Widok

brak kandydatów na chrzestnych

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Zwykle w temacie chrzcin pojawiają się pytania typu "gdzie ochrzczę dziecko bez ślubu kościelnego" albo "czo rozwodnik może być chrzestnym".
Ja mam kłopot zupełnie innej natury. Jako rodzina mamy dopełnione wszystkie formalności ślubno-sakramentalne. Niestety "rozglądając się" po rodzinie i znajomych nie widzę osób, których chciałabym na chrzestnych mojego dziecka.
Praktycznie nie ma ludzi, którzy faktycznie żyliby zgodnie z nauką kościoła i byli by wstanie wspierać dziecko. Jak to czytam to brzmi jak wyznania starej dewoty:)) Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało - fakt jest faktem.

Co się robi w takiej sytuacji? Chcemy ochrzcić dziecko, tylko kogo na chrzestnego skoro "wykwalifikowanych" brak? czy w takiej sytuacji ksiądz dopuszcza chrzestnego który np nie ma wszystkich sakramentów?

Czy może chrzestnymi zostają proboszcz i siostra? Okropna to wizja ale jestem w stanie sobie wyobrazić taką propozycje padającą z ust proboszcza, niestety...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chrzestny nie jest od dawania prezentów i bywania na urodzinach. Ma być duchowym przewodnikiem. Potrafić rozmawiać o Bogu i kierować ścieżki życiowe swojego chrześniaka na drogę wiary.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak najbardziej mogą być chrzestnymi. Znam takie przypadki osobiście. Chrzestnymi zostali już po święceniach.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ksiądz czy siostra zakonna nie mogą być chrzestnymi (chyba, że ten zaszczyt miał miejsce przed seminarium lub zakonem)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Może zamiast szukać Kogoś na siłę, warto zastanowić się nad Dziadkami, wśród znajomych mam kilku takich, którzy za chrzestnych mają właśnie swoich dziadków.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"ja widzę rolę chrzestnych tak - mają wspierać nas w wychowaniu Małej w wierze katolickiej, poprzez dawanie przykładu swoim stylem życia; "

- Sylwia, to też jest raczej pomysł odrealniony"

Bimka, dlaczego odrealniony?
Jeżeli ktoś jest dobrym, porządnym człowiekiem, żyje w zgodzie ze sobą, światem i Bogiem, to przekaże dalej takie wartości.
I nie ma tu znaczenia ilość spotkań w roku.

:))
"Dobre rodzicielstwo to w dużej części umiejętność radzenia sobie z własną bezradnością. (..) Trzeba rozstać się z wyobrażonym i wymarzonym dzieckiem po to, by spotkać się z tym, które ma się we własnym domu." A. Stein
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
MamoMarty to że ktoś jest dobrym człowiekiem to dopiero połowa drogi. Nie wszyscy dobrzy ludzie żyją w zgodzie z kościołem...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wg mnie przepisem na dobrego chrzestnego jest nasz( jako rodziców) kontakt z potencjalnymi kandydatami- bo jeśli wezmę np. kuzynkę, no bo to rodzina, a nie mam z nią właściwie kontaktu, to jakim cudem ma odwiedzać moje dziecko?? Inną sytuacją jest branie kogoś, bo "spełnia' wymogi na chrzestnego, a nam zależy na chrzcie, bo o kontakt z Bogiem i przekazywanie wartości religijnych zadbamy sami...

My mamy chrzestną nie z rodziny i chrzestnego z rodziny- ale jak to się sprawdzi, to czas pokaże...

Jeśli chodzi o opiekę gdy zabraknie rodziców, to sad decyduje i przeważnie dziecko trafia do rodzeństwa rodziców lub dziadków...

Ja bym chciała być chrzestną :) Patrząc z tego punktu widzenia, to sprawę ułatwiłby dobry kontakt z rodzicami i poczucie, ze nie o portfel tu chodzi, a każda wizyta musi byc z prezentami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mamy trzy córki. Na szczęście problemów z wyborem chrzestnych nie było- rodzina i bliscy przyjaciele to pokaźna grupa :)
5 osób jest z rodziny, 1 to moja przyjaciółka.

Kryterium wyboru było jasne. Mają to być DOBRZY ludzie. Kropka :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
znam przypadek, gdy chrzestną została "super posażna ciocia" - siostra matki dziecka, a jak przyszło co do czego dziecko wylądowało w domu dziecka. niestety wydaje mi się, że nigdy nie możemy być wszystkiego pewni...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny, weźcie pod uwagę jeszcze to, że ludzie się zmieniają, to, że wybierzecie "super chrzestnych" w waszej opinii na ten moment, nie oznacza, że za lat 5, 10 czy 15 te osoby będą reprezentować taki sam światopogląd, nadal będą z wami, waszymi dziećmi w tak bliskich relacjach jak teraz, nie wyjadą na drugi koniec świata i nawet na te nieszczęsne 'urodziny' nie zawsze dojadą. Ludzie to tylko ludzie, chrzestni także ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
My akurat nie mieliśmy problemu ze znalezieniem osób które są czynnymi katolikami. Mamy na chrzestnego kuzyna męża (czyli rodzina) a na chrzestną moją przyjaciółkę (czyli nie rodzina:). Nie upierałam się że ma być rodzina! mamy małe rodziny ale mamy też przyjaciół i uważam, że często przyjaciele będą lepszymi chrzestnymi dla dziecka niż ktoś z rodziny m. in. dlatego że ma się z nimi lepszy, częstszy i szczery kontakt.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"ja widzę rolę chrzestnych tak - mają wspierać nas w wychowaniu Małej w wierze katolickiej, poprzez dawanie przykładu swoim stylem życia; "

- Sylwia, to też jest raczej pomysł odrealniony

Ja jestem chrzestną, nie chodzę do chrześniaka co tydzień, nawet nie co miesiac, bo tak jak piszecie: każdy ma swoje życie, każdy ma swoje problemy. Chciałam jakoś się bardziej integrować, ale to nigdy nie idzie sie zgadać żeby wszystkim pasowało.

Ale zgodziłam się na to, wziełam na siebie ten bądź co bądź obowiązek, który moim zdaniem nie wiąże się tylko z przyniesieniem prezentu na urodziny. Ale jakby co (odpukać) to los tego dziecka nie byłby mi obojętny i na pewno nie pozwoliłabym na to, żeby ewentualnie trafił do jakiegoś domu dziecka (skoro już mówimy o takich skrajnych przypadkach). Poczucie obowiązku w ogóle powinno ogarniać członków naszej rodziny, a bycie chrzestnym to poczucie powinno wzmacniać.

No ale może ja jestem odrealniona. Może powinno się postępować bardziej egoistycznie i mieć w d*pie rodzinę i zajmować tylko swoimi problemami. To macie na myśli twierdząc, że za dużo wymagam?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Yooki zgadzam sie z Toba. minimum zainteresowania tym badziej jak sie slyszy ze to taka cudna osoba ze tak kocha dzieci a potem czlowiek sie zawodzi to juz potem nie wie kogo ma wziasc na tych rodzicow chrzestnych zeby nie zalowac:(
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Może i mas rację Sylwia z tym sądem ale ja też mam to z tyłu głowy myśląc o chrzestnych. Jeśli dziadkowie są w stanie zająć się wnukiem - super ale różnie w życiu bywa. Będąc chrzestnym bierze się na siebie obowiązek i każdy to czuje. Oczywiście nie ma gwarancji ale myślę że fakt bycia rodzicem chrzestnym wywołuje poczucie współodpowiedzialności.

Przynajmniej tak to widzę i chciałabym żeby potencjalni chrzestni też tak widzieli sprawę. Niestety póki co nadal kandydatów brak:(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
pada tu argument, że chrzestni są po to, by gdy rodziców zabraknie zaopiekowali się chrześniakiem
trochę odrealniony pomysł moim zdaniem, bo przecież w takich wypadkach sąd rozstrzyga o rodzinie zastepczej i zwykle to dziadkowie bywają najbliższą rodziną dziecka; oczywiście nie chcę rozwijać tego tematu, bo jest on obszerny, tylko tak trzeźwym okiem patrząc na ten argument, przyszło mi to do głowy...

ja widzę rolę chrzestnych tak - mają wspierać nas w wychowaniu Małej w wierze katolickiej, poprzez dawanie przykładu swoim stylem życia;
przy decydowaniu się na konkretne osoby rozmawiałam o swoich oczekiwaniach, co polecam, aby uniknąć rozczarowania :))

u nas uroczystość dopiero przed nami; akurat tak się złożyło, że chrzestna uwielbia swoją chrześnicę i sama chce uczestniczyć w jej życiu, chrzestny pojawiać się będzie tylko przy okazjach prezentowych, oboje czynni katolicy
"Dobre rodzicielstwo to w dużej części umiejętność radzenia sobie z własną bezradnością. (..) Trzeba rozstać się z wyobrażonym i wymarzonym dzieckiem po to, by spotkać się z tym, które ma się we własnym domu." A. Stein
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
wlaśnie ja wybierajac nie wybieralam ze wzgledu na prezenty absolutnie mam je gdzies.
Ale przykre jest to jak chrzestna mojego dziecka mimo ze je widzi nigdy nie wezmie go na rece, nigdy go nie przytulila, nie ucalowala ba nawet nigdy przez dwa lata o nic zwiazanego z nim nie zapytala i dlatego szlag mne trafia na samam mysl o tym bo jak ona sie tak zachowuje teraz to watpie zeby ona z miloscia zaopiekowala sie nim jakby mnie zabraklo i to najbardziej boli. a szczerze myslalam ze bedze zupelnie inaczej moja tesciowka to tak ja zachwala ze ona dzieci kocha no i sie przekonalam na wlasnej skorze jak bardzo...az szkoda slow wczesniej niestety nie moglam zaobserwowac nigdzie czy faktycznie tak jest czy nie:((
co do mojego brata ktory jest chrzestnym zupelnie inne podejscie jedyny plus.
ale co do drugiego dziecka to nie wiem ciezko bedzie:(
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
też mi sie wydaje, że chyba za dużo wymagacie. Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach trudno znaleźć chwilę dla własnej rodziny a co dopiero dla chrześniaków. Przynajmniej tak jest w większości mojej rodziny, ludzie są zapracowani, zmęczeni, po pracy trzeba zająć sie własnymi dziećmi itd, a Wy wymagacie cudów. I tak dobrze, że są tacy chrzestni, którzy pamiętają o urodzinach swoich chrześniaków, bo większość ma to gdzieś i pojawiają się z prezentem tylko przy okazji większych uroczystości, typu komunia czy ślub. Mój mąż nawet nie wie co się dzieje z jego chrzestnymi, zero kontaktu od 30 lat.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
wiesz, ja wiele też nie wymagam, przede wszystkim chodzi mi o to żeby taki kandydat na chrzestnego to czuł i faktycznie chciał tym chrzestnym być.
No ale i tak mam problem.
Łapanki nie mam zamiaru organizować ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my wybieraliśmy chrzestnych właśnie pod kątem tego że gdyby coś to mamy pewność że zajmą się Młodym. Nie chodziło nam o prezenty..ale aby byli w miarę możliwości w ważnych momentach życia Młodego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no dobrze syrenka, ale jesteś pewna że gdy zabraknie rodziców to chrzestny się nagle dzieckiem zainteresuje?
Skoro nie sprawdzają sie w drobnych sprawach jak np. te urodziny to co dopiero w jakimś poważnym kryzysie.
Chyba, że sie myle i w potrzebie będzie można na nich faktycznie liczyć.
Ale raczej wątpie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

plastyka pochwy (46 odpowiedzi)

niestety popsuła mi się tylna ścianka i muszę ją zrobić, czy możecie mi polecić jakiegoś lekarza...

płyta indukcyjna czy gazowa? (26 odpowiedzi)

Witajcie. Chciałabym poprosić Was o opinię. Budujemy dom i stanęliśmy przed wyborem płyty...

Zakup mieszkania - rozterki (64 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

do góry