Widok
nie chodze z dziecmi bo sama nie chodzę- bez ideologi ale nie smakuje mi serwowane tam jedzenie o smaku styropianu
ale inni maja inne gusta kulinarne- choc niezmiennie szokuje mnie przekonanie,ze 3 latkowi mozna dac chipsy i dac popic tą roztworem kwasu fosforowego i kofeiny czyli colą
a potem sie ktos zastanawia, czemu dzieci z cukrzycą i nadwagą przybywa w tempie lawinowym- pewnie za pare lat nasze dzieci bedą wygladac b. zachodnio- jak ich amerykanscy czy anglosascy koledzy
ale inni maja inne gusta kulinarne- choc niezmiennie szokuje mnie przekonanie,ze 3 latkowi mozna dac chipsy i dac popic tą roztworem kwasu fosforowego i kofeiny czyli colą
a potem sie ktos zastanawia, czemu dzieci z cukrzycą i nadwagą przybywa w tempie lawinowym- pewnie za pare lat nasze dzieci bedą wygladac b. zachodnio- jak ich amerykanscy czy anglosascy koledzy
z naszą Julką byliśmy w mc donaldzie. My jedliśmy to co zamówiliśmy a ona dostała swoje czyli chrupki, ciasteczka żeby na ten czas zajęła się a jak tego nie chciała to daliśmy jej troszkę bułki nieprzysmażonej (z góry) i z 2 kawałeczki sałaty i to wszytko, z napojami nie mamy kłopotu bo soczków nie toleruje, pije wodę przegotowaną.
Jakiś czas temu Julka miała atak na czekoladę gorzką dostawała ją od babci po 1 kosteczce dziennie dzieloną na 4 części zjadała ją w czasie. Teraz widzę że Julka już nie chce czekolady to jej nie podsuwamy.
Jakiś czas temu Julka miała atak na czekoladę gorzką dostawała ją od babci po 1 kosteczce dziennie dzieloną na 4 części zjadała ją w czasie. Teraz widzę że Julka już nie chce czekolady to jej nie podsuwamy.
Mamy przy pierwszych dzieciach szaleja....
Oby nie było:
- Jasiu, dlaczego zjadłeś cukierki przeznaczone dla Ani? - Bo ja nie wierzę w przeznaczenie...
Sama daje posmakować mlodemu jakiś słodycz, ale nie zapycham go nimi, nie ma takiej potrzeby, na siłe go słodyczami nie uszczęsliwie.
Sa inne smaki, zdrowsze, a słodycze- ma na nie czas.
Co do tematu- jak pisałam, jak mam ochotę, wchodze i jem, frytki z Mc'a uwielbiam, a niech tam sobie będa niezdrowe, na coś trzeba umrzeć:)
Oby nie było:
- Jasiu, dlaczego zjadłeś cukierki przeznaczone dla Ani? - Bo ja nie wierzę w przeznaczenie...
Sama daje posmakować mlodemu jakiś słodycz, ale nie zapycham go nimi, nie ma takiej potrzeby, na siłe go słodyczami nie uszczęsliwie.
Sa inne smaki, zdrowsze, a słodycze- ma na nie czas.
Co do tematu- jak pisałam, jak mam ochotę, wchodze i jem, frytki z Mc'a uwielbiam, a niech tam sobie będa niezdrowe, na coś trzeba umrzeć:)
jeśli chodzi o czekoladę to gorzka jest bardzo zdrowa, poza tym do mc donalda nie chodzę ani ja ani moje dziecko to samo z kfc. Gazowanego, moja córka po prostu nie lubi (bąbelki jej przeszkadzają), ma 5,5 roku. Co do tego czy to zdrowe czy nie, to w sumie nie ważne, nie mam mani, ja nie lubię tego jedzenia (tych firm). Ale na porządnego (sprawdzonego)kebaba czasem pójdę, frytki też jadamy.
larisa ---brawo-popieram :) ja mam super przykładw swojej rodzinie -dzieci nie mogły słodyczy mc donalda i nic w tym stylu -w wieku 8 lat rodzicom zaczęło ubywać drobnych w portfelu i po wyszpiegowaniu dzieci okazało się że są codzinnie w mc donaldzie i zagryzaja to jedzonko tabliczką czekolady ---mam 4 latka i zdecydowanie wolę dac mu z rozsądkiem słodycze i z rosądkiem mc donalda i tłumaczyc mu że wszystko jest dla ludzi tylko trzeba z umiarem niż potem przechodzić przez to co moja kuzynka :)
my kilka razy byliśmy, czasem się nie uniknie czlowiek głodny, czasu brak, ale sytaralismy się wybierać dla malego takie mniej niezdrowe jakiś jogurt, z kurczaka w kfc panierkę ściągamy, a w środku normalny kurczak jest pod tą warstwą tłustej paniery, jeżeli z naszego jedzenia to śladowo dla smaku kilka frytek. Zresztą nasze dziecko dziwne jest lubi warzywa i zdrowe jedzenie i często nie ma ochoty nawet na takie rzeczy:)
Oczywiście, że NIE chodze z córeczką do Mc Donalds'a. Wiem, że wizyta w fast foodach jest nieunikniona, bo kiedys dorosnie i sama zadecyduje co chce jeść, ale mam nadzieję, że po mojej nauce zdrowego jedzenia nie bedzie przekonana do smku hamburgera i frytek.
Chce nauczyc ją zdrowo żyć, od urodzenie nie podaje jej curków i soli, sama gotuję na parze, mięso tak, ale tylko własne (gotowane na patze lub pieczone) i zero parówek!!, do picia lubi wyłacznie wodę min. niegazowaną, bo innej po prosu nie zna.
Nie krzywdźcie dzieci i uważajcie nato co jedzą, bo pozywienie ściśle wiąże się z samopoczyciem dziecka i ewentualnymi chorobami.
Chce nauczyc ją zdrowo żyć, od urodzenie nie podaje jej curków i soli, sama gotuję na parze, mięso tak, ale tylko własne (gotowane na patze lub pieczone) i zero parówek!!, do picia lubi wyłacznie wodę min. niegazowaną, bo innej po prosu nie zna.
Nie krzywdźcie dzieci i uważajcie nato co jedzą, bo pozywienie ściśle wiąże się z samopoczyciem dziecka i ewentualnymi chorobami.