Widok
hej Dziewczyny!
Makarena, fajnie, że pamiętasz o nas :) ja o Tobie też często myślę.
u nas niestety IUI się przesunie z przyczyn niezależnych (zdrowotnych, choć nie bezpośrednio związanych ze staraniami, to jednak na razie musimy poczekać), na razie co najmniej do kwietnia... nastawiałam się już na ten marzec, ale cóż. widocznie tak miało być.
poza tym spadło mi TSH do 1,4 ale FT4 mam nadal niskie, do tego mam taką malutką tarczycę, że choć nie ma w niej żadnych niedobrych procesów - USG wyszło bardzo dobrze - to jednak ona się już teraz nie wyrabia i tym bardziej może się nie wyrobić w przypadku ewentualnej ciąży. w związku z tym mam zwiększyć dawkę euthyroxu stopniowo do 50 mg, na razie biorę półtorej tabletki. zobaczymy, czy się uda - po jednej tabletce czułam się świetnie, teraz po tym półtora trochę gorzej...
a wątek trochę się zmienił to fakt - nie wiem, czy rozumiem, o co chodziło Walerce, ale moim zdaniem zmienił się o tyle, że nie ma w nim już głównie "walczących" tylko po prostu Dziewczyny starające się o dziecko nieraz jeden czy dwa cykle. ale to jest forum i tak może się dziać, a każda ciąża to powód do radości :) tylko trochę my "problemowe" zeszłyśmy na dalszy plan, o co nie mam absolutnie do nikogo żalu, tak to bywa po prostu w takich społecznościach :)
nieustająco powodzenia Wszystkim! :)
Makarena, fajnie, że pamiętasz o nas :) ja o Tobie też często myślę.
u nas niestety IUI się przesunie z przyczyn niezależnych (zdrowotnych, choć nie bezpośrednio związanych ze staraniami, to jednak na razie musimy poczekać), na razie co najmniej do kwietnia... nastawiałam się już na ten marzec, ale cóż. widocznie tak miało być.
poza tym spadło mi TSH do 1,4 ale FT4 mam nadal niskie, do tego mam taką malutką tarczycę, że choć nie ma w niej żadnych niedobrych procesów - USG wyszło bardzo dobrze - to jednak ona się już teraz nie wyrabia i tym bardziej może się nie wyrobić w przypadku ewentualnej ciąży. w związku z tym mam zwiększyć dawkę euthyroxu stopniowo do 50 mg, na razie biorę półtorej tabletki. zobaczymy, czy się uda - po jednej tabletce czułam się świetnie, teraz po tym półtora trochę gorzej...
a wątek trochę się zmienił to fakt - nie wiem, czy rozumiem, o co chodziło Walerce, ale moim zdaniem zmienił się o tyle, że nie ma w nim już głównie "walczących" tylko po prostu Dziewczyny starające się o dziecko nieraz jeden czy dwa cykle. ale to jest forum i tak może się dziać, a każda ciąża to powód do radości :) tylko trochę my "problemowe" zeszłyśmy na dalszy plan, o co nie mam absolutnie do nikogo żalu, tak to bywa po prostu w takich społecznościach :)
nieustająco powodzenia Wszystkim! :)
Dziewczyny, wszystkim Wam życzę dużo, dużo szczęścia i spełnienia marzeń i mam prośbę o opinie i polecenie lekarza w wątku który założyłam dla przyjaciółki:
http://forum.trojmiasto.pl/Poszukuje-dobrego-ginekologa-zajmujacego-sie-parami-starajacymi-sie-dlugo-o-dziecko-t152787,1,16.html
z góry wielkie dzięki :) pozdrawiam i trzymam kciuki :)
http://forum.trojmiasto.pl/Poszukuje-dobrego-ginekologa-zajmujacego-sie-parami-starajacymi-sie-dlugo-o-dziecko-t152787,1,16.html
z góry wielkie dzięki :) pozdrawiam i trzymam kciuki :)
Makarena, Gabi, Piggy - miło ;-)) i dzięki, że o nas pamiętacie.
No ja tak samo, żadziej się tu udzielam, bo jest inaczej. Nie da się ukryć.
Ale niestety wciąż się staramy...
Jeśli dobrze pójdzie to jutro mam IUI. Rano badania krwi, po 10 badanie i okaże się jak tam pęcherzyk. No i jeśli ok, to chyba tego samego dnia robią IUI?? Która z Was tak miała?
A jak u Was?
Makarena?
No i nasze ciężaróweczki?
No ja tak samo, żadziej się tu udzielam, bo jest inaczej. Nie da się ukryć.
Ale niestety wciąż się staramy...
Jeśli dobrze pójdzie to jutro mam IUI. Rano badania krwi, po 10 badanie i okaże się jak tam pęcherzyk. No i jeśli ok, to chyba tego samego dnia robią IUI?? Która z Was tak miała?
A jak u Was?
Makarena?
No i nasze ciężaróweczki?
dokladnie o to mi chodzilo jadwisia ale nie mam o to pretensje. ja tylko stwierdzilam jak jest. watek ma nazwe starajace sie i kazdy kto sie stara wypowiada sie tu. a ze wiekszosc dziewczyn nie ma problemow (i super ze nie maja) to watek idzie w takim a nie innym kierunku. po prostu mysle ze jak ktos sie stara od paru lat to ciezko mu sie identyfikowac z kims kto sie stara 3 cykle.
Michałowa - jak lekarz zdecyduje to IUI może być w tym samym dniu. Jutro sobota, więc pewnie długo czekać nie bedzie. Wyśle Was do kasy, zapłacicie 600-120, mąż do pokoju M i macie ok. 2 godziny czasu wolnego. Potem zabieg. Trzymam kciuki bardzo mocno. W takim przypadku zazwyczaj nie podają już zastrzyku na pęknięcie. Powodzenia :)
Dziewczyny, moze ktoras z Was nam doradzi...juz sama nie wiem jak robic. Kilka dni temu tak jak pisalam, powiedzielismy o adoptusiu tesciom, przyjeli to super. Jak znam moich rodzicow, sa sceptyczni do adopcji, ich zdanie jest takie ze po co adoptowac jak mamy czas, jestesmy mlodzi i mozemy postarac sie o wlasne i moze kiedys w koncu nam wyjdzie...Do rzeczy... nie wiem czy lepiej jak powiemy im teraz o tym, ze ta decyzja juz za nami i za rok bedziemy rodzicami, czy lepiej poczekac z przekazywaniem im tej informacji do czasu kursu i otrzymania kwalifikacji (to by oznaczylo 9 czy 10 miesiecy tajniaczenia sie...) Sama nie wiem, nie chce zeby nam zepsuli radosc bycia w tak jakby adopcyjnej ciazy, a jendoczesnie jako dziadkowie chyba powinni wiedziec szybciej a nie na ostatnia chwile... Jak mysliscie?
Ja tez nie rozumiem dziewczyn, ktore przezywaja niepowodzenie ajk za 1szym, drugim czy trzecim cyklem im sie nie uda...No ale tak jest, nikt kto sam sie nie staral kilka lat nie zrozumie tych, ktorzy maja takjie problemy.
My to w ogole ta terapie gumkowa stosujemy z wlasnego uporu, liczac na cud, ktory sie ogolnie rzadko zdarza... bo jelsi chofdzi o lekarzy nie daja nam zadnych szans na naturalna ciaze, no chyba ze IVF... ale na to sie nie zdecydujemy. Wlasnie nam stuknelo 4 lata staran... dlatego ja Was swtnietnie rozumiem i wiem, jak to jest kilka lat ogladac negaktywne testy ciazowe, troche juz na nie kasy wydalam.
Gdyby nie to, ze mam kochanego faceta ktory jest w stanie pokochac adoptusia tak takbym to ja go urodzila, a nie kazdy facet i zreszta kobieta tez to potrafi, to oewnie bylibysmy bezdzietni... :( No chyba, ze w przyszlosci zdarzy sie jakis CUD, bo to bykby cud. Tak sie zastanawiam, skad sie ta wrogosc sluzu bierze... Moi rodzice nie mieli problemu z ciazami, meza rodzice, nasi dziadkowie a my...za co? A jeszcze od mamy nieraz slysze, zebysmy dalis obie spokoj ze staraniami bo przeciez mamy na to czas, jestesmy mlodzi, ze najpierw mam studia skonczyc (2gie zreszta), iles lat popracowac i dopiero sie starac... Dla mnie to juz jest kosmicznie dlugi czas czekania a tu jeszcze czekac kilka lat... rece opadaja... Mama w ogole nie podejrzewa ze zaczelismy adopcje, juz to widze jaki to bedzie dla niej szok i tym bardziej sie boje ze uslysze "A po co wam to teraz?" :(
My to w ogole ta terapie gumkowa stosujemy z wlasnego uporu, liczac na cud, ktory sie ogolnie rzadko zdarza... bo jelsi chofdzi o lekarzy nie daja nam zadnych szans na naturalna ciaze, no chyba ze IVF... ale na to sie nie zdecydujemy. Wlasnie nam stuknelo 4 lata staran... dlatego ja Was swtnietnie rozumiem i wiem, jak to jest kilka lat ogladac negaktywne testy ciazowe, troche juz na nie kasy wydalam.
Gdyby nie to, ze mam kochanego faceta ktory jest w stanie pokochac adoptusia tak takbym to ja go urodzila, a nie kazdy facet i zreszta kobieta tez to potrafi, to oewnie bylibysmy bezdzietni... :( No chyba, ze w przyszlosci zdarzy sie jakis CUD, bo to bykby cud. Tak sie zastanawiam, skad sie ta wrogosc sluzu bierze... Moi rodzice nie mieli problemu z ciazami, meza rodzice, nasi dziadkowie a my...za co? A jeszcze od mamy nieraz slysze, zebysmy dalis obie spokoj ze staraniami bo przeciez mamy na to czas, jestesmy mlodzi, ze najpierw mam studia skonczyc (2gie zreszta), iles lat popracowac i dopiero sie starac... Dla mnie to juz jest kosmicznie dlugi czas czekania a tu jeszcze czekac kilka lat... rece opadaja... Mama w ogole nie podejrzewa ze zaczelismy adopcje, juz to widze jaki to bedzie dla niej szok i tym bardziej sie boje ze uslysze "A po co wam to teraz?" :(
wiesz co wtrące sie w ten atek ale trzymam za Was kciuki słonko i na pewno bedziecie cudownymi rodzicami :)
ja na twoim miejscu jeszcze jakis czas bym poczekala ale na pewno nie kilka miesiecy tylko raczej kilka tygodni i powiedzialabym rodzicom, nie ma co czekac na ostatnia chwile.
i co najważniejsze nie przejmowac sie ich byc moze negatywnymi odpowiedziami, to Wasza decyzja, to bedzie Wasze dziecko i oby wszystko ulożylo sie jak najlepiej.
zreszta z całego serca Wam tego życze :)
ja na twoim miejscu jeszcze jakis czas bym poczekala ale na pewno nie kilka miesiecy tylko raczej kilka tygodni i powiedzialabym rodzicom, nie ma co czekac na ostatnia chwile.
i co najważniejsze nie przejmowac sie ich byc moze negatywnymi odpowiedziami, to Wasza decyzja, to bedzie Wasze dziecko i oby wszystko ulożylo sie jak najlepiej.
zreszta z całego serca Wam tego życze :)