Widok
Na pewno masz rację w tym co mówisz, ale myślę, że to jest indywidualna sprawa każdej pary. W moim związku seks nigdy nie był na pierwszym miejscu, czasami w ogóle go nie było i ani partnerowi, ani mi to nie przeszkadzało. Do niczego się nie zmuszamy, nikt tego tak nie odczuwa, kochamy się, chcemy mieć dziecka i dla nas zbliżenia poza owulacją i w owulację od niczego się nie różnią, mamy po prostu tą słodką świadomość, że może uda się począć nowe życie, a to dodaje jedynie podekscytowania.
ps. Pomijając jedną sytuację, do której mogę się z ubolewaniem przyznać, że w tamtym cyklu wywarłam wpływ na mężusiu, źle się czuł, a ja po prostu wykorzystałam ;P Ale takie sytuacje zdarzają się też wśród par, które nie starają się o dzidzie ;-)
ps. Pomijając jedną sytuację, do której mogę się z ubolewaniem przyznać, że w tamtym cyklu wywarłam wpływ na mężusiu, źle się czuł, a ja po prostu wykorzystałam ;P Ale takie sytuacje zdarzają się też wśród par, które nie starają się o dzidzie ;-)
Czasami dobre rzeczy można tu było przeczytać. Chciałam się dołaczyć, ale się przeraziłam. Mam ponad 30 lat, 15-letni związek (11 lat po slubie), od 5 lat się staramy. Stracilam dziecko. Mogłabym opisAć chyba połwę trójmiejskich lekarzy, wszelkie badania (hormony, drożnośc, hsg, endo, nawet polip, tarczycę oraz badania faceta i pewnie cos jeszcze). Miałam moment, że współżyliśmy (kochalismy się, był seks itd. - tylko błagam, bez "przytulanek") na zawołanie, na owulację, bo pęcherzyk, bo lekarz powiedział, że teraz, bo wyliczanki, bo mamy urlop (więc jesteśmy wypoczęci), bo... milion róznych rzeczy. I nic. Cos tam mamy stwierdzone, cos tam się nie klei, ale bez przesady, nie sa to wielkie problemy. Tylko takie współżycie na zawołanie to niestety, lekka masakra. Co z uczuciami, co z przeżyciami, co z tym wszystkim skąd dzieci się biorą? Z miłości, pożadania, z pragnienia? NIe można maszynowo, nie da rady. Nie doprowadzcie do tego, ze bedziecie maszynami. Po tych kilku latach jedyne, co powiem, to tyle, ze uwazjacie, bo takie praktyczne podjescie bardzo oddala. I trudno jest wrocic do prawdziwej milosci, ktora polaczyla. Niech seks bedzie przyjemnoscia w kazdym wydaniu, nie tylko powodem do rozmnazania. Bo jesli dziecka nie bedzie, to co zostanie?
Nie chce mentorowac, bo tu wiele juz takich madrych bylo. NIe chce dyskusji. Nie chce sporów. Ciężko było nie robić co miesiąc testów itp. Teraz jest normalnie, jesteśmy razem znowu, cokolwiek się zdarzy. Jest medycyna, jest wspólna wiara. Tylko nie mechanika, to nie da rady. I wiem, kiedy bedę robić test.
Zycze tylko pozytywnych wyników.
Nie chce mentorowac, bo tu wiele juz takich madrych bylo. NIe chce dyskusji. Nie chce sporów. Ciężko było nie robić co miesiąc testów itp. Teraz jest normalnie, jesteśmy razem znowu, cokolwiek się zdarzy. Jest medycyna, jest wspólna wiara. Tylko nie mechanika, to nie da rady. I wiem, kiedy bedę robić test.
Zycze tylko pozytywnych wyników.
Kurcze dziewczyny! Wróciłam z Invicty...wkurzyłam się, bo przegapiłam owulację! Nie wiem jak mogło się tak stać. Kurdę!!! Dziś mój 19 d.c. W poprzednim cyklu owulację miałam 20-22 d.c. a teraz 16-17! Dr powiedział, że jest ślad po owu i że była pewnie 2 dni temu. A miałam przyjść do niego 16-17 dnia cyklu, ale w pracy wszyscy na urlopach i nie mogłam się urwać, a dopiero dziś dr był po południu. Normalnie fuck!
I teraz najgorsze jest to, że byłam pewna, że owu przede mną więc się nie przytulaliśmy z mężem - dopiero w poniedziałek po ok 5 dniowej przerwie. I albo to wystarczyło i się wstrzeliliśmy akurat w owu, albo było za późno. No wiecznie coś...echhh jak ja mogłam to przegapić. W przyszłym cyklu nie ma, że zmęczeni kurcze, tylko działamy od 12 dnia cyklu i tyle...zła jestem ;-/
I teraz najgorsze jest to, że byłam pewna, że owu przede mną więc się nie przytulaliśmy z mężem - dopiero w poniedziałek po ok 5 dniowej przerwie. I albo to wystarczyło i się wstrzeliliśmy akurat w owu, albo było za późno. No wiecznie coś...echhh jak ja mogłam to przegapić. W przyszłym cyklu nie ma, że zmęczeni kurcze, tylko działamy od 12 dnia cyklu i tyle...zła jestem ;-/
Niektóre kobiety tak już po prostu mają, że lubią się wtrącać w nie swoje sprawy i wywierać wpływ. U mnie jest odwrotna sytuacja, jak mąż powiedział mamie, że staramy się o dziecko, to zaczęła go przekonywać, że może niepotrzebnie i żebyśmy poczekali, czy coś takiego, tak naprawdę to niewiadomo o co jej chodziło ;-) już ma wnuki, bo mąż ma dziecko z poprzedniego małżeństwa, 2 lata temu jego brat doczekał się potomstwa, więc ma co robić i nie potrzebuje. Ale szczerze to nawet się tym nie przejęłam, jej sprawa co sobie tam myśli. I Tobie radzę to samo, chociaż na pewno jest Ci trudno jeśli z nią mieszkasz
Macie chyba rację i może na prawde odpuszczę sobie na razie te badania - porozmawiam jeszcze z moim mężusiem co o tym sądzi. Dziecko bardzo byśmy już chcieli mieć i dlatego zaczęliśmy starania ale moja teściowa zachowuje się jak bym była już dobrze po 40-stce i wstrzymywała się jeszcze z decyzja o dziecku. A ja uważam że jestem w odpowiednim wieku aby już się starać ale nie ma co panikować. Nie rozumiem jej bo ona zama urodziła pierwsze dziecko jak była w podobnym wieku jak ja teraz, więc nie wiem o co jej chodzi.
Slonko, tak jak piszesz, to jest tylko i wyłacznie Wasza sprawa i w ogóle się nie przejmuj takimi tekstami, olewaj. A skoro masz takie podejście jakie masz i uważasz, że macie jeszcze czas na dziecko, to naprawdę proponuje Ci troszkę odpuścić i po prostu cieszyć się sobą :) A dzidzia pojawi się szybciej niż myślisz, nie radzę Ci robić jeszcze badań, zrobisz jedno, zaczną się następne, ja wiem, że dla mnie byłoby to zabójstwo, dlatego mimo, że ponad rok się nie zabezpieczamy nie nalegam na nie, nie daj Boże jakieś nie byłyby idealne i bym zamęczyła sama siebie, a przecież wiesz, że jeśli chodzi o ciąże to wszystko może się zdarzyć, właśnie gin mi opowiadał w poniedziałek, że w jego karierze zawodowej zdarzyły się dwie pacjentki, które usunęły niechcianą ciąże, a już w następnym cyklu od zabiegu zaszły w następną! Jak coś ma się zdarzyć to się zdarzy. Dlatego dajcie sobie jeszcze pół roku, a dopiero później będziesz się zamartwiać.
ps. zrobiłam testa, ani pół kreseczki, jestem już spokojna :) a zmęczenie za pewne od wrażeń ;-)
ps. zrobiłam testa, ani pół kreseczki, jestem już spokojna :) a zmęczenie za pewne od wrażeń ;-)
Dzięki dziewczyny! Wiem że jeszcze krótko się staramy i nie ma co panikować, ale wolę dla własnego spokoju psychicznego zrobić jakieś badania i wiedzieć że "wina" nie stoi po naszej stronie tylko natury :) Denerwują mnie tylko teksty mojego brata "co to takiego zrobić sobie dziecko?" - jak sami wpadli i tylko dlatego za 1,5 miesiąca zostanie ojcem, albo mojej teściowej z którą mieszkam "nie ma co czekać tak długo" - a ja mam nie całe 25 lat i jestem niecały rok po ślubie więc nie uważam że to długo, wręcz przeciwie uważam że mamy jeszcze czas i nie zamierzam się jej tłumaczyc że już się staramy, bo to nasz sprawa. Ale jak to wszystko słysze to poprostu szlag mnie trafia!
Julia wkręcanie sobie objawów u kobiet, które chcą być w ciąży to całkowicie normalna sprawa :P zaczekaj do piątku, jak @ nie przyjdzie to rób testa :)
Michałowa daj znać po usg jak tam Twój pęcherzyk się ma ;-)
Ja dzisiaj po pracy kupie kolejny test, dalej padnięta jestem masakrycznie, naczytałam się o ciąży pozamacicznej i że hcg wtedy nie spada, tylko rośnie, musze sprawdzić. A poza tym wszystko ok, już mam dobry humor ;-)
Michałowa daj znać po usg jak tam Twój pęcherzyk się ma ;-)
Ja dzisiaj po pracy kupie kolejny test, dalej padnięta jestem masakrycznie, naczytałam się o ciąży pozamacicznej i że hcg wtedy nie spada, tylko rośnie, musze sprawdzić. A poza tym wszystko ok, już mam dobry humor ;-)
Słonko ja bym się jeszcze wstrzymała z badaniami,
miałam podobnie,
ale mi lekarz powiedział, że tabletki anty w każdym organiźmie robią inne spustoszenie, i endometrium może "dochodzić do siebie" nawet ponad pół roku,
udało nam się zajść po 8 miesiącach starań
miałam podobnie,
ale mi lekarz powiedział, że tabletki anty w każdym organiźmie robią inne spustoszenie, i endometrium może "dochodzić do siebie" nawet ponad pół roku,
udało nam się zajść po 8 miesiącach starań
Emilia 14.11.2009
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ