Widok
ale widzę, że jednak nie można żądać opuszczenia sali :
"§ można nie zgodzić się, by w badaniach i zabiegach brały udział osoby, których obecność i pomoc w czasie porodu nie jest konieczna
Nie dotyczy to jednak osób uczących się zawodów medycznych, m.in. w klinikach i szpitalach akademii medycznych. Tam uzyskanie Twojej zgody na obecność studentów i stażystów nie jest wymagane, ale ich udział powinien wynikać ze względów dydaktycznych. Osoba opiekująca się studentami powinna dopilnować, aby Twoja godność była uszanowana."
ja i tak na klinicznej bym nie chciała rodzić :)))
"§ można nie zgodzić się, by w badaniach i zabiegach brały udział osoby, których obecność i pomoc w czasie porodu nie jest konieczna
Nie dotyczy to jednak osób uczących się zawodów medycznych, m.in. w klinikach i szpitalach akademii medycznych. Tam uzyskanie Twojej zgody na obecność studentów i stażystów nie jest wymagane, ale ich udział powinien wynikać ze względów dydaktycznych. Osoba opiekująca się studentami powinna dopilnować, aby Twoja godność była uszanowana."
ja i tak na klinicznej bym nie chciała rodzić :)))
Jeżeli nie podoba wam się obecność studentów to idźcie rodzić do prywatnych szpitali,tylko przypadkiem trafiając do państwowego nie dziwcie się że pielęgniarka czy lekarz czegoś nie potrafią,w książce ciężko wymacać np.jak obkurcza się macica po porodzie..........Po co korzystacie z państwówki w której wiadomo że mogą być studenci,niektóre "mamusie" zachowują się jak święte krowy i myślą że im cały personel będzie padał do stóp.Chcesz być traktowana jak królowa to sio do prywatnego ( chociaż tam też nikt do stóp padał nie będzie......)
Myślę, że studenci moga być pomocni ale co innego, jak jedna czy dwie osoby są przy tobie i uczestnicza w porodzie a co innego, jak przychodzi 10 osób po to, by odpękac praktyki. Mi kiedyś jedna dziewczyna opowiadała, że rodziła na Klinicznej i przy porodzie byli obecni studenci ale jej za bardzo nie przeszkadzali, bo ciągle wysyłali sms-y, czy grali na swoich telefonach, bo lekarz coś opowiadał, pokazywał ale zainteresowana była jedna czy dwie osoby. To nie o to w tym chodzi.
Mieszkam co prawda za granica, ale zawsze gdy lekarz szkolil jakiegos studenta/tow bylam pytana czy zgadzam sie na to by byli przy mojej wizycie.I zgadzalam, z reguly jest tak ze ucza sie wiec lekarz jest dokladniejszy,by pokazac im co i jak:) I tak bylo.
Rodzilam rowniez w towarzystwie osoby uczacej sie, a moj porod ktory mialam w wodzie tez ogladac mieli studenci,bylam pytana czy sobie zycze i nie mialam z tym problemu, no ale zaczely sie komplikacje w wodzie wiec szybko podpieto mnie pod aparatury i przewieziona na inna sale.
Ale w szkole rodzenia wrecz polecano mi by zgadzac sie na studentow bo wtedy jest inna niby lepsza opieka.I rzeczywiscie studenci maja wiecej czasu,troszcza sie.chca pomoc itp:) wspominam bardzo dobrze, no z tym ze nie wiem jak jest w Polsce
Rodzilam rowniez w towarzystwie osoby uczacej sie, a moj porod ktory mialam w wodzie tez ogladac mieli studenci,bylam pytana czy sobie zycze i nie mialam z tym problemu, no ale zaczely sie komplikacje w wodzie wiec szybko podpieto mnie pod aparatury i przewieziona na inna sale.
Ale w szkole rodzenia wrecz polecano mi by zgadzac sie na studentow bo wtedy jest inna niby lepsza opieka.I rzeczywiscie studenci maja wiecej czasu,troszcza sie.chca pomoc itp:) wspominam bardzo dobrze, no z tym ze nie wiem jak jest w Polsce
Chciałam jeszcze dodać, że studenci stomatologii, którzy NIGDY nie będą lekarzami ginekologami, też mają praktyki na porodówce. Mają tylko kilka godzin do odpękania. Moja koleżanka jest dentystką i miała takie praktyki na jakomś wczesnym roku studiów, no bo późniejsze lata to już nie ma czasu na d*perele niezwiązane ściśle z przyszlym zawodem - czyli stomatologią. Praktyki zaliczali w grupie ok 8-10 osób.
Obecność takich studentów jest wg mnie, nie tylko bardzo krępująca dla rodzącej, ale też nie ma absolutnie uzasadnienia że teraz młodzi musza nauczyć się przyszłego zawodu.
Obecność takich studentów jest wg mnie, nie tylko bardzo krępująca dla rodzącej, ale też nie ma absolutnie uzasadnienia że teraz młodzi musza nauczyć się przyszłego zawodu.
Wszystko zależy od ludzi, studentów, lekarzy - od ich zachowania i ilości!. Wszyscy wiemy, że młodzi lekarze muszą się gdzieś uczyć, żeby potem wiedzieli, jak leczyć. Ale nie oznacza to sytuacji, kiedy grupa studentów przychodzi na praktyki i chce je po prostu odbębnić. To nie ma NIC wspólnego z nauką przyszłego zawodu. I nie jest tak, że skoro wybierasz szpital klinczny to musisz zgodzić się na obecność studentów. Gdyby tak było, nie byłoby konieczności podpisywania takowej zgody przez pacjentkę. Jeśli coś w prawie się zmieni i rzecywiście będzie tak, że w szpitalu uniwersyteckim studenci będą mogli być przy wszystkich sytaucjach, to wówczas zgodzę się z tym, że skoro wybrałaś taki szpital, musisz się z ich obecnością godzić. Póki co, trzeba wyrazić na to zgodę i personel musi uszanować wolę pacjentki, kiedy powie "nie", bo takie na razie są procedury i tyle. Dwa razy leżałam na Klinicznej i raz zgodę podpisałam, a raz nie.
jak ponad dwa lata temu leżałam na patologii ciąży w Redłowie przy badaniu miało być chyba z 10osób( położne, lekarze) w tym studenci.Nie bardzo się na to zgadzałam wiec poprosiłam aby część osób opuściło gabinet. Oprócz tego ze pacjent się leczy ma prawo do zachowania intymności! Następny razem poproście o Kartę Praw Pacjenta-w każdym szpitalu muszą Wam dać ja chociaż do przeczytania. Nie trzeba się zgadzać na wszystko.Nawet jeśli jest to szpital Kliniczny!
Tak, studenci się kręcą. Czasem mniej, czasem więcej, zależnie od tego, jaki to dzień tygodnia, pora dnia, czy np są wakacje. Zwykle chodzą grupami po kilka osób i patrzą, przysłuchują się. Czasem można być przez studenta zbadaną, ale to najwyżej przez 1-2, nie przez całą grupę. Może się zdarzyć tak, że przy porodzie albo np w czasie usg jest kilku, ale na pewno badać wszyscy ie będą. No i trzeba się przygotować, że może być tak, że kilka razy będzie przychodzić inna grupa i będą wypytywać po raz kolejny o to samo.
No i prawda jest taka, że to jest szpital uniwersytecki i jak się go wybiera, to trzeba się liczyć z tym, że są tam przeprowadzane zajęcia. Jak pacjenci nie wyrażają zgody, a nie są np w ciężkim stanie czy jakoś bardzo wymęczeni, to lekarze prowadzący zajęcia starają się przekonać, żeby jednak się zgodzili.
No i prawda jest taka, że to jest szpital uniwersytecki i jak się go wybiera, to trzeba się liczyć z tym, że są tam przeprowadzane zajęcia. Jak pacjenci nie wyrażają zgody, a nie są np w ciężkim stanie czy jakoś bardzo wymęczeni, to lekarze prowadzący zajęcia starają się przekonać, żeby jednak się zgodzili.
ja rodziłam na klinicznej 2 lata temu - męczyłam się 12 godzin ... na sali porodowej przez całą noc nikt mi nawet szklanki wody nie podał tylko piguly byly obuzone ze mnieprzyjeto skoro juz tera zaraz za chwile nie urodze..bylam tak spragniona, ze kranowe zaczelam pic..ale gdy przyszli nad ranem studenci - to po pierwsze mialam na wylacznosc studentkę poloznictwa ktora bardzo delikatnie starala sie mi pomoc w tych meczarniach i robila wszystko co tylko jej do glowy przyszlo, a stare pielegniary mialy w d*pie wszystko i wszystkic. Jeśli chodzi o studentow lekarzy to ja im wrecz zaproponowaam by dotkneli brzucha czy tamco musieli- ale tylko dwoje sie odwazylo dotknac brzucha, reszta spokojnie wręcz wycofana - po prostu musza odbębnic i juz- normalne, bycie studentem medycyny i poloznictwa nie jest łatwe, zwłaszcza gdy baby na sam widok studenta wydzieraja sie ze sobie nie życza...
no jak rodzilam to zrobila sie wlasnie afera ze studentami:)
lezalam na patologii, i studenci byli przy badaniach, koelzanki sie buzyly ze nie wyrazily zgody, albo nie zostały poinfonrowane ze moze byc taka sytuacja, no i zaczelo sie... akcja student, lekarz i pacjent, lekarz darl sie na pacjetke ze przyszla tutaj to znaczy wlasie ze nie ma nic do powodzenia, ze oni tez musza sie kiedys nauczyc, i my jestesmy od tego zeby udostepniac , ze jezli nam sie cos nie podoba to droga wolna, ze inne szpitale powinny przyjac i takie ble , ble,
a tak przychodzili pogadac i nieraz 3 razy to samo sie mowilo,
mi tam nie przeszkadzali, jak czlowiek tak lezy i czeka na tej patologi to sobie pogada, do mnie przychodzila swieta trojca i czas lecial, pomagali, takze nie ma problemu , no ale fakt nie jest fajowo przy porodzie naturalnym , fakt ja mialam cesarke i nikogo inie bylo, moze ze to byla sobota dzien wolny :)
lezalam na patologii, i studenci byli przy badaniach, koelzanki sie buzyly ze nie wyrazily zgody, albo nie zostały poinfonrowane ze moze byc taka sytuacja, no i zaczelo sie... akcja student, lekarz i pacjent, lekarz darl sie na pacjetke ze przyszla tutaj to znaczy wlasie ze nie ma nic do powodzenia, ze oni tez musza sie kiedys nauczyc, i my jestesmy od tego zeby udostepniac , ze jezli nam sie cos nie podoba to droga wolna, ze inne szpitale powinny przyjac i takie ble , ble,
a tak przychodzili pogadac i nieraz 3 razy to samo sie mowilo,
mi tam nie przeszkadzali, jak czlowiek tak lezy i czeka na tej patologi to sobie pogada, do mnie przychodzila swieta trojca i czas lecial, pomagali, takze nie ma problemu , no ale fakt nie jest fajowo przy porodzie naturalnym , fakt ja mialam cesarke i nikogo inie bylo, moze ze to byla sobota dzien wolny :)
Aha no i studenci są dokładniejsi moim zdaniem i delikatniejsi.Stwierdzam to po tym jak wyrywałam ostatnio zęba u studentów.Bałam sięże cośnie tak zrobią a tak naprawde bardzo dokładnie wszystko robiła i jeszcze lekarza dopytywała a tu a tam jeszcze itp.Więc wszędzie pewnie tak jest bo chcą zabłysnąć przed lekarzem i czegoś się nauczyć w końcu.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
Ja rodziłam 3 lata temu na Klinicznej ale w nocy i studentów nie było.Potem na sali w sumie tak nie pamiętam.Tylko na drugi dzień po badaniach okazało się że jest chory toprzyszła lekarka ze studentką i to właśnie studentka powiedziała,że musza zabrać małego bo ma zakażenie.Ok. ale tak sięprzestraszyłam bostarała się to powiedzieć delikatnie ale słowo zakażenie zabrzmiało bardzo żle dla mnie i zaraz poty wyszłam i się poryczalam zadzwoniłam do męża,że cos jest nie tak i nie wiem co się dzieje.Najgorsze godziny życia.Ale okazało się że nie doleczyłam w ciąży infekci i dlatego mały musiał dostac antybiotyk i zostaliśmy dłużej w szpitalu.
Po 3 dniach przenieśli nas na inna sale dla tych co muszą zostać dłużej.Najbardziej mi się podobało to że jedna osoba może zawsze wejść na saledo Ciebie i dziecka.Mój mąż zawsze przychodził i z nami siedział.Robił mi jedzonko mógł mi pomóc po porodzie pójść pod prysznic i posiedzieć tam ze mną wrazie czego.
No i studenci właśnie byli tylko na obchodzie jak byliśmy juz na tej drugiej sali na innym pietrze.Zajrzeli nie wszyscy jak to wygląda właśnie chyba jedna zbadałabrzuch jak się wszystko obkurcza.Za to małego troche wymęczyli bo codziennie pobierali krew ażmiał wielkiego siniaka na rączce.Teraz bym na to nie pozwoliła.
Po 3 dniach przenieśli nas na inna sale dla tych co muszą zostać dłużej.Najbardziej mi się podobało to że jedna osoba może zawsze wejść na saledo Ciebie i dziecka.Mój mąż zawsze przychodził i z nami siedział.Robił mi jedzonko mógł mi pomóc po porodzie pójść pod prysznic i posiedzieć tam ze mną wrazie czego.
No i studenci właśnie byli tylko na obchodzie jak byliśmy juz na tej drugiej sali na innym pietrze.Zajrzeli nie wszyscy jak to wygląda właśnie chyba jedna zbadałabrzuch jak się wszystko obkurcza.Za to małego troche wymęczyli bo codziennie pobierali krew ażmiał wielkiego siniaka na rączce.Teraz bym na to nie pozwoliła.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
Ja rodzilam przez cc 2 lata temu,w liocu,Kliniczna pełna studentow,na poczatku bylam przerazona,ale w rezultacie bylam bardzo,ale to bardzo zadowolona,na sali porodowej gdzie mnie przygotowywali do cc ,studentki delikatne,mile,na sali pooperacyjnej w ciagu dnia jak byly studentki bylo idealnie,pytaly co potrzeba ,dawaly leki,pomagaly,a w nocy jak juz byly 'stare polozne' to ju tak fajnie nie bylo:)
Ja nie narzekam:)
Ja nie narzekam:)
Ja mialam cesarke na Klinicznej, wiec przy porodzie nie bylo studentow, moze tez dlatego, ze zglosilam sie do szpitala po 18stej ;) Przez kolejne 3 dni studenci przychodzili w sumie dosyc czesto, ale jakos mi to nie przeszkadzalo. Wiem, ze musza sie jakos uczyc, ale chyba badac bym sie studentowi nie dala. Przychodzily studentki/nci z pediatrii, rehabilitacji itp. Pokazywalam im brzuch, sprawdzali obkurczanie macicy, zadawali mnostwo pytan. Czasami mnie to wkurzalo, bo nawet zdrzemnac sie nie bylo mozna. Na szczescie dzieciatka mi nie budzili, bo nie pozwalalam-Maly zasypial z wielkim trudem. Generalnie, troche mnie denerwowali, ale ogolnie bylo spoko :)