Widok
do ja- chyba troszkę Cię ponioslo z tymi wydatkami....
mam dwoje dzieci i na dwoje nie wydaję tyle co Ty niby na jedno....
do szału mnie doprowadza zawyżanie na siłę kosztów utrzymania dziecka przez mamy ....
a przypominam ,że tak jak pisałam też byłam samotną mamą i znam temat od podszewki .... ja chyba jestem po prostu zbyt uczciwa.....
mam dwoje dzieci i na dwoje nie wydaję tyle co Ty niby na jedno....
do szału mnie doprowadza zawyżanie na siłę kosztów utrzymania dziecka przez mamy ....
a przypominam ,że tak jak pisałam też byłam samotną mamą i znam temat od podszewki .... ja chyba jestem po prostu zbyt uczciwa.....
Ależ proszę Ciebie bardzo Panie Halewicz :)
.
1. Żywność ok. 20 złotych dziennie na dziecko = ok 600 złotych (w tym jogurty, jajka, masło, olej, mleko, bułki, wędlina, ser, dżem, warzywa, owoce, mięso, ryż, makaron, kasza, desery, słodycze, woda mineralna, mleko modyfikowane, kaszki, soki, herbatki,
2. Opłaty ok 300 złotych na dziecko (mam 2 dzieci, opłaty około 900 zł m-cznie, dlatego dzielę na 3)
3. Ubranie 150 złotych miesięcznie (w skali rocznej) wliczając obuwie co 3-4 miesiące 2 pary, ubrania sezonowe - kurtki, kombinezony, ubrania okazjonalne, bieliznę.
4. Środki czystości ok 100 złotych miesięcznie na dziecko (w tym środki czystości dla domu, płyny do prania, płyny do płukania, art. higieniczne, ręczniki, papier, husteczki nawilżane)
5. Opieka medyczna odpłatna, badania laboratoryjne płatne (dentysta, ortopeda, ortodonta, pediatra w nagłych wypadkach)ok 100 zł miesięcznie
6. Wydatki apteczne (leki, maści, witaminy) 100 zł miesięcznie
7. Rozrywka 150 złotych miesięcznie (urodziny kolegów, kino, wycieczki, wakacje, drobne przyjemności)
8. Art. papiernicze, edukacyjne, zabawki, bajki, książki, gazetki 100 złotych miesięcznie.
9. Przejazdy (dla dzieci powyżej 4 roku życia - płatna komunikacja miejska lub paliwo) ok 50 złotych miesięcznie.
Do tego można doliczyć koszty przedszkola, żłobka, wydatki szkolne lub opłatę za opiekunkę, wydatki na pieluchy, jeśli dziecko jest małe.
Do tego remont, meble dla dzieci, naczynia, dekoracje domu... robi się rzadziej, ale jednak to też pochłania jakąś tam kwotę.
Dom zazwyczaj jest wyposażony w sprzęty, które też co jakiś czas się amortyzują lub psują.
.
1. Żywność ok. 20 złotych dziennie na dziecko = ok 600 złotych (w tym jogurty, jajka, masło, olej, mleko, bułki, wędlina, ser, dżem, warzywa, owoce, mięso, ryż, makaron, kasza, desery, słodycze, woda mineralna, mleko modyfikowane, kaszki, soki, herbatki,
2. Opłaty ok 300 złotych na dziecko (mam 2 dzieci, opłaty około 900 zł m-cznie, dlatego dzielę na 3)
3. Ubranie 150 złotych miesięcznie (w skali rocznej) wliczając obuwie co 3-4 miesiące 2 pary, ubrania sezonowe - kurtki, kombinezony, ubrania okazjonalne, bieliznę.
4. Środki czystości ok 100 złotych miesięcznie na dziecko (w tym środki czystości dla domu, płyny do prania, płyny do płukania, art. higieniczne, ręczniki, papier, husteczki nawilżane)
5. Opieka medyczna odpłatna, badania laboratoryjne płatne (dentysta, ortopeda, ortodonta, pediatra w nagłych wypadkach)ok 100 zł miesięcznie
6. Wydatki apteczne (leki, maści, witaminy) 100 zł miesięcznie
7. Rozrywka 150 złotych miesięcznie (urodziny kolegów, kino, wycieczki, wakacje, drobne przyjemności)
8. Art. papiernicze, edukacyjne, zabawki, bajki, książki, gazetki 100 złotych miesięcznie.
9. Przejazdy (dla dzieci powyżej 4 roku życia - płatna komunikacja miejska lub paliwo) ok 50 złotych miesięcznie.
Do tego można doliczyć koszty przedszkola, żłobka, wydatki szkolne lub opłatę za opiekunkę, wydatki na pieluchy, jeśli dziecko jest małe.
Do tego remont, meble dla dzieci, naczynia, dekoracje domu... robi się rzadziej, ale jednak to też pochłania jakąś tam kwotę.
Dom zazwyczaj jest wyposażony w sprzęty, które też co jakiś czas się amortyzują lub psują.
Halewicz, to jest życie...
Czasem mężczyzna jeśli już daje na dziecko kilkaset złotych, to robi w okół tego mega otoczkę - no bo przecież daje całe 600 złotych! Z pewnością mamusia za to imprezuje, chodzi do kosmetyczki, fryzjera, no bo co tam 2 latek zje? A co tam 5 latek potrzebuje? Nie dość tego, ciężko teraz o pracę, szczególnie jeśli się ma małe dzieci - jest to straszak dla potencjalnego pracodawcy, bo już widzi te zwolnienia lekarskie.
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam blisko rodziców, którzy się zajmą małymi, kiedy idę do pracy. Najśmieszniejsze jest to, że ojciec dzieci zarabia około 7 tysięcy, z czego połowę dochodów zataja, co by na dzieci za dużo nie płacić. Jeszcze słyszę, że mam pracę na pół etatu, że mam się zabrać do prawdziwej roboty, np. w biedronce, to dostanę lepsze pieniądze.
Czasem mężczyzna jeśli już daje na dziecko kilkaset złotych, to robi w okół tego mega otoczkę - no bo przecież daje całe 600 złotych! Z pewnością mamusia za to imprezuje, chodzi do kosmetyczki, fryzjera, no bo co tam 2 latek zje? A co tam 5 latek potrzebuje? Nie dość tego, ciężko teraz o pracę, szczególnie jeśli się ma małe dzieci - jest to straszak dla potencjalnego pracodawcy, bo już widzi te zwolnienia lekarskie.
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam blisko rodziców, którzy się zajmą małymi, kiedy idę do pracy. Najśmieszniejsze jest to, że ojciec dzieci zarabia około 7 tysięcy, z czego połowę dochodów zataja, co by na dzieci za dużo nie płacić. Jeszcze słyszę, że mam pracę na pół etatu, że mam się zabrać do prawdziwej roboty, np. w biedronce, to dostanę lepsze pieniądze.
są takie sytuacje kiedy faktycznie nie ma szans na alimenty. Moja córka ma juz 16 lat , i alimenty widziałam moze ze 3 razy i to w niepełnej kwocie.... od dłużnika nie mam szans na ich płacenie , on od lat nie pracuje i nie ma tez zadnego majatku..
a ponieważ ja mam nowego męża to mi się od państwa nie nalezy !! paranoja ... bo z kolei kiedy mój obecny mąż mąż , który ma córkę z poprzedniego związku i regularnie płaci alimenty miał sprawę o podwyższenie alimentów , a nie było nas stac na to i w sądzie powiedział ,że utrzymuje równiez moją córkę to sąd go wysmiał i powiedizał ,że przecież to nie jego córka, nie musi utrzymywać...
więc każdy kij ma dwa końce, ja znam niestety oba.....
a ponieważ ja mam nowego męża to mi się od państwa nie nalezy !! paranoja ... bo z kolei kiedy mój obecny mąż mąż , który ma córkę z poprzedniego związku i regularnie płaci alimenty miał sprawę o podwyższenie alimentów , a nie było nas stac na to i w sądzie powiedział ,że utrzymuje równiez moją córkę to sąd go wysmiał i powiedizał ,że przecież to nie jego córka, nie musi utrzymywać...
więc każdy kij ma dwa końce, ja znam niestety oba.....
A ja mam 2 maluchów, małż daje po 600 złotych, jest ciężko. Pracuję na pół etatu i po opłatach w tym miesiącu zostało nam 750 złotych na przeżycie. W dodatku dzieci teraz chore na oskrzela, leki, mleko modyfikowane dla małej, pampersy, jedzenie, środki czystości...wszystko poszło masakrycznie w górę, a ja boję się patrzeć w przyszłość.
Ale co tam, damy radę, przetrwamy, bo nie mamy wyjścia.
Ale co tam, damy radę, przetrwamy, bo nie mamy wyjścia.
w moim wypadku do posiadania dziecka muszę dołożyć posiadanie kredytu na mieszkanie... Alimentów nie dostaję żadnych i nie mam na nie szans. Właśnie, po 6 latach oddanej pracy, wyrzucono mnie z niej. Nie mogę znaleść nowej - wysyłam i cisza. Nie wiem jak mam dalej żyć. A dokładniej z czego... Polska i 1+1? Zapomnijcie...
no niestety spore, samo przedszkole to ok 400 zl, i to studnia bez dna bo zawsze cos trzeba przyniesc dokupic itp, no i poza tym choroby non stop. ja nie mam alimentow ale nie place nic a mieszkanie na razie. niestety masakrycznie duzo kasy idzie na ubrania i na jedzenie i pitoly... typu jajo tik taki monte i mleczne kanapki szminki dziecko to studnia bez dna ;) a im starsze tym sie poglebia...
dostaje 400 zl alimentow co starcza na przedszkole
mieszkam z rodzicami, na życie z pensji po odliczeniu wszystkich zobowiazan zostaje mi 700 zl na mnie i corke, rodzice pomagaja, latwo nie jest ale glodne nie chodzimy
ojciec dziecka poza stala kwota stara sie w miare mozliwosci dokladac do ubran, lekarstw itp. bez zadnego problemu, opieka nad dzieckiem rowniez staramy sie dzielic po rowno
dziecko ma 2,5 roku
mieszkam z rodzicami, na życie z pensji po odliczeniu wszystkich zobowiazan zostaje mi 700 zl na mnie i corke, rodzice pomagaja, latwo nie jest ale glodne nie chodzimy
ojciec dziecka poza stala kwota stara sie w miare mozliwosci dokladac do ubran, lekarstw itp. bez zadnego problemu, opieka nad dzieckiem rowniez staramy sie dzielic po rowno
dziecko ma 2,5 roku