Widok
histeryczny roczniak !
Powiedźcie mi bo już powoli nie mam siły jak postępować z histerycznym dzieckiem. Na dodatek małym, synek ma 14 miesięcy. Kiedy czegoś mu zabraniam rzuca się na ziemię i zaczyna przeraźliwie krzyczeć i machać rączkami. Jak go podnoszę to wygina się na wszystkie strony tak, że ciężko go utrzymać. W domu sobie można z tym poradzić ale robi tak wszędzie, na ulicy, w sklepie, u lekarza. Choć doskonale wie czego mu nie wolno to i tak za wszelką cenę musi zrobić tak jak mu nie wolno. Krzyczy tak strasznie jakbym mu robiła niewyobrażalną krzywdę. W miejscu publicznym zawsze się wszyscy na nas patrzą, a że wyglądam bardzo młodziutko, wciąż słyszę szepty, że mogłam się uczyć a nie robić dziecko z którym teraz sobie nie radzę. Co robić? Bo opcja "przeczekać" nie wchodzi w grę. Nie chcę się obudzić za kilka lat ze świadomością, że jednak coś mogłam zrobić:( nie wiem tylko co. Jakie wy macie sposoby na takich nerwusów ??????????????????
Na małego nerwusa właśnie przeczekać.
Ja mam zbuntowaną dwulatkę w domu, i to, mam wrażenie, wybitnie zbuntowaną. Rzucanie na ziemię mamy kilka razy dziennie, wrzaski i ryki - kilkanaście. A do tego mam wrażenie że każdego dnia jest gorzej:/
I za każdym razem sobie powtarzam - tylko spokój może nas uratować ;)
Za każdym razem dyskutuję z młodą do upadłego i często się udaje, że odpuszcza. Jak nie mam ochoty, czasu czy czegokolwiek żeby się z nią użerać, biorę pod pachę i idę, albo w domu - olewam. Dziecko leży na podłodze i drze się wniebogłosy, a ja spokojnie zajmuję się czymś innym i liczę w myślach żeby nie zwariować :)
Ważne jest, żeby jak najmniej rzeczy dziecku zabraniać. Nie wydawać nieprzemyślanych poleceń, nie mówić nie bo nie, albo zabraniać czegoś bo np. nie chce mi się później sprzątać. W tym wieku jedynie ważne jest żeby dziecko sobie nie zrobiło krzywdy, i tylko wtedy wyraźnie zabraniać, a całą resztę trzeba po prosu przeczekać :)
Ja mam zbuntowaną dwulatkę w domu, i to, mam wrażenie, wybitnie zbuntowaną. Rzucanie na ziemię mamy kilka razy dziennie, wrzaski i ryki - kilkanaście. A do tego mam wrażenie że każdego dnia jest gorzej:/
I za każdym razem sobie powtarzam - tylko spokój może nas uratować ;)
Za każdym razem dyskutuję z młodą do upadłego i często się udaje, że odpuszcza. Jak nie mam ochoty, czasu czy czegokolwiek żeby się z nią użerać, biorę pod pachę i idę, albo w domu - olewam. Dziecko leży na podłodze i drze się wniebogłosy, a ja spokojnie zajmuję się czymś innym i liczę w myślach żeby nie zwariować :)
Ważne jest, żeby jak najmniej rzeczy dziecku zabraniać. Nie wydawać nieprzemyślanych poleceń, nie mówić nie bo nie, albo zabraniać czegoś bo np. nie chce mi się później sprzątać. W tym wieku jedynie ważne jest żeby dziecko sobie nie zrobiło krzywdy, i tylko wtedy wyraźnie zabraniać, a całą resztę trzeba po prosu przeczekać :)
"Choć doskonale wie czego mu nie wolno to i tak za wszelką cenę musi zrobić tak jak mu nie wolno."
Popełniasz błąd w samym założeniu i nic dziwnego że masz kłopoty a na postronnych sprawiasz wrażenie zagubionej i pastwiącej się nad dzieckiem.
Piszesz o 14-miesięcznym dziecku jakby to był kilkulatek. Tymczasem Oskarek i nie wie czego mu nie wolno, i nie rozumie dlaczego. Nic też dziwnego że krzyczy jakby mu się krzywda działa, skoro w jego odczuciu owa krzywda się dzieje. Mały najpewniej czuje że występujesz przeciw niemu, że mu zagrażasz.
Tak małemu dziecku odwraca się uwagę, proponuje coś w zastępstwie, wesoło tłumaczy i pokazuje coś innego, ciekawego. Im więcej pozytywnych emocji, tym dla dziecka lepiej.
Nie rób z siebie kata, nie zostawiaj dziecka samego z tym że coś mu odebrano, czegoś zakazano, tylko zajmij się życzliwie a maluch zaraz się rozpogodzi.
Trudno, jak się ma dziecko, to się trzeba czasem powygłupiać, pobiegać, nosić ze sobą zabawki, przytulić, a dla siebie zaopatrzyć się w cierpliwość.
Popełniasz błąd w samym założeniu i nic dziwnego że masz kłopoty a na postronnych sprawiasz wrażenie zagubionej i pastwiącej się nad dzieckiem.
Piszesz o 14-miesięcznym dziecku jakby to był kilkulatek. Tymczasem Oskarek i nie wie czego mu nie wolno, i nie rozumie dlaczego. Nic też dziwnego że krzyczy jakby mu się krzywda działa, skoro w jego odczuciu owa krzywda się dzieje. Mały najpewniej czuje że występujesz przeciw niemu, że mu zagrażasz.
Tak małemu dziecku odwraca się uwagę, proponuje coś w zastępstwie, wesoło tłumaczy i pokazuje coś innego, ciekawego. Im więcej pozytywnych emocji, tym dla dziecka lepiej.
Nie rób z siebie kata, nie zostawiaj dziecka samego z tym że coś mu odebrano, czegoś zakazano, tylko zajmij się życzliwie a maluch zaraz się rozpogodzi.
Trudno, jak się ma dziecko, to się trzeba czasem powygłupiać, pobiegać, nosić ze sobą zabawki, przytulić, a dla siebie zaopatrzyć się w cierpliwość.
:) Moja Amelia od jakiś 2 tygodni wypisz, wymaluj Twój Oskar.
Robi wszystko na przekór, a kiedy widzi mój sprzeciw, zaczyna się pokazówka. Tupanie, rzucanie na ziemię, uciekanie w drugą stronę itd.
U nas skutkuje zagadywanie małej. Kiedy ona wpada w histerię bo wie, że wracamy ze spaceru do domu, zagaduję ją, mówię np
"Choć zobaczymy czy koło klatki są mrówki" albo "Zobacz jakie auto jedzie" cokolwiek, żeby zapomniała o swoich złościach :)
Wszystko jeszcze przed Tobą :))) Głowa do góry, każdy maluch próbuje swoich sił, a nasza w tym głowa, żeby pokazać mu prawidłowe zachowania :)
Robi wszystko na przekór, a kiedy widzi mój sprzeciw, zaczyna się pokazówka. Tupanie, rzucanie na ziemię, uciekanie w drugą stronę itd.
U nas skutkuje zagadywanie małej. Kiedy ona wpada w histerię bo wie, że wracamy ze spaceru do domu, zagaduję ją, mówię np
"Choć zobaczymy czy koło klatki są mrówki" albo "Zobacz jakie auto jedzie" cokolwiek, żeby zapomniała o swoich złościach :)
Wszystko jeszcze przed Tobą :))) Głowa do góry, każdy maluch próbuje swoich sił, a nasza w tym głowa, żeby pokazać mu prawidłowe zachowania :)
najlepiej zagadywac po prostu zwrocic jego uwage na czyms innym albo moze brac kilka maskotek jakis i w razie takich histeri dac mu ja? innych opcji nie ma :)
moj maly to siada na podloge i placze tez potrafi czasami sie juz wyrwac z rak jak chce go przytulic to wtedy go sadzam na podlodze i zagaduje
moj maly to siada na podloge i placze tez potrafi czasami sie juz wyrwac z rak jak chce go przytulic to wtedy go sadzam na podlodze i zagaduje
w tym wieku to norma minie mu. MOj syn tak miał a teraz na tym dokladnie etapie jest corcia:). to jest taki moment przełomu bo do niedawna te maluszki niewiele jesscze rozumiały i nie potrafiły stanowczo wyrazic swojej woli. Teraz nagle umieja juz zasygnalizowac co chca a tu nagle jakis dziwny opor. A co to nie byl tego wczesniej :) nie rozumieja ze tez swiat jest taki ze nie wszystko co chcą bedzie im dane no i walczą. Zanim nauczą sie godzic z odmową musi minac nieco czasu:) A c tym radzeniem sobie to tak roznie powiem szczerze jest. Najgorzej własnie w miejscu publicznym. Z teoria ze trzeba odciagnac uwage zgadzam sie ale tak połowicznie. MOja corcia potrafi rozryczec sie o wszystko i najgorsze co mozna zrobic to ustąpic. NIby to taka mała istota a juz bardxzo cwana i jak raz czy dewa sie ustąpi to poterm juz wie ze jak ja sie rozpłacze zrobie histetie to mama sie złamie i mi da co chce:D ma niecale 15 miesiecy a juz wie ze jak mama grozi palszkiem to tetgo nie wolno. I kombinuje boczkiem :) czasem wystarczy odrobina stanowczosci . Podniesiony głos o innej tonacji. Ostatnio mała zrobiła histerie przty wyjsciu z wanny zdrazniła mnie juz bardzo tym i krzyknełam do niej tylko jedno slowo ale takim mocnym prawie meskim głosem ": spokoj" maja jak wryta staneła zero płaczu i mega zdziwienie ze ktos śmie podniesc na nią glos:) normlanie smiac mi sie chciało. Bo przeciez do nie dawma na malutką coreczne nikt nie smiał krzysnąc czy za cokolwiek skarcic. Czasee ja mam pomusłyu z rucaniem sie do tyłyu to ją zostawiam na chwile samej sobie. Jak sie z nia nie walczy to sie czasem dziecko samo uspokaja odrazu a jak widze ze ona sie coraz bardziej rozkreca i samo jej nie mine to ja biore własnie zeby odciagnac jej uwage. Ale chyba najwazniejsze to nie walczyc z dzieckiem podczas histerii nie tłumaczyc itpo bo wtedy one sie zapetla i walczy juz dla zasady wszystkio jest be mimo ze juz nie pamieta o co poszło
Hej. Mój mały też miewał histerie....
Fakt inni patrzący bardzo przeszkadzają. Wychodzą z założenia, ze mały coś chce a ja WREDNA mama mu nie daję...A ustępowanie tylko pogarszało sytuację...
U nas był problem z noszeniem na rączkach. Jak mu się zachciało a ja nie chciałam ( 12/13 kg - czas przestać tulić w ramionach....) to wpadał w okropną histerie. Zresztą to nie był jedyny powód..Ryczał i potrafił tak długo... Ciepły ton, przytulanie nie pomagało...wyrywał się...
Co pomagało .... mówić rzeczowym tonem albo wyśmiać go :) n.p. obracałam jego wyciągnięte łapy i uśmiechając się mówiłam " co strugasz pawiana? Już zmęczony he,he.." ZANIM wpadnie w głowną histerię a widzę co sie szykuje jak sie zaśmiał proponowałam coś w zamian - idziemy zobaczyć samochodzik ( kocha je:) i powiedzieć mu dobranoc.. a ciekawe co samochodzik robi..., w domu dawałam ukochany kocyk czy przytulankę jak już nie dałam razy zapobiec i już wył wtulał się w nie i koiły jego "ból".
Ogólnie starałam sie reagowAĆ ZANIM rozwinęła się pełna histeria. Nie zabraniaĆ BEZ SENSU. A jak już wył i nic nie pomagało to czasem przekazywałam go mężowi - jakoś mniej od niego chciał i szybciej się uspokajał.....Ja wtedy znikałam z widnokręgu.
Fakt inni patrzący bardzo przeszkadzają. Wychodzą z założenia, ze mały coś chce a ja WREDNA mama mu nie daję...A ustępowanie tylko pogarszało sytuację...
U nas był problem z noszeniem na rączkach. Jak mu się zachciało a ja nie chciałam ( 12/13 kg - czas przestać tulić w ramionach....) to wpadał w okropną histerie. Zresztą to nie był jedyny powód..Ryczał i potrafił tak długo... Ciepły ton, przytulanie nie pomagało...wyrywał się...
Co pomagało .... mówić rzeczowym tonem albo wyśmiać go :) n.p. obracałam jego wyciągnięte łapy i uśmiechając się mówiłam " co strugasz pawiana? Już zmęczony he,he.." ZANIM wpadnie w głowną histerię a widzę co sie szykuje jak sie zaśmiał proponowałam coś w zamian - idziemy zobaczyć samochodzik ( kocha je:) i powiedzieć mu dobranoc.. a ciekawe co samochodzik robi..., w domu dawałam ukochany kocyk czy przytulankę jak już nie dałam razy zapobiec i już wył wtulał się w nie i koiły jego "ból".
Ogólnie starałam sie reagowAĆ ZANIM rozwinęła się pełna histeria. Nie zabraniaĆ BEZ SENSU. A jak już wył i nic nie pomagało to czasem przekazywałam go mężowi - jakoś mniej od niego chciał i szybciej się uspokajał.....Ja wtedy znikałam z widnokręgu.
Tylko przeczekać i nie ustępować przy takich atakach.Miałam tak z córką i całkowite ignorowanie jej zachowania przyniosło najlepsze efekty,ataki wściekłości trwały coraz krócej aż odpuściła.Chociaż szlag człowieka trafia nie krzyczeć,nie tłumaczyć wtedy tylko pilnować aby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy.Jak się uspokoi wtedy można wytłumaczyć.
Wytłumaczyć roczniakowi? Szkoda, ze mój nie był tak inteligentny ;)
Moim zdaniem mają racje te dziewczyny, które zalecają zabawianie i odwracanie uwagi.
Na przeczekiwanie przyjdzie czas za min. pół roku (zależy od dziecka), gdy dziecko naprawdę będzie rozumiało, co się do niego mówi. SŁOWA, nie ogólny kontekst i mowę ciała matki.
Moim zdaniem mają racje te dziewczyny, które zalecają zabawianie i odwracanie uwagi.
Na przeczekiwanie przyjdzie czas za min. pół roku (zależy od dziecka), gdy dziecko naprawdę będzie rozumiało, co się do niego mówi. SŁOWA, nie ogólny kontekst i mowę ciała matki.
Moja w wózku w histerię wpada. Jedziemy, jedziemy a tu nagle zachciewa jej sie na rączki. I koniec. Tak sie drze, że w końcu musze ją na rączki wziąć, a jak wezmę to już nie ma mowy żeby ją wsadzić z powrotem. Ostatnio tak na rączkach przeszłyśmy od Jelitkowa do Sopotu, w sumie to do samego domu nie dała się wsadzić do wózka :-/
Tak sie drze jakby jej sie krzywda niesamowita działa, jakby ją co najmniej ten wózek w duspko parzył. Łzy lecą jak grochy, rączki wyciąga, takim błagalnym wzrokiem patrzy.... normalnie tragedia awaria. Jak sie nie da zagadać, zabawka, paluszki, flipsy, picie, przewinę (bo może mokro ma i nie chce siedziec na mokrym...) nic nie działa to trudno, muszę ustąpić i ja noszę :-/
Tak sie drze jakby jej sie krzywda niesamowita działa, jakby ją co najmniej ten wózek w duspko parzył. Łzy lecą jak grochy, rączki wyciąga, takim błagalnym wzrokiem patrzy.... normalnie tragedia awaria. Jak sie nie da zagadać, zabawka, paluszki, flipsy, picie, przewinę (bo może mokro ma i nie chce siedziec na mokrym...) nic nie działa to trudno, muszę ustąpić i ja noszę :-/
Malutka u nas też są takie histerie ale na szczęscie najczęściej pojawiają się w domu. W przypadku mojej córki zadne dawanie zabawek nie skutkuje bo ona je poprostu ze wściekłością rzuca i jeszcze bardziej się złości.
Jak wpada w taką złość w domu to ja poprostu nie reaguje tylko pilnuje żeby sobie krzywdy nie zrobiła i po chwili jej przechodzi i woła mnie żebym ją przytuliła. W sklepie na szczęście rzadko się tak zachowuje bo za dużo rzeczy ją interesuje ale jak ostatnio chciała rzucić mi się na podłogę to wzięłam ją pod pachę i wyszłam ze sklepu.
Jedyny sposób na uciszenie jej któy czasami skutkuje to jak powiem że "cichutko to mama coś da" czasem wtedy uspokaja się i czeka co mam dla niej i zazwyczaj daję jej paluszka, bułkę, flipsa itp. To słowo "da" chyba tak na nią działa bo inne zagadywanie typu "popatrz ..." nie działa.
Jak wpada w taką złość w domu to ja poprostu nie reaguje tylko pilnuje żeby sobie krzywdy nie zrobiła i po chwili jej przechodzi i woła mnie żebym ją przytuliła. W sklepie na szczęście rzadko się tak zachowuje bo za dużo rzeczy ją interesuje ale jak ostatnio chciała rzucić mi się na podłogę to wzięłam ją pod pachę i wyszłam ze sklepu.
Jedyny sposób na uciszenie jej któy czasami skutkuje to jak powiem że "cichutko to mama coś da" czasem wtedy uspokaja się i czeka co mam dla niej i zazwyczaj daję jej paluszka, bułkę, flipsa itp. To słowo "da" chyba tak na nią działa bo inne zagadywanie typu "popatrz ..." nie działa.
Hehehe
u nas to samo :) spokojnie Malutka-przejdzie mu-przynajmniej ja wychodzę z założenia że mojej Madzi przejdzie ;)
Ona też wiele razy się sprzeciwia ale ja nie ustępuję i np jak wkładam ją do wózka/rowerka jak wychodzimy z placu zabaw to ryk jest przez dosłownie kilka sekund bo wie że i tak jej nie wyjmę z powrotem :)
w domu to samo-najedzona, przebrana, napojona i zabawiana w kólko a w pewnym momencie wpada w histerię i nie mam pojęcia o co jej chodzi to najczęściej ją wtedy przytulam i gadam głupoty ;) albo robie jej czochrańca - uwielbia to ;)
Ps moja to się nawet wkurza wtedy gdy otwiera ukochaną szufladę z pojemnikami i ciągnie pojemnik z samego dołu a ten skubany nie chce wyjść ;)
powodzenia dziewczęta i cierpliwości ;)
u nas to samo :) spokojnie Malutka-przejdzie mu-przynajmniej ja wychodzę z założenia że mojej Madzi przejdzie ;)
Ona też wiele razy się sprzeciwia ale ja nie ustępuję i np jak wkładam ją do wózka/rowerka jak wychodzimy z placu zabaw to ryk jest przez dosłownie kilka sekund bo wie że i tak jej nie wyjmę z powrotem :)
w domu to samo-najedzona, przebrana, napojona i zabawiana w kólko a w pewnym momencie wpada w histerię i nie mam pojęcia o co jej chodzi to najczęściej ją wtedy przytulam i gadam głupoty ;) albo robie jej czochrańca - uwielbia to ;)
Ps moja to się nawet wkurza wtedy gdy otwiera ukochaną szufladę z pojemnikami i ciągnie pojemnik z samego dołu a ten skubany nie chce wyjść ;)
powodzenia dziewczęta i cierpliwości ;)