Widok

niepracujaca zona, czy to zle?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Na rodzinnym niedzielnym obiadku bylo dzis nawet milo ale pol zartem, pol serio ktos zrobil niefajna uwage, ze ja nie pracuje zawodowo tylko moj maz. Maz ma firme, jako informatyk dobrze zarabia, nie mamy klopotow z pieniedzmi. Ja mam wysprzatany dom, przygotowany obiad na czas, zadbany ogrod i dzieci, ktore po szkole nie wracaja do pustego domu. Czy to tak zle wyglada z boku? Czy jak nie pracuje zawodowo, to zle?
popieram tę opinię 38 nie zgadzam się z tą opinią 7
Moje Dzieci biegają z kluczem na szyi. Mam nadzieję, że nigdy Pani nie zazna rozczarowania, ale... znam 2 małżeństwa, które przyrzekaną sobie dozgonną miłość kończyły na... sali rozwodowej. I wówczas pojawiał się w tych Dziewczynach moment zawodu, że jednak nie pracowały... Każdy ma swój wolny wybór, podobnie jak każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Mój Mąż np. ceni to, że jestem aktywna zawodowo, zarabiam i jednocześnie daję radę z obowiązkami domowymi. Praca (podobnie jak życie domowe) może być źródłem wielkiej satysfakcji. Ja np. nigdy nie dałabym sobie tego odebrać...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Życie pisze różne scenariusze, ale też nie pakujemy się tak bardzo w ciemno w małżeństwo. No chyba trochę współmałżonka znamy. Przynajmniej ja znam. Mimo że nie wiem co będzie za 20 lat, pewien poziom pewności mam, bo wiem za kogo wychodziłam za mąż. Ktoś napisze, że jestem naiwna, ale tak nie jest. Wszystko teraz jest nasze wspólne, nawet nieruchomości, które należały przed ślubem do męża. Podjęcie takich decyzji jest dla mnie znakiem, że nikt z nas nie zakłada, iż za ileś lat może nie wyjść, a wręcz przeciwnie będziemy się starać, żeby razem wszystko przezwyciężyć. Mamy kilkunastoletni staż małżeński i bywały trudne momenty, ale zawsze punktem wyjścia było u nas zastanowienie co zrobić, żeby RAZEM to przejść, rozwiązać. Jak od razu na starcie zakłada się, że może się nie udać, to wtedy rzeczywiście łatwa do tego droga. Jak coś się zdarzy niezależnie o nas, to nieruchomości można wynająć, sprzedać. No i jesteśmy poubezpieczani w różnych formach, co też daje jakiś rodzaj zabezpieczenia.
Ja z pracy zrezygnowałam i nie żałuję. Obiad jest, dzieci ogarnięte ale najważniejszy jest czas jaki spędzamy razem i na obowiązkach, i na przyjemnościach. Jak pracowałam to było niemożliwe. Dzieci są mocno związane ze sobą i z nami, rodzicami. To opinia nauczycieli w szkole więc w miarę obiektywna. Wydaje mi się, że mogłoby być trudniej to osiągnąć, gdybym pracowała a dzieciaki biegałyby z "kluczem na szyi".
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Trzeba się zastanowić co lepsze - czy "przepieszczony" mąż który dom traktuje jak hotel i szuka wolności poza nim czy "niedopieszczony" który jest partnerem żony, rozumie że nic się w domu samo nie dzieje i pomaga w codziennych obowiązkach.

Nie wiem jak wyrywkowo trzeba czytać aby w wypowiedziach powyższych nie zauważyć że dobro dzieci było kilkukrotnie wspominane.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
Dokładnie. Zawsze trzeba brać pod uwagę, że może się wydarzyć coś, co zaburzy sielankę... Dla mnie praca, którą bardzo lubię, daje również psychiczne zabezpieczenie, że poradzę sobie w przyszłości. Oczywiście to tylko gdybanie, ale życie pisze różne scenariusze. Moje Dzieci są zadbane. A ja mam odskocznię od domowych obowiązków. Przykro to stwierdzić, ale moja Babcia zawsze mawiała: "Mąż to nie Rodzina- pamiętaj o tym". Coś w tym jednak jest- przychodzi kryzys wieku średniego, różne pomysły przychodzą do głowy. Co stanie się wtedy?
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niepracująca zona -nic w tym złego... ale zastanowiłaś się co może być kiedyś?

Nie wiadomo co będzie jutro... ropatrzyłaś inne życie niż sielanka?

Czy byłabyś w stanie utrzymać rodznię gdyby mąż nagle stracił źródło dochodu? Gdyby się mu coś stało i nie mógłby pracować? Gdyby Go zabrakło? Zastanowiłaś się czy za 20. lat nadal będziecie w takich samych relacjach? Zycie się różnie układa...

Ja się zastanowiłam, mam dwoje dzieci, kochającego męża... byłam na urlopie macieżyńskim.. wróciłam do pracy. Praca daje mi satysfakcję, oparcie finansowe, znajomości... inne niż te"domowe". Daje mi jakąś perspektywę emerytury na starość... (chyba..)... i nie ważne, że mój mąż posiadając firmę zarabia czasami w ciągu dnia tyle ile ja w miesiąc... ważne, że MAM pracę i gdyby coś sie złego stało jestem w stanie wszystko dzwignąć. A też mam ugotowane, posprzątane, .... i też mamy czas dla siebie.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tylko że ta pasja za kilka lat się skończy. Dzieci szybko rosną, zaraz będą miały swoje sprawy, później się wyprowadzą z domu i się pasja skończy. Niekoniecznie praca zarobkowa, ale coś poza rodziną-jak najbardziej.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przeczytałam całą dyskusję i widzę, że nikt, ale to nikt nie pomyślał w tym temacie o .... dzieciach.

Dla dzieci jest lepiej mieć niepracującą zawodowo mamę; mamę, która PRACUJE tylko i wyłącznie w domu i na rzecz swojej rodziny.

Dom i dzieci zadbane, codziennie smaczny obiad, bezcenny czas, który mama może poświęcić na WYCHOWYWANIE i kształtowanie dzieci (a nie tylko na ich hodowlę), na ich edukację (wspólne odrabianie lekcji, rodzinne czytanie na głos książek, dyskusje światopoglądowe), na ważne rozmowy, na odpowiedzi na trudne pytania, na stworzenie tej nieuchwytnej atmosfery ciepła domowego, które tak bardzo wpływa na psychikę domowników i pozwala na ukształtowanie stabilnych emocjonalnie dzieci.

Mama będąca w domu ma wpływ na kształtowanie osobowości swoich dzieci, bo ma na to czas, czas, czas, czas.
Czas - czyli coś, czego nigdy nie będą miały pracujące zarobkowo matki zagonione na etatach, harujące na sukces swoich szefów, przysparzające majątku firmom wyciskającym je jak cytryny.

W zamian za "sukcesy zawodowe" (często wątpliwe), parę groszy oraz poczucie, ze robią "coś niesłychanie ważnego", bo "łączą pracę zawodową z wychowywaniem dzieci i zajmowaniem się domem" - mają tak naprawdę: zerwane więzi rodzinne, dzieci, które im wychowali obcy ludzie wg własnych pomysłów, brak czasu dla siebie, brak czasu dla najbliższych, tęskniące za ciepłem i bliskością matki dzieci, które czują, że dla mamy nie są najważniejsze (bo faktycznie nie są) i .... niedopieszczonego męża.

Mama pracująca wyłącznie w domu i dla swojej rodziny jest skarbem dla społeczeństwa, bo "takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie".
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 11
Ja siedziałam w domu z dzieckiem przez 3 lata i uważam to za idealne wyjście, jeśli oczywiście ktoś może sobie na to pozwolić. Obecnie mam ten komfort, że pracuję 5 h dziennie, więc dziecko nie przesiaduje w przedszkolu całymi dniami. Świetlicy nawet na oczy nie widziało.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mama tylko że faktycznie świetlice mają swój metraż, kadrę i nie da się fizycznie pomieścić te kilkaset dzieci, stąd ograniczenia i ja to rozumiem, bo jak tu zapewnić bezpieczeństwo. To nie widzimisie pań, jakby to powiedzieć, sale z gumy nie są. Takie mamy realia w naszym kraju,że oszczędności powodują niezatrudnianie tyle osób ile powinno być w zależności od zapotrzebowania. Też nie można być takim tylko roszczeniowym mi się należy. Mnie jako matkę też to boli,że świetlica nie chce mimo,że pracuję mojego dziecka które jest chore, bo nie zapewnią mu należytej opieki, obawiają się go itd. a wystarczyła by jedna osoba, która pomagałaby tym "innym" dzieciom, których wcale nie ma tak mało i które są dyskryminowane.Nie, my rodzice musimy sobie radzić, totalna zlewka szkoły. Nie wyżywajmy się na pracownikach świetlicy bo to nie ich wina tylko kuratorium raczej, dużo więcej niż przepisy pozwalają dzieci na jedną osobę będzie na pewno bo tyle pierwszych klas. Pytałam się, nikogo nowego nie zatrudniają w szkole moich dzieci do świetlicy a przewidują kilka klas więcej i też mają obawy co to będzie i moje drugie zdrowe dziecko też będę raczej starała się jakoś jak najwcześniej ze szkoły zabierać.
Zastanawia mnie tylko fakt,że niby tak się dba o dzieci, w mediach aż huczy, zabiera z domów bo to czy tamto, często niesłusznie, a jak w szkole, placówce łamie się przepisy bezpieczeństwa w świetlicach to nic bo nie ma pieniędzy na nowe etaty i dalej się ciągnie póki kiedyś się coś nie stanie. Czytałam w jakiejś gazecie artykuł na ten temat, wszyscy to wiedzą i nic.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Kiedy zapisywałam syna na świetlicę jedna z Pań stwierdziła że mąż pracuje za granicą to mnie stać na opiekunkę- myślałam że wyjdę z siebie..
Po narodzinach syna podjęliśmy decyzję, że zostanę w domu dopóki mały nie pójdzie do przedszkola,później wróciłam do pracy. Teraz też zrezygnowałam z pracy na rzecz dzieci. Czy wrócę do pracy nie wiem, na pewno nie wcześniej jak maluchy pójdą do szkoły.
Jestem w domu, dzieci są zadbane szczęśliwe to po co im to odbierać. Wizja dzieci siedzących całymi dniami w przedszkolu albo świetlicy przeraża mnie, tym bardziej że stać nas na to żebym mogła zająć się domem a nie zarabianiem pieniędzy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja takzje nie pracuje, wychowuje dzieci, młodsze ma 1,5 roku, więc według mnie jeszcze nie czas na rozstanie. I dobrze czuje sie z ta decyzja, z tym, ze jestem w domu, choc nie powiem- czasem mam dośc. Jednak myśle sobie, ze te chwile kiedy dzieci sa malenkie juz nie wroca, a jestem zdania ze pierwsze przynajmniej 3 lata życia dziecku najlepiej miec mamę przy sobie. Nie przegapiam zadnych waznych chwil, moje dzieci sa dopieszczone, wysłuchane i wspaniałe. Mam wpływ na kształtowanie ich osobowosci, reaguje na negatywne zachowania, po prostu mam to pod kontrola. Szczrze mowiac wydaje mi sie ze to zalezy od osobowosci kobiety i tego czego pragnie. Ja chce pracowac, gdy młodsze dziecko pojdzie to przedszkola to ja z czystym sumieniem i bez żalu do samej siebie pojde do pracy i bede sie realizowac w zawodzie. Wiem, ze pozostanie w domu z dziecmi to luksus i poki trwa ciesze sie tym. Maz takze ma zadbany dom, pyszny obiadek i szczesliwa rodzine. Absolutnie nie przejmowałabym sie tym co mowia inni- w moim otoczeniu akurat to uchodzi za norme-kolezanki rowniez sa w domu z dziecmi, tak samo siostra. Ale dopoki zyjemy dostatnio i nie musze od nikogo pozyczac pieniedzy czy wisiec na MOPSach to nie wydaje mi sie aby ktokolwiek mial prawo mi mowic co mam robic i jak organizowac swoje zycie rodzinne. Nie potrzebuje miec poki co kolejnego samochodu czy superwypasnego najlepszego telewizora, wazniejsze jest dla mnie aby dac moim dzieciom milosc, uwage i czas, to jest inwestycja na cale zycie, a czas ucieka szybko i ani sie obejrzymy dzieci juz nie beda nas potrzebowaly tak bardzo.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mnie się wydaje że prawda jest taka że jakby było nas stać na utrzymanie z jednej pensji taka mama baaaaardzo chciałaby posiedzieć w domu dłużej z dzieckiem/dziećmi;))) i to nie dlatego że nie chce pracować. Zrobili teraz z wielką łaską roczny urlop macierzyński śmiechu warte to już powinno być dawno przecież wiemy jak szybko ten rok mija i stajemy przed dylematem co dalej?
Ja sama pracuje 10 lat w firmie wróciłam po nie całym roku do pracy ale tylko dlatego że moja mama zgodziła się zająć Agatką;)))) dziś po 6 latach jestem w upragnionej drugiej ciąży na razie nie wybiegam co będzie za rok. Bardzo lubię swoją pracę i nie wyobrażam sobie aby nie pracować ale to wszystko zależy od nas samych nie każdy ma fajną pracę którą może pogodzić z wychowaniem dzieci i jeśli kogoś na to stać i nie pracuje to uważam że PRACA W DOMU i opieka nad dziećmi TO TEŻ PRACA często niedoceniana i to baaaardzo.

popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ze swietlica jest przeciez podobnie jak z przedszkolem dla starszego rodzeństwa. W przedszkolu dziecko jest ile chce, a w swietlicy juz nie moze? Smiech na sali. Matka nie musi sie nikomu tłumaczyc.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ciekawe czy jakbyś Ty zajmowała się sama 3 dzieci, w tym bliźniakami obecnie 10 mies bez pomocy innych czy byś twierdziła że świetlica tylko dla pracujących...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 7
To, że ktoś przychodzi do czyjegoś domu i robi krytyczne uwagi ( jak opisała osoba zakładająca wątek), że dana osoba nie pracuje to właśnie zazdrość, wchodzenie w czyjeś życie z buciorami i zwykły brak kultury.
Ja rownież pracuje, ale nie krytykuję ludzi, którzy pracują w domu - nie jestem tak ograniczona mentalnie, żeby sadzić, że siedzą przed tv romantica, są nieambitne itd.
Lubię bardzo swoją pracę, ale wstając wcześnie rano nie raz pomyślałam sobie " pospałabym jeszcze z 2 godziny"...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
to zależy od osoby. Ja 2 lata byłam na wychowawczym i nigdy do 12 w piżamie nie siedziałam, bo tego nie cierpię. Od razu się zawsze zbierałam, dbałam o siebie,jakoś nie cierpiałam na nudę. Rozmawiać o placu zabaw i innych takich nie miałam nawet ochoty, z resztą mieszkam w domu jednorodzinnym to nie przesiadywałam w takich miejscach, mam plac zabaw w ogrodzie,ciągle miałam coś do roboty i naprawdę miałam o czym rozmawiać, interesowałam się tym co się dzieje w świecie, rozwijałam swoje hobby, na pewno nie byłam taka zestresowana jak teraz. Cały dzień poza domem, dzieciaki do 17 w szkole od 7 albo z babcią. W domu około 19-20. Weekendy zamiast spędzić jakoś fajnie to trzeba nadrobić, dom ogarnąć, zakupy, jakieś inne rzeczy. Taka bieganina. Fakt, nie ma czego zazdrościć tym co mogą sobie w domu być z dziećmi. Moje dzieci coś tracą, widzę to. Niestety za duże mamy zobowiązania żeby jedna osoba u nas pracowała.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mgr Kot ale tu nikt nie wchodzi buciorami w czyjeś życie:) Po prostu każdy ma prawo wyrazić swoją opinię i tyle. Jeśli ktoś lubi być gospodynią domową i dobrze jej z tym - to super i powodzenia:) Zadbany dom? Zadbane dzieci? Hmm..znam kilka matek które siedziały latami i wychowywały dzieci, a niestety potem schodziły one na drogę przestępczą..Także to akurat żadna reguła, proszę Cię :) Ja sama po sobie wiem, że odkąd pracuję jestem bardziej zorganizowana i o dziwo mam więcej czasu dla swoich dzieci i przede wszystkim ten czas spędzany z nimi jest lepszy jakościowo, bo jestem bardziej zorganizowana. Jak siedziałam w domu to do południa łaziłam w piżamie, siedziałam na facebooku i oglądałam TV a dzieci bawiły się tak naprawdę "obok" mnie a nie ze mną. Byłam sfrustrowana i zdołowana, że siedzę w domu i się nie rozwijam. Nawet nie bardzo miałam o czym rozmawiać z mężem, bo co się ciekawego mogło dziać w moim życiu? Wciąż mu opowiadałam kogo spotkałam na placu zabaw i co jutro zrobię na obiad. Teraz pracuję z WŁASNEJ woli, a gdy wracam z pracy poświęcam 2 h tylko i wyłącznie dzieciom, bawimy się aktywnie, czytamy książki, gramy w gry planszowe, chodzimy na plac zabaw, na rower itp. I w tym wszystkim znajduję jeszcze czas na siłownię, czytanie książek, kurs językowy i kosmetyczkę:)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3
Najwyraźniej zazdroszczą standardu życia, skoro krytykują czyjś styl - szczęśliwymi ludźmi nie są, skoro drażni ich życie innych. Zadbany dom, poświęcenie czasu dzieciom bez stresu, że jeszcze trzeba jakieś papiery zrobić na jutro, piękny ogród. Boli, jak się wchodzi do takiego domu, gdzie życie rodzinne kwitnie a wracając do swojego bałaganu w mieszkaniu z wywieszonym językiem trzeba szybko coś ugotować i jeszcze gary pomyć. No może jeszcze starczy czasu na obejrzenie "Na Wspólnej", żeby trochę odetchnąć. W innym wypadku nikt niemialby motywacji do krytykowania kogoś za zadbany dom i dzieci. Bol d*py - to jedyna motywacji do wchodzenia z buciorami w czyjeś życie.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 6
Mgr Kot a czego mają zazdrościć mamy pracujące tym niepracującym? Ambicji? Tego że są niezależne od faceta i mają swoje środki do życia? Nudzenia się w domu? Czy może oglądania wciąż tych samych seriali w TV? :-)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
Towarzystwa ubezpieczeniowe maja w ofertach programy oszczednosciowe ktore sie oplacaja, obracasz pieniedzmi jak Ci sie podoba, w mniej lub bardzej ryzykowne akcje itd. Masz pelna kontrole. U nas poki co przynosi to zadowalajace zyski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry