Widok
to ja w druga strone napisze. bylam w pizza hut w gdyni. jak zlozyla zamowienie weszla para z dzieckiem. dzieciak wyl non stop. ani zjesc ani pogadac sie nie dalo. klienci raz dwa zjedli i zwiali z lokalu. zwrocenie uwagi mamusce zeby zajela sie swoim dzieckiem i je uspokoila nic nie dalo. kobiety jak wasz dzieci zle sie achowuja w miejscach publicznych to nie ciagajcie je ze soba.
Nawiązując do pytania. Teraz gdy moja córka ma ponad 4 lata znalazłam takie jedno miejsce w Gdyni. Np. Zusu na władysława IV. Jest tam taka ala restauracja. Bardzo dobre jedzenie. Oliwia dostała kredki i kartki do pisania a na koniec lizaka.
W cocodrilo w porcie rumia też jest stolik dla dzieci z układankami.
I telewizory z bajkami w sklepach obuwniczych.
Dla mniejszych dzieci oprócz krzesełek to nie spotkałam innych udogodnień dla dzieci.
Swoją drogą w pizza hut chyba też jest specjalny stolik dla maluchów...
W cocodrilo w porcie rumia też jest stolik dla dzieci z układankami.
I telewizory z bajkami w sklepach obuwniczych.
Dla mniejszych dzieci oprócz krzesełek to nie spotkałam innych udogodnień dla dzieci.
Swoją drogą w pizza hut chyba też jest specjalny stolik dla maluchów...
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Nie chodzi o to, by zamknąć się w domu z dzieckiem, ale by wczuć się w sytuację innych ludzi. Rodzice, decydując się na wyjście z dzieckiem powinni brać za nie odpowiedzialność, bo inni ludzie nie koniecznie chcą wysłuchiwać płaczu dzieci. Np idziecie na kolację, zostawiacie swoje maleństwa z dziadkami/opiekunkami i chcecie miło spędzić czas, np pierwszy wspólny wypad od roku...Sorki, ale tolerancja w obie strony powinna działać. Niektórym płacz dzieci przeszkadza, innym nie.
zgadzam sie z toba całkowicie ale na poczatku jak Bartek sie urodzil to karmilam piersia na żądanie i nie odciągałam pokarmu, poszlismy z maluchewm 1 miesiecznym do restauracji na obiad i patrzyli sie na nas wszyscy jakbysmy byli z kosmosu. Bo co to z takim maluchem mozna gdzie s w ogóle wyjść? to własnie mówił wzrok tych ludzi.
dodam ze maly byl spokojny , najedzony i nie łakał.
dodam ze maly byl spokojny , najedzony i nie łakał.
Ale z jednej strony nie wszyscy mają taki komfort by dziecko podrzucać komuś gdy chce się wyjść. Zdarzyła mi się sytuacja gdy Oli była mniejsza, że nagle w trakcie obiadu zaczęła płakać. Czasami uspokajanie dziecka nic nie daje, bo ma taki kaprys. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Wyjść???
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Niedawno mialam sytuacje w tramwaju, gdy moja roczna corka nagle sie rozplakala. Naprzeciwko nas siedziala starsza kobieta, ktora kasliwym glosem krzyknela- niech pani uspkoi dziecko, sluchaa sie tego nie da! Nim zdazylam cokolwiek powiedziec , jeden z pasazerow odparowal do tej kobiety- a co za stara jest pani,ze nie pamieta jak sama byla pani dzieckiem. I kto to narzeka -kobieta. Tylko pouczac innych potrafimy,, wiecej wyrozumialosci dla innych. I tym ją zgasil....
mi płacz nie przeszkadza bo go rozumiem, w końcu sama mam dziecko i jak ktoś wspomniał powyżej, zdarza się, że coś mu przeszkadza, ma taki kaprys i sobie popłacze. Nie toleruje za to matek, które nie potrafią pilnować swoich dzieci, nie chce mówić, że nie wychowanych bo to już nie moja sprawa.
Np. Dzisiaj byłam w przychodni gdzie pełno dzieci, biegał sobie jakiś chłopiec 4 letni z kijem, podszedł do mnie, gdzie ja swoją Małą na kolanach trzymałam i wymachiwał tym kijem Małej koło głowy, nie daj Boże by się potknął i komuś albo sobie krzywdę zrobił. A mamusia stała 5 metrów dalej i pisała sms-y. Tragedia
Np. Dzisiaj byłam w przychodni gdzie pełno dzieci, biegał sobie jakiś chłopiec 4 letni z kijem, podszedł do mnie, gdzie ja swoją Małą na kolanach trzymałam i wymachiwał tym kijem Małej koło głowy, nie daj Boże by się potknął i komuś albo sobie krzywdę zrobił. A mamusia stała 5 metrów dalej i pisała sms-y. Tragedia
Sylwia, zgadzam się z Tobą. Mi również nie przeszkadza płacz dziecka, ale właśnie zachowanie takich matek, jak piszesz. Mam znajomą, która odwiedzała mnie ze swoimi dziećmi (jak jeszcze ja nie miałam małej) i była wielce oburzona, że nie mam domu przystosowanego do dzieci. Przed jej wizytami starałam się jakoś przygotować, ale wiadomo, dzieci to dzieci. Miałam wrażenie, że jak przekraczała próg mojego domu, to dzieci puszczone samopas. Ja za nimi biegałam i na nie uważałam, żeby im się krzywda nie stała oraz żeby za dużo szkód mi w domu nie zrobiły. A jakby co, nigdy nie usłyszałam "przepraszam", tylko właśnie pretensje :(( Dodam, że dzieci (szczególnie jedno) należały do baaardzo aktywnych. Zamiast pogaduch ze znajomą, niańczyłam jej dzieci, a ona się relaksowała. To chyba taki specyficzny typ.
stacja benzynowa przyjazna rodzicom
Może komuś się przyda. Na trasie Wejherowo-Lębork, bliżej Lęborka, w Ługach jest świetna stacja BP (obok karczmy Krywań). Mają osobne zamykane pomieszczenie z przewijakiem, nie robią wielkich oczu jak się usiądzie i karmi, nie komentują jak dziecko płacze.
Z lokalami jest ciężko. Mi osobiście podobało się w Mandarynce w Sopocie, można wjechać z wózkiem, zjeść obiad bez dymu (dolna sala z zakazem palenia i ze świetną wentylacją), do tego mają zabawki dla dzieci. Można usiąść na uboczu i nakarmić. Niestety, nie ma jak przewinąć dziecka, nawet w łazience. Obsługa jest serdeczna w stosunku do rodzin.
A jeśli chodzi o płaczące dziecko w restauracji... Porównam to do takiej sytuacji: idziesz do kina, spokojnie siadasz z popcornem i colą. Przychodzi pełnoprawny klient, siada obok i okazuje się że: jest spocony, niedomyty, dopiero co po papierosku i do tego bardzo lubi czosnek. I co, powiesz takiej osobie: pan(i) śmierdzi, proszę się przesiąść?!
Z lokalami jest ciężko. Mi osobiście podobało się w Mandarynce w Sopocie, można wjechać z wózkiem, zjeść obiad bez dymu (dolna sala z zakazem palenia i ze świetną wentylacją), do tego mają zabawki dla dzieci. Można usiąść na uboczu i nakarmić. Niestety, nie ma jak przewinąć dziecka, nawet w łazience. Obsługa jest serdeczna w stosunku do rodzin.
A jeśli chodzi o płaczące dziecko w restauracji... Porównam to do takiej sytuacji: idziesz do kina, spokojnie siadasz z popcornem i colą. Przychodzi pełnoprawny klient, siada obok i okazuje się że: jest spocony, niedomyty, dopiero co po papierosku i do tego bardzo lubi czosnek. I co, powiesz takiej osobie: pan(i) śmierdzi, proszę się przesiąść?!
Malinowy Ogród w Osowej jest przystosowany dla rodzin z dziećmi. Sala dla niepalących, krzesełka, przewijaki w łazience z chusteczkami do pupy, specjalne menu dla maluszków nawet tych rocznych, zabawki, plac zabaw na zewnątrz i latem w niedziele pani, która organizuje zabawy starszym dzieciom. mój syn nie chciał z tamtąd wyjść