Widok
Jestem maksymalnie zaskoczona Twoją wypowiedzią. Jestem pacjentką dr Płoszyńskiego i drugiego tak empatycznego lekarza, zaangażowanego i sympatycznego to – wg mnie – można ze świecą szukać. Nie raz ratował mnie z różnych opresji, pozostając po swoim dyżurze w szpitalu by zrobić mi zabieg chirurgiczny. A gdy w 7 mc ciąży zaczęłam krwawić, to jego pomoc wychodziła poza zwykłe schematy i rady. On po prostu bardzo się przejął stanem zdrowia swojej pacjentki!
Osobiście, z ręką na sercu, mogę polecić dr Płoszyńskiego jako nie tylko bardzo dobrego specjalistę, ale „ludzkiego lekarza”!
Osobiście, z ręką na sercu, mogę polecić dr Płoszyńskiego jako nie tylko bardzo dobrego specjalistę, ale „ludzkiego lekarza”!
Ten człowiek nie nadaje się na lekarza, jest hamski, opryskliwyi nie posiada w sobie za grosz empati. nawet weterynarz ma lepsze podejście do zwierząt niż on do pacjentek, nie życze żadnej kobiecie aby trafila na niego. Kiedy przyjechałam z okropnymi bólami na odział to dał mi do zrozumienia że właśnie go obudziłam, miał pretensje do mnie o to ze poroniłam i że teraz bedzie musiał się mną zając, nakrzyczał na mnie że jak ja moge nie wiedzieć co się ze mną dzieje!!! i wogóle jakim prawem wszystko mnie boli. (może staje się człowiekiem kiedy dostanie w łape) nie polecam nikomu, teraz nawet gdybym umierała z bólu to najpierw zapytam czy w danym szpitalu/przychodni przyjmuje ten człowiek bo jeśli tak to nie zostane tam nawet sekundy. nie potrafi poszanować intymności i godności pacjentki, gorszego "lekarza" przez całe swoje życie nie spotkałam a juz miałam z nimi troche do czynienia. facet nie zna kompletnie kodeksu etyki lekarskiej zgodnie z art 12 tego kodeksu , lekarz oraz położna powinni życzliwie oraz kulturalnie traktowac pacjenta, szanując ich godność osobistą i prawo do intymności jak rownież mówi o tym art 20 - 22 ustawy o prawach pacjenta. Reansumując "pan doktor" powinien się przekwalifikować i zacząć pracować w prosektorium, chodź i tak uważam że nieboszczyk zasługuje na szacunek
Akurat co do wyróżnień i nagród lekarzy, należy być ostrożnym. Koleżanka straciła dziecko przez jednego takiego "nagrodzonego", bo nie skierował jej na żadne badania, a nawet nie chciał wziąć na fotel, nie zrobił USG, podczas gdy miała zagrożenie ciąży. Ale dla niego drugi miesiąc to jeszcze nie ciąża! (Druga koleżanka w bardzo zbliżonej sytuacji trafiła do odpowiedzialnego lekarza i obecnie jest w piątym miesiącu ciąży, bo przeprowadzono bardzo szczegółowe badania i od razu podano odpowiednie leki).
Jest sympatyczny. Ale co z tego, jeśli od 1,5 roku ani od niego, ani od drugiego z ginekologów z portu nie uzyskałam ani skutecznej rady na zaburzenia miesiączkowania ani skierowania na badania hormonalne. A ja już się zaczynam przyzwyczajać do miesiączki co dwa tygodnie przez tydzień. Panowie wypróbowują na mnie tylko coraz to nowe pigułki antykoncepcyjne