Widok
pierwszy kryzys z przedszkolem
córka 3 lata poszła wczoraj pierwszy raz do przedszkola, wszytsko pięknie, bez płaczu ale... cały dzień nic nie zjadła:( ze spaniem nie było problemu, tylko z jedzeniem:(
dzisiaj też chętnie poszła i znów sytuacja się powtórzyła, ładnie się bawi i śpi ale nic nie zjadła przez cały dzień:( do tego płacz jak była pora jedzenia...
wieczorem zaczęła płakać, że nie chce do przedszkola, dzieci jej tak dokuczają, Pani zakazała jej usiąść na czymś tam i wymieniała jak jej tam źle :( czy jutro posłać ją normalnie do przedszkola czy zrobić dzień przerwy?
dzisiaj też chętnie poszła i znów sytuacja się powtórzyła, ładnie się bawi i śpi ale nic nie zjadła przez cały dzień:( do tego płacz jak była pora jedzenia...
wieczorem zaczęła płakać, że nie chce do przedszkola, dzieci jej tak dokuczają, Pani zakazała jej usiąść na czymś tam i wymieniała jak jej tam źle :( czy jutro posłać ją normalnie do przedszkola czy zrobić dzień przerwy?
u mnie pierwszy kryzys był dzisiaj, mały płakał podobno przez godzinę. Wieczorem zapowiedział, że jutro nie idzie do przedszkola. Oczywiście pójdzie tylko nie wiem co będzie rano :-).
Pani mówi, że w przedszkolu je i śpi a pierwsze co robi jak wraca do domu to chce jeść, pić i idzie spać więc juz nie wiem jak to jest :-)
Pani mówi, że w przedszkolu je i śpi a pierwsze co robi jak wraca do domu to chce jeść, pić i idzie spać więc juz nie wiem jak to jest :-)
Jak zrobisz przerwę to mała wykuma że nie musi chodzić do przedszkola, że może Cię 'złamać' i będzie gorzej :(
Mój najstarszy rok temu poszedł do przedszkola (wcześniej przez 2 lata chodził do żłobka), na początku płakał, też nie chciał jeść, marudził rano że nie chce iść itd., ale szybko się przyzwyczaił :)
Także głowa do góry, trzeba być konsekwentnym, ale też oczywiście obserwować czy córci nie dzieje się tam jakaś krzywda (np. jakieś dziecko faktycznie jej dokucza) wtedy trzeba pogadać z paniami.
Mój najstarszy rok temu poszedł do przedszkola (wcześniej przez 2 lata chodził do żłobka), na początku płakał, też nie chciał jeść, marudził rano że nie chce iść itd., ale szybko się przyzwyczaił :)
Także głowa do góry, trzeba być konsekwentnym, ale też oczywiście obserwować czy córci nie dzieje się tam jakaś krzywda (np. jakieś dziecko faktycznie jej dokucza) wtedy trzeba pogadać z paniami.
Moja zaczęła rok temu miała wtedy 3 lata i po 2 dniach zadowolenia zaczął się płacz i wymówki typu boli mnie brzuszek,głowa itp. Też nie chciała tam jeść,mówiła,że ona zje w domu. Trudno było przez około miesiąc a później do domu nie chciała wracać:) Trzeba przeczekać i nie robić przerw o ile dziecko nie zachoruje.
nasz prawie 4-latek od poniedziałku chodzi do przedszkola.
Pierwsze 3 dni spokój. Bez paniki, płaczu itd. Mówi, że Pani na Niego krzyczała - w końcu ustaliliśmy, że zwracała Mu uwagę, bo nie chciał usiąść na podłodze w kółku jak inne dzieci (w pn byłam z nim 2,5 godziny i widziałam jakie ma problemy ze słuchaniem ;) doszedł jako nowy do grupy, nie wie czemu dzieci siedzą na podłodze i że wtedy nie można biegać, skakać, bawić się - tylko to jest czas na słuchanie Pani ;))...
Wczoraj opowiadał, że jakiś chłopiec "tak mi zrobił" - i pokazywał całą dłoń na policzku. "czemu tak mi zrobił?"
Dzisiaj pytałam Pani - przepychali się o jakąś zabawkę i faktycznie chłopiec odepchną Go jakoś tak dłonią w policzek. Pani wczoraj od razu rozmawiała z tamtym chłopcem.
W każdym razie wieczorem zaczął wymiotować. Pewnie nadmiar wrażeń, stres. Poza tym ani biegunki ani gorączki. Dzisiaj rano ryk - "ja nie chcę iść do przedszkola". No i zaczęła się jazda... W przedszkolu też ryk, w sali jedną ręką trzymał Panią, drugą mnie :P Ale później pomachał przez łzy. Jeszcze wypatrzył mnie przez okno jak wychodziłam i szłam do auta - to machał.
Tłumaczymy na spokojnie, że jest już duży i musi chodzić do przedszkola. Nauczy się różnych fajnych rzeczy, pobawi się z dziećmi, będą też mieli wycieczki, teatrzyki itd. Że ja też chodziłam do przedszkola i bardzo to lubiłam - a najbardziej siedzieć w gabinecie u Pani Dyrektor ;) (Mama mi przypomniała co tam robiłam całymi godzinami - pisałam na maszynie :] komputerów wtedy nie było ;)) Pani jest bardzo fajna. Jak będzie Mu smutno, to może iść się przytulić do Pani. Poza tym tam pracuje moja koleżanka, z którą chodziłam do przedszkola :)
Że to teraz taka Jego praca :] i zastosowaliśmy sposób Koleżanki - po tygodniu pracy=przedszkola w sobotę jest dzień wypłaty=nagrody ;) i wtedy może sobie w sklepie wybrać dowolną słodkość ;)
No i że zawsze po obiedzie Go odbierzemy :)
Najgorzej, że ma jakąś totalną schizę na punkcie toalet. Boi się tych małych kibelków i ani razu przez 3 dni nie siusiał w przedszkolu. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. Wspólne oglądanie kończy się Jego ucieczką :/ Boi się "wielkiej dziury" - tłumaczymy, że to są malutkie kibelki, dla dzieci, z małymi "dziurami" i z pewnością tam nie wpadnie, bo to są kibelki na małe pupcie(w domu korzysta z dużej toalety z nakładką). Teraz stwierdził, że boi się spłuczki :/ Macie jakiś pomysł?
Mamcia - mój niby też je obiad w przedszkolu, a jak odbieram Go o 13 i wracamy do domu - to już jest głodny :P
Pierwsze 3 dni spokój. Bez paniki, płaczu itd. Mówi, że Pani na Niego krzyczała - w końcu ustaliliśmy, że zwracała Mu uwagę, bo nie chciał usiąść na podłodze w kółku jak inne dzieci (w pn byłam z nim 2,5 godziny i widziałam jakie ma problemy ze słuchaniem ;) doszedł jako nowy do grupy, nie wie czemu dzieci siedzą na podłodze i że wtedy nie można biegać, skakać, bawić się - tylko to jest czas na słuchanie Pani ;))...
Wczoraj opowiadał, że jakiś chłopiec "tak mi zrobił" - i pokazywał całą dłoń na policzku. "czemu tak mi zrobił?"
Dzisiaj pytałam Pani - przepychali się o jakąś zabawkę i faktycznie chłopiec odepchną Go jakoś tak dłonią w policzek. Pani wczoraj od razu rozmawiała z tamtym chłopcem.
W każdym razie wieczorem zaczął wymiotować. Pewnie nadmiar wrażeń, stres. Poza tym ani biegunki ani gorączki. Dzisiaj rano ryk - "ja nie chcę iść do przedszkola". No i zaczęła się jazda... W przedszkolu też ryk, w sali jedną ręką trzymał Panią, drugą mnie :P Ale później pomachał przez łzy. Jeszcze wypatrzył mnie przez okno jak wychodziłam i szłam do auta - to machał.
Tłumaczymy na spokojnie, że jest już duży i musi chodzić do przedszkola. Nauczy się różnych fajnych rzeczy, pobawi się z dziećmi, będą też mieli wycieczki, teatrzyki itd. Że ja też chodziłam do przedszkola i bardzo to lubiłam - a najbardziej siedzieć w gabinecie u Pani Dyrektor ;) (Mama mi przypomniała co tam robiłam całymi godzinami - pisałam na maszynie :] komputerów wtedy nie było ;)) Pani jest bardzo fajna. Jak będzie Mu smutno, to może iść się przytulić do Pani. Poza tym tam pracuje moja koleżanka, z którą chodziłam do przedszkola :)
Że to teraz taka Jego praca :] i zastosowaliśmy sposób Koleżanki - po tygodniu pracy=przedszkola w sobotę jest dzień wypłaty=nagrody ;) i wtedy może sobie w sklepie wybrać dowolną słodkość ;)
No i że zawsze po obiedzie Go odbierzemy :)
Najgorzej, że ma jakąś totalną schizę na punkcie toalet. Boi się tych małych kibelków i ani razu przez 3 dni nie siusiał w przedszkolu. Nie mam pojęcia co z tym zrobić. Wspólne oglądanie kończy się Jego ucieczką :/ Boi się "wielkiej dziury" - tłumaczymy, że to są malutkie kibelki, dla dzieci, z małymi "dziurami" i z pewnością tam nie wpadnie, bo to są kibelki na małe pupcie(w domu korzysta z dużej toalety z nakładką). Teraz stwierdził, że boi się spłuczki :/ Macie jakiś pomysł?
Mamcia - mój niby też je obiad w przedszkolu, a jak odbieram Go o 13 i wracamy do domu - to już jest głodny :P
u nas też tragedia myślałam, że zajęcia w maju i czerwcu popołudniowe w tym samy przedszkolu pomogą ale nic to nie dało, codziennie jest płacz, mówi, że kocha Panią, ale niech Pani zadzwoni po mamusię, stoi ciągle przy nodze pani, albo woła siku co chwilę żeby być sam na sam z panią, nie chce usiąść do stolika nie chce się bawić nie chce jeść, co pocieszające zasypia na leżakowaniu ale to z głodu i zmęczenia po płaczu.....masakra, też ja chciałam zabrać wczoraj z przedszkola ale Pani powiedziała, żeby ją zostawić, codziennie wieczorem już boli ją brzuszek, nie chce iść do przedszkola, tłumaczę jej tak jak agusia, że musimy pracować i z płaczem młoda mówi, że pójdzie i nie będzie płakać....a rano jest co innego....Masakra, a jeszcze we wrześniu będzie próbna ewakuacja w przedszkolu i nuż się boję, żeby nie wystraszyła się alarmu ..i w ogóle nie zraziła się do miejsca...
Moje dzieciaki też dzisiaj były 'nie w sosie' przed wyjściem z domu, ale poszli obaj i małż mówił że nie było problemów :)
U nas pod koniec tygodnia często jest gorzej niż na początku, w sensie wstawania, ubierania się itd. przed wyjściem.
Mój to jeszcze nie zdążymy wyjść za bramkę a już pyta co mam do jedzenia :PP a obiad mają po drzemce i z tego co panie mówią to zupy zawsze bierze dokładkę :PP, ale jak chodził do żłobka to też tak było, że zawsze cos do jedzenia na drogę musiałam mieć :PP
U nas pod koniec tygodnia często jest gorzej niż na początku, w sensie wstawania, ubierania się itd. przed wyjściem.
Mój to jeszcze nie zdążymy wyjść za bramkę a już pyta co mam do jedzenia :PP a obiad mają po drzemce i z tego co panie mówią to zupy zawsze bierze dokładkę :PP, ale jak chodził do żłobka to też tak było, że zawsze cos do jedzenia na drogę musiałam mieć :PP
MOja córcia poszła do przedszkola w maju. BYło ciężko a czasami nawet bardzo samo słowo przedszkole i płacz. O jedzeniu nie było mowy, serce mi pekało jak ja zostawiałam zapłakaną. Rodzina mi gadała ze się nie przyzwyczai, że sie rozchoruje itd. Mineły 2 miesiące i Mała szła już z ochotą, ale z jedzeniem dalej były problemy. Teraz jest już super, wstaje rano i pyta czy idzie do przedszkola, czasami w soboty jest zła że "szkoła" zamknięta.
Ale powiem szczerze ze początki były straszne, nie odpuściłam i teraz mam tylko dobre efekty :)
Ale powiem szczerze ze początki były straszne, nie odpuściłam i teraz mam tylko dobre efekty :)
Madzia jako tako chodzi do przedszkola, ale Ona taka pipeczka ,spokojna cicha, boi się dużej ilości dzieci na placu zabaw, chodzi co chwila koło Pani, jak Ją odprowadzam to siada sobie w kąciku i chwilkę płacze i potem idzie do grupy (relacja Pani) , mieszkam na przeciwko przedszkola i widzę przez okno jak Ona się bawi na dworzu , dziś wzięła sobie łopatke i wiaderko i robiła babki, potem starała się sobie poskakać ale widziała że nikt nie patrzy więc poszła do Pani i cały czas koło Pani chodziła, je wszystko choć długo jej to idzie, wstydzi się zawołać że chce do łazienki , pierwszego dnia ja Pani zaprowadziła to zrobiła siusiu na kibelek choć strasznie się ich bała, wczoraj już kurczowo się trzymała Pani na kibelku, ale zrobiła co miała zrobić, cały czas w sali siedzi sobie sama, wstydzi się wariować, choć w domu szaleje jak nie wiem, tak mi jej szkoda że nie bawi się z dziećmi , nie wiem co robić
ja tez bym przerwy nie robiła, nasza niestety po tygodniu zachorowała i musiała dwa tyg opuscic i to nie było dobre
co do zachowania to tez Pani na początku nas informowała że Mała taka cichutka i w kąciku sama siedzi, momentami robi smutne miny i ma ochote płakać i nie wierzyła jak jej mówiłam że nasze dziecko to mały huragan i na pewno sie rozkręci i da popalić
do przedszkola chodzi od marca i w chwili obecnej szaleje na równi z innymi, a przedszkolanka stwierdziła ostatnio że miałam racje :)
aaa i sikać też nie chciała w przedszkolu, ale jej minęło
co do zachowania to tez Pani na początku nas informowała że Mała taka cichutka i w kąciku sama siedzi, momentami robi smutne miny i ma ochote płakać i nie wierzyła jak jej mówiłam że nasze dziecko to mały huragan i na pewno sie rozkręci i da popalić
do przedszkola chodzi od marca i w chwili obecnej szaleje na równi z innymi, a przedszkolanka stwierdziła ostatnio że miałam racje :)
aaa i sikać też nie chciała w przedszkolu, ale jej minęło
dziewczyny, to wsyztsko co piszecie to objawy stresu związanego z przedszkolem.
Niestety kazdy malec i jego rodzice przez to przechodzą i u każdego wygląda podobnie - ale jednak inaczej.
Jeśli chodzi o to czy bobozjadło, spało ect - trzeba zawsze pytać panią - ona zawsze wyszystko wiedza i wam powiedzą. JedZenie, sen to tez forma odreagowania i nie ma nic wspolnego z tym, że dizecko nie jadło:)
Niestety kazdy malec i jego rodzice przez to przechodzą i u każdego wygląda podobnie - ale jednak inaczej.
Jeśli chodzi o to czy bobozjadło, spało ect - trzeba zawsze pytać panią - ona zawsze wyszystko wiedza i wam powiedzą. JedZenie, sen to tez forma odreagowania i nie ma nic wspolnego z tym, że dizecko nie jadło:)
Dzieciaki w przedszkolu muszą zmierzyć się z innymi zasadami i schematem dnia niż w domu i często to stwarza duży problem. Może to, że Pani zakazała gdzieś usiąść czy gdzieś pójść było podyktowane tym, że dzieci miały zajęcia w grupie i był czas na to a nie chodzenie sobie po klasie.
Też wielokrotnie się spotkałam z tym jak moje dziecko mówiło, że ktoś go uszczypnął, uderzył, popchnął,... zawsze była reakcja ze strony opiekunek ale nie wymagajmy żeby reagowały przed zajściem - przecież to niemożliwe. Różne zdarzają się dzieci w przedszkolu, nie każde jest święte. Poza tym zauważyłam, że trzeba często się dopytywać w jakich okolicznościach coś się zdarzyło bo nasze dzieciaczku lubią wyolbrzymiać zajścia albo pomniejszać swoją rolę w nich.
Zabranie teraz dziecka z przedszkola raczej będzie miało negatywny skutek, poczekaj tydzień, dwa zobaczysz co i jak. Może okazać się, że teraz zabierzesz dziecko i za każdym razem kiedy zechcesz je zaprowadzić do przedszkola będzie urządzało cyrki by tylko mama je stamtąd zabrała.
Mój syn teraz 3. rok chodzi to przedszkola/zerówki. Nadal mu się zdarza marudzić jak ma iść, bo wolałby zostać z mamą w domu. Czasami ściemnia, że się źle czuję, itp..ale jak się pytam czy naprawdę, mówi, że nie... wiadomo najlepiej jest w domu z mamą ale trzeba dziecku tłumaczyć, że rodzice chodza do pracy a dzieci do przedszkola.
Też wielokrotnie się spotkałam z tym jak moje dziecko mówiło, że ktoś go uszczypnął, uderzył, popchnął,... zawsze była reakcja ze strony opiekunek ale nie wymagajmy żeby reagowały przed zajściem - przecież to niemożliwe. Różne zdarzają się dzieci w przedszkolu, nie każde jest święte. Poza tym zauważyłam, że trzeba często się dopytywać w jakich okolicznościach coś się zdarzyło bo nasze dzieciaczku lubią wyolbrzymiać zajścia albo pomniejszać swoją rolę w nich.
Zabranie teraz dziecka z przedszkola raczej będzie miało negatywny skutek, poczekaj tydzień, dwa zobaczysz co i jak. Może okazać się, że teraz zabierzesz dziecko i za każdym razem kiedy zechcesz je zaprowadzić do przedszkola będzie urządzało cyrki by tylko mama je stamtąd zabrała.
Mój syn teraz 3. rok chodzi to przedszkola/zerówki. Nadal mu się zdarza marudzić jak ma iść, bo wolałby zostać z mamą w domu. Czasami ściemnia, że się źle czuję, itp..ale jak się pytam czy naprawdę, mówi, że nie... wiadomo najlepiej jest w domu z mamą ale trzeba dziecku tłumaczyć, że rodzice chodza do pracy a dzieci do przedszkola.
corcia niech idzie do przedszkola, bo jak jej nie puścisz utro to pojutrze myślisz,ze będzie lepiej.A z tym jedzeniem to tak jest ,mój tez zawsze przychodzi glodny,maja w przedszkolu catering,nie bardzo jestem zadowolona, bo te jedzonko nie zqwsze jest pod gusta mojego szkraba.dzisiaj na sniadanie bagietka z serem topionym i na to ogorek swiezy,watpie czy mój to zjadł,przedszkolanki nie wiem czy dopilnują,zeby dzieci zjadały sniadanie,obiad itd.. Jeśli mala nie chce tam jesc,to zrob jej w domu jedzonko i zabierz do przedszkola, tak niektóre mamy robia u nas w przedszkolu,albo wpadnij jeśli możesz kiedyś do przedszkola w porze obiadowej i zobacz jak to wygląda.pozdrawiam
to świetnie grunt to nieodpuszczać :) moja nie jadła 2 miesiące i nie piła rano wciskałam jej śniadanie i odbierałam po 12.30 oczywiście wszystko omawiane z Panią było teraz jest w starszakach i sama sie śmieje jak to wspomina bo pamieta ,,,a płakała do grudnia tzn nie codzienie ale w tyg zawsze kryzys tak koło czwartku był :)
W zeszłym roku mój synek zaczął przygodę z przedszkolem.
Adaptacja ttrwała ok 2 tygodni. Nie jadł, nie chciał się bawić z grupą. Indywidualista. Po dwóch tyg juz się przyzwyczaił, zaczął pięknie jeść, bawić się i uwielbia przedszkole :)
Zrozumiał ze zawsze po niego wrócimy, ale wszystko zaczęło się układać odkąd tata zaczął go prowadzac. Z tata się łatwiej rozstawal niż ze mną :)
Będzie dobrze!
Adaptacja ttrwała ok 2 tygodni. Nie jadł, nie chciał się bawić z grupą. Indywidualista. Po dwóch tyg juz się przyzwyczaił, zaczął pięknie jeść, bawić się i uwielbia przedszkole :)
Zrozumiał ze zawsze po niego wrócimy, ale wszystko zaczęło się układać odkąd tata zaczął go prowadzac. Z tata się łatwiej rozstawal niż ze mną :)
Będzie dobrze!
"jeszcze dodam,ze nie mam problemów,zeby zostawić synka w przedszkolu,on taki zawsze był odważny,takie cygańskie dziecko,a miałam,natomiast problem ,żeby go jak był pierwszy raz to zabrać z przedszkola chciał tam zostać!"
Oj, to jak z moją córką. Pierwszego dnia przedszkola (rok temu) zostawiłam ją na cały dzień, od 8 do 17; gdy przyszłam to "czekała" już tylko moja córka, wchodzę a ona macha na mnie ręką jakby odganiała natręta i krzyczy "Nie chcę iść do domu!".
Cóż, wiedziałam że będzie jej się podobało, bo była przyzwyczajona do zajęć i chętna do zostawania z innymi, ale że aż tak...?! Pani spojrzały na mnie naprawdę BARDZO PODEJRZLIWIE a ja chyba raka spiekłam pod tymi spojrzeniami.
Oj, to jak z moją córką. Pierwszego dnia przedszkola (rok temu) zostawiłam ją na cały dzień, od 8 do 17; gdy przyszłam to "czekała" już tylko moja córka, wchodzę a ona macha na mnie ręką jakby odganiała natręta i krzyczy "Nie chcę iść do domu!".
Cóż, wiedziałam że będzie jej się podobało, bo była przyzwyczajona do zajęć i chętna do zostawania z innymi, ale że aż tak...?! Pani spojrzały na mnie naprawdę BARDZO PODEJRZLIWIE a ja chyba raka spiekłam pod tymi spojrzeniami.