Widok
nauka chodzenia to faktycznie straszny etap dla matki. mój młody od początku był niezłym diabełkiem i najróżniejsze sensacje z nim mieliśmy. kombinator niesamowity. ksiażke mogłabym napisać ile to razy mialam stan przedzawałowy ;-)
świadoma jestem, że najciężej będzie właśnie jak dziecko staje się nastolatkiem i zaczyna chodzić na imprezy itp. nie wiem jak to zniosę ;-D
mąż stwierdził ostatnio, że mloda zacznie wychodzić z domu jak skończy 25lat hehe
świadoma jestem, że najciężej będzie właśnie jak dziecko staje się nastolatkiem i zaczyna chodzić na imprezy itp. nie wiem jak to zniosę ;-D
mąż stwierdził ostatnio, że mloda zacznie wychodzić z domu jak skończy 25lat hehe
ups - nie doczytałam, że nie chodzi o wczesne poronienia ;)
u nas też było zadławienie (śluzem), brak oddechu, później przytomności... głupia dyspozytorka którą powinnam pozwać do sądu - ale wtedy nie miałam na to sił... oczekiwanie na lekarza wyjazdowego i na pogotowie... pobyt w szpitalu - pierwsza noc spędzona na krześle przy łóżeczku Gabrysia - bałam się położyć na łóżku polowym tuż obok, bo nie widziałam dobrze Młodego i aparatury... więc zrobiłam z ręcznika i paczki wkładów poporodowych "poduszkę" i oparłam się o szybę/ścianę oddzielającą 2 sale... i tak kimnęłam się może na 2 (w sumie) godziny? a później tekst pielęgniarki - a to ten noworodek z bezdechem...
myślałam, że padnę... jakim bezdechem? dlaczego ja nic nie wiem?
w szpitalu Gabryś spał cały czas na macie/monitorze oddechu - spisaliśmy nazwę i znaleźliśmy producenta, zamówiliśmy taki sam monitor do domu... ale i tak nie ufałam mu w 100% i wolałam żeby Gabryś spał z nami - miałam/mam Go na oku...
mimo wszystko nie jestem przewrażliwiona... chce się oparzyć? niech dotknie kubka z ciepłą kawą - 2 razy Babcia dała Mu dotknąć i już wie, że to jest "sii" i że nie wolno dotykać... uczy się chodzić, co chwilę upada, kilka razy mocno uderzył główką o podłogę(całe szczęście jest gruby dywan i wykładziny) - taka kolej rzeczy, wszyscy to przechodziliśmy...
w zeszłym tygodniu bardzo gorączkował - obstawiałam zęby i/lub 3dniówkę :P dopiero jak temperatura doszła do 39,6'C to się wystraszyłam i zadzwoniłam do Pani Dr... poszliśmy na wizytę, stwierdzono zapalenie ucha i ząbkowanie... w nd Gabryś dostał wysypkę - czyli mieliśmy 3w1 ;) ząbkowanie, zapalenie ucha i trzydniówkę ;) a co tam - wszystko hurtem... ;P
u nas też było zadławienie (śluzem), brak oddechu, później przytomności... głupia dyspozytorka którą powinnam pozwać do sądu - ale wtedy nie miałam na to sił... oczekiwanie na lekarza wyjazdowego i na pogotowie... pobyt w szpitalu - pierwsza noc spędzona na krześle przy łóżeczku Gabrysia - bałam się położyć na łóżku polowym tuż obok, bo nie widziałam dobrze Młodego i aparatury... więc zrobiłam z ręcznika i paczki wkładów poporodowych "poduszkę" i oparłam się o szybę/ścianę oddzielającą 2 sale... i tak kimnęłam się może na 2 (w sumie) godziny? a później tekst pielęgniarki - a to ten noworodek z bezdechem...
myślałam, że padnę... jakim bezdechem? dlaczego ja nic nie wiem?
w szpitalu Gabryś spał cały czas na macie/monitorze oddechu - spisaliśmy nazwę i znaleźliśmy producenta, zamówiliśmy taki sam monitor do domu... ale i tak nie ufałam mu w 100% i wolałam żeby Gabryś spał z nami - miałam/mam Go na oku...
mimo wszystko nie jestem przewrażliwiona... chce się oparzyć? niech dotknie kubka z ciepłą kawą - 2 razy Babcia dała Mu dotknąć i już wie, że to jest "sii" i że nie wolno dotykać... uczy się chodzić, co chwilę upada, kilka razy mocno uderzył główką o podłogę(całe szczęście jest gruby dywan i wykładziny) - taka kolej rzeczy, wszyscy to przechodziliśmy...
w zeszłym tygodniu bardzo gorączkował - obstawiałam zęby i/lub 3dniówkę :P dopiero jak temperatura doszła do 39,6'C to się wystraszyłam i zadzwoniłam do Pani Dr... poszliśmy na wizytę, stwierdzono zapalenie ucha i ząbkowanie... w nd Gabryś dostał wysypkę - czyli mieliśmy 3w1 ;) ząbkowanie, zapalenie ucha i trzydniówkę ;) a co tam - wszystko hurtem... ;P
Dziewczyny , moja córka ma 15 lat , i ja nadal trzese sie o nią . Więc to nie przechodzi nigdy. Oczywiscie nie prowadze jej za rękę do szkoły , i nie wychowuje pod parasolem. Ale zawsze jest we mnie lęk o corkę. Kiedy wychodzi gdzieś na dłużej z koleżankami , albo jesteśmy nad jeziorem i idzie się wykąpać ja na brzegu cały czas na nią patrze i nie mam odwagi stracić jej z oka. Oczywiście nie mówię jej co chwilę o tym ,ze tak strasznie sie o nią boję. Poza tym pamiętam jakmoja mama zawsze sie o nas bała. Jak chodzilam na imprezy, jako już pełnoletnia osoba, mama czekała w nocy az wrócilam do domu...
pierwszą ciążę straciłam bardzo wcześnie - zanim potwierdziłam oficjalnie, że była... ale wiedziałam, że jestem w ciąży :P
Babcia Mariusza nic nie wiedziała o ciąży - a jakoś takoś odwiedziła nas ze swoją córką(naszą Ciotką) i mówiła, że śniło jej się dziecko - takie malutkie... i że to podobno nie dobrze jak się śni... ona trzymała je na rękach...
jakieś 2-3 dni później dostałam krwotoku...
organizm sam się oczyścił... nie trzeba było łyżeczkować...
przy drugiej ciąży nie wkręcałam sobie filmów - starałam się nie myśleć, że coś złego może się stać :) chociaż jak zaczęłam plamić to raz dwa dzwoniłam do mojej lekarki i następnego dnia miałam już wizytę ;) no i tabletki do 32tc :)
Dziewczyno - nie "filmuj się", bo oszalejesz... niestety taka jest prawda, że co ma się stać to i tak się stanie... czasem działa prawo naturalnej selekcji - tak właśnie myślę o swojej pierwszej ciąży... (nie myślę o "dziecku" tylko właśnie o ciąży=zarodku - tak jest łatwiej)
Babcia Mariusza nic nie wiedziała o ciąży - a jakoś takoś odwiedziła nas ze swoją córką(naszą Ciotką) i mówiła, że śniło jej się dziecko - takie malutkie... i że to podobno nie dobrze jak się śni... ona trzymała je na rękach...
jakieś 2-3 dni później dostałam krwotoku...
organizm sam się oczyścił... nie trzeba było łyżeczkować...
przy drugiej ciąży nie wkręcałam sobie filmów - starałam się nie myśleć, że coś złego może się stać :) chociaż jak zaczęłam plamić to raz dwa dzwoniłam do mojej lekarki i następnego dnia miałam już wizytę ;) no i tabletki do 32tc :)
Dziewczyno - nie "filmuj się", bo oszalejesz... niestety taka jest prawda, że co ma się stać to i tak się stanie... czasem działa prawo naturalnej selekcji - tak właśnie myślę o swojej pierwszej ciąży... (nie myślę o "dziecku" tylko właśnie o ciąży=zarodku - tak jest łatwiej)
Roznicą jest lęk o dziecko, ktore jest dla nas najwazniejszą badz jedną z najwazniejszych istot w zyciu a nadopiekunczoscią i trzęsiawką o zabawy na placu zabaw....
Ja mam tez takie mysli, od zawsze boje sie obsesyjnie o zakrztuszenie.... Ale mimo to corka potrafi jesc, gryzc, polykac, nie miksuje Jej schabowego :P choc mialabym ochote :) ale martwie sie po prostu, jak Ona je to jestem czujna, nie zostawiam samej z jedzeniem...
Ale ciąglę chodza mi po glowie takie natretne mysli :/ Jak czasami slysze, ze kolezanki daja 2, 2,5 letniemu dziecku landrynki to robi mi sie gorąco autentycznie. Jak ktos Mloda poczęstuje to reke odgryzę :D
Jak minie mi ten lek to przyjdzie pewnie nastepny o zabawe w przedszkolu czy samodzielne wyjscia na podworko... No tak juz bedzie, co nie znaczy, ze zamkne Mloda w domu i nie wypuszcze do przedszkola czy na plac zabaw...
A fotelik za 800 zl owszem kupilam i nie uwazam, ze to nadopiekunczosc tylko odpowiedzialnosc za wlasne dziecko!
Ja mam tez takie mysli, od zawsze boje sie obsesyjnie o zakrztuszenie.... Ale mimo to corka potrafi jesc, gryzc, polykac, nie miksuje Jej schabowego :P choc mialabym ochote :) ale martwie sie po prostu, jak Ona je to jestem czujna, nie zostawiam samej z jedzeniem...
Ale ciąglę chodza mi po glowie takie natretne mysli :/ Jak czasami slysze, ze kolezanki daja 2, 2,5 letniemu dziecku landrynki to robi mi sie gorąco autentycznie. Jak ktos Mloda poczęstuje to reke odgryzę :D
Jak minie mi ten lek to przyjdzie pewnie nastepny o zabawe w przedszkolu czy samodzielne wyjscia na podworko... No tak juz bedzie, co nie znaczy, ze zamkne Mloda w domu i nie wypuszcze do przedszkola czy na plac zabaw...
A fotelik za 800 zl owszem kupilam i nie uwazam, ze to nadopiekunczosc tylko odpowiedzialnosc za wlasne dziecko!
Mnie też trzęsie jak widze mamuśki na placu zabaw, które nie pozwalają wejść do pisakownicy, bo "bakterie", na hustawkę, bo zrobisz "bam", albo na zjeżdżalnie, bo spadniesz. masakra. kiedyś śmiać mi się chciało jak matka nie pozwoliła wejść malcowi w kaloszach do malutkiej kałuży. to po co mu te kalosze? dajmy dzieciom poznawać świat
Zgadza się trzeba się martwić o dziecko ale z rozsądkiem,jak słyszę teksty typu nie biegaj bo się wywrócisz,nie wchodź na kanapę bo spadniesz ,bądz jak ktoś podnosi dziecko które się wywróciło na dywanie to mnie trzęsie,a słyszę i widzę to codziennie,niektórzy są na tyle "opiekuńczy" że najlepiej jak by dziecko siedziało na kanapie cały dzień i się nie ruszało jak taki zamulony muminek ( nie obrażając muminków) :) .
Tak jak rybalon pisze, troskliwość i nadopiekuńczość to dwie rózne sprawy, ale Klaudia trochę przesadziła, trochę ją chyba poniosło.
Wychowawczy i fotelik za 800 zł nie ma nic wspólnego z nadopiekuńczością ani nawet troskliwością. Ale to temat na inny wątek.
Z tymże wyobraźcie sobie matkę, która ma wręcz odwrotnie. Puszcza 3 letnie dziecko samo na dwór, nie interesuje się za bardzo co robi. A dziecko lata nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim z zielonymi zaschniętymi gilami pod nosem, a jedyne i ulubione słowo jakiego używa to "pindolek". Na osiedlu rodziców jest taka rodzinka. Teraz dzieciak ma 16 lat i co dzień wraca nawalony do domu. Gdzie chodzi, co robi? Tego nikt nie wie. To chyba wolę być nadopiekuńcza!
No, ale przechodzimy ze skrajności w skrajność.
Matka powinna bać się o swoje dzieci, w przeciwnym razie wyjdzie tak jak z tymi sąsiadami.
A co do obawy to ja strasznie boję się o męża. Jak gdzieś jest i nie odbiera telefonu, raz, drugi, trzeci to ja mam już najczarniejsze myśli. A nie daj boże jak ma wyłączony telefon! Już widzę oczyma wyobraźni, że leży gdzieś w rowie z roztrzaskaną głową cały we krwi.... i to jest silniejsze ode mnie, próbuję tak nie myśleć, bo jeszcze nigdy nic mu sie nie stało, ale te myśli są takie natrętne! przecież jest tyle racjonalnych wytłumaczeń na nieodebrane połączenia albo wyłączony telefon, ale to do mnie nie dociera. Oczywiście po chwili dzwoni i okazuje się, że wszystko jest OK.
To co ja bede miała z Madzią jak dorośnie! Wolę sobie tego nie wyobrażać! Ona poza domem a ja od okna do telefonu, od telefonu do okna!
Wychowawczy i fotelik za 800 zł nie ma nic wspólnego z nadopiekuńczością ani nawet troskliwością. Ale to temat na inny wątek.
Z tymże wyobraźcie sobie matkę, która ma wręcz odwrotnie. Puszcza 3 letnie dziecko samo na dwór, nie interesuje się za bardzo co robi. A dziecko lata nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim z zielonymi zaschniętymi gilami pod nosem, a jedyne i ulubione słowo jakiego używa to "pindolek". Na osiedlu rodziców jest taka rodzinka. Teraz dzieciak ma 16 lat i co dzień wraca nawalony do domu. Gdzie chodzi, co robi? Tego nikt nie wie. To chyba wolę być nadopiekuńcza!
No, ale przechodzimy ze skrajności w skrajność.
Matka powinna bać się o swoje dzieci, w przeciwnym razie wyjdzie tak jak z tymi sąsiadami.
A co do obawy to ja strasznie boję się o męża. Jak gdzieś jest i nie odbiera telefonu, raz, drugi, trzeci to ja mam już najczarniejsze myśli. A nie daj boże jak ma wyłączony telefon! Już widzę oczyma wyobraźni, że leży gdzieś w rowie z roztrzaskaną głową cały we krwi.... i to jest silniejsze ode mnie, próbuję tak nie myśleć, bo jeszcze nigdy nic mu sie nie stało, ale te myśli są takie natrętne! przecież jest tyle racjonalnych wytłumaczeń na nieodebrane połączenia albo wyłączony telefon, ale to do mnie nie dociera. Oczywiście po chwili dzwoni i okazuje się, że wszystko jest OK.
To co ja bede miała z Madzią jak dorośnie! Wolę sobie tego nie wyobrażać! Ona poza domem a ja od okna do telefonu, od telefonu do okna!
"Ciągły strach i drżenie nad dzieckiem, wyzwala w nim niskia samoocene, strach, to wszystko odczuwa tez maluch.\
\a potem taki 2 latek duka cos podnosem, nie umie bawic sie z rowiesnikami, wali w pampersy, drze sie i robi sceny a matka zdzwionia, czemu to dziecko takie malo przebojowe!!
Jak to dlaczego??- po kims to ma"
to co napisała Klaudia nie jest głupie , ona niestety ma trochę racji i patrząc obiektywnie niektóre lęki dzieci od nas przejmują i potem w zyciu doroslym nie potrafią się od nich uwolnić .
Troskliwa mama i nadopiekuńcza mama to faktycznie dwie rożne postawy.
Też sie boję o syna lubię go miec na oku , nie bardzo lubię jak jedzie samochodem z kimś znajomym i mnie tam nie ma albo autokarem na wycieczkę itp ale ten strach zostanie już chyba we mnie i to chyba jest w miarę normalne.
\a potem taki 2 latek duka cos podnosem, nie umie bawic sie z rowiesnikami, wali w pampersy, drze sie i robi sceny a matka zdzwionia, czemu to dziecko takie malo przebojowe!!
Jak to dlaczego??- po kims to ma"
to co napisała Klaudia nie jest głupie , ona niestety ma trochę racji i patrząc obiektywnie niektóre lęki dzieci od nas przejmują i potem w zyciu doroslym nie potrafią się od nich uwolnić .
Troskliwa mama i nadopiekuńcza mama to faktycznie dwie rożne postawy.
Też sie boję o syna lubię go miec na oku , nie bardzo lubię jak jedzie samochodem z kimś znajomym i mnie tam nie ma albo autokarem na wycieczkę itp ale ten strach zostanie już chyba we mnie i to chyba jest w miarę normalne.
moja ma 4 lata i dotad patrze czy oddycha , to juz mam chyba wpisane w umysl na stale....moje leki sa tak silne ze czasem warjuje, niestety biore tez leki przeciwlekowe i uspokajajace bo bym pewnie oszalala, i tak to juz bywa, tego sie nie ominie, niektore z nas nosza w sobie lęk mniejszy , inne znow bardzo duzy i tego sie nie przeskoczy , trzeba jakos nauczyc sie z tym zyc...
Mój synek urodził się jako wcześniak ( 2530kg)pewnego późnego wieczoru w szpitalu mały zakrztusił się śliną ,zrobiłam to co powinno się zrobić czyli wzięłam go na rękę głową w dół i oklepywałam po pleckach,w pewnym momencie "odjechał" myślałam ze....... poszłam do pielęgniary ,mały przelewał mi się przez palce jak balon wypełniony wodą,nie mogłam wydusić z siebie słowa stałam i tępo patrzyłam jak go badała,obejrzała małego,osłuchała i powiedziała mi że on.................... poprostu zasnął ;/ że wcześniaki tak mają ,wyobraźcie sobie jak się czułam,całą noc siedziałam i patrzałam na niego czekając aż się obudzi,co chwile sprawdzałam czy oddycha,córka miała zakrztuszenia częściej, w dzień i w nocy (najgorzej)ulewała tak że fontanna z nosa szła (najprawdopodobniej wiotkość krtani) w nocy co chwile pobudka i sprawdzanie,do tej pory sprawdzam co chwilę czy z dziećmi jest Ok jak śpią.Ktoś taki jak Klaudia raczej nie ma bladego pojęcia o tym jak to jest bać się o kogoś,jest tępą dzidą która nie ma nikogo i nie wie jak to jest,może ma psa jakiegoś czy kota ,w co wątpię poprostu nudzi się gówniara w domu ,siedzi przed kompem i szuka zaczepki.