Widok
Czasami dobre rzeczy można tu było przeczytać. Chciałam się dołaczyć, ale się przeraziłam. Mam ponad 30 lat, 15-letni związek (11 lat po slubie), od 5 lat się staramy. Stracilam dziecko. Mogłabym opisAć chyba połwę trójmiejskich lekarzy, wszelkie badania (hormony, drożnośc, hsg, endo, nawet polip, tarczycę oraz badania faceta i pewnie cos jeszcze). Miałam moment, że współżyliśmy (kochalismy się, był seks itd. - tylko błagam, bez "przytulanek") na zawołanie, na owulację, bo pęcherzyk, bo lekarz powiedział, że teraz, bo wyliczanki, bo mamy urlop (więc jesteśmy wypoczęci), bo... milion róznych rzeczy. I nic. Cos tam mamy stwierdzone, cos tam się nie klei, ale bez przesady, nie sa to wielkie problemy. Tylko takie współżycie na zawołanie to niestety, lekka masakra. Co z uczuciami, co z przeżyciami, co z tym wszystkim skąd dzieci się biorą? Z miłości, pożadania, z pragnienia? NIe można maszynowo, nie da rady. Nie doprowadzcie do tego, ze bedziecie maszynami. Po tych kilku latach jedyne, co powiem, to tyle, ze uwazjacie, bo takie praktyczne podjescie bardzo oddala. I trudno jest wrocic do prawdziwej milosci, ktora polaczyla. Niech seks bedzie przyjemnoscia w kazdym wydaniu, nie tylko powodem do rozmnazania. Bo jesli dziecka nie bedzie, to co zostanie?
Nie chce mentorowac, bo tu wiele juz takich madrych bylo. NIe chce dyskusji. Nie chce sporów. Ciężko było nie robić co miesiąc testów itp. Teraz jest normalnie, jesteśmy razem znowu, cokolwiek się zdarzy. Jest medycyna, jest wspólna wiara. Tylko nie mechanika, to nie da rady. I wiem, kiedy bedę robić test.
Zycze tylko pozytywnych wyników.
Nie chce mentorowac, bo tu wiele juz takich madrych bylo. NIe chce dyskusji. Nie chce sporów. Ciężko było nie robić co miesiąc testów itp. Teraz jest normalnie, jesteśmy razem znowu, cokolwiek się zdarzy. Jest medycyna, jest wspólna wiara. Tylko nie mechanika, to nie da rady. I wiem, kiedy bedę robić test.
Zycze tylko pozytywnych wyników.
Na pewno masz rację w tym co mówisz, ale myślę, że to jest indywidualna sprawa każdej pary. W moim związku seks nigdy nie był na pierwszym miejscu, czasami w ogóle go nie było i ani partnerowi, ani mi to nie przeszkadzało. Do niczego się nie zmuszamy, nikt tego tak nie odczuwa, kochamy się, chcemy mieć dziecka i dla nas zbliżenia poza owulacją i w owulację od niczego się nie różnią, mamy po prostu tą słodką świadomość, że może uda się począć nowe życie, a to dodaje jedynie podekscytowania.
ps. Pomijając jedną sytuację, do której mogę się z ubolewaniem przyznać, że w tamtym cyklu wywarłam wpływ na mężusiu, źle się czuł, a ja po prostu wykorzystałam ;P Ale takie sytuacje zdarzają się też wśród par, które nie starają się o dzidzie ;-)
ps. Pomijając jedną sytuację, do której mogę się z ubolewaniem przyznać, że w tamtym cyklu wywarłam wpływ na mężusiu, źle się czuł, a ja po prostu wykorzystałam ;P Ale takie sytuacje zdarzają się też wśród par, które nie starają się o dzidzie ;-)
Tak jak pisze Gabi - seks przed staranimi o dziecko i teraz od przeszło roku niczym się u nas nie różni. Stramy się zawsze o sobie pamiętać.
I jestem już tak długo z mężem, że zdążyliśmy zbudować pod naszym związkiem solidny fundament.
Ale rzeczywiście, czasami w okolicach owulacji, pomimo np. zmęczenia trzeba się "zmusić". Ale za chwilę robi się przyjemnie, więc też tak do końca to nie jest na siłę.
I jestem już tak długo z mężem, że zdążyliśmy zbudować pod naszym związkiem solidny fundament.
Ale rzeczywiście, czasami w okolicach owulacji, pomimo np. zmęczenia trzeba się "zmusić". Ale za chwilę robi się przyjemnie, więc też tak do końca to nie jest na siłę.
Dużo racji jest w tym co pisze Agnieszka. Ale jak tu zapomnieć, że jest okres okołoowulacyjny? Jak na razie ja nie potrafię.
A propo - ja miałam wczoraj owu. Też jestem zła - wolałabym dopiero dzisiaj. Przyspieszyło się pewnie przez to HSG.
Michałowa - może przez branie Clo Twoje cykle ulegną skróceniu? To chyba byłoby dobrze?
A propo - ja miałam wczoraj owu. Też jestem zła - wolałabym dopiero dzisiaj. Przyspieszyło się pewnie przez to HSG.
Michałowa - może przez branie Clo Twoje cykle ulegną skróceniu? To chyba byłoby dobrze?
Asiu, no najwidoczniej. Zupełnie teraz nie wiem jakie teraz są te cykle ;-).
Najgorsze jest to, że chyb przez te wszystkie hormony zupełnie nie potrafię zaobserwować u siebie śluzu płodnego. Testów owu nie robiłam, bo lekarz odrdzał i masz babo placek ;-).
No nic, co ma być to będzie. Może akurat się wstrzeliliśmy, jeśli nie, nie będę się załamywać tylko działać dalej.
I ja też nie potrafię nie myśleć o owulacji. Kiedy przyjmuje się leki i monitoruje się cykl u lekarza, nie możliwe jest aby o dniach płodych nie mysleć...
Najgorsze jest to, że chyb przez te wszystkie hormony zupełnie nie potrafię zaobserwować u siebie śluzu płodnego. Testów owu nie robiłam, bo lekarz odrdzał i masz babo placek ;-).
No nic, co ma być to będzie. Może akurat się wstrzeliliśmy, jeśli nie, nie będę się załamywać tylko działać dalej.
I ja też nie potrafię nie myśleć o owulacji. Kiedy przyjmuje się leki i monitoruje się cykl u lekarza, nie możliwe jest aby o dniach płodych nie mysleć...
Witam, mam pytanie dotyczące testów owulacyjnych.
Taki test wykonałam 28 o godz. 22 i była widoczna druga kreseczka ciut ciemniejsza od kontrolnej - nastąpiło przytulanko :)
Wczoraj tj 29 kreseczka była wyraźnie ciemniejsza od kontrolnej, ale przytulanka nie było - miało być dzisiaj o 17, jednak nie będzie :(.
Dziś 30 lipca test III wykonany o 14 i druga kreseczka jest już słabsza, jaśniejsza od kontrolnej.
Czy waszym zdaniem to przytulanko z 28 wystarczy?
Wiadomo, że najlepszy moment był po 29 lipca, czy próbować dzisiaj w nocy?
Z góry dziękuję za radę!
pozdrawiam
Taki test wykonałam 28 o godz. 22 i była widoczna druga kreseczka ciut ciemniejsza od kontrolnej - nastąpiło przytulanko :)
Wczoraj tj 29 kreseczka była wyraźnie ciemniejsza od kontrolnej, ale przytulanka nie było - miało być dzisiaj o 17, jednak nie będzie :(.
Dziś 30 lipca test III wykonany o 14 i druga kreseczka jest już słabsza, jaśniejsza od kontrolnej.
Czy waszym zdaniem to przytulanko z 28 wystarczy?
Wiadomo, że najlepszy moment był po 29 lipca, czy próbować dzisiaj w nocy?
Z góry dziękuję za radę!
pozdrawiam
Ja-dwisia - mam tak samo. :) Często czytam: wyjeźdzcie na urlop, wyluzujcie się. A my obojętnie gdzie pojedziemy, to zawsze żal nam polegiwać bezczynnie i chcemy wszystko zobaczyć. A efekt jest taki, że wspaniale wypoczywamy psychicznie, ale taki urlop to olbrzymi wysiłek fizyczny i z przytulankami różnie bywa. :)