Widok
zamiast wywieszac ogloszenia to ja bym mu to dziecko oddala .Swojemu ex bym dziecka nie dala dlaczego dlatego ze to co ja buduje od 34 msc to on zmiszczyl by w godzine..Takie prawo przyjdzie polacze w sadzie ze ma bide ale dziecko to mogl zrobic mozna bylo kupic paczke gumek to jest tansze .PS i tak ma duze alimenty na amlego ja mam polowe a dziecko prawie 4 razy wieksze:( ale to sa sady prawoi ten tusk
No wlasnie, nie ulega wątpliwości, ze kobiecie w takiej sytuacji jest ciezko i to bardzo
ale czasami odnosze wrazenie, ze pomysł o podjęciu jakiejs pracy jest na końcu listy pomysłów takiej pani...
Ile z nas tu chociażby na forum zostawiło 6-7 miesieczne dziecko pod opieka babci, niani czy złobka i poszło do pracy.. I to wcale nie, zeby zarobic na zagraniczne wczasy, ale po to żeby po prostu związać koniec z końcem...
Czasami odnosze wrazenie, ze ludzie biadolą przes 3,5,10 lat, a w pracy nie przepracowaly ani jednego dnia.... (ale za to po drodze przytrafiło się kiloro dzieci)
Tez uwazam, ze najlepszą pomoca juz tak na przyszłość dla owej pani jak stanie na nogi (przy pomocy ludzi dobrej woli badz instytucji do tego powołanych) bedzie pomoc w znalezeniu pracy, miejsca w złobku dla dziecka i złapanie tatusia za dupe, zeby płacił alimenty!
ale czasami odnosze wrazenie, ze pomysł o podjęciu jakiejs pracy jest na końcu listy pomysłów takiej pani...
Ile z nas tu chociażby na forum zostawiło 6-7 miesieczne dziecko pod opieka babci, niani czy złobka i poszło do pracy.. I to wcale nie, zeby zarobic na zagraniczne wczasy, ale po to żeby po prostu związać koniec z końcem...
Czasami odnosze wrazenie, ze ludzie biadolą przes 3,5,10 lat, a w pracy nie przepracowaly ani jednego dnia.... (ale za to po drodze przytrafiło się kiloro dzieci)
Tez uwazam, ze najlepszą pomoca juz tak na przyszłość dla owej pani jak stanie na nogi (przy pomocy ludzi dobrej woli badz instytucji do tego powołanych) bedzie pomoc w znalezeniu pracy, miejsca w złobku dla dziecka i złapanie tatusia za dupe, zeby płacił alimenty!
to taki akt desperacji, myślę,że wcale nie chce oddać dziecka, poprostu nie radzi sobie ze sobą, tylko czemu ona nie pracuje? .... choćby w mcdonaldach kazdego biorą, czy gdzieś sprzątać.Pewnie opiekę dałoby sie jakos załatwić, nawet by płaciła jakies pieniażki rodzinie za opiekę, jak im tak źle to by wzięli.....potrzebuje ona kogoś kto jej da kopniaka na rozpęd, żeby wyszła z tej bezradności....jakaś materialna pomoc nie na wiele sie zda, bo uczy nicnierobienia tylko. Trzeba się zebrać i dzialać.
teraz mówiła, ze miała 700zł alimentow i moze dlatego mops nie zainteresowal się pomoca dla niej bo nie jedna rodzina ma duzo mniej, ale z dnia nadzien tatus przestał płacić te alimenty:(podobno tez dzień przed wywieszeniem ogłoszenia był u nich pracownik opieki społecznej...czemu nic nie powiedziała?a moze powiedziała?dziecko wyglada na zadbane fajny chlopczyk...gorzej z matką ale czy mozna się dziwic...straszne to jest.
Dejwi o jakim poczuciu ważności nauki mówisz? Jestem po studiach doktoranckich, obecnie robię habilitację i mam 1400 zł. na rękę:/ I na kiego grzyba mi to wszystko było? Moja kumpelka fryzjerka po zawodówce ma 3 razy tyle co ja :) Nauka owszem - jest ważna, ale nie w naszym kraju niestety...:( W Polsce naukowcy są zerem.
a ja zgadzam sie trochę z larisą ...
patrząc na biedniejszego - człowiek spoczywa na lurach
patrząc na bogatszego - rozwija się by nie odstawać
czasy mamy takie że trzeba patrzeć na tych co mają więcej i dążyć do podnoszenia swoich możliwości/ wiedzy /itp by nie zostać w tyle gdy młodzi, wykształceni, bez zobowiązań, mobilni ludzie wychodzą z politechnik
a co za tym idzie - starać się kształcić własne dzieci i budować w nich poczucie ważności nauki by potrafiły w przyszłości życ lepiej od nas
O!! :)
patrząc na biedniejszego - człowiek spoczywa na lurach
patrząc na bogatszego - rozwija się by nie odstawać
czasy mamy takie że trzeba patrzeć na tych co mają więcej i dążyć do podnoszenia swoich możliwości/ wiedzy /itp by nie zostać w tyle gdy młodzi, wykształceni, bez zobowiązań, mobilni ludzie wychodzą z politechnik
a co za tym idzie - starać się kształcić własne dzieci i budować w nich poczucie ważności nauki by potrafiły w przyszłości życ lepiej od nas
O!! :)
A ja się z kozą nie bardzo zgadzam, dlaczego mam sie porównywać do tych, którzy mają mniej ? również dobrze powinnam oglądać się na tych, któryz mają wielkie domy, drogie samochody i wakacje na Dominikanie...
Robiłam wszystko w swoim życiu, żeby nie być biedną, pracowałam od najmłodszych lat i czasem naprawdę ciężko. Wydałam też duże pieniędze na studia (swoje zarobione- nie rodziców). Nie decydowałam sie na małżeństwo ani na macierzyństwo dopóki nie uznałam, że mogę to zrobić i byc samowystarczalną. Nigdy nie podjęłam lekkomyślnej decyzji, za którą musiałabym płacić ja lub moi bliscy. Długo też starałam się o dobrą pracę a potem w tej pracy o warunki, które będą mi odpowiadały.
Dlaczego więc mam miec tak niewielkie oczekiwania ?
Dlaczego mam uznawać, że szczytem moich możliwości jest nakarmienie dziecka ?
Ja oczekuję czegoś więcej- nie dlatego, że tak powinno być "i już" tylko dlatego, że mozolnie budowałam ten swój status przez lata !
Jesteśmy kowalami swojego losu i tak naprawdę jeżeli nie zdarzy się nic nieprzewidywalnego jak: choroba, strata rodziców, nie wiem pożar czy inna tragedia to sami kierując sie mniejszą lub większą ambicją stawarzamy sobie warunki życia.
Biadolę nad tym, że ja " odwaliłam" swoje, osiągnęłam wiele z tego co chciałam osiągnąć- tylko, że w naszym pięknym kraju okazuje sie, że to jest wiele warte.
Dostaniesz w pracy podwyżkę 300 zł ale w ciągu 1 roku tak wszystko pójdzie w górę, że ta podwyżka zamiast spowodować wyższy poziom pomoże o tyle, że obniży długi ;)
Robiłam wszystko w swoim życiu, żeby nie być biedną, pracowałam od najmłodszych lat i czasem naprawdę ciężko. Wydałam też duże pieniędze na studia (swoje zarobione- nie rodziców). Nie decydowałam sie na małżeństwo ani na macierzyństwo dopóki nie uznałam, że mogę to zrobić i byc samowystarczalną. Nigdy nie podjęłam lekkomyślnej decyzji, za którą musiałabym płacić ja lub moi bliscy. Długo też starałam się o dobrą pracę a potem w tej pracy o warunki, które będą mi odpowiadały.
Dlaczego więc mam miec tak niewielkie oczekiwania ?
Dlaczego mam uznawać, że szczytem moich możliwości jest nakarmienie dziecka ?
Ja oczekuję czegoś więcej- nie dlatego, że tak powinno być "i już" tylko dlatego, że mozolnie budowałam ten swój status przez lata !
Jesteśmy kowalami swojego losu i tak naprawdę jeżeli nie zdarzy się nic nieprzewidywalnego jak: choroba, strata rodziców, nie wiem pożar czy inna tragedia to sami kierując sie mniejszą lub większą ambicją stawarzamy sobie warunki życia.
Biadolę nad tym, że ja " odwaliłam" swoje, osiągnęłam wiele z tego co chciałam osiągnąć- tylko, że w naszym pięknym kraju okazuje sie, że to jest wiele warte.
Dostaniesz w pracy podwyżkę 300 zł ale w ciągu 1 roku tak wszystko pójdzie w górę, że ta podwyżka zamiast spowodować wyższy poziom pomoże o tyle, że obniży długi ;)