Widok
Ja w 3 miesiącu miałam straszny kryzys i zaczęłam walkę po każdym karmieniu odciąganie z obu piersi 15 min Jak z prawej karmiłam a z lewej już skończyłam to z niej właśnie odciągałam a mały z 2 ssał jak skończył to z prawej odciągałam a on sb już leżał obok w nocy też 2 /3 razy na początku masakra była przez cały dzień 30 ml zebrałam a teraz 180 i dalej walczę bo chce więcej mleczka. Biorę też tabletki motilium ale nie wiem. Czy to ich wpływ raczej laktatora :)
Amelka,to wyrywanie się od piersi to przez to że poczuł butelkę,bo łatwiej z niej leci mleczko i nie ttrzeba sie gimnastykować zeby wyssaś mleko z piersi mamy.My mamy to samo,ale wiem ze to przez butlę,dzieci szybko się przyzwyczajają i potem są kłopoty przy piersi,mnie tez juz to męczy i chyba bede ściągać i podawać w butli.
Nasz Mati też się tak wyrywał. Karmienie w tym czasie to masakra. Ja ryczałam razem z nim. Wtedy mąż brał młodego do odbicia i znowu do cycka. Jakoś udało nam się przetrwać. Gdyby nie mój P pewnie też bym się poddała. Myślę, że większość dzieci ma takie skoki rozwojowe i trzeba to przetrzymać. Potem w 5-6 m-cu Mati interesował się wszystkim i musiałam go karmić z dala od ludzi i jakichkolwiek dźwięków bo odrazu puszczał cycka i interesował się wszystkim dookoła. A mnie szlag trafiał.
Pani z poradni laktacyjnej wspominała coś o kolkach przy karmieniu i to jest chyba powód naszych problemów. Pamiętam, że mały uspokajał się tylko jak mąż wziął go na ręce, bo wtedy nie czuł mojego zapachu. Po pięciu minutach znowu go przystawialiśmy, ale mąż pracuje w delegacji i nie dało się tak na dłuższą metę.
Mikołaj jadł przez pierwsze dwa tygodnie z piersi książkowo - 20 min intensywnego ssania a potem zasypiał na 3 godziny. Nigdy nie zapomnę widoku jego uśmiechniętej buźki umorusanej mlekiem. Niestety idylla się skończyła. Najpierw zaczął płakać przy wieczornym karmieniu. Jadł 5 min i zaczynał się wrzask. Potem ta sytuacja zaczęła pojawiać się przy każdym przystawianiu oprócz nocy. Niestety nie udało nam się tego przetrwać. Synek wzdrygał się na sam widok piersi. Dlatego ściągałam do butelki i karmiłam moim mlekiem z butli. Tak do 6 miesiąca.
No cos w tym jest bo rzeczywiście odkąd zaczełam jej podawać mieszankę to je rzadziej, raz sobie zrobiła przerwe od 9 rano do 16 - juz myślałam że jest chora czy coś z nią nie tak.
Najgorsze jest karmienie wieczorne po kąpieli, piersi pełne mleka a ona dostaje szału i wije się i krzyczy jak nie wiem co, a jak dostanie butelkę (różnie raz z mieszanką raz z moim mlekiem) to jest ok. Nie wiem co jej nie pasuje akurat wtedy bo czasem w ciągu dnia ładnie pociągnie pierś i jest ok.
Joann a tak na raz z butki ile Twoja córcia zjada?
Najgorsze jest karmienie wieczorne po kąpieli, piersi pełne mleka a ona dostaje szału i wije się i krzyczy jak nie wiem co, a jak dostanie butelkę (różnie raz z mieszanką raz z moim mlekiem) to jest ok. Nie wiem co jej nie pasuje akurat wtedy bo czasem w ciągu dnia ładnie pociągnie pierś i jest ok.
Joann a tak na raz z butki ile Twoja córcia zjada?
hej Amelka,
ja wprawdzie karmię butlą ale widzę, że Twoja mała jest w wieku mojej córeczki i od jakiś 2 tyg.moja mała wprost wyła w czasie jedzenia przy butli - okazało się, że mała zaczęła więcej jeść ale robić dłuższe przerwy i jak staraliśmy się jej dawać częściej to się buntowała
teraz dajemy co 4 h i chętnie je - może u Was jest podobnie?
ja wprawdzie karmię butlą ale widzę, że Twoja mała jest w wieku mojej córeczki i od jakiś 2 tyg.moja mała wprost wyła w czasie jedzenia przy butli - okazało się, że mała zaczęła więcej jeść ale robić dłuższe przerwy i jak staraliśmy się jej dawać częściej to się buntowała
teraz dajemy co 4 h i chętnie je - może u Was jest podobnie?
Mam pytanie do ahalia.
Piszesz, że Twój synek wyrywał się i krzyczał przy piersi. U mnie jest podobnie, w nocy jako tako, ale w dzień istny szał ogarnia córkę jak ją dostawiam - nie jest raczej kwestia braku pokarmu bo jak ściagam to ładnie leci - co robiłaś żeby zachęcić małego do jedzenia a może samo mu przeszło po czasie, a i jak długo to trwało?
Piszesz, że Twój synek wyrywał się i krzyczał przy piersi. U mnie jest podobnie, w nocy jako tako, ale w dzień istny szał ogarnia córkę jak ją dostawiam - nie jest raczej kwestia braku pokarmu bo jak ściagam to ładnie leci - co robiłaś żeby zachęcić małego do jedzenia a może samo mu przeszło po czasie, a i jak długo to trwało?
co do karmienia piersią to zgadzam sie ze to "siedzi" w głowie u kobiety.. to jest instynkt gdyby kobieta nie była świadoma że jest w sklepach kilkanaście rodzajów cudownych mlek modyfikowanych to by miała pokarmu i karmiła by dziecko do wieku przedszkolnego albo i dłużej
Ty justi powinnaś karmić piersią wydaje mi sie ze nie karmisz z wygodnictwa żeby więcej czasu spędzać na forum a nie poświęcać córce
ale to tylko moje zdanie..
Ty justi powinnaś karmić piersią wydaje mi sie ze nie karmisz z wygodnictwa żeby więcej czasu spędzać na forum a nie poświęcać córce
ale to tylko moje zdanie..
Aniu- ja też miałam ogromny problem z pokarmem. W zasadzie przez pierwsze trzy m-ce było u nas strasznie. Miałam kryzysy laktacyjne, Mati nie chciał ssać, płakał, wyrywał się. Ja jednak przetrzymałam to i karmiłam Mateusza tylko piersią 8m-cy, a na dobre skończyłam 2 m-ce temu. Nie myśl za dużo o laktacji bo to wszystko faktycznie jest w głowie. Musisz wierzyć że jest dobrze. SKoro pediatra mówi, że przyrost jest odpowiedni to tego się trzymaj.
Wierzę, że Ci się uda. Jeśli jednak nie- to pamiętaj, że ważne jest abyś Ty i dziecko byli szczęśliwi. Zdenerwowana mama to zestresowany maluszek.
Pozdrawiam
Wierzę, że Ci się uda. Jeśli jednak nie- to pamiętaj, że ważne jest abyś Ty i dziecko byli szczęśliwi. Zdenerwowana mama to zestresowany maluszek.
Pozdrawiam
Ja również zacięłam się, żeby karmić piersią. Niestety mój synek robił wszystko, żeby z niej nie jeść. Jak tylko przystawiłam go do piersi wrzeszczał jak opętany, tylko w nocy wisiał na cycku. Ściągałam więc pokarm laktatorem co trzy godziny metodą 753 i karmiłam moim mlekiem z butelki. Kiedy Mikołaj skończył 6 miesięcy przestał ciągnąć pierś w nocy na samym laktatorze pociągnęłam jeszcze dwa tygodnie i pokarm się skończył :( Cieszę się, że udało mi się karmić dziecko piersią pół roku, dzięki temu moje dziecko nie ma żadnych alergii pokarmowych i rzadko choruje. Nie było to wygodne, jestem z dzieckiem sama w ciągu tygodnia, bo mąż jest w delegacji a trzeba było zrobić zakupy, ugotować, wyprać, wyprasować i posprzątać. Jestem dumna, że dałam radę i śmieszy mnie osoba, która rozpisuje się na temat dolegliwości swojego dziecka a w każdym wątku radzi, plotkuje itd. zamiast spędzać czas z chorym dzieckiem!
U Ciebie to troszkę inaczej wyglądało,sama nie wiem co robić,zobaczę jeszcze parę dni jak to będzie,narazie walczę zawzięcie,ale mając też czas na dom,dokarmiam go dwa razy dziennie.Bazylia,konsultowałam się już z lekarzem,powiedziała ze mam dokarmiać i z babką od laktacji,ale trzymanie ciągle przy cycu nie wchodzi w grę.
Prawie miesiąc tóż po urodzeniu był w szpitalu i oczywiście karmiony sztucznie, bo ja też miałam podawane długo antybiotyki i nie mogłam karmic synka. Przybierał więc super na mieszance i zdrowiał. Przez ten miesiąc mogłam go karmic tylko kilka razy. Właściwie, to go chyba nawet nie karmiłam tak naprawdę, bo tylko ciumkała trochę i chciał mleko ze smoczka - wiadomo łatwiej ssac z butelki. Przez ten cały czas starałam się utrzymac laktację przez odciąganie ręczne i laktatorem. Nie chodziło mi wtedy o ilośc pokarmu, bo i tak szedł do zlewu ale żeby całkiem nie zanikł. Było go bardzo mało. Kiedy synek po miesiącu wrócił do domu, to właściwie nie miałam prawie mleka w piersiach. Dawałam głównie sztuczne ale stopniowo coraz mniej, żeby miał chęc ssac z piersi. Możesz sobie wyobrazic jak się denerwował, płakał, był głodny i zły. Dlatego co chwila miałam wątpliwości czy to dalej ciągnąc. Były takie dni, że wcale mu piersi nie podawałam, bo byłam już zmęczona - sama wiesz jak to jest ;)
Stopniowo dawałam coraz mniej mleka sztucznego i cały czas przy cycku trzymałam maluszka. Innego wyjścia nie znalazłam. Ważyłam synka co 2 - 3 tygodnie. Raz przybierał mniej a raz więcej. W końcu mniej więcej po miesiącu przeszłam całkiem na moje mleko i karmiłam wyłącznie piersią do pół roczku. Aha, potem jeszcze przeszłam jeden kryzys laktacyjny i metodą trzymania przy cycku po kilku dniach pokarm wrócił :)
Stopniowo dawałam coraz mniej mleka sztucznego i cały czas przy cycku trzymałam maluszka. Innego wyjścia nie znalazłam. Ważyłam synka co 2 - 3 tygodnie. Raz przybierał mniej a raz więcej. W końcu mniej więcej po miesiącu przeszłam całkiem na moje mleko i karmiłam wyłącznie piersią do pół roczku. Aha, potem jeszcze przeszłam jeden kryzys laktacyjny i metodą trzymania przy cycku po kilku dniach pokarm wrócił :)
A wczesniej jak Ci przybierał na wadze jak miałas mało pokarmu,noi w jakim wieku było dzieckoł?mojemu synkowi trochę brakuje do normy i stąd moje obawy.Ja zwykłą gruszką odciągnę 50 ml w 40 min,więc nie wiem jak mam ocenić tą ilość w piersiach.Mateusz mi się denerwuje przy piersi i karmienie trwa bardzo długo i to już dobre kilka dni,wiec chyba nic nie wskuram.
Aniu u mnie trwało na pewo kilka dni. Nie umiem powiedziec dokładnie, bo ja miałam cały czas miękkie piersi i do tej pory tak jest. Do odciągacza udawało mi się odciągnąc też baaaardzo niewiele. Jedyną oznaką był prawidłowy przyrost masy synka dlatego cały czas byłam niepewna. Widocznie maluch radził sobie z ssaniem dużo lepiej niż odciągacz i pewnie też mój organizm zupełnie inaczej reagował na maluszka a inaczej na odciągacz. Małego miałam po prostu przy piersi prawie cały czas - jak jakaś Murzynka ;) - uparłam się! W sumie osiągnęłam swój cel ale doskonale rozumiem wybór mamy, która nie ma tyle cierpliwości albo której jest maluszka żal męczyc. Po sztucznym dokarmianiu z butelki mój synek był rozleniwiony i bardzo denerwował się przy piersi - nie było łatwo.