Widok
nauka cierpliwości
Czy zdarza się Wam tracić cierpliwość już teraz gdy zajmujecie się dzieciaczkami? Mi już dwa razy zdarzyło się odłożyć małego i wyjśc z pokoju by ochłonąć z gniewu. Oczywiście mam wyrzuty że takie emocje we mnie się budzą. Denerwuje mnie gdy mały nie chce spać a ja jestem już potwornie umeczona. I gdy czasem woła jeść co 1,5 godziny! Tu na forum czytam tylko o tym jak cudownie jest sie zajmowac niemowlakami. Ale przyznajcie, czy was to czasem nie meczy...?
ja czytała że to całkiem normalne, wystarczy poprosić kogoś zeby zajął się na chwilkę małym zebys mogła ochłonąc.. wszystko jest wporządku, skoro wszędzie o tym pisza, to nie jesteś jedyna :)) ja jestem okropnym nerwusem, aż się boje co bedzie jak bede miała takiego małego czorta.. mam nadzieje ze przez te pare mcy naucze sie cierpliwosci, staram sie ale wątpie..
gosmo no pewnie szczegolnie że mój młody to istny czort
ciągle absorbuje sobą trzeba się nim zajmować i uwielbia towarzystwo nie znosi nawet chwili być sam tak więc wszędzie go biore
ale czasami to płacze i już nie wiem dlaczego
ale wszystko wynagradza mi jego boski uśmiech
najgorzej jak w nocy daje do wiwatu tzn często wstaje a w dzień nie chce spać a ja już padam na twarz a jeszcze mąż zalatany i nie może pomóc
ciągle absorbuje sobą trzeba się nim zajmować i uwielbia towarzystwo nie znosi nawet chwili być sam tak więc wszędzie go biore
ale czasami to płacze i już nie wiem dlaczego
ale wszystko wynagradza mi jego boski uśmiech
najgorzej jak w nocy daje do wiwatu tzn często wstaje a w dzień nie chce spać a ja już padam na twarz a jeszcze mąż zalatany i nie może pomóc
Gosma, mnie się dziś zdarzyło krzyknąć na Julę:-( pierwszy raz po ponad 7 miesiącach. Później jak zasnęła to oczywiście ja ryczałam i do tej pory mam wyrzuty sumienia. Ale u Ciebie to dopiero 3-ci tydzien leci.....musisz się przyzwyczaić do zmęczenia. Mój M to nawet ostatnio powiedział, ze służy mi niespanie:-)
więc nie ja jedna..wiem że to dopiero 3 tydzien mojego macierzyństwa i to chyba przez to..nie czuję się jeszcze na dobre zżyta z moim synkiem. Może dlatego łatwo jest mi się na niego zdenerwować. Denerwuje mnie że jest taki absorbujący..rozmawiałam z mężem, podejrzewałam nawet u siebie depresję poporodową ale chyba nie jest tak żle. Jakkolwiek od poniedziałku bedziemy razem zajmować się synkiem, bo mąż idzie na urlop. Mam nawet obiecany jeden dzien tylko dla siebie ( od 3 tygodni nie byłam na dworzu!)...może po chwilach relaksu cierpliwość wróci
gosma ja tez tak mam czasem bo sama jestem niecierpliwa
wczoraj mialam dola, bo bolalo mnie koszmarnie krocze, mala darla sie przy kapieli jakby ja ktos obdzieral ze skory (chyba nie potrafie jej dobrze kapac, bo jakos tego nie lubi-i mam wyrzuty sumienia)
potem co pol godziny chciala cyca i skrzeczala - maz sie nia zajal wieczorem i tylko przyniosl mi ja do karmienia, ale zrobialm to od niechcenia i zaraz padlam w gleboki sen (w nocy oczywiscie ja do niej wstawalam) ale nie zawsze jest slodko i kolorowo-tu sie z toba zgodze...
wczoraj mialam dola, bo bolalo mnie koszmarnie krocze, mala darla sie przy kapieli jakby ja ktos obdzieral ze skory (chyba nie potrafie jej dobrze kapac, bo jakos tego nie lubi-i mam wyrzuty sumienia)
potem co pol godziny chciala cyca i skrzeczala - maz sie nia zajal wieczorem i tylko przyniosl mi ja do karmienia, ale zrobialm to od niechcenia i zaraz padlam w gleboki sen (w nocy oczywiscie ja do niej wstawalam) ale nie zawsze jest slodko i kolorowo-tu sie z toba zgodze...
Macierzyństwo to nie jest taki słodki miód zawsze. Trzeba też zdawać sobie sprawę że dzieci nie są zawsze takie malutkie,rosną a czasami im są starsze tym gorsze czyli bardziej nieznośne. Oglądacie czasem Supernianię? Mój łobuz ma 4 lata i czasami jest taki niegrzeczny że mam ochotę wyjść z domu i już nie wrócić. Pyskuje,tupie nogami i histeryzuje,boję się że niedługo sąsiedzi wezwą policję przez te awantury. Za to drugi maluszek to aniołek,ciekawe co z niego wyrośnie.
u nas największy kryzys jest w nocy, co prawda mała budzi się raz na karmienie, ale o tej 2 czy 3 w nocy jestem najbardziej nieprzytomna. Karmie ją na siedząco,aby kompletnie nie zasnąć, ale czasami łapie się na tym iż zasypiam. Ale małą na okrągło budzę, co by ona się szybciej zmęczyła tym ciągnięciem. Wówczas szybciutko ją do łużeczka kładę,a sam wpadam w cudowny sen, aż do następnego niezadowlonego mruczenia o 7 lub 8rano.
Moja córcia ma prawie roczek i na palcach mogę policzyć całe przespane noce, poza ty ma charakterek i zaczyna mieć fochy. Jak pierwszy raz straciłam cierpliwość podczas spaceru wyła jakby ją obdzierali ze skóry po wyjściu na dwór ( a okazało się że zrobiła kupkę mimo czystej pieluchy przed wyjściem), wróciłam do domu i mąż ją "przejął" a ja płakałam na balkonie. Po 3 minutach wróciłam i tuliłam ją i przepraszałam. Kilka razy w nocy stanowczo kazałam jej spać a ona się śmiała. I jak tu się denerwować na takiego szkraba. Każda z nas ma nerwy, ale dzieciaczki zaraz nadrabiają minką.Tak to już jest że dzieci wychowują sobie rodziców!
Dużo cierpliwości bo ząbkowanie przed Tobą!
Dużo cierpliwości bo ząbkowanie przed Tobą!
gosma pisze do Ciebie i innych mam niestey każdy z nas ma swoją granicę wytrzymałości, nie dziw się iż jesteś czasem nerwowa kobieta w połogu ma prawo mieć huśtawkę humorów a do tego dochodzi zmęczenie to ty cały czas jesteś przy dziecku. Nie płacz nie pierwszy i nie ostatni raz tak się zachowasz mam dwójkę kochanych skarbów no i czasem potrafią pokazać pazurki a z wiekiem mają swoje zdanie dopiero człowieka może szlak wziąść. Zobaczysz później bedziesz się z takich błachostek śmiać. Życze Ci udanego samotnego dnia tylko dla Ciebie pójdź sobie na relaks a forme wybierz sama, tylko jestem sama ciekawa co będziesz myśleć jak będziesz sama, napisz mi jak możesz swoją reakcje. Ja jak wyszłam przy pierwszym dziecku sama to po godzinie dzwoniłam do domu i pytałam sie jak mały choć był pod świetną opieką swojego tatusia (tak więc telefon zostaw w domu :))
To po prostu wychodzi z ciebie zmęczenie. Każdy inaczej reaguje. Ja ciągle płakałam, bo myślałam, że skoro Julka płacze to ja coś źle robię. Poprawi się jak wyjdziesz z domu. Ja jestem z natury towarzyski człowiek i myślałam, że nie wyrobię od ciągłego siedzenia w domu tylko z Julką, bo mąż bardzo długo w pracy. Ale jakoś dałam rade, prosiłam wszystkich po kolei żeby mnie odwiedzali. Potem nauczysz sie swojego dziecka. Teraz jak jestem zmeczona a corcia marudzi zdejmuję jej spodenki i skarpetki, ona uwielbia machac gołymi nóżkami.
tak sobie czytam i chyba jednak jestem inna hehe;)..ja swoje zmeczenie wyładowuje na sobie i kotach ;)na mała sie jeszcze nie złościłam,czesto robi kupke jak juz ubrana jest i mam zamiar wyjsc z nia ale mnie to cieszy...teraz nigdzie mi sie nie spieszy wiec mam czas aby ja nawet 20 razy przebrac,jak płacze i wiem ze to nie z bólu to czasami pozwalam jej płakać:)czesto sama sie uspokoi(musze przed kazdym karmieniem przygotowac jej mieszanke zageszczajacą i wtedy ona po przewijaniu lezy sama,co ja bardzo denerwuje)...mozliwe ze nie mam takich chwil zlosci na nia bo ma szyne i refluks i raczej mi jej szkoda niż miałbym sie złościć czy denerwowac...ale to dopiero 6,5 tygodnia co ja moge wiedziec o nerwach na dzieciaczki;)....a supernianie lubie ogladac:)uwazam ze babeczka jest bardzo mąrdą soba,ktorej (nie wszytskie oczywiscie) rady dobrze zapamietac;)

