Widok

samotne samodzielne mamy :) jak dajecie rade?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
hej dziewczyny.
dopadla mnie ciezka sytuacja zyciowa (ale nie nie, nie potrzebuje pieniedzy, ubranek, jedzenia czy czegokolwiek :)...
a wiec do rzeczy... wydawalo mi sie ze mam wspanialego partnera, zakochana bylam w nim po uszy, ale niestety wszystko co dobre szybko sie konczy. Przestalismy sie dogadywac, codzienne kllotnie, pretensje.. po prostu nie mam juz sily (dluga opowiesc).
z tego zwiazku mamy 1,5 roczna coreczke plus mieszkanie na ktore wzielam kredyt z moja mama, po to zeby mieszkanie bylo moje (ot tak dmuchac na zimne)

niestety albo i stety musze sie z nim rozstac i dac sobie rade sama - przeraza mnie to strasznie... nie wiem co bedzie, czy bedzie mnie stac utrzymac dziecko, no i jak wniesc sprawe o alimenty? ile to sie u was toczylo?

dalej z nim po prostu nie wytrzymam... psychicznie mnie molestuje, codziennie sa wyzwiska itp..
wsrod bliskich same SZCZESLIWE malzenstwa wiec moze tutaj jakas mama podzieli sie ze mna swoja historia i chociaz duchowo wesprze...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
mawa, daj znać jak będziesz po tym spotkaniu.

Mimii, ja też zastanawiam się co dalej robić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a jak jest z unieważnieniem małżeństwa kościelnego? czy też się wtedy składa pozew o rozwód w sądzie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zaczynam od prawnej, spróbuję tez umówić się na spotkanie z psychologiem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mawa, masz dziecko, zdrowe dziecko. Całe życie prze tobą. Jest się z czego cieszyć.

Powiedz mi, jakiej pomocy spodziewasz się po CPK?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja właśnie jestem umówiona do CPK. mam nadzieje, ze mi pomogą.

To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. A teraz przede mną najgorsze święta.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeśli potrzebujecie darmowej porady prawnej albo psychologa - zadzwońcie tutaj http://www.duk.gdansk.pl/ lub tu http://www.cpkgdansk.org.pl/



powodzenia i mocno trzymam za Was kciuki :) jesteście dzielne :))) odważyłyście się na bardzo trudny krok :] dacie radę :) wierzę w Was :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zdradzona, ja uwazam ze powinno sie juz zlozyc wniosek, to ze dopiero teraz jest koniec nie znc\zy ze wczesniej przez pol roku utrzymywaliscie kontakty seksualne. Bo sadowi chodzi o ustanie pozycia malzenskiego czy jakos tak.
Czy ja jestem dzielna? Nie wiem, okaze sie, poki co siedze i glowkuje co zrobic, czy wrocic w swoje strony gdzie mam swoje meiszkanie czy wynajac tu cos w trojmiescie, szukajac pracy juz jakiejkolwiek?? Moje oszczednosci sa niewielkie i pojawia sie pytanie czy zostac tu w 3miescie i korzystac z oszczednosci-to jakies 6tys i miesiecznie mam 500zl z wynajmowanego aswojego m czy przeznaczyc te pieniadze na zycie w moim miescie??? Nie wiem co zrobic, musze zlozyc pozew o alimenty i teraz nie wiem czy tu czy w moim miescie? Nic nei wiem, oprocz tego,ze musze zapewnic dziecku godne i szczesliwe dziecinstwo!!! Juz bylo milion szans, milion!!! nastepnej nie bedzie, dzis ma przyjsc "tatus" porozmawiac i ustalimy jaki on ma stosunek do kwestii syna i alimentow. Latwo nie bedzie...Nawet nie wiecie ile mam mysli w glowie :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zdradzona - ja podobnie, jak Ty nie umiem sobie wyobrazić, że będę jeszcze szczęśliwa z kimś innym.
Na razie w ogóle nie mam na to ochoty i o tym nie myślę.

Fakt, faktem, że pocieszające są wypowiedzi innym forumek (np. kasi31). Może i nam się kiedyś uda.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki Kasia31, a jak to jest z opieką nad dzieckiem, ustaleniem odwiedzin czy alimentami? też dopiero za pół roku? kto o to powinien wystąpić?
czytałam kilka wątków z twoimi wypowiedziami i przyznaję, że podniosłaś mnie na duchu. miło było czytać, że w końcu jesteś szczęśliwa i ułożyłaś sobie życie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny trzymajcie się i dajcie sobie czas.


Zdradzona, pozwu nie składać, bo za szybko. Musi minąć przynajmniej pół roku od ustania pożycia inaczej Sąd oddali wniosek i każe w późniejszym terminie składać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mawa, mnie jest cholernie ciężko po 3 latach, a co dopiero po 12... Ale musimy dać radę!
W zasadzie przez ostatni rok mogłam bardziej liczyć na swoją rodzinę i przyjaciół (mimo, że starał się mnie z nimi skłócić) niż na męża. Teraz też mam duże wsparcie przyjaciółek- telefony, smsy. Na szczęście są ludzie, którzy znając nas oboje wspierają mnie, a nie jego, bo wiedzą jak było.
Nie wierzę, że mnie też się uda jeszcze kiedyś kogoś spotkać i ułożyć sobie życie na nowo, jak np. Kasia31. Zawiodłam się na nim i chyba już nie będę potrafiła nikomu zaufać... Ale teraz nie to jest najważniejsze!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziewczyny, wiem, że dla dziecka jestem zrobić wszystko i to dodaje mi sił. zdarzyło mi się kilka razy rozpłakać przy synku, ale mimo, że jest jeszcze mały, to nagle posmutniał, zostawiał zabawki i przyglądał mi się. już wiem, że muszę się wziąć w garść! dziecko musi mieć szczęśliwy dom, uśmiechniętą, radosną matkę i tego się trzymam!!! Tylko na razie bardzo boli...

Kkasia1, faktycznie najgorzej jak się jeszcze kocha...
Nie wiem czy złożył pozew, pewnie jeszcze nie, bo minęło mało czasu.

Mawa, u mnie też się od tego zaczęło. Przestał się mną interesować, dziecko było mu obojętne, wolał sobie sam wyjść. Teraz wyszło, że jest zazdrosny o swoje dziecko - bo już przestał być pępkiem świata. Naprawdę starałam się nie odsuwać go po narodzinach dziecka, ale muszą chcieć dwie strony.
Najlepsze, że powiedział, że chce, żeby sąd ustalił widzenia, a on będzie odwiedzał tak dużo dodatkowo, na ile ja mu pozwolę. Tylko gdzie był przez ostatnie miesiące? - w weekend jechał na 7 godzin na siłownię, albo wymyślał, że musi skoczyć do bankomatu na 4 godziny, pochodzić po galerii przez pół dnia... tylko wyszło, że jeździł na spotkania ze swoimi "koleżankami" poznanymi w necie! Nawet nie starał się tuszować i udawać. Prosiłam tysiące razy, żebyśmy razem poszli na spacer, pojechali na lody itp - zawsze było NIE! Przesiadywał na gg całymi dniami i też wcześniej go podejrzewałam, ale zawsze się wytłumaczył. Jest mistrzem kłamstw, mam nadzieję że kiedyś wreszcie jego rodzina też załapie, że jego tłumaczenia to wyrafinowane kłamstwa, a on kiedyś siądzie i pomyśli, że spieprzył życie nie tylko synowi i żonie, ale też sobie i będzie żałował, że miał wszystko, a z własnej głupoty to stracił!

Mimii, współczuję. Dobrze, że masz takie trzeźwe podejście i jesteś taka dzielna. Podziwiam i zazdroszczę.

Mimi75, też przeszłaś rozstanie z mężem?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mimii zgadzam się z Tobą w 100%.
szkoda dzieci i szkoda że to tak bardzo boli.
Kiedyś myślałam, że to miłość na całe życie.

ja też trzymam kciuki za Ciebie, wszystkie dziewczyny w tej sytuacji i za siebie też.

po 12 latach zostanę sama. dobrze, że mam chociaż córeczkę.

Powodzenia dziewczyny!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny moja sytuacja w tej chwili jest beznadziejna. Klamka zapadla...odchodze, najprawdopodobnie wroce w swoje rodzinne strony...ale pamietajcie....


Jedyną bajkę jaką pamięta dziecko przez całe swoje życie to jego dzieciństwo..........


Ta maksyma jest tak prawdziwa,ze dodaje sil matkom na rozdrozu, matkom ktore zastanawiaja sie czy dadza rade, czy odejsc, jak to udzwigna... Lepiej zakonczyc zwiazki nie majace przyszlosci niz skazywac swoje dzieci na bajke-horror, ktora bedzie sie za nimi ciagnela do konca zycia...

Trzymam za was wszystkie sily, za siebie tez. Bylo milion szans, ale tej milion jednej juz nie bedzie. Dzieciom potrzebne sa szczesliwe matki, a nie zmeczone zyciem, awanturami i z podbitym okiem.

Musi byc dobrze, innej rady nie ma :) Matka wszystko zrobi dla swojego dziecka, wszystko, dodaje jakiejs magicznej sily ktora prowadzi ja do lepszego zycia. Zycze Wam i sobie tej sily, oby jej nie zabraklo i oby przyszla w odpowiednim momencie!!!!!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
zdradzona jak chcesz pogadać to napisz na priv... moze posluze jakas dobra rada...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
miałam na myśli kasię31.
A to fakt, że jak się kocha to gorzej. Wiem o tym dobrze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A akurat ja nie mam tego za sobą, ale powiedzmy, że jestem w temacie ;). Pewne rozdziały trzeba za sobą zamknąć, nie zastanawiać się nad tym co było i zacząć na nowo. Gorzej jak się kocha jeszcze tą drugą osobę, wtedy jest gorzej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zdradzona - jak ja Ciebie rozumiem. Przede mną też rozwód. Nie umiem sobie dać z tym rady. Wprawdzie nie mam pewności co do zdrady, ale brak zainteresowania mną. Dzieckiem raz się interesuje, raz nie. Ogólna załamka.
Nie umiem sobie z całą sytuacja poradzić. zazdroszczę kasi i innym dziewczynom, które już maja to za so9bą, a wręcz teraz są szczęśliwsze, może my też kiedyś będziemy. Starajmy się tak myśleć, może będzie łatwiej. Chociaż łatwo powiedzieć trudniej zrobić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyno, co cię obchodzi co oni o tobie mówią. Niech sobie mówią.
Dziecku też niech mówią, ono kiedyś dorośnie i samo oceni. Czy wiesz czy on złożył pozew z orzekaniem czy bez?
Co do dziecka, to ci powiem, że w końcu to ojciec, nawet jeżeli do tej pory miał wszystko gdzieś, on ma pełnię władzy rodzicielskiej, tak samo jak ty. Zrobisz co będziesz uważała za stosowne, ale jak dojdzie do rozprawy, to sąd i tak mu zasądzi odwiedziny.
Moje zdanie jest takie im mniej będziesz się z nim szarpać tym lepiej dla ciebie i dla dziecka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki, ale skoro on dla odwrócenia uwagi naopowiadał im niestworzonych rzeczy, to wg nich ja byłam złą matką, żoną, nie robiłam nic w domu itd. jak wpadną do sądu i zaczną przekazywać jego kłamstwa i sędzia w nie uwierzy, to jeszcze on stanie się ofiarą, a ja będę winna.

on teraz chyba mieszka u mamusi, więc gdyby chciał zabrać dziecko do siebie, czyli do swoich rodziców, to ma prawo je dostać czy nie?
w zasadzie jeszcze ani razu sam z synkiem nigdzie nie pojechał, więc dlaczego teraz ma tak robić?
nie chcę, żeby za kilka lat oni nastawiali moje dziecko przeciwko mnie, wyrażali się o mnie właśnie źle, wypytywali je o to co robiłam, o której wróciłam z pracy itp. wiem, że to daleka przyszłość, ale...

dziękuję za pomoc. wygadałam się już komuś, dużo mi lepiej. chociaż najgorsze jeszcze przede mną. ale dobrze mieć świadomość, że są ludzie wokół, którzy mnie wspierają...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

do góry