Widok
>Nie paplam.
>Nic zlego w mowieniu.
>Zlo nie jest na zewnatrz.
>Zlo jest w nas.
Mój miły, we mnie na ten przykład nie ma nic złego. Ani dobrego. Jest trochę ładnego i trochę brzydkiego.
Zgodzę się, że w mówieniu nic złego.
Nie zgodzę się, że oznacza to absolutną wolność gadania o wszystkim, co się wie, i co się nie wie.
Jak ja będę sobie życzył powiadomić ogół o czymś to to zrobię.
Jak będę potrzebował, żebyś mnie wyręczył, to ci powiem.
A jeśli ani jedno ani drugie to moje sprawy są moimi sprawami i nic nikomu do tego.
Miałbyś komfort wiedząc, że rzeczy które wiem o Tobie upubliczniłbym, bo w moim odczuciu w mówieniu nic złego?
Bo ja czułbym się wielce niekomfortowo, gdybyś na przykład wygadał się, że marzę skrycie o bliższych kontaktach z Ziyi Zhang.
PS 1 - też Cię kocham :-)
PS 2 - zimne noce, grzyby gasną, pojawiają się jesienne, dziś znalazłem pierwsze sarniaki dachówkowate, wyłażą gąski, na razie te niejadalne.
>Nic zlego w mowieniu.
>Zlo nie jest na zewnatrz.
>Zlo jest w nas.
Mój miły, we mnie na ten przykład nie ma nic złego. Ani dobrego. Jest trochę ładnego i trochę brzydkiego.
Zgodzę się, że w mówieniu nic złego.
Nie zgodzę się, że oznacza to absolutną wolność gadania o wszystkim, co się wie, i co się nie wie.
Jak ja będę sobie życzył powiadomić ogół o czymś to to zrobię.
Jak będę potrzebował, żebyś mnie wyręczył, to ci powiem.
A jeśli ani jedno ani drugie to moje sprawy są moimi sprawami i nic nikomu do tego.
Miałbyś komfort wiedząc, że rzeczy które wiem o Tobie upubliczniłbym, bo w moim odczuciu w mówieniu nic złego?
Bo ja czułbym się wielce niekomfortowo, gdybyś na przykład wygadał się, że marzę skrycie o bliższych kontaktach z Ziyi Zhang.
PS 1 - też Cię kocham :-)
PS 2 - zimne noce, grzyby gasną, pojawiają się jesienne, dziś znalazłem pierwsze sarniaki dachówkowate, wyłażą gąski, na razie te niejadalne.
Koszyk jak co dzień, choć prawdziwków tylko 19. Ale i tak zajęły obie suszarki. Dzisiaj oblazłem tylko płot dookoła, bo nie chciało mi się dalej w las. Za dużo ludzi.Przed chwilą jakiś młodziak (14-16) łaził mi po lesie i nawoływał mamę. Miękki jestem, nie miałem sumienia pójść i powiedzieć mu, że mamy nie ma co szukać. Sam musi do tego dojść, biedactwo.
Na lancz zamiast pizzy były smażone łby kań i maślaków, podawane z sosem słodko-kwaśnym i kiszeniakami.
Na wieczór zaprosił leśniczy zegnać lato.
Maślaków ciągle dużo pod modrzewiami.
Na lancz zamiast pizzy były smażone łby kań i maślaków, podawane z sosem słodko-kwaśnym i kiszeniakami.
Na wieczór zaprosił leśniczy zegnać lato.
Maślaków ciągle dużo pod modrzewiami.
Idę spać.
Rano wezmę sforę i pójdę na spacer z koszyczkiem.
Zbiorę 5k.
Na śniadanie usmażę sobie omlet z grzybami, pomidorkami koktajlowymi i szczypiorkiem.
Potem oporządzę grzyby - dwie suszarki, kilka słoików w ocet i reszta na bazę.
Wstawię suszenie.
Zagotuję do octu.
Na lunch zjem fiszburgera z filetem okonia.
Ugotuję bazę. Bazę i octowe zapakuję w pojemniki - jedne do mrożenia, drugie do pasteryzacji.
Sprawdzę i obrobię ogórki, jutro ich czas.
Zjem obiad - będzie to pizza z grzybami plus papryki, anchois, pomidorki koktajlowe i oliwki.
Odwalę wolantariat.
Zagram mecz ze sforą.
Zapasteryzuję słoiki.
Podleję ogórki i pomidory.
Na kolację zrobię lasagne z grzybami.
Zapiję piwem.
Nakarmię sforę i kociambry.
Zapiję drinem.
Zapuszczę jakiś film.
Zapiję drinem.
Pójdę spać, bo w niedzielę znowu na spacer z koszyczkiem.
Dzień jak co dzień.
Rano wezmę sforę i pójdę na spacer z koszyczkiem.
Zbiorę 5k.
Na śniadanie usmażę sobie omlet z grzybami, pomidorkami koktajlowymi i szczypiorkiem.
Potem oporządzę grzyby - dwie suszarki, kilka słoików w ocet i reszta na bazę.
Wstawię suszenie.
Zagotuję do octu.
Na lunch zjem fiszburgera z filetem okonia.
Ugotuję bazę. Bazę i octowe zapakuję w pojemniki - jedne do mrożenia, drugie do pasteryzacji.
Sprawdzę i obrobię ogórki, jutro ich czas.
Zjem obiad - będzie to pizza z grzybami plus papryki, anchois, pomidorki koktajlowe i oliwki.
Odwalę wolantariat.
Zagram mecz ze sforą.
Zapasteryzuję słoiki.
Podleję ogórki i pomidory.
Na kolację zrobię lasagne z grzybami.
Zapiję piwem.
Nakarmię sforę i kociambry.
Zapiję drinem.
Zapuszczę jakiś film.
Zapiję drinem.
Pójdę spać, bo w niedzielę znowu na spacer z koszyczkiem.
Dzień jak co dzień.
"~Cross - ale ja nie chcę oddać tego co nazbieram, zatem korzyści by nie miał, mogłabym się zdobyć na upieczenie bułeczek drożdżowych z jabłkiem i kruszonką"
Bardziej miałem na myśli doborowe towarzystwo niż korzyści materialne.
Bardziej miałem na myśli doborowe towarzystwo niż korzyści materialne.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
~Cross - ale ja nie chcę oddać tego co nazbieram, zatem korzyści by nie miał, mogłabym się zdobyć na upieczenie bułeczek drożdżowych z jabłkiem i kruszonką
~sadyl - a wystarczyło pomyśleć przez chwilę o bliźnim - ulżyć Pani, zgarnąć sztuk kilka i się podzielić z tymi co nie mają
~Manson - ja wiem, że do Ciebie można zawsze i o każdej porze
~sadyl - a wystarczyło pomyśleć przez chwilę o bliźnim - ulżyć Pani, zgarnąć sztuk kilka i się podzielić z tymi co nie mają
~Manson - ja wiem, że do Ciebie można zawsze i o każdej porze
Policzyłem paczki z suszonymi prawdziwkami z tego roku i wyszło mi, że musiałem ich zebrać jakieś 40k, nie licząc tych, co zebrałem i oddałem ludziom. Dawno tak nie wysypało. Pod modrzewiami rośnie mi jakieś 15k maślaków, ale ich nie podejmuję, bo nie mam co z nimi zrobić. Poranne grzybobranie ujmuje mi w sumie 5 godzin życia dziennie = 1,5 zbieranie + reszta przetwarzanie.
Przed chwilą widziałem wysiadającą z autobusu starszą kobietę, objuczoną dwoma wiadrami a'la Castorama, czubatymi od grzybów + dwie równie czubate duże reklamówy. Oczywiście.. było jej z tym bardzo nieporęcznie i z pewnością żałowała, że nie ma więcej rąk. Te grzyby jej co chwila wypadały, zatem musiała się zatrzymać, odłożyć torby i wiadra, pozbierać, zebrać się i iść dalej. Po ok. 2m cykl się powtarzał.
I to jest dopiero nieumiarkowanie w grzybim nałogu! :D
I to jest dopiero nieumiarkowanie w grzybim nałogu! :D