Widok
średnia krajowa wynosiła w grudniu 4tys brutto, to ponad 2800 na rękę - czyli w przypadku dwójki rodziców zarabiających tyle mamy 5600 a nie 4 tysiące ...
Weź jeszcze pod uwagę że opłaty - czynsz przy dwójce albo przy czwórce jest taki sam - więc samotny rodzic ma trudniejszą sytuację.
A koszt utrzymania dziecka? - w przypadku < 3 lat - sam prywatny żłobek to już 800 zł, niania powyżej 1200 ( bo przecież chodzi o to aby nie obniżyć poziomu życia dziecka z racji rozwodu ...), jedzenie dla dziecka - minimum 300 zł trzeba liczyć, do tego ubrania, wizyty u lekarza, lekarstwa itd. ( plus tę partycypację w czynszu) - 1600 to minimum.
Weź jeszcze pod uwagę że opłaty - czynsz przy dwójce albo przy czwórce jest taki sam - więc samotny rodzic ma trudniejszą sytuację.
A koszt utrzymania dziecka? - w przypadku < 3 lat - sam prywatny żłobek to już 800 zł, niania powyżej 1200 ( bo przecież chodzi o to aby nie obniżyć poziomu życia dziecka z racji rozwodu ...), jedzenie dla dziecka - minimum 300 zł trzeba liczyć, do tego ubrania, wizyty u lekarza, lekarstwa itd. ( plus tę partycypację w czynszu) - 1600 to minimum.
zarabiam więcej .... ale możliwe że stanowię wyjątek
Ale racja - nie wzięłam pod uwagę tego że średnio mężczyzna ma więcej - więc prawdopodobnie zarobki układają się następująco : kobieta 2 tys (albo i mniej) facet - 3 tys. - to tym bardziej kobiecie byłoby trudniej - mając tylko dodatkowe 500 zł - zapewnić utrzymanie dziecka na podobnym poziomie - co dwójka rodziców zarabiająca razem 5 tysięcy netto.
Ale racja - nie wzięłam pod uwagę tego że średnio mężczyzna ma więcej - więc prawdopodobnie zarobki układają się następująco : kobieta 2 tys (albo i mniej) facet - 3 tys. - to tym bardziej kobiecie byłoby trudniej - mając tylko dodatkowe 500 zł - zapewnić utrzymanie dziecka na podobnym poziomie - co dwójka rodziców zarabiająca razem 5 tysięcy netto.
Szanowne Panie a mozecie mi pytłumaczyc pojecie ''Niunia lub Neksia''? Aghata i Doti brak kultury macie po rodzicach? Rozumiem rozgoryczenie to nie fajna sprawa jak facet odchodi do innej, nie wnikam nie moja sprawa.Same jestescie kobietami i powinnyscie wypowiadac sie troche bardziej kulturalnie. To co piszecie jest smieszne i zaczyna powoli przerastac w groteske. Aghata to jaki Ty masz miesieczny dochod skoro tle wydajesz na dziecko i co zostaje Ci na utrzymanie siebie domu oplaty itd? My z mezem planujemy dziecko i mamy swiadomosc ze to kosztuje ale napewno nie tyle ile Wy tu piszecie. Jestescie ewidentnym przykladem harpii. Dowalic tak ze w piety pojdzie jezeli tylko ktos ma odmienne zdanie niz wasze to trzeba zmieszac go z blotem! Stokrotka ma racje skoro jej pasierbica ma problemy w szkole a ona ma wiedze to dlaczego nie moze udzielec jej korepetycji, nie wiecie? A no powiem wam bo byla zona jej partnera chce im dowalic i wyciagnac jak najwiecej kasy?! Jak tak mozna?! Halewicz ma racje kobiety sa okropne zwłaszcza gdy w gre wchodza pieniadze.A najsmutniejsze jest to ze wykorzystuja do tego celu dzieci, ktore tak podobno kochaja.
Pierwsze słysze o takich określeniach...cóż, ja jestem drugą żona, mam męża z dzieckiem. U nas to wygląda tak, że maż płaci alimenty, była żona zarabia dobrze, chociaż nie powiem, dużo pracuje. Oprocz alimentów wchodzi normalne utrzymanie dziecka, jak sie zespuje . telefon to kupujemy nowy, jak trzeba zaplacic za kolonie to płacimy, zawsze jej kupujemy ciuchy, bo w jej wieku szybko się wyrasta-pomimo, że to nie moje dziecko i nie mam z nią jakiś uczuc związanych (po prostu ją lubię) to nie wyobrażam sobie oszczędzac na dziecku.
Może jest tak dlatego,że była żona nigdy nie upomina się o pieniądze nie zrzędzi to jakoś to jest inaczej, że mąż sam propnuje placenie za niektóre rzeczy.
p.s. Była żona zarabia dużo ponad średnią krajową, ale co z tego jak to też dziecko mojego męża i powinien wkładac w jej utrzymanie niezaleznie od zarobków matki !!
Może jest tak dlatego,że była żona nigdy nie upomina się o pieniądze nie zrzędzi to jakoś to jest inaczej, że mąż sam propnuje placenie za niektóre rzeczy.
p.s. Była żona zarabia dużo ponad średnią krajową, ale co z tego jak to też dziecko mojego męża i powinien wkładac w jej utrzymanie niezaleznie od zarobków matki !!
zgadzam się z emenems - wreszcie opinia osoby która w sposób rozsądny podchodzi do płacenia alimentów ... - i jest jedną ze stron która bierze w tym udział ...
olcik:
a gdzie w Twojej wypowiedzi kultura? Jakoś jej nie zauważyłam, a przecież skoro jesteś kobietą, to powinnaś się wypowiadać trochę bardziej kulturalnie ...
olcik:
a gdzie w Twojej wypowiedzi kultura? Jakoś jej nie zauważyłam, a przecież skoro jesteś kobietą, to powinnaś się wypowiadać trochę bardziej kulturalnie ...
Nie znam kobiety, która obojętnie patrzy, jak jej były partner/mąż układa sobie życie - a jeszcze gdy zaczyna mu się powodzić, a nowa partnerka jest ładniejsza, zgrabniejsza, młodsza i szczuplejsza...wtedy wychodzą demony nienawiści, a racjonalne myślenie nie istnieje.
Wtedy wszystko sprowadza się do jednego: "zabić sukę, jego pogrzebać". Najłatwiej użyć podstawowego narzędzia, czyli "pozwać o alimenty", potem idzie pod topór dziecko, czyli "tatuś-potwór"; dzieciakowi robi się wodę z mózgu, byleby tylko jak najmocniej zatruć życie byłemu partnerowi...i tej "jego nowej suce".
Tak to wygląda w praktyce.
Wtedy wszystko sprowadza się do jednego: "zabić sukę, jego pogrzebać". Najłatwiej użyć podstawowego narzędzia, czyli "pozwać o alimenty", potem idzie pod topór dziecko, czyli "tatuś-potwór"; dzieciakowi robi się wodę z mózgu, byleby tylko jak najmocniej zatruć życie byłemu partnerowi...i tej "jego nowej suce".
Tak to wygląda w praktyce.
Stokrota, to nie jest pierwszy wątek, w którym wywlekasz każdą złotówkę "Waszych" nędznych alimentów, jeździsz po eksi i pokazujesz, jak wtrącasz się w jej życie. Dla mnie jesteś doskonałym przykładem neksi, która nie odpuści aż do śmierci, i jeszcze będzie udawać, że robi to dla dobra innych.
Sorry Winnetou, ale sama pierzesz tutaj te brudy, więc nie żądaj, żeby ich nikt nie komentował.
Sorry Winnetou, ale sama pierzesz tutaj te brudy, więc nie żądaj, żeby ich nikt nie komentował.
Halewicz, ale nie będę Ci pisała "cicho, dziadu", bo kiepsko sobie radziłeś po rozwodzie.
To jest problem stary jak świat, ten wątek za to doskonale nam ilustruje, że nie istnieja tylko eksie, które temat swędzi, ale równie silnie działają też eksowie i neksie.
Dlatego trezba powrócić do początku tematu: ołóweczki w dłoń i liczymy, ile wydajemy na dziecko. To jest sprawa obiektywna, reszta to emocje, które trzeba nauczyć się oddzielać.
To jest problem stary jak świat, ten wątek za to doskonale nam ilustruje, że nie istnieja tylko eksie, które temat swędzi, ale równie silnie działają też eksowie i neksie.
Dlatego trezba powrócić do początku tematu: ołóweczki w dłoń i liczymy, ile wydajemy na dziecko. To jest sprawa obiektywna, reszta to emocje, które trzeba nauczyć się oddzielać.