Widok

in vitro

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
kurczę znowu w tv trąbią o zdaniu kościoła na temat in vitro - dlaczego kościół musi się wszędzie mieszać? czy nie może każdy sam decydować czy chce korzystać z takiego rozwiązania czy nie? żyjemy w chorym kraju...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rozumiem stanowisko Kościoła, naprawdę...

ale wiecie, że większość polityków odrzucających in vitro nawet nie iwem, na czym dokładnie ta metoda polega?? kiedyś były dni otwartych drzwi w klinikach i zapraszały one do siebie polityków, niestety nie było zainteresowanych...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"narzucenie" opinii Kościoła w tym wypadku polega na tym, że Kościół domaga się szacunku dla człowieka - zarodka, małej istoty traktowanej jak towar handlowy. Zamrażanie, wyrzucanie.. Coś tu jest nie tak...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dodam kilka słów - teraz tyle krzyczy się o tolerancji - bądźmy więc też tolerancyjni wobec Kościoła, a nie wymagajmy tylko tolerancji dla siebie.
Kościół ma prawo wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie, nikt mu tego prawa nie powinien odmawiać, co nie oznacza oczywiście, że wszyscy muszą się z nim zgadzać.
I jeszcze jedno: trzeba pamiętać w tej całej gonitwie za ciążą, że dziecko to DAR, a nie coś, co się "należy"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja będę jednak stać na stanowisku, że Kośćiół w naszym państwie nie wyraża opinii, a ja NARZUCA. To taka instytucja, która oczywiście nie może mieć innego zdania, niż ma, ale powinna je tylko MIEĆ. Czy my żyjemy w państwie wyznaniowym??

A druga sprawa - jest coś takiego jak empatia. Ja zawsze pragnęłam dzieci i potrafię się postawić w sytuacji osób, które mieć ich nie mogą, w jakiejś małej tylko części, ale potrafię... i to, że nie miałam problemów nie oznacza rónież, że nie doceniam mojej ciąży, bądź nie umiem spojrzeć na nią metafizycznie. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałoby tak być?? To dla mnie największy cud i mój największy sukces... dlatego nigdy nie mogłabym odmówić komukolwiek jakiegokolwiek prawa do przeżywania tych chwil...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie rozumiem po co nam taki kompromis o którym pisze haniaB? czy nie powinno być tak że każdy decyduje sam o sobie w zgodzie z własnym sumieniem?
a mam pytanie bo się nie orientuję - czy ograniczenie zarodków np. do 3 nie zmniejsza szansy na zajście w ciążę??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jestem osobą wierzącą i praktykującą i nie mam mieszanych uczuć, dla mnie i miliona innych par to może być jedyna szansa. Mam sama znajomych którzy mają upragnione dziecko dzięki in-vitro i nie wydaje mi się żeby Bóg ich potępiał za to co zrobili, za to, że zostali rodzicami i doświadczyli cudu narodzin swojego dziecka. Oni się od Boga nie odwrócili i jestem pewna, że ON od nich również się nie odwróci.

Co do adopcji osobiście nie mam nic przeciwko temu (dażę wielkim szacunkiem osoby które się na to zdecydowały) ale nie dla wszystkich jest to łatwa decyzja, zresztą nie oszukujmy się, procedury są takie, że raczej się ludzi zniechęca do tego.

A jeszcze co do kwesti długich starań, to trudna i ciężka droga i pomimo faktu, że jak piszecie inseminacja to chwilka i kobieta zaraz idzie do domu to kto tego nie przeżył to nie ma pojęcia o czym mówi, nie wie jak ciężko psychicznie i emocjonalnie borykać się z problemem bezpłodności, a pozatym to także ingerencja w organizm. Więc nie jest to takie proste i przyjemne jak się co niektórym wydaje.

Każdy ma prawo do własnego zdania i każdy ma swoje sumienie, ale dla mnie osobiście taka ingerencja kościoła w ten temat jest zdecydowanie za duża.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam mieszane uczucia, co do tej metody. Długo staraliśmy się o dziecko i in vitro również braliśmy pod uwagę. Mój mąż jest niewierzący i dla niego nie było problemu. Moje sumienie nie pozwalało mi na ten zabieg. Jeżeli twierdzimy, że jesteśmy osobami wierzącymi, przyjeliśmy wiarę kościoła katolickiego, która mówi, że życie powstaje zaraz po zapłodnieniu, to nie możemy opowiadać się za in vitro, czy aborcją, bo tak nam jest wygodnie. Tak samo kościół, nawet jakby chciał, nie może popierać tej metody, bo byłoby to sprzeczne z jego doktryną. Nie potępiam nikogo, kto poddał się in vitro, bo jestem w stanie zrozumieć ogromne pragnienie posiadania dziecka, ale śmieszy mnie krytyka kościoła, który nie może już wygłaszać swoich poglądów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
HaniuB

"wierzcie mi, dla osoby, ktora pragnie dziecka, ma niesporzyta milosc matczyna czy ojcowska, nie ma roznicy czy jest to dziecko wlasne biologicznie czy adopotowane - prawdziwa niespozyta milosc matczyna na takie rzeczy nie zwraca uwagi ... chyba ze mylimy ja z miloscia egoistyczna, samolubna."

Dla mnie różnica pomiędzy dzieckiem własnym i adoptowanym jest ogromna.Pomimo tego,co przeszłam nie chciałabym adoptowac dziecka i proszę nie pisz,że z tego powodu moja miłośc do mojego dziecka jest samolubna i egoistyczna bo to by było bardzo krzywdzące w stosunku do mnie i uczuc jakimi darzę swoją córkę.

Ja zwyczajnie nie chciałam dziecka dla samego faktu posiadania,ja chciałam/pragnęłam swoje własne,nasze z krwi i kości.
Nie wiem jakie byłoby moje zdanie na ten temat gdybym do dziś nie miała własnego,może by mi się zmieniło ale w momencie walki o ciążę i urodzenie swojego dziecka adopcja nie wchodziła w grę.

I wkurza mnie do dziś tekst - no jak nie możesz to zaadoptuj przecież jest tyle czekających w domach dziecka.
A skoro ja nie chcę,pragnę sama byc w ciąży doświadczyc cudu narodzin i miec wpływ na jego wychowanie od chwili narodzin to mam do tego prawo.

Tak samo jak mają prawo ludzie do adopcji skoro tego pragną i tak jak już pisałam chylę czoła bo to jest i trudna decycja i trudna droga.


"Na sasiednich lozkach lezaly dziewczyny po zabiegu - nie jest to SPA ale cierpienia tez nie bylo."

A dla mnie faszerowanie się chemią,zabieg pobierania jajeczek,transfer zarodka i cała otoczka laboratoryjnego i pozbawionego intymności procesu byłaby ogromnym cierpieniem ale gdybym nie była w stanie zajśc naturalnie i przede wszystkim byłoby mnie na to stac podjęłabym się tego dla cudu jakim była dla mnie ciąża i narodziny dziecka.

"5. aha, i jeszcze jedno. Bog dal czlowiekowi rozum, zdolnosci i wolna wole...nie wszystko co czlowiek stworzyl i czlowiek robi jesr sluszne. ot chocby bomba atomowa, kalasznikow czy inne ... czlowiek ma wolna wole i to on ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny, co nie oznacza, ze Bog sie pod tym podpisuje."

Każdy z nas odpowiada za swoje czyny,jestem wierząca,miałabym dylemat moralny stojąc przed wyborem in vitro (właśnie głównie z powodu tych wielu zarodków,które mogą aczkolwiek nie muszą powstac przy pierwszej próbie) ale chciałabym aby pozwolono mi decydowac czy mam się poddac temu zabiegowi bo to ja - jeśli już mowa o Bogu będę przed Nim odpowiadac za to co zrobiłam.












popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kosiciół super wyraża swoje zdanie tak jak cholerny Rydzyk który twierdzi że ksiądz moze wypic alkohol i potem jezdzic autkiem, przeciez to nic strasznego. Jakiś absurd. Każdy ma prawo do własnego zdania i czynów. Ja jestem za in vitro.
Wybacz mi, ale duzo bardziej cierpia kobiety, ktore przechodza zagrozona ciaze niz te, ktore przezyly invitro - z tym stwierdzeniem sie nie zgodze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
a mnie ciekawi dlaczego tak wkurzacie sie na kosciol ... sama mialam problem z zajsciem w ciaze, przezylam jedno poronienie i jestem w ciazy zagrozonej wiec raczej wiem, co to znaczy walczyc o dziecko ... i moze dopiero takie przezycia i takie doswiadczenia sa w stanie otworzyc oczy na bardziej metafizyczna nizli medyczna/biologiczna strone ciazy ...

1. mowiac o tym, ze w kobiecie tez gina zarodki czesto o tym nie wiedzac nie mozna porownywac tego do zabijania niewykorzystanych zarodkow, poniewaz w pierwszej sytuacj idecyduje Bog, a w drugiej czlowiek. Jesli zycie odbiera Bog - ma do tego prawo, czlowiek nie. Mysle, ze gdyby zrezygnowac z przygotowywania tylu zarodkow i wyeliminowac fakt "pozbywania sie ich", kosciol sposcil by z tonu.

2. wierzcie mi, dla osoby, ktora pragnie dziecka, ma niesporzyta milosc matczyna czy ojcowska, nie ma roznicy czy jest to dziecko wlasne biologicznie czy adopotowane - prawdziwa niespozyta milosc matczyna na takie rzeczy nie zwraca uwagi ... chyba ze mylimy ja z miloscia egoistyczna, samolubna. wiem co mowie, bo tez zastanawialismy sie nad adopcja i co wiecej, nie zrezygnujemy z niej, bo i tak nie bede mogla miec kolejnego dziecka.

3. jesli piszecie, ze in vitro powinno byc kwestia sumienia, to dlaczego panstwo ma za to placic? jest tyle dzieci, ktore szukaja milosci i domu! piszecie, ze proces adopcyjny jest dlugi i zmudny...owszem...wiec egositycznie nalezy podejsc do sprawy i wybrac najkrotsza droge?

4. wy wkurzacie sie na kosciol ... kosciol nie jest idealny i czesto mnie tez wkurza, nie uznaje go za wyrocznie ... ale skoro wy mozecie miec TAKIE zdanie, to dlaczego tak ostentacyjnie krytykujecie INNY poglad?

5. aha, i jeszcze jedno. Bog dal czlowiekowi rozum, zdolnosci i wolna wole...nie wszystko co czlowiek stworzyl i czlowiek robi jesr sluszne. ot chocby bomba atomowa, kalasznikow czy inne ... czlowiek ma wolna wole i to on ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny, co nie oznacza, ze Bog sie pod tym podpisuje.

6. nie jestem przeciwniczka in vitro. tak jak napisalam - warto znalezc KOMPROMIS czyli zrezygnowanie z przygotowywania kilku/kilkunastu zarodkow i ograniczenie ich do 1-3, bo w razie czego, nawet jak te 3 sie przyjma, kobieta bez problemu moze urodzic trojaczki. Poniewaz przygotowanie zarodkow jest bardzo drogie, zwykle przygotowuje sie ich powyzej 3 a reszte zabija, wiec ograniczmy to i juz. Moze to nie jest finansowo oplacalne, ale obie strony musza z czegos zrezygnowac zeby byl KOMPROMIS.

7. Asiula ... lezalam 2 tyg w klinice rozrodczosci i endokrynologii ginekologicznej w bialymstoku - tam, gdzie pod okiem prof Szamotowicza dokonano pierwszego udanego zabiegu in vitro w Polsce. Na sasiednich lozkach lezaly dziewczyny po zabiegu - nie jest to SPA ale cierpienia tez nie bylo. Stymulacja hormonalna nie jest bolesna a pobranie komorek jednorazowym nakluciem, ktore - jak same twierdzily - nie bolalo a bylo po prostu nieprzyjemne. Sama inseminacja tez nie boli. Jest to obciazenie psychiczne - ale takie samo jak dla kobiety, ktora po poronieniu znow stara sie o dziecko. Po kilku godzinach od inseminacji pacjentki wypisywane sa do domu! a to, czy zarodek sie przyjmie i bedzie sie rozwijal nie zalezy juz od nikogo (dla wierzacych - tylko od Boga). Taki stres przezywa KAZDA kobieta po poronieniu - strach czy kolejna beta wzrosnie, strach czy nie zobaczy plamek krwi na bieliznie, czy na usg bedzie widoczne serduszko. Wybacz mi, ale duzo bardziej cierpia kobiety, ktore przechodza zagrozona ciaze niz te, ktore przezyly invitro - tutaj nie liczy sie w jaki sposob dziecko zostalo poczete, ale jak przebiega ciaza ...

Przykre, ze kobiety, ktore urodzily dziecko albo sa w ciazy, ktore doswiadczyly lub doswiadczaja cudu narodzin ... sa tak ... zaslepione, ze nie potrafia tego cudu dostrzec ... ale jak widac, zeby zdobyc taka wrazliwosc trzeba najpierw doswiadczyc nieco mniej przyjemnych rzeczy ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Agusia dziękuję :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Asula76 popieram Cię w 100%:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kazimiera odpowiedz mi tylko na jedno pytanie czy miałaś problem z zajściem w ciążę???


Syty głodnego nigdy nie zrozumie...


Owszem są ludzie,którzy adoptują i chylę im czoła za samą decyzję a potem za cierpliwośc w długim procesie adopcyjnym.
Niie mogłam zajśc w ciążę,leczyłam się ( na szczęście z pozytywnym skutkiem) i wiem jedno - cierpienie kobiety,która pragnie miec WŁASNE dziecko a nie może jest ogromne i nie zrozumie tego nikt kto sam tego nie doświadczy.
Księża po pierwsze nie posiadają dzieci a co za tym idzie nie znają tego uczucia,chęci,pragnienia,nie mają instynktu macierzyńskiego więc są ostatnimi osobami,którzy powinni decydowac w tej sprawie.


Dlaczego hasło in vitro kojarzy się wyłącznie z zabijaniem zarodków??? Przecież ta metoda daje życie a nie odbiera!!!

A co by było gdyby taki zagorzały przeciwnik tej metody dowiedział się,że sam został poczęty w ten sposób? Bo ja byłabym wdzieczna matce,że tyle przeszła i wycierpiała aby dac mi życie (bo zabieg in vitro to nie relaks w SPA)

A na koniec - skoro mieszamy w to Boga... skoro dał nam rozum,umiejętności i taki postęp medycyny aby pomagac parom pragnącym miec dziecko to chyba nie ma nic przeciwko temu ale najlepiej zasłaniac się Bogiem a prawda jest taka,że nasz kraj nie stac na jakiekolwiek dopłaty czy refundację in vitro i bronią się jak mogą aby nie zalegalizowac tej metody wspomaganego rozrodu pomimo,że niepłodnośc staje się chorobą cywilizacyjną i wszyscy kłapią o niżu demograficznym.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mam zamiaru wypowiadać się za lub przeciw in vitro.
Weszłam tutaj po to, żeby napisać, że każdy człowiek, którego kwestia zastosowania metody in vitro dotyczy osobiście powinien sam zdecydować, czy jest to zgodne z jego sumieniem i normami etycznymi/moralnymi według których żyje. Ani państwo, ani rząd, ani sąsiad, czy rodzina nie mają prawa decydować i wyrażać subiektywnych opini w takich przypadkach. Powinna to być tylko i wyłącznie sprawa i decyzja pary, która chce spróbować metody in vitro.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z całym szacunkiem Kazimiero, ale uważam że gdybyś miała problemy z naturalnym zajściem w ciążę a byłyby szanse na powodzenie przy udziale in vitro zapewne miałabyś inne zdanie na ten temat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kazimiero, szanuje tez i Twoje zdanie.
Ale: niedosc ze politycy wsadzaja swoje gile do zycia, to jeszcze dajesz przyzwolenie klerowi???To zaden argument!

Jak dla mnie- temat do bani- ta metoda dala szczescie wielu ludziom i tak zostanie i tak!.Ksieza musza cos robic, oprocz siedzenia po mszy w pubach i miejscach rozrywki:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety nie mam suwaczka bo nie jest mi potrzebny ale mam meza i poltorarocznego synka.I nie chce ukladac nikomu zycia.Z mojego postu nic takiego nie wynika.Po prostu wyrazilam swoja opinie co widac wielu osobom sie nie podoba.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem jak najbardziej za in vitro i uważam że powinna być przynajmniej w jednej próbie finansowana przez państwo,wkońcu niepłodnośc jest chorobą ,a psychika kobiety jak i jej partnera choruje bardzo w trakcie leczenia nieplodności!!!kto przeżył tan wie o czym piszę!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kościół może wyrażać swoje zdanie, ale mieszanie tego z polityką to już narzucanie swojej woli. W końcu to oni nalegają na to by zakazać in vitro.

Przykre jest to, że osoby które nie mają rodzin, dzieci, takich problemów układają życie innym.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja jestem zwolenniczką in vitro... i owszem, uważam, że Kościół próbuje narzucać swoje racje...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (141 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

do góry