Widok

mama z depresją

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Witam,

Znalazłem w internecie taki tekst:
http://www.puellanova.pl/1701,0,-Mama-z-depresja.html

Tekst bardzo mnie poruszył, jest wg. mnie niesamowicie przepełniony uczuciami i choć bardzo smutny to może być katalizatorem do rozmowy.
Depresja sama w sobie jest ciężką chorobą a niewyobrażalną dla mnie w sytuacji kiedy pojawia się u mamy. Mam wrażenie, że te uczucia i myśli które opisuje ta Pani tylko potęgują ten stan.

Co Panie sądzą na ten temat? A może jest tutaj jakaś użytkowniczka która była w podobnej sytuacji ale udało jej się zwalczyć chorobę. Czy jest na to sposób?

Pozdrawiam,
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jest na to sposób-przyznanie się do swoich uczuc przed sobą i przed najbliższymi oraz wsparcie owych bliskich.

Ja przechodze taki stan. Przechodziłam depresję poporodową. Uczucia takie przychodzą falami. Pare dni jest ok, ale przychodzi taki dzień gdzie wszystkie uczucia wracają. I stan trwa i trwa. Mimo, że kilka dni, to wydaje się, że w nieskończoność.

Myśli jakie dręczą są okropne i czasem wstyd się do nich przyznać.
Teraz już wiem, że ja poprostu nie powinnam mieć dzieci. Mam jedno małe szczęście i na tym poprzestanę, bo nie chcę ryzykować, że unieszczęsliwie kolejnego małego człowieka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jedynym sposobem na tę chorobę jest wizyta u specjalisty..Psychoterapeuty,psychiatry..To żaden wstyd a po prostu konieczność.Moim zdanie samemu nie da się wyjść z depresji. Z czasem może być tylko gorzej.A skutki depresji odczuwa niestety cała rodzina.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przechodziłam coś takiego po powrocie z Polanek... nie wiem czy to była już depresja, czy dopiero odreagowywałam wcześniejsze 3 tygodnie...


w każdym razie to był koszmar... pewnej nocy przełamałam się i napisałam co czuję na jakimś forum - wtedy zrobiło mi się dużo lepiej :)


chociaż do tej pory uważam, że jednak nie jestem stworzona do roli matki i że nigdy więcej nie dam się namówić na dziecko...

zdecydowanie brak mi cierpliwości i opanowania :/


jeszcze są momenty, kiedy mam tego całego macierzyństwa serdecznie dosyć... i najchętniej wyjechałabym gdziekolwiek... SAMA... chociaż na kilka dni - żeby odpocząć...


a wtedy miałam ochotę wyjść i już nie wrócić...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
agusia jak ja Cie rozumiem....kocham synka nad życie, ale na 2/gie dziecko nie zdecyduję się już. Ja również miałam mysli żeby wyjśc z domu i juz nie wrócic.... Teraz jest juz ok, wszystko wróciło do normy,ale pierwszy miesiąc po porodzie był koszmarem, potem podobny stan powracał falami, miałam ochotę wyc, rzucic to wszystko w cholere, a potem przychodziły wyrzuty sumienia i było jeszcze gorzej.Kto miał podobne myśli tez zrozumie...Czułam sie zmęczona, nikomu niepotrzebna.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dokładnie tak jak piszesz...


znalazłam swój wpis z tamtego czasu... http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=374525&highlight=depresja+poporodowa


pocieszające później były wpisy kolejnych dziewczyn - że czuły podobnie :P

kto tego sam nie przeszedł - pewnie nie potrafi nawet zrozumieć ani wyobrazić sobie tych okropnych myśli, które wtedy nawiedzają kobietę...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
agusia, przeczytałam Twój wpis...dokładnie takie mysli nawiedzały mnie, identyczne. Ja potrafiłam nawet wrzasnąc na mojego małego synka jak nie potrafiłam go uspokoic, a potem dobijały mnie okropne wyrzuty sumienia....i mysle sobie, że masz rację kto tego nie przezył, nie zrozumie.... Moja ciąża również była wyczekana, wymodlona...początki macierzyństwa były dla mnie koszmarem i dlatego nie zdecyduje sie na 2/gie dziecko, chociaż zawsze chciałam dwójkę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
p.s. I zgadzam się , że jeśli choroba nawiedza kobiete, choruje cała rodzina. Ja męża odepchnełam w tym czasie zupełnie, był dla mnie intruzem i wrogiem. Sama nie wiem jak nasza miłośc to przetrwała....zebys słyszała jakie słowa potrafiłam wtedy mu wykrzyczec....teraz się tego wstydzę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i jescze jedno. Deprasja to choroba duszy....straszna choroba....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja ogólnie wstydzę się tego co wtedy mówiłam i myślałam o Gabrysiu...

potrafiłam patrzeć na niego(całkiem obojętnie - jakbym patrzyła np. na kamyk) jak płakał i myśleć - co to za mały wrzeszczący potwór... co on tu robi? ja go nie chcę...
itd. :/

całe szczęście u mnie to szybko przeszło :P ale było straaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie :/

też krzyczałam na Młodego :P niestety jeszcze teraz mi się to zdarza - jak już nie mam do Niego siły i cierpliwości... :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam to samo.....mi tez ten straszny stan minał. A co do cierpliwosci....tez mi jej czasem brakuje i wtedy sił braknie. Czasami jeszce tylko nachodzą mnie mysli, że jestem złą i wyrodna matką, jest tyle kobiet, które nie moga miec dzieci, życie by oddały aby doswiadczyc macierzyństwa, a ja nie potrwafię docenic tego daru. Na szczęście coraz rzadziej mi sie to zdarza...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To przykre Dziewczyny,że musialyście przez to przejść...ja szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to depresja,chodz przez pierwsze dwa miesiące po urodzeniu syna prawie w ogóle nie spałam,Młody miał straszne kolki,ciągle płakał,w nocy prawie w ogóle nie spał,ale nigdy nie zdarzyło mi się krzyknąc czy poddać,dlatego myślę że depresja to choroba,a nie stan przejściowy,w depresję wpada się stopniowo-to nie jest tak,że ona jest i zaraz jej nie ma,depresje się leczy latami.
Ja mimo zmęczenia,bo przecież robotem nie jestem z radościa wstawałam rano do dziecka,mówiłam sobie że on bardziej cierpi,bo go boli a ja jestem po to by się o niego troszczyć i go chronić więc masowałam ten mały brzuszek przez kilka godzin,tuliłam zapłakaną twarzyczkę,było mi cięzko ale za kazdym razem przypominalam sobie ze to nie mój syn jest przyczyna mojego zmeczenia.
Dzis to najukochansze Dziecię na świecie,odkąd kolki się skończyły Niko przesypia całe noce,nie płacze prawie w ogóle,ja jestem wyspana,wypoczęta,szczęsliwa!Moje dziecko zabieram wszędzie,bo jest takie spokojne,do fryzjera,ginekologa,kosmetyczki,
Dlatego drogie Mamusie jak czujecie,ze nie chce Wam sie zyc po urodzeniu dziecka,ze dół się nasila,jak naszybciej z kimś o tym porozmawiajcie,bo urodzenie malucha ma być motorem do dalszych działań,a nie do załamania się.
Pozdrawiam cieplutko;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
olaolenka24 - w "normalnych" chwilach w tamtym czasie tuliłam Młodego, robiłam co mogłam żeby kolka minęła itd. Potrafiłam trzymać Go na rękach 2 godziny - bo akurat zasnął zmęczony atakiem kolki, a wiedziałam, że jak Go położę to się obudzi :P

a później była zmiana nastroju i miałam wrażenie, że Młody jest moim największym wrogiem!


Oliv - ja jeszcze czasem zadaję sobie pytanie "po co mi to było?" dlatego wiem, że o drugim dziecku nie ma mowy - nie nadaję się na matkę i koniec kropka...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja niestety też miałam depresję. Kocham mojego synka szalenie mimo, że czasami nie mam do niego już cierpliwości i jest mi ciężko. Nie mogę go też nikomu "podrzucić" na chwilę, bo mąż generalnie odkąd mały się urodził pracuje za granica, a moja mama pracuje na dwa etaty. Reszty rodziny brak. Także przebywam z nim non stop i zastanawiam się, kiedy zacznę gadać do ściany ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny czytam co przeszłyście i łzy mi do oczu napływają, bo wierzę, że jesteście kochanymi mamami dla których dziecko to cały skarb.

Nie wiem co to depresja, choć było ciężko, czasami podałam ze zmęczenia, ale u mnie było odwrotnie, moja miłość do dzieci była/jest tak ogromna, że napawa mnie siłą.

Czasem myślę, że oszalałam bo Kocham tak mocno, że nie potrafię rozstać się nawet na chwilę z tym moim malusim Skarbem.

Tak jak Ty Agusia, przeszłam szpital, i tak jak Ty z tego samego powodu i to w sumie jest jedyny moment kiedy zadałam sobie pytanie
"Po co mi to było"

I nie dlatego, że było ciężko.
Polanki, oddział zakaźny, ale dlatego, że strach o moje dziecko które mało co nie straciłam, doprowadziło mnie do osiwienia.

Minęło od tamtej chwili ponad 3 miesące, a ja jeszcze nie do końca umiem sobie radzić z myślami co wtedy się stało. :(
Przed oczami mam codziennie sytuację jak krzyczę, błagam, przeklinam, żeby Amelia zaczęła oddychać...

Ciężko być mamą, bo jesteśmy całkiem odpowiedzialne za nasze Skarby, i wiem, że depresja czasem bywa na pograniczu.
Ja nauczyłam się rozmawiać o tym co mnie boli, co mnie męczy, z czym nie daję radę...

Jedyne co mogę Wam napisać, to życzę każdej z Was wytrwałości, bo depresja to straszna choroba, i tylko bliscy plus odpowiedni lekarze potrafią pomóc...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że miałam depresję poporodową...w zasadzie myślę, że ciągle ją mam a młoda już ma prawie rok.... okresy kiedy jest dobrze są coraz dłuższe - generalnie w porównaniu do sytuacji sprzed 9-10 miesięcy jest super ale depresja mi co jakiś czas wraca... inaczej bym teraz spała a nie siedziała tutaj... parę miesięcy temu ktoś z najbliższej rodziny powiedział, że myślał, że jestem silniejsza....też tak myślałam. I te wyrzuty sumienia, że unieszczęśliwię moje dziecko, którego przecież tak chciałam... najgorsze, że ciężko o tym rozmawiać, zwłaszcza jak mąż zmęczony wraca do pracy a ja przecież caly dzień "siedzę" w domu... ale mam nadzieję, że to kiedyś minie całkiem, w końcu jakby nie patrzeć jest coraz lepiej :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak jak napisala oleolenka - bylo ciezko i trudno ale bylam szczesliwa ze mam wreszcie ukochana istotke przy sobie choc polrocznego okresu po porodzie nie chce wogle wspominac z kilku innych powodow bo byl koszmarny ....

ja 2 tyg po porodzie wrocilam z ciezkim zakazeniem do szpitala bo zostawiono mi resztki lozyska w srodku ktore juz gnilo.....bardzo wysoka goraczka, dreszcze i nie wiedzialam co sie dzieje , myslalam ze zapalenie piersi......dziecko bylo na szczescie w szpitalu razem ze mna ....powrot do domu i znow do szpitala kiedy mala miala 4 tygodnie gdyz dlawila sie , dusila , siniala - w szpitalu rozwinelo sie zapalenie pluc i do dzis pamietam jak w pierwszy dzien swiat Bozego Narodzenia wczesnym rankiem krzycze - moje dziecko sie dusi......maz za granica w pracy a ja sama z tym wszystkim ....

wiem , wiem co przezywalyscie i wiem ze latwo komus powiedziec : jakos to bedzie i nie martw sie - ale tak naprawde nikt nie wie co sie dzieje/dzialo wewnatrz kazdej z nas
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiecie...a ja myślałam, że na tym forum są same szczęśliwe, spełnione matki, które nigdy nie doświadczyły takich uczuć, takiego bólu i rozdarcia...które nigdy nie pomyslaly ze maja dosc dziecka, zycia itp...

smutne ze nikt nie przygotowuje na takie mysli.Że sie o tym nie mówi.
Rozmawia się o tym, że możesz moeć po porodzie gorsze samopoczucie, ale nie że mogą przyjść myśli, o które nigdy byś siebie nie podejrzewała. Nikt mi nie powiedział, że tak się może zdarzyć, że takie myśli są wynikiem czegoś, że tak się zdarza.

jak Was czytam to znów wyje, bo mi się wszystko przypomina...

3majcie się dziewczyny!!:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
bo to jest wstyd przyznać się do takich myśli...


dlatego wolałam napisać wszystko na innym forum, pod innym nickiem niż normalnie używam...


jak widać nie wszystkie Forumki są (zawsze)szczęśliwymi Mamusiami :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny,obyście jak najszybciej zapomniały o tamtym okresie,cieszyły sie ze szkrabów...a jak coś się dzieje to rozmawiajcie,choćby tu na forum,ktoś się znajdzie..ktoś pomoże...Najgorszy okres macie za sobą,nie rezygnujcie z powtórnego macierzyństwa,teraz jesteście silniejsz,mądrzejsze wiecie że jak się urodzi ,to życie wcale nie jest piękne,początki macierzyństwa są tylko piękne w telewizji,w filmach-a rzeczywistość jest całkiem inna.

Mi się depresja nie przytrafiła,bo jestem naprawdę silna baba,ze mnie jest taki radosny roztrzepaniec i nawet jak mi zle naprawde trwa to tylko 5 minut,zaraz i tak sie śmieje i tego Wam życzę Drogie Mamusie,badzcie usmiechnięte zawsze i wszędzie!!!
Kasiu moja Kochana,na szczęscie z Ami już dobrze,a Ty jesteś najsilniejsza i najlepszą Mamą jaką znam i WY też takie jesteście Dziewczyny tylko musicie w to uwierzyć!!!!

Zobaczycie,gdy dziecko wróci ze szkoły z pierwszą laurką na dzień matki to zapomnicie o tym złym okresie:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Vision Express - czuję się oszukana (28 odpowiedzi)

Nie ja osobiście, ale dziś wcisnęli mojej teściowej bardzo drogie okulary do czytania. Naprawdę...

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (141 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

do góry