Widok
to ciekawe:) bedę śledziła wątek.
ja jeż 4-ty miesiąc karmię piersia i słyszałam, że to raczej wystarcza... nie wpadłabym, żeby podawać inne płyny, tym bardziej, że on nie kocha smoczków i butelek:)
chętnie posłucham rad no i przyłączam się do pytania o krem z filtrem. Na razie używam emolium. Ale mysle o zmianie na lato, żeby buźkę bardziej chronić...
ja jeż 4-ty miesiąc karmię piersia i słyszałam, że to raczej wystarcza... nie wpadłabym, żeby podawać inne płyny, tym bardziej, że on nie kocha smoczków i butelek:)
chętnie posłucham rad no i przyłączam się do pytania o krem z filtrem. Na razie używam emolium. Ale mysle o zmianie na lato, żeby buźkę bardziej chronić...
Właśnie znalazłam na innym forum..:
Opinia PEDIATRY, która poniżej bdzie logicznie podważona przez inną Panią:
Jeżeli mama ma wystarczająco dużo pokarmu i nie upałów, to nie ma konieczności dopajania dziecka. Natomiast gdy na zewnątrz panują wysokie temperatury, dziecku chce się pić tak samo jak dorosłym. Trzeba wówczas między posiłkami podać mu tyle czystej wody , ile będzie chciało wypić. Niektóre niemowlęta nie przepadają za takim płynem, wtedy można posłużyć się wodą z glukozą. W tym przypadku jednak nie przesadzajmy z objętością, bo straci apetyt na normalne posiłki. Sposób podawania dodatkowego picia jest obojętny - może to być to butelka lub łyżeczka. Jeśli nie będziemy dziecka dopajać w upały, wtedy będzie chciało być cały czas przy piersi, próbując uzupełnić płyny. Konsekwencją może być ból brzuszka lub nadmierne ulewanie
No i oDPOWIEDŹ:
Pani Alino, to wstyd żeby lekarz pediatra wypisywał takie bzdury!! Ja rozumiem że KIEDYŚ tak właśnie uczono lekarzy i położne, ale to z nowszych badań jasno wynika że dziecka karmionego piersią na żądanie NIE MA POTRZEBY DOPAJAĆ, nawet w upały o których Pani pisze! Jako lekarz pediatra powinna się pani dokształcać na bierząco również w tym temacie. Owszem, dziecku w upalne dni chce się pić i PIJE - z piersi. Mleko w pierwszej fazie ssania jest bardzo wodniste, po to właśnie by zaspokoić pragnienie malucha. Maluch przystawia się do piersi częściej ale na krócej i nie powoduje (i nie maprawa powodować!) żadnych boleści ani innych skutków ubocznych . Dodatkowo, w trakcie upałów, organizm matki dostaje sygnał żeby produkować bardziej wodniste mleko.
Dodam że sama jestem mamą i pierwsze kilka miesięcy życia mojej córki przypadły właśnie w okresie dużych upałów i przez całe 6 miesięcy córka nie dostawała wody, ani tym bardziej glukozy (nie rozumiem też tego pędu na faszerowanie niemowląt cukrem). Jest zdrowym dzieckiem, nie odwodniła się, nie miała żadnych problemów z brzuszkiem czy nadmiernym ulewaniem! Za to ma świetną odporność, bo zamiast pompować ją wodą z cukrem, dostarczałam jej przeciwciał jakie są tylko w mleku. Dzisiaj cieszę się że zaufałam nowszym badaniom nt., a nie takim specjalistom ze starej szkoły . Proszę wybaczyć siłę oburzenia, ale w głowie mi się nie mieści żeby pediatra nie wiedział takich podstawowych rzeczy.
Opinia PEDIATRY, która poniżej bdzie logicznie podważona przez inną Panią:
Jeżeli mama ma wystarczająco dużo pokarmu i nie upałów, to nie ma konieczności dopajania dziecka. Natomiast gdy na zewnątrz panują wysokie temperatury, dziecku chce się pić tak samo jak dorosłym. Trzeba wówczas między posiłkami podać mu tyle czystej wody , ile będzie chciało wypić. Niektóre niemowlęta nie przepadają za takim płynem, wtedy można posłużyć się wodą z glukozą. W tym przypadku jednak nie przesadzajmy z objętością, bo straci apetyt na normalne posiłki. Sposób podawania dodatkowego picia jest obojętny - może to być to butelka lub łyżeczka. Jeśli nie będziemy dziecka dopajać w upały, wtedy będzie chciało być cały czas przy piersi, próbując uzupełnić płyny. Konsekwencją może być ból brzuszka lub nadmierne ulewanie
No i oDPOWIEDŹ:
Pani Alino, to wstyd żeby lekarz pediatra wypisywał takie bzdury!! Ja rozumiem że KIEDYŚ tak właśnie uczono lekarzy i położne, ale to z nowszych badań jasno wynika że dziecka karmionego piersią na żądanie NIE MA POTRZEBY DOPAJAĆ, nawet w upały o których Pani pisze! Jako lekarz pediatra powinna się pani dokształcać na bierząco również w tym temacie. Owszem, dziecku w upalne dni chce się pić i PIJE - z piersi. Mleko w pierwszej fazie ssania jest bardzo wodniste, po to właśnie by zaspokoić pragnienie malucha. Maluch przystawia się do piersi częściej ale na krócej i nie powoduje (i nie maprawa powodować!) żadnych boleści ani innych skutków ubocznych . Dodatkowo, w trakcie upałów, organizm matki dostaje sygnał żeby produkować bardziej wodniste mleko.
Dodam że sama jestem mamą i pierwsze kilka miesięcy życia mojej córki przypadły właśnie w okresie dużych upałów i przez całe 6 miesięcy córka nie dostawała wody, ani tym bardziej glukozy (nie rozumiem też tego pędu na faszerowanie niemowląt cukrem). Jest zdrowym dzieckiem, nie odwodniła się, nie miała żadnych problemów z brzuszkiem czy nadmiernym ulewaniem! Za to ma świetną odporność, bo zamiast pompować ją wodą z cukrem, dostarczałam jej przeciwciał jakie są tylko w mleku. Dzisiaj cieszę się że zaufałam nowszym badaniom nt., a nie takim specjalistom ze starej szkoły . Proszę wybaczyć siłę oburzenia, ale w głowie mi się nie mieści żeby pediatra nie wiedział takich podstawowych rzeczy.
Ja rodzilam w czerwcu, byly mega upaly, karmilam wylacznie piersią, ale zawsze na spacer zabieralam ze sobą wode w butelce TT - przegotowana wodę mineralną i czasami dopajalam na spacerach bo nie zawsze byl czas i miejsce na wyciaganie cycka :) A zar lał się z nieba :)
Dopajanie wodą nie wpłyneło absolutnie negatywnie na karmirnie piersią
Takze jezeli dopajac to tylko wodą (bez glukozy ofkors) zeby nie przyzwyczajac dziecka do slodkiego. Te wszystkie ferbatki granulowane to wlasnie niestety sam cukier....
Dopajanie wodą nie wpłyneło absolutnie negatywnie na karmirnie piersią
Takze jezeli dopajac to tylko wodą (bez glukozy ofkors) zeby nie przyzwyczajac dziecka do slodkiego. Te wszystkie ferbatki granulowane to wlasnie niestety sam cukier....
sorha zgadzam się mnie tez tak uczyli,ale ja przez nakładki karmię i pozycję mam tylko jedną,ech szkoda słów,moge tylko w domu,cieszę się,że mimo wielu nieudanych prób na początku jakoś nam wychodzi to karmienie,ale czasem musze ściągnąć i z butelki podać,bo mały sie denerwuje i ja tez
dlatego pytam czym dopajać
dlatego pytam czym dopajać
Nie martw się doka... karmienie się unormuje...też miałam cyrki przez dwa miesiące... i nakładki przerabiałam i ból był na maksa, potem na dobicie zapalenie piersi i na koniec ropień - ale cały czas karmiłam, karmiłam i w trzecim miesiącu miałam w koncu luuuz.
Acha nakładki mimo bólu czasem odstawiałam, żeby dzidzia nie zapomniała jak się ssie samego cyca... czasem kręciła nosem, że jakoś inaczej ale z głodu zasysała:)
No i faktycznie na początku obstawiałam się kocami, żeby było wyodniej... chyba między 2 i 3 miesiącem zrobiło się wygodnie bez poduszek czy kocy :)
Acha nakładki mimo bólu czasem odstawiałam, żeby dzidzia nie zapomniała jak się ssie samego cyca... czasem kręciła nosem, że jakoś inaczej ale z głodu zasysała:)
No i faktycznie na początku obstawiałam się kocami, żeby było wyodniej... chyba między 2 i 3 miesiącem zrobiło się wygodnie bez poduszek czy kocy :)