Widok
już mam wizytę na 15:45 do Golonki, więc się dowiem co i jak....aczkolwiek nadal szok, duże oczy, przecież nie wierzyłam, że się uda bez Sliwki....hm psychicznie nastawiałam się, że odwiedze go za ok. 3 tygodnie po clo, a tutaj suprise....
jeju patrze na bete hcg 3431 i nie wierzę, za 1 razem. Mój mąż ma jedynie nadzieję, że skoro tak poszło gładko, to chociaż będą bliźniaki.....a ja poproszę 1 zarodeczek...ech
Dziewczyny życzę Wam wszystkim takich pozytywnych emocji.
jeju patrze na bete hcg 3431 i nie wierzę, za 1 razem. Mój mąż ma jedynie nadzieję, że skoro tak poszło gładko, to chociaż będą bliźniaki.....a ja poproszę 1 zarodeczek...ech
Dziewczyny życzę Wam wszystkim takich pozytywnych emocji.
Dziewczyny zalamka, dzis dowiedzielismy sie na osrodku w Demptowie (Gdynia), ze najblizszy tyermin na jaki bysmy sie zalapali to jesien 2011!!!!! 2011...masakra jakas... szczeka mi opadla do samej ziemi. Spodziewalam sie, ze poczekamy po cichu liczac na jesien 2010, choc bardziej obstawiajac poczatek kolejnegio roku a tu az jesien!!!!!aaaaaaa!!!!Tyle dzieci czeka, a tu takie ogromniaste kolejki... do gdanskich osrodkow sie jak dotad nie dodzwonilismy...
ech, jestem po wizycie u golonki i ciut żałuję
Jest zarodek, okazało sie, że mam macicę dwurożną???!!! a przy pierwszej ciąży nie miałam????stwierdził, że w drugim rogu jest płyn owodniowy, albo martwy zarodek, bo jest bardzo płaski, po tym ja się dopytywałam szczegóły, to usłyszałam, że to na 99% płyn owodniowy...i niech tak zostanie. W piątek jestem zapisana na usg ciązy w Medicoevrze i zobaczę co tam usłyszę.
Ogólnie niech zarodek się rozwija a druga komora....hm niech jest pusta.
Jest zarodek, okazało sie, że mam macicę dwurożną???!!! a przy pierwszej ciąży nie miałam????stwierdził, że w drugim rogu jest płyn owodniowy, albo martwy zarodek, bo jest bardzo płaski, po tym ja się dopytywałam szczegóły, to usłyszałam, że to na 99% płyn owodniowy...i niech tak zostanie. W piątek jestem zapisana na usg ciązy w Medicoevrze i zobaczę co tam usłyszę.
Ogólnie niech zarodek się rozwija a druga komora....hm niech jest pusta.
Gratulacje. mam nadzieje ze wszystko bedzie w porzadku.
a mnie szlag dzis trafia bo mam owulacje a sie nie mozemy starac. z drugiej strony pozytywne jest to ze mam cykle jak w zegarku - 34dniowe z owulacja w 20-21 dniu (nie wiem dokladnie bo nie chodze na usg a wiem temperatury, sluzu i testow) Katies jest w londynie endokrynolog - ginekolog na Greenwich, w zielonej klinice. omow sie na wizyte to przy okazji odwiedzimy Ize bo to w naszych okolicach.
a mnie szlag dzis trafia bo mam owulacje a sie nie mozemy starac. z drugiej strony pozytywne jest to ze mam cykle jak w zegarku - 34dniowe z owulacja w 20-21 dniu (nie wiem dokladnie bo nie chodze na usg a wiem temperatury, sluzu i testow) Katies jest w londynie endokrynolog - ginekolog na Greenwich, w zielonej klinice. omow sie na wizyte to przy okazji odwiedzimy Ize bo to w naszych okolicach.
Witam wszystkie starajace sie przyszłe mamy jestem nowa na tym form ,ale chcialabym równiez załapac sie na te'' pozytywne fluidziki''. ;)
Z mężem staramy sie o dzidzie od 7 miesiecy wiec stałam sie troche niewolnikiem swoich cykli ,musze sobie chyba znalesc jakies inne zajecie bo niedługo zeswiruje ;( wszystkie moje dzieciate kolerzanki powtarzaja zebym sobie odpusciła to samo wyjdzie ,ale tak ciezko sobie odpuscic jak co miesiac ma sie'' tą'' nadzieje .Teraz lekarz zaproponował mi badanie kontrolne ,chodzi o monitoring owu. i troche sie niepokoje co moze wyjsc...
Z mężem staramy sie o dzidzie od 7 miesiecy wiec stałam sie troche niewolnikiem swoich cykli ,musze sobie chyba znalesc jakies inne zajecie bo niedługo zeswiruje ;( wszystkie moje dzieciate kolerzanki powtarzaja zebym sobie odpusciła to samo wyjdzie ,ale tak ciezko sobie odpuscic jak co miesiac ma sie'' tą'' nadzieje .Teraz lekarz zaproponował mi badanie kontrolne ,chodzi o monitoring owu. i troche sie niepokoje co moze wyjsc...
ech, próbuje sie wbic na wizyte do dr Maciejewskiego - tego który prowadził mi moją 1 ciąże i wówczas sie dowiem co i jak. Intuicja mi popowiada, że to płyn owowdniowy, który sie wchłonie, a moja intiicja zwkle mnie nie zawodzi:) W przyszły piątek mam zamiar mówic o ciązy w pracy.....hm, ciekawe jak to przyjmą:), ale w końcu moge się wymiksować z kwietniowych szkoleń w warszawie.
Dzisiaj mam 17 dc i wg mnie owulacje... przez ostatnich kilka dni sluz typowo plodny, bialko jaja kurzego, a dzis bol owulacyjny, silny zreszta... nagle wieczorem dostalam krwawienia, czy plamienia nie wiem jak to nazwac ale zwykle owulacyjne to lekko rozowy, zabarwiony sluz a tym razem to byla mocno czerwona krew bardzo rzadka... az sie przestraszylam. Niby jest cos takoego jak plamienia owulacyjne ale u mnie nigdy to az tak krwiscie czerwono nie wygladalo, i sporo tego, ze az musialam sie przebrac bo nie zdazylam po wkladke tak cieklo...tak nagle. gdyby nie to ze 2 tyg temu robilam test beta HCG i wynik byl negatywny pomyslalabym ze moze to poronienie... nieladnie to wygladalo. Czy u was tez tak wyglada plamienie owulacyjne?Czy to raczej cos innego... O zaplodnieniu w tym m-cu nie mam co marzyc bo stosujemy gumki, a w zeszlym... testy krwi sie chyba nie myla, wiec co to bylo?
a ja sie załamałam , mialam w invikcie 5 miesiecy monitoring w tamtym roku i mowili ze mam zawsze owulacje ze super jajeczka i zawsze pekaja....a teraz endokrynolog podejrzewa u mnie PCO? zastanawiam sie kto ma racje kurde:///czy któras z was walczy z tym PCO? i jak to ma sie do zajscia w ciaze.....
Slonko poronienie jest dosc bolesne, zwlaszcza ze bylby to kolo6-7 tydzien. poszlabym z tym do lekarza bo plamienie srodcyklowe nie jest dobre ale poronienia bym nie podejrzewala.
PCO wcale nie oznacza brak owulacji, ja mam a owulacja u mnie jest, zreszta Iza z PCO zawszla w ciaze naturalnie. wszystko zalezy jak daleko masz to posuniete PCO, tak sobie mysle bo do konca nie wiem. U mnie to stwierdzno na podstawie podwyzszonego testosteronu (kiedys nie mialam) i USG.
Mam pytanie co do testow owulacyjnych. tak z ciekawosci zaczelam testowac i w poniedzialek mialam negatywny, we wtorek i srode pozytywne. to kiedy jest owulacja? mierze temp i sprawdzam sluz i szczyt sluzu mialam we wtorek i skok tem w srode.
PCO wcale nie oznacza brak owulacji, ja mam a owulacja u mnie jest, zreszta Iza z PCO zawszla w ciaze naturalnie. wszystko zalezy jak daleko masz to posuniete PCO, tak sobie mysle bo do konca nie wiem. U mnie to stwierdzno na podstawie podwyzszonego testosteronu (kiedys nie mialam) i USG.
Mam pytanie co do testow owulacyjnych. tak z ciekawosci zaczelam testowac i w poniedzialek mialam negatywny, we wtorek i srode pozytywne. to kiedy jest owulacja? mierze temp i sprawdzam sluz i szczyt sluzu mialam we wtorek i skok tem w srode.
Słonko, test z krwi nigdy się nie myli a skoro kochacie się w gumkach to o ciąży raczej mowy nie ma.
Pocieszę Cię tym że ja też tak miałam właśnie w okresie owulacyjnym, no ale niestety do dziś nie wiem co to było bo jak już wkońcu po 4 miesiącach( co cykl to samo) postanowiłam iść do gina to okazało się ze jestem w ciąży.
Trzymam mocno za Was wszystkie kciuki.
Mało się udzielam, ale śledzę Was i buzia mi się śmieje kiedy kończy się jeden wątek a zaczyna drugi.
Oby te wątki szybko się kończyły.
Ps. We wrześniu zamierzam dołączyć do Was, mam nadzieję ze mnie przyjmiecie- chciaż wolałabym zeby do tego czasu juz żadnej z was tu nie było
Pocieszę Cię tym że ja też tak miałam właśnie w okresie owulacyjnym, no ale niestety do dziś nie wiem co to było bo jak już wkońcu po 4 miesiącach( co cykl to samo) postanowiłam iść do gina to okazało się ze jestem w ciąży.
Trzymam mocno za Was wszystkie kciuki.
Mało się udzielam, ale śledzę Was i buzia mi się śmieje kiedy kończy się jeden wątek a zaczyna drugi.
Oby te wątki szybko się kończyły.
Ps. We wrześniu zamierzam dołączyć do Was, mam nadzieję ze mnie przyjmiecie- chciaż wolałabym zeby do tego czasu juz żadnej z was tu nie było
Ale ja nie mam PCO!!! Co miesiac rowno 17dc mam owulacje:)
Jedyne co stanowi u nas problem to wrogosc sluzu co uniemozliwia zaplodnienie...
A wczoraj co jak co ale bol byl potworny, az musialam sobie pomoc panadolem...a raczej na bol jestem wytrzymala. Dzisiaj juz tak nie boli ale kjrew ciagle jest i to nie wkladka a podpaska...
U lekarza bylam z plamieniami srodcyklicznymi ze mam brac luteine, bo to jest przyczyna progesteronu... ale luteina 16-26 dc, a ja sie dzien speznilam z luteina :( przez to myslenie o adopcji i co juz by byl efekt w postaci krwawien? Zmartwilo mnie to troche...w tym m-cu akurat uzywamy gumek ale zalozmy ze bysmys ie normalnie starali... to jak we krwi sie kochac? :/ srednio przyjemnie...
Jedyne co stanowi u nas problem to wrogosc sluzu co uniemozliwia zaplodnienie...
A wczoraj co jak co ale bol byl potworny, az musialam sobie pomoc panadolem...a raczej na bol jestem wytrzymala. Dzisiaj juz tak nie boli ale kjrew ciagle jest i to nie wkladka a podpaska...
U lekarza bylam z plamieniami srodcyklicznymi ze mam brac luteine, bo to jest przyczyna progesteronu... ale luteina 16-26 dc, a ja sie dzien speznilam z luteina :( przez to myslenie o adopcji i co juz by byl efekt w postaci krwawien? Zmartwilo mnie to troche...w tym m-cu akurat uzywamy gumek ale zalozmy ze bysmys ie normalnie starali... to jak we krwi sie kochac? :/ srednio przyjemnie...
Wiecie co dziewczyny, zostalam dzis zwolniona z pracy...chociaz umowe o prace mam do 31.08, pracodawca rozwiazal ze mna umowe... super, tym bardziej ze zaczynamy procedure adopcyjna...Jeszcze na dodatek w takim swietnym momencie, jak juz semestr trwa... o przyczynach sie tu nie bede rozpisywac publicznie, w kazdym razie zdecydowanie sie z nimi nie zgadzam, to jakas kompletna bzdura...
Sama sie nosilam ze zmiana pracy na inna ale chcialam z tej zrezygmnowac jak juz ta inna na oku bede miala. Klimat mialam beznadziejny wiec pod tym wzgledem sie ciesze i jestems zczesliwa ze juz na te geby nie bede musiala patrzec:/ Co niektorym poprostu od poczatku nie przypasowalam...Zal mi tylko tego, ze musze sie rozstac z dzieciakami... ledwo sie w pracy powtrzymalam od lez przy nich, strasznie sie przywiazuje do dzieci.
Zadaje sobie teraz pytanie, czy zarobki samego meza wystarcza przy skladaniu dokumentow do osrodka zebysmy dostali kwalifikacje na rodzicow... Na bocianbie niby czytalam w pytaniach do eksperta jak ktos sie pytal o zarobki na rodzine 1,5 tys , czy maja szanse na dziekco majac wlasne mieszkanie, odpowiedzielin im ze tak...my mamy wiecej no ale mielibysmy jeszcze wiecej gdyby nie dzisiejsza sytuacja... Z drugiej strony kazdy osrodek sie chyba liczyc ze podczas dluuugiej procedury adopcyjnej kazdy moze 10 razy zmienic prace, nie wszyscy maja od arzu na zcas nieokreslony... Od wrzesnia bede sie starala pracowac o ile cos znajde a teraz...
Teraz nie wiem jak to w zyciorysie napisac do osrodka...ze pracowalam do dzis i od dzis szukam nowej pracy czy w ogole nie pisac o tym ze stracilam prace, tylko ze zaswiadczenia o zarobkach nie zaniose wiec wyjdzie... Doradzcie...
Pojde z tym plamieniem do gina, zobaczymy co mi powie, chociaz jak ostatnio bylam to zadnych nadzerek i polipow nie bylo, mowila tylko o dyuzo za niskim progesteronie, czy mysliscie ze to to?
Sama sie nosilam ze zmiana pracy na inna ale chcialam z tej zrezygmnowac jak juz ta inna na oku bede miala. Klimat mialam beznadziejny wiec pod tym wzgledem sie ciesze i jestems zczesliwa ze juz na te geby nie bede musiala patrzec:/ Co niektorym poprostu od poczatku nie przypasowalam...Zal mi tylko tego, ze musze sie rozstac z dzieciakami... ledwo sie w pracy powtrzymalam od lez przy nich, strasznie sie przywiazuje do dzieci.
Zadaje sobie teraz pytanie, czy zarobki samego meza wystarcza przy skladaniu dokumentow do osrodka zebysmy dostali kwalifikacje na rodzicow... Na bocianbie niby czytalam w pytaniach do eksperta jak ktos sie pytal o zarobki na rodzine 1,5 tys , czy maja szanse na dziekco majac wlasne mieszkanie, odpowiedzielin im ze tak...my mamy wiecej no ale mielibysmy jeszcze wiecej gdyby nie dzisiejsza sytuacja... Z drugiej strony kazdy osrodek sie chyba liczyc ze podczas dluuugiej procedury adopcyjnej kazdy moze 10 razy zmienic prace, nie wszyscy maja od arzu na zcas nieokreslony... Od wrzesnia bede sie starala pracowac o ile cos znajde a teraz...
Teraz nie wiem jak to w zyciorysie napisac do osrodka...ze pracowalam do dzis i od dzis szukam nowej pracy czy w ogole nie pisac o tym ze stracilam prace, tylko ze zaswiadczenia o zarobkach nie zaniose wiec wyjdzie... Doradzcie...
Pojde z tym plamieniem do gina, zobaczymy co mi powie, chociaz jak ostatnio bylam to zadnych nadzerek i polipow nie bylo, mowila tylko o dyuzo za niskim progesteronie, czy mysliscie ze to to?
oj slonko przykro mi z ta praca ;/
ja bym napisala, do kiedy pracowałam i że obecnie szukam bo to i tak wyjdzie..a ponieważ sparwy adopcyjne troche trwaja to do tego czasu już mozesz mieć kolejną ;)
słyszałaś o wczorajszej aferze: jedno 2miesieczne dziecko i dwie rodziny adopcyjne?? Normalnie szok co sie w tym naszym kraju dzieje ;/
ja bym napisala, do kiedy pracowałam i że obecnie szukam bo to i tak wyjdzie..a ponieważ sparwy adopcyjne troche trwaja to do tego czasu już mozesz mieć kolejną ;)
słyszałaś o wczorajszej aferze: jedno 2miesieczne dziecko i dwie rodziny adopcyjne?? Normalnie szok co sie w tym naszym kraju dzieje ;/
przede wszystkim serdeczne gratulacje dla majlsowej :-DDD Bardzo się cieszę i trzymam kciuki, żeby te miesiące do rozwiązania upłynęły w spokoju i zdrowiu
słonko: dobrze, że w tej całej sytuacji widzisz jakieś plusy. Praca gdzie nie ma klimatu to udręka a nie praca. przynajmniej odpoczniesz troche psychicznie.
Co do podawania informacji do ośrodka-mów po prostu prawdę. Nie ma co czegoś zatajać itd. bo jakby coś wyszło na jaw..sama wiesz jakiego byś miała moralnego kaca. Trzymaj się dziewczyno i życzę powodzenia
Mar-chew: byłysmy razem w wątku lipcowo-sierpniowych mamuś...mam nadzieję, że i teraz będziemy razem w jednym temacie ale już ze szczęśliwym zakonczeniem.
ja dostałam w końcu @ po zabiegu. Także jestem w domu i nigdy tak się nie cieszyłąm z @. U ginka byłam w sobotę i jest wszystko łądnie zagojone. Także odczekam jeszcze tan cykl, zrobie badania i jak wyjdą ok to mam zielone światełko od następnego cyklu.
słonko: dobrze, że w tej całej sytuacji widzisz jakieś plusy. Praca gdzie nie ma klimatu to udręka a nie praca. przynajmniej odpoczniesz troche psychicznie.
Co do podawania informacji do ośrodka-mów po prostu prawdę. Nie ma co czegoś zatajać itd. bo jakby coś wyszło na jaw..sama wiesz jakiego byś miała moralnego kaca. Trzymaj się dziewczyno i życzę powodzenia
Mar-chew: byłysmy razem w wątku lipcowo-sierpniowych mamuś...mam nadzieję, że i teraz będziemy razem w jednym temacie ale już ze szczęśliwym zakonczeniem.
ja dostałam w końcu @ po zabiegu. Także jestem w domu i nigdy tak się nie cieszyłąm z @. U ginka byłam w sobotę i jest wszystko łądnie zagojone. Także odczekam jeszcze tan cykl, zrobie badania i jak wyjdą ok to mam zielone światełko od następnego cyklu.
gosiar przepraszam, ze pytam ale po jakim czasie przyszła@? ja wlasnie zaczynam 4tydz po zabiegu i nigdy w zyciu z taka niecierpliwoscia nie czekałam na @. Bylam w szpitalu na usg, ponoc jest ok.. choc lekarz poswiecil mi moze z 3min.. i jeszcze glupio pytal po co przyszlam, kazano mi przy wypisie to przyszlam..nie zrobilam tego dla przyjemnosci, bo najchetniej omijalabym to miejsce szerokim lukiem.. Jak lekarz powiedzial, ze jest macica pusta to poczulam takia szpile w sercu i oczywiscie po wyjsciu sie rozplakalam.. Jutro sie umowilam do Szafrana na wizyte zobaczymy co mi powie.. tak bardzo bym chciala sie juz starac..
słonko, trzymam kciuki zebys znalazla lepsza prace, ja tez jestem na etapie poszukiwan i wiem, ze to nielatwe ale damy rade!
słonko, trzymam kciuki zebys znalazla lepsza prace, ja tez jestem na etapie poszukiwan i wiem, ze to nielatwe ale damy rade!
no byłam wczoraj u Maciejewskiego i widziałam swój piekny pęcherzyk, za dwa tygodnie mam przyjśc na bijące serduszko, juz się doczekać nie mogę. W pracy powiedziałm zostałam z informacją przyjęta bardzo dobrze, zewsząd gratulacje i psychiczne wsparcie. Dzis powiem teściom, a w niedziele moi rodzice się dowiedzą i tym sposobem informacja się rozeszła.
Ania81: moja 2 przyszła równo po 4 tyg i 1 dniu. Ja na kontrole do szpitala nie poszłam...nigdy więcej nie pójde już na Zaspe. Nie, żebym była niezadowolona z opieki czy coś (porodówka,położnictwo i ONIT dla noworodków jak dla mnie super-ale ginekologia POOOOORAŻKA). Poszłam na zabieg na zaspe i tym sposobem zamknęłam wszystkie moje nieszczęścia i przykre wspomnienia związane z tym miejscem. Teraz jeżeli zafasolkuję bedę rodzić w wojewódzkim
Aniu-wyrycz się porządnie, poukładaj sobie wszystko sama tam w środku i staraj żyć normalnie. Za bardzo nie rozmyślaj o tym co się stało (chociaż wiem jakie to trudne). Mam nadzieję, że lada dzień przyjdzie do Ciebie @ i za kilka miesięcy będziemy już szczęśliwymi przyszłymi mamciami. Trzymam kciuki
Aniu-wyrycz się porządnie, poukładaj sobie wszystko sama tam w środku i staraj żyć normalnie. Za bardzo nie rozmyślaj o tym co się stało (chociaż wiem jakie to trudne). Mam nadzieję, że lada dzień przyjdzie do Ciebie @ i za kilka miesięcy będziemy już szczęśliwymi przyszłymi mamciami. Trzymam kciuki
gosiar dzieki za odp.. ja mialam zabieg w wojeodzkim i na opieke tez nie moge narzekac, jedynie pielegniarki powinny sie doszkolic i nie dawac mylnych informacji, bo przez nie musialam tam po zabiegu isc jeszcze 2 razy a kazdy raz to byla trauma.. mimo to w przyszlosci kiedy sie doczeam szczesliwie maluszka to pewnie bede tam rodzic.. staram se juz nie myslec o poronieniu, ale czasem jeszcze cos w srodku zaboli.. trzeba sie podniesc i starac dalej!
Aniu nie zapomnimy o tym nigdy w życiu. Ja przeżyłam to wszystko strasznie i totalnie się rozsypałam. Pierwsza moja myśl to "nie będę mieć już dzieci" bo gdybym miała to przechodzić jeszcze raz nie przeżyłabym...po kilku dniach zupełnie inne myślenie (aż się dziwię do tej pory, że tak szybko zmieniłam front). Chciałam tylko usłyszeć od gina od kiedy mogę się starać-tak pragnę być w kolejnej ciąży. Nie myślę o niczym innym. Mocno wierzę, że NIGDY już nic takiego się nie stanie, jednak gdy zafasolkuję do tego 14tyg będzie trauma a każda wizyta u gina to sam stres (bo dowiedziałam się na rutynowej wizycie, że mojej Stokrotce nie bije już serduszko).Trzeba sobie wytłumaczyć, że widocznie tak miałpo być...bo gdyby to maleństwo miało urodzić się chore i cierpieć całe życie??? z jakiegoś powodu tak musiało się stać ale wierzę, że mojemu Aniołkowi tam u góry jest dobrze i kibicuje mi gorąco. Ściskam Cię mocno i życzę pozytywnego myślenia
dziewczyny ja dostalam okres dokladnie 30 dni po zabiegu. u mnie wykryto niedoczynnosc tarczycy, ktora prawdopodobnie byla przyczyna. wlasciwie to ja sama zrobilam wszystkie badania ktore mozna bylo i wyszla tarczyca. gdybym zaszla w ciaze, znowu bym poronila. wiec zrobcie badania, na 75% nic nie znajdziecie ale w 25% mozecie odkryc co bylo przyczyna i zapobiec. z czasem jest lepiej ale nigdy tak samo. ja za tydzien bym rodzila i ciezko mi bardzo jak sobie o tym mysle
Bardzo wierze, ze juz nigdy takiego bolu w zycu nie przezyjemy, to sie zdarzylo.. i tego odwrocic sie nie da.. ale trzeba miec nadzieje, ze juz wiecej sie to nie powtorzy.. ja o nastepnej ciazy nie powiem nikomu do 12 tyg potem chyba nadal bede sie bala o jej przebieg.. i zrobie badania nawet jesli lekarz bedzie mnie przekonywal, ze nie trzeba.. dla wlasnego spokoju warto zrobic.. dzieki dziewczyny..
walerka - jak bardzo ja bym chciała poznać przyczynę swojego poronienia... zrobiłam wszystkie badania jakie mogłam... wygląda, że wszystko ze mną ok... a w sumie po cichu liczyłam, na tarczycę lub toksoplazmozę... coś co można wyleczyć i wieżyc, że sytuacja się nigdy nie powtórzy... a tak, co mam sobie myśleć?
Ja też zaskakująco szybko wróciłam na nogi... ale właśnie dzięki staraniom... myśl o kolejnej ciąży trzyma mnie. Z drugiej strony, jak się nie udaje - to wtedy sobie myślę, w którym miesiącu bym teraz była i jest mi ciężko...
Ja też zaskakująco szybko wróciłam na nogi... ale właśnie dzięki staraniom... myśl o kolejnej ciąży trzyma mnie. Z drugiej strony, jak się nie udaje - to wtedy sobie myślę, w którym miesiącu bym teraz była i jest mi ciężko...
to tak troche w dwie strony. rozumiem cie bo z jednej strony troche sie martwie ze mam niediczynnosc a z drugiej ciesze ze znam przyczyne, chociaz lekarka powiedziala ze to moglo ale nie musialo byc przyczyna. mysle mar-chew ze w twoim przypadku ciesz sie ze jestes zdrowa i ze nastepna bedzie ok. na to wszystko moj termin zbiega sie z dniem matki tu i jedziemy do tesciow i bedzie tam bratanica meza i nie wiem jak zareaguje. nie chcialabym byc opryskliwa i niegrzeczna ale tez nie wiem czy bede sie w stanie usmiechac i udawac ze wsio jest ok.
Walerko, dasz rade, znasz przyczyne i ja wierze, ze juz niedlugo - zobaczysz...choc rozumiem , ze bedzie ci ciezko...pamietaj to jest tylko jeden dzien , pozniej zycie toczy sie dalej...ach zazdroszcze podrozy, pamietaj ja w dzien wyjazdu do T. dowiedzialam sie , ze jestem w ciazy hihi, a bylo to 5 kwietnia 2009...
walerka mysle, ze dasz rade! bedzie dobrze!
ja juz po wizycie u gina, powiedzial, ze po zabiegu jest ok.. i stwierdzil ze najlepiej jest odczekac ze staraniem przynajmniej 4m-ce:( az 4 m-ce.. eh.. wypytywalam tez o przyczyne powiedzial ,ze trudno ja okreslic, bo wyniki ktore robilam przed ciaza byly dobre.. ale mam powtorzyc prolaktyne i tsh i jeszcze kilka badan mam zrobic.. Dziewczyny czy prolaktyne powinnam robic w jakims konkretnym dniu cyklu, czy nie ma to znaczenia? bo oczywiscie z emocji zapomnialam spytac...
ja juz po wizycie u gina, powiedzial, ze po zabiegu jest ok.. i stwierdzil ze najlepiej jest odczekac ze staraniem przynajmniej 4m-ce:( az 4 m-ce.. eh.. wypytywalam tez o przyczyne powiedzial ,ze trudno ja okreslic, bo wyniki ktore robilam przed ciaza byly dobre.. ale mam powtorzyc prolaktyne i tsh i jeszcze kilka badan mam zrobic.. Dziewczyny czy prolaktyne powinnam robic w jakims konkretnym dniu cyklu, czy nie ma to znaczenia? bo oczywiscie z emocji zapomnialam spytac...
Melpomena, jesli tu bywasz pytanie do Ciebie,chcialam spytac o znajomych jakich sie podaje w dokumentach co do adopcji. Co wowczas jelsi ktos nie ma nikogo takiego kto moglby cokolwiek o nas powiedziec lub jelsi te osoby odmowia wizyty w osrodku czy tez spotkania z pracownikami?Czy wowczas moze byc rodzina czy w ogole nikt o nas nie swiadczy?Oni biora pod uwage taka opcje?
Slonko podrzucam Ci link, jest tam wiele cennych informacji w temacie adopcji. Powodzenia :)
http://www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/index.php?redir=1
http://www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/index.php?redir=1
Ania81 z tym czekaniem 4 miesiące to nie jest tak do końca. Z tego co sie zorientowałam co ginekolog to inna teoria.
Na ogół każą poczekać 2,3 cykle ale są też lekarze, którzy zalecają czekać 6 miesięcy. Po zabiegu szczególnie ważna jest obserwacja miesiączki-czy jej przebieg jest taki sam jak te dotychczasowe tj. obfitość, ilość dni itd.). Poza tym najważniejsza jest jednak psychika. To jest podstawa. Ważne jest czy stanęłaś na nogi po tym ciężkim przeżyciu. Niektóre kobiety rozpamiętują to wszystko miesiącami i gdyby sytuacja się powtórzyła-często takie przypadki kończą się wizytami u psychologa i leczeniem.
Na ogół każą poczekać 2,3 cykle ale są też lekarze, którzy zalecają czekać 6 miesięcy. Po zabiegu szczególnie ważna jest obserwacja miesiączki-czy jej przebieg jest taki sam jak te dotychczasowe tj. obfitość, ilość dni itd.). Poza tym najważniejsza jest jednak psychika. To jest podstawa. Ważne jest czy stanęłaś na nogi po tym ciężkim przeżyciu. Niektóre kobiety rozpamiętują to wszystko miesiącami i gdyby sytuacja się powtórzyła-często takie przypadki kończą się wizytami u psychologa i leczeniem.
gosiar, masz racje. co lekarz to opinia..w szpitalu pytalam 3 lekarzy i kazdy stwierdzil ze 3 cykle min trzeba odczekac.. Wczoraj lekarz powiedzial mi ze 4mce najlepiej pol roku, ale jesli sie wczesniej zdarzy to bedziemy walczyc zeby wszystko bylo ok.. coz postanowilam ze po 3-4cyklach zaczne proby.. w koncu za pierwszym razem udalo sie dopiero prawie po roku wiec... jesli badania beda dobre i wszystko zagojone to nie chce marnowac czasu.. Psychika faktycznie czasem sklania do tego zeby poczekac, ale ja jestem silna baba:)
Dziewczyny podczytje was od czasu do czasu i wszystkim oczywiscie bardzo kibicuje
mnie bylo tak ze kazdy lekarz mowil co innego , ja poszlam po pierwszej miesiaczce po zabiegu ,lekarz stwierdzil ze wszystko ladnie zagojone i powiedzial ze juz mozemy sie starac, bo jak mowil cialo swoje a psychika swoje, wiec po co czekac skoro zagojone i dzialac, dzialac. Ijak sie okazalo po miesiacu juz bylam w ciazy(nie doczekalm 2 cyklow)Wiec dziewczyny jak tylko sie wszystko wygoi dzialajcie, ja teraz koncze 1 trymestr ,trzymam za was wszystkie kciuki
mnie bylo tak ze kazdy lekarz mowil co innego , ja poszlam po pierwszej miesiaczce po zabiegu ,lekarz stwierdzil ze wszystko ladnie zagojone i powiedzial ze juz mozemy sie starac, bo jak mowil cialo swoje a psychika swoje, wiec po co czekac skoro zagojone i dzialac, dzialac. Ijak sie okazalo po miesiacu juz bylam w ciazy(nie doczekalm 2 cyklow)Wiec dziewczyny jak tylko sie wszystko wygoi dzialajcie, ja teraz koncze 1 trymestr ,trzymam za was wszystkie kciuki
sylwia: to super. Zyczę Ci zdrówka i spokoju do samego rozwiązania.Ja czytałam b. dużo o "życiu PO" poronieniu i wiele dziewczyn nawet nie odczekało pierwszej @ po zabiegu i mają zdrowe maleństwa i w czasie ciąży było wszystko ok.
Ja też uważam,że jeżeli wszystko się ładnie zagoiło i kobieta czuje, że może działać-powinna się temu poddać. Ja obecnie mam 1-szą @ po zabiegu, poczekam na kolejną i po niej zaczne staranka (jeżeli badania, które zalecił mi gin wyjdą ok).I wierze BAAAAARDZO, że tym razem wszystko skończy się happy endem.
Ja też uważam,że jeżeli wszystko się ładnie zagoiło i kobieta czuje, że może działać-powinna się temu poddać. Ja obecnie mam 1-szą @ po zabiegu, poczekam na kolejną i po niej zaczne staranka (jeżeli badania, które zalecił mi gin wyjdą ok).I wierze BAAAAARDZO, że tym razem wszystko skończy się happy endem.
Moje wyniki byly dobre ,poza prolaktyna ktora byla ciagle podwyzszona po ciazy,oczywiscie od razu dostalam duphaston,ale to bardziej zapobiegawczo.Teraz ciesze sie 2 ciaza, chociaz nigdy nie zapomne 1 dziecka, bo dla mnie to bylo dzieckowyczekiwane, chciane i kochane,wiec dziewczynki bawcie sie i testujcie
no trzymamy kciuki bardzo mocno:)
kurcze widze, ze nawet nie co lekarz, ale co kraj to inne poglady.. ja jednak mimo wszystko odczekam 3cykle i w tym czasie powalcze z moja nadwaga:) bo niestety do szczuplych nie naleze, a jak zrzuce jeszcze 10kg to bedzie mi latwiej w ciazy:)a moze tez łatwiej bedzie w nią zajść:) juz 3kg za mna, taki to cel sobie znalazlam zeby nie myslec o tym co bylo:)
Poza tym wszystkiego najlepszego dziewczeta z okazji naszego świeta:) a co! zycze wszystkim cudownego dnia i spelnienia naszych marzen o małym pieknym zdrowym bobasku:)
kurcze widze, ze nawet nie co lekarz, ale co kraj to inne poglady.. ja jednak mimo wszystko odczekam 3cykle i w tym czasie powalcze z moja nadwaga:) bo niestety do szczuplych nie naleze, a jak zrzuce jeszcze 10kg to bedzie mi latwiej w ciazy:)a moze tez łatwiej bedzie w nią zajść:) juz 3kg za mna, taki to cel sobie znalazlam zeby nie myslec o tym co bylo:)
Poza tym wszystkiego najlepszego dziewczeta z okazji naszego świeta:) a co! zycze wszystkim cudownego dnia i spelnienia naszych marzen o małym pieknym zdrowym bobasku:)
Blubell jestem przykładem że testy nie zawsze pokaża prawdę, tylko test z krwi jest wiarygodny. W domu robiłam tydzień po tygodniu 2 testy i za każdym razem jedna kreska, tydzień później poszłam na krew i szok wynik bety HCG 3431, aktualnie mija mi 7 tc i myslenie pozytywne. Zrób za tydzień krew i może coś sie już pojawi...:)
BlueBell: taki wynik jest raczej mało wiarygodny. Ja zawsze testy robiłam 2 tyg po stosunku (bo zawsze miałam jakieś przeczucia, że coś si,ę ze mną dzieje dziwnego) a ogólnie przyjęte jest, żeby je robić w dniu spodziewanej miesiączki.
Ale mocno trzymam kciuki, żeby przytulanka były owocne i żebyś zamknęła ten wątek :-D
Ale mocno trzymam kciuki, żeby przytulanka były owocne i żebyś zamknęła ten wątek :-D
Witam dziewczyny!
Od dłuższego czasu podczytuję Was i w tym miesiącu postanowiłam dołączyć do Waszej fajnej paczki ;)
Ja też zaczęłam starania od lutego i zobaczymy za parę dni,czy coś z tego wyszło,czy nie,bo @ powinnam dostać jutro,albo pojutrze.
4 dni temu wydawało mi się,że zaraz dostanę,bo tak się czułam,jakby już,już miała przyjść i od 2 tygodni mam większe i pobolewające piersi,ale to był jakiś fałszywy alarm.
Pozdrawiam i wszystkim życzę SZCZĘŚLIWYCH KRÓTKICH WĄTKÓW!
Od dłuższego czasu podczytuję Was i w tym miesiącu postanowiłam dołączyć do Waszej fajnej paczki ;)
Ja też zaczęłam starania od lutego i zobaczymy za parę dni,czy coś z tego wyszło,czy nie,bo @ powinnam dostać jutro,albo pojutrze.
4 dni temu wydawało mi się,że zaraz dostanę,bo tak się czułam,jakby już,już miała przyjść i od 2 tygodni mam większe i pobolewające piersi,ale to był jakiś fałszywy alarm.
Pozdrawiam i wszystkim życzę SZCZĘŚLIWYCH KRÓTKICH WĄTKÓW!
Dzięki i powodzenia! Najgorsze jest to czekanie i niepewność. :(
Ja już byłam raz w ciąży - 3 lata temu,ale niestety w 18 tygodniu przestało bić serduszko maluszkowi. :(
Dopiero teraz zdecydowałam się na kolejne podejście i mam nadzieje,że jak się uda zajść w ciążę,to tym razem nie będzie żadnych przykrych niespodzianek.
Ja już byłam raz w ciąży - 3 lata temu,ale niestety w 18 tygodniu przestało bić serduszko maluszkowi. :(
Dopiero teraz zdecydowałam się na kolejne podejście i mam nadzieje,że jak się uda zajść w ciążę,to tym razem nie będzie żadnych przykrych niespodzianek.
a my dzisiaj idziemy do osrodka z dokumentami a jednoczesnie...
konczymy pierwszy miesiac stosowania terapii gumkowej... Najgorsze jest to, ze tak masakrycznie korci, zeby jednak bez tym bardziej w dniu owulacji... ale sie nie dalam :) Dziewczyny jak mysliscie lepiej kolejny miesiac robic tak, ze do owu gumki a od owu i z owu bez? Czy to za krotko na ta terapie i powinnismy dac sobie jeszcze miesiac, co w sumei daloby 2,5? 1,5 czy 2,5 oto jest pytanie... juz slyszalam tak rozne opinie...
konczymy pierwszy miesiac stosowania terapii gumkowej... Najgorsze jest to, ze tak masakrycznie korci, zeby jednak bez tym bardziej w dniu owulacji... ale sie nie dalam :) Dziewczyny jak mysliscie lepiej kolejny miesiac robic tak, ze do owu gumki a od owu i z owu bez? Czy to za krotko na ta terapie i powinnismy dac sobie jeszcze miesiac, co w sumei daloby 2,5? 1,5 czy 2,5 oto jest pytanie... juz slyszalam tak rozne opinie...
Zlozylismy dzis dokumenty do osrodka, jestesmy zapisani na kurs styczniowy i pani z osrodka dodala nam duzej dawki optymizmu i radosci mowiac ze ostatnio sie krotko czeka na dzidziusia, o ile to jest chlopiec bo na dziewczynke ponoc nawet 2 lata. My chcemy chlopca... ostatnio bylo duzo par, do ktorych synek trafil po 3 miesiacach :) Az mi sie buzia smieje jak pomysle ze za roczek i troszke bede mama !!!!!Huraaaaa!!!!
Slonko, to fantastycznie, że za kilka miesięcy zostaniesz mamą adoptusia - synusia. Ja za tydzień na podglądanie naszego milimetra i serduszka razem.
Samopoczucie koszmarne, w pierwszej ciązy nie miałam aż tak akrutnych zawrotów głowy, mdłości. normalnie az mną rzuca chwilami. ALe cóz niech się zdrowo rozwja mały robaczek, dla niego/ niej zrobię wszystko.
A kiedy reszta testuje?
Samopoczucie koszmarne, w pierwszej ciązy nie miałam aż tak akrutnych zawrotów głowy, mdłości. normalnie az mną rzuca chwilami. ALe cóz niech się zdrowo rozwja mały robaczek, dla niego/ niej zrobię wszystko.
A kiedy reszta testuje?
też Wam tego zycze, aby te wredne @ nie przychodziły, kiedy ich nie chcemy:)
Ja oczekiwałam @, bo chciałam zajść w ciąże bardziej latem, a tu @ nie było, pamietam jak robiłam testy w domu i po jedenej kresce.....i szok jaki przezyłam jak zobaczyłam bete.....ach zapamietam to na całe zycie, i planowanie ciązy tym razem mi nie wyszo...he he he
z całego serca życzę Wam takich niespodzianek, jak ja miałam tydzień temu:)
Ja oczekiwałam @, bo chciałam zajść w ciąże bardziej latem, a tu @ nie było, pamietam jak robiłam testy w domu i po jedenej kresce.....i szok jaki przezyłam jak zobaczyłam bete.....ach zapamietam to na całe zycie, i planowanie ciązy tym razem mi nie wyszo...he he he
z całego serca życzę Wam takich niespodzianek, jak ja miałam tydzień temu:)
Siwa34 a ile masz lat ja mam 30 jeśli starasz się dłużej niż pół roku to radzę ci idz do gin na monitoring będziesz wiedziała czy rosną i pękają pęcherzyki.To bardzo ważne aby nie marnować czasu. Ja jestem wkurzona na siebie że dopiero po 1,5roku zdecydowałam się na wizytę. Przynajmniej będziesz miała pewność czy ok z owulką.Możesz też we własnym zakresie wykonać badania hormonalne.U mnie okazało się że nie pękają pęcherzyki i jestem na lekach stymulujących.
My chyba przerywamy staranka przynajmniej do grudnia, przynajmniej o dziecko biologiczne. Zalezy nam bardzo na synusiu- adoptusiu i nie chcemy stracic szansy na kwalifikacje przez moja ewentualna ciaze (mamy tylko kawalerke) a puki co brak szans na kredyt mieszkaniowy na wieksze mieszkanko- po pierwsze ze dla banku bedzie nas 4 i musi byc wieksza zdolnosc kredytowa, w 3 osoby o to latwiej, po drugie szukam pracy bo w tej chwili jestem na wypowiedzeniu...Z przyczyn racjonalnych staranka stop ale adoptowac chcemy i bedziemy, a o dziecko postaramy sie jak juz Kubuś bedzie z nami, na drugim mieszkanku. A poza tym nawet roku nie przepracowalam i macierzynskiego bym platnego tez nie miala :( Tak bedzie chyba madrzej...
Byc moze ze czesc z Was zachodzac teraz w ewentualna ciaze by zrezygnowala z adopcji, moze ja jestem glupia :) ale o adopcji zdecydowalismy juz jak sie poznalismy z mezem i postanowilismy ja sobie jako cel zyciowy, obojetnie czy majac problemy z zajsciem czy nie majac... w razie ciazy teraz, nie bylibysmy w stanie zrezygnowac z adoptusia...
Takze bede Was podczytywac, pisac co u nas w sprawie adopcji, ale "terapie gumkowa" przedluzamy ile sie da...:)
Byc moze ze czesc z Was zachodzac teraz w ewentualna ciaze by zrezygnowala z adopcji, moze ja jestem glupia :) ale o adopcji zdecydowalismy juz jak sie poznalismy z mezem i postanowilismy ja sobie jako cel zyciowy, obojetnie czy majac problemy z zajsciem czy nie majac... w razie ciazy teraz, nie bylibysmy w stanie zrezygnowac z adoptusia...
Takze bede Was podczytywac, pisac co u nas w sprawie adopcji, ale "terapie gumkowa" przedluzamy ile sie da...:)
hej Dziewczyny!
Makarena, fajnie, że pamiętasz o nas :) ja o Tobie też często myślę.
u nas niestety IUI się przesunie z przyczyn niezależnych (zdrowotnych, choć nie bezpośrednio związanych ze staraniami, to jednak na razie musimy poczekać), na razie co najmniej do kwietnia... nastawiałam się już na ten marzec, ale cóż. widocznie tak miało być.
poza tym spadło mi TSH do 1,4 ale FT4 mam nadal niskie, do tego mam taką malutką tarczycę, że choć nie ma w niej żadnych niedobrych procesów - USG wyszło bardzo dobrze - to jednak ona się już teraz nie wyrabia i tym bardziej może się nie wyrobić w przypadku ewentualnej ciąży. w związku z tym mam zwiększyć dawkę euthyroxu stopniowo do 50 mg, na razie biorę półtorej tabletki. zobaczymy, czy się uda - po jednej tabletce czułam się świetnie, teraz po tym półtora trochę gorzej...
a wątek trochę się zmienił to fakt - nie wiem, czy rozumiem, o co chodziło Walerce, ale moim zdaniem zmienił się o tyle, że nie ma w nim już głównie "walczących" tylko po prostu Dziewczyny starające się o dziecko nieraz jeden czy dwa cykle. ale to jest forum i tak może się dziać, a każda ciąża to powód do radości :) tylko trochę my "problemowe" zeszłyśmy na dalszy plan, o co nie mam absolutnie do nikogo żalu, tak to bywa po prostu w takich społecznościach :)
nieustająco powodzenia Wszystkim! :)
Makarena, fajnie, że pamiętasz o nas :) ja o Tobie też często myślę.
u nas niestety IUI się przesunie z przyczyn niezależnych (zdrowotnych, choć nie bezpośrednio związanych ze staraniami, to jednak na razie musimy poczekać), na razie co najmniej do kwietnia... nastawiałam się już na ten marzec, ale cóż. widocznie tak miało być.
poza tym spadło mi TSH do 1,4 ale FT4 mam nadal niskie, do tego mam taką malutką tarczycę, że choć nie ma w niej żadnych niedobrych procesów - USG wyszło bardzo dobrze - to jednak ona się już teraz nie wyrabia i tym bardziej może się nie wyrobić w przypadku ewentualnej ciąży. w związku z tym mam zwiększyć dawkę euthyroxu stopniowo do 50 mg, na razie biorę półtorej tabletki. zobaczymy, czy się uda - po jednej tabletce czułam się świetnie, teraz po tym półtora trochę gorzej...
a wątek trochę się zmienił to fakt - nie wiem, czy rozumiem, o co chodziło Walerce, ale moim zdaniem zmienił się o tyle, że nie ma w nim już głównie "walczących" tylko po prostu Dziewczyny starające się o dziecko nieraz jeden czy dwa cykle. ale to jest forum i tak może się dziać, a każda ciąża to powód do radości :) tylko trochę my "problemowe" zeszłyśmy na dalszy plan, o co nie mam absolutnie do nikogo żalu, tak to bywa po prostu w takich społecznościach :)
nieustająco powodzenia Wszystkim! :)
Dziewczyny, wszystkim Wam życzę dużo, dużo szczęścia i spełnienia marzeń i mam prośbę o opinie i polecenie lekarza w wątku który założyłam dla przyjaciółki:
http://forum.trojmiasto.pl/Poszukuje-dobrego-ginekologa-zajmujacego-sie-parami-starajacymi-sie-dlugo-o-dziecko-t152787,1,16.html
z góry wielkie dzięki :) pozdrawiam i trzymam kciuki :)
http://forum.trojmiasto.pl/Poszukuje-dobrego-ginekologa-zajmujacego-sie-parami-starajacymi-sie-dlugo-o-dziecko-t152787,1,16.html
z góry wielkie dzięki :) pozdrawiam i trzymam kciuki :)
Makarena, Gabi, Piggy - miło ;-)) i dzięki, że o nas pamiętacie.
No ja tak samo, żadziej się tu udzielam, bo jest inaczej. Nie da się ukryć.
Ale niestety wciąż się staramy...
Jeśli dobrze pójdzie to jutro mam IUI. Rano badania krwi, po 10 badanie i okaże się jak tam pęcherzyk. No i jeśli ok, to chyba tego samego dnia robią IUI?? Która z Was tak miała?
A jak u Was?
Makarena?
No i nasze ciężaróweczki?
No ja tak samo, żadziej się tu udzielam, bo jest inaczej. Nie da się ukryć.
Ale niestety wciąż się staramy...
Jeśli dobrze pójdzie to jutro mam IUI. Rano badania krwi, po 10 badanie i okaże się jak tam pęcherzyk. No i jeśli ok, to chyba tego samego dnia robią IUI?? Która z Was tak miała?
A jak u Was?
Makarena?
No i nasze ciężaróweczki?
dokladnie o to mi chodzilo jadwisia ale nie mam o to pretensje. ja tylko stwierdzilam jak jest. watek ma nazwe starajace sie i kazdy kto sie stara wypowiada sie tu. a ze wiekszosc dziewczyn nie ma problemow (i super ze nie maja) to watek idzie w takim a nie innym kierunku. po prostu mysle ze jak ktos sie stara od paru lat to ciezko mu sie identyfikowac z kims kto sie stara 3 cykle.
Michałowa - jak lekarz zdecyduje to IUI może być w tym samym dniu. Jutro sobota, więc pewnie długo czekać nie bedzie. Wyśle Was do kasy, zapłacicie 600-120, mąż do pokoju M i macie ok. 2 godziny czasu wolnego. Potem zabieg. Trzymam kciuki bardzo mocno. W takim przypadku zazwyczaj nie podają już zastrzyku na pęknięcie. Powodzenia :)
Dziewczyny, moze ktoras z Was nam doradzi...juz sama nie wiem jak robic. Kilka dni temu tak jak pisalam, powiedzielismy o adoptusiu tesciom, przyjeli to super. Jak znam moich rodzicow, sa sceptyczni do adopcji, ich zdanie jest takie ze po co adoptowac jak mamy czas, jestesmy mlodzi i mozemy postarac sie o wlasne i moze kiedys w koncu nam wyjdzie...Do rzeczy... nie wiem czy lepiej jak powiemy im teraz o tym, ze ta decyzja juz za nami i za rok bedziemy rodzicami, czy lepiej poczekac z przekazywaniem im tej informacji do czasu kursu i otrzymania kwalifikacji (to by oznaczylo 9 czy 10 miesiecy tajniaczenia sie...) Sama nie wiem, nie chce zeby nam zepsuli radosc bycia w tak jakby adopcyjnej ciazy, a jendoczesnie jako dziadkowie chyba powinni wiedziec szybciej a nie na ostatnia chwile... Jak mysliscie?
Ja tez nie rozumiem dziewczyn, ktore przezywaja niepowodzenie ajk za 1szym, drugim czy trzecim cyklem im sie nie uda...No ale tak jest, nikt kto sam sie nie staral kilka lat nie zrozumie tych, ktorzy maja takjie problemy.
My to w ogole ta terapie gumkowa stosujemy z wlasnego uporu, liczac na cud, ktory sie ogolnie rzadko zdarza... bo jelsi chofdzi o lekarzy nie daja nam zadnych szans na naturalna ciaze, no chyba ze IVF... ale na to sie nie zdecydujemy. Wlasnie nam stuknelo 4 lata staran... dlatego ja Was swtnietnie rozumiem i wiem, jak to jest kilka lat ogladac negaktywne testy ciazowe, troche juz na nie kasy wydalam.
Gdyby nie to, ze mam kochanego faceta ktory jest w stanie pokochac adoptusia tak takbym to ja go urodzila, a nie kazdy facet i zreszta kobieta tez to potrafi, to oewnie bylibysmy bezdzietni... :( No chyba, ze w przyszlosci zdarzy sie jakis CUD, bo to bykby cud. Tak sie zastanawiam, skad sie ta wrogosc sluzu bierze... Moi rodzice nie mieli problemu z ciazami, meza rodzice, nasi dziadkowie a my...za co? A jeszcze od mamy nieraz slysze, zebysmy dalis obie spokoj ze staraniami bo przeciez mamy na to czas, jestesmy mlodzi, ze najpierw mam studia skonczyc (2gie zreszta), iles lat popracowac i dopiero sie starac... Dla mnie to juz jest kosmicznie dlugi czas czekania a tu jeszcze czekac kilka lat... rece opadaja... Mama w ogole nie podejrzewa ze zaczelismy adopcje, juz to widze jaki to bedzie dla niej szok i tym bardziej sie boje ze uslysze "A po co wam to teraz?" :(
My to w ogole ta terapie gumkowa stosujemy z wlasnego uporu, liczac na cud, ktory sie ogolnie rzadko zdarza... bo jelsi chofdzi o lekarzy nie daja nam zadnych szans na naturalna ciaze, no chyba ze IVF... ale na to sie nie zdecydujemy. Wlasnie nam stuknelo 4 lata staran... dlatego ja Was swtnietnie rozumiem i wiem, jak to jest kilka lat ogladac negaktywne testy ciazowe, troche juz na nie kasy wydalam.
Gdyby nie to, ze mam kochanego faceta ktory jest w stanie pokochac adoptusia tak takbym to ja go urodzila, a nie kazdy facet i zreszta kobieta tez to potrafi, to oewnie bylibysmy bezdzietni... :( No chyba, ze w przyszlosci zdarzy sie jakis CUD, bo to bykby cud. Tak sie zastanawiam, skad sie ta wrogosc sluzu bierze... Moi rodzice nie mieli problemu z ciazami, meza rodzice, nasi dziadkowie a my...za co? A jeszcze od mamy nieraz slysze, zebysmy dalis obie spokoj ze staraniami bo przeciez mamy na to czas, jestesmy mlodzi, ze najpierw mam studia skonczyc (2gie zreszta), iles lat popracowac i dopiero sie starac... Dla mnie to juz jest kosmicznie dlugi czas czekania a tu jeszcze czekac kilka lat... rece opadaja... Mama w ogole nie podejrzewa ze zaczelismy adopcje, juz to widze jaki to bedzie dla niej szok i tym bardziej sie boje ze uslysze "A po co wam to teraz?" :(
wiesz co wtrące sie w ten atek ale trzymam za Was kciuki słonko i na pewno bedziecie cudownymi rodzicami :)
ja na twoim miejscu jeszcze jakis czas bym poczekala ale na pewno nie kilka miesiecy tylko raczej kilka tygodni i powiedzialabym rodzicom, nie ma co czekac na ostatnia chwile.
i co najważniejsze nie przejmowac sie ich byc moze negatywnymi odpowiedziami, to Wasza decyzja, to bedzie Wasze dziecko i oby wszystko ulożylo sie jak najlepiej.
zreszta z całego serca Wam tego życze :)
ja na twoim miejscu jeszcze jakis czas bym poczekala ale na pewno nie kilka miesiecy tylko raczej kilka tygodni i powiedzialabym rodzicom, nie ma co czekac na ostatnia chwile.
i co najważniejsze nie przejmowac sie ich byc moze negatywnymi odpowiedziami, to Wasza decyzja, to bedzie Wasze dziecko i oby wszystko ulożylo sie jak najlepiej.
zreszta z całego serca Wam tego życze :)
Maz proponuje zeby powiedziec w Wielkanoc... Niby okazja wyjatkowa ale obysmy sie na swieta nie sklocili poprzez wymiane pogladow nt adopcji :) a moze wlasnie Wielkanoc to dobry wybór...:)
To prawda, niezaleznie od zdania kogokolwiek to nasze dziecko, nasz wybor, nasza decyzja zyciowa, ktorej zreszta jestesmy pewni jak niczego innego no moze poza decyzja o malzenstwie ;) Wiem, ze przezyja szok, tym bardziej ze dotad nikt w calej rodzinie nie adoptowal dzieci, ale wierze ze pokochana wnusia :) Dziekuje za dobre slowa
To prawda, niezaleznie od zdania kogokolwiek to nasze dziecko, nasz wybor, nasza decyzja zyciowa, ktorej zreszta jestesmy pewni jak niczego innego no moze poza decyzja o malzenstwie ;) Wiem, ze przezyja szok, tym bardziej ze dotad nikt w calej rodzinie nie adoptowal dzieci, ale wierze ze pokochana wnusia :) Dziekuje za dobre slowa
Hej dziewczyny!
I dupa blada, IUI nie było dziś...
Pęcherzyk za mały, mam przyjść we wtorek rano znowu na badania krwi, a o 11 wizyta.
Co za pech, że akurat teraz owulacja musi się spóźniać. Wkurzona jestem, bo będę musiała zwalniać się z pracy żeby zrobić badania...nie lubię się prosić. Ech...No i nie wiedomo czy we wtorek będzie już dojrzały. Może się okzać, że znowu za dwa dni muszę przyjść. A kasa leci. Dziś zapłaciliśmy z badaniami krwi 180 zł, we wtorek tak samo będzie + ewentualna IUI. Już mam tego dość...
I dupa blada, IUI nie było dziś...
Pęcherzyk za mały, mam przyjść we wtorek rano znowu na badania krwi, a o 11 wizyta.
Co za pech, że akurat teraz owulacja musi się spóźniać. Wkurzona jestem, bo będę musiała zwalniać się z pracy żeby zrobić badania...nie lubię się prosić. Ech...No i nie wiedomo czy we wtorek będzie już dojrzały. Może się okzać, że znowu za dwa dni muszę przyjść. A kasa leci. Dziś zapłaciliśmy z badaniami krwi 180 zł, we wtorek tak samo będzie + ewentualna IUI. Już mam tego dość...
Asiiek jeszcze się uda! :*
Słonko, myślę, że to dobra decyzja, że w Wielkanoc. Rodzice pewnie też będą musieli się oswoić z tą myślą, skoro uważasz, że nie będą zadowoleni, to może będą potrzebowali na to więcej czasu. mam nadzieję, że nie będzie żadnego konfliktu między Wami, a jeśli będzie, to może przejście przez niego będzie dla Was pewnym umocnieniem w tej drodze, która łatwa nie jest... więc i takie rzeczy może też mają jakiś swój sens...? życzę Ci w każdym razie powodzenia!
Słonko, myślę, że to dobra decyzja, że w Wielkanoc. Rodzice pewnie też będą musieli się oswoić z tą myślą, skoro uważasz, że nie będą zadowoleni, to może będą potrzebowali na to więcej czasu. mam nadzieję, że nie będzie żadnego konfliktu między Wami, a jeśli będzie, to może przejście przez niego będzie dla Was pewnym umocnieniem w tej drodze, która łatwa nie jest... więc i takie rzeczy może też mają jakiś swój sens...? życzę Ci w każdym razie powodzenia!
a ja właśnie dopiero doczytałam, co Michałowa napisała...
kurcze, no szkoda, że się w sobotę nie udało. szkoda gadać o tych wszystkich kosztach, nie mówiąc już o nerwach...
mam nadzieję, że we wtorek się uda...
trzymaj się i bądź dobrej myśli!
swoją drogą, te kliniki to jednak robią na ludziach szaloną kasę, wiadomo, że gdyby wprowadzili jakikolwiek abonament, albo np. opłatę za całość IUI, z badaniami i potrzebnymi wizytami itp., to by było dla bardziej komfortowe, no ale dla nich nieopłacalne, skoro nie muszą się za mocno starać o pozyskanie klienta... wiadomo, że robią to dla pieniędzy, ale musiałoby się pewnie otworzyć więcej takich miejsc, aby była jakaś konkurencja, bo Invicta i Gameta raczej się po prostu podzielą rynkiem...
kurcze, no szkoda, że się w sobotę nie udało. szkoda gadać o tych wszystkich kosztach, nie mówiąc już o nerwach...
mam nadzieję, że we wtorek się uda...
trzymaj się i bądź dobrej myśli!
swoją drogą, te kliniki to jednak robią na ludziach szaloną kasę, wiadomo, że gdyby wprowadzili jakikolwiek abonament, albo np. opłatę za całość IUI, z badaniami i potrzebnymi wizytami itp., to by było dla bardziej komfortowe, no ale dla nich nieopłacalne, skoro nie muszą się za mocno starać o pozyskanie klienta... wiadomo, że robią to dla pieniędzy, ale musiałoby się pewnie otworzyć więcej takich miejsc, aby była jakaś konkurencja, bo Invicta i Gameta raczej się po prostu podzielą rynkiem...
Michalowa dzis juz ponedzialek mam nadzieje jutro bedziesz miec zabieg. daj znac.
slonko mow rodzicom. mozesz sie zdziwic. my sobie dalismy czas do konca roku i zaczynamy adopcje, a moim rodzicom powiedzieclismy od razu. niech sie oswajaja z decyzja. mamy podobna sytuacje moi tesciowie sa bardzo za a moi rodzice nie za bardzo.
a tak wogle moze warto by kiedys pomyslec nad stowrzeniem oddzielnej kategorii na forum dla osob z problemami z nieplodnoscia i na temat adopcji bo jakos tu sie nie do konca czuje i pasuje
slonko mow rodzicom. mozesz sie zdziwic. my sobie dalismy czas do konca roku i zaczynamy adopcje, a moim rodzicom powiedzieclismy od razu. niech sie oswajaja z decyzja. mamy podobna sytuacje moi tesciowie sa bardzo za a moi rodzice nie za bardzo.
a tak wogle moze warto by kiedys pomyslec nad stowrzeniem oddzielnej kategorii na forum dla osob z problemami z nieplodnoscia i na temat adopcji bo jakos tu sie nie do konca czuje i pasuje
Ja tez myslalam o stworzeniu takiej kategorii ale puki co jest nas za malo... znaczy osob ktore otwarcie o tym pisza, bo poza nami nie wiem czy ktos jeszcze...
Na pewno powiemy rodzicom w Wielkanoc. Postanowione, ze dluzej nie czekamy. Mam tylko nadzieje, ze rodzice sie z tego szoku nie zakrztusza jajkiem ;)
Na pewno powiemy rodzicom w Wielkanoc. Postanowione, ze dluzej nie czekamy. Mam tylko nadzieje, ze rodzice sie z tego szoku nie zakrztusza jajkiem ;)
Myślę,że większość osób niestety z braku możliwości posiadania własnych dzieci decydują się na adopcję. Ale jak i we wszystkim są wyjątki ale zdecydowanie mniej liczne.
Wydaje mi się, że wątek o bezpłodności i adopcji w jednym świetnie do siebie pasuje choćby z powodu, że nie które pary borykają się z decyzją o adopcji, także moglibyście się wzajemnie wspierać)
Wydaje mi się, że wątek o bezpłodności i adopcji w jednym świetnie do siebie pasuje choćby z powodu, że nie które pary borykają się z decyzją o adopcji, także moglibyście się wzajemnie wspierać)
ja bardziej myslalam o wogle oddzielnym, pod kobieta tak jak jest weselnik czy rodzina i dziecko
tak mam wrazenie ze watek o problemach z zajsciem w ciaze pomiedzy tymi o kupkach i innych nie do konca pasuje. tak samo jak jakos malam opory pisac o poronieniu bo to jakos nie pasuje nastrojem do oczekujacych mam. ale moze to tylko moje odczcucie
tak mam wrazenie ze watek o problemach z zajsciem w ciaze pomiedzy tymi o kupkach i innych nie do konca pasuje. tak samo jak jakos malam opory pisac o poronieniu bo to jakos nie pasuje nastrojem do oczekujacych mam. ale moze to tylko moje odczcucie
Witajcie dziewczyny!Czytam codziennie Wasz wątek.trzymam za Was wszystkie kciuki.Slonko bardzo Cię podziwiam że zdecydowałaś się na adopcję.To wspaniałe że chcecie z mężem stworzyć dom jakiemuś maluszkowi.Nie bój się powiedzieć rodzinie,na pewno będę z Was dumni.Mam pytanko,chcecie wziąć do siebie takiego maluszka czy kilkuletnie dziecko?Załatwiacie już formalności czy to dopiero przed Wami?Serdecznie pozdrawiam!Życzę powodzenia w starankach wszystkim dziewczynom.Buziaki kochane!
Slonko oglądając dziś DDTVN polecono osobom starającym się o adopcję i nie tylko książkę pod tytułem "Dziecko z nieba", wydaję mi się, że warto coś takiego przeczytać, pewnie doda Wam otuchy w staraniach o adopcję:) Powodzenia:)
http://www.babyboom.pl/rodzina/polka_z_ksiazkami/dziecko_z_chmur.html
http://www.babyboom.pl/rodzina/polka_z_ksiazkami/dziecko_z_chmur.html
malinka222: Chcemy adoptowac chlopca od 0-6 miesiecy takze niemowle. Juz wszystkie dokumenty mamy zlozone, czekamy na kurs ktory ma sie odbyc w styczniu, trwa 2- 2,5 miesiaca i po tym czasie dostaniemy kwalifikacje(mam nadzieje) a od tego czasu dzidzius mzoe byc rownie dobrze zaraz jak i po roku,licze sie z tym chociaz ostatnio panie nam powiedzialy ze pary, ktore skonczyly kurs w grudniu 2009 juz po 2 miesiacach zostaly polaczone ze swoimi SKARBAMI :) i powiedzialy, ze ostatnio coraz lepiej jest, bo czas oczekiwan sie skraca ponoc... co u mnie spowodowalo usmiech na buzce :) Gorzej jest z coreczkami bo czeka sie na nie zdecydowanie dluzej-nawet 2 lata lub wiecej... ale u nas chlopak wiec jestem pozytywnie nastawiona. Czekamy juz na nasze malenstwo i odliczamy miesiace.
Agusia: Zajrze do tej ksiazki na pewno,tylko moze nie teraz bo teraz musze zagladac do innych, branza podobna bo studiuje pedagogike i to wczesnoszkolna no ale to jednak nie ta sama litgeratura i zdecydowanie bardziej nudna :P
Agusia: Zajrze do tej ksiazki na pewno,tylko moze nie teraz bo teraz musze zagladac do innych, branza podobna bo studiuje pedagogike i to wczesnoszkolna no ale to jednak nie ta sama litgeratura i zdecydowanie bardziej nudna :P
Hej slonko, nie bój się powiedzieć rodzicom o adopcji, czy szybciej powiesz tym będą mieli więcej czasu żeby się do tego przyzwyczaić.
Mam w rodzinie adoptowane dziecko( szwagierka adoptowała) i moi teściowie tez byli bardzo sceptyczni. Teściowa pytała" a jak to dziecko będzie do mnie mówiło, no chyba nie babciu". Ciężko jej to było sobie w głowie po układać. Miną rok, a ona jest teraz najlepszą babcią na świecie. Już dawno zapomniała, że jest to adoptowane dziecko. Teść zapomniał jeszcze szybciej:)
Życzę powodzenia wszystkim strojącym się!
Mam w rodzinie adoptowane dziecko( szwagierka adoptowała) i moi teściowie tez byli bardzo sceptyczni. Teściowa pytała" a jak to dziecko będzie do mnie mówiło, no chyba nie babciu". Ciężko jej to było sobie w głowie po układać. Miną rok, a ona jest teraz najlepszą babcią na świecie. Już dawno zapomniała, że jest to adoptowane dziecko. Teść zapomniał jeszcze szybciej:)
Życzę powodzenia wszystkim strojącym się!
Hej dziewczyny!
Wczoraj byłam w Gamecie i dowiedziałam się, że dziś będzie IUI. Wczoraj dostałam zastrzyk, zapłaciłam 250zł!!! I umówiłam się na dzisiaj na IUI. W tym miesiącu poszło już 1100 zł! na starania. A pewnie jeszcze po IUI dr będzie chciał żebym przyszła na usg żeby sprawdzić czy ok. Bez sensu. Powiem wam, że mam serdecznie dosyć, ale co zrobić? Trzeba to przejść.
I pewnie IUI nie wyjdzie, bo szanse są tak małe jak przy naturalnych staraniach. Dr mówił nam, że w styczniu przeprowadził 15 IUI i z tego tylko 2 były sukcesem...
No nic, napiszę po 12 jak już będę po...
Dzięki za pamięć babeczki! ;-*
Wczoraj byłam w Gamecie i dowiedziałam się, że dziś będzie IUI. Wczoraj dostałam zastrzyk, zapłaciłam 250zł!!! I umówiłam się na dzisiaj na IUI. W tym miesiącu poszło już 1100 zł! na starania. A pewnie jeszcze po IUI dr będzie chciał żebym przyszła na usg żeby sprawdzić czy ok. Bez sensu. Powiem wam, że mam serdecznie dosyć, ale co zrobić? Trzeba to przejść.
I pewnie IUI nie wyjdzie, bo szanse są tak małe jak przy naturalnych staraniach. Dr mówił nam, że w styczniu przeprowadził 15 IUI i z tego tylko 2 były sukcesem...
No nic, napiszę po 12 jak już będę po...
Dzięki za pamięć babeczki! ;-*
Wcześniejsze wizyty, w sobotę badania krwi + wizyta 180 zł, wczoraj badanie krwi (60)+ wizyta (120) + zastrzyk (70), a dziś 600zł. Tyle kosztuje inseminacja. W sumie podliczyliśmy i wydalismy w tym miesiącu ponad 1100 zł (a miesiąc jeszcze się nie skończył).
No nic, trza to przejść i mieć z głowy ;-)).
No nic, trza to przejść i mieć z głowy ;-)).
Michałowa - ja miałam w sumie 4 IUI. Jedna była tak przesuwana, jak Twoja teraz. Jedną miałam w tym samym dniu, kiedy pierwsza wizyta, a dwie - nastepnego dnia po wizycie. Tak więc bywa różnie. Czasami wychodzi szybciej i taniej a czasami nasz organizm płata figle i trzeba pojeździć trochę dłużej i więcej zapłacić. Na statystyki nie patrz. Będzie dobrze. IUI w marcu na pewno będą bardziej udane. :)
Jak patrze na te Wasze wydatki, to mi sie moje przypominaja. Tez mialam przesuwana IVI, chyba 2 razy i podobnie wydalam co Ty. Te wydatki to jakis koszmar jest no ale czego sie nie robi dla dzidziusia nie? :) A in vitro to juz w ogole koszt nieziemski. Zeby to chociaz pewnosc dawalo jak sie wyda tyle kasy...
Trzymam za Ciebie Michalowa kciuki,oby Ci sie tym razem udalo i zebys zalozyla nowy watek, tego Ci z calego serca zycze! I Wam wszystkim takze :) a ja do Was tez kiedys dolacze ;) W staraniach o drugie...
Trzymam za Ciebie Michalowa kciuki,oby Ci sie tym razem udalo i zebys zalozyla nowy watek, tego Ci z calego serca zycze! I Wam wszystkim takze :) a ja do Was tez kiedys dolacze ;) W staraniach o drugie...
Michalowa, liczę na to że dzisiaj uda się skutecznie przeprowadzić IUI!!
A statystyki statystykami , a bywa to różnie, są osoby,u których juz pierwsza IUI się powiodła. Ja miałam 3, i też trochę kasy poszło. Chociaż jakoś udało się, bo tylko raz miałam następnego dnia po badaniu, a 2 razy w tym samym dniu. I 2 razy miałam bez zastrzyku.
Trzymam kciuki dziś i przez następne 2 tygodnie ;)
A statystyki statystykami , a bywa to różnie, są osoby,u których juz pierwsza IUI się powiodła. Ja miałam 3, i też trochę kasy poszło. Chociaż jakoś udało się, bo tylko raz miałam następnego dnia po badaniu, a 2 razy w tym samym dniu. I 2 razy miałam bez zastrzyku.
Trzymam kciuki dziś i przez następne 2 tygodnie ;)
cześć
Michałowa, straszne są te koszta... ale również mam nadzieję, że będą to najlepiej wydane pieniądze w Twoim życiu :)
też mocno trzymam kciuki dzisiaj i do końca marca i potem przez kolejne miesiące mam nadzieję :)
przerażają mnie te statystyki, ja mam nadzieję, że IUI daje jednak chociaż trochę większe szanse, bo inaczej to wszystko bez sensu... :/
myślę, że u nas to już będzie kwiecień...
Michałowa, straszne są te koszta... ale również mam nadzieję, że będą to najlepiej wydane pieniądze w Twoim życiu :)
też mocno trzymam kciuki dzisiaj i do końca marca i potem przez kolejne miesiące mam nadzieję :)
przerażają mnie te statystyki, ja mam nadzieję, że IUI daje jednak chociaż trochę większe szanse, bo inaczej to wszystko bez sensu... :/
myślę, że u nas to już będzie kwiecień...
Ja-dwisia, no szkoda wielka. Rzeczywiście razem byłoby raźniej ;-). Ale co się odwlecze to nie uciecze...
Może kolejną inseminację będziemy miały w podobnym terminie? ;-) Nie nastawiam się, że teraz się uda. Po co mam się rozczarować.
A dziś rano mój mąż się obudził ze słowami "urodziłaś mi syna" ;-)) Ach ta podświadomość.
Może kolejną inseminację będziemy miały w podobnym terminie? ;-) Nie nastawiam się, że teraz się uda. Po co mam się rozczarować.
A dziś rano mój mąż się obudził ze słowami "urodziłaś mi syna" ;-)) Ach ta podświadomość.
Może coś w tym jest ;-)???? Michałowa trzymam za Was mocno kciuki. A dzisiaj jeszcze taki piękny dzień zapowiadający wiosnę i lepsze czasy...Mam nadzieję, że wszystko się uda. Będziemy z niecierpliwością wyczekiwac kiedy minął te 2 tyg.
Słonko: ja też myślę, że nie powinnaś ukrywać swoich zamiarów przed rodzinką. Powiedz im, że jest to dla Was bardzo ważna sprawa i niech spróbują to zaakceptować i nie psuć Wam tej radości. Zobaczysz, że będzie ok
Jadwisia:co się odwlecze to nie uciecze. A ja wierze, że nic się nie dzieje bez powodu, więc widocznie tak miało być. Będę trzymać kciukasy za miesiąc
Ja wczoraj zrobiłam wszystkie badania po poronieniu (zapłaciłam 364 zł-masakra). Może znajdę przyczynę poronienia..ale nie nastawiam się.Całuje Was mocno dziewczyny
Słonko: ja też myślę, że nie powinnaś ukrywać swoich zamiarów przed rodzinką. Powiedz im, że jest to dla Was bardzo ważna sprawa i niech spróbują to zaakceptować i nie psuć Wam tej radości. Zobaczysz, że będzie ok
Jadwisia:co się odwlecze to nie uciecze. A ja wierze, że nic się nie dzieje bez powodu, więc widocznie tak miało być. Będę trzymać kciukasy za miesiąc
Ja wczoraj zrobiłam wszystkie badania po poronieniu (zapłaciłam 364 zł-masakra). Może znajdę przyczynę poronienia..ale nie nastawiam się.Całuje Was mocno dziewczyny
No niestety wszystkie badania cholernie drogie. Nasz kochany rząd uważa chyba, że posiadanie dziecka to luksus i jeśli chcesz je mieć, musisz płacić. Biedne te pary, które mają problemy z poczęciem, a nie maja kasy na te wszystkie kosztowne badania. O invitro to już nawet niewspomnę, bo to mało kogo stać. Przecież to obłęd.
9 lat temu moja siostra też musiała udać się do poradni leczenia niepłodności, ale miała to szczęście, że wtedy jeszcze była taka poradnia państwowa, normalnie przy szpitalu w Redłowie. A my za wszystko musimy płacić same. Prowadzić ciąże też lepiej prywatnie...no i po co my taką kasę ogromną płacimy co miesiąc? Dobrze, że chociaż wykorzystam szpital przy porodzie ;-)).
9 lat temu moja siostra też musiała udać się do poradni leczenia niepłodności, ale miała to szczęście, że wtedy jeszcze była taka poradnia państwowa, normalnie przy szpitalu w Redłowie. A my za wszystko musimy płacić same. Prowadzić ciąże też lepiej prywatnie...no i po co my taką kasę ogromną płacimy co miesiąc? Dobrze, że chociaż wykorzystam szpital przy porodzie ;-)).
Mi to juz kilku lekarzy wprost powiedzialo, ze mamy sie zzdecydowac pomiedzy in vitro a adopcja bo w cuda nie wierza zebym z wrogoscia sluzu zaszla w ciaze, a inseminacje juz wykorzysalismy i jak 3 nie przyniosly efektu to 4ta tez ma niewielka szanse... Jak ja ktoremus odpowiedzialam, ze mzoe warto wierzyc w cud, ze za jakis czas sie cos odblokuje, i ze slyszalam o terapii gumkowej (ktora tak na marginesie teraz stosujemy)to mnie juz paru skosilo, ze moge ale to nie alergia i raczej zeby sie nie nastawiac ze przejdzie... nie ma to jak walnac wprost. Nie bede Wam pisac co wtedy czulam, mozna sie domyslic. Ja jednak nauczona doswiadczeniem, ze lekarze sie potrafia mylic, wierze ze jest jakas szansa zeby kiedys ten konflikt sluzu zaniknal(chyba ze nie tylko tu lezy przyczyna naszych niepowodzen, do czego lekarze jak dotad nie doszli). No i co do wyboru jaki zaproponowal nam lekarz, wybralismy- synusia adoptusia. A kto wie, moze kiedys bedzie mial rodzenstwo. Ja akurat do tego podchodze tak, ze synka adoptowanego traktuje identycznie jak dziecko biologiczne, nie jest to dla mnie problem ze nie zajde w ciaze... czekam z niecierpliwoscia na tego maluszka, kiedy go przytule, pocaluje, nakarmie, bede widziec jak uczy sie siadac, stac co chwila robiac "bam";) itd itd a nie na pozytywny test ciazowy. Moze minus jaki widze, to to ze nie bede z ta dzidzia w okresie ciazy, nie poczuje ruchow dziecka... ale nie martwi mnie to. A co z ludzmi, ktorzy nie potrafia pokochac adoptusia, chca miec bioloogiczna corcie czy synka, a nie stac ich na in vitro, na kredyt zeby go splacac (tym bardziej jak poza tym warto by bylo mieszkanie powiekszyc a na to tez kredyt)... To juz nasz rzad nie interesuje. Stwierdzam, ze zycie jest niesprawiedliwe. Jedni maja dziecko ot tak... 1 przytulanki i hop, a inni wydaja majatek na badania, inseminacje, in vitro i to i tak nic nie daje.Albo zwyczajnie nie maja kasy zeby wydawac i sa bez dzieci...chociaz niejedna para bylaby cudownymi rodzicami. Takze zycie.
A co do mnie...to nastawienie na adopcje u mnie diametralnie zmyslilo myslenie, tak jak szybciej kazdy miesiac to byl jeden wielki stres, uda sie czy sie nie uda, co przytulanki myslenie czy wyszlo, ganianie od wizyty u lekarza do wizyty, badania, hormony, inseminacje, leki itp itd tak wystarczyl 1 dzien, decyzja o synusiu adoptusiu kiedy to wszystko sie odwrocilo, pojawil sie usmiech, szczescie i oczekiwanie. Najgorsze jest to czekanie do stycznia w bezczynnosci tak jak teraz, bo dopiero w styczniu mamy i kurs, i wizyty w domku, i psychologa i zalatwanie zasw od lekarza i kwalifikacje. Tak bym chciala zeby juz sie cos dzialo,zeby juz byl styczen :) Boje sie tylko zebysmy dostali ta kwalifikacje, zeby nic nie wymyslili co stanowiloby problem. Chociaz niby pytalam pania o mieszkanie, powiedziala ze skoro za rok, dwa planujemy przeprwadzke to zaden problem zeby niemowlak mieszkal z nami na kawalerce a i tak nim wyrosnie z lozeczka duzo czasu minie- wiec to nie problem. Maz ma zarobki wydaje mi sie dobre, tylko ja obecnie bezrobotna, ale to ma swoja zalete bo bede mogla 100% czasu poswiecac dzidzi, choc i tak mam nadzieje ze do tego zcasu popracuje troche...
A co do mnie...to nastawienie na adopcje u mnie diametralnie zmyslilo myslenie, tak jak szybciej kazdy miesiac to byl jeden wielki stres, uda sie czy sie nie uda, co przytulanki myslenie czy wyszlo, ganianie od wizyty u lekarza do wizyty, badania, hormony, inseminacje, leki itp itd tak wystarczyl 1 dzien, decyzja o synusiu adoptusiu kiedy to wszystko sie odwrocilo, pojawil sie usmiech, szczescie i oczekiwanie. Najgorsze jest to czekanie do stycznia w bezczynnosci tak jak teraz, bo dopiero w styczniu mamy i kurs, i wizyty w domku, i psychologa i zalatwanie zasw od lekarza i kwalifikacje. Tak bym chciala zeby juz sie cos dzialo,zeby juz byl styczen :) Boje sie tylko zebysmy dostali ta kwalifikacje, zeby nic nie wymyslili co stanowiloby problem. Chociaz niby pytalam pania o mieszkanie, powiedziala ze skoro za rok, dwa planujemy przeprwadzke to zaden problem zeby niemowlak mieszkal z nami na kawalerce a i tak nim wyrosnie z lozeczka duzo czasu minie- wiec to nie problem. Maz ma zarobki wydaje mi sie dobre, tylko ja obecnie bezrobotna, ale to ma swoja zalete bo bede mogla 100% czasu poswiecac dzidzi, choc i tak mam nadzieje ze do tego zcasu popracuje troche...
slonko napewno coś znajdziesz...a to czekanie jest okropne to fakt i z całego serca Ci współczuje..ale z drugiej strony pomyśl tak, że za kilka miesięcy będziesz tulić swojego synka ;))) to chyba wszystko rekompensuje ;)
co do badań to dziewczyny też mi mówiły żebym zrobiła dokładnie badanie tarczycy...:) trzeba to skonsultować z lekarzem ;)
co do badań to dziewczyny też mi mówiły żebym zrobiła dokładnie badanie tarczycy...:) trzeba to skonsultować z lekarzem ;)
Dzisiaj sie wkurzylam bo uslyszalam od kogos z rodziny po obejrzeniu ubranek jakie kupilismy dla Kuby, taki tekst "A moze te ubranika beda dla waszego dziecka?" Jak odpowiedzialam, ze przeciez je dla naszego synka kupilismy, uslyszalam sprostowanie ze "Nie, ale mialam na mysli, jakby Ci sie w koncu udalo zajsc w ciaze to beda dla Waszego dziecka" ... no kurcze a Kuba to co nie bedzie naszym dzieckiem????? a pozniej jeszcze uslsyzalam, zebysmy poprobowali jezszce to moze nie bedzie trzeba adoptowac... rece mi opadly...
Michałowa trzymam mocno kciuki:)))))))))))))
Ja ostatnio się mało odzywam bo w sumie nie ma o czym pisac ..czekam na @ powinna przyjsc jutro lub w sobotę:) No i od następnego cyklu CLO ...szczerze to wiążę z tym lekarstwem duze nadzieje:)))))))Ale jak sie nie uda do wakacji to bym w sierpniu chciała in vitro:)
slonko bądź dzielna w swoich postanowieniach, nie martw sie tym co ludzie mówia to twoje zycie!!!!!!!!!Jesteś bardzo dzielna i podziwiam ciebie za tą decyzje o adobcji, ja osobiscie bym sie nie zdecydowała ale trzymam mocno za ciebie kciuki zeby synek był szybko z wami:)))))to wam da szczęście:)))))))))))
Ja ostatnio się mało odzywam bo w sumie nie ma o czym pisac ..czekam na @ powinna przyjsc jutro lub w sobotę:) No i od następnego cyklu CLO ...szczerze to wiążę z tym lekarstwem duze nadzieje:)))))))Ale jak sie nie uda do wakacji to bym w sierpniu chciała in vitro:)
slonko bądź dzielna w swoich postanowieniach, nie martw sie tym co ludzie mówia to twoje zycie!!!!!!!!!Jesteś bardzo dzielna i podziwiam ciebie za tą decyzje o adobcji, ja osobiscie bym sie nie zdecydowała ale trzymam mocno za ciebie kciuki zeby synek był szybko z wami:)))))to wam da szczęście:)))))))))))
A ja dostałam w koncu @, to pewnie pierwszy i ostatni raz kiedy tak z utesknieniem czekalam na @ 5tyg i 1 dzien po poronieniu! eh! jest dobrze, z każdym dniem bliżej do ponownych starań...
Trzymam za Was wszystkie bardzo mocno kciuki i czekam tez na nowy tydzien żeby usłyszeć dobre wiesci od Was.. bo każda mała fasolka, chociaż nie moja to jakoś tak mi serce ciepłem wypełnia..
Trzymam za Was wszystkie bardzo mocno kciuki i czekam tez na nowy tydzien żeby usłyszeć dobre wiesci od Was.. bo każda mała fasolka, chociaż nie moja to jakoś tak mi serce ciepłem wypełnia..
ojj, cos podupada watek:/
Dluugo sie nie odzywalam, ale podczytuje was caly czas.
My staramy sie juz ponad rok, niedawno okazalo sie w czym poblem- PCO :( takze czeka mnie leczenie Clo, wiem o nim tyle co wyczytalam na forum, wiem ze sa ok 10-15%, ale to znaczy że SĄ, a to już cos :) Przed 30tka bedzie trudno o dzidziulka, ale tego nie przeskoczę.
Michałowa, mocno trzymam kciuki, tym mocniej ze mamy tą samą dolegliwość i Twoje szczescie da mi jeszcze więcej nadziei :)))
Dluugo sie nie odzywalam, ale podczytuje was caly czas.
My staramy sie juz ponad rok, niedawno okazalo sie w czym poblem- PCO :( takze czeka mnie leczenie Clo, wiem o nim tyle co wyczytalam na forum, wiem ze sa ok 10-15%, ale to znaczy że SĄ, a to już cos :) Przed 30tka bedzie trudno o dzidziulka, ale tego nie przeskoczę.
Michałowa, mocno trzymam kciuki, tym mocniej ze mamy tą samą dolegliwość i Twoje szczescie da mi jeszcze więcej nadziei :)))
Cześć dziewczynki!
Dawno mnie tu nie było,bo pozwoliłam sobie założyć bliźniaczy wątek,ale dla starających się ... po 30-tce. http://forum.trojmiasto.pl/STARAJACE-SIE-PO-30-TCE-t152590,1,16.html
Podczytuję Was cały czas i tak sobie myślę,że jesteście bardziej obeznane w pewnych objawach niż ja ;)
Otóż dopiero dzisiaj uświadomiłam sobie,że chyba coś nie tak dzieje się z moim organizmem.Problem w tym,że od jakiś 7 tyg. pobolewają mnie piersi mimo,że 11.03 miałam @,ale też jakąś dziwną,bo bez skrzepów,a i krwawienia jakby mniejsze.
Zastanawiam się,czy mimo to może to być ciąża?
Dodam,że nie mam innych objawów i przede wszystkim nie biegam często do toalety (co miało miejsce chyba od 5 czy 6 tyg. w poprzedniej ciąży).
Co o tym myślicie?
Dawno mnie tu nie było,bo pozwoliłam sobie założyć bliźniaczy wątek,ale dla starających się ... po 30-tce. http://forum.trojmiasto.pl/STARAJACE-SIE-PO-30-TCE-t152590,1,16.html
Podczytuję Was cały czas i tak sobie myślę,że jesteście bardziej obeznane w pewnych objawach niż ja ;)
Otóż dopiero dzisiaj uświadomiłam sobie,że chyba coś nie tak dzieje się z moim organizmem.Problem w tym,że od jakiś 7 tyg. pobolewają mnie piersi mimo,że 11.03 miałam @,ale też jakąś dziwną,bo bez skrzepów,a i krwawienia jakby mniejsze.
Zastanawiam się,czy mimo to może to być ciąża?
Dodam,że nie mam innych objawów i przede wszystkim nie biegam często do toalety (co miało miejsce chyba od 5 czy 6 tyg. w poprzedniej ciąży).
Co o tym myślicie?
Strasznie długi wątek się nam zrobił...
Caro_lina dziękuję! ;-)
I nie martw się PCO nie jest wyrokiem. Wiele dziewczyn z PCO zachodzi w ciążę naturalnie, inne szybko po zastosowaniu CLO...u mnie akurat to opornie idzie. Moje jajniki są oporne - jak to mówi dr Czech. Ale ja mam zaawansowane PCO (jestem jendą z najtrudniejszych przypadków dr). Mimo to wierzę, że mi się uda. Może inseminacja pomoże.
A z Tobą może być zupełnie inaczej. Życzę Ci żeby tak było. Żebyś szybko po Clo zaskoczyła ;-).
Caro_lina dziękuję! ;-)
I nie martw się PCO nie jest wyrokiem. Wiele dziewczyn z PCO zachodzi w ciążę naturalnie, inne szybko po zastosowaniu CLO...u mnie akurat to opornie idzie. Moje jajniki są oporne - jak to mówi dr Czech. Ale ja mam zaawansowane PCO (jestem jendą z najtrudniejszych przypadków dr). Mimo to wierzę, że mi się uda. Może inseminacja pomoże.
A z Tobą może być zupełnie inaczej. Życzę Ci żeby tak było. Żebyś szybko po Clo zaskoczyła ;-).
Dzięki Michalowa! Chyba tak zrobię,potwierdziłaś to o czym dzisiaj pomyślałam ;)
Chociaż mam mieszane uczucia co do ewentualnej ciąży,bo poprzednio miałam już w 5 tygodniu ciąży bardziej bolesne piersi,często biegałam do toalety,podwyższoną temperaturę,dziwne uderzenia gorąca (podobno jak przy menopauzie,hehe),a od 6 czy 7 tc zaczynały się nudności i wyczulenie na zapachy.Tym razem nie mam takich objawów. :(
Chociaż mam mieszane uczucia co do ewentualnej ciąży,bo poprzednio miałam już w 5 tygodniu ciąży bardziej bolesne piersi,często biegałam do toalety,podwyższoną temperaturę,dziwne uderzenia gorąca (podobno jak przy menopauzie,hehe),a od 6 czy 7 tc zaczynały się nudności i wyczulenie na zapachy.Tym razem nie mam takich objawów. :(
Carolina, zaskoczysz, pamietam cie z weselnika, bo daty slubu mamy takie same...
ja wlasnie jestem tez z PCOS, i udalo mi sie very naturalnie, z t.owu...ale juz lekarz chcial wlaczyc mi CLO, ale ja chcialam poczekac jeszcze...ale uwazam, ze wszystko jest mozliwe, 3mam kciuki za was , ja juz niedlugo dolacze znow...
Michalowa, ja licze kazdy dzien itp...
ja wlasnie jestem tez z PCOS, i udalo mi sie very naturalnie, z t.owu...ale juz lekarz chcial wlaczyc mi CLO, ale ja chcialam poczekac jeszcze...ale uwazam, ze wszystko jest mozliwe, 3mam kciuki za was , ja juz niedlugo dolacze znow...
Michalowa, ja licze kazdy dzien itp...
Ktos mi dzisiaj skutecznie zepsul humor...tylko maz mnie podnosi na duchu i mowi, zebym to olala bo wazne jest to czego my chcemy. Uslyszalam komentarz jednej z bliskich mi osob ze to jest nienormalne co my robimy i nie do zrozumienia, zeby zaprzestac staran o ciaze do konca roku w celu zeby nam nie odmowili kwalifikacji adopcyjnej ik ze stawiamy dzieciatko adopcyjne jako priorytet przed biologicznym, bo kazdy normalny czlowiek by sie staral do oporu o ciaze zeby nie musiec adoptowac... A ze my mamy wewnetrzna potrzebe adopcji i od zawsze bardzo pragnelismy adoptowac jakies malenstwo i glownym powodem wcale nie jest brak ciazy tego nikt nie jest w stanie zrozumiec...
Poza tym ja juz nie chce przechodzic teraz jeszcze raz tego wszystkiego, tych wizyt lekarskich, ogromnych nerwow,badan, tym bardziej jak lekarze mowia ze tylko cud Boski moglby spowodowac ciaze... lub in vitro. Jesli nam Bozia pozwoli bedziemy mieli biologiczne rodzenstwo dla Kubusia a jak nie adoptjemy mu siostrzyczke. Kurcze czy tak ciezko zrozumiec ze sa na tym swiecie ludzie, ktorzy mysla glownie o tej malej istotce nie o sobie i chca zapewic cieply rodzinny dom takiemu malenstwu ktore nigdy tego nie doswiadczylo, ofiarowac mu uczucia? Rodzinka to traktuje ze podejmujemy pochopna decyzje ktorej bedziemy zalowacx bo jednak adoptowane dziekco to nie to samo co wlasne... Nie rozumieja nas :(
Nie wiem juz jak z nimi rozmawiac, jak tlumaczyc ze nie chcemy z niczego rezygnowac, przekladac itp itd
Poza tym ja juz nie chce przechodzic teraz jeszcze raz tego wszystkiego, tych wizyt lekarskich, ogromnych nerwow,badan, tym bardziej jak lekarze mowia ze tylko cud Boski moglby spowodowac ciaze... lub in vitro. Jesli nam Bozia pozwoli bedziemy mieli biologiczne rodzenstwo dla Kubusia a jak nie adoptjemy mu siostrzyczke. Kurcze czy tak ciezko zrozumiec ze sa na tym swiecie ludzie, ktorzy mysla glownie o tej malej istotce nie o sobie i chca zapewic cieply rodzinny dom takiemu malenstwu ktore nigdy tego nie doswiadczylo, ofiarowac mu uczucia? Rodzinka to traktuje ze podejmujemy pochopna decyzje ktorej bedziemy zalowacx bo jednak adoptowane dziekco to nie to samo co wlasne... Nie rozumieja nas :(
Nie wiem juz jak z nimi rozmawiac, jak tlumaczyc ze nie chcemy z niczego rezygnowac, przekladac itp itd
slonko nic się nie przejmuj choć wiem, to jest przykre... mnie kiedyś najbliższa przyjaciółka też zaskoczyła bardzo swoim nastawieniem do adopcji, aż w szoku byłam... niektórzy po prostu nie potrafią zrozumieć że adoptowane dziecko można kochać i traktować jak biologiczne, tymbardziej że o biologiczne jest czasem b. ciężko; ja podejrzewam że generalnie też miałabym mało wsparcia od najbliższych w tym temacie; a odnośnie tego konkretnie co piszesz to olej to i koniec, to wasze życie i gówno innym do tego :)
cześć dziewczyny,
słonko: nie słuchaj takich wypowiedzi. To jest Wasze życie i Wasze szczęście. Podejrzewam, że wszyscy po jakimś czasie przyzwyczają się do nowej sytuacji i to zaakceptują i pokochają Waszego synka. Mów wszystkim od razu, żeby nie psuli Ci Twojej nadzieji i radości, gdyż nie podtrzebujesz negatywnych emocji.
Powiem Ci, że mimo tego iż mam własne dziecko spokojnie mogłabym adoptować dziecko. Jak pomyślę, że mogłabym dać jemu szczęście, miłość,ciepły dom i wynagrodzić krzywdy, które spotkały go w życiu, zobaczyć uśmiech na twarzy takiego szkraba-aż ciepło mi się robi na sercu. I wcale nie musiałoby to być niemowlę. Nasz kraj w pewnych sprawach jest zacofany-jeszcze kilka lat i poglądy ludzi się zmienią. ZObaczysz. Także głowa do góry
Ja jestem po badaniach. Niestety nic nie wykazały. Hormony tarczycy się poprawiły, biore euthyrox i teraz jestem w normie.
Miałam robiony też test na prolaktynę po 1h.
Orientujecie się może czy wynik jest ok? na czczo wyniósł 215,20 mlU/l a po 1h 904 mlU/l
słonko: nie słuchaj takich wypowiedzi. To jest Wasze życie i Wasze szczęście. Podejrzewam, że wszyscy po jakimś czasie przyzwyczają się do nowej sytuacji i to zaakceptują i pokochają Waszego synka. Mów wszystkim od razu, żeby nie psuli Ci Twojej nadzieji i radości, gdyż nie podtrzebujesz negatywnych emocji.
Powiem Ci, że mimo tego iż mam własne dziecko spokojnie mogłabym adoptować dziecko. Jak pomyślę, że mogłabym dać jemu szczęście, miłość,ciepły dom i wynagrodzić krzywdy, które spotkały go w życiu, zobaczyć uśmiech na twarzy takiego szkraba-aż ciepło mi się robi na sercu. I wcale nie musiałoby to być niemowlę. Nasz kraj w pewnych sprawach jest zacofany-jeszcze kilka lat i poglądy ludzi się zmienią. ZObaczysz. Także głowa do góry
Ja jestem po badaniach. Niestety nic nie wykazały. Hormony tarczycy się poprawiły, biore euthyrox i teraz jestem w normie.
Miałam robiony też test na prolaktynę po 1h.
Orientujecie się może czy wynik jest ok? na czczo wyniósł 215,20 mlU/l a po 1h 904 mlU/l
Andzia, jakby co to my jestesmy na Mysliwskim Wzgorzu w Gdansku (Morena). Tam jest najkrotszy czas oczekiwania na kurs i po kursie z tego co robilismy wywiad na dzieciaczka tez. Skladalismy dokumenty 9 marca a kurs mamy w styczniu 2011, w innych osrodkach termin jest na wrzesien 2011...a pozbniej duzo dluzej sie tez czeka na dziecko, takze pospieszcie sie moize dolaczycie do naszej grupy, a jak nie to podczepicie sie jeszcze na marzec lub kwiecien (w tym osrodku sa 3 kursy w roku a nie jak w innych 2)Witaj w gronie adoptujacych :) Gratuluje dobrze podjetej decyzji! :)
Słonko jeszcze w tym tygodniu pojedziemy do ośrodka :)
rozważamy też adopcję w ośrodku w innym województwie, z którego ja pochodzę. Myślimy też o adopcji ze wskazaniem (rodzeństwo), tylko musimy się dowiedzieć jaka jest sytuacja prawna dzieci. Tak że mam co robić, a byłam już kompletnie załamana, a teraz tak jakoś lepiej :)
a dotego zdecydowaliśmy się jeszcze na pieska :)
rozważamy też adopcję w ośrodku w innym województwie, z którego ja pochodzę. Myślimy też o adopcji ze wskazaniem (rodzeństwo), tylko musimy się dowiedzieć jaka jest sytuacja prawna dzieci. Tak że mam co robić, a byłam już kompletnie załamana, a teraz tak jakoś lepiej :)
a dotego zdecydowaliśmy się jeszcze na pieska :)
hej!!! sometimes a jakie masz bakterie ja też chciałam sprawdzić drożność ale przyplątała się do mnie drożdżyca z której żadnym sposobem nie mogę się wyleczyć .Może któraś z was zna jakieś sposoby?Chciałabym mieć dzidziusia a nawet badań nie mogę zrobić.Bakterie też prawdopodobnie mają wpływ na płodność.
Cześć dziewczyny po małej przerwie, choc przed tem wypowiadałam się w nieco innym temacie (ślubu) ale widze tu znajome twarze:)
Teraz i ja sie do Was dołączam - niestety:( Starania zeczelismy we wrześniu, teraz pojawiła sie iskierka nadzieji, mianowicie brak miesiaczki od dobrych 3 tyg. Na poczatek testy ciążowe (4) ale niestety negatywne wiec wczoraj zrobiłam test beta. Dzis wynik równy zeru i totalna załamka. Nie dość, że to nie ciąża to jeszcze teraz obawa co mi jest, skoro tej cholernej @ nie ma!
Wizyta u lekarza dopiero po swietach.
Może to , że nie jestem tu sama da mi jeszcze troche siły. Sorki za moje smętnienie.
Teraz i ja sie do Was dołączam - niestety:( Starania zeczelismy we wrześniu, teraz pojawiła sie iskierka nadzieji, mianowicie brak miesiaczki od dobrych 3 tyg. Na poczatek testy ciążowe (4) ale niestety negatywne wiec wczoraj zrobiłam test beta. Dzis wynik równy zeru i totalna załamka. Nie dość, że to nie ciąża to jeszcze teraz obawa co mi jest, skoro tej cholernej @ nie ma!
Wizyta u lekarza dopiero po swietach.
Może to , że nie jestem tu sama da mi jeszcze troche siły. Sorki za moje smętnienie.
Witam. Podczytuje was od dawna i z kazdym razem sie ciesze gdy udaje sie kazdej zajsc w upragnioną ciąze ja tez od kilku miesiecy sie staram ale teraz powinnam @ dostac w niedziele ale jakos ostatnio dziwnie sie czuje rano jakos dziwnie mi w brzuchu jakby zbierało mi sie na wymioty ale nic z tego. Sama nie wiem co mam myslec a może organizm płata mi figle bo bardzo pragne tego dziecka i może sobie to wymyśliłam jak do niedzieli wytrzymam
Nie bylo mnie pare godzin w domu, odswiezam stronke a tu... po tym co przeczytalam w ostatnich postach buzka mi sie usmiechnela :) Cofam do postu o tej super wiadomosci i gratulacje kochana!!! :) Oby ten test sie nie mylil... ale skoro wskazal 2 kreski przed terminem planowanego @ tzn ze stezenie jest wysokie...
Mar-chew ja na Twoim miejscu bym nie wytrzymala i zrobila bete juz... czemu dopiero w poniedzialek? Albo przynajmniej powtorzylabym jutro rano test... ale jestem pewna ze 2gi tez bedzie pozytywny czego Ci z calego serca zycze :)
Mar-chew ja na Twoim miejscu bym nie wytrzymala i zrobila bete juz... czemu dopiero w poniedzialek? Albo przynajmniej powtorzylabym jutro rano test... ale jestem pewna ze 2gi tez bedzie pozytywny czego Ci z calego serca zycze :)
wow, Mar-chew, no to 3mam kciuki i czekam na potwierdzenie hihi, a i nie denerwuj sie, czeka cie podroz samolotem i nie dzwigaj slonce nic, a moze carem? ale to , co tylko nie przeciazaj sie...pls
a ja jednak chyba bede musiala jednak poczekac, wyszly u mnie pewne komplikacje zdrowotn - poporodowe, ale jak dowiem sie wszystkiego naraz to bede martwic sie...
a ja jednak chyba bede musiala jednak poczekac, wyszly u mnie pewne komplikacje zdrowotn - poporodowe, ale jak dowiem sie wszystkiego naraz to bede martwic sie...
piesek już jest :) mała zwariowana biała kulka..gdzie ja tam i on.
do ośrodka adopcyjnego idziemy w przyszłym tygodniu gdyż tym panie są na szkolenieu w Warszawie. W mailu Pani z ośrodka poinformowała mnie że zapisy na wrzesień się już kończą..ale zobaczymy..a następny termin to styczeń.
A dzisiaj kolejna wizyta u lekarza..bo starań nie zaniechaliśmy..ostanio biorę sterydy więc musi być kontrola lekarska.
do ośrodka adopcyjnego idziemy w przyszłym tygodniu gdyż tym panie są na szkolenieu w Warszawie. W mailu Pani z ośrodka poinformowała mnie że zapisy na wrzesień się już kończą..ale zobaczymy..a następny termin to styczeń.
A dzisiaj kolejna wizyta u lekarza..bo starań nie zaniechaliśmy..ostanio biorę sterydy więc musi być kontrola lekarska.