Widok
nie mam pojecia ale wydaje mi sie ze bedzie ci nie wygodnie np ze wzgledu na to kiedy lekarze bada cie ogladac po porodzie a rana potrzebuje powiertza no i do karmienia tez moze byc nie wygodnie... nie spotkalam jeszcze kobiety w pizamie po porodzie. Najlepiej zapytac ale wydaje mi sie ze raczej koszule do porodu
Nie czytałam wszystkich wypowiedzi wyżej, ale nigdy w zyciu koszulki!
Koszule porządną. Można kupić na rynku za 20 zł i nie pokazaywać stadzie obcych facetów, chodzących za swoim żonami, tyłka jak Cię mocniejszy skurcz złapie. Ja widziałam takie w przy krótkich t-shirtach co im się wydawało, że nic nie widać.
Koszule porządną. Można kupić na rynku za 20 zł i nie pokazaywać stadzie obcych facetów, chodzących za swoim żonami, tyłka jak Cię mocniejszy skurcz złapie. Ja widziałam takie w przy krótkich t-shirtach co im się wydawało, że nic nie widać.
Przezorne mogą zaopatrzyć się w conajmniej 2 koszule na taką okoliczność... moja "impreza" trwała 3 dni :D, tzn w piątek zaczęli wywoływać oksytocyną (koszula numer jeden), w sobotę przerwa (koszula numer dwa), w sobotę wywoływanie oksytocyną (koszula numer jeden-uprzednio wyprana i dostarczona przez męża)- "impreza" zakończona cesarką, więc faktycznie, spodnie od piżamy mało praktyczne by były potem. Poza tym z tego co pamiętam to po cesarce byłam ubrana w jakąs szpitalną koszulę, dopiero jak się trochę "ogarnęłam" nosiłąm swoje.
Ale tak jak ktoś pisał wyżej, jak przyjdzie co do czego, to naprawdę to się staje mało istotne :)
Ale tak jak ktoś pisał wyżej, jak przyjdzie co do czego, to naprawdę to się staje mało istotne :)
Novia8 nie chodzi o starą w sensie dziurawą, ubrudzoną od smaru ;) koszulę męża tylko po prostu taką, której nie będzie żal. A że męża to dlatego, że zazwyczaj nasi mężowie są od nas więksi ;) Ja jak szłam z IP na porodówkę miałam T-shirt i spodenki krótkie od piżamy. Na górze na porodówce już tylko T-shirt. Ale trafiłam na czas, kiedy nie było nikogo na porodówce (w sensie innych rodzących nie było) więc się nie krępowałam. Zresztą T-shirt był na tyle długi że nawet gdyby ktoś się kręcił to spoko. Tylko tak jak pisały koleżanki - jak już zacznie boleć to masz w nosie wszystko :)
osobiście nie wiem co Wy macie z tym pokazywaniem tyłków :P gdzie? komu? kiedy?
mi wody odeszły jak byłam na patologii :] chodziłam w swojej koszuli nocnej i szlafroku :] z tego co pamiętam do porodu przebierałam się będąc już w "swojej" sali do porodu :] i wtedy właśnie zmieniłam koszulę nocną na wielki t-shirt, którego nie byłoby mi szkoda wyrzucić gdyby był cały pokrwawiony (ale nie był, wsio zostało na łóżku ;P)
także mój tyłek mógł zobaczyć co najwyżej mój Mąż, lekarz + student i położne :] (gdy do mnie przychodzili)
a jak mnie zabierali na cc - to nawet nie pamiętam kto i gdzie zdjął ze mnie tą koszulkę :] możliwe, że całkiem goła (przykryta prześcieradłem?) jechałam na salę operacyjną - ale byłam w takim stanie, że było mi wszystko jedno :] byle rozcięli mi brzuch i wyciągnęli dziecko :] bo inaczej obydwoje byśmy tego nie przeżyli :/
nawet wielokrotne wbijanie się w kręgosłup (gdzie zawsze panicznie bałam się igieł, a szczególnie znieczulenia w kręgosłup jak wcześniej o nim czytałam/słyszałam) było mi obojętne :]
po porodzie - łatwiej utrzymać higienę, rany szybciej się goją, łatwiej się obnażyć przed lekarzem na obchodzie itp. mając koszule nocne :] a dodatkowo po cc nie ma problemu ze spodniami zsuwającymi się pod brzuch i gniotącymi ranę :P (2,5 roku po cc dalej jest to dla mnie nie przyjemne, chociaż to niby tylko blizna)
mi wody odeszły jak byłam na patologii :] chodziłam w swojej koszuli nocnej i szlafroku :] z tego co pamiętam do porodu przebierałam się będąc już w "swojej" sali do porodu :] i wtedy właśnie zmieniłam koszulę nocną na wielki t-shirt, którego nie byłoby mi szkoda wyrzucić gdyby był cały pokrwawiony (ale nie był, wsio zostało na łóżku ;P)
także mój tyłek mógł zobaczyć co najwyżej mój Mąż, lekarz + student i położne :] (gdy do mnie przychodzili)
a jak mnie zabierali na cc - to nawet nie pamiętam kto i gdzie zdjął ze mnie tą koszulkę :] możliwe, że całkiem goła (przykryta prześcieradłem?) jechałam na salę operacyjną - ale byłam w takim stanie, że było mi wszystko jedno :] byle rozcięli mi brzuch i wyciągnęli dziecko :] bo inaczej obydwoje byśmy tego nie przeżyli :/
nawet wielokrotne wbijanie się w kręgosłup (gdzie zawsze panicznie bałam się igieł, a szczególnie znieczulenia w kręgosłup jak wcześniej o nim czytałam/słyszałam) było mi obojętne :]
po porodzie - łatwiej utrzymać higienę, rany szybciej się goją, łatwiej się obnażyć przed lekarzem na obchodzie itp. mając koszule nocne :] a dodatkowo po cc nie ma problemu ze spodniami zsuwającymi się pod brzuch i gniotącymi ranę :P (2,5 roku po cc dalej jest to dla mnie nie przyjemne, chociaż to niby tylko blizna)