Widok
Ja bardzo bym chciała wrócić,dla mnie i dla dziecka byłoby nam lepiej w Polsce,ale mąż powiedział że narazie nigdzie się nie wybiera,tutaj ma stałą pracę i dobrze płatną,za godzinę pracy tankuje 7 litrów benzyny.Mieszkamy w Niemczech,a benzyna kosztuje tyle co w Polsce czyli 1,50 e,a ludzi tu na nią stać.Można trochę odłożyć,na nic nie brakuje,ale jemy normalnie,bez luksusów,ciuchów też tak nie kupujemy,chyba że dziecku.
Ja bym wróciła z wielu powodów,i nie chodzi tu o bliskie kontakty z rodziną,bo my akurat zawsze sami,wyprowadziliśmy się dawno z miasta rodzinnego i tak cały czas się zastanawiam czy mąż by znalazł pracę w POlsce jakbyśmy wrócili,ale on boi się podjąć to ryzyko,wie jak było cieżko jak kupiliśmy mieszkanie a pensja poleciała w dół.Ja znowu po urodzeniu dziecka długo nie mogłam znaleść pracy,jak znalazłam po 1,5 roku to za najniższą krajową,gdzie większość musiałam wydać na przedszkole.
Ale tu jest tyle minusów,tylko kasa jest i nic poza tym,nie podoba mi się,żle się czuje,nie umiem tu żyć,brakuje mi polskiego jedzenia,języka,ludzi a przede wszystkim polskiego przedszkola!
Ja bym wróciła z wielu powodów,i nie chodzi tu o bliskie kontakty z rodziną,bo my akurat zawsze sami,wyprowadziliśmy się dawno z miasta rodzinnego i tak cały czas się zastanawiam czy mąż by znalazł pracę w POlsce jakbyśmy wrócili,ale on boi się podjąć to ryzyko,wie jak było cieżko jak kupiliśmy mieszkanie a pensja poleciała w dół.Ja znowu po urodzeniu dziecka długo nie mogłam znaleść pracy,jak znalazłam po 1,5 roku to za najniższą krajową,gdzie większość musiałam wydać na przedszkole.
Ale tu jest tyle minusów,tylko kasa jest i nic poza tym,nie podoba mi się,żle się czuje,nie umiem tu żyć,brakuje mi polskiego jedzenia,języka,ludzi a przede wszystkim polskiego przedszkola!
Dyskusja się rozwinęła. Ja mam świadomość, że na karierę w Polsce już dla mnie za późno. Wprawdzie skończyłam studia i zrobiłam studia podyplomowe z finansów i rachunkowości ale nie mam w tym zawodzie doświadczenia. Jak skończyłam studia, wyjechałam do Norwegii, a tam nie znając norweskiego oczywiście nie dostałam pracy w swoim zawodzie. Po 3 latach postanowiliśmy z mężem wrócić do Polski, ale już o pracy w swoim zawodzie możemy pomarzyć. Dlatego też wracamy do Norwegii, ale tym razem z silną motywacją do nauki norweskiego i mam nadzieję, że może już po roku uda mi się znaleźć pracę w zawodzie. Co do przyszłości to nie wiem gdzie będę na starość, ale kto z nas może przewidzieć co będzie za 10 lat??? Nie mówiąc o 30 latach? Także ja się przyznaje, że postanowiłam wrócić do Norwegii bo było mi tam po prostu lepiej, miałam więcej czasu dla dziecka, męża i dla siebie, więcej podróżowaliśmy, mniej się kłóciliśmy, tam mam szanse na podjęcie pracy w zawodzie, bo jest dużo mniej wykształconych osób i nie ma takiego wyścigu jak w Polsce i nie jestem skreślona dlatego, że przepracowałam 3 lata fizycznie.
zośkaa - pamiętam jak mówiłaś w innym wątku jak było, podziwiam taką decyzję i motywację do mauki języka, mnie prawdopodobnie też czeka kurs albo bergens test :) takze głowa do góry, tu w wieku 30 lat nie jesteś mega stara na rynku pracy ;) na pewno Ci się uda, będę trzymać kciuki za nowy start !
Madness is the gift, that has been given to me!!
skoro dla Ciebie to takie proste, to sciagnij rodzicow teraz? po co maja sie meczyc w PL (opisywalas ich kiepska sytuacje finansowa)?
szczerze - jak zobacze to uwierze, jak dwoje 70letnich staruszkow wyjezdaza zeby umierac w obcym kraju... no ale zycie i tak to zweryfikuje. probelem polega na tym, ze ten kulminaycjny szczyt emigracji jescze nie doczekal wieku sredniego,starosci, opieki nad rodzicami. narazie sie dorabiaja, o jutrze nie mysla. takie problemy przyjda za 10-20 lat. i tak , nie wiem co wtedy bedzie, ale chociaz staram sie unikac przysłowiowej reki w nocniku i rozczarowan i byc przygotowana na to, na co mam wpływ. i ludzi, ktorzy zyja "tu i teraz"srednio rozumiem,a juz najmniej rozumiem ich pozniejsze zale wynikajace ze zwykłego nie myslenia o przyszłosci, która nagle nadchodzi i czesto okazuje sie byc w takich przypadkach okrutna.
szczerze - jak zobacze to uwierze, jak dwoje 70letnich staruszkow wyjezdaza zeby umierac w obcym kraju... no ale zycie i tak to zweryfikuje. probelem polega na tym, ze ten kulminaycjny szczyt emigracji jescze nie doczekal wieku sredniego,starosci, opieki nad rodzicami. narazie sie dorabiaja, o jutrze nie mysla. takie problemy przyjda za 10-20 lat. i tak , nie wiem co wtedy bedzie, ale chociaz staram sie unikac przysłowiowej reki w nocniku i rozczarowan i byc przygotowana na to, na co mam wpływ. i ludzi, ktorzy zyja "tu i teraz"srednio rozumiem,a juz najmniej rozumiem ich pozniejsze zale wynikajace ze zwykłego nie myslenia o przyszłosci, która nagle nadchodzi i czesto okazuje sie byc w takich przypadkach okrutna.
Nie, nie wezmę, problemy to jedno, ale są pełnosprawni i potrzebni w Gdańsku, więc pozwól mi moim rodzicom pomagać tak jak ja i oni uważamy za stosowne, a to że ty nie możesz sobie czegoś wyobrazić nie znaczy że tak być nie może (słaba wyobraźnia), a poza tym moi rodzice nie wyjadą by tu umierać a po to by z nami żyć - punkt widzenia zależy od podejścia - smutne masz życie.
A ty czasami się zastanawiasz jaka jest sytuacja w Polsce? czeka nas druga Grecja, i dziwi mnie że to Cię nie zatrważa, bliżej Polsce do załamania niż Norwegii (gospodarczego) i te twoje 2000 odkładane z męża pensji będą warte tyle co bochenek chleba.
I tak, żyję tu i teraz, bo gdzie mam być ?? ja płacę składki na emeryturę w 3krajach - to jest dla mnie zabezpieczenie na przyszłość a nie siedzenie w Polsce i narzekanie - jak ty to robisz.
A ty czasami się zastanawiasz jaka jest sytuacja w Polsce? czeka nas druga Grecja, i dziwi mnie że to Cię nie zatrważa, bliżej Polsce do załamania niż Norwegii (gospodarczego) i te twoje 2000 odkładane z męża pensji będą warte tyle co bochenek chleba.
I tak, żyję tu i teraz, bo gdzie mam być ?? ja płacę składki na emeryturę w 3krajach - to jest dla mnie zabezpieczenie na przyszłość a nie siedzenie w Polsce i narzekanie - jak ty to robisz.
Madness is the gift, that has been given to me!!
aha, i może twoi rodzice w wieku 70 lat są staruszkami, moi mają ponad 60 i trzymają się świetnie - do staruszków im daleko, moja babcia ma 91 a staruszką nie jest. widać jakie podejście do życia takie zdrowie.
No i dodajmy, że Jaga jako jedyna zna sposób na odpowiedzialne i prawdziwe życie
No i dodajmy, że Jaga jako jedyna zna sposób na odpowiedzialne i prawdziwe życie
Madness is the gift, that has been given to me!!
dlaczego tak jest ze kazdy sie upiera przy swoim i jest kompletnie zamkniety na argumenty drugiej strony. nic nie jest czarno biale a prawda jest gdzies po srodku. tak - zyje sie lepiej za granica bo tu ludzie na to pracowali od wojny, a w Polsce od 20 lat. Pewnie ze ogromnym plusem emigracji jest latwiejsze zycie a minusem - daleko od rodziny. z kolei w Pl przecietnemu czlowiekowi ciezko sie zyje ale jest sie w swoim kraju wsrod rodziny i znajomych bo nawet jak w innym miescie to jednak jest taniej i latwiej dojechac do siebie bo loty sa tanie jak rezerwowane z wyprzedzeniem i to duzym. I tyle. Dyskusja polega na otwartosci na arumenty innych a nie obrzucanie sie blotem.
Mieszkam na emigracji 13 lat, jest mi tu dobrze, finansowo o wiele lepiej niz by mi bylo w Polsce z moim zawodem. Lubie tu byc, mam super znajomych, fajna prace, duzo podrozuje. To plusy, minus - zostawilam rodzicow w Pl i chociaz finansowo sa ok, maja duzo znajomych, duzo podrozuja, ciezko mi z faktem ze nie maja na codzien kontaktu ze swoja jedyna wnuczka, ktora ich uwielbia i z wzajemnoscia. I tyle , jak wszedzie sa plusy i minusy. Jak cos sie powazniejszego stanie to bedziemy myslec co z tym zrobic i np przyjedziemy na rok czy 2 do Polski i tyle.
Jak mnie wkurzaja te najazdy na ludzi ktorzy wyjechali i z drugiej strony emigrantow na ludzi w Polsce. Kazdy ma co lubi i po cholere przekonywac druga strone ze tam czy tu jest lepiej
Mieszkam na emigracji 13 lat, jest mi tu dobrze, finansowo o wiele lepiej niz by mi bylo w Polsce z moim zawodem. Lubie tu byc, mam super znajomych, fajna prace, duzo podrozuje. To plusy, minus - zostawilam rodzicow w Pl i chociaz finansowo sa ok, maja duzo znajomych, duzo podrozuja, ciezko mi z faktem ze nie maja na codzien kontaktu ze swoja jedyna wnuczka, ktora ich uwielbia i z wzajemnoscia. I tyle , jak wszedzie sa plusy i minusy. Jak cos sie powazniejszego stanie to bedziemy myslec co z tym zrobic i np przyjedziemy na rok czy 2 do Polski i tyle.
Jak mnie wkurzaja te najazdy na ludzi ktorzy wyjechali i z drugiej strony emigrantow na ludzi w Polsce. Kazdy ma co lubi i po cholere przekonywac druga strone ze tam czy tu jest lepiej
walerka - to chcialam pare razy powiedziec, dla mnie norwegia to szansa na spokojne normalne zycie - pewnie i poszłam na łatwiznę, ale to moj wybór - ja kogos za czekanie na mieszkanie po babci nie potępiam.
Ale z jagą się nie dyskutuje, podejrzyj w innych wątkach - ona zna recepte na jedyną własciwą drogę zyciową.
Mam tez znajomych co wrócili z UK , i nie mają tak jak tam, ale nie wyobrazają sobie mieskać gdzie indziej niż w PL, jak to mowi moja kolezanka, on musi sobie popatrzec na swoje drzewo za okenm i tyle; ) i jakos się przyjaznimy i to ze ja tu ona tam w niczym to nie prozeszkadza, zycie jak zycie, wszedzie praca dom dzieci - niczym się pod tym wzgledem nie roznimy...
Ale z jagą się nie dyskutuje, podejrzyj w innych wątkach - ona zna recepte na jedyną własciwą drogę zyciową.
Mam tez znajomych co wrócili z UK , i nie mają tak jak tam, ale nie wyobrazają sobie mieskać gdzie indziej niż w PL, jak to mowi moja kolezanka, on musi sobie popatrzec na swoje drzewo za okenm i tyle; ) i jakos się przyjaznimy i to ze ja tu ona tam w niczym to nie prozeszkadza, zycie jak zycie, wszedzie praca dom dzieci - niczym się pod tym wzgledem nie roznimy...
Madness is the gift, that has been given to me!!
Ja każdego dnia się zastanawiam, dlaczego moje życie potoczyło się tak a nie inaczej. Dlaczego nie udało mi się w Polsce, chociaż tak bardzo chciałam. Wracając z Norwegii myśłałam, że już nigdy nie będę musiała wyjeżdżać za granicę. W Polsce mam wspaniałą rodzinę, za którą zawsze będę tęsknić, ale muszę też zacząć myśleć o sobie, moim dziecku i mężu. Każda decyzja ma swoje plusy i minusy, i nie myślcie, że wyjeżdżamy za granicę bo jest tam łatwiej.
ja miałam ambicje i plany, udzialam się społecznie dużo i tego akurat mi brakuje, w szkole przez szkołę trfiłam do takiego stowarzyszenia z wrzeszcza, bardzo fajni ludzie,a najlepsze jest to ze ludzie którzy założyli to stowarzyszenie, większosc z nich po 10 albo 20 lat mieszkało za graqnicą i z doświadczeniami innych państw wrócili by "ruszyć" swoją dzielnicę swoje miejsce - pare fajnych projektów zrobilismy razem, bardzo miło wspominam heh, ale zycie jest zyciem, nie byłam w stanie się utrymać sama za pansję nauczycielki, zycie toczyło mi się bardzo szybko i szalenie - wyjazd jak kiedys pisalam zmienil całe moje zycie, długo tękniłam do tego co mialam w sensie zycia po pracy w Gdańsku ale powoli się tu odnalazłam, docelowo, mam zamiar otworzyć punk pomocy polakom, musze tylko jakoś kasę na to znaleźć, myślę o współpracy z urzędem norweskim by raz czy dwa razy w tygodniu polacy czy ludzie nie mowiący po norwesku mogli przyjsc i ja postaram się pomóc co się da.
Prawda jest jak mowicie, nie same pieniądze się liczą, ale z perspektywy 5 lat uwazam swoją decyzję za dobą, bo wszędzie mozna robic to co się lubi, wystarczy odrobina dobrej woli :) no i liczę ze niedługo zacznę pracę w szkole :)
Prawda jest jak mowicie, nie same pieniądze się liczą, ale z perspektywy 5 lat uwazam swoją decyzję za dobą, bo wszędzie mozna robic to co się lubi, wystarczy odrobina dobrej woli :) no i liczę ze niedługo zacznę pracę w szkole :)
Madness is the gift, that has been given to me!!
Walerka piszesz, ze przecietnym rodzinom zyje sie zle w Polsce, a jaka jest definicja przecietnej rodziny?
Bo wg mnie my i mnostwo osob, ktore znam sa wlasnie przecietne, moze tzw. klasa srednia, ale to tez nie oznacza jakis luksusow. Mi sie wydaje, ze wielu naprawde przecietnym rodzinom zyje sie normalnie, a biednym rodzinom zyje sie zle. Czyli jak wszedzie. Bylam w wielu krajach i wszedzie wiekszosc zyla delikatnie mowiac przecietnie.
Bo wg mnie my i mnostwo osob, ktore znam sa wlasnie przecietne, moze tzw. klasa srednia, ale to tez nie oznacza jakis luksusow. Mi sie wydaje, ze wielu naprawde przecietnym rodzinom zyje sie normalnie, a biednym rodzinom zyje sie zle. Czyli jak wszedzie. Bylam w wielu krajach i wszedzie wiekszosc zyla delikatnie mowiac przecietnie.
W-R wiesz co, to jest tak, że w norwegii klasa średnia to największa klasa, ale poziom życia klasy średniej jest bardzo wysoki, a do tego czegoś takiego jak bieda, typowa polska, ze jedna osoba pracuje, i utrzymuje 4osobową rodzinę i nie starcza na nic nawet na opłaty to tak tu nie ma - zacznijmy od tego ze na kazde dziecko jest zasiłek, niezaleznie od sytuacji materialnej a o tego w malej miejscowosci jak moja, za jedną pensję 4osobowa rodzina będzie zyła jak u nas rodzina gdzie dwie osoby zarabiają tak sobie (nie najmniej ale nie duzo).
Klasa średnia pozwala na duze mozliwosci, to akurat ja wiem bo jestem w niej - przeciętne norweskie gospodarstwo domowe.Czyli opłaty i dwa kredyty i zycie zamyka się w niższej pensji, w tym przypadku mojej, w tym też prywatne fundusze emerytalne, ubezpieczenia na zycie itp.
Więc definicja dlasy sredniej w pl i za granicą jest inna
Co nie zmienia faktu ze tak jak piszesz, duzo ludziom zyje sie całkiem niezle, ja dodam, jak na warunki polskie - bo jak dla mnie to nie jest normalne ze facet 34 lata ze stałą pracą na uczeli i kobieta 32 ze stałą pracą w budżetówce nie mogą wziąc kredytu bo nie są w stanie odłozyc na wkład własny ani miec zdolnosc kredytową - to nie jest normalne - ale tak to zyją przyzwoicie i nawet na wakacje pojadą
druga rodzina - czy to normalne czy 4osobowa rodzina gdzie oboje rodzicó pracują, sektor panstwowy drugie sektor prywatny, mieszkali w 45 metrach i nei było ich stać na zmianę mieszkania na więsze albo na kupienie domku? to powinno byc normalne, no ale pzoa tym zyją normalnie
Klasa średnia pozwala na duze mozliwosci, to akurat ja wiem bo jestem w niej - przeciętne norweskie gospodarstwo domowe.Czyli opłaty i dwa kredyty i zycie zamyka się w niższej pensji, w tym przypadku mojej, w tym też prywatne fundusze emerytalne, ubezpieczenia na zycie itp.
Więc definicja dlasy sredniej w pl i za granicą jest inna
Co nie zmienia faktu ze tak jak piszesz, duzo ludziom zyje sie całkiem niezle, ja dodam, jak na warunki polskie - bo jak dla mnie to nie jest normalne ze facet 34 lata ze stałą pracą na uczeli i kobieta 32 ze stałą pracą w budżetówce nie mogą wziąc kredytu bo nie są w stanie odłozyc na wkład własny ani miec zdolnosc kredytową - to nie jest normalne - ale tak to zyją przyzwoicie i nawet na wakacje pojadą
druga rodzina - czy to normalne czy 4osobowa rodzina gdzie oboje rodzicó pracują, sektor panstwowy drugie sektor prywatny, mieszkali w 45 metrach i nei było ich stać na zmianę mieszkania na więsze albo na kupienie domku? to powinno byc normalne, no ale pzoa tym zyją normalnie
Madness is the gift, that has been given to me!!
white rabbit - mam wrazenie ze z tego co pisalas to jednak nie jestes przecietna Polka i rodzina, raczej nalezysz do zamoznych.
zreszta w UK klasa srednia wcale nie rowna sie z przecietnym Anglikiem, do niej nalezy ta zamozniejsza czesc spoleczenstwa, tzw professionals czyli ludzie wysoko wyksztalceni lub specjalisci w swoim zawodzie, wchodzacy w wyzszy prog podatkowy, zreszta wykwalifikowany hydraulik tez tu nalezy, pomimo ze nie ma wyzszego wyksztalcenia. przecietny Anglik powiedzmy zarabia 25tys, czyli 2 osoby 50tys, to jest jakies 3tys na reke miesiecznie, z czego polowa to kredyt i wszystkie rachunki wlacznie z telefonem i transportem a za reszte sie zyje, tyle ze te 1500 starcza na odlozenie i calkiem pozadne zycie np para butow dla dziecka to okolo £40 a wyjazd za granice dla 3 osobowej rodziny to kwestia 2000.
zreszta w UK klasa srednia wcale nie rowna sie z przecietnym Anglikiem, do niej nalezy ta zamozniejsza czesc spoleczenstwa, tzw professionals czyli ludzie wysoko wyksztalceni lub specjalisci w swoim zawodzie, wchodzacy w wyzszy prog podatkowy, zreszta wykwalifikowany hydraulik tez tu nalezy, pomimo ze nie ma wyzszego wyksztalcenia. przecietny Anglik powiedzmy zarabia 25tys, czyli 2 osoby 50tys, to jest jakies 3tys na reke miesiecznie, z czego polowa to kredyt i wszystkie rachunki wlacznie z telefonem i transportem a za reszte sie zyje, tyle ze te 1500 starcza na odlozenie i calkiem pozadne zycie np para butow dla dziecka to okolo £40 a wyjazd za granice dla 3 osobowej rodziny to kwestia 2000.
No nie wiem, w Norwegii maja tak wysokie podatki, ze akurat tam niekoniecznie chcialabym mieszkac ;) .
Ale wg Twojego opisu to jestem jakas juz nawet nie wiem jaka klasa, skoro tak minimalizujesz poziom zycia w Polsce ;) .
Skoro musicie pracowac oboje zeby sobie na taki poziom pozwolic to chyba nie jestes w klasie sredniej w Norwegii.
Zakladajac, ze ja jestem w klasie sredniej polskiej, wg Ciebie znaczy to niski poziom zycia np. w porownaniu z Twoim.
Sama nie wiem, mamy firme, ale ja nie pracuje tylko maz, dziecko chodzi do dobrej, prywatnej szkoly, nigdy nie brakuje nam na jakiekolwiek oplaty, mieszkanie mamy duze nad samym morzem, w miescie, nie w wiosce, w Gdyni w bardziej peryferyjnej dzielnicy, ale na pewno w miescie moglibysmy w tej cenie kupic normalny dom, samochod mamy bardzo dobry, maz jest ubezpieczony na bardzo duze kwoty i to tez nie oslabia naszych comiesiecznych dochodow, lekarze wylacznie prywatni, nie w jakims systemie, tylko dokladnie wybrani w prywatnych gabinetach, ktory nam pasuja. Na wakacje jezdzimy kilka razy w roku. Uwazasz, ze moj poziom zycia jest gorszy niz Twoj? Watpie.
Nie napisalabym tego, ale tyle razy juz pokreslalas na co to Cie nie stac, ze normalnie poczulam potrzebe, zeby Ci udowodnic, ze w Polsce mozna zyc swietnie w klasie sredniej, wcale nie gorzej niz w Norwegii, chyba nieco inaczej patrzysz na to samo w nowym i starym kraju.
I zeby nie bylo, ze cos sciemniam, u mnie mnostwo Forumek bylo, np. cos kupujac, wiedza, ze nie mieszkam w slumsach a w necie snuje historie z ksiezyca ;). Nie mowie, ze Ty tak, ale w sumie moglabys ;) .
Ale wg Twojego opisu to jestem jakas juz nawet nie wiem jaka klasa, skoro tak minimalizujesz poziom zycia w Polsce ;) .
Skoro musicie pracowac oboje zeby sobie na taki poziom pozwolic to chyba nie jestes w klasie sredniej w Norwegii.
Zakladajac, ze ja jestem w klasie sredniej polskiej, wg Ciebie znaczy to niski poziom zycia np. w porownaniu z Twoim.
Sama nie wiem, mamy firme, ale ja nie pracuje tylko maz, dziecko chodzi do dobrej, prywatnej szkoly, nigdy nie brakuje nam na jakiekolwiek oplaty, mieszkanie mamy duze nad samym morzem, w miescie, nie w wiosce, w Gdyni w bardziej peryferyjnej dzielnicy, ale na pewno w miescie moglibysmy w tej cenie kupic normalny dom, samochod mamy bardzo dobry, maz jest ubezpieczony na bardzo duze kwoty i to tez nie oslabia naszych comiesiecznych dochodow, lekarze wylacznie prywatni, nie w jakims systemie, tylko dokladnie wybrani w prywatnych gabinetach, ktory nam pasuja. Na wakacje jezdzimy kilka razy w roku. Uwazasz, ze moj poziom zycia jest gorszy niz Twoj? Watpie.
Nie napisalabym tego, ale tyle razy juz pokreslalas na co to Cie nie stac, ze normalnie poczulam potrzebe, zeby Ci udowodnic, ze w Polsce mozna zyc swietnie w klasie sredniej, wcale nie gorzej niz w Norwegii, chyba nieco inaczej patrzysz na to samo w nowym i starym kraju.
I zeby nie bylo, ze cos sciemniam, u mnie mnostwo Forumek bylo, np. cos kupujac, wiedza, ze nie mieszkam w slumsach a w necie snuje historie z ksiezyca ;). Nie mowie, ze Ty tak, ale w sumie moglabys ;) .
Jeszcze podam przyklad przyjaciol: on jest kierownikiem sklepu w sieciowce, ona pracuje na dosyc niskim stanowisku w budzetowce. Nie maja kredytow, wszystko juz splacili, na prywatna szkole dla dziecka tez ich stac, na wakacje oczywiscie jezdza, samochod tez normalny.
To do jakiej klasy mozna by ich zaliczyc? W tej slabej polskiej klasie ;) . A do jakiej w wysokim, zagranicznym poziomie ;) .
To do jakiej klasy mozna by ich zaliczyc? W tej slabej polskiej klasie ;) . A do jakiej w wysokim, zagranicznym poziomie ;) .
W-R uwielbiam temat podatków w Norwegii, mało kto sobie zdaje sprawę, że płacisz tylko podatek a nie płacisz skladek zdrowotnych rentowych czy emereytalnych bo na to właśnie idą podatki...w szkole mialam na umowie 1250 dostawałam 820, czyli płaciłam ponad 30% na różne składki, tutaj płacę wg tabeli, czyli zaleznie od zarobków, nie przekraczam 30%.
I dlaczego tak od razu naskakujesz? ja mowie jak wyglada średnia klasa tutaj, a skad wiem że w niej jestem? bo to zależy od zarobków rocznych brutto, przedział jest prosty dla urzędu podatkowego....
Nie kwestionuje że w Polsce można życ na dobrym poziomie, nawet mam mieszkanie, niedługo drugie, z wyboru nie chce mieszkać, bo mi się zyje łatwiej i lepiej tutaj - ja nikogo nie przeciągam tutaj, ale mam za to porównanie, czego wiekszości brakuje - życie w Polsce i życie w Norwegii - how simple is that ?
skoro tak super jest w Polsce to skąd się bierze nasze pkb? skąd dług publiczny? skoro tak jest super ekstra czemu tyle samo anogli i norków nie mieszka w Polsce co polaków w UK i NO??
I dlaczego tak od razu naskakujesz? ja mowie jak wyglada średnia klasa tutaj, a skad wiem że w niej jestem? bo to zależy od zarobków rocznych brutto, przedział jest prosty dla urzędu podatkowego....
Nie kwestionuje że w Polsce można życ na dobrym poziomie, nawet mam mieszkanie, niedługo drugie, z wyboru nie chce mieszkać, bo mi się zyje łatwiej i lepiej tutaj - ja nikogo nie przeciągam tutaj, ale mam za to porównanie, czego wiekszości brakuje - życie w Polsce i życie w Norwegii - how simple is that ?
skoro tak super jest w Polsce to skąd się bierze nasze pkb? skąd dług publiczny? skoro tak jest super ekstra czemu tyle samo anogli i norków nie mieszka w Polsce co polaków w UK i NO??
Madness is the gift, that has been given to me!!
jezeli odpowiedz byla do mnie to powiem tak. nie jestes przecietna Polka, nie masz problemow takich jak przecietni Polacy. nie bede sie z toba licytowac na co mnie stac a na co nie. ja jestem dumna z tego co osiagnelam zawodowo a nie finansowo. ciesze sie ze ci sie dobrze powodzi, nigdy nie twierdzilam ze nie mozna w Polsce, mam wielu znajomych ktorzy maja o wiele lepszy poziom zycia niz ja i super. zycie w UK niczego nie gwarantuje.
Co mi sie bardzo nie podoba to ze wypowiadasz sie z pogarda o ludziach ktorzy ciezko pracuja na to oc maja, w swoim lub tez nie swoim zawodzie sama nie pracujac. Uwazasz sie za lepsza osobe niz oni bo jestes zamozna i poradzilas sobie w Pl a na emigracje wyjezdzaja tylko nieudacznicy, co nie jest do konca zgodne z prawda.
Co mi sie bardzo nie podoba to ze wypowiadasz sie z pogarda o ludziach ktorzy ciezko pracuja na to oc maja, w swoim lub tez nie swoim zawodzie sama nie pracujac. Uwazasz sie za lepsza osobe niz oni bo jestes zamozna i poradzilas sobie w Pl a na emigracje wyjezdzaja tylko nieudacznicy, co nie jest do konca zgodne z prawda.
Walerka odpowiedz byla nie do Ciebie, ale oczywiscie moglas sie wypowiedziec :) .
Pracowalam wiele lat juz na studiach (dziennych) i wiem co to brak kasy i ciezka praca. Teraz juz nie musze pracowac zawodowo, robie inne rzeczy.
Spotkalam sie wiele razy z twierdzeniami osob pracujacych zagranica (na zywo, w necie, w wielu miejscach), ktorzy uparcie wmawiali mi ze im zyje sie 100 x lepiej. Nie wiem po co, ale po ilus tam razach mozna sie zrazic, tym bardziej ze to jednak lekkie bzdury byly.
Stokrotko dziekuje ;)).
Pracowalam wiele lat juz na studiach (dziennych) i wiem co to brak kasy i ciezka praca. Teraz juz nie musze pracowac zawodowo, robie inne rzeczy.
Spotkalam sie wiele razy z twierdzeniami osob pracujacych zagranica (na zywo, w necie, w wielu miejscach), ktorzy uparcie wmawiali mi ze im zyje sie 100 x lepiej. Nie wiem po co, ale po ilus tam razach mozna sie zrazic, tym bardziej ze to jednak lekkie bzdury byly.
Stokrotko dziekuje ;)).