Widok
w radiowej 3-jce była audycja o tym zapachu w McDonalds. Na wejściu czuje się zapach hamburgera albo frytek
Zatem to nie zapach tych potraw. Do klimy dodają preparat o nr .....jakiś długi cyfrowy nr i to jest po prostu chemia która identyfikuje miejsce już u wejścia przez drzwi
Na całym swiecie jest taki sam zapach, dzieci to lubia, znają i kojarzy im się zawsze ze smakiem.
Podobnie jest z samochodami, mozna kupic zapach nowego samochodu - tak odświeżają auta na autohandlach
Zatem to nie zapach tych potraw. Do klimy dodają preparat o nr .....jakiś długi cyfrowy nr i to jest po prostu chemia która identyfikuje miejsce już u wejścia przez drzwi
Na całym swiecie jest taki sam zapach, dzieci to lubia, znają i kojarzy im się zawsze ze smakiem.
Podobnie jest z samochodami, mozna kupic zapach nowego samochodu - tak odświeżają auta na autohandlach
jak widze mamuski karmiace dzieci w maku to nie dobrze mi sie robi. jak mozna od malego truc swoje dziecko. mieso tam to nie mieso, ono po usmazeniu nie ma smaku ani zapachu dopiero po dodaniu bulki i sosów czu jakis smak. frytki i nagetsy sa smazone w glebokim oleju co po ostudzeniu nie wyglada jak olej a jak smar.
pracowalam kiedys wm maku, od tamtej pory nic tam nie jem.
pracowalam kiedys wm maku, od tamtej pory nic tam nie jem.
Ja zamiast Mc Donalda polecam książke:
"Toskyna" Robina Cook'a
http://www.inbook.pl/a/produkt/id/14833/ksiazki_toksyna_robin_cook.html
Tam uzyskacie informacje, że w tzw. kotletach burgerowych nie ma prawie mięsa. Z resztek mięsnych, np z głów krowich mieli się w jedną wielką szarą pulpę wrzuca dodatki smakowe, potem dodaje czerwonego barwnika, aby przypominało kotlet mięsny.
Ja fast foody robie sobie sama i zjadam w domku.
ps. odnośnie pobudzających zmysł smaku zapchów ....
takie same daje się w hipermarketach, kiedy to na wejściu czujesz zapach świeżo pieczonego chlebka i bułeczek, mnniam, mniam.
"Toskyna" Robina Cook'a
http://www.inbook.pl/a/produkt/id/14833/ksiazki_toksyna_robin_cook.html
Tam uzyskacie informacje, że w tzw. kotletach burgerowych nie ma prawie mięsa. Z resztek mięsnych, np z głów krowich mieli się w jedną wielką szarą pulpę wrzuca dodatki smakowe, potem dodaje czerwonego barwnika, aby przypominało kotlet mięsny.
Ja fast foody robie sobie sama i zjadam w domku.
ps. odnośnie pobudzających zmysł smaku zapchów ....
takie same daje się w hipermarketach, kiedy to na wejściu czujesz zapach świeżo pieczonego chlebka i bułeczek, mnniam, mniam.
czytałam tą książkę :)
wracając do tematu, nie ma po co przyzywczajać dzieci do macdonaldowych smaków, niech pozna wszystko inne a jak będzie starsze samo zdecyduje co woli
ja przedkładam domowego hamburgera, własnoręcznie zrobionego nad tego z Macdonalda...
zresztą w Macu jadam tylko lody :)
a w KFC Twistery raz na ruski rok
chociaż Twisterek zrobiony w domciu też o niebo lepszy jest :)
wracając do tematu, nie ma po co przyzywczajać dzieci do macdonaldowych smaków, niech pozna wszystko inne a jak będzie starsze samo zdecyduje co woli
ja przedkładam domowego hamburgera, własnoręcznie zrobionego nad tego z Macdonalda...
zresztą w Macu jadam tylko lody :)
a w KFC Twistery raz na ruski rok
chociaż Twisterek zrobiony w domciu też o niebo lepszy jest :)
Wszelkie MCDONALDY, KFC to trucizna dla organizmu, kiedyś był taki amerykański film o facecie, który na próbę żywił się w tych barach i sporządzał notatki z tego co jadł i robił sobie co jakiś czas kontrolę stanu zdrowia. Wyniki badań były zatrważające!
Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
A czy wiecie ile mięsą jest w parówkach??? Przecież to pies mielony z budą jest, a na śniadanie takie dobre były, prawda? A sile szynki w szynce? I kiełbasy w Żywieckiej?
Zapewno nad tym nikt się nie zastanawia. Nie namawiama nikogo do MCD, ale gdy słyszę wymienianie co tam jest nie zdrowie, to chętnie zajrzałabym do cudzych lodówek.
O niezdrowej żywności można wymieniać w nieskończoność i zapewne większa część lodówek wypełniona jest taką żywnością.
Zapewno nad tym nikt się nie zastanawia. Nie namawiama nikogo do MCD, ale gdy słyszę wymienianie co tam jest nie zdrowie, to chętnie zajrzałabym do cudzych lodówek.
O niezdrowej żywności można wymieniać w nieskończoność i zapewne większa część lodówek wypełniona jest taką żywnością.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
zgadzam się że parówki to jeden syf ale czasem daje je Mai, nie mniej jednak nie ma prównania parówki a "mięso " z MC bo tego mięsem nazwac nie można .
Ja tak samo uważam że najgorszy syf jaki można dac dziecku to chipsy , lizaki( sam cukier) i czekolada-próchnica mórowana .Ja daje Mai nutellę ze sliwek -slodka ale własnej roboty i na bank zdrowsza niz ta czekoladowa.
Ja tak samo uważam że najgorszy syf jaki można dac dziecku to chipsy , lizaki( sam cukier) i czekolada-próchnica mórowana .Ja daje Mai nutellę ze sliwek -slodka ale własnej roboty i na bank zdrowsza niz ta czekoladowa.
No właśnie, czasami można pozwolić na coś niezdrowego. Natomiast trzeba zachować umiar.
Moja córka ma prawie 5 lat. I niestety na imprezach typu kinder bale spotykam się z chipsami, słodyczami, czekoladkami.
I co wtedy mam jej nie pozwolić? Na co dzień nie je takich rzeczy ale jeśli raz na jakiś czas się poczęstuje to krzywda dziecku się nie stanie.
A co do próchnicy. Oliwia zdecydownie woli warzywa niż słodycze i gdyby ktoś jej postawił jej miskę groszku czy kukurydzy a czekoladek to zgadnijcie co by wybrała.
A próchnicę lakujemy już od roku.
Zęby myje chętnie i codziennie...
Moja córka ma prawie 5 lat. I niestety na imprezach typu kinder bale spotykam się z chipsami, słodyczami, czekoladkami.
I co wtedy mam jej nie pozwolić? Na co dzień nie je takich rzeczy ale jeśli raz na jakiś czas się poczęstuje to krzywda dziecku się nie stanie.
A co do próchnicy. Oliwia zdecydownie woli warzywa niż słodycze i gdyby ktoś jej postawił jej miskę groszku czy kukurydzy a czekoladek to zgadnijcie co by wybrała.
A próchnicę lakujemy już od roku.
Zęby myje chętnie i codziennie...
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Oczywiście, że NIE chodze z córeczką do Mc Donalds'a. Wiem, że wizyta w fast foodach jest nieunikniona, bo kiedys dorosnie i sama zadecyduje co chce jeść, ale mam nadzieję, że po mojej nauce zdrowego jedzenia nie bedzie przekonana do smku hamburgera i frytek.
Chce nauczyc ją zdrowo żyć, od urodzenie nie podaje jej curków i soli, sama gotuję na parze, mięso tak, ale tylko własne (gotowane na patze lub pieczone) i zero parówek!!, do picia lubi wyłacznie wodę min. niegazowaną, bo innej po prosu nie zna.
Nie krzywdźcie dzieci i uważajcie nato co jedzą, bo pozywienie ściśle wiąże się z samopoczyciem dziecka i ewentualnymi chorobami.
Chce nauczyc ją zdrowo żyć, od urodzenie nie podaje jej curków i soli, sama gotuję na parze, mięso tak, ale tylko własne (gotowane na patze lub pieczone) i zero parówek!!, do picia lubi wyłacznie wodę min. niegazowaną, bo innej po prosu nie zna.
Nie krzywdźcie dzieci i uważajcie nato co jedzą, bo pozywienie ściśle wiąże się z samopoczyciem dziecka i ewentualnymi chorobami.