Widok
witam się sobotnio w weekendowym wątku :)
domek posprzątany na błysk, siedzę sobie z kotem i popijam winko zrobione przez mojego kolegę, w wielkim kielichu - to lubię! :))
Jadwisia - odnośnie wątku z weselnika - iść do ołtarza z ojcem czy z narzeczonym - ja nie mogę się zdecydować, czy poprosić tatę, by mnie poprowadził do ołtarza, czy iść z Lubym, na jedną i drugą opcję mam ochotę :) ale spodobało mi się bardzo to, jak Ty z mężem szłaś - do ołtarza, do sakramentu za rączkę, jak narzeczeni, a jako małżeństwo wracaliście pod rękę :) fajne :)
domek posprzątany na błysk, siedzę sobie z kotem i popijam winko zrobione przez mojego kolegę, w wielkim kielichu - to lubię! :))
Jadwisia - odnośnie wątku z weselnika - iść do ołtarza z ojcem czy z narzeczonym - ja nie mogę się zdecydować, czy poprosić tatę, by mnie poprowadził do ołtarza, czy iść z Lubym, na jedną i drugą opcję mam ochotę :) ale spodobało mi się bardzo to, jak Ty z mężem szłaś - do ołtarza, do sakramentu za rączkę, jak narzeczeni, a jako małżeństwo wracaliście pod rękę :) fajne :)
mhmhmhm ale masz fajnie Caes z tym winkiem :)
ja niestety z kawką dostałam takie trudne tłumaczenie, że od godziny siedzę nad pierwszym akapitem :/
co do ołtarza - bardzo ładnie to wygląda jak Tata prowadzi.
ale powiem Ci, że ta droga do ołtarza to też przeżycie - i jakoś po błogosławieństwie też pasuje iść razem.
co do tego, że trzymaliśmy się za ręce, to myśmy tego nie planowali, jakoś tak intuicyjnie to zrobiliśmy, a potem dużo ludzi mówiło, że ładnie to wyglądało :)
czego nie wybierzesz, będzie fajnie :)
ja niestety z kawką dostałam takie trudne tłumaczenie, że od godziny siedzę nad pierwszym akapitem :/
co do ołtarza - bardzo ładnie to wygląda jak Tata prowadzi.
ale powiem Ci, że ta droga do ołtarza to też przeżycie - i jakoś po błogosławieństwie też pasuje iść razem.
co do tego, że trzymaliśmy się za ręce, to myśmy tego nie planowali, jakoś tak intuicyjnie to zrobiliśmy, a potem dużo ludzi mówiło, że ładnie to wyglądało :)
czego nie wybierzesz, będzie fajnie :)
cześć sobotnio:)
u nas lekkie zamieszkanie w domu i ostre porzadki:) kupilismy wczoraj w Ikei duże kieliszki i mieliśmy wczoraj na wieczór wypic winko, ale Mąż się zlitował nad moimi plecami, zrobił mi masaż, w czasie którego zasnełam i nici z winka :) dziś chyba też nie wypijemy, bo jak dobrze pójdzie to wybywamy wieczorem do znajomych. ale w tygodnia na pewno się uda:) Miłego po południa:)
u nas lekkie zamieszkanie w domu i ostre porzadki:) kupilismy wczoraj w Ikei duże kieliszki i mieliśmy wczoraj na wieczór wypic winko, ale Mąż się zlitował nad moimi plecami, zrobił mi masaż, w czasie którego zasnełam i nici z winka :) dziś chyba też nie wypijemy, bo jak dobrze pójdzie to wybywamy wieczorem do znajomych. ale w tygodnia na pewno się uda:) Miłego po południa:)
Teraz sączę piwko :) Zamówiliśmy obiadek dzisiaj, choć cały gar zupy ogórkowej w lodówce stoi :) Pobudzam apetyt tym piwkiem mniam :)
Jadwisia, powodzenia w tłumaczeniu :)
Mój Luby stwierdził, że jest mu to obojętne czy tata mnie zaprowadzi czy ze mną pójdzie... jak wolę... grrr... Cały czas się waham, ale powoli skłaniam się ku pójściu z narzeczonym za łapkę :)) Zwłaszcza, że niby mu obojętne, ale jednak nie chciałby stać jak sierota przy ołtarzu i czekać :))
Jadwisia, powodzenia w tłumaczeniu :)
Mój Luby stwierdził, że jest mu to obojętne czy tata mnie zaprowadzi czy ze mną pójdzie... jak wolę... grrr... Cały czas się waham, ale powoli skłaniam się ku pójściu z narzeczonym za łapkę :)) Zwłaszcza, że niby mu obojętne, ale jednak nie chciałby stać jak sierota przy ołtarzu i czekać :))
My też jakoś tak sami z siebie za rączki się trzymaliśmy idąc do ołtarza :)
Co do prowadzenia przez tatę to moim zdaniem to nie jest nasza tradycja-tylko (chyba) anglosaska? i jakoś do mnie nie przemawia... tym bardziej jak młodzi będą mieli przed ślubem błogosławieństwo, ale to tylko moje zdanie-każdy robi jak mu pasuje i się podoba :)
Co do prowadzenia przez tatę to moim zdaniem to nie jest nasza tradycja-tylko (chyba) anglosaska? i jakoś do mnie nie przemawia... tym bardziej jak młodzi będą mieli przed ślubem błogosławieństwo, ale to tylko moje zdanie-każdy robi jak mu pasuje i się podoba :)
Witam sie sobotnie wieczornie :)
dziś byliśmy u mojej mamy, nasza księżniczka sie wybiegała( w sumie w jej wieku i z jej kondycja to raczej wychodziła) na działce za wszystkie czasy, popołudniu pojechaliśmy na zakupy i dopiero niedawno zlądowaliśmy w domku , zabieram sie teraz za robienie kolacji, a mój M. juz robi nam drineczki- gin z tonikiem i cytrynką mniam :P
Miłego sobotniego wieczorku życze i niedzieli :)
dziś byliśmy u mojej mamy, nasza księżniczka sie wybiegała( w sumie w jej wieku i z jej kondycja to raczej wychodziła) na działce za wszystkie czasy, popołudniu pojechaliśmy na zakupy i dopiero niedawno zlądowaliśmy w domku , zabieram sie teraz za robienie kolacji, a mój M. juz robi nam drineczki- gin z tonikiem i cytrynką mniam :P
Miłego sobotniego wieczorku życze i niedzieli :)
hej a myśmy byli w Makro, wydaliśmy STRASZNĄ ilość kasy ;)
no nic, ale mamy zapasy różnych rzeczy na minimum pół roku :)
a teraz zjedliśmy obiadokolację i ja siadłam do tłumaczenia, potłumaczę z godzinkę/dwie i potem sobie wypijemy po drineczku. strasznie dawno nie piliśmy żubrówki z sokiem jabłkowym i dziś właśnie kupiliśmy (żubrówka była w takim kaftaniku śmiesznym, który trzyma temperaturę i nazywa się żubranko - widziałyście to już? fajowe ;))
Lil o tych wszystkich tematach najwięcej dowiesz się na sąsiednim forum weselnik, tam było już dużo dyskusji nt. błogosławieństwa, co i jak, co w zamian w różnych sytuacjach rodzinnych itp. generalnie chodzi o to, że przed wyjściem z domu rodzice błogosławią narzeczonych i mówią im kilka wzruszających słów.
no nic, ale mamy zapasy różnych rzeczy na minimum pół roku :)
a teraz zjedliśmy obiadokolację i ja siadłam do tłumaczenia, potłumaczę z godzinkę/dwie i potem sobie wypijemy po drineczku. strasznie dawno nie piliśmy żubrówki z sokiem jabłkowym i dziś właśnie kupiliśmy (żubrówka była w takim kaftaniku śmiesznym, który trzyma temperaturę i nazywa się żubranko - widziałyście to już? fajowe ;))
Lil o tych wszystkich tematach najwięcej dowiesz się na sąsiednim forum weselnik, tam było już dużo dyskusji nt. błogosławieństwa, co i jak, co w zamian w różnych sytuacjach rodzinnych itp. generalnie chodzi o to, że przed wyjściem z domu rodzice błogosławią narzeczonych i mówią im kilka wzruszających słów.
hehe :) no to czekam na jakieś oświadczyny... :), chociaż nawet teraz czasem juz jestem nazywana żonką mimo tego, że obrączki na palcu jeszcze nie nosze, ale to chyba z powodu naszego stażu wspólnego mieszkania :) czasem sie smieje do mojego M., że jeszcze nie mieliśmy slubu, a juz zachowujemy sie jak stare małżeństwo :)
U nas to raczej kwestia finansowa ma duzy wpływ na ta decyzje, bo my oboje chcemy ślubu i jakby Ktos nam go fundnął to mozemy brac nawet za tydzień :), jak narazie nie stać nas na wesele, jak sie wkurze to weźmiemy ślub bez niego jeszcze w tym roku, tylko musiałabym mojego M przekonać, bo on chce ślub + wesele, a jak dla mnie może być sam ślub :)
zawsze możecie zrobić wesele na którąś rocznicę ślubu ;)
ale no nie to samo...
zależy Ci bardziej na ślubie formalnym, cywilnym, czy kościelnym?
bo można wziąć też najpierw tylko cywilny, a wesele zrobić za jakiś czas po kościelnym.
ale w drugą stronę chyba nie można niestety, wziąć tylko kościelny bez cywilnego (a za jakiś czas po cywilnym wesele ;))
ale no nie to samo...
zależy Ci bardziej na ślubie formalnym, cywilnym, czy kościelnym?
bo można wziąć też najpierw tylko cywilny, a wesele zrobić za jakiś czas po kościelnym.
ale w drugą stronę chyba nie można niestety, wziąć tylko kościelny bez cywilnego (a za jakiś czas po cywilnym wesele ;))
Jesteśmy oby dwoje zdecydowani na konkordatowy od razu, no zobaczymy jak to będzie, albo w tym roku tylko ślub, albo poczekamy i za rok/dwa ślub +wesele najważniejsze jest to, że nikt nas nie pogania i nie mówi, że już teraz powinniśmy itp. chociaz wiem/ czuje, że "teściowa" bardzo by chciała, żeby to było jak najszybciej, ale stara sie nie wtrącać :)
witam sie niedzielnie...ja zaraz na zakupy jade...
ja-dwisiu: kupilam taka zubowke jak jechalam do londku z gda w grudniu. niezly bajer, a robi furire, bo fajnie to wyglada;-)))
my musimy kupic dwie rzeczy: kanape i stol z krzeslami, bo az wstyd, bo 1,5 po kupnie swojego m, nadal nie mamy...
niezappominajko...ja strasznie wahalam sie ze slubem...tzn. ja nie chcialam, dlatego zareczeni bylismy 4 lata, zanim wzielam slub. ja zawsze mowilam , ze cywilny, a moj T chcial konkordatowy, a dla mnie nie mialo to roznicy, wiedzialam tylko, ze jak konkordat to w gdansku albo sopocie. wesele chcialm jak najmniejsze i moich gosci bylo 30, natomiast okolo 70 gosci ze strony mojego meza. nie zaluje, ze mialam takie wesele, bo czasami nie masz wplywu na to jak wielka jest twoja rodzina. a koszt faktycznie wysoki...mysmy kupili dom, a za 4 miesiace slub, wiec tym bardziej budzet troche nadwyrezyl sie, ale dalismy rade, bez zadnych extra kredytow. wiec mam nadzieje, ze szybciej niz pozniej.
ceas, ja bylam pozbawiona tego problemu kto prowadzi, bo ja taty nie mam. szlam z mezam pod reke, i dzieki Bogu, bo nie doszlabym sama, tak nogi trzesly sie jak galareta
ja-dwisiu: kupilam taka zubowke jak jechalam do londku z gda w grudniu. niezly bajer, a robi furire, bo fajnie to wyglada;-)))
my musimy kupic dwie rzeczy: kanape i stol z krzeslami, bo az wstyd, bo 1,5 po kupnie swojego m, nadal nie mamy...
niezappominajko...ja strasznie wahalam sie ze slubem...tzn. ja nie chcialam, dlatego zareczeni bylismy 4 lata, zanim wzielam slub. ja zawsze mowilam , ze cywilny, a moj T chcial konkordatowy, a dla mnie nie mialo to roznicy, wiedzialam tylko, ze jak konkordat to w gdansku albo sopocie. wesele chcialm jak najmniejsze i moich gosci bylo 30, natomiast okolo 70 gosci ze strony mojego meza. nie zaluje, ze mialam takie wesele, bo czasami nie masz wplywu na to jak wielka jest twoja rodzina. a koszt faktycznie wysoki...mysmy kupili dom, a za 4 miesiace slub, wiec tym bardziej budzet troche nadwyrezyl sie, ale dalismy rade, bez zadnych extra kredytow. wiec mam nadzieje, ze szybciej niz pozniej.
ceas, ja bylam pozbawiona tego problemu kto prowadzi, bo ja taty nie mam. szlam z mezam pod reke, i dzieki Bogu, bo nie doszlabym sama, tak nogi trzesly sie jak galareta
halo :)
co do problemów ołtarzowych - coraz bardziej skłaniam się ku temu, by iść do ołtarza z narzeczonym, ale mam jeszcze czas, by się zastanowić :) dzisiaj byliśmy wybierać obrączki :) jedna wielka klapa - nie możemy się dogadać :) podobają nam się zupełnie różne i żadne nie chce ustąpić :) odwiedziliśmy kilku jubilerów, generalnie wszędzie jest to samo, ceny najprzystępniejsze odnotowaliśmy w "Yes", ale co z tego... :) chyba trzeba będzie rzucać monetą hehe ;)
do jutra dziewczyny, jutro od nowa zaczynamy... :)
co do problemów ołtarzowych - coraz bardziej skłaniam się ku temu, by iść do ołtarza z narzeczonym, ale mam jeszcze czas, by się zastanowić :) dzisiaj byliśmy wybierać obrączki :) jedna wielka klapa - nie możemy się dogadać :) podobają nam się zupełnie różne i żadne nie chce ustąpić :) odwiedziliśmy kilku jubilerów, generalnie wszędzie jest to samo, ceny najprzystępniejsze odnotowaliśmy w "Yes", ale co z tego... :) chyba trzeba będzie rzucać monetą hehe ;)
do jutra dziewczyny, jutro od nowa zaczynamy... :)
witam się wieczornie :)
Izulucha ja też nie zastanawiałam się nad tym ołtarzem, bo mój Tata nie żyje...
ale myślę, że iść z Narzeczonym też jest fajnie, zresztą trochę szkoda mi tych Panów Młodych stojących samemu przy ołtarzu ;)
Niezapominajka będę trzymać kciuki za Was, żeby Wam się udał taki ślub jak sobie wymarzycie :)
miłego dnia jutro Dziewczyny, ja dopiero wieczorkiem zajrzę.
aha, zastanówcie się nad forumowym spotkaniem w piątek, fajnie byłoby Was zobaczyć na żywo :)
Izulucha ja też nie zastanawiałam się nad tym ołtarzem, bo mój Tata nie żyje...
ale myślę, że iść z Narzeczonym też jest fajnie, zresztą trochę szkoda mi tych Panów Młodych stojących samemu przy ołtarzu ;)
Niezapominajka będę trzymać kciuki za Was, żeby Wam się udał taki ślub jak sobie wymarzycie :)
miłego dnia jutro Dziewczyny, ja dopiero wieczorkiem zajrzę.
aha, zastanówcie się nad forumowym spotkaniem w piątek, fajnie byłoby Was zobaczyć na żywo :)
Cześć dziewczyny
Właśnie robie kawe, bo jestem niewyspana :/ spałam jakieś 4h w sumie, moją dobrą sąsiadke piętro niżej zabierali w nocy do szpitala i byłam zdenerwowana i jakos nie mogłam spać i właśnie dostałam smsa, że zmarła :( w takich chwilach jestem zła na wszystko i mam dość życia skoro ono jest tak niesprawiedliwe, była super babka, nie miała jeszcze 50, a w kwietniu miał sie jej urodzic pierwszy wnuk :(
Właśnie robie kawe, bo jestem niewyspana :/ spałam jakieś 4h w sumie, moją dobrą sąsiadke piętro niżej zabierali w nocy do szpitala i byłam zdenerwowana i jakos nie mogłam spać i właśnie dostałam smsa, że zmarła :( w takich chwilach jestem zła na wszystko i mam dość życia skoro ono jest tak niesprawiedliwe, była super babka, nie miała jeszcze 50, a w kwietniu miał sie jej urodzic pierwszy wnuk :(
dzień dobry!
Niezapominajka, przykre wieści :( Ale co poradzić, życie paradoksalnie jest nierozerwalnie związane ze śmiercią... heh...
Ja dopiero dotarłam do pracy... Wiadomo - spadł śnieg i zaskoczył kierowców autobusów... Mój autobus nie przyjechał, godzinę sterczałam czekając na kolejny kurs... Zmarzłam jak głupia ;/
Niezapominajka, przykre wieści :( Ale co poradzić, życie paradoksalnie jest nierozerwalnie związane ze śmiercią... heh...
Ja dopiero dotarłam do pracy... Wiadomo - spadł śnieg i zaskoczył kierowców autobusów... Mój autobus nie przyjechał, godzinę sterczałam czekając na kolejny kurs... Zmarzłam jak głupia ;/
Z 2h opóźnieniem i ja się witam :). Rano byłam u lekarza i dopiero teraz dotarłam do pracy. Potwierdzam -warunki na drodze mało przyjazne.
Zakochana, pytałam się o kremy dla cery naczynkowej i lekarka powiedziała,że praktycznie, każde dostępne w aptekach są dobre, no ale wiadomo każda cera jest inna, konkretnej firmy nie polecała.
Lekarka mało konkretna i jakoś mnie nie przekonała do siebie, zobaczymy czy to co mi przepisała zadziała.
A teraz herbatka i papierkowa robota.
Zakochana, pytałam się o kremy dla cery naczynkowej i lekarka powiedziała,że praktycznie, każde dostępne w aptekach są dobre, no ale wiadomo każda cera jest inna, konkretnej firmy nie polecała.
Lekarka mało konkretna i jakoś mnie nie przekonała do siebie, zobaczymy czy to co mi przepisała zadziała.
A teraz herbatka i papierkowa robota.
Dziewczyny wiem, ze już pytałam o to kiedyś, ale zapytam jeszcze raz :) przyjmowałyście w tym roku kolęde?, ja mam w czwartek, omijając to, że pewnie będzie kazanie na temat grzesznego zwiazku to nie wiem ile dac w kopercie i czy wogóle dać, bo jak dla mnie to te koperty to lekka przesada, w zeszłym roku dałam 20zł a znajoma mnie obśmiała i powiedziała, że ona by sobie takiego wstydu nie robiła, juz jej nic nie odpowiedziałam wtedy, bo nie chciałam wdawać sie w bezsensowna dyskusje, w końcu każdy ma inne zdanie na ten temat
My kolędy nie przyjmujemy. Pomijając fakt, że nie rozumiem owego dawania kopert na kolędzie (bo niby z jakiego powodu mam księdzu płacić?), to chyba daje się przysłowiowe "co łaska", czyli tyle, na ile kogoś stać i ile uważa za stosowne, a nie kto da więcej... Także zachowanie koleżanki było nieeleganckie ;)
Cześć Kropusia :)
Ja się nie mogę z papierkami od rana uporać, ale na szczęście u mnie też sterta maleje :).
Jeszcze od rana nic nie jadłam ale presja czasu jakoś sprawia,że nie jestem głodna. Za dwa tygodnie mamy mieć kontrolę w firmie, więc trzeba 100 razy sprawdzać czy wszystko jest w porządu i zgodnie z prawem robione.
Ja się nie mogę z papierkami od rana uporać, ale na szczęście u mnie też sterta maleje :).
Jeszcze od rana nic nie jadłam ale presja czasu jakoś sprawia,że nie jestem głodna. Za dwa tygodnie mamy mieć kontrolę w firmie, więc trzeba 100 razy sprawdzać czy wszystko jest w porządu i zgodnie z prawem robione.
Kropusia, baaaardzo powoli, ale do przodu, że tak powiem ;))) Wróciłam do kręcenia kółkiem i walczę codziennie przed obiadem po 30 min., odstawiłam słodycze (a przynajmniej staram się mocno je ograniczać) i czekam na plasterki odchudzające (hmm...), mam nadzieję, że przyjdą w tym tygodniu, to się nimi obkleję i zobaczymy, może do ślubu jakiś efekt będzie... ;)
capivit a+e mam zawsze przy sobie, noszę go w torbie, razem z tabletkami antykoncepcyjnymi i łykam o tej samej porze :) a witaminki leżą w szafce, bo dzielę się nimi z Lubym (on oczywiście też o nich nie pamięta) i przez to zapominam o ich istnieniu =/ ale jak wrócę do domu, to łykam natychmiast! pod warunkiem, że nie zapomnę :P
cześć ja zaglądam na chwilę :)
Niezapominajka, my przyjmujemy kolędę, choć tak jak pisałam w innym wątku ostatnio się nie udało, bo ksiądz przyszedł za wcześnie i jeszcze byłam w pracy.
ja też miałam przygotowane 20 zeta w kopercie, moim zdaniem to ok, szczególnie od młodych ludzi z kredytami na głowie hihihi
zresztą nie czuję się związana z moją parafią, bo jeździmy do Dominikanów w niedziele na mszę, więc tym bardziej...
miłego popołudnia Dziewczyny jak tu potem zajrzę już Was pewnie nie będzie :)
aha, ja też nie pamiętam nigdy o tabletkach ;)
Niezapominajka, my przyjmujemy kolędę, choć tak jak pisałam w innym wątku ostatnio się nie udało, bo ksiądz przyszedł za wcześnie i jeszcze byłam w pracy.
ja też miałam przygotowane 20 zeta w kopercie, moim zdaniem to ok, szczególnie od młodych ludzi z kredytami na głowie hihihi
zresztą nie czuję się związana z moją parafią, bo jeździmy do Dominikanów w niedziele na mszę, więc tym bardziej...
miłego popołudnia Dziewczyny jak tu potem zajrzę już Was pewnie nie będzie :)
aha, ja też nie pamiętam nigdy o tabletkach ;)
a ja pierwszy raz od nie wiem ilu chyba nawet lat, a nie miesięcy zasnęłam w dzień ;)
odwołali mi zajęcia, w sumie fajnie, bo strasznie mi się spać chciało (spałam dziś w nocy niecałe 4 godziny) no i jak się położyłam koło 18ej, tak się obudziłam teraz ;))
a teraz wstałam, patrzę, męża nie ma w domu, dzwonię do niego gdzie jest, a on, że uciekł ode mnie ;))) a potem powiedział, że jest w sklepie i niedługo wróci mhmhmhm pewnie mi prezencik na imieninki kupuje ;)
odwołali mi zajęcia, w sumie fajnie, bo strasznie mi się spać chciało (spałam dziś w nocy niecałe 4 godziny) no i jak się położyłam koło 18ej, tak się obudziłam teraz ;))
a teraz wstałam, patrzę, męża nie ma w domu, dzwonię do niego gdzie jest, a on, że uciekł ode mnie ;))) a potem powiedział, że jest w sklepie i niedługo wróci mhmhmhm pewnie mi prezencik na imieninki kupuje ;)
niezapominajka czuje sie fantastycznie,szczególnie po wczorajszym Usg gdzie widziałam malenkie bijace serduszko. Troche mdłości przeszkadzaja ale da sie przezyc. No moja super fantastycznie złosliwa kolezanka jak sie dowiedziała to zaczeła tylkiem trząsc bo zdaje sobie sprawe ze predzej czy pózniej na zwolnienie pójde. No na specjalne traktowanie nie mam tu co liczyc, ostatnio np jechałam na szmacie i myłam podłoge w całym biurze bo kolezanke moja kręgosłup bolał. Ginekolog kazał mi jak najwiecej wypoczywac, kolejny raz pytał czy zwolnienia nie chce no ale jak narazie dam rade :))
Faktycznie nie bardzo rozgadane jesteśmy dzisiaj :) Ja trochę marznę... A zamiast pracować ustalam wzór zaproszenia z Panem, u którego je kupuję :) Nic mi się nie chce... Staram się na chłopa nie irytować... Wpadło mu wieczorem do głowy, że weźmie urlop na żądanie dzisiaj, bo ma całą masę spraw do załatwienia, które leżą odłogiem... Zastanawiałam się jak to naprawdę z tym wolnym dniem jest... Bo coś mi świtało, że ma cały zapas nowych gier do grania na kompie... Myliłam się? Skąd... Pytam co robi - siedzi i gra.............