Widok
Nie chcem siem chwalić ale dzisiaj uzbierałam cały kosz :D...skutki uboczne - bolesne ukąszenie mrówki (ja nie wiem jak ona się do mojej odnogi dostała) , podrapane kolcami jeżyn kostki i lekki zawał jak sarna przemknęła przede mną...i tak było warto :D...las dzisiaj przepięknie wygladał i równie pięknie pachniał...no to teraz wypiję zasłużoną kawę.
Ta "niepozorna" (zapomniałem zwyczajowo położyć w nią swoją Nokię, żeby było porównanie skali) kupka ze zdjęcia, które wkleiłem powyżej, ważyła dobrze ponad 10 kg i dała:
- ok. 1 kg odpadu
- 3 słoiki marynowanych malutkich lebków, o których już pisałem
- ubity na siłę słoik 0,75l suszu (jeden wsad znad pieca)
- 14 (jeśli pamięć wzrokowa mnie nie myli) słoików po majonezie (300ml) zapasteryzowanej bazy grzybowej do dalszego wykorzystania
- garnek zupy grzybowej, z tego, co już nie chciało się przerobić, a która była bardziej (zważywszy na % zawartości grzybów) sosem ;)
Zbiór "przemysłowy" dla mieszczuchów ma sens. Potem... możan już sobie iść/jechać rekreacyjnie ;)
Centrum Przetwórstwa już nieczynne.. bo i po co ?
Warto było się taki szmat drogi w niewygodzie tłuc. Dzięki Ci wielkie.. Panie Lasu :D
- ok. 1 kg odpadu
- 3 słoiki marynowanych malutkich lebków, o których już pisałem
- ubity na siłę słoik 0,75l suszu (jeden wsad znad pieca)
- 14 (jeśli pamięć wzrokowa mnie nie myli) słoików po majonezie (300ml) zapasteryzowanej bazy grzybowej do dalszego wykorzystania
- garnek zupy grzybowej, z tego, co już nie chciało się przerobić, a która była bardziej (zważywszy na % zawartości grzybów) sosem ;)
Zbiór "przemysłowy" dla mieszczuchów ma sens. Potem... możan już sobie iść/jechać rekreacyjnie ;)
Centrum Przetwórstwa już nieczynne.. bo i po co ?
Warto było się taki szmat drogi w niewygodzie tłuc. Dzięki Ci wielkie.. Panie Lasu :D
No.
Dlaczego, gdy czytam Twe posty, ciagle chce mnie sie smiac?
:)
Wez skos jak co roku pnie w poprzek drogi, aby miastowe ludzie w malych autach, ktore malo pala nie wjezdzali w knieje.
ps. cierpie na bezsensowna bezssenosc, masz lek?
Dlaczego, gdy czytam Twe posty, ciagle chce mnie sie smiac?
:)
Wez skos jak co roku pnie w poprzek drogi, aby miastowe ludzie w malych autach, ktore malo pala nie wjezdzali w knieje.
ps. cierpie na bezsensowna bezssenosc, masz lek?
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
No to się pochwalę ;-)
http://www.mojalbum.com.pl/Zdjecie-PIZQCEH3-D.jpg
http://www.mojalbum.com.pl/Zdjecie-PIZQCEH3-D.jpg
O 6:58 miałem autobus, którym planowałem dostać się do kompleksu leśnego w rejon Otomina. Kiedy o 6:50 zapinałem sukę, przyszło otrzeźwienie: powrotny mam za 2h. Jeśli nic nie znajdę, to przynajmniej będzie fajny spacer. Ale akurat spacerowo i ja i suka jesteśmy w pełni zaspokojeni :) Gorzej, jeśli coś znajdę :/ Piec zajęty a jeśli zawiozę je do Centrum Przetwórstwa, ryzykuję, że zostanę na widok kolejnych grzybów zrzucony wraz z nimi ze schodów :)
Rozsądek zwyciężył. Poszliśmy z suką na górki na jabłuszka :)
Rozsądek zwyciężył. Poszliśmy z suką na górki na jabłuszka :)
@Ilona:
Jakieś 10% urobku zostało zdekapitowane. Najładniejsze małe kapelusiki od borowików, podgrzybków i maślaków trafiły jeszcze wczoraj do octu. Trzy słoiki.
Ich nóżki wygrzewają się na moim piecu. Ledwo się zmieściły.
Cała, wstępnie obrobiona reszta, czeka w garach na dostawę słoików, bo właścicielce Centrum Hurtowego Przetwórstwa Grzybnego się one skończyły.
I teraz dopiero będę świnią: gorzkie nie są :D :D
Jakieś 10% urobku zostało zdekapitowane. Najładniejsze małe kapelusiki od borowików, podgrzybków i maślaków trafiły jeszcze wczoraj do octu. Trzy słoiki.
Ich nóżki wygrzewają się na moim piecu. Ledwo się zmieściły.
Cała, wstępnie obrobiona reszta, czeka w garach na dostawę słoików, bo właścicielce Centrum Hurtowego Przetwórstwa Grzybnego się one skończyły.
I teraz dopiero będę świnią: gorzkie nie są :D :D
