Widok
fakt, z wiarą jest jak z polityką, każdy ma prawo do poglądów i nie powinniśmy komuś wmawiac że nei ma racji tylko dlatego, ze się z nim nie zgadzamy ...
wracając do tematu wątku, ponikąd ....
a mój chrzestny nie ma chrztu !! kolega sie za niego wyspowiadał by mu ksiądz podbił kartkę ... ciekawe, czy z punktu widzenia kościła mój chcest jest ważny :P
wracając do tematu wątku, ponikąd ....
a mój chrzestny nie ma chrztu !! kolega sie za niego wyspowiadał by mu ksiądz podbił kartkę ... ciekawe, czy z punktu widzenia kościła mój chcest jest ważny :P
papilio1@op.pl
ojj,koscioł raczej traci praktykujących wiernych niż ich pozyskuje i nie sądze,zeby to sie mialo zmienić,raczej jest coraz gorzej.Ech,jak bylam mlodsza(jakies 10-15 lat temu),to bylam bardzo związana z moją parafią.potrafiła przyciagnąć młodych.Potem oczy zaczęły mi sie otwierać...(dlugo by mowic o szczegółach) i jakos przestało mnie tam az tak ciągnąć.Zaczęłam nieco oddzielac prawdziwą wiarę od fanatycznego praktykowania.Wszak modlic się można wszędzie a jak mam naprawdę potrzebę posiedzenia w kościele,to znam drogę:) Zresztą,jak widzę,te wszystkie babcie-fanatyczki,ktore biegają czasem nawet codziennie i udają takie święte ze tylko aureoli nad głową im brakuje,a gdy tylko wyjdą za próg kościoła,to plotkary numr jeden i jakby mogły to by oczy wydrapały co niektórym,to......To sorki ale odechciewa mi sie tej tzw.katolickiej Polski.Mamy tu jakies 80%katolików z czego chyba 60% to fałszywi katolicy.Żałosne... Prawdziwa wiara polega na zyciu nią,a nie tylko na bieganiu do koscioła i klepaniu zdrowasiek..Tyle na ten temat,bo mozna by jeszcze dlugo mówic.
no wiec to bylo tylko zdanie owego ksiedza-jak najbardziej słuszne zresztą uważam.jednak regulamin w kosciele katolickim jest zupelnie inny-rozwodnicy nie moga przystepowac do komunii św(do spowiedzi tak) i niewazne czy zyja z kims w związku czy tez nie,bo chodzi o to,ze kosciół nie uznaje wogole rozwodów(chore jak dla mnie...)
a propo's tematu... kiedyś jeden ksiądz mi powiedział, że człowiek po rozwodzie może chodzić do spowiedzi i czynnie uczestniczyć w mszy św. i życiu kościoła o ile po rozwodzie nie żyje w związku (tzn. nie żyje w konkubinacie albo nie zawarł ślubu drugi raz - ponieważ ślub cywilny ani konkubinat nie jest ważny z punktu widzenia kościoła). Ale i tak wszystko zależy od parafii (a właściwie od księdza na jakiego się trafi). Znam kilkanaście przypadków, gdzie chrzestni byli rozwodnikami i nie było przeszkód ku temu, by chrzestnymi zostali :-))