Widok
Wiara
W jaki sposób wierzycie? Czy Wasza wiara polega na odbębnianiu Mszy Św. w niedzielę czy na modlitwie, która nie jest wyłącznie przymusem lecz wewnętrzną potrzebą? A może dodatkowo czytacie prasę katolicką? Regionalna, ogólnopolską? "Gość niedzielny"? A co z dziećmi? Oswajacie je od najmłodszych lat z pojęciami zawartymi w Biblii? "Promyczek Dobra"?
Chodzimy na mszę niedzielną bo czujemy taką potrzebę, czasem też na nabożeństwa w tygodniu jeśli czas pozwala bo dużo pracujemy. Przystępujemy do sakramentów, córka chodzi na religię w przedszkolu.
Codziennie wieczorem z córką odmawiamy Aniele Boży bo tylko to na razie umie :) tłumaczymy jej o Bogu, czytamy Biblię dla dzieci.
Sama modlę się kiedy czuję taką potrzebę, nie klepię bez sensu pacierzy czy różańców - to taka wewnętrzna rozmowa z Bogiem.
Staramy się żyć w zgodzie z przykazaniami choć to wszystko jest trudne w dzisiejszych czasach. Pamiętamy jednocześnie, że podstawą jest Bóg a nie księża.
Codziennie wieczorem z córką odmawiamy Aniele Boży bo tylko to na razie umie :) tłumaczymy jej o Bogu, czytamy Biblię dla dzieci.
Sama modlę się kiedy czuję taką potrzebę, nie klepię bez sensu pacierzy czy różańców - to taka wewnętrzna rozmowa z Bogiem.
Staramy się żyć w zgodzie z przykazaniami choć to wszystko jest trudne w dzisiejszych czasach. Pamiętamy jednocześnie, że podstawą jest Bóg a nie księża.
ja nie wierze i odcinam sie od kosciola. a nawet jestem przeciw. nie musze wierzyc i nalezec do kosciola, zeby byc dobrym czlowiekiem-jak można być dobrym człowiekiem jeśli jesteś przeciw wierze która sama wiara jest czystym dobrem bo uczy kochać Sory ale Hitler był dobrym człowiekiem bo chciał czystość etniczną Wiara jest dla człowieka i nie czyni nikomu niz złego to dlaczego jesteś przeciw?????
Ja nie wierzę w Boga, ja jestem pewny Jego istnienia bardziej niż Słońca na niebie i tego, że 2+2=4.
Popkultura, mass media próbują wciskać kit jakoby ateizm to coś postępowego. Natomiast Bóg to relikt przeszłości, zabobon i domena ciemnoty.
Wciska nam się kit, jakoby świat powstał z jakiegoś wybuchu. Chodź żaden fizyk, naukowiec nie skompromitował by się mówiąc, że wybuch może coś stworzyć sam z siebie, z niczego. A przestrzeń, czas, materia, prawa fizyki po prostu są bo są.
Nie chodzę do kościoła i nie wierzę w wiarę katolicką, to wiara Rzymska powstała za ery cesarzy i jej całkowicie podległa. Masz tu elementy wielobóstwa (pod postacią kultu świętych), nekromancji (modlitwa do zmarłych), wampiryzmu (symboliczne picie krwi, jedzenie ciała), Boga który spółkuje z kobietą, de facto małżonką innego mężczyzny i płodzi z nim syna (Maryja, Jezus, zaczerpnięte z mitologii greckiej - zbawca Herakles, chodź tym razem zbawia miłością i poddaństwem). Kościół kocha przepych, złoto i wszystko co się świeci. W czasie obrzędów kapłan zwrócony jest twarzą do klękających poddanych - profanacja. Obrządek polega na tantrycznym powtarzaniu bałwochwalczych haseł, kontakt z wiernymi zerowy, jedynie kazanie ma zwykle jakiś głębszy moralny aspekt. Kościół łamie swoje przykazania i tworzy obrazy Boga, czy to bezpośrednie ilustracje, czy nawet okultystyczne piramidy z okiem (ten symbol zresztą ma inne znaczenie, bardzo nie przyjemne) a przecież ".... nie będziesz czynił obrazów pana Boga swego bo ni on ..."
Podsumowując. Kościół jest potrzebny, gdyż pomimo swoich ułomności i tak oferuje moralny wzór dla przeciętnego, mniej lub bardziej zdemoralizowanego człowieka. ave
Popkultura, mass media próbują wciskać kit jakoby ateizm to coś postępowego. Natomiast Bóg to relikt przeszłości, zabobon i domena ciemnoty.
Wciska nam się kit, jakoby świat powstał z jakiegoś wybuchu. Chodź żaden fizyk, naukowiec nie skompromitował by się mówiąc, że wybuch może coś stworzyć sam z siebie, z niczego. A przestrzeń, czas, materia, prawa fizyki po prostu są bo są.
Nie chodzę do kościoła i nie wierzę w wiarę katolicką, to wiara Rzymska powstała za ery cesarzy i jej całkowicie podległa. Masz tu elementy wielobóstwa (pod postacią kultu świętych), nekromancji (modlitwa do zmarłych), wampiryzmu (symboliczne picie krwi, jedzenie ciała), Boga który spółkuje z kobietą, de facto małżonką innego mężczyzny i płodzi z nim syna (Maryja, Jezus, zaczerpnięte z mitologii greckiej - zbawca Herakles, chodź tym razem zbawia miłością i poddaństwem). Kościół kocha przepych, złoto i wszystko co się świeci. W czasie obrzędów kapłan zwrócony jest twarzą do klękających poddanych - profanacja. Obrządek polega na tantrycznym powtarzaniu bałwochwalczych haseł, kontakt z wiernymi zerowy, jedynie kazanie ma zwykle jakiś głębszy moralny aspekt. Kościół łamie swoje przykazania i tworzy obrazy Boga, czy to bezpośrednie ilustracje, czy nawet okultystyczne piramidy z okiem (ten symbol zresztą ma inne znaczenie, bardzo nie przyjemne) a przecież ".... nie będziesz czynił obrazów pana Boga swego bo ni on ..."
Podsumowując. Kościół jest potrzebny, gdyż pomimo swoich ułomności i tak oferuje moralny wzór dla przeciętnego, mniej lub bardziej zdemoralizowanego człowieka. ave
Ja wierzę w Boga ale nie wierzę w księży, dlatego niechętnie chodzę do kościoła i nie przyjmuję ich wizyt domowych, w sensie kolędy. Nie ma również takiej opcji abym poszła do spowiedzi. Bóg widzi moje grzechy, wie najlepiej czy za nie żałuję i czy chcę się poprawić. Żaden klecha, który być może ma gorsze niż ja grzechy na sumieniu, nie musi o nich wiedzieć.
Take it easy, baby
Take it as it comes
Take it as it comes
Sluchaj, ja sznuje to, ze Ty wierzysz, wiec Ty uszanuj to, ze ja nie wierze i nie mam takiej potrzeby. Dla mnie to co piszesz powyzej brzmi jak fanatyzm polaczony z naiwna wiara w bajki, ale szanuje to i nie mam nic przeciwko temu (moze najwyzej troche irytuje mnie naiwnosc). Uwazam po prostu, ze religia to opium dla mas. Wiec niech kazdy idzie swoja droga i bedzie dobrym czlowiekiem - z wiara, czy bez wiary.
Podsumowując. Kościół jest potrzebny, gdyż pomimo swoich ułomności i tak oferuje moralny wzór dla przeciętnego, mniej lub bardziej zdemoralizowanego człowieka. ave
==
I z tym zdaniem się zgadzam.
Dodam, że o ile jestem w stanie zrozumieć ateistów, że w nic nie wierzą (choć zaciekłość z jaką walczą z Bogiem i wiarą jako taką, jest co najmniej śmieszna - ja np nie wierzę w kosmitów, ale lubię oglądać filmy o nich i gdy z kimś rozmawiam zafascynowanym np Danikenem, to nie prostuję jego światopoglądu :D). W końcu nie walczy się z kimś, kto nie istnieje :D Logiczne.
O tyle sformułowania typu: wierzę w Boga, ale nie w Kościół mnie bawią, delikatnie mówiąc.
Najczęściej bowiem je wygłasza osoba, dla której wiara polega na ubraniu choinki i podzieleniu się opłatkiem oraz jajkiem.
I niczym więcej, no chyba, że coś jej jeszcze "pasuje".
Tymczasem religia to nie hipermarket, że bierze się tylko to, co pasuje.
I ze zrozumieniem tej prostej zasady ludzie uważających się za katolików (a jakże :D) mają problemy.
W rzeczywiśtości katolików tak naprawdę jest może z 1/3 z tych, którzy deklarują wiarę.
==
I z tym zdaniem się zgadzam.
Dodam, że o ile jestem w stanie zrozumieć ateistów, że w nic nie wierzą (choć zaciekłość z jaką walczą z Bogiem i wiarą jako taką, jest co najmniej śmieszna - ja np nie wierzę w kosmitów, ale lubię oglądać filmy o nich i gdy z kimś rozmawiam zafascynowanym np Danikenem, to nie prostuję jego światopoglądu :D). W końcu nie walczy się z kimś, kto nie istnieje :D Logiczne.
O tyle sformułowania typu: wierzę w Boga, ale nie w Kościół mnie bawią, delikatnie mówiąc.
Najczęściej bowiem je wygłasza osoba, dla której wiara polega na ubraniu choinki i podzieleniu się opłatkiem oraz jajkiem.
I niczym więcej, no chyba, że coś jej jeszcze "pasuje".
Tymczasem religia to nie hipermarket, że bierze się tylko to, co pasuje.
I ze zrozumieniem tej prostej zasady ludzie uważających się za katolików (a jakże :D) mają problemy.
W rzeczywiśtości katolików tak naprawdę jest może z 1/3 z tych, którzy deklarują wiarę.
Tłumacz sobie jak chcesz. Prawda jest taka, że zasady KK są po prostu logiczne i mądre.
Samostanowić o sobie potrafi każdy, i każdy to robi, z większym lub mniejszym pożytkiem podejmując określone decyzje.
Co do manipulacji, to nie rozbawiaj mnie :D
Mogłabym powiedzieć, że ateiści są zmanipulowani tanią propagandą "wolności", "światłości" itd
W roznorodnosci sila.
==
Siła to jest w islamie. Jakbyś nie zauważył oni do zbytnio tolerancyjnych nie należą. A mnożą się, jak nie przymierzając, króliki.
A katolicy? Cóż...lepiej nie mówić
Samostanowić o sobie potrafi każdy, i każdy to robi, z większym lub mniejszym pożytkiem podejmując określone decyzje.
Co do manipulacji, to nie rozbawiaj mnie :D
Mogłabym powiedzieć, że ateiści są zmanipulowani tanią propagandą "wolności", "światłości" itd
W roznorodnosci sila.
==
Siła to jest w islamie. Jakbyś nie zauważył oni do zbytnio tolerancyjnych nie należą. A mnożą się, jak nie przymierzając, króliki.
A katolicy? Cóż...lepiej nie mówić
Oj sceptyk, sceptyk, nigdy nie mów nigdy - takich sceptyków, jak Ty (nawet gorszych) całkiem sporo stawało się później lepszymi katolikami od tych "od urodzenia nieprzerwanie w wierze". ;D
Współpracuję z pewnym Libańczykiem, teraz już katolikiem.
Swoją drogą nie wyobrażam go sobie jako muzułmanina - zbyt dobroduszny człowiek z niego jest.
Współpracuję z pewnym Libańczykiem, teraz już katolikiem.
Swoją drogą nie wyobrażam go sobie jako muzułmanina - zbyt dobroduszny człowiek z niego jest.