Widok

niepracujaca zona, czy to zle?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Na rodzinnym niedzielnym obiadku bylo dzis nawet milo ale pol zartem, pol serio ktos zrobil niefajna uwage, ze ja nie pracuje zawodowo tylko moj maz. Maz ma firme, jako informatyk dobrze zarabia, nie mamy klopotow z pieniedzmi. Ja mam wysprzatany dom, przygotowany obiad na czas, zadbany ogrod i dzieci, ktore po szkole nie wracaja do pustego domu. Czy to tak zle wyglada z boku? Czy jak nie pracuje zawodowo, to zle?
popieram tę opinię 38 nie zgadzam się z tą opinią 7
Ha, ha. Nie jestem księdzem. Sądzisz, że ksiądz popełniałby wpisy na forum dla kobiet?
Jestem żoną i mamą w domu. Wychowuję syna tak, aby doceniał kiedyś rolę kobiety w rodzinie i umiał odróżnić zadania mężczyzny od zadań kobiety.

Co do jednego masz rację, brawo: dla katolików Bóg jest na pierwszym miejscu. Po Nim współmałżonek. A z wzajemnej miłości małżonków wypływa miłość do dzieci.
Jeżeli zachowuje się tę hierarchię, to dobro dzieci staje się w sposób oczywisty najważniejsze na świecie. Bo rodzice są DLA DZIECI z nadania Bożego, z Jego woli. Dzieci są ich wspólnym życiowym zadaniem danym przez samego Boga. I z tego zadania będą kiedyś rozliczani.
Wzajemnie kochający się rodzice są dla dzieci prawdziwym skarbem.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 7
No i skąd ja to wiedziałam, ze Astrid przemawia językiem KK. Tak naprawdę to myślę, ze jesteś księdzem, a nie kobieta - matką. Która dalaby sobie wmówić takie bzdury i pozwoliła zrobić z siebie niewolnice?

I chyba coś pomylilas. Dla katolików nie dzieci są najważniejsze, a Bóg. No chyba, ze cos się zmieniło w nauczaniu kościoła przez ostatnich kilka lat, od kiedy nie jestem już w temacie.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
Trzeba jeszcze dodać najistotniejsze: szczęśliwe dzieci w takich rodzinach.
Kochane, zadbane, mające świadomość, że są dla swoich rodziców najważniejsze, ponad wszystko na świecie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 10
No tak szczęśliwe to tylko niepracujące katoliczki,no i i przykładni mężowie to też tylko katolicy.Nic dodać nic ująć.Amen.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
A nieprawda.
Za zgubę dzieci i rozbicie więzów rodzinnych są odpowiedzialni także mężczyźni, ponieważ ulegają egoizmowi i wygodnictwu i nie chce im się już walczyć dla rodziny ze wszystkich sił.

Szczęśliwe te kobiety (często katoliczki właśnie), które mają mężów odpowiedzialnych, wiedzących jaka jest rola mężczyzny i szanujących kobiecą pracę na rzecz rodziny.
Szczęśliwe te matki, które mogą być w domach i dedykować się przede wszystkim rodzinie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 10
No i jak zwykle za prawdopodobną zgubę mężą i dzieci odpowiedzialna kobieta jak i za cało zło na świecie bo jej się emancypacji zachciało , do roboty poszła a to wszystko przez Ewę.Retoryka Kościoła w tym temacie i nie tylko rozwala ale na szczęście na kolana już nie powala.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja mam swój rozum, mi żaden papież nic nie będzie kazał. Tym bardziej, że (teoretycznie) nie ma dzieci ani rodziny.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Katolicki konserwatywny kościół kojarzy mi się z przyzwoleniem na pedofilię. I stwierdzeniem że to dzieci same pod spódniczkę do księdza zaglądały i to one są winne.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
To chyba jednak słabo Cię ten mąż "czci", skoro jesteś taka zakompleksiona i na siłę szukasz dowartościowania na forum, jednocześnie próbując wmówić pracującym kobietom, że są złe, niedobre i zaniedbują rodzinę. Mądre żony i matki nie zachowują się w ten sposób.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mięta, masz rację.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szkoda tylko że Starego Testamentu nie cytujesz bo się jeszcze okaże że kobieta to tylko do rodzenia dzieci jest .....
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
A ja myślę że większość z wypowiedzi w tym wątku strasznie szufladkuje kobiety, bo wierze że na to jak wychowamy swoje dzieci ma znaczenie coś więcej niż tylko to czy kobieta pracuje czy nie...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Większość z Was tu piszących widzi albo jedną skrajność, albo drugą. Przecież sytuacje są różne. Co innego pracować do 15, a co innego do 18,19. Pewnie, że jakość czasu spędzonego z dzieckiem jest ważna ale jak się jest w domu o 19 to tego czasu zwyczajnie nie ma. Też inna sprawa jest, jak dziecko ma 8,10 czy naście lat a inna jak jest niemowlakiem. O ile starszak chce i potrzebuje pewnej swobody, to nie trafia do mnie argument, że dziecko kilkumiesięczne, czy nawet przedszkolaka koniecznie trzeba oddać do placówki na 10 godzin bo potrzebuje tak intensywnego kontaktu z rówieśnikami.
W jednym momencie, ktoś pisze, że o pracę trudno, że jak się zrezygnuje na chwilę, to potem można nie mieć do czego wrócić, że pracy trzeba pilnować. Zaraz potem ktoś napisze, że trzeba mieć taką pracę, że nie trzeba siedzieć do późna, a można i obiad ugotować, i spędzać z dziećmi czas. Jednemu i drugiemu argumentowi przyklasną pewnie te same osoby.
Rodziny były kiedyś trwalsze i wcale nie tylko z powodów przytoczonych powyżej. Teraz ludzie idą na łatwiznę, im się nie chce pracować nad związkiem, starać się. Z racji wykształcenia i wykonywanej wcześniej pracy wiem, że w dzisiejszych czasach najszybciej i najliczniej rozpadają się rodziny, gdzie nie ma picia, bicia, patologii. Tam jest najwięcej rozwodów. Małżonkowie się po prostu znudzili sobą, życiem rodzinnym, chcą nowych wrażeń. Oczywiście są skrajne przypadki, że najlepszym wyjściem jest rozstanie się, ale zdecydowana większość rozbitych rodzin temu schematowi nie podlega. Dla mnie to jest całkowita dowolność, ale póki nie ma dzieci. Małżeństwo to związek dwojga obcych ludzi, którzy zdecydowali się razem stworzyć rodzinę. Dziecko w tym układzie nigdy nie jest obce dla żadnej ze stron. Ono jest częścią rodziny, na którą składa się mama i tata. Rodzice to jego świat, ostoja, poczucie bezpieczeństwa. Podjęcie decyzji o rozstaniu nie jest tylko krokiem dwóch dorosłych, to też, a może przede wszystkim, zmiana i przewartościowanie życia naszego dziecka. Jak małżonkowie, rodzice tworzą wspólny dom, świat a nie tylko na niego zarabiają, to w takich realiach łatwiej zbudować trwałe więzi, dzięki którym potem łatwiej walczyć z trudnościami, problemami. W konsekwencji rodzina jest trwalsza.
I szkoła nie jest oczywiście niczym złym, ale głównym jej zadaniem jest przekazanie wiedzy dzieciom. Nie dość, że nauczyciele mogą mieć odmienny pomysł na wychowanie, to jeszcze tam nie ma zwyczajnie czasu by skupiać się głównie na wychowywaniu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
"Matki powinny w domach swoich przede wszystkim i wokoło domu działać w zakresie gospodarstwa domowego. Haniebnym to natomiast nadużyciem, które za wszelką cenę usunąć należy, żeby matki zmuszone były z powodu niedostatecznych zarobków ojca szukać korzystnego zarobku poza domem ze szkodą obowiązków domowych, a w szczególności ze szkodą dla wychowania dzieci"
(Pius XI, Quadragesimo Anno, 1931).


"Gospodarcza zaś emancypacja dąży do tego, by żona bez wiedzy i wbrew woli męża swobodnie mogła swoimi zająć się interesami, prowadzić je i niemi zarządzać, z uszczerbkiem oczywiście dla dzieci, męża i całej rodziny. Społeczna emancypacja na tym się zasadza, żeby żona, wolna od zajęć domowych już to około dzieci, już też około rodziny, swoim własnym mogła żyć życiem i również publicznym się urzędom i obowiązkom poświęcać.

Nie w tym wszakże mieści się prawdziwa emancypacja niewiasty i owa rozumna oraz pełna godności wolność, odpowiadająca dostojnemu stanowisku chrześcijańskiej matki i żony; jest raczej wypaczeniem kobiecego charakteru i macierzyńskiej godności oraz zburzeniem całej rodziny. Przez nią traci mąż żonę, dzieci matkę, dom i rodzina cała czujnego zawsze stróża. Doprawdy fałszywe to wyzwolenie i nienaturalne zrównanie z mężem jest raczej zgubą niewiasty. Stąpiwszy bowiem z iście królewskiego tronu w obrębie domu, na który Ewangelia kobietę wyniosła, popadnie owa kobieta rychło z powrotem w dawną niewolę (może mało widoczną, niemniej jednak rzeczywistą) i będzie znowu tym, czym była w pogaństwie: zabawką mężczyzny" (Pius XI, Casti Connubi, 1930)."

Przejmujące jest zwłaszcza to ostatnie zdanie z wypowiedzi papieża Piusa XI - brzmi jak proroctwo, które się właśnie na naszych oczach spełnia. Niestety.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
Jeszcze parę wypowiedzi papieży na temat roli kobiety jako matki oraz wartości, jakie ze sobą niesie stała obecność matki w domu i jej wpływu wychowawczego, który jest nie do przecenienia:

"Jeżeli prawo dostępu do różnych zadań publicznych ma być przyznane kobietom podobnie jak mężczyznom, to jednocześnie społeczeństwo winno stworzyć takie struktury, aby kobiety zamężne i matki nie były w praktyce zmuszone do pracy poza domem, i aby ich rodziny mogły godnie żyć i rozwijać się pomyślnie nawet wtedy, gdy kobieta poświęca się całkowicie własnej rodzinie.
Należy ponadto przezwyciężyć mentalność, według której większy zaszczyt przynosi kobiecie praca poza domem, niż praca w rodzinie. Wymaga to jednak, by mężczyźni poważali i miłowali kobietę z całym szacunkiem dla jej godności, i aby społeczeństwo stwarzało i rozwijało warunki sprzyjające pracy domowej" (Jan Paweł II, Familiaris Consortio, 1981)."

"Doświadczenie potwierdza, że należy starać się o społeczne dowartościowanie zadań macierzyńskich, trudu, jaki jest z nimi związany, troski, miłości i uczucia, których dzieci nieodzownie potrzebują, aby mogły się rozwijać jako osoby odpowiedzialne, moralnie i religijnie dojrzałe oraz psychicznie zrównoważone. Przyniesie to chlubę społeczeństwu, jeśli nie ograniczając wolności matki, nie dyskryminując jej psychologicznie lub praktycznie, nie pogarszając jej sytuacji w zestawieniu z innymi kobietami umożliwi kobiecie-matce oddanie się trosce o wychowanie dzieci, odpowiednio do zróżnicowanych potrzeb ich wieku. Zaniedbanie tych obowiązków spowodowane koniecznością podjęcia pracy zarobkowej poza domem jest niewłaściwe z punktu widzenia dobra społeczeństwa i rodziny, skoro uniemożliwia lub utrudnia wypełnienie pierwszorzędnych celów posłannictwa macierzyńskiego" (Jan Paweł II, Laborem Exercens, 1981)."
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
"Czytam wpisy Astrid i nie dowierzam... Z jakiej choinki Ty się urwałaś?!"

Z jakiej choinki?
Z żadnej.
Jestem z Kościoła Katolickiego (do którego należy większość Polaków), sympatyzuję z nurtem konserwatywnych matek, które mają zaradnych mężów potrafiących zapewnić rodzinie utrzymanie i czczących mądre żony i matki wychowujące wartościowych ludzi.

Przypuszczam, że Ty jesteś z zupełnie innego świata.
Kiedyś, pod koniec życia, zobaczymy która z nas miała rację :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 11
'Nie po to się jest matką, żeby myśleć o sobie...'

no to niezle hehe ten tok myslenia jest straszny

chyba ktos tu sobie dorabia jakas ideologie,zeby sie dowartosciowac rola matki, siedzac w domu
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Astrid nie ma pojęcia o czym mówi.

Dawno temu, kiedy kobiety nie pracowały było tak - bogatym dzieci wychowawaly nianki/guwernantki, biedne nie miały czasu na cackanie się z dziecmi, bo harowaly w domu/w polu, a dzieci razem z nimi odkąd tylko mogły.

Rodziny były twarle, bo miały dla siebie czas? A to dobre. Rodziny były trwałe pomimo, że mąż bił, pił i zdradzal, bo: a) kościół tak nakazywał b)co ludzie powiedzą c) co ta biedna kobieta bez własnego grosza mógła zrobić?

Czyli co z tą szkołą? To zło, bo tam inni, obcy ludzie wychowują twoje dziecko?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2
A to już nie można starannie wychować dziecka jednocześnie pracując? Znam mamusie, które nie pracują a dzieci sobie samopas biegają. I co? Jajco. Pier...enie o szopenie.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czytam wpisy Astrid i nie dowierzam... Z jakiej choinki Ty się urwałaś?! Jeśli tak ma wyglądać "kształtowanie poglądów dziecka" przez matkę siedzącą w domu, to chyba coś Twojej matce nie wyszło jednak.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry