Widok

stosowałam NPR

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
niestety z marnym skutkiem, dwa dni temu 3 różne testy pokazały dwie kreski :(

wiem, mogłam bardziej uważać, niestety na takie rady już za późno :((

jestem strasznie zestresowana i zdołowana tą sytuacją, ciągle płacze i myśle o śmierci, jednak aborcje wykluczam - nie potrafiłabym zabić nawet siebie a co dopiero niewinne dziecko,

do tego wszystkiego najprawdopodobniej za miesiąc strace pracę :((

wizyta u lekarza w przyszłym tygodniu ale może do tego czasu mogłybyście polecić jakieś tabletki uspakajające?

ps. z góry przepraszam wszystkie starające się jeśli Was uraziłam swoim załamanie z powodu ciąży
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
miałam na myśli : (...) tracąc tym samym najwspanialsze momenty, jaki może przeżyć KOBIETA ...

a twój strach? no to jest normalne, każda z nas się bała, boi, wiele z nas ma straszne wspomnienia z porodówki, ale żyjemy i jestesmy szczęśliwe :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życzę Ci powodzenia i mimo wszystko matczynej radości!!! Trzymaj się ciepło, wcześniej czy później jakoś sobie to ułożycie!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
aleksandra, musze Ci przyznac racje... teraz to wiem... moglam sie zabezpieczyc w inny bardziej sprawdzony sposob... wykastrowac...

ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(

moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
aleksandra, musze Ci przyznac racje... teraz to wiem... moglam sie zabezpieczyc w inny bardziej sprawdzony sposob... wykastrowac...

ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(

moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
tokio fakt-kopniaków wewnątrz brzucha bym nie czuła, ale cała reszta tak - są teraz tzw adopcje ze wskazaniem gdzie praktycznie od razu po porodzie dostaje się dziecko, tak aby jak najkrócej odczuwało ono że jest niekochane bo tak jak piszesz: nie ma nic gorszego dla dziecka, niż mama która go nie kocha ... :(


chciałabym wierzyć w to że jeszcze kiedyś bede szczesliwa ale na razie wydaje mi sie to nierealne
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kobieto ciesz się z takiego stanu. Masz przecież męża!! a plany życiowe no wiesz u mnie nigdy nie jest i nie było tak jakbym chciała...nawet nie wiesz ile kobiet chciałoby mieć dziecko a nie może!!!! i będziesz szczęśliwa zobaczysz!! czego Ci zyczę! 3maj się będzie dobrze
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith
...może właśnie chciał od Ciebie tego Bóg..żebyś wybrała jedną z jego dróg...
dziecko to nie kara, a ogromne szczęście, tylko teraz tego nie dostrzegasz bo miałaś inne plany..ale może właśnie tak miało być, w życiu nic się nie da przewidzieć..teraz najważniejsze by dzidzia była zdrowa no i ty a napewno za kilka miesięcy sama to stwierdzisz i będziesz z uśmiechem patrzeć w przyszłość..już w trójeczkę ;))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
teraz mam meza przy sobie
ale jestem pewna ze juz niedługo i mnie zostawi
bedzie chcial zapewnic mi i dziecku wieksze mieszkanie

jest po AM wiec wypłynie, bo z pensji jaka dostaje na lądzie nie bedzie w stanie nam tego zapewnic

a ja zostane sama, bez pracy, w domu z dzieckiem
jak debil, nikomu niepotrzebna, niby kochana ale bez najbliższej mi osoby

jak mam tak życ to wole wcale :(((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Smith...sorry, że to teraz napiszę, ale kobieto opanuj się i otrząśnij. To nie jest tragedia. Mogłabyś się tak zachowywac jakbyś się dowiedziała, że jesteś śmiertelnie chora (lub ktoś Ci bliski).

Mówisz, że jesteś wierząca...no to przyjmij ze zrozumieniem to co dał Ci Bóg...swoim gadaniem i rozpaczą grzeszysz. Bo to tylko szczęście, mam nadzieję, że jak najszybciej to dostrzezesz...tyle kobiet chciałby być na Twoim miejscu.

I nie rozpaczaj już, nie narzekaj, tylko działaj. Do lekarza idź po zaświadczenie i zwolnienie - kasę bedziecie mieli zapewnioną. Mąż musi już szukać nowej pracy! I tyle, dacie radę.
Chyba nie ma Cie już co pocieszać, tylko trzeba dać Ci kopniaka w tyłek, żebyś się przestała nad sobą użalać! ;-))))

Uszy do góry kobieto! ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No weź teraz posłuchaj siebie? Nie przesadzasz? Grzeszysz!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Znam taki przypadek, jak dziewczyna, tak jak ty, była załamana jak się dowiedziała o ciąży. Gadała takie głupoty jak ty...jak dziecko straciła był szok i wielka rozpacz, bo okazało się, że jednak chciałaby cofnąć czas i mieć to dziecko...No i obwiniała się za to swoje gadanie i że niby to kara i takie tam....

Smith...zacznij mysleć pozytywnie. A jeśli nie potrafisz, idź pogadaj z psychologiem, księdzem...szukaj pomocy bo skończysz z depresją!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przepraszam Michałowa ze Cie zdenerwowałam... wiem ze grzesze tym co pisze i mysle, ale nie porafie na to spojrzec z innej strony... przepraszam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie masz za co przepraszać!
Ale naprawdę wyluzuj, idź z kimś pogadać, bo to może się źle skończyć.
I nie myśl tak pesymistycznie...zobaczysz, że już niedługo będziesz zdziwiona swoim zachowaniem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith a ja napsize o czyms innym niz ciaza - chodzi mi o to wyplyniecie w morze;) jako ze pracuje w tej branzy to cos Ci powiem - w obecnej sytuacji czyt. kryzysu na morzu i ze wzgledu na fakt okrojonej ilosci miejsc dla Polakow na nizszych stanowiskach oficerskich i szeregowych to Ty jako kobieta mialabys bardzo nikle szanse na znalezeinie kontraktu. jesli czujecie, ze praca meza jest zagrozona to kopnij go w tylek zeby juz zaczal zagladac na portal morski i przegladac oferty zeby wyplynal i zdazyl wroc ic tak zeby byc z Toba w tych ostatnich tygodniach przed porodem!

a co do ciazy to tez nie jestem jakos specjalna zwolenniczka i podejrzewam, ze na Twoim meijscu bym podobnie zareagowala ale w zyciu chyba tak juz jest, ze najpeirw jest duzy szok a potem wszystko jakos samo sie uklada, bedzie dobrze;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Smith - czy aby na pewno jesteś katoliczką? i to praktykującą?

naprawdę - piszesz już takie głupoty, że ręce opadają!

Dziewczyny mają rację - idź z kimś pogadać (psycholog, ksiądz, przyjaciółka), bo jesteś na najlepszej drodze do depresji!


Skoro niby jesteś taka wierząca - to musisz przyjąć wytłumaczenie, że taka jest wola Boga!!!!!!!! On podobno wie jak kierować naszym życiem ;) najwidoczniej miał dla Ciebie inny plan, niż Ty sama :)
inny wcale nie musi = gorszy :)
tylko weź się otrząśnij Dziewczyno!



Bo później (tfu tfu) dojdzie do tragedii(poronienie) i do końca życia będziesz siebie obwiniać! nawet jeśli teraz myślisz inaczej...


ja też na początku wypierałam myśl o ciąży :P tłumaczyłam sobie brak @ stresem, klimakterium (w wieku 27 lat!!) ;P brak apetytu i ściśnięty żołądek (było mi niedobrze) tłumaczyłam sobie zatruciem albo lekką grypą żołądkową ;)


też nie planowałam TERAZ mieć dziecka :)

mieliśmy brać kredyt i kupować mieszkanie...
chciałam zmienić pracę...
lekarka powiedziała, że mam za niski poziom progesteronu i jeśli chcę zajść w ciążę i ją utrzymać (kilka m-cy staraliśmy się o dzidzię bez skutku) to muszę podwyższyć progesteron - inaczej nie ma szans :P

byłam załamana naszą sytuacją mieszkaniową (mieszkanie u Teściów, którzy w sierpniu chcieli sprzedać mieszkanie) i postanowiłam dać sobie spokój z dzieckiem :P bo po co ma ono przyjść na świat, skoro nie wiem co dalej z nami będzie? gdzie będziemy mieszkać itp. ;)

2 m-ce po tym moim oświadczeniu(powiedziałam to Mężowi) okazało się, że los miał dla nas inny plan ;)

z zakupu mieszkania póki co zrezygnowaliśmy - bo nie damy rady z samej mężowej pensji utrzymać 3 osób, mieszkania, auta + spłacać kredytu... a ja chciałabym być z synkiem dłużej - nie tylko na macierzyńskim ;)

wygodne 2 pokoje u Teściów zamieniamy na ciasny pokój u mojej Mamy (10,75m2 na 3 osoby)...
w przyszłym tygodniu zaczynamy remont i będziemy starali się jakoś tam zmieścić :P (najbardziej szkoda nam naszej super wygodnej sypialni, którą zrobiliśmy sobie rok temu)
ale mówi się trudno - mamy siebie :) jesteśmy zdrowi :) za 2 m-ce urodzi się nasz synek :) kochamy siebie i maluszka :) więc z całą resztą jakoś damy sobie radę :)

chociaż nie powiem - był moment, kiedy sytuacja wydawała mi się beznadziejna i myślałam nawet żeby łyknąć całe opakowanie Relanium - żeby mieć spokój i niczym już nie musieć się martwić...
ale moja Mama skutecznie wybiła mi to z głowy ;) a ja - wypłakałam się, uspokoiłam i uwierzyłam, że jednak damy sobie radę :)

czego i Tobie życzę :)



uffffffffff ale się rozpisałam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przyznaje Ci racje Agusia - nie powinnam pisac ze jestem katoliczką tylko że starałam się nią być

i pewnie wszystkie macie racje ze jak sie wypłacze i uspokoje to bedzie lepiej i bardzo Wam wszystkim ze te słowa dziękuje, naprawde

ale chyba to po prostu jeszcze troche za wczesniej za zmiane myslenia na pozytywne, teraz jestem przerazona i mam wrażenie że określenie "szczesliwa" nigdy juz nie bedzie mnie dotyczyło
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusiagda podziwiam Cie i kibicuje :) Wiele rodzin zaczyna na małym pokoiku u rodziców a potem po latach wspominają te czasy z wielkim senstymentem. Widac ze cenicie rodzine i szczescie ponad wygody a to bardzo zadkie w tych czasach. Wiele osob odsuwa posiadanie dziecka az bedzie mieszkanie samochów plazma na scianie az zwiedzą dalekie kraje itp a gdy w koncu stwierdza ze juz w sumie w grafiku pora na dziecko to sie okazuje ze los wclae nie cche grac w ich układanke i potem latami sie starają:/. NIe ma co czekac czasami bo los ma w nosie nasze plany i harmonogram:) MY zaczelismy starac sie o dziecki z załozeniem ze przeciez wiekszosc znajomych stara sie latami to myu pewnie tez najszybciej za jakies pol roku8 rok moze bedzie. UDąło sie za 1 razem i byłam w szoku:) ale udało sei tez pewnie dzieki temu ze było na luzie bez stresu jeszcze i wyczekiwania. Teraz myslimy o drugim i juz widze ze wcale ta prosto nie bedzie. Los jest przewrotny tym co bardzo chca karze czekac a daje tym ktorzy chca czekac:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith a ty sie teraz nad niczym nie zastanawiaj takie stany depresyjne to tez hormony poczatku ciazy. One ci jeszcze pogarszają nastrój. Postaraj sie zajac czyms przyjemnym odpoczywac a z czasem pozytywne mysli same napłyna
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja mama jak zaszła w ciążę z moją siostrą też rozpaczała, a teraz dziwi się, że tak robiła, bo ma wspaniałą córkę...

Nie płacz, nie denerwuj się, bo to źle wpływa na dziecko, ono już denerwuje się razem z Tobą :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
agusia pieknie to napisałaś :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

dr Maciej Krynicki - endokrynolog - ktoś zna??? (69 odpowiedzi)

j.w. przyjmuje prywatnie w Pruszczu Gd., zastanawiam się, czy warto iść??

Odkurzacz samojezdny - robot - opinie (73 odpowiedzi)

Czy ktoś ma takie cudo ? Czy to w ogóle działa. Chciałam dziś kupić ale sprzedawca stanowczo mi...

do góry