Widok

nie radzę sobie - dużo krzyczę na dziecko

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Nie radzę sobie ostatnio z wychowywaniem córki. Za miesiąc skończy 2 latka. Owszem jest żywym dzieckiem (nie mogę mieć za to pretensji do niej) ale jest też nieposłuszna. Jest małym złośliwcem. Nie radzę sobie z tym - dużo na nią krzyczę. Klapsa też dam :( (nic więcej - takich zapędów żeby bić po buzi czy gdzieś indziej to nie mam - za te klapsy mam okropne wyrzuty sumienia). Jesteśmy prawie same bo mąż ma taką pracę że go nie ma. Staram się małej tłumaczyć spokojnie, mówić łagodnie ale ona i tak mam wrażenie robi po złości. To w końcu nerwy mi puszczają :( Źle mi z tym ale nie wiec co robić żeby reagować inaczej - przecież nie mogę się na wszystko zgadzać bo ją rozpuszczę całkowicie.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 5
Może staraj się ignorować napady płaczu/krzyku ito.

Jeśli coś robi na co niepozwalasz (np. rysuje po ścianie) zabierz jej kredkę, wytłumacz, zacznie się akcja ale Ty nie reaguj.(odwróć się zaciśnij zeby policz do 10) Dopiero jak się uspokoi, wytłumacz jeszcze raz.

Ja też z tych mało cierpliwych, dziecko też mały rojber, ale uczę się i taką taktykę orbałam.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziecko widzi, że Cię wyprowadza z równowagi i pewnie robi Ci to już złośliwie, może jako karę za te klapsy ;) Musisz się jakoś opanować, dawać dziecku kary i się tego trzymać. Tłumaczyć, że nie będzie mogło tego zrobić, bo się tak zachowywało - np oglądać bajki itd. Pewnie będzie krzyczeć czy płakać, ale nie przejmuj się tym. Niestety dzieci w tym wieku takie są.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam blizniaki i tez sporo w tym wieku na dzieci krzyczalam, pozniej plakalam razem z nimi i je przepraszalam ;)
teraz widze, ze takie sytuacje lepiej przeczekac, lepiej wlasnie odwrocic sie na piecie, policzyc do 10ciu, wyjsc z pokoju, uspokoic sie! krzyk nic nie da, bedzie jeszcze gorzej i dojdzie do tego frustracja... ale mialam dokladnie tak samo, niby wszystko rozumialam, ze nie mozna itp. ale sama zawsze bylam nerwusem i pierwsza reakcja to byl wlasnie krzyk...
pozniej i dzieci sa madrzejsze i my, ja teraz na dzieci juz w ogole nie musze krzyczec, teraz juz rozumieja i sluchaja ;) ale do tego potrzeba jeszcze ok. 2 lat ;)
powodzenia! i starj sie po prostu panowac nad emocjami!
moze potrzeba Ci wypoczynku od dziecka? czasem wystarczy samotny wieczorny spacer, ja tak wlasnie uciekalam, niby wyrzucic smieci, a znikalam na pol godziny ;) wtedy plakalam i oddychalam pelna piersia ;) to minie zobaczysz! i pamietaj, ze dziecko kocha Cie calym sercem, a te zlosliwosci to proba sil, na co moze sobie powzolic maly lobuz!
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi się wydaje, że powinnaś sobie trochę odpuścić - chodzi mi o to by na więcej może pozwalać, nie "opierniczać", a właśnie więcej ignorować. Myślę, że zachowanie dziecka wynika z jego wieku - 2 lata to czas poznawania i próbowania.
Nie wierzę, że dziecko z natury jest złośliwe, może złości uczy się właśnie od Ciebie. Klapsy są niepotrzebne, bo dziecko będzie powtarzało ten gest - albo będzie Ci oddawać (co jest zrozumiałe) albo będzie później biło dzieci w przedszkolu...
Myślę, że w waszych relacjach potrzeba spokoju, więcej wyrozumiałości i cierpliwości.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 5
też mam prodobny problem z krzyczeniem na Młodego - ja z tych bardziej nerwowych, staram się pilnować, liczyć itp. ale czasami nie wyrabiam.
Trochę pomaga jak wynoszę Młodego do jego pokoju jak się awanturuje i zostawiam (czasami kilka razy). prędzej czy pozniej Młody odpuszcza.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie, jesli będziesz krzyczeć ono tez będzie krzyczeć.

Widze to po swojej córce. Ma prawie 3 lata, a widzę jak odzwierciedla nasze zachowania.

Ja by nie krzyczeć i się opanować często mówiłam do niej (wkurzona na maksa) przez zaciśnięte zeby - ona teraz też tak robi jak jest zła.

Mówi: "jestem zdenerwowana!"itp itd.
Także dzieci chłoną jak gąbka. Ale to sobie człowiek uzmysławia dopiero po czasie...I zwykle na chwilę :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie daj sie zwariowac. Moje chlopaki (4 lata i 15 m-cy) potrafia doprowadzic do obledu. NIE BIJ! Dzieci nie sa zlosliwe. Po prostu nie rozumieja tego co dla nas jest oczywiste. Ja tez krzycze i jestem ostra. Sama sobie dodaja animuszu gadaniem w powietrze ale nie wierze w klapsy. Jesli masz gorsza chwile to "wylacz sie" a dziecko niech krzyczy, wariuje i robi co chce. Takie prawo dziecka. Ucz siebie i corke, ze slabsze momenty i emocje to czesc prawdziwego zycia. Nie tlum w sobie niczego i pozwalaj na to malej. Wyzal sie mezowi. Odrzuc presje otoczenia i ciesz sie, ze jestes mama.
Nie jestes sama ~:)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
pociesz sie , że nie jesteś z tym problemem sama - mało znam megacierpliwych matek - mi też brakuje cierpliwości, bardzo staram się nie krzyczeć ale czasem poprostu czara sie przelewa i wybucham ..wiem , ze powinnam bardziej wyluzowac czasami ale niestety łatwo mi to nie przychodzi i chyba tu jest pies pogrzebany
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki za Wasze posty. Jeśli jesteśmy w domu to staram się nie reagować na jej krzyki i płacze (dziś rano np. z racji tego że była niegrzeczna przy ubieraniu powiedziałam jej że nie dostanie ciastka - ona potem "ciacho ciacho" i ryk jak mówiłam spokojnie, że nie, bo była niegrzeczna... poryczała i przestała) ale mam problem np. na klatce jak wchodzimy. Może mi się nie spieszy aż tak ale to jej zatrzymywanie na każdym półpiętrze doprowadza mnie do furii... Albo marudzenie przy porannym siadaniu na nocnik :/ Później w ciągu dnia siada ale rano zawsze jest ryk :/ A najczęśniej niestety wstaje na ostatnią chwilę (nie mam sumienia budzić jej o 6 :/) i potem jest pośpiech. Budzić wcześniej? Odpuścić poranny nocnik? (jeszcze i tak chodzi w pieluchach - jesteśmy na początku odpieluchowywania).

A macie tak, że złość na męża odreagowujecie na dziecku? W sensie własnie krzykiem?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ja mam zazwyczaj tak,ze zlosc na dziecku odbija sie na mezu:)Ale jak maly mnie zdenerwuje,to wychodze z pokoju i czasem mija sporo czasu zanim ochlone
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobrym przyspieszaczem schodzenia po klatce jest obecanie poakzania czegoś na dworzu (np że piesek , kotek czeka, sok w sklepie kupimy itp ze dzieci czekaja na plau zabaw ) co do porannego nocnikowania to radzę jednak budzić wcześniej te 30 mi zeby dac jej na spokojnie pomarudzić bez pośpiechu bo widać to taki typ co musi tak z rana :-), dziecko nie zna się na zegarku więc jak te 30 min krócej pośpi to za bardzo nie ucierpi a moze poranek będzie spokojniejszy dla ciebie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę że masz ogólnie problem z odreagowaniem negatywnych emocji. Z drugiej strony jak jesteś stale z dzieckiem to jest to bardzo trudne. Może umów się z mężem tak, że jak on wraca z prcy, to Ty idziesz na spacer, do koleżanki. Chociaż raz na jakiś czas, żebyś miała chwilę dla siebie.
Ja jeszcze mamą nie jestem, ale mam psa łobuza i czasem mnie też wyprowadza z równowagi. Chyba każdy z nas tak ma :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
U nas z tym wchodzeniem po schodach bywa podobnie, wtedy wymyślam jakieś minizawody, kto pierwszy dojdzie do domu - mama czy synek. Lubi wkręcać się wymyślone historyjki, często można załatwić tak z nim inne sprawy. I faktycznie - może dać dziecku więcej czasu, ze zrozumieniem, że maluch musi przecież w tym czasie: pooglądać guzik, pośpiewać, pogadać do siebie i załatwic kupę innych spraw ważnych tylko dla niego ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
dokladnie, dzieci mają swój świat i sprawy baardzo wazne ale tylko dla nich , my dorośli często o tym zapominamy niestety bo dla nas wydaje sie nieistotne to co dla nich jest w tym momencie najwazniejsze na świecie (oglądanie robaczka na chodniku czy wyszukiwanie pięćdziesiątego piątego kamyka przy piaskowanicy akurat wtedy gdy trzeba juz zbierac się do domu ...)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A może po prostu jesteś przemęczona? Mąż dużo pracuje, wszystko na Twojej głowie. Może masz kogoś kto mógłby Cię czasem odciążyć? A tak w ciągu dnia, gdy czujesz, że już nie wytrzymujesz...puść jej bajkę :) o ile to ją uspokaja na chwilkę :) ja tak czasem robię. Wiem, że "tv to zło";) ale to jedyny sposób żeby samemu chwilę odetchnąć. Bo to niestety ten wiek... Testowanie, histerie... Histerię "polecam" przeczekać w spokoju, pozwolić jej poradzić sobie samej ze złością, nawet jeśli to trwa kilkadziesiąt minut, nawet na ulicy (tak tak, też to znam) - każda następna będzie mniejsza. No i klapsy... Lepiej czasem krzyknąć żeby wyrwać z "amoku", ale jeśli to nic nie daje to właśnie przeczekać. I przede wszystkim - musisz postarać się o własny wypoczynek, zmniejszyć ciśnienie. Powodzenia :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie - zapominamy o tym, że dzieci mają swój świat...

Właśnie o to chodzi, że nie jestem non stop z dzieckiem - pracuję, mała chodzi do żłobka i tak naprawdę mało czasu spędzamy razem a ja jeszcze tak się zachowuję - właśnie dlatego mam takie wyrzuty sumienia :/

Niestety to chyba też chodzi o to, że mam problem z odreagowywaniem złych emocji. Owszem jestem zmęczona bo w pracy full i szansa na urlop dopiero w sierpniu, w domu z mężem się nie dogadujemy ostatnio i do tego kłopoty finansowe :/ W tym wszystkim zapominam o córce, która na pewno odczuwa wszystko a ja myślę, że jej sprawy są nieważne. I ostatnio wychowywanie jej traktuję jakby to powiedzieć "mechanicznie" - oby odpękać każdy dzień :( Wiem, strasznie to brzmi.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej,

zgadzam sie z poprzedniczkami. Po prostu potrzebujesz trochę więcej odpoczynku.. A jak małe śpi? Bo jak marnie i tylko ty wstajesz to nic dziwnego ,ze potem nie masz cierpliwości. U mnie jak zmusiłam męża by wstawał co drugą noc do małego to MAGICZNIE mam DUŻO wiecej cierpliwości :)

Ogólnie - wygospodaruj sobie trochę czasu dla siebie. JAk odpoczniesz to cierpliwośc wzrośnie.

w szczególe to bym powoli coraz konsekwentniej wprowadzała reguły - dziecko zajarzy co i jak ale tylko jak będziesz konsekwentna.. Ja czasami ignoruję go -ale nie jak robi co zabronione. Jak on mnie ignoruje idzie do kąta. Jak sam nie idzie niosę go tam. Potem ma mnie przeprosić i sie przytulamy.

Zgadzam sieczasami złośliwie coś robi by mnie podkręcić. Nie są dzę by to była prawdziwa złośliwość po prostu stawia na swoim.. Ale to MEGA wkurza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj przeczytałam co napisałaś - po prostu jestaś przemęczona.

Może coś sobie odpuścić? Nieco mniej sprzątać a razem z dzieckiem zrobić coś miłego - wyjsć na ulubiony plac zabaw... Razem się turlać po łóżku w sobotę rano - my z bąkiem się chowamy pod kołdrą w soboty..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najważniejsze, że zauważasz problem, zastanawiasz się jak to zmienić. Czuję, że wkrótce się Tobie wszystko poukłada z córeczką.

Wiesz, mam bliską koleżankę, która nieustannie krzyczy na swoją córkę, choć dziecko ma juz 10 lat. Prawie z nią nie rozmawia, dziecko nie może mieć własnego zdania, jest ciągle podniesiony głos i nakazy. Najgorsze, że uważa, że tak należy z dzieckiem postępować i tłumaczy swój krzyk tym, że jest nerwowa. A dziewczynka jest często smutna, szuka oparcia w babci. Wolę nie myśleć, jak będzie gdy wkroczy w trudny czas dojrzewania.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry