żebys później nie musiała przeżywać tego, co niektóre dziewczyny z forum. Ja już teraz wydaje około 350zł miesięcznie, 2 wizyty + badania + witaminy. Nie licząc zmiany ubrań i kosztów zdrowszego jedzenia i zachcianek ;-) Wiadomo, że można chodzić do lekarza na NFZ, ale to różnie bywa i czasami trzeba zrobić jakieś dodatkowe badania, np. na toksoplamoze i to pare razy w ciąży. Juz nie mówie o wózkach, łóżeczkach, wanienkach, fotelikach itp..
:)
moze Makarena :)
chociaz obawiam sie, ze mimo wszystko jak przyjdzie co do czego, to nadzieja sie obudzi, nawet wbrew nadziei :)
Gabi, jest torche racji w tym co piszesz, choc z drugiej strona koszty staran, sczegolnie wraz z IUI (nie mwoiac juz o in vitro) to na pewno wiecej niz 300-400 zl miesiecznie.
a jeszcze dochodzi taka rzecz - pisze oczwiscie tylko swoje zdanie - ze bedac juz w ciazy duzo latwiej jest odmowiac sobie roznych rzeczy. jesli Ci sie kolejne lata nie udaje mimo tylu staran, kostzow, a przede wszystkim zawiedzionych uczuc i nadziei, to dla zdrowia psychicznego potrzebujesz gdzeis wyjsc, wyjechac, napic sie dobrego drinka czy pojsc do kina. ciaza jako ten stan wyczekany, wynagradza Ci potem te ewentualne braki...
moze Makarena :)
chociaz obawiam sie, ze mimo wszystko jak przyjdzie co do czego, to nadzieja sie obudzi, nawet wbrew nadziei :)
Gabi, jest torche racji w tym co piszesz, choc z drugiej strona koszty staran, sczegolnie wraz z IUI (nie mwoiac juz o in vitro) to na pewno wiecej niz 300-400 zl miesiecznie.
a jeszcze dochodzi taka rzecz - pisze oczwiscie tylko swoje zdanie - ze bedac juz w ciazy duzo latwiej jest odmowiac sobie roznych rzeczy. jesli Ci sie kolejne lata nie udaje mimo tylu staran, kostzow, a przede wszystkim zawiedzionych uczuc i nadziei, to dla zdrowia psychicznego potrzebujesz gdzeis wyjsc, wyjechac, napic sie dobrego drinka czy pojsc do kina. ciaza jako ten stan wyczekany, wynagradza Ci potem te ewentualne braki...
Nie no na pewno macie rację, napisalam tak, bo serce mi ściska jak czytam prośby matek o ubranka, czy pieluchy..Ale prawda jest taka, że nawet jak się ma na dzień dzisiejszy odpowiednie środki, to za pół roku może być inaczej i odwrotnie - życie
Pozdrowionka dla Ciebie ja-dwisia i udanego wyjazdu :)
Pozdrowionka dla Ciebie ja-dwisia i udanego wyjazdu :)
ja- dwisia, dobrze piszesz :)
Koszty zwiazane z inseminacja, tymi wszystkimi testami sluzu, badaniami jakie sie robi przee zajsciem w ciaze, diagnoza, monitoringi (duzo wiecej niz 1 usg w miesiacu jakby nie patzrec) , juz o in vitreo nie wsominajac i kosztami z nia zwiazana, to duuuuuzo duuuuuzo wiecej niz miesieczny koszt w ciazy. W ciazy owszem robisz badania krwi, ale nie robisz sobie usg wiele arzy w miesiacyu za kazde placac przynajmniej 100 zl, nie wydaje sie tyle na leki, a witaminki to jest koszt z tego co mi sie wydaje duzo nizszy. Wozki, lozeczka...itp nikt nie powiedzial, ze tzreba miec nowe :)
Chyba nie najwazniejsze jest to, zeby dziekcu dac najlepszy sprzet, najnowsze i najmodniejsze ciuszki a milosc i rodzinne cieplo, jakie z pewnoscia mu damy, az w nadmiarze...
Ta dieta tez bylabym zainteresowana. Szukam jakis metod uporania sie z tym konliktem sluzu, mzoe znacie jakies?
A jesli chodzi o powtorzenie badania sluzu, to dr Sliwinski mowi ze to bez sensu i zeby nie powtarzac, inni uwazaja to samo, ze jak raz wyszlo to i 2gi arz wyjdzie, wiec nie wiem, czy to moze byc czasowe i przeminac???
No ale nawet jesli... to ile trzeba zrobic usg monitoringow,zeby wiedziec kiedy takie badanie zrtobic czyli ile razy pomnozyc przez 100 zl za wizyte... masakra jakas. A z mojej nauczycielskiej pensji to wiecie :P
Koszty zwiazane z inseminacja, tymi wszystkimi testami sluzu, badaniami jakie sie robi przee zajsciem w ciaze, diagnoza, monitoringi (duzo wiecej niz 1 usg w miesiacu jakby nie patzrec) , juz o in vitreo nie wsominajac i kosztami z nia zwiazana, to duuuuuzo duuuuuzo wiecej niz miesieczny koszt w ciazy. W ciazy owszem robisz badania krwi, ale nie robisz sobie usg wiele arzy w miesiacyu za kazde placac przynajmniej 100 zl, nie wydaje sie tyle na leki, a witaminki to jest koszt z tego co mi sie wydaje duzo nizszy. Wozki, lozeczka...itp nikt nie powiedzial, ze tzreba miec nowe :)
Chyba nie najwazniejsze jest to, zeby dziekcu dac najlepszy sprzet, najnowsze i najmodniejsze ciuszki a milosc i rodzinne cieplo, jakie z pewnoscia mu damy, az w nadmiarze...
Ta dieta tez bylabym zainteresowana. Szukam jakis metod uporania sie z tym konliktem sluzu, mzoe znacie jakies?
A jesli chodzi o powtorzenie badania sluzu, to dr Sliwinski mowi ze to bez sensu i zeby nie powtarzac, inni uwazaja to samo, ze jak raz wyszlo to i 2gi arz wyjdzie, wiec nie wiem, czy to moze byc czasowe i przeminac???
No ale nawet jesli... to ile trzeba zrobic usg monitoringow,zeby wiedziec kiedy takie badanie zrtobic czyli ile razy pomnozyc przez 100 zl za wizyte... masakra jakas. A z mojej nauczycielskiej pensji to wiecie :P
Zgadzam się z Wami że porównując do IUI, czy innych drogich zabiegów, to faktycznie koszty nie są wysokie. Ale Słonko, moja wypowiedź była spowdowana tym, że napisałaś, że kilka stówek w miesiącu to dla Ciebie dużo. Ja w tym miesiącu wydam 550zł, 2 wizyty + usg genetycznie + badania, fakt, że mogłabym iść na NFZ, ale tak jak pisałam, są różne ciąże i różne przypadki.
Ja też zamierzam kupić używane rzeczy, już nawet poprosiłam koleżankę o wózek po jej dziecku i jest to wydatek rzędu 1000zł, bo normalnie 3 częściowe wózki kosztują 2000-2500. Także liczę, że na takie podstawowe rzeczy wydam conajmniej 2000zł.
To tak informacyjnie :P
Już Wam nie zaśmiecam wątku :P
Piggy, Sylwia - zapraszam do naszego wątku :)
Ja też zamierzam kupić używane rzeczy, już nawet poprosiłam koleżankę o wózek po jej dziecku i jest to wydatek rzędu 1000zł, bo normalnie 3 częściowe wózki kosztują 2000-2500. Także liczę, że na takie podstawowe rzeczy wydam conajmniej 2000zł.
To tak informacyjnie :P
Już Wam nie zaśmiecam wątku :P
Piggy, Sylwia - zapraszam do naszego wątku :)
Slonko, nie złośc się na mnie, jestem jak najbardziej nastwiona na poztywne wieści od Ciebie, a sama jestem przykładem, że cuda się zdarzają - jak pisałam wczesniej nie jestem idealana i dużo pracy przede mna, dużo leków. Teraz tez się staramy o drugie dziecko i tez w główie mi huczy, w kwietniu do sliwińskiego i jedno co przeraża, to wysokość tych wszystkich ołat związanych z wizytami, usg. Bedzie łatwiej z wyprawka dla malucha, bo wszystko trzymam po córce, ale nie mniej jednak wydatków jest sporo.
A tez byłam kiedys stałym bywalcem Bociana.
A tez byłam kiedys stałym bywalcem Bociana.
Ja tez sobie wczoraj odwiedzalam bociana, m. in watki dotyczace wrogosci sluzu wlasnie i wyczytalam tam, ze dobrze jest zrobic badanie ASA przeciwplemnikowe, poza testem PCT (ja mam tylko test) i jelsi to by wyszlo, zle to jets jeszcze gorzej ze mna... i wowczas nawet IVI jest z gory bez sensu, bo nie ma szans sie udac. Ciekawa jestem czemu nikt z lekarzy mi dotad o tym nie powiedzial? Moze inseminacje byly w ogole robione bez sensu?
Druga rzecz co znalazlam, to ze ponoc istnieje lek na wrogosc- encorton... Slyszalyscie o tym?Czyli, że mozna wyleczyc sie z wrogosci??? Bo ja juz glupia jestem.
Jakas dziewczyna nawet napsiala jakas opcje z aspiryna i syropikiem, ale w to nie chce mi sie wierzyc.Moze jest mozliwosc zevby u mnie ten konflikt sluzu zaniknal?O terapii gumkowej tez slyszalam ;) Jakby w tym m-cu (odpukac) nie wyszlo, tio w przyszlym sprobujemy tak oszukac organizm. Chcialabym sprobowac wszelkich mozliwosci do momentu in vitro, bo moze ono wcale nie jest konieczne?
Luteine ciagle bioire 2 razy dziennie. A teraz mam takie uczucie jakby mnie tam cmilo codziennie lekko, nie wiem czemu, bo na jakiekolwiek symptomy zagniezdzania zariodka jeszcze za szybko, po 4 dniach...A wczoraj mi cola nie smakowala, ktora od zawsze kocham choc wiem, ze jest niezdrowa... Ciekawe to. Niby slyszalam kiedys od kolezanki, ze ja np zaczelo odrzucac od kawy na duuuuzo przed zrobieniem testu i terminem @, ale jej specjalnie nie wierzylam bo jakim cudem moga byc objawy tak szybko... takze nie wiem jak to tlumaczyc, ale sa rzeczy, na smak ktorych mam reakcje "ble":) A mzoe mi jakas palma odbila hehehe :)))))
Druga rzecz co znalazlam, to ze ponoc istnieje lek na wrogosc- encorton... Slyszalyscie o tym?Czyli, że mozna wyleczyc sie z wrogosci??? Bo ja juz glupia jestem.
Jakas dziewczyna nawet napsiala jakas opcje z aspiryna i syropikiem, ale w to nie chce mi sie wierzyc.Moze jest mozliwosc zevby u mnie ten konflikt sluzu zaniknal?O terapii gumkowej tez slyszalam ;) Jakby w tym m-cu (odpukac) nie wyszlo, tio w przyszlym sprobujemy tak oszukac organizm. Chcialabym sprobowac wszelkich mozliwosci do momentu in vitro, bo moze ono wcale nie jest konieczne?
Luteine ciagle bioire 2 razy dziennie. A teraz mam takie uczucie jakby mnie tam cmilo codziennie lekko, nie wiem czemu, bo na jakiekolwiek symptomy zagniezdzania zariodka jeszcze za szybko, po 4 dniach...A wczoraj mi cola nie smakowala, ktora od zawsze kocham choc wiem, ze jest niezdrowa... Ciekawe to. Niby slyszalam kiedys od kolezanki, ze ja np zaczelo odrzucac od kawy na duuuuzo przed zrobieniem testu i terminem @, ale jej specjalnie nie wierzylam bo jakim cudem moga byc objawy tak szybko... takze nie wiem jak to tlumaczyc, ale sa rzeczy, na smak ktorych mam reakcje "ble":) A mzoe mi jakas palma odbila hehehe :)))))
Slonko nie czytaj takich rzeczy w necie, bo bedziesz tylko się martwiła i szukała kolejnych powodów...a a necie naprawdę różne rzeczy sa i nie ma co o tym czytać i potem myśleć i nakręcać sie. Każdy przypadek jest inny...Mnie tez po owulacji zawsze troszke boli nie wiem czemu ale staram sie tym nie martwić , pewnie taka nasza natura.....
Ja tez mocno trzymam kciuki Karolina...Oby laparo przyniosla dobre efekty ;)
A ja sie dzisiaj jakos nie za bardzo czuje :/ a jeszcze ktoś mi dzisiaj popsul humor i na to wszystko mam w piatek egzamin poprawkowy, a ani sily ani ochoty na nauke...
Musze sobie w tym tygodniu, lada dzień zatestować, zeby wiedziec czy odstawiac luteine czy nie ;) tylko nie wiem robic test takiz apteki, czy od razu bezpieczniej bete... Niby z apteki jest tanszy, szczegolnie jak pewnosc ciazy zadna, ale z drugiej strony jakby blednie wskazal a bylabym w ciazy i odstawila luteine to bym sobie nie wybaczyla... Tak mysle zeby bete zrobic. Myslicie ze juz wyjdzie beta? Dzis jest 25 dzien cyklu, tydzien po owulacji... wskazalaby juz cos?
A ja sie dzisiaj jakos nie za bardzo czuje :/ a jeszcze ktoś mi dzisiaj popsul humor i na to wszystko mam w piatek egzamin poprawkowy, a ani sily ani ochoty na nauke...
Musze sobie w tym tygodniu, lada dzień zatestować, zeby wiedziec czy odstawiac luteine czy nie ;) tylko nie wiem robic test takiz apteki, czy od razu bezpieczniej bete... Niby z apteki jest tanszy, szczegolnie jak pewnosc ciazy zadna, ale z drugiej strony jakby blednie wskazal a bylabym w ciazy i odstawila luteine to bym sobie nie wybaczyla... Tak mysle zeby bete zrobic. Myslicie ze juz wyjdzie beta? Dzis jest 25 dzien cyklu, tydzien po owulacji... wskazalaby juz cos?
Myślę Słonko, że lepiej zrobić betę, zdecydowanie pewniejszy wynik.
A tu podaję ci normy bety w zależności od DPO (dni po owulacji)
NORMY DLA PIERWSZYCH DNI PO OWULACJI (DPO-dni po owulacji)
Dni po owulacji Zakres hCG inmIU/ml
10 DPO —- 5 - 50
12 DPO —- 10 - 100
14 DPO —- 20 - 200
16 DPO —- 40 - 400
18 DPO —- 70 - 800
20 DPO —- 140 - 1600
22 DPO —- 180 - 3200
A tu podaję ci normy bety w zależności od DPO (dni po owulacji)
NORMY DLA PIERWSZYCH DNI PO OWULACJI (DPO-dni po owulacji)
Dni po owulacji Zakres hCG inmIU/ml
10 DPO —- 5 - 50
12 DPO —- 10 - 100
14 DPO —- 20 - 200
16 DPO —- 40 - 400
18 DPO —- 70 - 800
20 DPO —- 140 - 1600
22 DPO —- 180 - 3200
czyli szyvbciej niz 10 dni po owu nie ma co robic z tego wynika tak?
Nie chce sie nakrecac wiec napisze fakty bez dodawania sobie...
Wczoraj bylam na urodzinach taty (60tka :) ) i jak to na urodzinach bylo duzo slodkiego, ale tez jakies bardziej konkretne zakaski... Jako ze moja mama pysznie gotuje jak i piecze ciasta, wszystko mi zawsze baaardzo smakowalo, i jelsi chodzi o dania glowne to tak tez bylo wczoraj a jak przyszla pora deseru to... mialam na niego ogromniastego smaka bo tort wygladal zjawiskowo, ciasto jeszcze lepiej a jak cos sprobowalam mnie zemdlilo... Moze nie zeby mi sie chcialo wymiotowac ale totalny odrzut od tego smakowitego ciasta... w domu tez...na slodycze mam wielka ochote jak je widze a jak je zaczynam jesc to mi jakos niefajnie sie robi momentami... Niby jest cos takiego jak grypa zoladkowa czy inne cuda na kiju albo zwyczajnie zatrucia itp no ale reagowac tak wylacznie na slodkie a innymi rzeczami zapychac sie ile sie zmiesci i nic? Troche bylam zdziwiona... moja mama zreszta tez (pomyslala pewnie ze mi tort nie smakuje :P) Nie piszac wprost znowu sobie robie filma na... :) i penwie jak zwykle beta bedzie 0... no ale nawet wtedy nie wiem jak wytlumaczyc to wczorajszo- dzisiejsze zjawisko. Musze pzryznac ze dalo mi to do myslenia...
Nie chce sie nakrecac wiec napisze fakty bez dodawania sobie...
Wczoraj bylam na urodzinach taty (60tka :) ) i jak to na urodzinach bylo duzo slodkiego, ale tez jakies bardziej konkretne zakaski... Jako ze moja mama pysznie gotuje jak i piecze ciasta, wszystko mi zawsze baaardzo smakowalo, i jelsi chodzi o dania glowne to tak tez bylo wczoraj a jak przyszla pora deseru to... mialam na niego ogromniastego smaka bo tort wygladal zjawiskowo, ciasto jeszcze lepiej a jak cos sprobowalam mnie zemdlilo... Moze nie zeby mi sie chcialo wymiotowac ale totalny odrzut od tego smakowitego ciasta... w domu tez...na slodycze mam wielka ochote jak je widze a jak je zaczynam jesc to mi jakos niefajnie sie robi momentami... Niby jest cos takiego jak grypa zoladkowa czy inne cuda na kiju albo zwyczajnie zatrucia itp no ale reagowac tak wylacznie na slodkie a innymi rzeczami zapychac sie ile sie zmiesci i nic? Troche bylam zdziwiona... moja mama zreszta tez (pomyslala pewnie ze mi tort nie smakuje :P) Nie piszac wprost znowu sobie robie filma na... :) i penwie jak zwykle beta bedzie 0... no ale nawet wtedy nie wiem jak wytlumaczyc to wczorajszo- dzisiejsze zjawisko. Musze pzryznac ze dalo mi to do myslenia...
Słonko, nasza psychika potrafi różne figle płatać. Można sobie naprawdę wiele rzeczy wkręcić. Ja za każdym razem miałam różnorodne objawy ciążowe, a to ból piersi, czy zawroty głowy, mdłości, apetyt na różne potrawy np. kwaśne i zawsze się nakręcałam. Ale był jeden cykl kiedy nie miałam nic, zupełnie nic, test zrobiłam tylko z obowiązku. I co? Okazało się że jestem w ciąży. Piersi mnie nadal nie bolą, nie oddaję częściej moczu i do zeszłego tygodnia żadnych objawów nie miałam. Teraz tylko mdłości mnie męczą.
Nie zrozum mnie źle Słonko, życzę Ci aby udało Ci się jak najszybciej, może nawet w tym cyklu, ale postaraj się niepotrzebnie nie nakręcać, masz jeszcze tydzień do @, więc postaraj się cierpliwie poczekać. No ale ty chcesz wiedzieć czy odstawić luteinę czy nie, więc zrób tą betę dla spokoju własnego, ale może jeszcze za parę dni.
Pozdrawiam:)
Nie zrozum mnie źle Słonko, życzę Ci aby udało Ci się jak najszybciej, może nawet w tym cyklu, ale postaraj się niepotrzebnie nie nakręcać, masz jeszcze tydzień do @, więc postaraj się cierpliwie poczekać. No ale ty chcesz wiedzieć czy odstawić luteinę czy nie, więc zrób tą betę dla spokoju własnego, ale może jeszcze za parę dni.
Pozdrawiam:)
Ja tam objawy ciazowe mialam juz kilka razy podczas ostatniego roku także wiem, ze bywa tak ze sobie za duzo wkrecamy... Ciekawe czy w tym miesiacu tez tak bedzie. Ja tez sie nie zdziwie , tak jak tu piszecie, jak w miesiacu w ktorym akurat bede w ciazy nie bede odczuwac zupelnie nic :) Moze i tak...ale zawsze ten 1 % szans na ten miesiac jest ;)
z testem poczekam do weekendu, a przynajmniej do piatku i w piatek sobie zatestuje ;) Co ma byc to bedzie.
z testem poczekam do weekendu, a przynajmniej do piatku i w piatek sobie zatestuje ;) Co ma byc to bedzie.
dziewczyny mam takie zapytanie dot. owulacji. przy cyklach 28-30 dniowych teoretycznie w jakim dniu powinna sie pojawić? mija u mnie juz 19 dc cyklu a tu ani widu ani słychu, nie wiem albo zle cos obserwuje albo faktycznie nie miała jeszcze ona miejsca. mierze temperature i zadnego jej skoku jeszcze nie było, śluz cały czas biały i taki suchawy. robiłam sobie testy owulacyjne ale chyba nie potrafie ich interpretowc. rozumiem ze moze byc poprostu aka sytuacja ze cykl mi sie wydłuzy tak?
Albo masz akurat cykl bezowulacyjny...czasem moze byc...tak jak ja mialam w nasza podroz poslubna :D Wprawdzie to bylo 4 lata temu ale pamietam. Co slysze to ktos zaciaza jak gdzies wyjedzie odpoczac, nie myslec... my mielismy okazje w podroz poslubna a potem rok pozniej... I co?za 1sza wycieczka cykl bezowulacyjny, za druga okres :) nie ma to jak miec szczescie :P
Jak mnie zaczelo dzis ndlic w pracy to nie wiedzialam czy stac, czy biec do kibelka czy haftowac na dzieci :)))) a nie za bardzo szlo ich zostawic... Robilam sobie oddechy jak kobieta rodzaca:) Myslalam ze z glodu, a teraz zjadlam obiad i jakos mi za bardzo nie przeszlo... przerwa parogodzinna... Jedsnoczensie tez mnie pobolewa chwilami co iles godzin tak jak na okres wiec ja juz sama nie wiem co sie swieci...:(
moja koleżanka ostatnio mi opowiadała, że ktoś tam z jej dalekiej rodziny straszzzznie pragnął dziecka. Starali się baaardzo długo aż w końcu nie przyszła @ no i test- jeden, drugi, trzeci są dwie kreski, dzika radość. Objawy ciążowe- mdłości, ból i powiększenie piersi itp. z usg do chyba 7 tyg bo chcieli coś juz zobaczyć a tu na wizycie szok- nic nie widać. Lekarz kazał przyjść późńiej że będzie juz coś widac. kobitce normalnie brzuszek lekko urósł. A chyba w 5 msc okazało się że mimo że ma wszystkie "zewnętrzne" objawy to na usg nic nie ma. Nie ma ciąży. Okazało się że miała ciążę urojoną. Ale że testy pozytywne wychodziły? Może jakieś leki brała czy coś... dziwne
czesc dziewczyny. slonko trzymam kciuki. ja w koncu bylam w szpitalu na wizycie i mam robiony zestaw hormonow, usg i nastepna wizyte, naewt sie zdziwilam bo od angielskiej sluzby zdrowia nie spodziewalam sie tego. zobaczymy co z tego wyjdzie. a ogolnie sie zaczelismy starac tak porzadnie, pierwszy cykl nieudany ale cudow sie nie spodziewalam. w koncu tez mniej wiecej wrocily mi moje cykle (34 dni) bo ostatnie byly 60-cio dniowe.
dzięki ;-)
No niby w poprzednim cyklu też był piekny pęcherzyk, który pękł, endometrium super, a co...dupa.
Teraz też super pęcherzyk i endometrium...ale na nic się nie nastawiam. Skupiam się na tym, że w marcu będę miała inseminację.
W tym cyklu szanse są, ale małe. Podobno w miesiącu z hsg mało babek zachodzi. Dr powiedział, że to się zdarza, ale rzadko. Dlatego też nie robią inseminacji w cyklu z hsg.
No niby w poprzednim cyklu też był piekny pęcherzyk, który pękł, endometrium super, a co...dupa.
Teraz też super pęcherzyk i endometrium...ale na nic się nie nastawiam. Skupiam się na tym, że w marcu będę miała inseminację.
W tym cyklu szanse są, ale małe. Podobno w miesiącu z hsg mało babek zachodzi. Dr powiedział, że to się zdarza, ale rzadko. Dlatego też nie robią inseminacji w cyklu z hsg.
tak Was podczytuje od dłuższego czasu , bo tez borykałam się z tym samym problemem. W 2004 roku zdiagnozowano u mnie endometrioze IV stopnia (guz 6 cm na lewym jajniku). Usunięto laparoskopowo (okazało się , że na drugim jajniku też była endo), potem przez rok brałam sterydy- "sztuczna menopauza". Od 2008- starania o dziecko, hormony w normie, w usg wszystko ok.
Podejrzenie możłlwej niedrożności obu jajowodów (lekarz zdiagnozował na podstawie dokumentacji medycznej i rozległości operowanej endometriozy). W połowie 2009 roku- lekarz informuje mnie,że w moim przypadku zostaje tylko invitro. Pod koniec września 2009 zrobiłam hsg- tak w sumie sama dla siebie bez większych nadziei,że cokolwiek nowego się dowiem. Okazało się,że nie jest taka tragedia i że w jajowodach jest jakiś przepływ. Mentalnie- odpuściłam i zastanawiałam się nad in vitro- skąd kasa, kiedy , gdzie, co i jak.
A tymczasem nie dostałam po tym hsg okresu... Myslalam,ze cos sie rozregulowało.
Obecnie jestem w 4 miesiacu ciazy.
Bardzo Wam kibicuję i pisze dlatego,że sama się przekonałam, że wszystko jest możliwe.
Podejrzenie możłlwej niedrożności obu jajowodów (lekarz zdiagnozował na podstawie dokumentacji medycznej i rozległości operowanej endometriozy). W połowie 2009 roku- lekarz informuje mnie,że w moim przypadku zostaje tylko invitro. Pod koniec września 2009 zrobiłam hsg- tak w sumie sama dla siebie bez większych nadziei,że cokolwiek nowego się dowiem. Okazało się,że nie jest taka tragedia i że w jajowodach jest jakiś przepływ. Mentalnie- odpuściłam i zastanawiałam się nad in vitro- skąd kasa, kiedy , gdzie, co i jak.
A tymczasem nie dostałam po tym hsg okresu... Myslalam,ze cos sie rozregulowało.
Obecnie jestem w 4 miesiacu ciazy.
Bardzo Wam kibicuję i pisze dlatego,że sama się przekonałam, że wszystko jest możliwe.
Michałowa, to mniej więcej IUI za miesiąc? (chociaż wciąż wierzę i kibicuję, żeby jednak nie była konieczna :))
ja prawdopodobnie za 5 tyg, jeśli wyniki TSH będą dobre. dziś byłam na badaniach, zobaczymy, ale nie nastawiam się zbyt pozytywnie, bo od tygodnia znowu mi oczy okropnie puchną. tylko, że te moje oczy reagują na wszystko, więc to kiepski wskaźnik, a innych brak. no zobaczymy.
ja prawdopodobnie za 5 tyg, jeśli wyniki TSH będą dobre. dziś byłam na badaniach, zobaczymy, ale nie nastawiam się zbyt pozytywnie, bo od tygodnia znowu mi oczy okropnie puchną. tylko, że te moje oczy reagują na wszystko, więc to kiepski wskaźnik, a innych brak. no zobaczymy.
Agatka - dzięki ;-) Fajnie się czyta takie historie. Czyli szansa jest ;-)))
Wiecie, ja już nie chcę się łudzić, bo cholera tyle razy już było gorzkie rozczarowanie. Wolę nastawiać się na IUI i jeśli okaże się ona zbędna to super.
Ja-dwisia, może w podobnym terminie będziemy miały IUI? A może nawet w podobnym terminie zaciążymy? ;-P
Wiecie, ja już nie chcę się łudzić, bo cholera tyle razy już było gorzkie rozczarowanie. Wolę nastawiać się na IUI i jeśli okaże się ona zbędna to super.
Ja-dwisia, może w podobnym terminie będziemy miały IUI? A może nawet w podobnym terminie zaciążymy? ;-P
a ja dzisiaj miałam wizyte u endokrynolog,( odpuściłam sobie narazie Invicte) i ona zapisała mi Dostinex na obniżenie prolaktyny , na co w Invikcie nigdy nie zwracali uwagi a mam przekroczona 10 krotneie a norma do 6. Jeszcze mam brac 6 tabletek Luteiny dziennie, strasznie dużo więc sie zdziwiłam. No ale cóż może to pomoze.......A wy może spotkałyście się z tym lekiem Dostinex? Jest strasznie drogi co mnie martwi:( (około 300 zł- 8 tabletek) :((
witam dziewczyny kochane:)jestem tu pierwszy raz na tym forum...i tak czytam wasze wypowiedzi i mam mieszane uczucia co do mojej walki o malenstwo....moj przypadek jest podobny do waszych..ja od 2 lat z mezusiem staramy sie o dzidzie..mam bardzo fajna p. doktor..okreslila co mi dolega wszystko fajnie ale razu jednego powiedziala ze musi mnie odeslac do kliniki:(no i pojechalam do sweismed..od 8 miesiecy biore duphaston w 14 dc do 25 dc..a teraz nowy doktor dodal clo...i kazal mi przyjechac w 11 dc.na monitorowanie jajeczek..boje sie bardzo:(szczerze powiem ze nie mam juz sily...do walki
polecam temperature. zaoszczedzilam na testach bo zawsze wiem kiedy @ przychodzi. troche sie nakrecilam bo mi tak ladnie tem skoczyla. rowniez wiesz czy nie ma zaklocen z progesteronem. mierz waginalnie bo oralnie sa duze skoki i nie jest tak wiarygodne (probowalam dwoch) powodzenia dla wszystkich. my mamy postanowione ze jak do konca tego roku nic to zaczynamy strania o adopcje.
Ehh u lekarza bylam, zlapalam jakas pokrzywke :/ Ponoc to nie jest zakazne, ale swedzi mnie wszystko jak diabli :/ Pytalam o powod tego swinstwa, lekarz mowi ze nieprawidlowa dieta...hmm...no i mam byc na diecie teraz (mowila cos o drobiu, ziemniakach, braku sosow...ale jeszcze o tym poczytam w necie...)Kurcze wszystko naraz...
Co do staran i testowania, jutro chcialam isc na bete, bo to musze isc gdzies indziej, nie w tej przychodni co dzisiaj bylam, bo za daleko bym musiala jechac po wynik. A poza tym jutro bedzie jakies 11-12 dni po owu wiec chyba akurat, no chyba ze mnie dzis mezus podrzuci ale i tak wowzcas wynik bede meic jutro :P Takze jutro cos napisze i poprosze o kciukasy...
Dziewczyny czesto pisza, ze objawy ciazy sa podobne jak @... ze niby tez moze byc pobolewanie, ze cycki obrzmiale, mdlosci tez niby moga byc i przy PMSie i przy ciazy... (sprawdzilam na wlasnej skorze) Ale moj maz mowi, ze jakos sie dziwnie zachowywalam ostatnio, ze mnie nie poznaje i tez u mnie bierze pod uwage ciaze...a ja chce wiedziec tez dla luteiny, zeby wieudziec czy odstawic czy nie. W nocy troszke mnie pobolewalo, a teraz nic... zwykle przed okresem jest caly zcas, stale. Wiec albo moj organizm znow robi zmyly (a wtedy to go trzasne chyba :D) albo... ;) ehhh.............
Co do staran i testowania, jutro chcialam isc na bete, bo to musze isc gdzies indziej, nie w tej przychodni co dzisiaj bylam, bo za daleko bym musiala jechac po wynik. A poza tym jutro bedzie jakies 11-12 dni po owu wiec chyba akurat, no chyba ze mnie dzis mezus podrzuci ale i tak wowzcas wynik bede meic jutro :P Takze jutro cos napisze i poprosze o kciukasy...
Dziewczyny czesto pisza, ze objawy ciazy sa podobne jak @... ze niby tez moze byc pobolewanie, ze cycki obrzmiale, mdlosci tez niby moga byc i przy PMSie i przy ciazy... (sprawdzilam na wlasnej skorze) Ale moj maz mowi, ze jakos sie dziwnie zachowywalam ostatnio, ze mnie nie poznaje i tez u mnie bierze pod uwage ciaze...a ja chce wiedziec tez dla luteiny, zeby wieudziec czy odstawic czy nie. W nocy troszke mnie pobolewalo, a teraz nic... zwykle przed okresem jest caly zcas, stale. Wiec albo moj organizm znow robi zmyly (a wtedy to go trzasne chyba :D) albo... ;) ehhh.............
podczytuje Wasz watek i Wam mocno kibicuje!!
Slonko a powiedz gdzie masz ta 'pokrzywke'? bo ja na poczatku ciazy mialam łupież różowy gilberta - nazwa dziwna ale wysypka wystepuje przede wszystkim na tulowiu. masakrycznie swedzialo!!! moze to to.. tak moj organizm zareagowal na ciaze.. trwalo to6tyg i przeszlo. zycze Tobie i reszcie starajacych sie zafasolkowania i to jak najszybciej!!:)) pamietaj zeby zadnych masci na sterydach nie stosowac dopoki nie dowiesz sie na 100% czy to ciaza czy tez nie..
Slonko a powiedz gdzie masz ta 'pokrzywke'? bo ja na poczatku ciazy mialam łupież różowy gilberta - nazwa dziwna ale wysypka wystepuje przede wszystkim na tulowiu. masakrycznie swedzialo!!! moze to to.. tak moj organizm zareagowal na ciaze.. trwalo to6tyg i przeszlo. zycze Tobie i reszcie starajacych sie zafasolkowania i to jak najszybciej!!:)) pamietaj zeby zadnych masci na sterydach nie stosowac dopoki nie dowiesz sie na 100% czy to ciaza czy tez nie..
Bylam dzisiaj zrobic bete :) Wchodze do labolatorium 17:57, a babka do mnie ze mam szczescie, bo ostatnie 3 minutki czynne...pozniej pyta sie mnie, czy chcialabym zeby test byl pozytywny czy negatywny, a w koncu stwierdzila ze zaczaruje tak zeby test wskazal wynik pozytywny i zebym byla w ciazy :) heh :) Mam nadzieje, ze zaczarowala ;) Jutro po 12 odbieram wynik...i sie okaze :P
posrednio mozesz zobaczyc jezeli temperatura w fazie lutealnej skacze, rowniez jezeli jest ta faza za krotka. ogolnie po owulacji powinna isc do gory o 0.2 C od najwyzszej z tych niskich (przed owulacja) i utrzymac sie przez 12-14 dni. potem spada i zaczyna sie okres. rowniez plaminie w tej fazie moze swiadczyc o problemie. ale tak jak ktos napisal potwierdzic trzeba w labie. zaleca sie w 22 dniu cyklu ale to przy 28dniowych cyklach a jezeli masz dluzsze to tak domyslam sie 6 dni po owulacji.
slonko powodzenia
slonko powodzenia
Nic na razie nie zakladam :( Moj organizm sobie robi ze mnie jaja... Siedzialam sobie na przystanku chcac wrocic do domu i mi zwyczajnie lecialy lzy...juz dawno tak nie mialam, zeby sie tak przejac ale teraz to poprostu mi sie zyc odechciewa...Moze mi dziecko nie jets pisane? Tzn moze nie wlasne... moze mam w sobie tyle uczuc ze powinnam je przelac na czyjes dziekco i bardziej przeznaczona jest mi adopcja. Nie wiem :( Wiem, ze jesli lekarze z invicty sie nie mylili i dla nas tylko zostaje in vitro to z cala pewnoscia drugie dziecko adoptujemy. A jelsi 1sze in vitro nie wyjdzie to dwojke... Dobrze, ze przynajmniej w pracy mam komu okazywac uczucia, choc z jednej strony lepiej by bylo nie pracowac z dziecmi bo co ich widze, czyli codzien, przypomina mi sie nasza walka o wlasne i sobei zadaje pytanie... Dlaczego tylu ludziom, rodzicom dzieci, ktorymi sie zajmuje, rodzicom bedacym w duzej mierze w moim lub mojego meza wieku sie udalo miec 1 a czesto juz nawet dwojke dzieci, a my? Nie zasluzylismy? :( Ile mozna czekac na ten cud? My czekamy 4 lata i juz naprawde nie mam sily :( :( :(
Dzis mam egz poprawkowy na uczelni, jedyny jaki mi zostal na tym semestrze ale jakos sie nie czuje na silach na niego isc, nie mowiac juz o wiedzy...psychoicznie sie nie czuje:(
Dzis mam egz poprawkowy na uczelni, jedyny jaki mi zostal na tym semestrze ale jakos sie nie czuje na silach na niego isc, nie mowiac juz o wiedzy...psychoicznie sie nie czuje:(
Słonko przykro mi, wiem co czujesz, bo przezywałam tą sytuacje wiele razy, jak poszłam na bete z kilkunastoma oznakami ciąży, a później odbierałam wynik "0.1". Świat się walił, ale jak kończyła się @, to jakoś znów było lepiej, najważniejsze to się nie poddawać i oprócz zamartwianie się, mieć też swoje życie, rozrywki
3mam kciuki za następny raz
3mam kciuki za następny raz
witam
wlasnie tak sobie czytam jak staracie sie o dzidzie, to ja pozowole sobie do was dolączyc,
u mnie jest bardzo duży znak zapytania czy moge miec następne dziecko, moge was uswiadomić ze wierze w cuda!!!
co przezylam z pierwsza ciaża to nikomu nie życze!!! zanim zaszlam w ciaże okazalo sie ze mam guza na jajniku z komorkami rakowymi, mialam zglosic sie na operacje ale okazalo sie ze jestem jakims cudem w ciąży, niestety dziecko trafilo w nieodpowiednie miejsce, i lekarze nie dawali mi szans, i jeszcze ten guz duzy!! oczywiscie co wpadlam w depreche, nie chcialo mi sie nic, ale to jeszcze malo, po tygodniu okazalo sie ze dziecko trafilo w odpowiednie miejsce, ale co dalej!!! nie wiedzielismy co wydarzy sie dalej, okazalo sie ze jakiegos krwiaka dostalam, pozniej polipa i dalej guz!!! ale jakims sudem udalo sie urodzic zdrowe dziecko, mialam cesarke, wycieli mi guza
wykryto mi endometrioze, i prawdopodbnie wycieli mi jajnik, choć do dzisiaj nikt nie wie czy go mam czy nie:)
najwazniejsze ze jest juz jedno dziecko,
teraz staramy sie o następne, nie jest tak latwo, wiedzialam ze nie bedzie i dlatego podchodze, będzie to bedzie,
wiem napiszecie ze mam juz jedno, a my nie mamy wcale...
ale uswiadamiam was ze trzeba wierzyc, i co najwazniejsze nic na sile, bo na psychike to dziala, lepiej nie raz ustąpić a zobaczycie ze za jakiś czas wyjdzie,!!!
wierze w to, żyvcze wam powodzenia i sobie też,
mam jeszcze 5 dni do @ zobaczymy, zawsze jak dostane jest chwila smutku, ale za chwile sobie znowu mowię co ma byc to bedzie
wlasnie tak sobie czytam jak staracie sie o dzidzie, to ja pozowole sobie do was dolączyc,
u mnie jest bardzo duży znak zapytania czy moge miec następne dziecko, moge was uswiadomić ze wierze w cuda!!!
co przezylam z pierwsza ciaża to nikomu nie życze!!! zanim zaszlam w ciaże okazalo sie ze mam guza na jajniku z komorkami rakowymi, mialam zglosic sie na operacje ale okazalo sie ze jestem jakims cudem w ciąży, niestety dziecko trafilo w nieodpowiednie miejsce, i lekarze nie dawali mi szans, i jeszcze ten guz duzy!! oczywiscie co wpadlam w depreche, nie chcialo mi sie nic, ale to jeszcze malo, po tygodniu okazalo sie ze dziecko trafilo w odpowiednie miejsce, ale co dalej!!! nie wiedzielismy co wydarzy sie dalej, okazalo sie ze jakiegos krwiaka dostalam, pozniej polipa i dalej guz!!! ale jakims sudem udalo sie urodzic zdrowe dziecko, mialam cesarke, wycieli mi guza
wykryto mi endometrioze, i prawdopodbnie wycieli mi jajnik, choć do dzisiaj nikt nie wie czy go mam czy nie:)
najwazniejsze ze jest juz jedno dziecko,
teraz staramy sie o następne, nie jest tak latwo, wiedzialam ze nie bedzie i dlatego podchodze, będzie to bedzie,
wiem napiszecie ze mam juz jedno, a my nie mamy wcale...
ale uswiadamiam was ze trzeba wierzyc, i co najwazniejsze nic na sile, bo na psychike to dziala, lepiej nie raz ustąpić a zobaczycie ze za jakiś czas wyjdzie,!!!
wierze w to, żyvcze wam powodzenia i sobie też,
mam jeszcze 5 dni do @ zobaczymy, zawsze jak dostane jest chwila smutku, ale za chwile sobie znowu mowię co ma byc to bedzie
Ewulek,chyba masz racje bo wiele osob mi to mowi, tylko jak to zrobic, zeby ustapic, zeby nie wiem nie myslec, zapomniec ze sie staramy? Jakos nie potrafie...moze to by wiele zmienilo, tylko jak sie odstresowac i o tym nie myslec? Macie jakas metode? Ponoc dobre sa wyjazdy, na dwoch bylismy ale akurat albo @ albo cykl bezowulacyjny, czyli szans nie bylo. Na razie na kolejny wyjazd nas nie stac to raz a dwa jest problem z czasem, z urlopem... U mnie pewnie stresy duzo przeszkadzaja bo niedosc ze na studiach mi ciezko, tym bardziej ze pierwszy semestr godze prace ze studiami bo dotad nie pracowalam to nim przywykne... dwa, ze w pracy mam rozne sytuacje nerowe, a trzy myslenie o dziecku, brak ciazy nie napawa optymizmem... a to wszystkio dziala na to,z e sie nie udaje i sie kolko zamyka.
No i ciagle sprawa niewyjasniona co z nasza wrogoscia sluzu, czy faktycznbie jest czy nie ma, bo moze wynik wskazal blednie? (Wiem powinnismy powtorzyc ale puki co nie mielismy jak. Zreszta lekarz nam odradzal) Moim zdaniem wynik mogl byc zafalszowany (jest na to jakis procent), a zdaniem lekarza na pewno nie, wiec wierzac mu... to po c o w ogole walczyc naturalnie jakz gory jestesmy skazani na in vitro i adopcje. My probujemy "domowymi sposobami" puki co, anuz sie uda i zaciaze przed in vitro... Nic w sumie nie traccimy. w tym miesiacu myslalam nawet, ze moze juz a tu:( ale na co ja glupia liczylam? Najbardziej dobijajace jest to, ze to juz 4 lata i ile mozna czekac... Pomiajjac tych co im sie udaje za pierwszym, drugim czy trzecim razem (farciarze) liczylam, ze zajmie to moze rok, dwa... ale 4 lata i nic :( Najgorsze ze moglabym miec juz teraz dziecko w wieku, w ktorym dziecmi sie sama zajmuje zawodowo miedzy innymi i jak tak na nich patrze to sie lza w oku kreci...
Moze lepiej wlasnie, juz tak sobie mysle, jakbysmy nastawili sie w 100% na adopcje, a w mioedzyzcasie bysmy "wpadli"... moze to by pomoglo, no ale nigdy to nie bedzie takw 100% niemyslenie, zawsze pzrejdzie jakas mysl:"A jakby to by bylo byc w ciazy..." Ehh nie wiem jak nie myslec...
PS Na egzamin poszlam ale mi nie poszedl :( trudno sie dziwic z takimi smutkami...
No i ciagle sprawa niewyjasniona co z nasza wrogoscia sluzu, czy faktycznbie jest czy nie ma, bo moze wynik wskazal blednie? (Wiem powinnismy powtorzyc ale puki co nie mielismy jak. Zreszta lekarz nam odradzal) Moim zdaniem wynik mogl byc zafalszowany (jest na to jakis procent), a zdaniem lekarza na pewno nie, wiec wierzac mu... to po c o w ogole walczyc naturalnie jakz gory jestesmy skazani na in vitro i adopcje. My probujemy "domowymi sposobami" puki co, anuz sie uda i zaciaze przed in vitro... Nic w sumie nie traccimy. w tym miesiacu myslalam nawet, ze moze juz a tu:( ale na co ja glupia liczylam? Najbardziej dobijajace jest to, ze to juz 4 lata i ile mozna czekac... Pomiajjac tych co im sie udaje za pierwszym, drugim czy trzecim razem (farciarze) liczylam, ze zajmie to moze rok, dwa... ale 4 lata i nic :( Najgorsze ze moglabym miec juz teraz dziecko w wieku, w ktorym dziecmi sie sama zajmuje zawodowo miedzy innymi i jak tak na nich patrze to sie lza w oku kreci...
Moze lepiej wlasnie, juz tak sobie mysle, jakbysmy nastawili sie w 100% na adopcje, a w mioedzyzcasie bysmy "wpadli"... moze to by pomoglo, no ale nigdy to nie bedzie takw 100% niemyslenie, zawsze pzrejdzie jakas mysl:"A jakby to by bylo byc w ciazy..." Ehh nie wiem jak nie myslec...
PS Na egzamin poszlam ale mi nie poszedl :( trudno sie dziwic z takimi smutkami...
trzymaj sie slonko. ja sobie postanowilam ze sie bede skupiac na tym co mam a nie, czego nie mam ale to bardzo trudne. ja wlasciwie zaczynam starania,bo pierwsze wyszlo nam tak ot, ale niestety szczesliwego zakonczenia nie bylo a teraz znowu sie staramy, tyle ze ja sie tego panicznie boje bo wiem ze 2 kreski wcale nie oznaczaja tylko radosc. kazda z nas nosi jakis ciezar i chyba kazda weirzy w cuda.
Walerka - dokładnie, ja też nie wiem czy będę się znowu tak cieszyć na widok dwóch kresek... W tym miesiącu raczej u nas nic z tego nie będzie... akurat w owulację trafiła mi się nocna zmiana... przytulanie było dopiero 14 godzin później:(
słonko trzymaj się... bardzo mi przykro - może powinnaś trochę wyluzować... może problem polega na tym, że za bardzo chcesz... wiem, wiem łatwo napisać... sama jednak chyba nie umiałabym wyluzować....
słonko trzymaj się... bardzo mi przykro - może powinnaś trochę wyluzować... może problem polega na tym, że za bardzo chcesz... wiem, wiem łatwo napisać... sama jednak chyba nie umiałabym wyluzować....
Dziewczyny czy wam po clo też jest taak gorąco?
biorę wieczorem, zeby przespać ewentualne skutki uboczne, ale w nocy jest mi mega-gorąco.
pozatym jeśli brałam od 3 dnia do 8. to za ile mniej więcej spodziewac się mogę owulki?
dodam, że dni płodne zaczynają mi się 18 lutego do28 lutego(według kalkulatora na wp.pl).
proszę o wskazówki
biorę wieczorem, zeby przespać ewentualne skutki uboczne, ale w nocy jest mi mega-gorąco.
pozatym jeśli brałam od 3 dnia do 8. to za ile mniej więcej spodziewac się mogę owulki?
dodam, że dni płodne zaczynają mi się 18 lutego do28 lutego(według kalkulatora na wp.pl).
proszę o wskazówki
Dziewczyny mam do Was pytanko. Zastanawia mnie dość dziwna sytuacja odnośne temperatury mierzonej po owulacji. Przez ostatnie trzy cykle po owulce skok mojej temperatury w pochwie był dość znaczny z temperatury 36,7 do nawet 37,5. W tym cyklu jest już 21 d.c a temperatura 36,6:/ Śluz płodny był ok 16 d.c
Co to może oznaczać brak owulacji ?
Co to może oznaczać brak owulacji ?
Moje temp w tym cyklu:
14dc - 36,7
15dc - 36,7
16dc - 36,8
17dc - 37,0
18dc - 37,1
19dc - 36,8
20dc - 36,8
21dc - 36,6
Jeśli chodzi o śluz to od ok 15 dc już ewidentnie miał cechy płodnego i utrzymywał się do 20 dc, teraz zaczyna być bardziej biały, sorki za szczegółowy opis ;)
Wyczytałam gdzieś na 28.pl, że czasami przy zagnieżdżaniu się jajeczka temperatura spada by potem znów wzrosnąć?
14dc - 36,7
15dc - 36,7
16dc - 36,8
17dc - 37,0
18dc - 37,1
19dc - 36,8
20dc - 36,8
21dc - 36,6
Jeśli chodzi o śluz to od ok 15 dc już ewidentnie miał cechy płodnego i utrzymywał się do 20 dc, teraz zaczyna być bardziej biały, sorki za szczegółowy opis ;)
Wyczytałam gdzieś na 28.pl, że czasami przy zagnieżdżaniu się jajeczka temperatura spada by potem znów wzrosnąć?
a ja już nie wiem co mam myśleć...w zeszłym tyodniu robilismy test Friberga i lekarz kazał mi się zgłosić 1 dc.
W sobotę (jak w zegarku) pojawiła się @...taka skąpa...ale od wczoraj do dzisiaj to jakas jedna plamka...a ja zawsze miałam dość obfite :(
zapisałam się dzisiaj na wizytę (co prawda 3 dc) do lekarza, bo intesrsuje mnie wynik Friberga. Ale nie wiem już co myśleć o tej mojej @...a może zrobić test?
W sobotę (jak w zegarku) pojawiła się @...taka skąpa...ale od wczoraj do dzisiaj to jakas jedna plamka...a ja zawsze miałam dość obfite :(
zapisałam się dzisiaj na wizytę (co prawda 3 dc) do lekarza, bo intesrsuje mnie wynik Friberga. Ale nie wiem już co myśleć o tej mojej @...a może zrobić test?
Witam was po kilkudniowej nieobecności. Jestem już po laparo, w szpitalu nie było zbyt fajnie i dalej nie jestem bo szwy ciągną i boli, ale ogólnie jest ze mną ok. Dobrze się czuje, mam apetyt, odpoczywam i staram sie nie forsować. Mam drożne jajowody z czego najbardziej się cieszę, endometriozy ogniska usunięto, ale mam podejrzenie adenomiozy czy czegoś takiego jednak dr. Skweres mówi że to kwestia leczenia ok. 3 mies. i bedzie ok, także jesteśmy bardzo szczęśliwi, już "ustawiamy" łóżeczko w sypialni hi hi. Pozdr. was serdecznie, teraz jestem u siebie w domku i nie mam neta, dziś gościnnie od sąsiadów piszę.
polecam Ci stronkę 28dni.pl. Masz tam sporo wiadomości o objawach płodności, mozesz założyć swój wirtualny wykres temperatury i zawsze ktoś pomoże z interpretacją. Jedyny minus ze po miesiącu darmowym jak chcesz dalej korzystać to musisz coś tam zapłacic. Ale mimo wszystko polecam. Miesiąc darmowy więc możesz spróbować.
Dziwie się ze nie zaczęłaś od obserwacji w staraniach o dziecko. To bardzo pomocne.
Dziwie się ze nie zaczęłaś od obserwacji w staraniach o dziecko. To bardzo pomocne.
cześć Dziewczyny!
Andzia, ja też po 30 i to już więcej niż rok. u nas też jest kiepsko, ale nadziei jeszcze nie tracimy. Ty też jej nie trać, tak jak piszą Dziewczyny, ważne, że jest metoda leczenia...
ja biorę wiesiołek teoretycznie dwa razy dziennie, praktycznie zdarza mi się zapominać i wtedy jeden ;) jakoś trzy razy mi się wydaje za dużo...
Andzia, ja też po 30 i to już więcej niż rok. u nas też jest kiepsko, ale nadziei jeszcze nie tracimy. Ty też jej nie trać, tak jak piszą Dziewczyny, ważne, że jest metoda leczenia...
ja biorę wiesiołek teoretycznie dwa razy dziennie, praktycznie zdarza mi się zapominać i wtedy jeden ;) jakoś trzy razy mi się wydaje za dużo...
ja już mam33.... kilka lat starań a teraz dowiaduję się tego...
poszperałam trochę na Bocianie i jakoś nie znalzalam aby ktoś mając taki problem doczekał się dzidzi....
mój lekarz powiedział że się "to" leczy ale jest to trudne a że sterydami to trzeba bardzo uważać...no i nawet nie próbował mnie pocieszać - za co jestem mu wdzięczna, wolę prawdę ...
no coż, od wczoraj biorę prochy zobaczymy co będzie...
poszperałam trochę na Bocianie i jakoś nie znalzalam aby ktoś mając taki problem doczekał się dzidzi....
mój lekarz powiedział że się "to" leczy ale jest to trudne a że sterydami to trzeba bardzo uważać...no i nawet nie próbował mnie pocieszać - za co jestem mu wdzięczna, wolę prawdę ...
no coż, od wczoraj biorę prochy zobaczymy co będzie...
dziewczyny wiem, ze kazdy to pisze ale naprawde zdarzają sie cuda ;) moja siostra miała usuniety jajnik, była leczona przez bardzo długi czas zeby wszystko wrociło do równowagi..lekarze nie dawali jej praktycznie szans na dziecko, mysleli nawet żeby usunąc jej drugi jajnik ale mimo to jej gin wynalazła jakies bardzo drogie zastrzyki 1 prawie 800zł i... nie była drugi raz operowana i na dodatek ma synka, który ma juz teraz 4 latka ;))
Dziewczyny załamałam się, miałam zrobiony test po stosunku i niestety wyniki nie najlepsze. 0% plemników ruchomych, 100% plemników nieruchomych :( czy któraś tak miała ?? trochę podłamały mnie te wyniki bo pozostałe badania wyszly super i z mojej strony i ze strony męża. Teraz lekarz przypisał mi clo ale mam mieszane uczucia czy to pomoże :( boże dziewczyny dlaczego tak się dzieje kiedyś to kobieta poprostu zachidziła w ciąże i nie było tych wszystkich chorób i wogóle a teraz musi przejść drogę przez mękę, żeby doczekać się upragionego dzidziusia...
Przepraszam za długi post ale musiałam się komuś wyżalić
Przepraszam za długi post ale musiałam się komuś wyżalić
~aguseek mieliśmy robiony Test Friberga. Mąż też ma aglutynację ale minimalną czyli "bez znaczenia klinicznego". Ja mam maksymalną i na dodatek po godzinie moja surowica nadal wykazywała taki poziom.
wcześniej robilismy test PCT - wyszedł "niemiarodajnie" bo śluz był bardzo gęsty dlatego robilśmy Test Friberga....
ja wiem że cuda się zdarzają...ale my już tak długo czekamy na ten cud..
wcześniej robilismy test PCT - wyszedł "niemiarodajnie" bo śluz był bardzo gęsty dlatego robilśmy Test Friberga....
ja wiem że cuda się zdarzają...ale my już tak długo czekamy na ten cud..
ja mimo że też mam owulację (potwierdzona monitoringiem), cykle regularne to się okazał problem z aglutynacją....a wcześniej w śluzie nie było wcale plemników lub było kilka martwych - niestety jak pisałam test był niemiarodajny ze względu na bardzo gęsty śluz.
lekarz przepisał mi steryd (w związku z aglutynacją) ale także lek na stymulację owulacji Tamoxifen (nie Clo bo po nim fatalnie się czuję).
lekarz przepisał mi steryd (w związku z aglutynacją) ale także lek na stymulację owulacji Tamoxifen (nie Clo bo po nim fatalnie się czuję).
Smutna, my mamy identyczne wyniki testu PCT jak Ty... Nastawiamy sie psychicznie na in vitro w zwiazku z ta przyczyna, jestesmyt juz po 3 nieudanych inseminacjach... Rowniez wyniki plemniczkow meza sa super, hormonalne moje i jego tez sa nie najgorsze, mam drozne jajowody, owulacje...
W tym miesiacu chcemy jescze sprobiowac terapii gumkowej... Mam nadzieje,ze moj organizm zgupieje i zapomni o tym, ze jest jakis konflikt sluzu.Czasem to ponoc pomaga...czasem...poza tymn biore wiesiolek, moze to tez bedzie mialo jakis wplyw ze sluz stanie sie mniej wrogi.I biore luteine na wypadek gdyby...
W tym miesiacu chcemy jescze sprobiowac terapii gumkowej... Mam nadzieje,ze moj organizm zgupieje i zapomni o tym, ze jest jakis konflikt sluzu.Czasem to ponoc pomaga...czasem...poza tymn biore wiesiolek, moze to tez bedzie mialo jakis wplyw ze sluz stanie sie mniej wrogi.I biore luteine na wypadek gdyby...
Dziewczyny poradzcie bo mam problem z podjeciem decyzji...
O mojej wrogosci sluzu wiecie... (nie powtarzalismy testu od 3 lat...byc moze ze cos sie zmienilo, choc niekoniecznie) Slyszalam o tym, ze czasem bywa skuteczna terapia gumkowa, czyli jakis czas kochania sie w gumkach... No i wlasnie, nie wiem czy warto od tego cyklu uzywac gumek przez jakies 1,5 miesiaca a pozniej je odstawic i moze to w przyszlym cyklu pozwoli mi zaskoczyc( takie nagle odstawienie), czy lepiej starac sie tak jak dotad sie staralismy, tj badac kiedy mam dni plodne i kochac sie w tym czasie a od owu luteina...
dylemat mam dlatego, ze zdaje sobie sprawe ze uzywajac teraz gumek, kladziemy w odstawke w tym miesiacu szanse na ciaze i mozemy na nia liczyc najszybciej w przyszlym miesiacu (o ile w ogole) a z drugiej strony moze warto wykorzystac taki sposob, moze ciagle jest ta wrogosc sluzu i to mogloby nas z niej wyleczyc i bym zaskoczyla? Moze warto zaczekac i teraz sie pozabezpieczac? Jak mysliscie?? Prosze o opinie, choc wiem ze decyzji za mnie nie podejmiecie.
Maz popczatkowo byl za staraniami, teraz jest bardziej za tym, zeby jednak przez 1,5 miesiaca uzywac gumek bo mowi, ze pewnie gdyby juz tej wrogosci sluzu nie bylo to juz daqwno bylabym w ciazy, a wiec ze warto sprobowac tej metody...Sama juz nie wiem. Poradzcie.
U mnie jakby co 5dc.
O mojej wrogosci sluzu wiecie... (nie powtarzalismy testu od 3 lat...byc moze ze cos sie zmienilo, choc niekoniecznie) Slyszalam o tym, ze czasem bywa skuteczna terapia gumkowa, czyli jakis czas kochania sie w gumkach... No i wlasnie, nie wiem czy warto od tego cyklu uzywac gumek przez jakies 1,5 miesiaca a pozniej je odstawic i moze to w przyszlym cyklu pozwoli mi zaskoczyc( takie nagle odstawienie), czy lepiej starac sie tak jak dotad sie staralismy, tj badac kiedy mam dni plodne i kochac sie w tym czasie a od owu luteina...
dylemat mam dlatego, ze zdaje sobie sprawe ze uzywajac teraz gumek, kladziemy w odstawke w tym miesiacu szanse na ciaze i mozemy na nia liczyc najszybciej w przyszlym miesiacu (o ile w ogole) a z drugiej strony moze warto wykorzystac taki sposob, moze ciagle jest ta wrogosc sluzu i to mogloby nas z niej wyleczyc i bym zaskoczyla? Moze warto zaczekac i teraz sie pozabezpieczac? Jak mysliscie?? Prosze o opinie, choc wiem ze decyzji za mnie nie podejmiecie.
Maz popczatkowo byl za staraniami, teraz jest bardziej za tym, zeby jednak przez 1,5 miesiaca uzywac gumek bo mowi, ze pewnie gdyby juz tej wrogosci sluzu nie bylo to juz daqwno bylabym w ciazy, a wiec ze warto sprobowac tej metody...Sama juz nie wiem. Poradzcie.
U mnie jakby co 5dc.
Postanowilam... do konca marca terapia gumkowa a pozniej jak nie zaskocze to kupimy sobie ten zel... bo teraz to nie ma co przy kochaniu sie w gumkach :) Moze to jest sposob na fasolkę...albo groszka :D Moze watku nr 9 nie zaloze ale kto wie moze 10 albo 11 ;)
Dla tych co pytaly: wiesiolek caly czas lykam :)
Dla tych co pytaly: wiesiolek caly czas lykam :)
dobry wieczor dziewczynki...mam pytanie..bylam wczoraj na montoringu po 1 dawce clo..i lekarz mi powiedzial ze nie mam jajeczek jeszcze...boje sie ze cos mi jest a to jest 4 ginekolog w ciagu 2 lat...powiedzial mi ze mam patrzec na sluz i td..czekac do 35 dni cyklu obserwowac czy mam bolesne jajeczkowanie i czy wogole dostane @...czy ktoras miala moze podobny problem??prosze o jakas rade bo nie wiem co mam robic..
Dziewczynki,widzę że ten wątek strasznie się przedłuża:-(Może któraś z Was na dniach spodziewa się @ która mam nadzieję nie nadejdzie.Ja wciąż na urlopie w Polsce.Byłam na usg i widziałam moją fasolkę.Serduszko bije,więc jestem spokojniejsza,bo wiem że jest.Teraz tylko pozostaje mi czekać do 12 tygodnia na następne.Jak już skończy się pierwszy trymestr to będę bardziej wyluzowana.Trzymam za Was kciuki.Buziaki!
Cześć dziewczyny. od jakiego czasu poczytuje sobie Wasz wątek, ale się w nim nie udzielam. Ale teraz już skończyłam łykać kwas foliowy, ząbki zdrowe, więc chcemy z mężem starać się o dziecko. Mam nadzieje, że się uda bez większych problemów, choć jak widzę w moim otoczeniu koleżanki, które nie mogą zajść w ciążę od dłuższego czasu, to zaczynam się obawiać. Ale zobaczymy - czas pokaże. Na razie nie robiłam żadnych badań, bo dopiero w sumie podjęliśmy decyzję o staraniu się o dziecko.
Życzę powodzenia Wam i sobie:-)
Życzę powodzenia Wam i sobie:-)
No to czas na moją relację. Wynik - negatywnyv :(, ale nie poddajemy się. Pierwszy miesiąc starań za nami. Dziś dostałam okres - nie powiem aby mnie to ucieszyło, ale w sumie mogłam się spodziewać.
Ale co martwi mnie bardziej - brak owulacji! Robiłam testy codziennie przez cały cykl (nieregularny) aby w końcu mnieć pewność.
Dziwne to trochę, bo biorę Duphaston od 13 do 25 dnia cyklu (tak zaleciłam gin, ale czy to właściwe?), aby podnieść poziom progesteronu i mieć owu.
We wtorek idę znów do endokrynologa, będziemy walczyć dalej.
Trzymajcie się Staraczki!
Ale co martwi mnie bardziej - brak owulacji! Robiłam testy codziennie przez cały cykl (nieregularny) aby w końcu mnieć pewność.
Dziwne to trochę, bo biorę Duphaston od 13 do 25 dnia cyklu (tak zaleciłam gin, ale czy to właściwe?), aby podnieść poziom progesteronu i mieć owu.
We wtorek idę znów do endokrynologa, będziemy walczyć dalej.
Trzymajcie się Staraczki!
Na Forum Ginekologicznym znalazłam:
"Duphaston nie przywraca jajeczkowania, jedynie uzupełnia poziom progesteronu w drugiej fazie cyklu, czyli po jajeczkowaniu, nie powinno sie go brać 2,3 dni po owulacji bo to zdecydowanie za puzno,tylko w dniu owulacji i nie przed bo moze zakłucic jajeczkowanie. Na przywrocenie owulacji stosuje sie najczesciej clostilbegyt, od 2,3 lub 5 dnia cyklu zaczynajac, przez pięć kolejnych dni. Ale stosuje sie go tylko wtedy gdy kobieta chce zajsc w ciąże, nie od tak sobie,
maksymalnie 6 cykli . Oczywiscie aby brac leki na wywołanie owulacji trzeba sie upewnic ,ze jej nie ma, sprawdzic przyczyne jej braku, wykonujac badania hormonów, monitorowanie cyklu itd."
Jeśli to prawda, jak moja gin mogła zalecić Duphaston, jeśli z tego wynika, że właśnie przez niego nie mam owulacji? Nic już z tego nie rozumiem.... człowiek nieświadomy chce ufać "specjalistom" :(
"Duphaston nie przywraca jajeczkowania, jedynie uzupełnia poziom progesteronu w drugiej fazie cyklu, czyli po jajeczkowaniu, nie powinno sie go brać 2,3 dni po owulacji bo to zdecydowanie za puzno,tylko w dniu owulacji i nie przed bo moze zakłucic jajeczkowanie. Na przywrocenie owulacji stosuje sie najczesciej clostilbegyt, od 2,3 lub 5 dnia cyklu zaczynajac, przez pięć kolejnych dni. Ale stosuje sie go tylko wtedy gdy kobieta chce zajsc w ciąże, nie od tak sobie,
maksymalnie 6 cykli . Oczywiscie aby brac leki na wywołanie owulacji trzeba sie upewnic ,ze jej nie ma, sprawdzic przyczyne jej braku, wykonujac badania hormonów, monitorowanie cyklu itd."
Jeśli to prawda, jak moja gin mogła zalecić Duphaston, jeśli z tego wynika, że właśnie przez niego nie mam owulacji? Nic już z tego nie rozumiem.... człowiek nieświadomy chce ufać "specjalistom" :(
hej, hej :)
nie wiem czy się orientujecie w kwestii szczepionek.
otóż- chcę się zaszczepić na tężca.
ale jeśli zakładając, że mam w tym czasie (21-25 luty) owulkę (z wyliczeń a nie z objawów-hehe) i zakładając, że zajdę w ciążę w tym czasie, to jak się zaszczepię też w tym czasie to nie będzie to miało wpływu na zagnieżdżający się ewentualnie zarodek?
uff trochę to pokrętne, ale chyba zrozumiałe. będę baaardzo wdzięczna za podpowiedzi :)
nie wiem czy się orientujecie w kwestii szczepionek.
otóż- chcę się zaszczepić na tężca.
ale jeśli zakładając, że mam w tym czasie (21-25 luty) owulkę (z wyliczeń a nie z objawów-hehe) i zakładając, że zajdę w ciążę w tym czasie, to jak się zaszczepię też w tym czasie to nie będzie to miało wpływu na zagnieżdżający się ewentualnie zarodek?
uff trochę to pokrętne, ale chyba zrozumiałe. będę baaardzo wdzięczna za podpowiedzi :)
hej Dziewczyny!
Asiunia, mnie pogryzł pies w czasie starań, byłam w szpitalu z tym i chcieli mi zapisać szczepionkę, powiedziałam, że się staramy, no i skonsultowali z gin i stwierdzili, żebym poczekała do @ ze szczepionką, a jeśli bym była w ciąży, to żeby się nie szczepić, bo tężec jest teraz mega mało prawdopodobny, podobno ostatni przypadek był w 80 którymś roku. no więc poczekałam, @ oczywiście przyszła, ale ja się i tak nie zaszczepiłam i było ok ;)
Asiunia, mnie pogryzł pies w czasie starań, byłam w szpitalu z tym i chcieli mi zapisać szczepionkę, powiedziałam, że się staramy, no i skonsultowali z gin i stwierdzili, żebym poczekała do @ ze szczepionką, a jeśli bym była w ciąży, to żeby się nie szczepić, bo tężec jest teraz mega mało prawdopodobny, podobno ostatni przypadek był w 80 którymś roku. no więc poczekałam, @ oczywiście przyszła, ale ja się i tak nie zaszczepiłam i było ok ;)
zaszczep sie jak to sie stanie, bedziesz juz wiedziala co i jak. a zreszta jak nie dostaniesz okresu i bedziesz ciazy to masz zamiar jechac, biorac pod uwage tabletki na malarie? Wierz mi bylam w Indiach i nie naleze do bardzo przejmujacych sie, ale tam bym w ciazy albo z dzieckiem nie pojechala. a szpitale (oczywiscie prywatne) w Indiach sa na bardzo wysokim poziomie i tansze szczepionki niz tu. Piekny kraj, na pewno tam kiedys wroce
a propo wyjazdow. my mamy jechac do Tajlandii, 4 dni po tym jak mam dostac okres i z tego powodu zmienilismy plany i jedziemy na Kube bo nie chce brac tabletek na malarie bedac w ciazy, albo starajac sie o dziecko. wkurza mnie to bo nie chce podporzadkowywac calego zycia pod to ale niestety pewne rzeczy musze brac pod uwage
Aniołku, no właśnie chciałam to powiedzieć. Że jeśli jest to wycieczka zorganizowana to nie ma realnego zagrożenia. I nie trzeba panikować i martwić się tym na zapas. Inaczej jest gdy jest to wycieczka na własną rękę i zwiedza się tereny które nie są stricte turystyczne.
Ja bym się za to zaopatrzyła na dobry środek na komary - bo z tym to jest różnie;)
Ja bym się za to zaopatrzyła na dobry środek na komary - bo z tym to jest różnie;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
to jest wyjazd zorganizowany. i w cywilizowanych hotelach .
więc nie wiem czy się szczepić.
tabletek na malarię na pewno nie będę brała, bo nie ma nic o tym wspomniane.
piszą tylko o żółtaczce i tężcu.
ostatnio rozmawiałam z babką która tam była. mówiła że ona się nie szczepiła, i z jej grupy też nikt nie był zaszczepiony.
więc nie wiem czy się szczepić.
tabletek na malarię na pewno nie będę brała, bo nie ma nic o tym wspomniane.
piszą tylko o żółtaczce i tężcu.
ostatnio rozmawiałam z babką która tam była. mówiła że ona się nie szczepiła, i z jej grupy też nikt nie był zaszczepiony.
na polnocy Tajlandii trzeba, a ja jak juz jade to zwiedzam caly kraj. co do Indii, na poludniu nie wiem na polnocy - trzeba. w zyciu bym sie nie wybrala do kraju z malaria bez tabletek, nie jest tego warte w razie zarazenia, co do komarow - to uzywaj Deet, 100% na ciuchy i rece, chyba 70% na twarz, typowe przeciw komarom tam nie dzialaja. definitywnie bierz stoperan ze soba.
Uslyszalam dzisiaj cos co diametralnie zmienilo moje nastawienie do staran, do ciazy...dotad bylo optymistyczne,a teraz... jak sie okazuje, jelsi nam sie nie uda naturalnie, to w tym roku raczej nici z in vitro... W tym... w przyszlym... nie mam sily na to wszystko,siedze i rycze... nie dam rady psychicznie...
Po dlugich rozmowach zdecydowalismy sie przyspieszyc procedure adopcyjna naszego malenstwa...(decyzja o adopcji byla juz dawno, ale planowlaismy ja jak sie nie uda IVF) Poniewaz in vitro umarlo smiercia naturalna, owszem starac sie nie przestaniemy, ale jednoczesnie zaczynamy z adopcja... Jak w miedzyczasie zajde w ciaze bedziemy miec dwojke :)
Juz w marcu idziemy do osrodka...Nie ma na co czekac. Jest tyle dzieciaczkow, kochanych malych słodziakow, ktore czekaja nma prawdziwa rodzine, na milosc, my ja chcemy ofiarowac juz, teraz... I oboje jestesmy w 100% przekonani, ze dziecko to pokochamy ani w 1% nie mniej niz jakbym je sama urodzila...Zapadla decyzja:) co mnie niezmiernie cieszy... Nie mam juz sily czekac na ciaze... jak sie uda bedziemy przeszczesliwi bedac rodzicami dwojga, jak sie nie uda bedziemy mieli 1, ale baaaaardzo kochane :)
Juz w marcu idziemy do osrodka...Nie ma na co czekac. Jest tyle dzieciaczkow, kochanych malych słodziakow, ktore czekaja nma prawdziwa rodzine, na milosc, my ja chcemy ofiarowac juz, teraz... I oboje jestesmy w 100% przekonani, ze dziecko to pokochamy ani w 1% nie mniej niz jakbym je sama urodzila...Zapadla decyzja:) co mnie niezmiernie cieszy... Nie mam juz sily czekac na ciaze... jak sie uda bedziemy przeszczesliwi bedac rodzicami dwojga, jak sie nie uda bedziemy mieli 1, ale baaaaardzo kochane :)
Taki długi wątek. :( Miałam nadzieję, że ja go skończę, ale niestety poroniłam. Trzeba próbować dalej. Jak widać mogę zajść w ciążę, ale pojawia się drugi problem - jej utrzymanie.
Słonko- proszę pisz o procedurze adopcyjnej - do jakiego ośrodka idziecie, jak to wszystko dalej przebiega: szkolenie, wizyty z ośrodka, itp. Będę czekala na Twoje wpisy. I trzymam nadal mocno kciuki za "zafasolkowanie".
Słonko- proszę pisz o procedurze adopcyjnej - do jakiego ośrodka idziecie, jak to wszystko dalej przebiega: szkolenie, wizyty z ośrodka, itp. Będę czekala na Twoje wpisy. I trzymam nadal mocno kciuki za "zafasolkowanie".
Makarena, trzymaj sie, wiem co czujesz.
Slonko, my tez bedziemy chcieli adoptowac jezeli nie wyjdzie nam naturalnie, in vitro nie chce (moze mi sie zmieni).
Makarena jak chcesz na priva moj mail awalerowicz@hotmail.com, napisze ci jakie badania ja przeszlam, to jezeli nie znasz przyczyny, albo tak pogadac.
Slonko, my tez bedziemy chcieli adoptowac jezeli nie wyjdzie nam naturalnie, in vitro nie chce (moze mi sie zmieni).
Makarena jak chcesz na priva moj mail awalerowicz@hotmail.com, napisze ci jakie badania ja przeszlam, to jezeli nie znasz przyczyny, albo tak pogadac.
a ja uważam, że żadna z nas nie wie co czuje Makarena, tyle siły i nadziei włożonych w starania, wcześniejsza starta ciąży, dalsze leczenie i próby i nagle II kreski, trudno sobie w takiej sytuacji nie pomyśleć, że tym razem MUSI być dobrze i nagle znów sprowadzenie do parteru... Ja czasami miałam i mam myśli, co by się stało gdybym straciła i tą ciąże i odpwiedź jest jedna - nie miałabym siły na następną, na ten stres przed i po i drżenie o każdy dzień, a szczególnie na ten ból.. Asiu jestem z Tobą myślami i mocno wierze, że doczekasz się swojego maleństwa..
Dzięki wszystkim. Gabi - chyba nigdy faktycznie nie jesteśmy w stanie wczuć się w położenie drugiego człowieka, jego myśli i uczucia. Można próbować, zwłaszcza jeżeli samemu się tego doświadczyło, a jest tu sporo dziewczyn, które przeszły przez poronienie. Ja wcześniej myśłałam,że nie zniosę jeszcze jednej straty, a tymczasem podniosłam sie i myślę o następnej próbie. Kobiety są bardo silne, nawet nie wiemy ile jesteśmy w stanie znieść, dopóki same się nie przekonamy na własnych porażkach.
majls ,ale ja nie zrezygnowalam z walki... Napisalam przeciez, ze nadal sie bedziemy starac jak dotad, naturalnie, nadal bede brac luteine, wiesiolek, a obecnie stosujemy terapie gumkowa (jestesmy w trakcie)... Zrezygnowalismy jedynie z in vitro. Przyczyna jest prosta, nie mamy zdolnosci kredytowej zeby wziac kolejny kredyt bo juz 1 mamy a to jest jednak nie malo bo 15 tys...i tu nie chodzi o brak kasy miesiecznie na splacanie a o to ze nie mamy mozliwosci zdobycia tej kasy a nim bysmy miesiecznie odlozyli to szybciej bym sie siwizny doczekala :))
Druga rzecz, ze doslzismy z mezem do takich wnioskow (wlasciwie jako pierwszy maz ale ja sie z nim zgadzam), ze in vitro nie daje jakby nie patrzec pewnosci, wiec co skladac kilka lat zeby sie nie udalo nie daj Boze... a pozniej sie tak zakopac w dlugach, w problemach finansowych ze jak przyjdzie co do czego, nie bedziemy mieli jak wziac kredytu mieszkaniowego zeby stworzyc pokoj dla dziecka, nie bedzie na lekarzy miesiecznie zarowno w stosunku do dziecka jak i mnie w ciazy bo bedziemy splacac jakas pozyczke od kogos na to IVF nawet jesli by pozyczyl, nie wiadomo ile czasu... Nie chcemy sie w to wkopac. Boimy sie tego. No i nie mamy sily czekac kolejne kilka lat moze na to zeby odlozyc na ten zabieg... Wolimy moze i czekac ale wiedzac zew jest na 100% na co, bo w koncu to dziecko adoptujemy, a w trakcie czekania cos robic bo jest ta cala procedura ktora nas zbliza do mety :)
Poza tym, czasem takie nastawienie na adopcje, skupienie sie na czyms w 100%, powoduje ze sie nie mysli o ciazy, o staraniach i moze samo wyjdzie... Ja tylko mam nadzieje, ze nie wyjdzie nam w takim momencie ze uniemozliwi nam to adopcje bo jak zobacza spory brzuszek moga nam odmowic ze wzgledu na kawalerke- 1 pokoj dla 2 dzieci to za malo...zdaniem osrodka oczywiscie wylacznie. Nie wiem jak myslicie? Bo jak nie byloby widac jeszcze to sie nawet nei zamierzam przyznawac :) Chcialabym miec 1 dziecko swoje a 1 adoptowane...kolejnosc dowolna. Zawsze chcialam adoptowac...
Ustalilismy z mezem tylko, ze chcemy adoptowac dziecko zdrowe, najlepiej nie z rodziny, w ktorej rodzice siedza w wiezieniu badz sa alkoholikami... a to czy to bedzie sierota czy dziecko rodzicow pozbawionych praw rodzicielskich z innych przyczyn (np ubostwo) wszystko jedno... I najbardziej chcielibysmy synka... Juz wiemy to, ze bedzie mial na imię Kubuś...(poczatkowo chcielismy Mateuszka ale nam meza brat swisnal imie, a rodza w kwietniu...troche glupio bym sie czula majac w najblizszej rodzinie 2 Mateuszow o 1 nazwisku...)
Jesli chcecie to oczywiscie moge pisac jak pzrebiega procedura adopcyjna...
Druga rzecz, ze doslzismy z mezem do takich wnioskow (wlasciwie jako pierwszy maz ale ja sie z nim zgadzam), ze in vitro nie daje jakby nie patrzec pewnosci, wiec co skladac kilka lat zeby sie nie udalo nie daj Boze... a pozniej sie tak zakopac w dlugach, w problemach finansowych ze jak przyjdzie co do czego, nie bedziemy mieli jak wziac kredytu mieszkaniowego zeby stworzyc pokoj dla dziecka, nie bedzie na lekarzy miesiecznie zarowno w stosunku do dziecka jak i mnie w ciazy bo bedziemy splacac jakas pozyczke od kogos na to IVF nawet jesli by pozyczyl, nie wiadomo ile czasu... Nie chcemy sie w to wkopac. Boimy sie tego. No i nie mamy sily czekac kolejne kilka lat moze na to zeby odlozyc na ten zabieg... Wolimy moze i czekac ale wiedzac zew jest na 100% na co, bo w koncu to dziecko adoptujemy, a w trakcie czekania cos robic bo jest ta cala procedura ktora nas zbliza do mety :)
Poza tym, czasem takie nastawienie na adopcje, skupienie sie na czyms w 100%, powoduje ze sie nie mysli o ciazy, o staraniach i moze samo wyjdzie... Ja tylko mam nadzieje, ze nie wyjdzie nam w takim momencie ze uniemozliwi nam to adopcje bo jak zobacza spory brzuszek moga nam odmowic ze wzgledu na kawalerke- 1 pokoj dla 2 dzieci to za malo...zdaniem osrodka oczywiscie wylacznie. Nie wiem jak myslicie? Bo jak nie byloby widac jeszcze to sie nawet nei zamierzam przyznawac :) Chcialabym miec 1 dziecko swoje a 1 adoptowane...kolejnosc dowolna. Zawsze chcialam adoptowac...
Ustalilismy z mezem tylko, ze chcemy adoptowac dziecko zdrowe, najlepiej nie z rodziny, w ktorej rodzice siedza w wiezieniu badz sa alkoholikami... a to czy to bedzie sierota czy dziecko rodzicow pozbawionych praw rodzicielskich z innych przyczyn (np ubostwo) wszystko jedno... I najbardziej chcielibysmy synka... Juz wiemy to, ze bedzie mial na imię Kubuś...(poczatkowo chcielismy Mateuszka ale nam meza brat swisnal imie, a rodza w kwietniu...troche glupio bym sie czula majac w najblizszej rodzinie 2 Mateuszow o 1 nazwisku...)
Jesli chcecie to oczywiscie moge pisac jak pzrebiega procedura adopcyjna...
Makarena bardzo mi przykro... nie bede Ci pisac, ze wiem co czujesz bo tak naprawde nikt nie wie co druga osoba czuje...(ja nawet nie wiem jak to jest byc przez chwile w ciazy, bo nawet poronic nigdy nie poronilam wiec nawet nie wiem czy jestem zdolna w ogole zajsc w ciaze czy nie- Ty to juz wiesz...) ale napisze jedno- mocno Ci kibicuje i wiem, jestem pewna, ze Wam sie uda za nastepnym razem i zdziwisz sie jak szybko. Jeszcze bedziesz mama i to niedlugo. Zycze Ci jak najlepiej.
mi rowniez przykro... nikt nie wie co sie w takiej chwili czuje, bo każdy przeżywa tą tragedie po swojemu.. wiem tylko, ze to bardzo boli i zyć sie nie chce, a mimo to słonce nadal wschodzi i zachodzi..
ja za 3-4 m-ce powracam do Was dziewczyny... moje szczescie z dlugo wyczekiwanej fasolki trwalo zaledwie 12 tyg.. tydzien temu mialam zabieg, nie umiem jeszcze sie po tym podniesc... ale wiem ze jeszcze bardziej pragne dziecka...
ja za 3-4 m-ce powracam do Was dziewczyny... moje szczescie z dlugo wyczekiwanej fasolki trwalo zaledwie 12 tyg.. tydzien temu mialam zabieg, nie umiem jeszcze sie po tym podniesc... ale wiem ze jeszcze bardziej pragne dziecka...
:( niestety każdy przeżywa swoje wielkie szczęścia i wielkie tragedie... ani słowa ani współczucie nie umniejszą bólu...
pamiętam jak na moim USG lekasz stwierdził martwą ciążę...
wszystkie mądrości świata nie pomogły - bolało bardzo, z czasem mniej, co nie znaczy że zapomniałam...
dziś staramy się znowu...
Endokrynolog otworzył mi dziś oczy - branie Duphastonu w 13-25 dc działa antykoncepcyjnie, a pani doktor Stachowiak z Lux-Medu przepisała mi ten lek abym mogła zajść w ciążę, ciekawe jak miałam to osiągnąć, skoro hamował moją owulację - ręce mi już opadają :(
pamiętam jak na moim USG lekasz stwierdził martwą ciążę...
wszystkie mądrości świata nie pomogły - bolało bardzo, z czasem mniej, co nie znaczy że zapomniałam...
dziś staramy się znowu...
Endokrynolog otworzył mi dziś oczy - branie Duphastonu w 13-25 dc działa antykoncepcyjnie, a pani doktor Stachowiak z Lux-Medu przepisała mi ten lek abym mogła zajść w ciążę, ciekawe jak miałam to osiągnąć, skoro hamował moją owulację - ręce mi już opadają :(
Tzn ze pewnie od 16-26 dc tak jak mi przepisal gin tez dziala antykoncepcyjnie... no to super. Tak mi przepisywalo juz kilku lekarzy, w tym paru m.in. z invicty, wiec pewnie juz kilka lat sie staranie nie tak jak powinnismy... Dopiero od zeszlego cyklu zrobilam tak zeby brac od potwierdzonej owulacji a nie przed nia, a owu wyszla 18 dc takze po 16...Dala mi luteine takze z powodu plamien wiec nie wiem teraz czy jak w tym miesiacu uzywamy gumek to brac ja 16-26 dc czy tez od owu...bo na ciaze nie licze. Jak myslicie?
Wiecie dziewczyny, jak sobie pomysle, ze juz niedlugo bedziemy w trojke, a teraz ze kazdy krok w osrodkua dopcyjnym zbliza nas do dzieciaczka i juz niedlugo bede go karmic, przytulac, patrzec jak sie do mnie usmiecha, chodzic z wozeczkiem to mi sie cieplo robi na sercu... Teraz wiem, ze z kazdym krokiem jestesmy blizej naszego szczescia i ze niedlugo nasz synek bedzie z nami...od wczoraj jakos lzej mi zyc, naprawde ta swiadomosc mi bardzo pomaga. Ciekawa jestem tylko co powiedza na to nasi rodzice jak im powiemy, ze beda dziadkami ale ja w ciazy nie jestem :)
Wiecie dziewczyny, jak sobie pomysle, ze juz niedlugo bedziemy w trojke, a teraz ze kazdy krok w osrodkua dopcyjnym zbliza nas do dzieciaczka i juz niedlugo bede go karmic, przytulac, patrzec jak sie do mnie usmiecha, chodzic z wozeczkiem to mi sie cieplo robi na sercu... Teraz wiem, ze z kazdym krokiem jestesmy blizej naszego szczescia i ze niedlugo nasz synek bedzie z nami...od wczoraj jakos lzej mi zyc, naprawde ta swiadomosc mi bardzo pomaga. Ciekawa jestem tylko co powiedza na to nasi rodzice jak im powiemy, ze beda dziadkami ale ja w ciazy nie jestem :)
ja wiem ze rodzice adriana beda nas wspierali w adopcji (jego mama byla adoptowana) ale moi sie tego boja (2 zle doswiadczenia w rodzinie i bardzo generalizuja) wiec mam zamiar o tym zaczac mowic zeby sie oswoili z tym. slonko a pytalas jak to wyglada czasowo? zawsze myslalam ze jest dosc ciezko adoptowac niemowlaka ze wzgledu na czesto nieuregulowana sytuacje prawna i duzo chetnych rodzin
nie dawno pytalam Was o dni plodne a tuu.... sama nie wiem co myslec,dzisiaj jest 25 dc (cykle mam ostatnio 26-27 dniowe). rano zrobilam test,druga kreseczka wyszla bladziutka,ale wyszla... maz mowi,ze "cos tam jest",az boje sie nastawiac,ze to ciaza. po jakim czasie od pobrania krwi na bete mozna sie spodziewac wyniku?
Makarena bardzo współczuję. Przechodziłam przez to samo w czerwcu zeszłego roku. U mnie nie wykryto żadnej przyczyny obumarcia maluszka. Zmieniłam lekarza i ten mi powiedział, że powodem obumarcia ciąży czy poronienia w pierwszym trymestrze jest niewydolność ciałka żółtego, w obecnej ciąży dostałam w piątym tygodniu luteinę tak profilaktycznie jak to określił lekarz i wszystko jest dobrze. Słonko trzymam kciuki. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli.
Mamy 2 dziewczyny o pseudonimie slonko i chyba ktos tu zmalpowal po mnie nick... ja na tym forum jestem od 5 lat...(ponad 4 lata po slubie) nie wiem czy kolezanka mnie przebije...z tego co widze, ona nawet slub brala duuuuzo pozniej niz ja...
To chyba o mnie chodzi, ze robilam bete 2 tyg temu, zgadzaloby sie bo teraz jestem przed owulacja, ale w tym m-cu na pewni nie testuje bo sie nie staramy... tzn jak szybciej napisalam walczymy z wrogoscia sluzu gumkami...takze odpuszczam na jakies 1,5 m-ca. I to ja, nie kolezanka o podobnym nicku rozpoczynam z mezem w marcu procedure adopcyjna...
Co do pytania jednej z Was,nie no nie mozna sposrob wszystkich dzieciw domach dziecka wybrac sobie dziecka o konkretnym imieniu :) Napisalam jak bedzie mial na imie bo mu owe imie zmienimy, no chyba ze od razu okaze sie Kubą... a druga rzecz ze chcemy adoptowac malenkie dziecko, ktore jeszcze nie skojarzy imienia ze soba, niemowlaka... starszemu bym imienia nie zmieniala, bo sie przyzwyczaja.
Jesli chodzi o ta ciaze drugiego slonka... szkoda ze ona to nie ja :)
To chyba o mnie chodzi, ze robilam bete 2 tyg temu, zgadzaloby sie bo teraz jestem przed owulacja, ale w tym m-cu na pewni nie testuje bo sie nie staramy... tzn jak szybciej napisalam walczymy z wrogoscia sluzu gumkami...takze odpuszczam na jakies 1,5 m-ca. I to ja, nie kolezanka o podobnym nicku rozpoczynam z mezem w marcu procedure adopcyjna...
Co do pytania jednej z Was,nie no nie mozna sposrob wszystkich dzieciw domach dziecka wybrac sobie dziecka o konkretnym imieniu :) Napisalam jak bedzie mial na imie bo mu owe imie zmienimy, no chyba ze od razu okaze sie Kubą... a druga rzecz ze chcemy adoptowac malenkie dziecko, ktore jeszcze nie skojarzy imienia ze soba, niemowlaka... starszemu bym imienia nie zmieniala, bo sie przyzwyczaja.
Jesli chodzi o ta ciaze drugiego slonka... szkoda ze ona to nie ja :)
