Widok
Słuchajcie, nie ma co sie obrażać na lekarzy i kliniki, ale podejść do rzeczy super rzetelnie. Ja leczyłam się u sliwińskiego, mam dziecko, ale co się okazało, nie miałam owulacji, mam dośc spora nadwagę, za wysokie TSH, tak więć nie byłam łatwym przypadkiem. Brałam luteinę od 16 dnia cyklu jak przykazał inny lekarz...owulacje miewam (bo nie zawsze) w 21 dc, więć wczesniejsze branie luteiny niszczyło wszystko - w moim przypadku było "niezłą" antykoncepcją :(, i dzięki sliwińskiegomu nauczyłam się dokładnie przyglądać własnemu organizmowi i dziś wiem, kiedy dokładnie mam owulacje i dokładnie 14 dni później mam jak w zegarku @.
Teraz tez podejmujemy starania prawie naturalnie( Letrox na TSH i Bromergon na prolaktynę), a jesli się nie uda,do kwietnia to idę do GAmety do Śliwińskiego.
Nie nalezy zmieniać lekarzy specjalistów, jesli Ślwiński ma same dobre opinie, to zaufaj mu. Z tego co piszesz Slonko, masz wrogi sluz....inseminacje sie nie powiodły, to prawdopodbnie musisz przyjąć wiadomośc o in-vitro do wiadomości - może faktycznie jest to ostatnie wyjście.
Mam koleżankę, która walczyła 7 lat o dziecko, co więcej jej wyniki były w porządku i jej męża róznież, a dziecka nie było. Zdecydowai się na in-vitro i udało się za 1 razem, mają obecnie 5 synka, w zeszły roku podhcodziła ponownie do in- vitro, aby miec drugie baby i niestety próba sie nie powiodła.....dała sobie spokój bo ma 37 lat.
Jedno co wiem, o jesli trafiłas do super specjalisty, który słynie z tego, ża ma ogrom pacjentek z ciążą, to nie zrażaj się do niego tylko dlatego, że Tobie proponuje in-vitro po 3 czy 4 inseminacjach...myślę że ma on większą wiedzę, doświadczenie niż my.
wywód długi, może dlatego iż uważam Slonko, że bezsensownie bierzesz luteinę, a polegasz tylko na opinii lekarki i testach owulacyjnych (które też niekoniecznie musza być prawidłowe - bo tutaj wszystko zależy od świżości testów i poziomu Twoich hormonów), a juz wiem, że najlepszy obraz daje usg, bo wtedy jest brak domysłów, tylko czyste fakty.
Życze mimo wszystko udanych starań i szybkiego zaciążenia, co by nie było, jak też czekam na brak @ w tym cyklu, aczkowliek bez doszukiwania się ww sobie ewenualnych objawów ciązy.
Miłego dnia dla wszystkich starających się!
Teraz tez podejmujemy starania prawie naturalnie( Letrox na TSH i Bromergon na prolaktynę), a jesli się nie uda,do kwietnia to idę do GAmety do Śliwińskiego.
Nie nalezy zmieniać lekarzy specjalistów, jesli Ślwiński ma same dobre opinie, to zaufaj mu. Z tego co piszesz Slonko, masz wrogi sluz....inseminacje sie nie powiodły, to prawdopodbnie musisz przyjąć wiadomośc o in-vitro do wiadomości - może faktycznie jest to ostatnie wyjście.
Mam koleżankę, która walczyła 7 lat o dziecko, co więcej jej wyniki były w porządku i jej męża róznież, a dziecka nie było. Zdecydowai się na in-vitro i udało się za 1 razem, mają obecnie 5 synka, w zeszły roku podhcodziła ponownie do in- vitro, aby miec drugie baby i niestety próba sie nie powiodła.....dała sobie spokój bo ma 37 lat.
Jedno co wiem, o jesli trafiłas do super specjalisty, który słynie z tego, ża ma ogrom pacjentek z ciążą, to nie zrażaj się do niego tylko dlatego, że Tobie proponuje in-vitro po 3 czy 4 inseminacjach...myślę że ma on większą wiedzę, doświadczenie niż my.
wywód długi, może dlatego iż uważam Slonko, że bezsensownie bierzesz luteinę, a polegasz tylko na opinii lekarki i testach owulacyjnych (które też niekoniecznie musza być prawidłowe - bo tutaj wszystko zależy od świżości testów i poziomu Twoich hormonów), a juz wiem, że najlepszy obraz daje usg, bo wtedy jest brak domysłów, tylko czyste fakty.
Życze mimo wszystko udanych starań i szybkiego zaciążenia, co by nie było, jak też czekam na brak @ w tym cyklu, aczkowliek bez doszukiwania się ww sobie ewenualnych objawów ciązy.
Miłego dnia dla wszystkich starających się!
No niestety ja nie mam wyboru. Przez ten ogrom wizyt w Invikcie, inseminacje i inne rzeczy do dzis nie mzoemy sie wykaraskac z kredytow. Zarabiamy tyle ze starcza nam na zycie, oplaty, ale gdybysmy mieli opricz tego poswiecac kilka stowek miesiecznie na usg, monitoringi USG itp rzeczy musielibysmy isc pod kosciol a komornik wszedlby nam na mieszkanie. Dla nas tansza metoda a tez z wysoka skutecznoscia, jak slkyszalam sa testy owulacyjne, co do lekow, badan itd wowczas lekarz nie mial mi nic do zaproponowania, nic do brania a luteine mi wtedy tez przepisywal i poprostu nadal ja biore... Na inne hormony nic mi nie przepisal.TSH mam akurat w normie chociaz nie idealne, tak jak tu kiedys dziewczyny pisaly i jeszcze cosn odbiega mi od normy, ale odpowiedzia lekarza bylo tylko odchudzanie sie plus luteina... Nikt mi nigdy nie przepisal innych lekow, czyli ich zdaniem nie mam po co ich brac. A na in vitro w tej chwili puki nie splacimy poprzednich kredytow sobie pozwolic nie mozemy, bo zwyczajnie nie mielibysmy za co zyc. Takze do momentu in vitro wspomagamy sie testami i luteina bo ze wszystkich hormonow toz progesteronem mam najwieksze klopoty (za niski zdecydowanie). Bede go brac wlasnie do okresu, zeby sobie nie zniszczyc szansy na dziecko. Licze, ze szanse w tym miesiacu mam spore.
Dlaczego mam sie z gory dolowac tak jak piszesz, ze jedyna szansa naprawde jest dla nas in vitro? To ja juz nie mam prawa wierzyc w cos innego? Tyle razy ile sie zawiodlam na lekarzach, ile juz razy probowlai mi czlonkow rodziny skazac na smierc, bo uwazaliz e nie ma dla nich szansy, a sie mylili dzieki Bogu, tyle ile slyszalam od bliskich mi osob, ze w sprawach ginekologicznych tez sie mylili a kobieta zaszla w ciaze bez zadnychz abiegow ...to wszystko pozwala mi myslec i wierzyc w to, ze my bedziemy takim przypadkiem ktoremu uda sie zaciazyc naturalnie i in vitro nie bedzie juz konieczne. Duzo zmienia nastawienie psychiczne, a ja jestem uparta w dazeniu do celu i wiem ze mi sie uda!!!!
Dlaczego mam sie z gory dolowac tak jak piszesz, ze jedyna szansa naprawde jest dla nas in vitro? To ja juz nie mam prawa wierzyc w cos innego? Tyle razy ile sie zawiodlam na lekarzach, ile juz razy probowlai mi czlonkow rodziny skazac na smierc, bo uwazaliz e nie ma dla nich szansy, a sie mylili dzieki Bogu, tyle ile slyszalam od bliskich mi osob, ze w sprawach ginekologicznych tez sie mylili a kobieta zaszla w ciaze bez zadnychz abiegow ...to wszystko pozwala mi myslec i wierzyc w to, ze my bedziemy takim przypadkiem ktoremu uda sie zaciazyc naturalnie i in vitro nie bedzie juz konieczne. Duzo zmienia nastawienie psychiczne, a ja jestem uparta w dazeniu do celu i wiem ze mi sie uda!!!!
Zazwyczaj tak jest, że każdy poleca tego lekarza, który mu pomógł. Dlatego chyba tak dużo dziewczyn na tym forum poleca Invictę/Gametę, bo oni mają faktycznie duże doświadczenie w leczeniu niepłodnosci. "Zwykli" gin specjalizuja się w leczeniu nadżerek, mięśniakach, zaburzeniach cyklu, torbielach, itp. no i oczywiście w prowadzeniu ciąży.
Problem u Slonko i Aguseek chyba jest w tym, że nie stwierdzono powodów niepłodności. Skoro nie, to albo decydować się na in vitro, ale na to macie na pewno jeszcze bardzo dużo czasu, albo starać się pokonywać małe przeszkody, czyli zmniejszać prolaktynę, podwyższać progesteron, uregulować tarczycę, itd - nie wiadomo, co w którym przypadku pomoże. Może tylko zapomnienie i wyluzowanie, o których tu tak często się pisze (a w które osobiście nie wierzę).
Problem u Slonko i Aguseek chyba jest w tym, że nie stwierdzono powodów niepłodności. Skoro nie, to albo decydować się na in vitro, ale na to macie na pewno jeszcze bardzo dużo czasu, albo starać się pokonywać małe przeszkody, czyli zmniejszać prolaktynę, podwyższać progesteron, uregulować tarczycę, itd - nie wiadomo, co w którym przypadku pomoże. Może tylko zapomnienie i wyluzowanie, o których tu tak często się pisze (a w które osobiście nie wierzę).
czesc Dziewczyny :)
jestem na wyjezdze zagranica z pracy, dlatego dlugo milczalam.
Slonko, rozumiem Ciebie. gdybym nie miala stwierdzonych konkretnycvh problemow, ktore uniemozliwiaja naturalne zajsice, pewnie tez bym probowala przynajmniej przez jakis czas naturalnie.
zreszta my na dzien dzisiejszy mamy podobne nastawienie do in vitro, na razie jestesmy raczej na nie. ale oczywiscie zobaczymy co bedzie za jakis czas. z jednej strony trudno mi wyobrazic sobie koniecznosc pogodzeniea sie z bezdzietnoscia, z drugiej strony nie wiem, czy bym sie na in vitro zdecydowala. mam nadzieje, ze nie czeka mnie to jako jedyna ewentualnosc.
jeszcze jedno - absolutnie nie watpie, ze w invikcie sa super specjalisci. ale tez niestety nie zawsze i nie wszytkim moga pomoc... moze faktycznie w koncu owo slawetne wyluzowanie pomoze...
trzymam kciuki za wszystkie starajace sie roznymi sposobami :)
u mnie nic nowego, dzis niestety znowu 1dc.
jakos mam takie glupie uczucie, ze jesli nie uda nam sie naturalnie, to IUI tez nie pomoze. dotychczas wszystkie moje przeczucia sie sprawdzaly. ale moze tym razem bedzie inaczej. a tak naprawde tez wciaz marze o naturlanej ciazy...
Asia-Makarena. za dwa tygodnie mam wizyte u endo, jesli TSH bedie ok, to IUI pewnie w kolejnym cyklu. chociaz - jw. - jakos nie wierze, ze sie uda... moze mi sie jeszcze zmieni nastawienie...
jestem na wyjezdze zagranica z pracy, dlatego dlugo milczalam.
Slonko, rozumiem Ciebie. gdybym nie miala stwierdzonych konkretnycvh problemow, ktore uniemozliwiaja naturalne zajsice, pewnie tez bym probowala przynajmniej przez jakis czas naturalnie.
zreszta my na dzien dzisiejszy mamy podobne nastawienie do in vitro, na razie jestesmy raczej na nie. ale oczywiscie zobaczymy co bedzie za jakis czas. z jednej strony trudno mi wyobrazic sobie koniecznosc pogodzeniea sie z bezdzietnoscia, z drugiej strony nie wiem, czy bym sie na in vitro zdecydowala. mam nadzieje, ze nie czeka mnie to jako jedyna ewentualnosc.
jeszcze jedno - absolutnie nie watpie, ze w invikcie sa super specjalisci. ale tez niestety nie zawsze i nie wszytkim moga pomoc... moze faktycznie w koncu owo slawetne wyluzowanie pomoze...
trzymam kciuki za wszystkie starajace sie roznymi sposobami :)
u mnie nic nowego, dzis niestety znowu 1dc.
jakos mam takie glupie uczucie, ze jesli nie uda nam sie naturalnie, to IUI tez nie pomoze. dotychczas wszystkie moje przeczucia sie sprawdzaly. ale moze tym razem bedzie inaczej. a tak naprawde tez wciaz marze o naturlanej ciazy...
Asia-Makarena. za dwa tygodnie mam wizyte u endo, jesli TSH bedie ok, to IUI pewnie w kolejnym cyklu. chociaz - jw. - jakos nie wierze, ze sie uda... moze mi sie jeszcze zmieni nastawienie...
Nie to ze nic konkertnego nie znalezli bo konkretna rzecza ktora rzekomo uniemozliwia naturalne zajscie jest konflikt sluzu czyli moja alergia na meza :)
Moze sie ludze niepotrzebnie a moze dobrze ze tak mysle, ale jakos wlasnie wierze, ze ten konflikt zaniknie albo juz zaniknal (stwierdzili go 3 lata temu), nie powtarzalismy badania.
Dziewczyny czy slyszalyscie,ze wiesiolek na tyle moze zmienic konsystencje sluzu, ze stanie sie on bardziej "przychylny" dla plemnikow? Gdzies to wyczytalam...
Moze sie ludze niepotrzebnie a moze dobrze ze tak mysle, ale jakos wlasnie wierze, ze ten konflikt zaniknie albo juz zaniknal (stwierdzili go 3 lata temu), nie powtarzalismy badania.
Dziewczyny czy slyszalyscie,ze wiesiolek na tyle moze zmienic konsystencje sluzu, ze stanie sie on bardziej "przychylny" dla plemnikow? Gdzies to wyczytalam...
Wiesiołek - podobno tak. Ja też biorę, ale trzeba brać do owulacji, potem podobno powoduje skurcze macicy. Kiedyś podawałam tutaj link no naszego-bociana, jest tam wątek o diecie, która pomaga w zajściu w ciążę - dieta Karci. Może też warto spróbować. Może ziółka ojca Klimuszki.
A co do konfliktu śluzu czytałam też gdzieś, że można spróbować przez 1 m-c współżyć w gumce, a pierwszy raz bez gumki bezpośrednio przed owulację i w ten sposób "oszukać" organizm kobiety.
A co do konfliktu śluzu czytałam też gdzieś, że można spróbować przez 1 m-c współżyć w gumce, a pierwszy raz bez gumki bezpośrednio przed owulację i w ten sposób "oszukać" organizm kobiety.
Słonko, ja tez trzymam kciuki żeby udało się naturalnie.
Nie jestem materialistką i nie uważam, że aby zdecydować się na dziecko trzeba mieć wielki dom i oszczędności na koncie, bo w takim wypadku większość z nas nie mogłaby się na nie zdecydować, najważniejsze jest to co mamy mu do ofiarowania ze środka :) no ale trzeba je wykarmić, ubrać i pójść do lekarza. Także Słonko, zastanów się, czy gdybyś zaszła teraz w ciąże to mogłabyś bez obaw podołać wydatkom związanym z samą ciążą i maluszkiem, żebys później nie musiała przeżywać tego, co niektóre dziewczyny z forum. Ja już teraz wydaje około 350zł miesięcznie, 2 wizyty + badania + witaminy. Nie licząc zmiany ubrań i kosztów zdrowszego jedzenia i zachcianek ;-) Wiadomo, że można chodzić do lekarza na NFZ, ale to różnie bywa i czasami trzeba zrobić jakieś dodatkowe badania, np. na toksoplamoze i to pare razy w ciąży. Juz nie mówie o wózkach, łóżeczkach, wanienkach, fotelikach itp..
Nie jestem materialistką i nie uważam, że aby zdecydować się na dziecko trzeba mieć wielki dom i oszczędności na koncie, bo w takim wypadku większość z nas nie mogłaby się na nie zdecydować, najważniejsze jest to co mamy mu do ofiarowania ze środka :) no ale trzeba je wykarmić, ubrać i pójść do lekarza. Także Słonko, zastanów się, czy gdybyś zaszła teraz w ciąże to mogłabyś bez obaw podołać wydatkom związanym z samą ciążą i maluszkiem, żebys później nie musiała przeżywać tego, co niektóre dziewczyny z forum. Ja już teraz wydaje około 350zł miesięcznie, 2 wizyty + badania + witaminy. Nie licząc zmiany ubrań i kosztów zdrowszego jedzenia i zachcianek ;-) Wiadomo, że można chodzić do lekarza na NFZ, ale to różnie bywa i czasami trzeba zrobić jakieś dodatkowe badania, np. na toksoplamoze i to pare razy w ciąży. Juz nie mówie o wózkach, łóżeczkach, wanienkach, fotelikach itp..
:)
moze Makarena :)
chociaz obawiam sie, ze mimo wszystko jak przyjdzie co do czego, to nadzieja sie obudzi, nawet wbrew nadziei :)
Gabi, jest torche racji w tym co piszesz, choc z drugiej strona koszty staran, sczegolnie wraz z IUI (nie mwoiac juz o in vitro) to na pewno wiecej niz 300-400 zl miesiecznie.
a jeszcze dochodzi taka rzecz - pisze oczwiscie tylko swoje zdanie - ze bedac juz w ciazy duzo latwiej jest odmowiac sobie roznych rzeczy. jesli Ci sie kolejne lata nie udaje mimo tylu staran, kostzow, a przede wszystkim zawiedzionych uczuc i nadziei, to dla zdrowia psychicznego potrzebujesz gdzeis wyjsc, wyjechac, napic sie dobrego drinka czy pojsc do kina. ciaza jako ten stan wyczekany, wynagradza Ci potem te ewentualne braki...
moze Makarena :)
chociaz obawiam sie, ze mimo wszystko jak przyjdzie co do czego, to nadzieja sie obudzi, nawet wbrew nadziei :)
Gabi, jest torche racji w tym co piszesz, choc z drugiej strona koszty staran, sczegolnie wraz z IUI (nie mwoiac juz o in vitro) to na pewno wiecej niz 300-400 zl miesiecznie.
a jeszcze dochodzi taka rzecz - pisze oczwiscie tylko swoje zdanie - ze bedac juz w ciazy duzo latwiej jest odmowiac sobie roznych rzeczy. jesli Ci sie kolejne lata nie udaje mimo tylu staran, kostzow, a przede wszystkim zawiedzionych uczuc i nadziei, to dla zdrowia psychicznego potrzebujesz gdzeis wyjsc, wyjechac, napic sie dobrego drinka czy pojsc do kina. ciaza jako ten stan wyczekany, wynagradza Ci potem te ewentualne braki...
Nie no na pewno macie rację, napisalam tak, bo serce mi ściska jak czytam prośby matek o ubranka, czy pieluchy..Ale prawda jest taka, że nawet jak się ma na dzień dzisiejszy odpowiednie środki, to za pół roku może być inaczej i odwrotnie - życie
Pozdrowionka dla Ciebie ja-dwisia i udanego wyjazdu :)
Pozdrowionka dla Ciebie ja-dwisia i udanego wyjazdu :)