Widok
ajeczko dziękuję, że wkleiłaś zdjęcia - mi to też pomoże (mogę porównac stan mieszań i ich cenę) - duże te Twoje mieszkanko i można tam pokombinować, więc pewnie sprzedasz je za taką cenę - ja mam dylemat z tym mieszkaniem na Kowalach - z jednej strony mnie do niego ciagnie, a z drugiej strony ta cena :-( wychodzi prawie 6300zł/m :-(
ajeczka - to prawda, mieszkanie super, myślę, że wartro uzbroić się w cierpliwość, znajdzie się ktoś, kto je doceni :))
ninunieczka - napisz prosze parę słów o wykupowaniu strychu - my byśmy chcieli zrobić coś takiego, ale mamy straszną wspólnotę i zamiast cieszyć się, że mogą na tym zarobić, rzucają nam kłody pod nogi :/
ciężko było Wam to załatwić? jak wyszło cenowo? jaki "układ" mieliście z miastem? (podobno miasto lubi się wtrącać i mieszać do takich transakcji - ich rzeczoznawca itp.)
dzięki z góry!
ninunieczka - napisz prosze parę słów o wykupowaniu strychu - my byśmy chcieli zrobić coś takiego, ale mamy straszną wspólnotę i zamiast cieszyć się, że mogą na tym zarobić, rzucają nam kłody pod nogi :/
ciężko było Wam to załatwić? jak wyszło cenowo? jaki "układ" mieliście z miastem? (podobno miasto lubi się wtrącać i mieszać do takich transakcji - ich rzeczoznawca itp.)
dzięki z góry!
Ja też próbuję sprzedać mieszkanie w Gdańsku Śródmieściu i jak narazie bezskutecznie :-(. Klientów chyba odstrasza stan mieszkania i bałagan jaki tam panuje ( mieszkają tam studenci niedbający o porządek).Mieszkanie do remontu 52 metry ( dwupokojowe z mozliwością przeróbki na 3 pokoje) za 269 tys (z możliwościa negocjacji).
effcia: bo ja właśnie mieszkałam na obłużu i wszędzie mogłam bez problemu dojechać komunikacją miejska. Samochód sobie kupiłam, ale nie mogę zdać na prawo jazdy, oblałam już 3 razy choć jeżdżę bardzo dobrze i jestem strasznie zniechęcona do kolejnych prób i tego jeżdżenia jak każe instruktor, a nie tam gdzie ja chcę. Dla mnie WO to totalne zadupie i jak mam gdzieś dojechać to dostaję szału. Gdyby nie to, że mąż woził mnie do pracy to do Sopotu jechałabym ok 2 godzin. Powrót wyglądał tak, że jechałam do wrzeszcza i tam czekałam ok pół godziny na męża i dopiero do domu. Ogólnie czuję się tu uwięziona, bo większość moich znajomych mieszka w Gdyni, a żeby dojechać do nich potrzebuję ok 3-4 godzin w jedną stronę, to jest paranoja! Do tego ta głośna budowa pod oknami ciągnie się od kiedy tu zamieszkaliśmy , czyli ponad rok. Samoloty latające nad blokiem (mamy ostatnie piętro) huk jest niesamowity. Jak jakiś leci w nocy to ja się budzę z kołaczącym sercem. Doskwiera mi też brak porządnego sklepu. Te 3 dziuple w których nigdy nie mogę dostać tego co chcę to nie są sklepy, po 17 nie ma w nich pieczywa. Ten nowy co otworzyli w Twoim bloku jest w miarę ok, bo wreszcie można płacić kartą. A biegać do auchana po bułki i ser to mi się nie chce. Ogólnie dobija mnie też bliskość sąsiedniego bloku. Będę widziała co robią sąsiedzi w swoich mieszkaniach. Jeszcze nigdy tak blisko nie mieszkałam nikogo. No i nasze mieszkanie, nie znoszę go. Jest totalnie nie urządzone, do tego wygląda jak garaż, bo mąż nie chce spuścić oka z roweru i jego śrubek, zapasowych opon, olejów, smarów i łańcuchów. I on nie może pojąć, że dla mnie to są gorsze warunki, bo przecież to nowe osiedle nie stare blokowisko, nowe budownictwo, ładne wykończenie mieszkania. Co z tego, jak w Gdyni miałam 3 pokoje dla siebie (tu mamy 2 na 3: ja, mąż i rower), były urządzone, kolorowe (co się dało to zabrałam z mebli) ale wszystkie moje bibeloty i książki leżą w piwnicy, bo na półkach w mieszkaniu mojego męża muszą leżeć śrubki, pompki od roweru i płetwy do nurkowania....
Nie zarabiam tyle, żeby urządzić kolejne mieszkanie (teraz w ogóle nie mam pracy). Mój mąż jest ponad takie rzeczy jak szafa i meble w mieszkaniu, wg niego to nie jest potrzebne. A mnie dobijają kupy rzeczy poukładane pod ścianami. Mam więc nadzieję, że na ślub dostaniemy jakieś pieniądze i kupię szafe wnękową (do dużego pokoju, bo w przedpokoju nie ma miejsca na szafę bo MUSI tam stać rower!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!). Jestem sfrustrowana i zniechęcona tym mieszkaniem. Może będzie lepiej jak będę już miała prawko i szafę ;) No i trzymajcie kciuki, bo chodzę na coraz to nowe rozmowy kwalifikacyjne w jednej bogatej firmie ;) Mam więc nadzieję, że będzie lepiej. Bo moja dusza dekoratora wnętrz (studiowałam takie coś) po prostu wyje w tym piekle! ;)
Uf... trochę nie na temat się rozpisałam heheh
Nie zarabiam tyle, żeby urządzić kolejne mieszkanie (teraz w ogóle nie mam pracy). Mój mąż jest ponad takie rzeczy jak szafa i meble w mieszkaniu, wg niego to nie jest potrzebne. A mnie dobijają kupy rzeczy poukładane pod ścianami. Mam więc nadzieję, że na ślub dostaniemy jakieś pieniądze i kupię szafe wnękową (do dużego pokoju, bo w przedpokoju nie ma miejsca na szafę bo MUSI tam stać rower!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!). Jestem sfrustrowana i zniechęcona tym mieszkaniem. Może będzie lepiej jak będę już miała prawko i szafę ;) No i trzymajcie kciuki, bo chodzę na coraz to nowe rozmowy kwalifikacyjne w jednej bogatej firmie ;) Mam więc nadzieję, że będzie lepiej. Bo moja dusza dekoratora wnętrz (studiowałam takie coś) po prostu wyje w tym piekle! ;)
Uf... trochę nie na temat się rozpisałam heheh
no u mnie też mieszkali studenci, ale w kwietniu się wyprowadzili, więc pierwsze zdjęcia były z całym ich syfem, więc może ludzi odstraszyły ;)
Potem tam wysprzątałam i zrobiliśmy nowe fotki. Teraz mieszka tam moja niby szwagierka, za opłaty, ale wiem że dba jak o swoje. Chyba nigdy nie było tam tak czysto. Nawet kwiaty na balkonie posadziła, może teraz porobię tam zdjęcia :)
dzieki za miłe słowa na temat mieszkania, na prawdę bardzo dobrze mi się tam mieszkało, to bardzo spokojne miejsce i fajne dla rodzinki z dzieciakami.
Potem tam wysprzątałam i zrobiliśmy nowe fotki. Teraz mieszka tam moja niby szwagierka, za opłaty, ale wiem że dba jak o swoje. Chyba nigdy nie było tam tak czysto. Nawet kwiaty na balkonie posadziła, może teraz porobię tam zdjęcia :)
dzieki za miłe słowa na temat mieszkania, na prawdę bardzo dobrze mi się tam mieszkało, to bardzo spokojne miejsce i fajne dla rodzinki z dzieciakami.
sobek - tez mieszkam na Kowalach Os. olimp - bardzo sobie chwale tylko niezbedny jest samochod . Dojezdzam do pracy do Oliwy obwodnicą. Mieszkam tu od 8 lat chyba , jest cisza, spokoj , obwodnica nie przeszkadza wcale a wręcz jest plusem bo mozna sie wydostac bez korków (gorzej jak jedziesz w strone Gdańska Gł) Naprawde polecam - fajne miejsce - mieszka sie tu naprawdę spokojnie. Jeszcze ci tylko podpowiem, że warto tu kupic mieszkania na parterze z zagospodarowanym ogródkiem (sama takie mam ) - docenisz to jak bedziesz miała dziecko :-))) . Ja mam 55 m 2 na parterze własnie i naprawde polecam. Plus jest jeszcze taki że kupujesz mieszkania z podłogami , kafelkami, wyposazone w armaturę w zasadzie po odmalowaniu gotowe do zamieszkania.







