Widok
to kolega był.. ja mu kase wciskałem a potem ją odnajdywałem w schowku.. wiec to nie tak ze za flaszkę.. bo normalnie innych kasował :) to było na zasadzie że ja mu np. cekolowałem pokój.. on za to mi flaszkę :) no i on mi naprawiał np uszczelkę pod głowicą.. ja płaciłem za planowanie a jemu flaszkę :) wiec teraz jak mam płacic mechanikowi... to mnie serce boli przy samym tyłku :) do dobrego człowiek szybko sie przyzwyczaja :)
ooo tak stare dobre czasy.. czasem jak zaczynaliśmy ,,naprawy,, w środę do ledwie do wtorku sie wyrabialiśmy :))))) ale nie naprawdę mega człowiek... skromny facet, a z jakim autem nie wpadłem ogarniał moment.. brał laptopa przestrzegał wszelkich zalecen producenta co do siły dokręcania itd.. naprawdę byłem mega zadowolony, i opuścił mnie ;(( ale co sie wyleczyliśmy .. to nasze :) a to że kiedyś mnie wyśmiał ze względu na moje auto.. to inna sprawa :)