Widok
my tez chcielismy super plener jakies tam pierdoły...ale po ślubie okazalo sie ze nie mamy za duzo czasu, zeby caly dzien na plener poswiecic i ograniczylismy sie do kilku miejsc, za to nasz fotograf spisal sie na medal...zdjecia to normalne dzieła sztuki :):) jestem bardzo zadowolona i nie zaluje ani jednej zlotowki wydanej na alternatywnych...i nie potrzebne bylo do tego ani morze, ani gory.. :)
Przepraszam, nie chce mi się czytać wszystkich postów od początku, a podejrzewam, że znajdę tam odpowiedź na moje pytanie. Jednak zapytam (nie jestem z Trójmiasta, mój fotograf jest z Bydgoszczy) - chciałabym sesję plenerową nad morzem, ale na skalistej plaży, jakiś klif... itp. Gdzie taki mogę znaleźć?
silen - i to chodzi
Po to rozmowa wstępna - ustalamy, gdzie i co robimy i tak dalej.
A potem to już ja szyję.
O tym mówię od samego początku.
Mi tam klif nie przeszkadza.
Ale jak byś zobaczyła moje miejsca to sama byś się zastanawiała...
A w kościele - z obrączkami - no cóż. Fotograf MA widzieć wszystko.
Ma widzieć łzy matki i je uwiecznić i nakładanie obrączek.
Wiesz silen że jednym się udało założyć obrączki na odwrót - na cywilnym. Młodemu prawie potem palec odcięli.
A jakie ja mam zrobić zbliżenie tego nakładania obrączek jak Twoja będzie latała po całej dłoni a Twojemu mężowi będzie siniał palec w oczach?
Mnie oceniają po zdjęciach...
Po to rozmowa wstępna - ustalamy, gdzie i co robimy i tak dalej.
A potem to już ja szyję.
O tym mówię od samego początku.
Mi tam klif nie przeszkadza.
Ale jak byś zobaczyła moje miejsca to sama byś się zastanawiała...
A w kościele - z obrączkami - no cóż. Fotograf MA widzieć wszystko.
Ma widzieć łzy matki i je uwiecznić i nakładanie obrączek.
Wiesz silen że jednym się udało założyć obrączki na odwrót - na cywilnym. Młodemu prawie potem palec odcięli.
A jakie ja mam zrobić zbliżenie tego nakładania obrączek jak Twoja będzie latała po całej dłoni a Twojemu mężowi będzie siniał palec w oczach?
Mnie oceniają po zdjęciach...
Nie - no przecież nie ucieknę z sesji.
Ucieknę ze spotkania przed podpisaniem umowy.
Jak tylko mi zacytujesz jakikolwiek artykuł z jakiegokolwiek kodeksu.
Ot tak - żeby dmuchać na zimne.
:)
A na poważnie.
Dobrze jest znaleźć złoty środek.
Dobrze jest współpracować - cały czas to podkreślam.
Wiecie że pary młode są bardzo trudnym obiektem do fotografowania.
Nie maja pojęcia o fotografii a chcą o wszystkim decydować.
Panna młoda męczy po 40 minutach, młody dzwoni - zero dyscypliny na sesji.
Byli rozpieszczani przez wszystkich i stresowani również przez wszystkich.
Trafić idealną parę to jest skarb.
Spytajcie ilu fotografów ma portfolio zrobione z modelami albo ze znajomymi.
Jak ktoś ma dużo materiału to znajdzie w historii zleceń fajne pary bo były na luzie i miały to coś.
-----------
Bukiet pozostawiony na klęczniku może być wykorzystany do zdjęć zza niego a świadkowie podczas przysięgi są niejednokrotnie proszeni do prezbiterium (na ołtarz) i świadkowa z dwoma wyglądałaby jeszcze dziwniej.
Kwestia doświadczenia.
W kościelnej ceremonii znaku pokoju liczą się przelane w tym momencie łzy. Jak ich nie ma albo ktoś nie zwrócił uwagę na to co miał - no cóż...
Jak powiedziałaś - subiektywne odczucie.
Ja oceniam to za właściwe.
----------
Fotografia jest sztuką obserwacji.
Obserwacji tego skąd świeci słońce, oceny przydatności pleneru.
Obserwacji tego, że matka panny młodej płacze podczas przysięgi jak na chińskich kreskówkach - szybki zoom z ołtarza i kolejne uwiecznione łzy szczęścia.
-----------
Nawet nie jest zabawne odbijanie piłeczki po co i dlaczego wszystko się robi w kościele, na sesji i tak dalej. Narzeczeni według kilku wypowiadających się Pań i tak wiedzą lepiej, mimo że za każdym razem tłumaczę rzetelnie i udowadniam, że jest inaczej.
Może lepiej wypunktujcie jakie macie pytania o różne rzeczy a ja na nie odpowiem.
Święty nie jestem ale kursy diecezjalne ukończyłem, wiem jak się zachować i dokąd mogę wejść itd.
Jak widzę "szarą strefę" robiącą zdjęcia zza ucha prałatowi - tyłkiem do ołtarza - to nie dziwię się że wymagają ukończenia tego kursu i wymagają zaświadczenia.
Zrobiłem kilkaset ślubów i wesel - gruby jestem od tego niemiłosiernie.
Tylko w nowym wątku bo mój baner się schował już do połowy :)
Ucieknę ze spotkania przed podpisaniem umowy.
Jak tylko mi zacytujesz jakikolwiek artykuł z jakiegokolwiek kodeksu.
Ot tak - żeby dmuchać na zimne.
:)
A na poważnie.
Dobrze jest znaleźć złoty środek.
Dobrze jest współpracować - cały czas to podkreślam.
Wiecie że pary młode są bardzo trudnym obiektem do fotografowania.
Nie maja pojęcia o fotografii a chcą o wszystkim decydować.
Panna młoda męczy po 40 minutach, młody dzwoni - zero dyscypliny na sesji.
Byli rozpieszczani przez wszystkich i stresowani również przez wszystkich.
Trafić idealną parę to jest skarb.
Spytajcie ilu fotografów ma portfolio zrobione z modelami albo ze znajomymi.
Jak ktoś ma dużo materiału to znajdzie w historii zleceń fajne pary bo były na luzie i miały to coś.
-----------
Bukiet pozostawiony na klęczniku może być wykorzystany do zdjęć zza niego a świadkowie podczas przysięgi są niejednokrotnie proszeni do prezbiterium (na ołtarz) i świadkowa z dwoma wyglądałaby jeszcze dziwniej.
Kwestia doświadczenia.
W kościelnej ceremonii znaku pokoju liczą się przelane w tym momencie łzy. Jak ich nie ma albo ktoś nie zwrócił uwagę na to co miał - no cóż...
Jak powiedziałaś - subiektywne odczucie.
Ja oceniam to za właściwe.
----------
Fotografia jest sztuką obserwacji.
Obserwacji tego skąd świeci słońce, oceny przydatności pleneru.
Obserwacji tego, że matka panny młodej płacze podczas przysięgi jak na chińskich kreskówkach - szybki zoom z ołtarza i kolejne uwiecznione łzy szczęścia.
-----------
Nawet nie jest zabawne odbijanie piłeczki po co i dlaczego wszystko się robi w kościele, na sesji i tak dalej. Narzeczeni według kilku wypowiadających się Pań i tak wiedzą lepiej, mimo że za każdym razem tłumaczę rzetelnie i udowadniam, że jest inaczej.
Może lepiej wypunktujcie jakie macie pytania o różne rzeczy a ja na nie odpowiem.
Święty nie jestem ale kursy diecezjalne ukończyłem, wiem jak się zachować i dokąd mogę wejść itd.
Jak widzę "szarą strefę" robiącą zdjęcia zza ucha prałatowi - tyłkiem do ołtarza - to nie dziwię się że wymagają ukończenia tego kursu i wymagają zaświadczenia.
Zrobiłem kilkaset ślubów i wesel - gruby jestem od tego niemiłosiernie.
Tylko w nowym wątku bo mój baner się schował już do połowy :)
A ja napisze jeszcze słówko co do tych znaków pokoju i obrączek. Takie rzeczy to mi kamerzysta i fotograf mówili na spotkaniach przed ślubem i kilkakrotnie powtarzali żeby nie zapomnieć a ostatni raz tuz przed kościołem. W kościele to mieli skupić sie na zdjęciach nie tylko nas jak przysięgamy ale tez uchwycić wzruszenie rodziców więc podpowiadanie odpada. Co do pleneru to ja mówie chcę orłowo a reszta należy do fotagrafa. Co jego obchodzi dlaczego może mam fajne wspomnienia z tym miejscem itd i chce je uwiecznić. Mnie nie interesuje że fotograf już rzyga tym miejscem wobec mnie ma się zachowywać tak jak byłby tam pierwszy raz. Nie mój w tym interes żeby poszerzył swoje portfolio. Jak chce je poszerzyć niech pstryka gratis.
Ok, do trzech razy sztuka - złośliwość rzeczy martwych :/
Chciałam tylko dodać, że jak Ty sobie pójdziesz, to ja Cię pozwę, a ponieważ ani w prawie ani zazwyczaj w umowach nic o farmazonach nie ma, sąd przyzna rację mi, a Ty zapłacisz odszkodowanie o niewywiązanie się z umowy.
Co do reszty stwierdzeń to w całej rozciągłości się zgadzam, że przede wszystkim współpraca :)
A już tak poza tematem to osobiście dałabym bukiet świadkowej, bo pozostawiony na klęczniku tak jakoś głupio wygląda, ale to moje zdanie. Co do znaku pokoju przekazywanego rodzicom, to moi znajomi zrobili tak na swoim ślubie i wcale za fajnie to nie wyszło ani z punktu widzenia gości, ani na filmie ani na zdjęciach. A poza tym co by było gdybym idąc przekazać znak pokoju zaplątała się w suknie... Ale to moje subiektywne odczucie i każdy robi tak jak uważa za właściwe :)
Chciałam tylko dodać, że jak Ty sobie pójdziesz, to ja Cię pozwę, a ponieważ ani w prawie ani zazwyczaj w umowach nic o farmazonach nie ma, sąd przyzna rację mi, a Ty zapłacisz odszkodowanie o niewywiązanie się z umowy.
Co do reszty stwierdzeń to w całej rozciągłości się zgadzam, że przede wszystkim współpraca :)
A już tak poza tematem to osobiście dałabym bukiet świadkowej, bo pozostawiony na klęczniku tak jakoś głupio wygląda, ale to moje zdanie. Co do znaku pokoju przekazywanego rodzicom, to moi znajomi zrobili tak na swoim ślubie i wcale za fajnie to nie wyszło ani z punktu widzenia gości, ani na filmie ani na zdjęciach. A poza tym co by było gdybym idąc przekazać znak pokoju zaplątała się w suknie... Ale to moje subiektywne odczucie i każdy robi tak jak uważa za właściwe :)
Owszem ja jestem klientem, fotograf jest profesjonalistą- rzemieślnikiem, ja mogę powiedzieć jak ja to widzę, a fotograf dokłada starań, żeby dobrze to wyglądało z całym swoim profesjonalizmem. Chodziło mi bardziej o to, że to chyba Młoda Para powinna zadecydować, gdzie chce mieć zdjęcia, a nie fotograf. Oczywiście, że nie będę mówić fotografowi z jakiej odległości ma dane zdjęcie zrobić czy pod jakim kątem, bo się na tym nie znam :)
"Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić."
"Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić."
Nie - no oczywiście przepraszam Panie.
Jednak proszę o odrobinkę zrozumienia.
Nie mam ciśnienia na klienta z trójmiasta jeśli chodzi o zdjęcia więc mogę sobie dość swobodnie się wypowiadać, jednak moje wypowiedzi idą tropem realiów.
Wiem, że każdy im młodszy tym chce być bardziej samodzielny, ale ambitni nastolatkowie na wsi najczęściej tracili ręce w młockarni. Taki przykład.
Nie działam na niczyją szkodę - nie chcę Was namówić na zdjęcia u mnie. Daje jakoś sobie radę ze zdjęciami, a tutaj - jak mówię - lobbuje sobie Targi Ślubne, a skoro muszę przy tym gadać staram się to robić z głową.
Zauważcie jednak, że Wy macie ten jeden ślub, niektórzy drugi, mało kto trzeci. Ja tylko w zeszłym roku miałem 62 śluby z czego sam zrobiłem ze 30. W tym roku jest mniej - ale przeżyję.
Dzielę się refleksjami i doświadczeniem. Nie znaczy to że trzeba moich słów słuchać/czytać z otwartą buzią czy na klęczkach, ale uważam że czytając nikt nic nie traci a negując na ślepo bez czytania - no cóż...
Jest tyle przysłów o tym, a ja nie chcę nikogo obrazić.
--------------
Piwonia - ja tez nie lubię jak klient na mnie naciska. Rozumiem Cię doskonale.
Fotograf tez nie będzie na Ciebie naciskał, tylko się uśmiechał i potakiwał a potem zrobi po swojemu i wszyscy będą zadowoleni. Bo Wy moje Panie pomylicie obrączki przy ołtarzu (lub Wasi mężowie) i nie będziecie pamiętać kto Wam składał życzenia.
Wszystko z wrażenia.
Ale to ja mówię młodej na ucho jak idzie do przysięgi:
- Zostaw bukiet na klęczniku - bo potem jej ręki zabraknie przy ołtarzu
Albo młodemu
- Mniejszą! - przy zakładaniu obrączek - bo młody zawsze bierze swoją i nakłada ją młodej, ale potem młoda ma problem aby swoją obrączkę włożyć młodemu...
To ja proponuję wyjście do rodziców tym którzy tego nie planowali podczas przekazania sobie znaku pokoju i wiele innych. To się nazywa DO-ŚWIAD-CZE-NIE.
----------
Jak mówi kot.
W tej branży "kolega" z szarej strefy (teraz wszyscy mają firmy i nie nie wykazują obrotów, ale wzięli 18000 zł z PUP i płacą 200 zł ZUS w promocji) bierze połowę mniej bo nie musi opłacić budy, pracowników, US i ZUS - w innym temacie zrobiłem rachunek, że jak biorę dwa razy więcej to i tak na czysto mam mniej bo płacę podatki. Ale wystawię FV na usługę reklamową :D
I śpię bez strachu.
I nie mam s****zki - nota bene maiłem wczoraj kontrolę ZUS.
I zawsze będę w tym samym miejscu a jak zmienię to będziecie o tym wiedzieć pierwsze.
I przechowuje zdjęcia z 2004 roku.
--------
Zgadzam się z paquerette - ale wygląda to tak:
Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić.
Jak będziemy współpracować - zamienię się w artystę i oddam Ci cudeńka.
Poza tym umowa o świadczenie usług - owszem. Ale jak pójdziesz do szewca to nie mówisz mu jaką dratwą ma Ci buty zszyć - bo się na tym nie znasz. A jak powiesz głupio i szewc Cię posłucha i Ci się buty rozpadną to będziesz miała pretensje do kogo?
No do kogo?
Do szewca że Cię słuchał?
Czy do siebie że plotłaś farmazony?
Kolejny z przykładów które uwielbiam...
Jednak proszę o odrobinkę zrozumienia.
Nie mam ciśnienia na klienta z trójmiasta jeśli chodzi o zdjęcia więc mogę sobie dość swobodnie się wypowiadać, jednak moje wypowiedzi idą tropem realiów.
Wiem, że każdy im młodszy tym chce być bardziej samodzielny, ale ambitni nastolatkowie na wsi najczęściej tracili ręce w młockarni. Taki przykład.
Nie działam na niczyją szkodę - nie chcę Was namówić na zdjęcia u mnie. Daje jakoś sobie radę ze zdjęciami, a tutaj - jak mówię - lobbuje sobie Targi Ślubne, a skoro muszę przy tym gadać staram się to robić z głową.
Zauważcie jednak, że Wy macie ten jeden ślub, niektórzy drugi, mało kto trzeci. Ja tylko w zeszłym roku miałem 62 śluby z czego sam zrobiłem ze 30. W tym roku jest mniej - ale przeżyję.
Dzielę się refleksjami i doświadczeniem. Nie znaczy to że trzeba moich słów słuchać/czytać z otwartą buzią czy na klęczkach, ale uważam że czytając nikt nic nie traci a negując na ślepo bez czytania - no cóż...
Jest tyle przysłów o tym, a ja nie chcę nikogo obrazić.
--------------
Piwonia - ja tez nie lubię jak klient na mnie naciska. Rozumiem Cię doskonale.
Fotograf tez nie będzie na Ciebie naciskał, tylko się uśmiechał i potakiwał a potem zrobi po swojemu i wszyscy będą zadowoleni. Bo Wy moje Panie pomylicie obrączki przy ołtarzu (lub Wasi mężowie) i nie będziecie pamiętać kto Wam składał życzenia.
Wszystko z wrażenia.
Ale to ja mówię młodej na ucho jak idzie do przysięgi:
- Zostaw bukiet na klęczniku - bo potem jej ręki zabraknie przy ołtarzu
Albo młodemu
- Mniejszą! - przy zakładaniu obrączek - bo młody zawsze bierze swoją i nakłada ją młodej, ale potem młoda ma problem aby swoją obrączkę włożyć młodemu...
To ja proponuję wyjście do rodziców tym którzy tego nie planowali podczas przekazania sobie znaku pokoju i wiele innych. To się nazywa DO-ŚWIAD-CZE-NIE.
----------
Jak mówi kot.
W tej branży "kolega" z szarej strefy (teraz wszyscy mają firmy i nie nie wykazują obrotów, ale wzięli 18000 zł z PUP i płacą 200 zł ZUS w promocji) bierze połowę mniej bo nie musi opłacić budy, pracowników, US i ZUS - w innym temacie zrobiłem rachunek, że jak biorę dwa razy więcej to i tak na czysto mam mniej bo płacę podatki. Ale wystawię FV na usługę reklamową :D
I śpię bez strachu.
I nie mam s****zki - nota bene maiłem wczoraj kontrolę ZUS.
I zawsze będę w tym samym miejscu a jak zmienię to będziecie o tym wiedzieć pierwsze.
I przechowuje zdjęcia z 2004 roku.
--------
Zgadzam się z paquerette - ale wygląda to tak:
Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić.
Jak będziemy współpracować - zamienię się w artystę i oddam Ci cudeńka.
Poza tym umowa o świadczenie usług - owszem. Ale jak pójdziesz do szewca to nie mówisz mu jaką dratwą ma Ci buty zszyć - bo się na tym nie znasz. A jak powiesz głupio i szewc Cię posłucha i Ci się buty rozpadną to będziesz miała pretensje do kogo?
No do kogo?
Do szewca że Cię słuchał?
Czy do siebie że plotłaś farmazony?
Kolejny z przykładów które uwielbiam...
Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać :)
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Art. 483. § 1. Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna).
Kodeks cywilny część ogólna prawa zobowiązań jakby ktoś miał wątpliwości :)
Dłużnik to w tym przypadku zleceniobiorca.
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Art. 483. § 1. Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna).
Kodeks cywilny część ogólna prawa zobowiązań jakby ktoś miał wątpliwości :)
Dłużnik to w tym przypadku zleceniobiorca.
Jeżeli chcesz traktować fotografa jak szewca, to tak go traktuj.
Jest w tej branży masa fotopstryków (przeważnie za niewielkie pieniądze) którzy zrobią Ci zdjęcia nawet z piórkiem w tyłku byle zarobić.
Są też tacy którzy traktują swoją pracę serio i nie dadzą sobą rządzić na plenerze. Wynajmując ich akceptujesz ich styl (w tym momencie dokonujesz wyboru) i powinnaś im ufać.
Jest w tej branży masa fotopstryków (przeważnie za niewielkie pieniądze) którzy zrobią Ci zdjęcia nawet z piórkiem w tyłku byle zarobić.
Są też tacy którzy traktują swoją pracę serio i nie dadzą sobą rządzić na plenerze. Wynajmując ich akceptujesz ich styl (w tym momencie dokonujesz wyboru) i powinnaś im ufać.
W przypadku usług fotograficznych mamy do czynienia z umową o świadczenie usług, w której stosując odpowiednio przepisy o umowie-zleceniu fotograf jest zleceniobiorcą a Para Młoda zleceniodawcami. W związku z powyższym oczywiste jest, że to fotograf powinien spełniać życzenia Młodej Pary, a nie na odwrót. Oczywiście fotograf jako profesjonalista może Młodej Parze coś zasugerować, ale ostateczna decyzja należy do Młodej Pary, a nie do fotografa.
Do fotografów: skoro uważacie się za takich artystów to fotografujcie przyrodę dla National Geographic albo wynajmijcie sobie modeli, którzy zrobią wszystko tak jak im powiecie. Dla Młodej Pary zdjęcia są pamiątką na całe życie, Wy następnego dnia pójdziecie robić zdjęcia innym parom, a potencjalnym klientom i tak pokażecie swoje najlepsze zdjęcia (oczywiście Waszym zdaniem najlepsze).
W tym roku będąc na Targach Ślubnych co krok było się osaczanym przez pseudo-profesjonalistów i większość ich zdjęć osobiście nam się nie podobała. Znaleźliśmy jednych naszym zdaniem godnych uwagi, czy się sprawdzili czas pokaże. Jednak gdy podpisywaliśmy z nimi umowę, to powiedzieli, że mają pełno pomysłów, ale nasze sugestie i pomysły też chętnie przyjmą i chyba o to chodzi :)
Do fotografów: skoro uważacie się za takich artystów to fotografujcie przyrodę dla National Geographic albo wynajmijcie sobie modeli, którzy zrobią wszystko tak jak im powiecie. Dla Młodej Pary zdjęcia są pamiątką na całe życie, Wy następnego dnia pójdziecie robić zdjęcia innym parom, a potencjalnym klientom i tak pokażecie swoje najlepsze zdjęcia (oczywiście Waszym zdaniem najlepsze).
W tym roku będąc na Targach Ślubnych co krok było się osaczanym przez pseudo-profesjonalistów i większość ich zdjęć osobiście nam się nie podobała. Znaleźliśmy jednych naszym zdaniem godnych uwagi, czy się sprawdzili czas pokaże. Jednak gdy podpisywaliśmy z nimi umowę, to powiedzieli, że mają pełno pomysłów, ale nasze sugestie i pomysły też chętnie przyjmą i chyba o to chodzi :)
nie róbcie też ze mnie jakiegoś klienta-potwora . . . mi po prostu o to chodzi, że jak można powiedzieć , ze np plener w Orłowie to badziew więc nie będziemy tam robić pleneru tylko np w starej fabryce.
ja chętnie wysłucham propozycji fotografa ale uważam , żę ostatnie zdanie należy do nas młodych i nie podoba mi się bardzo jak fotograf nadal naciska.
ja chętnie wysłucham propozycji fotografa ale uważam , żę ostatnie zdanie należy do nas młodych i nie podoba mi się bardzo jak fotograf nadal naciska.