Widok
oj jaga jaga....spłacałam samochód, fiat panda, 7 lat, mając dokladnie 3 prace, rata pochłaniała 3.4 mojej pensji szkolnej czy to normalne? nie sądzę. Tak w wieku 21 lat marzyłam o takich a nie innych butach, pojechałam do Niemiec na wyprzedaże, zbierałam na te buty ponad 3 lata, ponosiłam trochę i oddałam koleżance ze szkoły jak wyjeżdżałam do Norwegii bo ona częsciej je ponosi.
W lumpach się uberam do dziś, bo lubię, tak samo lubię miec buty, dobre buty czy to swiadczy w jakikolwiek sposób o mojej inteligencji? nie sądzę.
W lumpach się uberam do dziś, bo lubię, tak samo lubię miec buty, dobre buty czy to swiadczy w jakikolwiek sposób o mojej inteligencji? nie sądzę.
Madness is the gift, that has been given to me!!
spłacałam samochód, fiat panda, 7 lat, mając dokladnie 3 prace, rata pochłaniała 3.4 mojej pensji szkolnej czy to normalne?
no, wlasnie nie jest? kto nie majac ku temu warunkow kupuje auto za 3/4 swojej pensji? no, w sumie Znam kilku, ale oni nie kupili pandy. i sa prezesami w dosc fajnie prosperujacyh fimach. tak, swiadzczy to o Twojej inteligencji. ale to moje zdanie. i naprawde, juz sie nie tlumacz z reszty tych Twoich "zabidzonych" lat spedzoncyh w Polsce, ktore sklonily Cie do wyjazddu do lepszego midoem plynacego kraju... i tej Twojej dobroczynnosci, typu : "oddalam buty z najwyzszej polki, na ktore w tak ciezkiej sytuacji materialnej zbieralam 3 lata, pojechalam nawet po nie do niemiec, ale bylam w takiej ciezkiej sytuacji materialnej, ze na bilet tez zbieralam 3 lata, ale w domu sie nie przelewalo, zyc sie w tej polsce wrecz z magistrem nie dalo!ALE!! odalam wkoncu te buty kolezance!" coz, gest prawie na miare Lady Gagi!
no, wlasnie nie jest? kto nie majac ku temu warunkow kupuje auto za 3/4 swojej pensji? no, w sumie Znam kilku, ale oni nie kupili pandy. i sa prezesami w dosc fajnie prosperujacyh fimach. tak, swiadzczy to o Twojej inteligencji. ale to moje zdanie. i naprawde, juz sie nie tlumacz z reszty tych Twoich "zabidzonych" lat spedzoncyh w Polsce, ktore sklonily Cie do wyjazddu do lepszego midoem plynacego kraju... i tej Twojej dobroczynnosci, typu : "oddalam buty z najwyzszej polki, na ktore w tak ciezkiej sytuacji materialnej zbieralam 3 lata, pojechalam nawet po nie do niemiec, ale bylam w takiej ciezkiej sytuacji materialnej, ze na bilet tez zbieralam 3 lata, ale w domu sie nie przelewalo, zyc sie w tej polsce wrecz z magistrem nie dalo!ALE!! odalam wkoncu te buty kolezance!" coz, gest prawie na miare Lady Gagi!
A co ma inteligencja wspólnego z ambicją?
Dla każdego z nas coś innego kryje się pod hasłem "godny poziom życia". Dla niektórych chodzenie w ciuchach po Brytolach, w ciuchach które oni wyrzucili nie jest absolutnie godnym poziomem życia.
Mimo szczerych chęci nigdy nie zrozumiem, jak ktoś może lubić ubieranie w lumpexach, skoro takie same ciuchy kupić może normalnie w sklepie, no ale za większe pieniądze. Jednak mówimy o ludziach, którzy zarabiaja tyle, że żyją na dużo lepszym poziomie niż przeciętny Polak, którzy mają pensje sporo wyższe niż koszty utrzymania. Cholerka, czy sam lumpex jako miejsce jest na tyle fajniejsze od zwykłych sklepów, że tam się lubi człowiek ubierać? Ja nie wiem, jak wyglądają lupexy zagranicą, ale w Polsce wiem. Byłam dwa razy - szukałam skrzydeł anioła dla córki do Jasełek a nigdzie w sklepach nie mogłam dostać. Ktoś poradził mi lumpexy. Ani to miejsce fajne, ani przyjemne i w Polsce w sklepach jest jednak dużo fajniej. Dlatego nie pojmę nigdy istoty przyjemności ubierania się w lumpeksach, bo jeśli ktoś jest ubogi i go najzwyczajniej nie stać, to jest to zupelnie inna sprawa. My mówimy o ludziach, których stać na normalne życie. I nie dla wszystkich normalne to donoszenie ciuchów po Anglikach.
Dla każdego z nas coś innego kryje się pod hasłem "godny poziom życia". Dla niektórych chodzenie w ciuchach po Brytolach, w ciuchach które oni wyrzucili nie jest absolutnie godnym poziomem życia.
Mimo szczerych chęci nigdy nie zrozumiem, jak ktoś może lubić ubieranie w lumpexach, skoro takie same ciuchy kupić może normalnie w sklepie, no ale za większe pieniądze. Jednak mówimy o ludziach, którzy zarabiaja tyle, że żyją na dużo lepszym poziomie niż przeciętny Polak, którzy mają pensje sporo wyższe niż koszty utrzymania. Cholerka, czy sam lumpex jako miejsce jest na tyle fajniejsze od zwykłych sklepów, że tam się lubi człowiek ubierać? Ja nie wiem, jak wyglądają lupexy zagranicą, ale w Polsce wiem. Byłam dwa razy - szukałam skrzydeł anioła dla córki do Jasełek a nigdzie w sklepach nie mogłam dostać. Ktoś poradził mi lumpexy. Ani to miejsce fajne, ani przyjemne i w Polsce w sklepach jest jednak dużo fajniej. Dlatego nie pojmę nigdy istoty przyjemności ubierania się w lumpeksach, bo jeśli ktoś jest ubogi i go najzwyczajniej nie stać, to jest to zupelnie inna sprawa. My mówimy o ludziach, których stać na normalne życie. I nie dla wszystkich normalne to donoszenie ciuchów po Anglikach.
A. - to ma takia sama geneze, jak zarabianie w NOKach i leczenie sie w Pl w prywtanych klinikach (kosztem urlopu, biletu lotniczego i poczucia destabilizacji, bo jak emenems zacznie rodzic miesac wczeniej, to chyba spanikuje, bo w koncu bilet na porod w swissmedzie w gdansku miala dopero na za 30 dni). paniska, ze nie pogadasz.
niezamierzone... bo za ostra czasami jesteś (to do jagi) przynajmniej w moim odczuciu
no ale rzeczywiście czasami poglądy mamy zbieżne
ja generalnie jestem daleka od udzielania wsparcia komukolwiek czy też krytykowania kogokolwiek a tym bardziej obrażania
zawsze przedstawiam tylko własne zdanie na jakiś temat i tyle
część osób będzie miało odmienne, część zbliżone do mojego - tak to już jest
no ale rzeczywiście czasami poglądy mamy zbieżne
ja generalnie jestem daleka od udzielania wsparcia komukolwiek czy też krytykowania kogokolwiek a tym bardziej obrażania
zawsze przedstawiam tylko własne zdanie na jakiś temat i tyle
część osób będzie miało odmienne, część zbliżone do mojego - tak to już jest
ja tez przedstawiam swoje zdanie, choc wiem - oszczedna w slowach nie jestem, ale ci ktorzy mnie znaja - akurat to cenia. jestm swiadoma swoich ostrych slow, ale juz sie przekonalam, ze miauczeniem za wiele sie nie wskura, bo do wiekszosci nie dociera. ale milo, ze przynajmniej ktos ma zbiezne poglady:)
@ A - wbrew pozorom bogaci ludzie bardzo szanuja swoje pieniadze i nie wydaja ich zbednie jezeli nie musza, np szef mojego meza ma bardzo duzy bonus ktory przelozyl sobie na kwiecien bo bedzie placil 45% podatek a nie 50%, te 5% dla niego to nie jest duza kwota ale i tak robi tak zeby zaoszczedzic. Spotkalam sie ze wieloma dosc zamoznymi ludzmi ktorzy tak postepuja, pewnie dlatego miedzy innymi sa zamozni, sa to akurat osoby ktore te pieniadze zarobily a nie odziedziczyly i je szanuja. Na takiej samej zasadzie dlaczego placic wiecej jak mozna mniej za usluge na takim samym poziomie,jak nie lepszym i do tego polaczyc to z przyjemnoscia odwiedzenia rodziny, jezeli za taka sama usluge moge miec dodatkowo pobyt w Polsce w tej samej cenie to dla mnie wybor jest oczywisty. Nie naciagam podatnikow bo place prywatnie, wydaje pieniadze w Polsce, co jest dobre dla gospodarki. Nie rozumiem co w tym dziwnego.
@jaga - uwazam ze mylisz szczerosc ze zlym wychowaniem. nie wierze ze powiedzialabys to komus w twarz co tu piszesz, moze powiedzialabys to samo ale w zupelnie innym sposob, inaczej dobierajac slowa, ja sie moge nie zgadzac zawsze ze wszystkimi pogladami emmenems ale ty po prostu ja obrazasz, mozna przekazac co sie mysli w kulturalny sposob i mialoby to wiecej efektu bo jak na razie ciezko mi wyluskac z twoich wypowiedzi twoje poglady bo koncetrujesz sie na obrazniu innych osob. inna sprawa nie wiem czemu emmenems wdaje sie z toba w te dyskusje, bo nic nie wnosicie obrzucajac sie nawzajem blotem i lapiac za slowka.
@jaga - uwazam ze mylisz szczerosc ze zlym wychowaniem. nie wierze ze powiedzialabys to komus w twarz co tu piszesz, moze powiedzialabys to samo ale w zupelnie innym sposob, inaczej dobierajac slowa, ja sie moge nie zgadzac zawsze ze wszystkimi pogladami emmenems ale ty po prostu ja obrazasz, mozna przekazac co sie mysli w kulturalny sposob i mialoby to wiecej efektu bo jak na razie ciezko mi wyluskac z twoich wypowiedzi twoje poglady bo koncetrujesz sie na obrazniu innych osob. inna sprawa nie wiem czemu emmenems wdaje sie z toba w te dyskusje, bo nic nie wnosicie obrzucajac sie nawzajem blotem i lapiac za slowka.
oj walerka masz rację...co nie napiszę to od razu to się przekręca, napisałam ze kupiłam samochód za 3/4 pensji pracy w szkole a jak wspomniałam, miałam dokładnie 3 prace, czemu panda? bo tani, czemu w ogóle kupiłam? bo z jednej pensji nie mogłam wyżyć a przy trzech pracach samochód był niezbędny, nie jestem batmanem - ale cóż zaraz znowu ciocia jaga coś mądrego powie jak to ja głupio i debilnie postępuję.
I oczywiście, zgadzam się z każdym kto powie że to chore tak kombinować, pewnie, dlatego już w Polsce nie mieszkam, bo to nie jest normalne.
I oczywiście, zgadzam się z każdym kto powie że to chore tak kombinować, pewnie, dlatego już w Polsce nie mieszkam, bo to nie jest normalne.
Madness is the gift, that has been given to me!!
Szastanie pieniędzmi a życie na pewnym poziomie to dwie zupełnie różne rzeczy. Oszczędzanie gdzie się da to dla mnie nie jest życie na godnym poziomie. A ubieranie się w lumpeksach to jest dla mnie oszczędzanie gdzie się da. Bo nie wiem, czy ten ciuch po Irlandczyku był obrzygany, obsikany itd (przepraszam za dosadność). Samo wyobrażenie, że mogło tak być, bo przecież nie wiemy, kto, gdzie to ubranie nosił, jest dla mnie zdecydowanie poniżej poziomu godnego życia. Ja nic od rodziców nie dostałam, mąż też. Na wszystko sami musimy zapracować, pieniądze szanujemy, bo w domach rodzinnych się nie przelewało. No ale pieniądz nie jest celem życia. To środek, żeby to życie uczynić łatwiejszym, przyjemniejszym, godnym. To jest tylko środek do realizacji celów. I nie umiem sobie wyobrazić, że celem osoby dobrze zarabiającej jest kupowanie w lumpeksach i latanie/jeżdżenie tysiąc kilometrów by wyleczyć ząb, bo taniej. To mi się w głowie nie mieści.
Tobie nie musi - ja od zawsze ubierałam się w lumpexach, nigdy mi to nie przeszkadzało bo jest coś takiego jak pralka, to mnie wystarcza, mnie też się kiedyś koleżanka spytała czy mi to nie przeszkadza bo ktoś mógł w tym umrzeć - rożne są podejścia, mnie to nie przeszkadza.
A - piszesz jakby to jeżdżenie tysiące kilometórw odbywało się dniami i nocami a mi podróz do gdańska zajmuje tyle co pociąg do Bergen - a jak pisze walerka, skoro mogę zrobić szybciej, przy okazji odwiedzić rodzinę i znajmoych, i jeszcze zostaje pieniędzy "na waciki" w porównaniu do usługi norweskiej to czemu tak bardzo na siłę mam robić to w Norwegii??
Sprzęt np. rtv agd kupuję tylko tutaj i dużo onnych rzeczy z pragmatycznych przyczyn jak gwarancja czy serwis czy cokolwiek, jak mowi walerka, jak ktoś jakieś pieniądze ma to je szanuje i wybiera w co inwestuje
A - piszesz jakby to jeżdżenie tysiące kilometórw odbywało się dniami i nocami a mi podróz do gdańska zajmuje tyle co pociąg do Bergen - a jak pisze walerka, skoro mogę zrobić szybciej, przy okazji odwiedzić rodzinę i znajmoych, i jeszcze zostaje pieniędzy "na waciki" w porównaniu do usługi norweskiej to czemu tak bardzo na siłę mam robić to w Norwegii??
Sprzęt np. rtv agd kupuję tylko tutaj i dużo onnych rzeczy z pragmatycznych przyczyn jak gwarancja czy serwis czy cokolwiek, jak mowi walerka, jak ktoś jakieś pieniądze ma to je szanuje i wybiera w co inwestuje
Madness is the gift, that has been given to me!!
Może masz za małą głowę ;p
ja wole kupować w lumpeksach chociażby z tego względu że masz tam rzeczy niepowtarzalne ( co 2 na ulicy) i przede wszystkim dobre gatunkowo a nie szmaty rozpadające się po pierwszym praniu ale zakupione w super markowym sklepie za niemałe pieniądze.
"Bo nie wiem, czy ten ciuch po Irlandczyku był obrzygany, obsikany itd (przepraszam za dosadność). Samo wyobrażenie, że mogło tak być, bo przecież nie wiemy, kto, gdzie to ubranie nosił, jest dla mnie zdecydowanie poniżej poziomu godnego życia."
z twojej wypowiedzi wnioskuję że guano wiesz na ten temat ale piszesz bo napisać coś trzeba.
ja wole kupować w lumpeksach chociażby z tego względu że masz tam rzeczy niepowtarzalne ( co 2 na ulicy) i przede wszystkim dobre gatunkowo a nie szmaty rozpadające się po pierwszym praniu ale zakupione w super markowym sklepie za niemałe pieniądze.
"Bo nie wiem, czy ten ciuch po Irlandczyku był obrzygany, obsikany itd (przepraszam za dosadność). Samo wyobrażenie, że mogło tak być, bo przecież nie wiemy, kto, gdzie to ubranie nosił, jest dla mnie zdecydowanie poniżej poziomu godnego życia."
z twojej wypowiedzi wnioskuję że guano wiesz na ten temat ale piszesz bo napisać coś trzeba.
A majtki używane założysz? Pytam z ciekawości bo po wypraniu są identycznej czystości, jak wszystkie inne używane rzeczy po praniu.
Ja też szanuję pieniądze, zwłaszcza że u mnie w domu się nie przelewało. Ale nie będę zawsze i wszędzie szukała oszczędności, bo wówczas pieniądz nie jest środkiem do życia ale celem. A kupowanie ubrań nie jest dla mnie inwestycją. Wydatki na ciuchy są dla mnie kosztem utrzymania się, który w Polsce jest dużo wyższy niż zagranicą (chodzi mi relację prosentową i stosunek do zarobków).
Ja też szanuję pieniądze, zwłaszcza że u mnie w domu się nie przelewało. Ale nie będę zawsze i wszędzie szukała oszczędności, bo wówczas pieniądz nie jest środkiem do życia ale celem. A kupowanie ubrań nie jest dla mnie inwestycją. Wydatki na ciuchy są dla mnie kosztem utrzymania się, który w Polsce jest dużo wyższy niż zagranicą (chodzi mi relację prosentową i stosunek do zarobków).
Właśnie o to chodzi - nie wiem. Nie mam żadnej informacji na temat tego, co z tym ciuszkiem się działo, ale nie znaczy to że się nic nie działo. Ale ja po prostu o tym nie wiem. Pewnie że nowe rzeczy w sklepie też mogą być przybrudzone bardziej/mniej np. w transporcie ale mimo wszystko krąg "zanieczyszczeń" które mogą się przytrafić ciuchowi nowemu jest dużo mniejszy niż ciuszkowi używanemu.
Co do jakości rzeczy, to owszem, są rzeczy kiepskiej jakości ale można poszukać lepszych. Poza tym w dobie internetu nie ma żadnego problemu kupić fajne ciuchy, dobre gatunkowo i wcale nie oklepane. Ja czasami kupuję ciuszki Next, albo Marks&Spencer dla dzieci przez internet (albo przez siostrę, która mieszka w UK). Można? Można. I nie trzeba chodzić po lumpeksach, żeby kupić coś fajnego, dobrego i nowego.
Co do jakości rzeczy, to owszem, są rzeczy kiepskiej jakości ale można poszukać lepszych. Poza tym w dobie internetu nie ma żadnego problemu kupić fajne ciuchy, dobre gatunkowo i wcale nie oklepane. Ja czasami kupuję ciuszki Next, albo Marks&Spencer dla dzieci przez internet (albo przez siostrę, która mieszka w UK). Można? Można. I nie trzeba chodzić po lumpeksach, żeby kupić coś fajnego, dobrego i nowego.
Ja tylko tak ogólnie wtrącę się w Waszą (moim zdaniem bezsensowaną) dyskusję.
Co się tak uczepiłyście tego, że emigrant przyjeżdża do Polski leczyć się, czy na zakupy, po usługi? Tylko się cieszyć trzeba. Przecież za to płacą, leczą się prywatnie - wspomagają rodzimy biznes, budżet Państwa itd. Ja nie mam z tym problemu.
Każdy ma prawo mieć swoje zdanie - czemu na siłę chcecie udowodnić, że Wasze jest słuszne?
Jak ktoś chce - niech wyjeżdża. Jak ktoś chce, niech wraca itd. Jesteśmy wolnymi ludźmi.
Ja mieszkam w Pl i jest mi b. dobrze. Nie wyobrażam sobie emigracji. Akurat wiem, że byłabym bardzo nieszczęśliwa. Byłam 3 m-ce w czasie studiów w USA i wiem, że takie życie daleko od Polski jest nie dla mnie. Żyjemy tu godnie. Nie mamy własnych biznesów - pracujemy z mężem na etatach (ja od 8-16). Mieszkanie na kredyt. Praca znaleziona bez znajomości - niczego w spadku czy w drodze darowizny nie dostaliśmy. Wszystko co mamy zawdzięczamy sobie. DA SIĘ! Nie mogę tylko przeboleć, że tak niektórzy oczerniają nasz kraj.
Co się tak uczepiłyście tego, że emigrant przyjeżdża do Polski leczyć się, czy na zakupy, po usługi? Tylko się cieszyć trzeba. Przecież za to płacą, leczą się prywatnie - wspomagają rodzimy biznes, budżet Państwa itd. Ja nie mam z tym problemu.
Każdy ma prawo mieć swoje zdanie - czemu na siłę chcecie udowodnić, że Wasze jest słuszne?
Jak ktoś chce - niech wyjeżdża. Jak ktoś chce, niech wraca itd. Jesteśmy wolnymi ludźmi.
Ja mieszkam w Pl i jest mi b. dobrze. Nie wyobrażam sobie emigracji. Akurat wiem, że byłabym bardzo nieszczęśliwa. Byłam 3 m-ce w czasie studiów w USA i wiem, że takie życie daleko od Polski jest nie dla mnie. Żyjemy tu godnie. Nie mamy własnych biznesów - pracujemy z mężem na etatach (ja od 8-16). Mieszkanie na kredyt. Praca znaleziona bez znajomości - niczego w spadku czy w drodze darowizny nie dostaliśmy. Wszystko co mamy zawdzięczamy sobie. DA SIĘ! Nie mogę tylko przeboleć, że tak niektórzy oczerniają nasz kraj.
Aaa, jeszcze miałam napisać, że wiem jaka jest sytuacja ekonomiczna na świecie. No niestety będzie coraz gorzej. Polska ma o tyle ciężko, że jesteśmy krajem na dorobku.
Wiele osób nie ma pracy, czy żyje na skraju ubóstwa. Współczuję.
Nie potępiam jak ktos szuka pracy za granicą, bo rzeczywiście tam zarobi więcej w krótszym czasie.
Ale też nie dramatyzujmy, że wszystkim jest tu tak źle.
Mam masę przyjaciół, znajomych, którzy emigrowali - nie każdemu jest tam lepiej.
To jest też cena kapitalizmu - nikt nam niczego już nie daje, nie gwarantuje. Musisz sobie zapracować na to co masz. Ale ja akurat jestem zwolennikiem tego, nie popieram postawy roszczeniowej, kombinatorstwa itd.
Wiele osób nie ma pracy, czy żyje na skraju ubóstwa. Współczuję.
Nie potępiam jak ktos szuka pracy za granicą, bo rzeczywiście tam zarobi więcej w krótszym czasie.
Ale też nie dramatyzujmy, że wszystkim jest tu tak źle.
Mam masę przyjaciół, znajomych, którzy emigrowali - nie każdemu jest tam lepiej.
To jest też cena kapitalizmu - nikt nam niczego już nie daje, nie gwarantuje. Musisz sobie zapracować na to co masz. Ale ja akurat jestem zwolennikiem tego, nie popieram postawy roszczeniowej, kombinatorstwa itd.
A do autorki wątku.
Niestety nie przekonasz się dopóki nie wrócisz. Nie wiem jakiej pracy byś szukała. Nie jest tak, że w ogóle nie mozna jej znaleźć. Możesz mieć dużo szczęścia i znaleźć cos od razu. Kto to wie...
I nie każdy pracodawca krzywo patrzy na lukę w cv z powodu wyjazdu. Czasem może być to atutem.
Niestety nie przekonasz się dopóki nie wrócisz. Nie wiem jakiej pracy byś szukała. Nie jest tak, że w ogóle nie mozna jej znaleźć. Możesz mieć dużo szczęścia i znaleźć cos od razu. Kto to wie...
I nie każdy pracodawca krzywo patrzy na lukę w cv z powodu wyjazdu. Czasem może być to atutem.
A czemu majtki w sklepie? Przecież są pralki. Co za różnica, czy ciuch uprany a używany dotknie moich pleców czy pośladków? Jest tak samo czysty po wypraniu. A tego, że w lumpeksach są też nowe rzeczy to nie wiedziałam.
A siostrę w UK mam, czasami ciuszki mi tam kupi ale zdecydowanie częściej kupię przez internet sama, bo ta moja siostra jak przyjedzie to zazwyczaj ma walizkę wypchaną po brzegi i nie może przywozić mi tego wszystkiego, co bym chciała.
Zgodzę się, że dyskusja zrobiła się trochę nie na temat, chociaż nie do końca. Autorka wątku pytała o mozliwości po powrocie do Polski. Rzeczywiście póki sama nie spróbuje, to nie będzie wiedzieć, bo jednemu się powrót uda, drugiemu nie. I przede wszystkim powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czego oczekuje. a taka dyskusja (nawet zbaczająca z tematu) może zwrócić na pewne rzeczy uwagę. Dla niektórych wyjeżdżających z kraju w zakres lepszego życia (czyli celu wyjazdu) wchodzi również ubieranie się w ciuchy używane, czy oszczędzanie gdzie się da. Dla innych wyższy standard życia to zupełnie coś innego. Ale jedni lubią grochówkę, inni kapuśniak. Autorką wątku powinna dobrze przemyśleć wiele aspektów życia i wówczas ocenić, czy warto spróbowac wrócić czy nie.
A siostrę w UK mam, czasami ciuszki mi tam kupi ale zdecydowanie częściej kupię przez internet sama, bo ta moja siostra jak przyjedzie to zazwyczaj ma walizkę wypchaną po brzegi i nie może przywozić mi tego wszystkiego, co bym chciała.
Zgodzę się, że dyskusja zrobiła się trochę nie na temat, chociaż nie do końca. Autorka wątku pytała o mozliwości po powrocie do Polski. Rzeczywiście póki sama nie spróbuje, to nie będzie wiedzieć, bo jednemu się powrót uda, drugiemu nie. I przede wszystkim powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czego oczekuje. a taka dyskusja (nawet zbaczająca z tematu) może zwrócić na pewne rzeczy uwagę. Dla niektórych wyjeżdżających z kraju w zakres lepszego życia (czyli celu wyjazdu) wchodzi również ubieranie się w ciuchy używane, czy oszczędzanie gdzie się da. Dla innych wyższy standard życia to zupełnie coś innego. Ale jedni lubią grochówkę, inni kapuśniak. Autorką wątku powinna dobrze przemyśleć wiele aspektów życia i wówczas ocenić, czy warto spróbowac wrócić czy nie.