Widok
Osobiscie jestem przeciwna in vitro i inseminacji-uważam,że dziecko powinno być poczęte z miłościa...teraz posypie si ęna mnie grad obelg.
Niech sie sypie.
Jestem katoliczką - i nei uznaje czegoś takiego jak katolik praktykujacy czy nie. Ten, kto nei praktykuje to po prostu nie katolik.
Wypowiadacie się bardzo mądrze nt. in vitro czy inseminacji...a czy ktoraś z Was poczytała wnikliwie o naprotechnilogii...? Zapewne nie. Bądź słyszała, że dzwonią ale nie do końca wie w którym kościele.
Jestem dobrze po 30, nie mamy dzieci...ale jeśli nie uda nam sięmieć swoich własnych to będziemy chcieli stworzyć dom jakiemuś dzieciątku adoptowanemu.
Betrisko, nie mam skali porownawczej-milość do dziecka bilogicznego czy adoptowanego...ale widzialam łzy szczescia w oczch 3 koleżanek, ktore po calej procedurze in vitro/inseminacyjnej zdecydowaly sie na adopcje. Dziś szczęsliwe są i dzieci i rodzice adopcyjni:)
Haniu, dziekuje za ten tekst-pieknie, mądrze napisałaś:)
Pozdrawiam
Niech sie sypie.
Jestem katoliczką - i nei uznaje czegoś takiego jak katolik praktykujacy czy nie. Ten, kto nei praktykuje to po prostu nie katolik.
Wypowiadacie się bardzo mądrze nt. in vitro czy inseminacji...a czy ktoraś z Was poczytała wnikliwie o naprotechnilogii...? Zapewne nie. Bądź słyszała, że dzwonią ale nie do końca wie w którym kościele.
Jestem dobrze po 30, nie mamy dzieci...ale jeśli nie uda nam sięmieć swoich własnych to będziemy chcieli stworzyć dom jakiemuś dzieciątku adoptowanemu.
Betrisko, nie mam skali porownawczej-milość do dziecka bilogicznego czy adoptowanego...ale widzialam łzy szczescia w oczch 3 koleżanek, ktore po calej procedurze in vitro/inseminacyjnej zdecydowaly sie na adopcje. Dziś szczęsliwe są i dzieci i rodzice adopcyjni:)
Haniu, dziekuje za ten tekst-pieknie, mądrze napisałaś:)
Pozdrawiam
"mnie grad obelg.
Niech sie sypie"
Bez przesady,nie zauważyłam w wątku obelg... i bynajmniej nie zamierzam.
".ale jeśli nie uda nam sięmieć swoich własnych to będziemy chcieli stworzyć dom jakiemuś dzieciątku adoptowanemu."
Twoja decyzja i ją szanuję.Masz wybór - daj również wybór kobiecie,która nie chce adoptowac a chce skorzystac z metody in vitro,która jakby nie było jest wykonywana w naszym kraju.
Uwierz mi,że Twoje zdanie mogłoby się zmienic diametralnie po kilku latach bezkutecznej walki o dziecko.
Czego rzecz jasna nie życzę...
"3 koleżanek, ktore po calej procedurze in vitro/inseminacyjnej zdecydowaly sie na adopcje."
Jednak próbowały wszystkiego a dopiero potem zdecydowały się na adopcję....
Niech sie sypie"
Bez przesady,nie zauważyłam w wątku obelg... i bynajmniej nie zamierzam.
".ale jeśli nie uda nam sięmieć swoich własnych to będziemy chcieli stworzyć dom jakiemuś dzieciątku adoptowanemu."
Twoja decyzja i ją szanuję.Masz wybór - daj również wybór kobiecie,która nie chce adoptowac a chce skorzystac z metody in vitro,która jakby nie było jest wykonywana w naszym kraju.
Uwierz mi,że Twoje zdanie mogłoby się zmienic diametralnie po kilku latach bezkutecznej walki o dziecko.
Czego rzecz jasna nie życzę...
"3 koleżanek, ktore po calej procedurze in vitro/inseminacyjnej zdecydowaly sie na adopcje."
Jednak próbowały wszystkiego a dopiero potem zdecydowały się na adopcję....
Są jednak pewne granice używania rozumu. Człowiek nie tylko dobre rzeczy wymyśla, ale i złe. A tam, gdzie chodzi o życie ludzkie - a raczej o jego "tworzenie" - trzeba być bardzo ostrożnym, bo można się mocno zagalopować. Od in vitro niedaleka droga do modyfikacji kodu genetycznego dziecka (bo skoro możemy stworzyć sobie dziecko idealne - bez chorób, słabości,"braków" - to czemu nie?), czy nawet pozaustrojowego "chowu" płodu (bo nie trzeba być w ciąży, przeżywać porodu) itd.
Jeszcze raz powtórzę - dziecko to DAR od Boga.
Jeszcze raz powtórzę - dziecko to DAR od Boga.
Ja wiem, że sumienie to obiektywna sprawa. Natomiast nie trzeba być katolikiem czy jakiegokolwiek wyznania by wiedzeć co jest złe a co dobre. Od tego mieliśmy rodziców by nam to wpajali przez x lat. Natomiast decyzje co do mojego życia chcę zostawić sobie.
Rozumiem, dlaczego kościół ma takie a nie inne zdanie. Co nie oznacza, że wszyscy muszą je mieć. Jesteśmy państwem świeckim, i tak się składa, że część Polaków nie uczestniczy w życiu Kościoła. Więc dlaczego ma dostosować się do tego co mówi kler?
Rozumiem, dlaczego kościół ma takie a nie inne zdanie. Co nie oznacza, że wszyscy muszą je mieć. Jesteśmy państwem świeckim, i tak się składa, że część Polaków nie uczestniczy w życiu Kościoła. Więc dlaczego ma dostosować się do tego co mówi kler?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Popieram Niusie w 100%-dziecko to Dar od Boga i tylko Bog decyduje czy ma sie ono urodzic czy nie.A jesli komus z jakichs powodow dziecko nie bylo dane to moze naprawde warto pomyslec nad adopcja.
A jesli dla co niektorych z Was Kosciol to instytucja to czemu wiekszosc z Was brala sluby koscielne?Przysiegalyscie Bogu czy ksiedzu?Po co zatem chrzcic dzieci?Zeby tesciowa byla zadowolona?
A jesli dla co niektorych z Was Kosciol to instytucja to czemu wiekszosc z Was brala sluby koscielne?Przysiegalyscie Bogu czy ksiedzu?Po co zatem chrzcic dzieci?Zeby tesciowa byla zadowolona?
kazimiera masz rację..., ale nie chodzi tu o uogólnianie kościoła..., ja mam na myśli księży tylko i wyłącznie..., nawet jeżeli idę do kościoła to po to aby poczuć się "jakoś inaczej" bo tak własnie się czuję po wyjściu z niego, a księża to swoją drogą... ..., myślałam, że walnę głową w ścianę jak dowiedziałam się , że ksiądz Rydzyk ma już swoją sieć komórkową :)
nie jedyny Rydzyk jest księdzem... Zło jest głośne i jeden zły ksiądz/lekarz/prawnik/ może być znany na całą Polskę i rzutować na opinię o swoich "kolegach po fachu", ale są też inni - tysiące prawdziwych pasjonatów z powołania, o których się nie mówi - bo i po co? Świat karmi się tylko tanią sensacją.
a ja się cieszę, że mamy rozdzielność państwa i Kościoła, bo i tak wiele osób uważa, że Kościół za dużo "każe" i się wtrąca. Najlepszym wyjściem byłoby zabronić Kościołowi istnieć na ziemiach polskich - wtedy by dopiero był płacz i pełne kościoły ;) (jak to było np za komuny - z resztą wiadomo - jak trwoga to do Boga - może mamy za dobrze?)
Ale nie każdy chce należeć do jakiegokolwiek Kościoła. Chcę żyć w świeckim kraju, i mieć swobodę. Dla mnie Kościół to instytucja tylko i wyłącznie. Więc dlaczego ksiądz ma mieć prawo by ingerować w świecką politykę państwa?
Ja szanuję decyzję wierzących. I nie krytykuję ich wyboru. Nie zdecydują się na in vitro w potrzebie. Ok.
Natomiast ja chcę mieć wybór. Mi ksiądz do życia nie jest potrzebny. A rozliczę się wyłącznie przed Bogiem.
Ponadto uważam, że osoba która przez całe życie stosowała się do 10 przykazań Bożych, ale tylko ten jeden raz przekroczyła granicę i zastosowała metodę invitro będzie miała mniej na sumieniu, niż ksiądz pedofil, czy cudzołożnik. Bo niestety ale w większości parafii znajdziemy teraz piękne ciasteczka, co na mieście koloratką się nie szczycą.
Ja szanuję decyzję wierzących. I nie krytykuję ich wyboru. Nie zdecydują się na in vitro w potrzebie. Ok.
Natomiast ja chcę mieć wybór. Mi ksiądz do życia nie jest potrzebny. A rozliczę się wyłącznie przed Bogiem.
Ponadto uważam, że osoba która przez całe życie stosowała się do 10 przykazań Bożych, ale tylko ten jeden raz przekroczyła granicę i zastosowała metodę invitro będzie miała mniej na sumieniu, niż ksiądz pedofil, czy cudzołożnik. Bo niestety ale w większości parafii znajdziemy teraz piękne ciasteczka, co na mieście koloratką się nie szczycą.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
A propos moich kolezanek,ktore adoptowaly dzieci - tak, rpzeszly droge z in vitro i inseminacja...ale dzis zaluja. Dwie z nich podeszly do 2 prob i powiedzialy pas.
Medullah...a czemu z przekąsem takie stwierdzenie?
Ja zwolennikow nie atakowalam.
Szanujmy sie nawzajem...chociaż Ty masz na pewno inne zdanie:)
Medullah...a czemu z przekąsem takie stwierdzenie?
Ja zwolennikow nie atakowalam.
Szanujmy sie nawzajem...chociaż Ty masz na pewno inne zdanie:)
ja jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale również samodzielnie myślącą.
co do in vitro, to osobiście mam bardzo mieszane uczucia. nie wiem, czy bym się na taki zabieg kiedykolwiek zdecydowała. na dzień dzisiejszy raczej nie.
rozumiem stanowisko Kościoła co do obaw odnośnie niszczenia zarodków i się z nim zgadzam. rozumiem obawy, o których pisała Nusia i również zgadzam się z nimi.
sądzę też, że człowiekowi potrzeba trochę pokory wobec świata, bo inaczej zapędzimy się zbyt daleko.
natomiast nie rozumiem, co jest złego akurat w samym zapłodnieniu pozaustrojowym (nie mówiąc już o inseminacji).
jest to zwykła lekarska, naukowa metoda, pomagająca nie w spełnianiu zachcianek, ale w chorobie, bo tak można nazwać niepłodność. i to chorobie zataczającej coraz szersze kręgi.
i naprawdę, mimo najszczerszych chęci, nie potrafię zrozumieć, co w tym jest złego. patrząc na to w sposób taki, że złe jest dlatego, bo to Bóg ma decydować o ciąży bądź nie, jesteśmy tylko o krok od stwierdzenia, że to Bóg ma decydować o zdrowiu bądź nie - a zatem wszelkie leczenie byłoby złem, przeszczepy etc.
jeśli środowisko, w którym żyjemy - i ten cały postęp - wpłynęło w taki a nie inny sposób na naszą płodność, to równolegle do tego znaleźliśmy pewne sposoby, aby sobie z tym radzić - również poprzez ten postęp. jest to pewien naturalny mechanizm w świecie...
i o ile rozumiem stanowisko Kościoła jego walkę o nie niszczenie zarodków - bo to podobna sprawa jak w przypadku aborcji - o tyle samą walkę przeciwko in vitro i - niestety - usiłowanie narzucenia swojego zdania na ten temat uważam za nie na miejscu w państwie, w którym żyją ludzie o różnych przekonaniach...
jeśli jest to złe wg etyki Kościoła- to niech to pozostanie w sumieniu jego wiernych - bo nie widzę w tym zła ogólnego, w wymiarze etycznym i ponadreligijnym. moim zdaniem jest to trochę podobna sytuacja jak w przypadku środków antykoncepcyjnych.
ale to tylko moje zdanie. i kto wie, być może czegoś po prostu nie rozumiem.
i jeszcze jedno - Haniu - życzę Ci z całego serca szczęśliwego przebiegu ciąży - ale nie licytuj się, co jest trudniejsze i cięższe. decyzja o in vitro poprzedzona jest najczęściej latami starań, rozczarowań i cierpień, i nawet jeśli ostatecznie to "tylko zabieg", to jest on tylko kulminacją serii wcześniejszych wydarzeń.
co do in vitro, to osobiście mam bardzo mieszane uczucia. nie wiem, czy bym się na taki zabieg kiedykolwiek zdecydowała. na dzień dzisiejszy raczej nie.
rozumiem stanowisko Kościoła co do obaw odnośnie niszczenia zarodków i się z nim zgadzam. rozumiem obawy, o których pisała Nusia i również zgadzam się z nimi.
sądzę też, że człowiekowi potrzeba trochę pokory wobec świata, bo inaczej zapędzimy się zbyt daleko.
natomiast nie rozumiem, co jest złego akurat w samym zapłodnieniu pozaustrojowym (nie mówiąc już o inseminacji).
jest to zwykła lekarska, naukowa metoda, pomagająca nie w spełnianiu zachcianek, ale w chorobie, bo tak można nazwać niepłodność. i to chorobie zataczającej coraz szersze kręgi.
i naprawdę, mimo najszczerszych chęci, nie potrafię zrozumieć, co w tym jest złego. patrząc na to w sposób taki, że złe jest dlatego, bo to Bóg ma decydować o ciąży bądź nie, jesteśmy tylko o krok od stwierdzenia, że to Bóg ma decydować o zdrowiu bądź nie - a zatem wszelkie leczenie byłoby złem, przeszczepy etc.
jeśli środowisko, w którym żyjemy - i ten cały postęp - wpłynęło w taki a nie inny sposób na naszą płodność, to równolegle do tego znaleźliśmy pewne sposoby, aby sobie z tym radzić - również poprzez ten postęp. jest to pewien naturalny mechanizm w świecie...
i o ile rozumiem stanowisko Kościoła jego walkę o nie niszczenie zarodków - bo to podobna sprawa jak w przypadku aborcji - o tyle samą walkę przeciwko in vitro i - niestety - usiłowanie narzucenia swojego zdania na ten temat uważam za nie na miejscu w państwie, w którym żyją ludzie o różnych przekonaniach...
jeśli jest to złe wg etyki Kościoła- to niech to pozostanie w sumieniu jego wiernych - bo nie widzę w tym zła ogólnego, w wymiarze etycznym i ponadreligijnym. moim zdaniem jest to trochę podobna sytuacja jak w przypadku środków antykoncepcyjnych.
ale to tylko moje zdanie. i kto wie, być może czegoś po prostu nie rozumiem.
i jeszcze jedno - Haniu - życzę Ci z całego serca szczęśliwego przebiegu ciąży - ale nie licytuj się, co jest trudniejsze i cięższe. decyzja o in vitro poprzedzona jest najczęściej latami starań, rozczarowań i cierpień, i nawet jeśli ostatecznie to "tylko zabieg", to jest on tylko kulminacją serii wcześniejszych wydarzeń.
englein napisala:
"Osobiscie jestem przeciwna in vitro i inseminacji-uważam,że dziecko powinno być poczęte z miłościa...teraz posypie si ęna mnie grad obelg."
No jesli uwazasz,ze miłośc objawia sie tylko w akcie seksualnym to "gratuluje...." :/
Podejrzewam,iz ludzie,ktorzy nie moga normalnie począć dziecka maja w sobie o wiele wiecej miłości niz ci,dla ktorych tylko akt seksualny jest argumentem,ze ludzie sie kochają.
Jestes przykladem typowego myslenia"moherowego"...
A wiesz kim dla mnie jest katolik?
-To ktos kto potrafi postawic sie w sytuacji innego czlowieka,ale to jest wielka sztuka.Niestety zagorzali praktykujący katolicy jej nie potrafią.Najłatwiej jest oceniac,"zbluzgać"...itd
A wiesz czym najbardziej charakeryzuja sie zagorzale praktykujacy katolicy w Polsce?
Ano tym,ze w kosciele udają wrecz świetych,a gdy z niego wydą,to najchetniej" nóz by drugiemu w plecy wbili!"
Oczywiscie nie mam na mysli tu personalnie Twojej osoby,ale niestety tak wlasnie zachowuje sie ogólnie mowiac polski wielce praktykujacy katolik.
Na wymioty mi sie zbiera jak to widze i slysze...
Hipokryci...
Wiara katolicka nie polega głównie na bieganiu do kościoła,a to potrafią najlepiej.Nic wiecej.
"Osobiscie jestem przeciwna in vitro i inseminacji-uważam,że dziecko powinno być poczęte z miłościa...teraz posypie si ęna mnie grad obelg."
No jesli uwazasz,ze miłośc objawia sie tylko w akcie seksualnym to "gratuluje...." :/
Podejrzewam,iz ludzie,ktorzy nie moga normalnie począć dziecka maja w sobie o wiele wiecej miłości niz ci,dla ktorych tylko akt seksualny jest argumentem,ze ludzie sie kochają.
Jestes przykladem typowego myslenia"moherowego"...
A wiesz kim dla mnie jest katolik?
-To ktos kto potrafi postawic sie w sytuacji innego czlowieka,ale to jest wielka sztuka.Niestety zagorzali praktykujący katolicy jej nie potrafią.Najłatwiej jest oceniac,"zbluzgać"...itd
A wiesz czym najbardziej charakeryzuja sie zagorzale praktykujacy katolicy w Polsce?
Ano tym,ze w kosciele udają wrecz świetych,a gdy z niego wydą,to najchetniej" nóz by drugiemu w plecy wbili!"
Oczywiscie nie mam na mysli tu personalnie Twojej osoby,ale niestety tak wlasnie zachowuje sie ogólnie mowiac polski wielce praktykujacy katolik.
Na wymioty mi sie zbiera jak to widze i slysze...
Hipokryci...
Wiara katolicka nie polega głównie na bieganiu do kościoła,a to potrafią najlepiej.Nic wiecej.
Jadwisia-piszesz,ze nigdy raczej bys sie nie zdecydowala na in vitro.
A skad wiesz ze nie?
Nigdy sie tego nie dowiesz,bo masz juz dziecko i nigdy nie bedziesz miala bladego pojecia jak to jest nie móc go miec a bardzo chcieć.
Dlatego cisnienie mi sie podnosi(delikatnie mowiac) jak ludzie twierdzą,ze nie zrobiliby tak czy tak....,nie zdecydowaliby sie lub zdecydowaliby sie na to czy na tamto....
Najpierw to trzeba by bylo byc w sytuacji o ktorej mowa.inaczej nie mamy prawa oceniac ani wiedziec co bysmy zrobili a czego nie zrobili.Poprostu inaczej sie nie da.
A skad wiesz ze nie?
Nigdy sie tego nie dowiesz,bo masz juz dziecko i nigdy nie bedziesz miala bladego pojecia jak to jest nie móc go miec a bardzo chcieć.
Dlatego cisnienie mi sie podnosi(delikatnie mowiac) jak ludzie twierdzą,ze nie zrobiliby tak czy tak....,nie zdecydowaliby sie lub zdecydowaliby sie na to czy na tamto....
Najpierw to trzeba by bylo byc w sytuacji o ktorej mowa.inaczej nie mamy prawa oceniac ani wiedziec co bysmy zrobili a czego nie zrobili.Poprostu inaczej sie nie da.