Widok
No mam nadzieję że maluszek już będzie zawsze z nami.Teraz jest jeszcze wcześnie,więc trochę się stresuję bo wiecie jak to jest.Cały czas boję się jakiegoś krwawienia(Boże oby nie) i że mogę dzidzię stracić.Mam nadzieje że jak będę po usg to się trochę uspokoję jak dzidziusia zobaczę.
Wam wszystkim życzę aby ten wątek szybko się zakończył.Buziaki!
Wam wszystkim życzę aby ten wątek szybko się zakończył.Buziaki!
Czesc dziewczyny!
Dziękuję Wam za pamięć - jesteście kochane! ;-*
No i przeżyłam ;-). Nie było tak źle. Wiadomo, przyjemne to to nie jest, ale dr super delikatny. Ból menstruacyjny, lekkie ciągnięcie, rozpychanie i tyle. No i szybkie to badanie. Nie załuję tej kasy i cieszę się, że zrobiłam to badanie w Gamecie. Dr kazał mi napisać w internecie, że hsg wcale nie musi być straszne ;-), także piszę. Aaa, no i drożne na szczęście - dzięki temu też nie bolało.
Dzięki za trzymanie kciuków!
Dziękuję Wam za pamięć - jesteście kochane! ;-*
No i przeżyłam ;-). Nie było tak źle. Wiadomo, przyjemne to to nie jest, ale dr super delikatny. Ból menstruacyjny, lekkie ciągnięcie, rozpychanie i tyle. No i szybkie to badanie. Nie załuję tej kasy i cieszę się, że zrobiłam to badanie w Gamecie. Dr kazał mi napisać w internecie, że hsg wcale nie musi być straszne ;-), także piszę. Aaa, no i drożne na szczęście - dzięki temu też nie bolało.
Dzięki za trzymanie kciuków!
Michalowa, super, ze jajowody drozne i przezylas to, Karolinko29 - 3mam kciuki za laparo.
A ciaz tez gratuluje...ja nie chce straszyc, ale u mnie mdlosci pojawily sie od 7 miesiaca ciazy az do konca i bardzo zle znosilam ale mialam mega zgage...
Malinko, ja jestem swiezo po ciazy i porodzie w Uk, jak masz pytania to pisz na mejla prywatnego, sprobuje odpowiedziec.
A ciaz tez gratuluje...ja nie chce straszyc, ale u mnie mdlosci pojawily sie od 7 miesiaca ciazy az do konca i bardzo zle znosilam ale mialam mega zgage...
Malinko, ja jestem swiezo po ciazy i porodzie w Uk, jak masz pytania to pisz na mejla prywatnego, sprobuje odpowiedziec.
Ja dopiero po owulacji a Ty juz pytasz o @ :) Planowo tak dokladnie sama nie wiem bo roznie ostatnio mialam od 29- 34 dni, miedzy 12 a 17 lutego zapewne... bo dzisiaj mam 19 dc
Wlasnie sie zastanawiam czy do zrobienai testu brac luteine czy tak jak lekarka mowila do 26 dc tylko... mam fobie ze jak odstawie to przy ewentualnej ciazy moze sie nie utrzymac i moge cos zepsuc... Nie wiem czy nie lepiej brac az do zatestowania i przy tescie nmegat natychmiast odstawic a przy pozytywnym biegac do lekarza? jak myslicie?
Wlasnie sie zastanawiam czy do zrobienai testu brac luteine czy tak jak lekarka mowila do 26 dc tylko... mam fobie ze jak odstawie to przy ewentualnej ciazy moze sie nie utrzymac i moge cos zepsuc... Nie wiem czy nie lepiej brac az do zatestowania i przy tescie nmegat natychmiast odstawic a przy pozytywnym biegac do lekarza? jak myslicie?
jeśli wiesz kiedy była owu, to okres powiwnien pojawić się około 14 dni po +/- 2 dni.
Ja na Twoim miejscu, tak jak dziewczyny pisały, zaczynałabym brać 2 dni po owu, a po następnym 10 robiłabym bete, żeby móc odstawić luteinę tak, aby okres był po tych przepisowaych 14 dniach. Bo bezsensu jest sobie mieszać w organiźmie
A to co powiedziała Ci lekarka, to raczej wyglada na sposób na wywołanie @, a nie na utrzymanie ciąży
Ja na Twoim miejscu, tak jak dziewczyny pisały, zaczynałabym brać 2 dni po owu, a po następnym 10 robiłabym bete, żeby móc odstawić luteinę tak, aby okres był po tych przepisowaych 14 dniach. Bo bezsensu jest sobie mieszać w organiźmie
A to co powiedziała Ci lekarka, to raczej wyglada na sposób na wywołanie @, a nie na utrzymanie ciąży
Slonko, a kiedy Ty miałaś owu? Bo jak wczoraj, czy przedwczoraj, a dzisiaj masz 19 dzień cyklu i masz brać luteine do 26 dnia cyklu, to wiesz, że możesz w bardzo głupi sposób stracić ciąże? Do zagnieżdżenia dochodzi czasem nawet w 10 dniu po owu, a Ty ostwieniem luteiny po 8 dniach wywołasz przedwczesną @
Szczerze doradzam - zmień lekarza
Szczerze doradzam - zmień lekarza
Tak, owulacje mialam wczoraj/przedwczoraj, mialam pozytywny test owulacyjny w sobotnie popoludnie. Tak wlansie liczylam, ze skoro owulacja byla 18 dc to 14 dni pozniej +- 2 dni rowna się wlasnie 30-34 dni.
Stad wlansie moje pytanie wyzej... Tez wlasnie pomyslalam, czy przerwanie brania luteiny 26 dc nie skopie wszystkiego... Wnioskuje, ze odpowiedzialyscie mi tak jak ja mysle... zeby lepiej brac ja do zrobienia testu ciazowego, a dopiero w przypadku negatywnego odstawic... Szybciej moglabym sobie zaszkodzic. I tak chyba zrobie...
Stad wlansie moje pytanie wyzej... Tez wlasnie pomyslalam, czy przerwanie brania luteiny 26 dc nie skopie wszystkiego... Wnioskuje, ze odpowiedzialyscie mi tak jak ja mysle... zeby lepiej brac ja do zrobienia testu ciazowego, a dopiero w przypadku negatywnego odstawic... Szybciej moglabym sobie zaszkodzic. I tak chyba zrobie...
A jelsi chodzi o wspomnianych lekarzy to ja juz sama nie wiem, kto jest dobry a kto zly... Do tej lekarki uderzylam z polecenia, zdiagnozowala u mnie zbyt niski progesteron, czsego przyczyna byly plamienia po owulacji,starala sie go leczyc luteina a jednoczesnie zebym probowala natyralnie zajsc w ciaze a jelsi sie nie uda to wiemy co dalej. Powiedziala tez ze wg niej raczej bede musiala progesteron przyjmowac przez cala ciaze a przynajmniej 2 trymestry bo inaczej marne szanse jej utrzymania. Dala ta luteine i kazala przyjsc jak sie skonczy powiedfziec czy cos pomoglo a w przypadku "zaskoczenia" z ciaza od razu jak sie o niej dowiem.
szybciej bulam u wielu lekarzy, m.in tez dlugi czas w invikcie, ale sie do nich zrazilam. Ostatnie co uslyszalam to, ze mam przyjsc jak sie zdecydujemy na in vitro bo w przeciwnym razie zadne leczenie nie ma sensu... a ja jednak chce walczyc, i wierze ze sie uda mimo takiego zdania lekarzy. In vitro to ostatecznosc. Jeden lekarz nawet mi powiedzial, ze najpioerw to powinnam pomyslec o zgubieniu paru kg a dopiero pozniej myslec o dziecku, ze inna kolejnosc jest bez sensu- pocieszyl mnie:/... A ja jednak zdajac sobie sprawe, ze nie jestem jakas szczupla laska, na tyle pragne tego dziecka i dlugo na nie czekam ze nie chce czekac dluzej...
aaa i wracajac do invicty, trafilam tam rowniez na lekarza, do ktorego chodzac na monitoring w wiadomym celu, leczac sie u niego, pan doktor nie zauwazyl na zadnych usg zadnych niepokojacych zmian, bardziej odczulam ze mnie zbywal. Za akzdym razem po wizycie slyszalam, wszystkio jest dobrze, jeszcze nie bylo owulacji itp A dla pewnosci idasc do innego lekarza, zreszta z nfz, spoza kliniki okazalo sie ze od dluzszego czasu mam polipa... po czym zostalam poddana łyżeczkowaniu, ale pan dr nic nie widzial...Wole unikac invicty. Mam z nia zle wspomnienia, jedno co pewnie bede musiala to robic, choc mam nadzieje ze nie to zabieg in vitro...
szybciej bulam u wielu lekarzy, m.in tez dlugi czas w invikcie, ale sie do nich zrazilam. Ostatnie co uslyszalam to, ze mam przyjsc jak sie zdecydujemy na in vitro bo w przeciwnym razie zadne leczenie nie ma sensu... a ja jednak chce walczyc, i wierze ze sie uda mimo takiego zdania lekarzy. In vitro to ostatecznosc. Jeden lekarz nawet mi powiedzial, ze najpioerw to powinnam pomyslec o zgubieniu paru kg a dopiero pozniej myslec o dziecku, ze inna kolejnosc jest bez sensu- pocieszyl mnie:/... A ja jednak zdajac sobie sprawe, ze nie jestem jakas szczupla laska, na tyle pragne tego dziecka i dlugo na nie czekam ze nie chce czekac dluzej...
aaa i wracajac do invicty, trafilam tam rowniez na lekarza, do ktorego chodzac na monitoring w wiadomym celu, leczac sie u niego, pan doktor nie zauwazyl na zadnych usg zadnych niepokojacych zmian, bardziej odczulam ze mnie zbywal. Za akzdym razem po wizycie slyszalam, wszystkio jest dobrze, jeszcze nie bylo owulacji itp A dla pewnosci idasc do innego lekarza, zreszta z nfz, spoza kliniki okazalo sie ze od dluzszego czasu mam polipa... po czym zostalam poddana łyżeczkowaniu, ale pan dr nic nie widzial...Wole unikac invicty. Mam z nia zle wspomnienia, jedno co pewnie bede musiala to robic, choc mam nadzieje ze nie to zabieg in vitro...
Slonko dobrze ciebie rozumiem z ta Invicta, u mnie ani u męża nie znaleźli zadnej przyczyny ze nie moge zajsc w ciażę i powiedzieli ze czasami tak bywa ze wszystko ok a ciazy nie ma i ze In vitro mam jedynie zrobic bo nie ma sensu leczyc.........masakra ja tez pwoeidziałam ze to ostateczność i ze za młoda jestem zeby sie tak szybko poddac (26 lat). Natomiast zrezygnowałam z nich i poszłam do normalnej lekarki endokrynolog i on uwaza ze mam za wysoki progesteron i trzeba zbijac a w Invikcie nawet sie tym nie przejeli i od razu na invitro, no tak bo to dla nich kasa a pacjentki nie sa wazne ze in vitro to takze obrzazenie psychiczne dla kobiety nie mowiac juz o ilości leków. Masakra z nimi:////