Widok
Witam serdecznie
Mnie spotkało to nieszczęście, że pierwszy synek zmarł 8 godzin po urodzeniu, niestety nie mogłam nic zrobić...miał wadę wrodzoną.
Ja nauczyłam się z tym żyć..
Teraz drugi ma 6 miesięcy jest całkowicie zdrowy, silny i pełen radości, ale nie ma dnia, żebym się o niego nie martwiła, instynkt jak najbardziej mu ufam, ale w moim przypadku chyba zakłócam jego działanie...
Myślę, że to zamartwianie się zostanie mi już do końca życia i nic na to nie poradzę...i to budzenie się w środku nocy, żeby posłuchać jak oddycha.
Doskonale wiem, że czasem przesadzam, ale co zrobić.. tak już jest.
Mnie spotkało to nieszczęście, że pierwszy synek zmarł 8 godzin po urodzeniu, niestety nie mogłam nic zrobić...miał wadę wrodzoną.
Ja nauczyłam się z tym żyć..
Teraz drugi ma 6 miesięcy jest całkowicie zdrowy, silny i pełen radości, ale nie ma dnia, żebym się o niego nie martwiła, instynkt jak najbardziej mu ufam, ale w moim przypadku chyba zakłócam jego działanie...
Myślę, że to zamartwianie się zostanie mi już do końca życia i nic na to nie poradzę...i to budzenie się w środku nocy, żeby posłuchać jak oddycha.
Doskonale wiem, że czasem przesadzam, ale co zrobić.. tak już jest.
takie myśli i obawa zostają zawsze nic na to nie poradzimy ale tez nie można się bronić przed tym......
mi nie umarło dziecko urodzone tylko poroniłam i to nie różni się dla mnie niczym bo dziecka nie ma ........i nigdy nie przestanę myśleć.....a jak się kiedyś drugie pojawi to pewnie będą bardzo przezorna i nadopiekuńcza....
mi nie umarło dziecko urodzone tylko poroniłam i to nie różni się dla mnie niczym bo dziecka nie ma ........i nigdy nie przestanę myśleć.....a jak się kiedyś drugie pojawi to pewnie będą bardzo przezorna i nadopiekuńcza....
Ale w ogole piesi wyskakuja na jezdnie niczym filip z konopii, czasami są w ogóle niewidoczni. Jak jeszcze jest ciemno i pada deszcz to w ogóle ciężko czasami coś dojrzeć, a taki wyskakuje sobie zza drzewa i zadowolony. Piesi w ogóle nie rozumieją, jak ciężko jest czasami zatrzymać samochód, myślą że jak kierowca naciśnie hamulec to stoi, a to tak niestety nie jest.
Agatha czytaj następnym razem ze zrozumieniem, proszę Cię :) spytałam się w tym wątku, czy zabiłybyście w obronie życia swojego dziecka. A co do tego wypadku w Gdyni, to akurat była wina kierowcy - nie dostosował prędkości do warunków na jezdni. Kobieta niewinna, stała z dzieckiem na przystanku. Dziecko żyje i jego stan jest coraz lepszy, także to cudowna wiadomość :)
Mamo Piotrusia, nie wszyscy w każdym wątku, w którym się udzielasz, odpowiadają wyłącznie na Twoje posty, bierz to pod uwagę, proszę Cię. Proszę o wybaczenie, ale Twojego postu być może nie czytałam z wystarczającą uwagą i szacunkiem i traktowałam go jako jeden z wielu, w podobnym tonie. Jeszcze raz błagam o wybaczenie i bardzo proszę o kolejne napominanie mnie, jeśli jeszcze kiedykolwiek mi się to przydarzy :D
.....Młody gnojek poczuł się panem drogi....żeby sumienie go zeżarło i dzidzia mu się śniła każdej nocy....
...........................................kulka.......przeraziło mnie to co napisałaś............postanowiłam, ze nie będę nigdzie nic komentować,ale to co napisałaś......jak można komukolwiek tak życzyć...tym bardziej nie znając sytuacji, osób...
tak się składa, że ten gnojek jest moją bardzo bliską osobą...zapewniam Cię, że bez Twoich życzeń sumienie nie od wczoraj nie daje mu żyć. On nie wsiadł po pijaku do samochodu, nie pędził wbrew temu co się powszechnie pisze...to byl WYPADEK!!!! Gdyby na jego miejscu bylby Twoj mąż, brat, syn, ojciec tez bys mu tego życzyla???????
Tobie życzę tego, by Cię nieszczęścia zawsze omijały szerokim łukiem.
...........................................kulka.......przeraziło mnie to co napisałaś............postanowiłam, ze nie będę nigdzie nic komentować,ale to co napisałaś......jak można komukolwiek tak życzyć...tym bardziej nie znając sytuacji, osób...
tak się składa, że ten gnojek jest moją bardzo bliską osobą...zapewniam Cię, że bez Twoich życzeń sumienie nie od wczoraj nie daje mu żyć. On nie wsiadł po pijaku do samochodu, nie pędził wbrew temu co się powszechnie pisze...to byl WYPADEK!!!! Gdyby na jego miejscu bylby Twoj mąż, brat, syn, ojciec tez bys mu tego życzyla???????
Tobie życzę tego, by Cię nieszczęścia zawsze omijały szerokim łukiem.
Kurcze jak przeczytalam twoj post to az mi sie zal Ciebie zrobilo. Ja tez od czasu porodu sie boje o corke i snia mi sie czasem dziwne rzeczy ze umiera, ale to wczale nie znaczy ze moje dziecko jest tchorzem i bawic sie nie potrafi strach o dziecko a umiejetnosc wychowania to sa dwie rozne zeczy i nie porownuj ich do siebie. Widocznnie zazdroscisz tym kobietom ktore maja mozliwosc siedzenia w domu z dziecmi skoro piszesz takie rzeczy i twierdzisz ze wszystkie sa na wychowawczym.