Widok
aTPO i aTG zazwyczaj wystarczy zbadać raz w życiu, no może w niektórych przypadkach raz na kilka lat, często trzeba robić TSH, ft3 i ft4, zwłaszcza na początku leczenia, albo w ciąży, bo normalnie dwa-trzy razy do roku wystarczy... Jak dobrze poszukasz, to te trzy badania bedziesz robić za jakieś 40 złotych w sumie...
oj to lipa :(
z tym powtarzaniem co trzy miesiace to wiem, ze nie do końca.choć w ciągu ostatnich dwóch miesiecy robiłam dwa razy (raz TSH i FT4, drugi FT4, antyTPO i coś tam jeszcze) ale ..na kolejną wizyte tez mam wziasc "swiezy" wynik -chyba tylko jedno z tego wszystkiego, a jakby sie okazało, ze jest się w ciazy to tez trzeba co jakiś czas powtarzac.
Ja dopiero zaczynam sie leczyć, wiec wole dopytać co i jak:)
z tym powtarzaniem co trzy miesiace to wiem, ze nie do końca.choć w ciągu ostatnich dwóch miesiecy robiłam dwa razy (raz TSH i FT4, drugi FT4, antyTPO i coś tam jeszcze) ale ..na kolejną wizyte tez mam wziasc "swiezy" wynik -chyba tylko jedno z tego wszystkiego, a jakby sie okazało, ze jest się w ciazy to tez trzeba co jakiś czas powtarzac.
Ja dopiero zaczynam sie leczyć, wiec wole dopytać co i jak:)
Witam,
ja mam od zawsze niedoczynność tarczycy. Z tego co wiem to zwykła niedoczynność jest do wyleczenia. Leki do końca życia biorą te osoby które miały guzy i usuwaną tarczycę lub mają Hasimoto (czy jak to się pisze). Ja mam to ostatnie:) Co do lekarza....walczyłam kilka lat w Lublinie bez skutku, nie mogłam uregulować, dopiero w Gdańsku udało się i jestem zadowolona:) Polecam dr Łukasza Obołończyka z Endomedu. Wizyta 100 zł, nie czeka się długo, przyjmuje tylko we wtorki. Potrafi być termin wolny na za tydzień lub 2. Nigdy dłużej nie czekałam. Na prawde solidny lekarz.
ja mam od zawsze niedoczynność tarczycy. Z tego co wiem to zwykła niedoczynność jest do wyleczenia. Leki do końca życia biorą te osoby które miały guzy i usuwaną tarczycę lub mają Hasimoto (czy jak to się pisze). Ja mam to ostatnie:) Co do lekarza....walczyłam kilka lat w Lublinie bez skutku, nie mogłam uregulować, dopiero w Gdańsku udało się i jestem zadowolona:) Polecam dr Łukasza Obołończyka z Endomedu. Wizyta 100 zł, nie czeka się długo, przyjmuje tylko we wtorki. Potrafi być termin wolny na za tydzień lub 2. Nigdy dłużej nie czekałam. Na prawde solidny lekarz.
Przepraszam, ale podołuję dalej. Tak niestety jest, że warto założyć, ze to do końca życia. Nawet poporodowe zapalenie tarczycy, teoretycznie wyleczalne "bez śladu", pakuje nas do grupy "tarczycówek", które nigdy nie mogą zapomnieć, że muszą co jakiś czas sprawdzić tarczycę, bo bardzo prawdopodobne, że jeszcze kiedyś się odezwie.
Dobrze leczona niedoczynność nie jest problemem. Problemem jest tylko niedodiagnozowana, zapomniana, źle leczona.
Dobrze leczona niedoczynność nie jest problemem. Problemem jest tylko niedodiagnozowana, zapomniana, źle leczona.
Polecam dr Mizan-Gross, u mnie pół rodziny jest "tarczycowe", prawie wszyscy bujali się latami po niedouczonych endokrynologach, dla których wyniki były "jeszcze w normie".
Nie interpretujcie same wyników! "W normie" przy tarczycy może nic nie znaczyć! Nie ma też co porównywać TSH, czy wynosi ono 10 czy 100 - organizm rozpaczliwie walczy o hormony potrzebne do życia.
Olcia, podziwiam Cię, że nie ważysz jeszcze 150 kilo i masz siłę do funkcjonowania... Nie rozważałaś zmiany lekarza?
I dziwi mnie też opinia lekarza, że USG jest niepotrzebne. Ostatnio właśnie kuzynka miała "dobre" wyniki i kilku lekarzy ją zbyło, ale tak męczyłyśmy ją z ciotką, że na pewno ma chorą tarczycę, że abyśmy się od niej w końcu odczepiły, to zrobiła jeszcze USG. I tam dopiero pokazały się "ciekawostki".
Nigdy też nie wyrzucajcie swoich starych wyników i opisów USG. "Coś" może się pokazać dopiero, gdy porówna się wyniki z wielu miesięcy.
Macie chorą tarczycę? Wypchnijcie do lekarza rodzinę, zwłaszcza wszystkie kobiety.
Mama, babcia lub ciocia chorują, Wy macie objawy, ale wyniki "jeszcze dobre"? Zmieńcie lekarza...
Polecam też fora na gazeta.pl - Hashimoto i Choroby tarczycy.
Całkiem dobrą specjalistką od USG jest dr Łuszczyńska-Nitka z Podbielańskiej w Gdańsku.
Nie interpretujcie same wyników! "W normie" przy tarczycy może nic nie znaczyć! Nie ma też co porównywać TSH, czy wynosi ono 10 czy 100 - organizm rozpaczliwie walczy o hormony potrzebne do życia.
Olcia, podziwiam Cię, że nie ważysz jeszcze 150 kilo i masz siłę do funkcjonowania... Nie rozważałaś zmiany lekarza?
I dziwi mnie też opinia lekarza, że USG jest niepotrzebne. Ostatnio właśnie kuzynka miała "dobre" wyniki i kilku lekarzy ją zbyło, ale tak męczyłyśmy ją z ciotką, że na pewno ma chorą tarczycę, że abyśmy się od niej w końcu odczepiły, to zrobiła jeszcze USG. I tam dopiero pokazały się "ciekawostki".
Nigdy też nie wyrzucajcie swoich starych wyników i opisów USG. "Coś" może się pokazać dopiero, gdy porówna się wyniki z wielu miesięcy.
Macie chorą tarczycę? Wypchnijcie do lekarza rodzinę, zwłaszcza wszystkie kobiety.
Mama, babcia lub ciocia chorują, Wy macie objawy, ale wyniki "jeszcze dobre"? Zmieńcie lekarza...
Polecam też fora na gazeta.pl - Hashimoto i Choroby tarczycy.
Całkiem dobrą specjalistką od USG jest dr Łuszczyńska-Nitka z Podbielańskiej w Gdańsku.